1

1

niedziela, 21 czerwca 2015

Decydujemy o swoim życiu

Rozmowa z Beatą Dżon- Ozimek opublikowana w Przeglądzie dn.03.05.2015


Teraz rozumiem, po co to wszystko. Jestem pośrodku ciemnej i zimnej nocy. (…) Jestem tutaj. Skoro tak, daj mi latarnię, a jeśli proszę o zbyt wiele, daj iskrę, a postaram się ją rozpalić. Będę was szukał, gdyż obawiam się, że jest zbyt ciemno, byście mnie
znaleźli. Mam przeczucie, że robiłem to już wielokrotnie, może więc i tym razem przypomnę sobie, którędy droga”, pisze Krzysztof Pieczyński w książce „Dom Wergiliusza”, wydanej w 2013 r. Ceniony aktor filmowy (m.in. „Dom”, „Życie Kamila Kuranta”, „Jezioro Bodeńskie”, „Pianista”, „Daleko od okna”, „Ziarno prawdy”) i teatralny, myśliciel, poeta, pisarz. Pełen wiary w człowieka krytyk rzeczywistości z Kościołem w roli głównej.
Pan poszukuje. I się nie zgadza.
– Poszukiwanie bierze się z głodu poznania. Bez głodu, pragnienia nie ma niczego nowego. Powiedzenie ludziom, by zaakceptowali świat, jakim jest, oznacza brak poszukiwań, brak rozczarowań, ale i brak rozwoju. Człowiek musi sam wejść na drogę poznania, zrozumieć mechanizmy przede wszystkim po to, by nie pozwalać sobą manipulować. Jest bardzo wiele dróg.
Wiem od pana kolegów z PWST, że uchodził pan jako student za osobę niepokorną. Inni mówią: trudną. Te poszukiwania zaczęły się w pana życiu wcześnie, również na emigracji w USA. W pańskich wczesnych wierszach pojawia się często motyw Boga, krzyża, Chrystusa. Listy z Ameryki kończył pan często słowami „Z Bogiem”. Jak to się ma do pana postawy dzisiaj?
– 25 lat temu szukałem swojej drogi wśród mistyków chrześcijańskich i to był ten początek, stąd ta symbolika. Wynika też z tego, że urodziłem się w Polsce. Natomiast jakiś czas zajęło mi dostrzeżenie, że odwoływanie się do krzyża wzmacnia siłę tej martyrologii i siłę Kościoła. Spadanie łusek z oczu to powolny proces.
Wyrósł pan w tradycji katolickiej?
– Kościół w PRL miał znacznie mniej do powiedzenia i nie straszył. Nie miał takiej siły indoktrynacji i reklamy. Dopiero po konkordacie wróciliśmy do tysiącletniej niewoli. Kiedyś dzieci, które nie szły na religię, nie były piętnowane i nie stawały się przedmiotem ostracyzmu. Dziś jest inaczej, dlatego włączam się w starania o wyprowadzenie religii ze szkół.
Był pan u komunii?
– Nie. Ale byłem katolikiem z powodu chrztu w okresie niemowlęctwa. A Kościół upokarza nawet wtedy, kiedy człowiek chce się z niego wypisać. Musi przyprowadzić ze sobą świadków, bo sam nie wystarczy.
A pan próbował się wypisać?
– Ja się wypisałem i musiałem przyprowadzić dwóch świadków, ponieważ nie mogłem zdecydować o sobie samym. Miałem duże kłopoty z uzyskaniem z miejsca mojego chrztu wszystkich papierów potrzebnych do apostazji. To jest ta pogarda Kościoła.
Dawno to było?
– Niedawno.
Trudno było panu znaleźć takich świadków?
– A skąd.
I poczuł pan coś?
– Nic nie poczułem. To wypisanie było spowodowane arogancją, która płynie z Kościoła. Gdyby ludzie Kościoła uznali, że ja, człowiek dorosły, mówię, że nie jestem katolikiem, i to wystarczy, zaakceptowałbym to. Ale oni tego nie akceptują i uważają, że jestem ich własnością. Dlatego dokonałem tego formalnie, żeby zakończyć proceder wtrącania się katolików do mojego życia.
Nie każdy ma odwagę wypisać się z Kościoła, ponieważ społeczność, zwłaszcza niewielka, naznacza takich „odszczepieńców”, wyrzuca poza obręb.
– Nie trzeba do tego odwagi. Do tego potrzeba sumienia. Jeżeli uznamy 2 mld katolików za ciało Chrystusa, to Kościół to ciało codziennie krzyżuje, znieważa, wyśmiewa, gwałci ludzi. Wpisał w człowieka swoją matrycę niewoli, niskiego poczucia własnej wartości, matrycę życia w grzechu. Ma doskonały bat, bo tylko on może człowieka zbawić. Kościół stanął między człowiekiem a nim samym. Zablokował dostęp do głębszej świadomości.
Kościół nie służy człowiekowi…
– Religie próbują zakuwać w kajdany, powiedzieć, że Bóg jest taki, taki i taki. Odcinają człowieka od inspirowalności, od stanu głodu poznania, od oczekiwania. Kościoły są najaktywniejszą stroną w oddzielaniu człowieka od niego samego, od ducha. Nikt tego tak skutecznie nie robi. Bo duch to oświecenie, a człowiek oświecony jest nie do zmanipulowania. Katolicy nie rozumieją podstawowych symboli, które Kościół im wpycha z taką pychą. Jeśli boskie dziecko urodziło się w stajence pośród zwierzątek, to droga do boskości prowadzi przez wszystko, co naturalne i proste. A miliardy ludzi obżerają się jajami albo barszczykiem z uszkami, oglądają purpuratów, święta z Watykanu i udają, że wszystko jest w porządku. Zaraz szykują się na następne obżarstwo i dalej będą udawać. Boskość jest w szczerości serca, to oznacza scena narodzin w stajence. Transmisja telewizyjna w Wigilię Bożego Narodzenia z Bazyliki św. Piotra, gmachu – źródła decyzji o wojnie 30-letniej, która pochłonęła 5 mln istnień, to kpina.
Po co więc nam święta?
– Gdybym miał coś do powiedzenia, życzyłbym nam zlikwidowania świąt religijnych w Polsce. Uważam, że są również przejawem potwornej ciemnoty i samowładzy Kościoła. Najlepiej, żeby ludzie całkowicie się uwolnili od Kościoła. Jeżeli nie widzą innej wizji swojej religijności, tylko Chrystusa, to niech się zajmą nim i niech pamiętają, że nie ma go w murach kościoła, nie ma pośród uczonych w piśmie, nie ma pośród księży. Jest w nich, w głębiach świadomości, w głębiach duchowych, w szczerości serca.
Aż się chce powiedzieć: amen. Czy jest coś, czego pan się boi? Jako człowiek, jako osoba, jako duch, umysł?
– Tak. Boję się wszystkiego, ale tragedia, która się dzieje na moich oczach, jest zbyt duża, żebym mógł dalej milczeć. Jesteśmy znieważani w każdym miejscu, przez banki, telewizje kablowe, telefony, elektrownie, gazownie, Kościół, przez każdą korporację jesteśmy traktowani jak niewolnicy do oszukania. Idzie pani do banku, zostaje oszukana, jeżeli pokaże pani swoją naiwność i podpisze taką umowę, którą zostanie pani zrobiona w balona. Każda władza tworzy prawo i Kościół tworzy prawo, które manipuluje i pogardza ludźmi. Jeżeli daje taki przykład, biorą go inne korporacje. I tak wygląda władza nad ludzkością.
Wydaje mi się, że przyjął pan na siebie misję, nazywa pan zjawiska, walczy, przekonuje innych „do ekspedycji, która ma się odbyć w myślach (…)”, jak pisze pan w „Domu Wergiliusza”.
– Zaproszono mnie do TVN, do TVP, Onetu. W wywiadach ze mną wszyscy ci ludzie mówią, że w Polsce jest 90% katolików, że jestem sam i nie mam nic do powiedzenia, że nikt się ze mną nie zgadza. W telewizji powiedziano mi, że mnie zaproszą, jeśli obok mnie zasiądzie katolik. Odebrano mi moje prawo do wypowiedzi. Polak z wyższym wykształceniem, jeżdżący po świecie redaktor, redaktorka na słowa „krzyż ankh” żegnają się z lękiem. Bo ja mówię coś szatańskiego. Takie spustoszenia uczynił Kościół, takich potworności nakładł do głów…
Ma pan na to wszystko siłę?
– Człowiek ma siłę, żeby pokonywać wątpliwości, słabości, żeby nadać swojemu życiu sens, żeby kochać, żeby dzielić się sobą, takie rzeczy podstawowe, które dają szczęście człowiekowi. Jest bardzo trudno żyć, nie przyczyniając się do tego, żeby moje życie służyło wyższemu celowi. Ten cel zawsze był. Od małego. Bez tego bym umarł z chorób.
Pisze pan? Wydał pan dziewięć książek, w tym kilka tomików poezji, zbiór poruszających listów z Ameryki, „Dom Wergiliusza”, o poszukiwaniu „najpiękniejszego miejsca”, w sobie.
– Codziennie piszę. Z wierszami nie jest tak łatwo. Wykonuję po prostu codzienną żmudną pracę i od czasu do czasu pojawi się natchnienie – i albo za tym natchnieniem idę, albo chcę zrozumieć, co przedstawiało.
Jest pan szczęśliwym człowiekiem?
– Nie umiem być szczęśliwy w świecie, który po prostu idzie ku przepaści. Nie bardzo umiem znaleźć swój mały światek, zamknąć się w nim i udawać, że jest OK. Nie jest OK. Chcę to wypowiedzieć, żeby nie było niedopatrzenia, że przyszedłem na ten świat, aby coś powiedzieć, ale zająłem się swoim małym szczęściem. Udawaniem, że ta szopka noworoczna mnie nie boli, że gram w tę samą grę co wszyscy.
To pana strasznie dużo kosztuje. Nawet teraz, w naszej rozmowie.
– Strasznie dużo, wie pani? Odkąd powiedziałem pierwsze słowo, tak jak chciałem. Chciałem to zrobić wiele lat temu, ale zawsze było „coś”. To coś, o czym mówią wszyscy ludzie, którzy piszą do mnie, a to już są dziesiątki tysięcy ludzi. I mówią: „Zrobilibyśmy to samo, to samo myślimy, ale nie powiemy, bo będą się mścić na rodzinach, na nas, stracimy robotę”. Są sparaliżowani. Więc ja zacząłem mówić, bo do tej pory myślałem tak jak oni. Kościół świadomie prowadzi do niekończącej się niewoli. Każdy, kto czuje energię, wie, że w Kościele jest tylko jedna energia – manipulacji.
Taka postawa nie pomaga panu pracować zawodowo. Mało pan gra.
– Obowiązuje kult przeciętności i kult kopiowania innych. Ludzie z PISF za to odpowiadają, komisje, ten chory system, który lansuje naśladownictwo. Powtarzam i będę o tym mówił: w Polsce o pieniądzach na sztukę decydują ludzie, którzy rozpoznają tylko to, co inni uznali za wartościowe. Nie potrafią wyłowić oryginału, autentyku, ponieważ są płytcy duchowo. Ta płytkość duchowa nazywa się katolicyzm.
Sądzę jednak, że miernota czy wielkość nie zależą od wiary.
– Przypadkowe panienki na pozycji redaktorek, przypadkowi panowie na pozycji dyrektorów decydują o tym, czy mam pracę, czy nie. A ja tym ludziom nie daję żadnego kredytu, ponieważ są impotentami umysłowymi. Chciałbym, żeby oprócz widzów szanowali mnie również producenci. Żeby rozumieli, że za to, żeby być w grupie najlepszych, płaci się cenę. A oni mnie nie szanują. Minister kultury, który daje 6 mln zł na Świątynię Opatrzności? To właśnie tacy ludzie decydują o tym, że w Polsce powstają same kopie, że miernota decyduje o tym, jaka jest kultura. Żeby wyłowić autentyk, trzeba samemu być autentycznym. A przynajmniej prowadzić takie życie, w którym autentyczność i prawda głęboko poruszają i budzą
najwyższe ideały. Naród, który nie szanuje talentu, naród, który nie stawia na genialność, to naród, który można zniewolić. Dlatego były zabory, dlatego od tysiąca lat jesteśmy kolonią Watykanu. Nieustannie udajemy, że czegoś nie widzimy. Naród, który pozwala się obrabować z geniuszu, przestanie istnieć.
Ale i pan popełnia kompromisy.
– Oczywiście, że popełniam kompromisy, i oczywiście, że byłem na dnie kilka razy. I co to znaczy, że byłem na dnie? To znaczy, że straciłem szacunek do siebie. Ale proszę zobaczyć, jak swoim życiem próbuję dać świadectwo tego, żeby nie popełniać kompromisów. Dlaczego mówię to, co mówię? To, co jest we mnie najpiękniejsze, codziennie wygrywa z tym, co każe mi popełniać kompromisy, co każe mi iść na ustępstwa, być lizusem, robić kopie. To, co jest we mnie piękne i oryginalne, wygrywa pomimo upadku. Chcecie mnie rozliczyć? Popatrzcie na to, co napisałem, popatrzcie na to, co zagrałem. Robię to na najwyższym poziomie. Ważne jest też to, co chcę jeszcze zrobić.
Zachwyciły i poruszyły mnie dwa pańskie wiersze sprzed ponad 20 lat. O próżności, którą pan z siebie wyrywa, czy prosi, żeby pańską próżnością w pana splunąć… Drugi o marzeniu chłopca, który chciał zostać schodem, by depcząc po jego twarzy zaklętej w stopniu, można było wspiąć się wyżej. Czy pan jest takim schodem?
– Być może chodzi o to, żeby być takim schodkiem, żeby wypowiadając swoją prawdę, stać się inspiracją dla innych ludzi. Kiedy myślę o ludziach w małych miejscowościach, do których jeżdżę, i widzę, jak ich oczy ożywają, jak zapala się iskra, choć wiem, jak cierpią, bo nie mogą zrealizować swoich marzeń, to chcę im powiedzieć, żeby przestali cierpieć, że jest nadzieja, że sami są swoimi mistrzami i mogą decydować o swoim życiu. Jak widzę, że budzi się w nich nadzieja, to chciałbym mówić i nie przestawać, żeby uwierzyli w swoją siłę. Żeby Kościół albo jakiekolwiek inne korporacje, długi, elektryczność, nędza, praca za półtora tysiąca, głód, poniżenie nie sprowadziły ich do takiego wymiaru, w którym życie ludzkie jest niczym innym jak tylko przetrwaniem. Żeby nie było tylko tak, że człowiek załata dziurę i zwiąże koniec z końcem i ma chwilę ulgi, jeden tydzień bez telefonów z banków, telewizji kablowej, bez znieważania. Żeby życie nie sprowadzało się do tego tygodnia, w którym sobie myśli: „Boże, jak się cieszę, że przez tydzień nikt się nade mną nie znęca”. Człowiek wziął pół miliona pożyczki, a jest winien 4 zł bankowi i dostaje pismo zaczynające się słowami: „Wszczęliśmy postępowanie”. Żeby to nie było wszystko, do czego się sprowadza cywilizacja, którą stworzyliśmy. Politycy nie reprezentują tego, czego chce naród. Dlaczego? Bo nie mamy siły wybrać najszlachetniejszych spośród nas. Kolaboracja polityków z Kościołem tworzy hybrydę, która nas okalecza. Mam wizję przyszłej Polski. Widzę dumny naród, który postawił na geniusz, który jest w każdym z nas. Widzę ludzi uśmiechniętych i spokojnych, widzę, jak portfel zostawiony w kawiarni wraca do właściciela, bo nie ma złodziei. Widzę ludzi, którzy wierzą w siebie.
Pisze pan: „Dlatego chcę, żebyś szedł ze mną. Jeśli się zgubimy i tam nie dotrzemy, wówczas na mnie będzie ciążyła odpowiedzialność za twoje rozczarowanie”. Rozmawia pan o tym na spotkaniach?
– Od 15 lat jeżdżę po różnych miejscowościach, gdzie mnie ludzie zapraszają. Mówię im, że trzeba mieć marzenia. Marzenia ma każdy i to jest drogowskaz od naszej duszy, za którym trzeba iść. Człowiek potrzebuje nieustannie idola: papieża, Brada Pitta, Beyoncé. Ale trzeba sobie uzmysłowić, że ten sam geniusz, mój własny, jest we mnie. Jest w tobie, Bogusi, Mirce i oznacza przekroczenie ograniczeń.
Marzenia w trudnych warunkach ekonomicznych, może i w przemocy, wielodzietności, alkoholizmie, powtarzaniu, że trzeba „nieść swój krzyż”? Komu pan to mówi, bitym kobietom?
– Mówię to tak samo do tych alkoholików, jak i do tych kobiet w przemocy. Mówię o bijących facetach, oni są tak samo biedni jak te bite kobiety. Nie ma katów i ofiar, wszyscy jesteśmy ofiarami.
Krzysztof Pieczyński, bezdyskusyjnie znakomity aktor, „zegarmistrz światła”, antyklerykał…
– Chciałbym wystosować odezwę do tego nikłego procenta księży w Kościele katolickim, którzy nie zostali jeszcze całkowicie zindoktrynowani, którzy nie zostali całkowicie uwolnieni od czegoś takiego, co się nazywa sumieniem. I proszę, żeby nie znajdowali usprawiedliwień, dlaczego są w tej instytucji, która ma w historii akty ludobójstwa, w której dominuje mentalność purpuratów, pogardy dla ludzi, manipulacji i okradania ludzi nie tylko z dóbr materialnych, ale nade wszystko z dóbr duchowych. Chciałbym, żeby ci księża nie oszukiwali się, tak jak to robi 2 mld katolików, ponieważ są obdarzeni większą świadomością, dlatego ponoszą większą odpowiedzialność za partycypowanie w zbrodni na duchowości ludzkiej. Mam propozycję, żeby się zwolnili z Kościoła katolickiego i żeby zaczęli rozmawiać z nami, z ludźmi. Pomożemy wam przejść do życia za murami, pomożemy w okresie przejściowym, w znalezieniu pracy i zaadaptowaniu się do życia pośród ludzi, a nie do życia w machinie, w której tkwicie po uszy.
Z tą pracą może być trudno. Z sumieniem także. „Ale jeśli poczujesz, że robi się zbyt niebezpiecznie, wracaj z powrotem po swoich własnych śladach”, tak pan pisze. Dziękuję za spotkanie.
Rozmawiała Beata Dżon-Ozimek

16 komentarzy:

  1. "Marzenia w trudnych warunkach ekonomicznych, może i w przemocy, wielodzietności, alkoholizmie, powtarzaniu, że trzeba „nieść swój krzyż”? Komu pan to mówi, bitym kobietom?"

    Ten krzyż, który nosi wcale nie jest naszym krzyżem, utożsamiliśmy się z nim. To jak to, na moją tożsamość nie składają się problemy z którymi się zmagam? Przecież już tyle czasu się nimi przejmuję, mam je zostawić? Trudno jest przyznać, że marnujemy energię i nasze życie; ciągle patrzymy w rajskie ogrody lub katolickie wizje nieba w przyszłości - zaś gdy dotrzemy gdzie chcemy to z przyzwyczajenia łapiemy lornetkę ponownie; albo w przeszłość i rozkoszujemy się własnym bólem. Nie musimy dźwigać krzyża, nie musimy cierpieć, możemy przez kilka chwil, a potem co raz dłużej odczuwać radość bycia - ale trzeba po prostu zacząć, przez co raz dłuższy czas przestawać myśleć, albo obserwować swój umysł - czyli myśli i emocje. Możemy zająć się pokonywaniem sytuacji życiowej, ale nie potrzeba niczego z zewnątrz, by odczuwać ciągłą radość.

    Właśnie czytam "Potęgę Teraźniejszości" Eckharta Tolle.

    OdpowiedzUsuń
  2. Drogi Przyjacielu,
    Myślę że robisz dobrą robotę. Masz szansę większą niż ktokolwiek poukładać w głowie dużej grupie ludzi. Możesz przekuć swoją popularność w coś bardzo pożytecznego dla innych. W dzisiejszych czasach jeden idol telewizyjny, ( pod warunkiem że jest mądry), przekaże więcej prawdy, wszyskim , niż stu profesorów uniwersytetu. Ludzie naokoło są bardzo pomieszani. Z tego pomieszania jedni stali się się powierzchownymi chrześcijanami, inni uważają się, puki co, za materialistycznych ateistów .Każdy człowiek rodzi się z czymś, co nazwać przekornie można grzechem pierworodnym, a w istocie jest to poczucie bezsensu życia. Wszystcy prędzej czy później, świadomie czy intuicyjnie, szukają przed tym ratunku i schronienia. Gdy nie mogą go znaleźć, wpadają w spiralę depresji. Dzieci przyjmują, naturalne schronienie w nieświadomości. Młodzież, głównie w dojrzewających instynktach rozrodczych. Dorośli we władzy, pieniądzu, seksie ,sławie i nienawiści. Miłość do rodziny, sztuka i nauka, przeróżne misje i idee, hobby i stowarzyszania, mogą być próbą uzyskania schronienia przed poczuciem bezsęsu życia. Nie chcę twierdzić iż wszystkie z tych wymienionych są złe i że należy od nich stronić, lecz z pewnością żadna z nich trwałego schronienia nie daje. Prawdą nad prawdami, tyczącą wszyskich ludzi jest to, że skoro się narodzili to muszą umrzeć, a wszystko co ich tutaj dotyczy jest przemijające, przez co niewiele warte w wymiarze globalnym. Tylko świadomość jakiegoś porządku świata, czym kolwiek ten świat jest, daje spokój umysłu. Doprowadza do dającego szczęście stanu, gdzie świat staje się umysłem a umysł światem. Wszystkie religie świata u swoich podstaw służyły, a precyzyjnie dawały szanse swoim wyznawcom na uzyskanie takiej równowagi. Równowaga umysłu przekłada się na dobre życie i spokojną śmierć. Nie bez znaczenia piszę o szansach, jakie religie dawały u swych podstaw, bo ich rowinięte formy w wielu wypadkach zmieniły całkowicie swoją istotę. Wszystkie wielkie religie są w pewnym zakresie do siebie podobne. Zalecają praktykującym pewien kodeks moralny do przestrzegania w życiu doczesnym. Uczą i poddają wiernych ceremoniom, obrzędom sprzyjającym dobrym energiom, (bez wzgledu na to jak te energie nazywają). A co najważnijsze nauczają stanów medytacyjnych. Medytowanie to stan, który abstrahując od wszystkich innych jego aspektów, zmienia ludzkie charaktery i nastawienie do życia. Wprawnie medytujący, odnajdują sens świata w sposób pozaintelektualny. W życiu zachowują daleko idący umiar, nie dlatego, że narzucają sobie takie normy, ale dlatego, że będąc szczęśliwymi, nie muszą poszukiwać, już rzeczy czy doznań, które przez innych postrzegane są jako do szczęścia prowadzące. Równocześnie stają sie niezależni na wpływy. Życie i siebie traktuja z pewnym dystansem, przymrużeniem oka. Trudno ich nagrodzić czy ukarać. Takimi ludzmi strasznie trudno się rządzi. Medytacja to praca z umysłem, gdzie, by jej doświadczyć,wprowadza się go w różne fazy. Na wstępie to oderwanie myśli od tematów codziennego życia i skierowanie ich na jakiś spokojny jednotorowy temat. Faza następna to utrzymywanie uważnych myśli, na jednym obiekcie i staranie się, by z niego nie schodziły.Nie były rozproszone, rozbiegane jak to się dzieje na codzień. Medytujący jest świadomy obiektu medytacji, lecz go nie ocenia, ani nie tworzy na jego temat żadnych dygresji myślowych. Niektóre szkoły medytacji zalecają, by tą uwagę skoncentrować na całym swoim otoczeniu, z obecnej chwili, lecz tego otoczenia należy mieć uważną świadomość bez jego oceny. Te fazy medytacji nie są już łatwe. Umysł każdego, na co dzień, przez cały czas, przyzwyczajony jest do wiecznego skakania pomiędzy doznaniami terazniejszości, porównywania ich z przeszłością i projektowaniem przyszłości. Nauki medytacji w różnych religiach uczą jak wspomagać umysł, by zapobic temu rozbieganiu myśli. Bywa, że jest to rytmiczny ekstatyczny taniec, ale najczęściej to mantra. Mantra występuje prawie we wszystkich religiach.
    CD W NASTĘPNYM KOMENTARZU

    OdpowiedzUsuń
  3. To werset lub sylaba powtarzana przez praktykującego po wielokroć w trakcie medytacji. Przypisywana jest jej moc energetyczna. Samo zaś powtarzanie zapobiega ponownemu wkroczeniu umysłu w stan codziennego rozproszonego myślenia. Ostatnia i być może o największym znaczeniu faza, to pozostawanie świadomym w stanie bez myśli i formy w umyśle. Nie będę się tutaj rozpisywać o stanie umysłu, który tej fazie towarzyszy, a właściwie ją tworzy, bo to nie miejsce, a i trudno o tym opowiadać słowami potocznymi. Nauczyciele medytacji i nauki, tą fazę opisują zazwyczaj w metaforach, bo jezyk i słowa nie nadążają. Wystarczy powiedzieć tutaj, że ta faza i potrosze poprzednia, zmienia światopoglad charakter i zachowania medytujących. W każdej religii są dwa poziomy. Widzialny, zewnętrzny i ukryty. Widzialny manifestuje się jako rytuał, święte księgi, służba. Ukryty niesie energię, światło, które powinno te formy rozświetlać. Co istotne religie na poziomie zewnętrnym różnią się zsadniczo natomiast na poziomie ukrytym są prawie takie same. Drobne róźnice w metodach zdążających do tego samego celu. Większość religii serwowała wiernym poziom ukryty z dużą rezerwą. Żydzi nie dzielą się z wszystkimi wyznwcami naukami kabały . Sufi mają swoje tajme nauki. Buddyści szkół Hinajny udostępniali nauki tajemne tylko mnichom. Chrześcijanie a w szczególności Kościół katolicki przebił wszystkich. Tak bardzo ukrywał nauki tajemne, że właściwie sam o nich zapomniał. Pierwsi mnisi chrześcijańscy w czwartym wieku po Chrystusie ( Ojcowie Pustyni ), medytacją i regułami życia nie wiele różnili się od ascetów hindukich i buddyjskich. Podczas gdy natchnieniem był dla nich Jezus, to techniki medytacyjne, które przyjęli dla szukania swego Boga, sugerują że zapożyczono je ze wscodu. Jednak Chrześcijaństwo, jak sam o tym mówisz, zakłamało większość nauk chrystusowych. Pozbyło się, też świadomie metod medytacyjnych, zastępując je modlitwą, szczątkiem po medytacji. Analizując modlitę katolicką, to przejawia ona fazy prawie tożsame z początkowymi fazami medytacji. Skupienie myśli na obiekcie, czasami mantra. Powtarzanie” Kyrie eleison” to nic innego jak mantra. Tylko że mantra jest tylko narzędzim. Należało by spytać z jaką świadomością stosowanym w Kościele katolickim. Pozostałością po medytacji jest różaniec. To nic innego jak mala medytacyjna. Medytujący przesuwają jej koraliki w palcach, by faza uwagi jednopunktowej była świadoma i nie zamieniła się w sen. W Kościele katolickim różaniec służy do liczenia modlitw i kontemplacji, która będąc szerokimi rozmyślaniami, nie ma nic nic wspólnego z dwoma ostanimi fazami medytacji. Umartwianie ciała i życie w ubóstwie o którym tak chętnie mówi Kk, to też pozostałość po stylu życia medytujących ascetów. Tylko że asceci nie umartwiają się. To medytacja doprowadza ich naturalnie do stanu, gdzie ich potrzeby życiowe i wymagania stają się minimalne. Medytacja, bez faz jednopunktowej uawagi i rozpuszczenia formy, nie ma swojej mocy. Mówiąc potocznienie nie zmienia nic. Nie działa. Jest, jak modna teraz medytacja relaksacyjna, gdzie wyobrażanie sobie sympatycznych miejsc prowadzi do odprężenia, ale nie czyni z medytującego jogina. Kościół poszedł dalej. Nie dba nawet o to, by wierni wyszli z świątyń zrelaksowani. W katolicyźmie nie ma nauk jak się modlić, co skutkuje, że modlący się, najczęściej, w pełnym rozproszeniu powtarzają rymowanki i prośby, z czego mało co wynika. Tak na prawdę, Kościół hołduje tyko poziomowi zewnetrznemu, ceremonilnemu, który bez poziomu ukrytego można porównać do karocy bez koni. Nawet najwspanialsza nie ruszy z miejsca. Nie stało się tak przypadkiem. Ludzie szczęśliwi o spokojnym umyśle nie są produktywni. Nie potrzebują wiele. Nie da się nimi zarządzc. Kk, by robić wielką politykę, zawsze musiał mieć władzę nad wiernymi. Musi utrzymywać ich w stanie, w ktorym są oni pełni rządz i obaw. Doskonale sie nimi wtedy manipuluje. .

    OdpowiedzUsuń
  4. Kościół zaczął odbierać ludiom, to co może im dać prawdziwa religia, już kilkaset lat po śmierci Chrystusa. Pięćset lat po jego śmierci religia chrześcijańska była już tak zmanipulowana, że reprezentowała wyłącznie materialne interesy Kościoła. Półtora tysiąca lat odstawienia od prawdziwej duchowej siły, półtora tysiąca lat umiejętnych zabiegów kościoła ukształtoowało obecny obraz świata. Można przypuszczać że świat, bez takiego Kościoła , a właściwie nie z takim, wyglądał by inaczej. Z całą pewnością był by prymitywniejszy w dziedzinie technologii i osiągnieńć materialnych. Lecz ludzie byli by całkowicie inni. Dominacja intelektualna i technologiczna białego człowieka wywodzi się, być może z braku duchowości . Duchowości, która dawała by nieustraszony spokój. Odcięcie nas od niej, przez kilkanaście stuleci, poskutkowało, beznadziejnym poszukiwaniem schronienia, przed bezsęsem życia, właśnie w intelekcie i dobrach materialnych. Jednakże dobra te stały się tak atrakcyjne a chęć ich posiadania tak niprzemożna, że przy okazji ekspansji białego człowieka, dotarły wszędzie. Ten sposób pojmowania świata zaraził prawie cały Glob. Trudno się zgodzić z powiedzeniem że wszystcy na ziemi jesteśmy dziećmi Kościoła, ale z pewnością wszystcy jesteśmy przez niego ograbieni. Taki jest mój ogląd tego aspektu życia na ziemi, oparty na własnym doświadczeniu i wielu studiach. Chętnie o tym porozmawiam, czy tu na forum, czy w odpowiedzi na maila do mnie. wrobellight@gmail.com Podsumowując powiem że odsunięcie się od instytucji-Kościoła Katolickiego nie zamyka drogi do duchowości, i Boga (bez względu co kto przez Boga rozumie ). Wprost przeciwnie, dopiero daje szanse, by się otwatła
    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje pytanie " Jaka jest rola Krzysztofa Pieczyńskiego w zmienianiu
    polskiej rzeczywistości " Przekaz z dnia 7. 08. 2015 r.

    Krzysztof Pieczyński jest wybitnym człowiekiem który znalazł się na Ziemi w tym czasie i w tym miejscu nieprzypadkowo. Jest Posłańcem, który ma przynieść światło, zaszczepić w ludziach wątpliwości co do prawdy którą wyznają, a która w rzeczywistości jest kłamstwem, ucieczką od światła w ciemność. Ta ciemność została zaimplantowana ludziom przed tysiącami lat kiedy to istoty z innych planet znane wam jako Annunaki zmanipulowali genotyp człowieka, zamieniając go w inteligentnego robota. Istoty te w dalszym ciągu są wśród was, piastując wysokie stanowiska w polityce i biznesie aby sterować wciąż ludzkością, zniewalać ją,programować i zmuszać do wysługiwania się swoim mocodawcom.
    Taka sytuacja nie jest do przyjęcia teraz, kiedy wraz z rozpoczętą w 2012 r. transformacją wibracje Ziemi zaczęły wzrastać, a wraz z nią zmieniać musi się człowiek, aby dopasować się do swojej matki Ziemi. To będzie wymuszać zmiany w świadomości człowieka, będzie wpływać na jego myśli, przekonania i działania, wyzwoli ogromny potencjał boski, nie ujawniony dotychczas, zaniedbany. Aby procesy takie mogły powstać muszą zaistnieć przewodnicy, posłańcy Nieba, którzy będą torować drogi powrotne do Boga. Jednym z nich jest właśnie Krzysztof Pieczyński, którego charyzma, wynikająca z jego wiedzy i duchowego rozwoju będzie dla ludzi drogowskazem wskazującym drogę do wyzwolenia z ciemności i przejścia do światła. Takich ludzi jest kilku w Polsce, ale żaden z nich oprócz K. Pieczyńskiego jeszcze się nie ujawnił, bowiem procesem tym kierują siły boskie i wszystko musi się dziać zgodnie z ich zamiarem i planem. K. Pieczyński jest więc pionierem, przewodnikiem niosącym światło, człowiekiem który dostał od Boga zadanie przecierania szlaku, wyzwalania u ludzi mocy do zmiany świata w którym funkcjonują. Aby to się udało należy zacząć od wyzwolenia się z dominacji Kościoła, który nie ma nic wspólnego z Bogiem i prawdą, który w obłudny sposób zniewala ludzi, programuje ich i uzależnia od siebie.
    Zadaniem K. Pieczyńskiego w okresie transformacji jest uzmysłowić ludziom prawdę o Kościele, o jego celach i zamiarach, o metodach uzależniania wiernych, o tym, że bez wyzwolenia się od K.K. człowiek wciąż będzie tkwił w letargu, w uśpieniu duchowym, bez szans na PRAWDZIWY kontakt z Bogiem. To jego misja zaplanowana już w poprzednim wcieleniu, kiedy to jako kapłan kościoła katolickiego w Polsce w 18-m wieku poznał tajniki manipulowania ludźmi przez Kościół. Już wtedy próbował sprzeciwiać się tym metodom narażając się przełożonym, ale nacisk i presja władz kościelnych uniemożliwiły jakiekolwiek efekty w tym względzie, tym bardziej, że świadomość narodu była na tyle ograniczona i zaprogramowana, iż jakiekolwiek próby podkopywania autorytetu K.K. nie mogły się powieść. Dopiero wzrastające wibracje Ziemi i pomoc sił boskich dają szansę powodzenia jego misji.
    Nastał już taki czas w rozwoju ludzkości, kiedy to wszelkie doktryny i dogmaty kościelne nie znajdą zrozumienia wśród wiernych a wzrastająca świadomość ludzi wymusi masowe odchodzenie od Kościoła. W ślad za tym stagnacja i marazm zamieni się w aktywność społeczną obalającą stopniowo wszelkie skostniałe systemy składające się na funkcjonowanie państwa. Zapowiedzi tych przemian można znaleźć w wielu przesłaniach proroków i mędrców na przestrzeni kilku tysięcy lat [ np. w Trzecim Testamencie Chrystusa www.trzecitestament.com ]. Od tych procesów nie ma już odwrotu, one muszą zaistnieć, bo takie są plany Boga, a Jego wysłannicy w Niebie i na Ziemi będą prowadzić ludzkość od ciemności do Światła.
    Archanioł Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo poważnie chciałem Cię spytać skąd wiesz o poprzednim wcieleniu K. Pieczyńskiego ?Jeżeli Oświecony to nie tylko twój pseudonim na blogu, lecz stan twego umysłu, lub jeżeli przemawia przez Ciebie Archanioł Gabryiel, to wycofuje swoje pytanie, bo przecież twoja wiedza jest oczywista dla każdego.Niemniej daj jakiś znak, bo gdyby twoja wiedza nie miała by granic, to chciałbym cię pokornie poprosić byś mi odpowiedział na parę pytań, które wyjaśnione załatwiły by mi pare spraw w tym życiu

    OdpowiedzUsuń
  8. Archanioł Gabriel to nie jedyna istota Światła z którą można się kontaktować w kwestii religii i Kościoła. Na blogu Polska Laicka można znaleźć podobne przekazy od Archanioła Gabriela oraz przekazy od innych istot. Aby ułatwić Ci dostęp do nich podaję daty ich zamieszczenia:
    - Wywiad dla " na Temat" - 22. 07
    - Trzecie spotkanie w programie Nie ma żartów - 7.08
    - Wywiad dla portalu internetowego Onet - 28.05 oraz 1.06
    - Przychodzimy na świat po to, by go zmieniać - 21.07
    - Drodzy Szanowni - 19.07 tam znajdziesz mój adres e-mail.
    W osobistej korespondencji z przyjemnością odpowiem Ci na Twoje pytanie oraz doradzę w egzystencjalnych rozterkach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlaczego Polacy przestali szukać prawdy [ducha oświecenia] Bo uwierzyli kłamstwu ,uwierzyli kościołowi katolickiemu ,uwierzyli że ten kościół jest kościołem Jezusa Chrystusa. Uwierzyli diabłu bo kościół katolicki to jaskinia zbójców to imperium ciemności [zakłamania} To zguba tego narodu a ich niegodziwości dopełnił antychryst Karol Wojtyła to ostatecznie pogrążyło ten naród i przyczyniło się do tego że ten naród zaczął postępować irracjonalnie [nierozumnie] na własną zgubę !!

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie Krzysztofie, po pierwsze nie wystąpił pan z kościoła, a jedynie poddał się pan apostazji, która nie jest wystąpieniem z kościoła. Jeżeli pan poszukuje, to podpowiadam gdzie szukać. Otóż, cała procedura wystąpienia z kościoła jest opisana na portalu www.wystap.pl.
    Pragnę też zwrócić panu uwagę, że podjął się pan walki z kościoł w imię wolności, lecz popadł pan w następną niewolę, tzn. brakuje panu racjonalnych kontrargumentów na fałszywe tezy kościoła. Chcę powiedzieć, że walczy pan jedynie ze skutkami tych fałszywych tez, a tu trzeba pokazać ludziom przyczynę tych fałszywych tez. Dlatego będzie pan postrzegany jako antyklerykał i nic więcej, a głębia problemu nadal będzie owana woalem tajemnicy, na czym dalej będzie korzystał kościół. Próbowałem o tym z panem podyskutować, zostawiając swoje namiary, lecz pan widocznie woli kajdany rzekomej prawdy, którą pan odkrył. Prawda winna być obiektywna, a pan popadł w kult subiektywizmu.
    Mimo wszystko życzę panu wszystkiego najlepszego.

    OdpowiedzUsuń
  11. DZIĘKUJE ZA TO ŻE PAN JEST. Od zawsze miałam na bakier z instytucją kościoła.Długo nie umiałam zrozumieć co mi tam w moim wnętrzu miesza.Po jakimś czasie zrozumiałam że mam inną świadomość.Zrozumiałam jako nastolatka że nie potrzebuje kościoła absolutnie do niczego.Po jakimś czasie zrozumiałam że moja wiara w Boga omija instytucje wszelakiego rodzaju.Minęło troche czasu i zaczełam głosno mówić że jestem z moją wiarą ponad religiami.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak to dobrze , ze Pan się pojawił w naszej szarej, zniewolonej rzeczywistości.Dzięki Panu i portalowi wiem, ze nie jestem odosobniona. Zawsze byłam , inna, wyklęta bo nie po drodze było mi z tymi co wielbią "złotego cielca", którym jest Kościół w Polsce.Juz od dawna czułam fałsz i zakłamanie tej instytucji.ale bałam się przyznać co czuje, Długo studiowałam mądre książki od Drewermanna , Utte Ranke- Heineman i innych. Nastąpiło w końcu "oświecenie" i poczułam ulgę i wolność, a moja wiara w Boga nabrała mocy. Życzę dużo zdrowia i siły w walce, którą Pan podjął.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam każdy mamy nasze pożyczki firmy BENDY WELTON (weltonbendyloanlender@gmail.com) po słyszeliśmy, że tak wielu ludzi udostępnianie dobry świadectwa jak dostali kredyt za pomocą tej firmy, chociaż były nasze imiona na ITC i przeglądu długu, nadal uznają i pomóc nam w interesach i konsolidacji pożyczki w wysokości $60,000.00, zatwierdzony do 10 lat, a także dzielimy to świadectwo tutaj , aby dotrzeć do tych, którzy naprawdę potrzebują pożyczki i potrzeba pomocy finansowej, tak, że można skontaktować się to tej samej firmy WELLTON BENDY pożyczki firmy VIA: (weltonbendyloanlender@gmail.com). Oferta kredytu oprocentowanie 3% i może również zatwierdzić go na kredyt nawet jeśli są na czarnej liście lub przeglądu długu, więc jeśli potrzebujesz pożyczki uprzejmie skontaktować Aby uzyskać więcej informacji: weltonbendyloanlender@gmail.com Pozdrawiam Panie Rodney Syvester Wayne...

    OdpowiedzUsuń
  14. Get a Loan Today At 3% Interest Rate, contact us at:stellamorrisloanfirm@gmail.com

    Welcome to STELLA MORRIS LOAN FIRM, This is a legit loan Company, formed to help individuals who are in need of financial crises and help them achieve their goals in life.

    Available Loans we offer are,

    1. Personal Loans (Secure and Unsecured)
    2. Business Loans (Secure and Unsecured)
    3. Combination Loan
    4. Consolidation Loan And Many More:

    Interested clients should please send request to our email for application form and terms. Try and see for your self, our wonderful services that does not exceed working days for loan processing and just only (1)hour 35 minutes of loan Transfer.

    EMAIL---[ stellamorrisloanfirm@gmail.com ]

    Warm Regards

    OdpowiedzUsuń
  15. We have a direct genuine provider for BG/SBLC specifically for lease, at leasing price of 4+2 of face value, Issuance by HSBC London/Hong Kong or any other AA rated Bank in Europe, Middle East or USA.

    Contact : Mr. Johnson Hatton
    Email:johnsonhatton@gmail.com
    Skype ID: johnson.hatton007

    Intermediaries/Consultants/Brokers are welcome to bring their clients and are 100% protected. In complete confidence, we will work together for the benefits of all parties involved.

    All inquires to Mr. Johnson Hatton should include the following minimum information so I can quickly address your needs:

    Complete contact information:
    What exactly do you need?
    How long do you need it for?
    Are you a principal borrower or a broker?

    Contact me for more details.

    Johnson Hatton

    OdpowiedzUsuń