1

1

Książki


Przedstawiam listę autorów, którzy moim zdaniem wprowadzają do wiedzy duchowej w szeroko  pojętym znaczeniu tych słów. Chodzi o to aby czytelnik miał dostęp do bardzo różnych punktów widzenia. Autorzy reprezentują rozmaite poziomy duchowości a więc każdy znajdzie coś dla siebie. Poprzez taką różnorodność ukazuję  to, że nie próbuję tworzyć własnego systemu. Zależy mi na tym by pomóc chętnym znaleźć ich własną metodę poznania  rezonującą z ich duchowością. Nie wspominam o Kancie, Heglu czy Heidegerze, gdyż czytający ich obejdą się bez moich podpowiedzi. Zaś mnie bardziej interesuje to z czego ci filozofowie czerpali natchnienie, czyli samo źródło. Zachęcam do zamieszczania swoich tytułów na moim blogu i do dyskusji. Mam nadzieję, że dzięki temu odnajdziecie wielu myślących podobnie.
Gary Zukav, Gregg Braden, Eckhart Tolle, Jiddu Krishnamurti, Rumi, Kabir, Autobiografia Jogina - Paramahansa Jogananda , Erich von Däniken, Sri Aurobindo, Charlees Haanel, Stephen Hawking, Joel Goldsmith, Drunvalo Melchizedek, Itzak Bentov, Thích Nhất Hạnh, Harvey Spencer Lewis, Mistrz Eckhart, William Henry, Robert Blumetti, Robert Collier, Carlos Castaneda, Ewangelia Tomasza, Karl Deschner – Kryminalna historia chrześcijaństwa, Barbara Marciniak, Solaris, Carl Gustav Jung, Zecharia Sitchin, Neale Donald Walsch, G. A. Gaskell Dictionary of All Scriptures and Myths Emanuel Swedenborg, Pseudo-Dionizy Areopagita, Jakub Boheme, Mikołaj z Kuzy, Richard Wheeler, Fred Alan Wolf, Laurence Gardner, Jelena Bławatska, Piotr Uspienski, Annie Bessant, J.J. Hurtag – The Keys of Enoch, The Gnostic Bible, Martin Buber, Egipska księga zmarłych, Tybetańska księga zmarłych, Mircea Eliade, Joseph Campbell, Wilhelm Reich, Rudolf Steiner, Jean Chevalier, Alain Gheerbrant The Penguin Dictionary of Symbols

„Boska świadomość” - Wiesław Glaner
To jedna z tych książek, które pomagają gromadzić wiedzę, by zrozumieć siebie. By nie być bezradnym wobec indoktrynacji, by iść własną drogą  ku poznaniu. Wiesław Glaner dla spojenia w całość ogromnego materiału posługuje się niezwykle  jasną, treściwą i piękna formą. 

"Jak mamy się kochać, nie darząc ciepłem naszych serc? Moralność wynikająca z termodynamiki jest wyjątkowa w swojej matematycznej precyzji, bezlitosna  i jednocześnie uczciwa.”       
                                                                                                      Wiesław Glaner   
   

„Wierni Bogom. Zaginione dziedzictwo” – M. Marchwiński


   http://historia.org.pl/2016/04/29/wierni-bogom-zaginione-dziedzictwo-marcin-marchwinski/

62 komentarze:

  1. Polecam dzieła Karheinza Deschnera - gigantyczna wiedza na temat KK - nie jest to łatwe w czytaniu, ale wart sie trochę pomęczyć.
    Bardzo ciekawa jest też pozycja "Papież Hitlera" - autor Anglik, katolik wkurzony złośliwymi komentarzami swoich znajomych na temat KK, szczególnie mętnej roli tej instytucji w czasie II wojny postanowił napisać o Piusie XII, otrzymał dostęp do archiwów Watykańskich - a jak sobie tam poczytał to mu sie odwróciło - ojczulkowie nie są zbytnio zadowoleni zawartością tego dzieła - warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam rownieztakich autorów jak:Uta Rainke Heinemann(corka prezydenta Niemiec),Horst Herrmann,Hubertus Mynarek(były polski ksiadz).W Polsce wydawało ich pozycje wydawnictwo Uraeus.

      Usuń
  2. Dodałabym do powyższej listy książek 2 autorów (książki te są w tej chwili w Polsce dostępne)1.Davida Hawkinsa 4 pozycje. 2.Allan Kardec spirytysta mam też 4 jego pozycje i gorąco polecam . To jest weryfikacja Kościoła, Religii wcale nie odwracając się od Boga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam zdecydowanie "Jezus oskarża" Uli Weyland,wydawnictwo Uraes

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie się bardzo podoba: http://sasana.wikidot.com/wyznania-buddyjskiego-ateisty

    OdpowiedzUsuń
  5. Traktat ateologiczny
    Książka autorstwa: Michel Onfray polecam. Autor filozof rozkłada na czynniki pierwsze wszystkie trzy monoteistyczne religie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozdrawiam wszystkich myślących samodzielnie.Warto także sięgnąć do wydawnictwa "Da Vinci",znajdziecie tam całe mnóstwo ciekawych pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Panie Pietrzyński,
    Wielu z wymienionych przez Pana autorów czytam, ale kiedy słucham Pana wypowiedzi to mam wrażenie, że pańska lektura jest niedokładna. Po prostu nie wiem, jak można mówić o duchowości, a szerzyć tyle nienawiści. Każdy człowiek, który wszedł na wyższy poziom duchowy zaczyna zauważać, że każda postawa jest potrzebna i piękna, bo tworzy całość świata. Tymczasem Pan nie dość, że dyskredytuje pewne postępowania, to jeszcze ma się za najbardziej oświeconego człowieka świata, który ma prawo sądzić innych. Takie postępowanie nazywa się przerostem ego i pychą. Możliwe, że jest to też również to, co Jung ujął jako opętanie przez archetyp Animy lub co gorsza - Starego Mędrca. Przykro mi, że muszę coś takiego pisać do kogoś, kto powinien wiedzieć, że prawdziwym źródłem rozwoju duchowego jest Bezgraniczna Miłość, w której szanuje się każdego człowieka takim jakim jest (czyli również to, że przynależy do Kościoła). Proponuję poczytać Davida R. Hawkinsa, który być może bardziej naświetli Panu sprawę, o której piszę. Uprzedzając ewentualne pytania i wątpliwości: Nie jestem chrześcijaninem (nie mam chrztu i nie uczęszczam do Kościoła), ale kieruję się w życiu przede wszystkim Miłością, bo tylko nią można coś zdziałać a nie walką i szerzeniem niechęci i wrogości.
    Pozdrawiam i z Bogiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Julian Strzałkowski
      Nie zgadzam się z taką opinią o Gospodarzu tego blogu.
      Jeżeli mielibyśmy uprawiać taką Miłość jak Pan proponuje to równie dobrze moglibyśmy nie robić nic. No bo cóż, kochamy takich , którzy nas oszukują i tyle, tak? Nie można nic powiedzieć ,pokazać gdzie tkwi zło? Intelektualna niemoc i stagnacja w imię nieosiągalnego stanu BM.
      Do tzw. Bezgranicznej Miłości to nam jeszcze b.daleko o ile w ogóle jest osiągalna. To zdaje się Budda osiągnął taki stan rezygnacji ze wszystkiego co oferował mu świat jego czasów. Ale czasy już nie te. Można na użytek własny coś takiego uprawiać ale będzie uważne raczej za rodzaj dziwactwa. Krzysztof w sposób niecodzienny( dobrze byłoby codziennie) obnaża ,nazwijmy to eufemistycznie, obłudę urzędników pana boga i wyhodowane przez nich ogłupione stado owieczek. I robi to jak się zdaje z miłości do ludzi tylko ta miłość jest, nazwijmy to, odmienna od propagowanej dotychczas. Ludziom trzeba pokazać gdzie tkwią błędy, a że odbierane to będzie tak jak Panu się wydaję to też jest do przewidzenia. To nie my jesteśmy wrogami kościoła a kościół jest wrogiem ludzkości już tylko przez samo to ,że istnieje. To trzeba sobie uświadomić. Póki co żyjemy w realiach takich a nie 2,5 tys. lat temu.

      Usuń
    2. jak mnie denerwuje, gdy ktoś przekręca imiona , nazwiska i nie przywiązuje do tego wagi...uuuhhh... Pieczyński, Szanowny Panie Julianie Strzałkowski, Pieczyński...

      Usuń
    3. Julian Strzałkowski. Szanowny Panie Julianie czytając komentarz, który Pan tu zamieścił dochodzę do wniosku, że to, co Pan zarzuca Krzysztofowi Pieczyńskiemu dotyczy bardziej Pana. Wysnuwa Pan zarzuty argumentując, iż cytuję: „każdy człowiek, który wszedł na wyższy poziom duchowy zaczyna zauważać, że każda postawa jest potrzebna i piękna, bo tworzy całość świata”, a równocześnie neguje postawę K. Pieczyńskiego… zadziwiający brak logiki. Czyżby K. Pieczyński nie mieścił się w tym zbiorze, który Pan określił, jako „każda postawa jest potrzebna i piękna”? Podpiera się Pan Hawkinsem nie do końca zdając Sobie zapewne sprawę z tego, co Pan pisze. Przede wszystkim należy ustalić, że tak psychiatria jak i psychologia we współczesnym społeczeństwie spełnia rolę narzędzia, które ma przystosować człowieka do jak najsprawniejszego funkcjonowania w obecnym systemie, a naukowiec, który jest uznawany przez ten system i nagradzany przez uniwersytety nie jest przyjacielem człowieka tylko bardzo wyrafinowanym składnikiem systemowego ogłupiania. O jungu nawet niech Pan nie wspomina, bo używanie kogoś do swojej demagogii nie sprawdza się w śród ludzi myślących samodzielnie. Pisze Pan o bezgranicznej miłości, w której szanuje się każdego człowieka, ale to (proszę wybaczyć) kompletna bzdura… Człowiek nieświadomy, (jakim najwyraźniej Pan jest), czyli najprawdopodobniej 99,9% społeczeństwa nie ma pojęcia o tym, czym jest miłość, ponieważ bez ŚWIADOMOŚCI nikt tego nie pojmie, a właśnie ze ŚWIADOMOŚCI wszystko inne wynika. To, że Pan nie jest chrześcijaninem niczego nie zmienia, bo w tym systemie każdy w coś wierzy i jeśli u Pana nie jest to chrześcijaństwo to zapewne jakieś inne diabelstwo… A co do pozdrowień i tym „z bogiem” to niech mi Pan wierzy, że i Pan Pieczyński i ja oraz coraz więcej budzących się ludzi ma tego Pańskiego boga tam gdzie Panu Pieczyńskiemu i mi światło nie dochodzi.
      Pozdrawiam i życzę świadomości i samodzielnego myślenia.

      Usuń
    4. Do: "Julian Strzałkowski2 lipca 2015 21:53"
      Przede wszystkim uwagi personalne (o ile wynikają z prawdziwej Miłości) taktowniej byłoby przekazać na prywatny e-mail K.Pieczyńskiego dostępny na jego blogu. Dlatego przykro mi i przepraszam, że nie mogłem zwrócić się do pana bezpośrednio, lecz informacje skierowane tylko i wyłącznie do pana przekazuję kanałem otwartym, publicznym.
      Proszę przeczytać swój wpis parokrotnie i odpowiedzieć sobie na pytanie: "co tak naprawdę on ze sobą niesie, jakie emocje?". Czy wnosi coś pozytywnego dla poruszonego tematu, dla idei tego bloga i jego czytelników?
      I teraz proszę się zagłębić w siebie i przypomnieć czy większość nauk duchowych nie podkreśla, by "nie krzywdzić" (nie kreować złej karmy)... co przejawia się między innymi w tak powszechnym zaleceniu: "Nie oceniaj".
      Powodzenia i Pomyślności.

      Usuń
    5. Panie "pozdrawiający z Bogiem, radziłbym najpierw - żeby nie obrażać swego adwersarza - upewnić się jak brzmi jego nazwisko. To jest blog pana Krzysztofa Pieczyńskiego a nie, jak Pan raczył napisać pana "Pietrzyńskiego". Chyba, ze Pan - jak to mają w zwyczaju niemal wszyscy przedstawiciele Pana obozu - zamierzał umyślnie zlekceważyć, a tym samym obrazić gospodarza.A co do pozostania jedynie w duchowości, to chyba Pan nie zauważył, ale jest wiele do naprawienia i potrzeba nam do tego ludzi zdecydowanych. Takich, co owszem, poznali i zrozumieli wiele, ale zmuszeni są do wyjawiania obłudy i hipokryzji (a nawet zbrodni) tych którzy mienią się ponad wszystkich innych. Chrystus też nie wzdrygiwał się przed przemocą (akcja z handlarzami w świątyni i inne) i nawoływania do walki. Teraz czas to wszystko odkręcić i znaleźć jakieś... "religijne esperanto", by świat nie pogrążył się w samounicestwieniu się poprzez wybuch totalnej wojny religijnej, która właściwie już trwa. Pozdrawiam.

      Usuń
    6. Przepraszam za przekręcenie nazwiska. Nie było to zamierzone. Co do argumentów, to macie racje. Ulało mi się trochę emocji. Proszę o wybaczenie - nie powinien był tak ostro reagować. Dziękuję wam z zwrócenie uwagi, bo dzięki wam uświadomiłem sobie pewne rzeczy. Co do mojego "obozu" to cóż - nie mam go. Interesuje się ezoteryką i podążam swoją własną ścieżką duchową. Idę swoja drogą a ludzie popierający Pana Pieczyńskiego swoją. Drogi te jednak się nie przecinają, ani nie są sobie bliskie. Dlatego też moje wypowiedzi są bezsensowne w tym miejscu - wasze przekonanie jest takie a moje inne (żadne nie jest lepsze lub gorsze od drugiego) - tyle mogę o zaistniałym fakcie powiedzieć. Życzę miłego dnia :)

      Usuń
    7. Miłość miłością, ale ktoś kiedyś powiedział, że zło zatriumfuje, kiedy dobrzy ludzie usiądą bezczynnie. Z drugiej strony, osoba rozwijająca się duchowo, powinna wyjść poza dualizm dobra i zła. Jak to pogodzić? Myślę, że trzeba pracować głownie ze swoją świadomością, a świat się dopasuje, zgodnie z nauką, że co na górze to i na dole...

      Usuń
    8. Ty nawet nie umiesz przepisać nazwiska Autora! A może sobie kpisz?
      Możeś Ty Luljan Szczaukoski?

      Usuń
  8. " Życie i Nauka Mistrzów Dalekiego Wschodu " T. Baird Spalding

    Książka ( aktualnie dostępna jedynie na allegro ) napisana pod wpływem doświadczeń z wyprawy amerykańskich naukowców (1894 r.) w różne zakątki południowej Azji. Celem wyprawy było poznanie tamtejszych kultur, a także zebranie informacji o nieistniejących już, wysoko rozwiniętych cywilizacjach, które przypuszczalnie żyły niegdyś na wyżynach Gobi. Wyprawa ta okazała się jednak czymś więcej. Amerykańscy naukowcy mieli możliwość spędzenia kilku lat w obecności Wielkich Mistrzów obserwując ich życie, zwyczaje i możliwości. Duchowe nauki, które otrzymywali od nich, a jednocześnie fizyczne potwierdzenie tych nauk, głęboko przemieniły ich życie i świadomość.

    OdpowiedzUsuń
  9. http://www.ksiegozbiory.cba.pl/ksiegi.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imponujący zbiór! Bardzo Ci dziękuję za udostępnienie tego linka. Myślę, że warto byłoby dodać do tej listy jeszcze jedną ważną, przynajmniej dla mnie, pozycję - Kurs Cudów (A Course In Miracles).

      Usuń
  10. Zawsze czułam, że jest we mnie i wokół mnie coś więcej niż to, o czym mnie uczono w szkole i w domu. Czuję pustkę, wewnętrzny niepokój bo wiem, że nie potrafię odnaleźć jakiejś ważnej części tej układanki, którą jest życie. Od czego zacząć? Gdzie szukać odpowiedzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. droga do siebie! Jak to ujął Leo Buscaghlia w "Radość życia" trzeba wybrać się do siebie, a miłość to dyskretne prowadzenie kogoś (lub siebie samego) do siebie właśnie. :)
      Od czego zacząć ? od samoakceptacji, od ucieszenia się, że jestem tu i teraz!

      Usuń
  11. Że nie zostały tu wymienione dzieła Osho czy chociazby De Mello jestem w szoku przecież to elementarne pozycje od których każdy powinien zacząć swoją przemianę .... przynajmniej u mnie tak było zacząłem od "wezwania do miłości " de mello potem "przebudzenie" i machina otwierająca oczy ruszyła ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mnie interesuje dlaczego? Moze po prostu Pan Krzysztof ich jeszcze nie przeczytal.

      Usuń
    2. dlaczego elementarne pozycje? każdy ma własny elementarz:), ja zaczęłam zupełnie od czegoś innego, a jednak chyba jestem na podobnej drodze;)

      Usuń
    3. Odnośnie Osho - nie niepokoi Państwa dysonans jaki zachodził między jego oświeconą nauką (książki są napisane rzeczywiscie dobrze, momentami nawet świetnie), a życiem, które wiódł - skupione na i wypełnione wolnym seksem oraz gromadzeniem wielkich dóbr materialnych, otaczanie się luksusem, etc.? Pozdrawiam!

      Usuń
    4. O życiu Osho napisano wiele kłamstw

      Usuń
  12. Polecam także "Bóg urojony" Richarda Dawkinsa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ŚWIETNA KSIĄŻKA ALE OPASŁA

      Usuń
    2. ŚWIETNA KSIĄŻKA ALE OPASŁA

      Usuń
    3. "Bóg urojony" Richarda Dawkinsa to powinna być obowiązkowa pozycja w szkołach
      Christopher Hitchens
      Bóg nie jest wielki
      jak religia wszystko zatruwa.
      Kosidowski Zenon "opowieści biblijne" " gdy słońce było bogiem" ,"opowieści ewangelistów"
      Uta Ranke-Heinemann - Nie i Amen

      filmy na youtube "wirus wiary ","wiara czyni czuba","Religia największy rak świadomości " "Ojcowie nasi Our Fathers" i"George Carlin - Religijne zwyczaje" .,.,....,..,.,..,...,.,....
      Jest fajny sposób na Bogów . Jeśli ktoś wam mówi , albo czytacie o jakimś bogu , Jezusie , Maryi to zastąpcie te słowo jakimś zamierzchłym bogiem . Wyjdą fajne i odświeżające umysłowo zdania . Np. . Matka naszego Boga Amona uchroniła mnie od wypadku .Modląc się do najświętszej Ateny wymodliłem zdrowie i szczęście dla mojej rodziny .Posejdon uchronił nasz kraj od niewiernych czczących Boga Thora . Patrząc trzeźwo na świat musimy przyjąć ,że niema bogów ,czarów ,zaklęć, wróżek ,czarowników ,latających dywanów, chodzących po wodzie , zamiany wody w wino czy w krew , zmartwychwstania , życia wiecznego ,grzechu pierworodnego , dziewic w niebie . Tak więc ktokolwiek głoszący , że jest inaczej i żyjący z tego jest oszustem , cynicznym kłamcą ,wręcz wrogiem ludzkości . Wszystkie religie sprowadzają się w końcu do tego , że są tylko i wyłącznie po to aby kontrolować nasze umysły. A "pasterze" chcą mieć nad nami władzę. Jestem myślącym człowiekiem i nie potrzebuję nad sobą żadnego poganiacza bydła ,który będzie mi mówił co mam robić . Nie zaliczam się do baranów ,owieczek , trzódki i nie chcę by mnie ktoś pasł na rzeź. Reasumując wszyscy poganiacze bydła jak imamowie ,muezzini," papierze" ,księża, prałaci ,zakonnicy, rabini ,chadecy i innej maści .. to oszuści . I nieważne jakimi są politykami , biznesmenami czy aktorami zwodzą nas ze ścieżki prawdy i rozumu w otchłań zabobonu ,nienawiści religijnej i głupoty.
      Wybieraj więc człowieku czy żyjesz i umartwiasz się po to by dostąpić królestwa niebieskiego lub/ z dziewicami w niebie czy może już czas żyć pełnią życia bez kajdanów religi i jej zwierzchników.


      Usuń
  13. Karen Armstrong-
    Spór o Boga
    Historia Boga

    OdpowiedzUsuń
  14. Bart D. Ehrman-"Przeinaczenie Jezusa"
    -świetna książka dla tych co interesują się pierwotnym kształtem NT.

    Jacek Sieradzan-"Szaleństwo w religiach świata","Od kultu do zbrodni"...i inne tego autora
    -obiektywne podejście do tematu pokazujące głupotę i fanatyzm religii.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak to się dzieje Panie Krzysztofie, że święci KK ( najczęściej z religijnych rodzin czyli z zablokowanymi przez sakramenty czakramami ) robią niesamowite rzeczy mówiąc zupełnie co innego niż Pan a Pan mówi, ale jakoś nic nadzwyczajnego nie zrobił. To za kim mają ludzie iść, komu wierzyć, czynom świętych KK i co za tym idzie ich słowom, czy Pana słowom bez czynów. Wybieram tą pierwszą opcję tak jak ogromna większość katolików którzy zanoszą swoje dzieci do chrztu, chodzą na mszę, modlą się, bo oni patrzą na czyny a nie słowa - Ojciec Pio jakoś nic o czakramach nie wspominał a codziennie mówił około 10 całych różańców, walczył z demonami, odprawiał mszę, chrzcił, spowiadał ( przy takiej aktywności to już chyba wszystkie czakramy by Mu padły), stał na straży KK i go bronił mimo iż sam był przez krótkowzrocznych przedstawicieli KK gnębiony.

    OdpowiedzUsuń
  16. Krzysztof Pieczyński myśli tak jak ja, co publikuję w moim blogu :
    ławeczka; DO LOGICZNIE MYŚLĄCYCH

    OdpowiedzUsuń
  17. William Bramley "Bogowie Edenu", Igor Witkowski "Instrukcje Przebudzenia", Jeremy Locke "Koniec wszelkiego zla -End of All Evil", Wojciech Musial -WOJMUS "Galaktyczna Rodzina",

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie się udało dzięki Anthony'emu De Mello "Przebudzenie". Podstawowa lektura na początek. A później warto poznać skąd czerpał De Mello. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Piszcie, co chcecie, ale dla trzeźwo myślącego człowieka wiadomo, że to wszystko zakończy się w Domu Wariatów.

    OdpowiedzUsuń
  20. a co myslicie o trzecim testamencie? dosc mysle ciekawy chocby od strony reinkarnacji, czy powtornego przyjscia jezusa jako @ obloku@, czyli jak pan Krzysztof powiedzial w jednym z wywiadow, Boski Intelekt splyniw pod postacia energii i oswieci nasze jestestwo.. :) ja odbieram to przez szynke, ale tez przez czkre koronna :) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuje za proponowaną literaturę, bo jest to imponująca lista pozycji, z których pewnie każda pewnie warta jest przeczytania by wzrosła nasza wiedza...
    ale czy wzrośnie nasza świadomość, czy zbliżymy się do "Źródła Wszystkiego"?
    Sam chętnie poleciłbym kilka książek, których tu jeszcze nikt nie zaproponował bo uważam, że są warte przeczytania, ale ograniczę się tylko do jednego tytułu: "Wielcy Wtajemniczeni" - Edward Schure.
    To ciekawa i przystępna prezentacja rozwoju duchowości na przykładzie kilku religii i szkół mistycznych. Myślę, że jest to bogate źródło skondensowanej podstawowej wiedzy, która pomaga poznać różnorodność dróg rozwoju duchowego, zrozumieć podobieństwa i różnice bez potrzeby gloryfikowania jednej kosztem innych. Książka przyjemna w czytaniu, łatwa w odbiorze a przy tym mądra, więc każdy odniesie z jej przeczytania jakąś korzyść, zarówno zaawansowani w rozwoju duchowym jak i początkujący.

    OdpowiedzUsuń
  22. Polecam Osho komentarze do "Tako rzecze Zaratustra"

    OdpowiedzUsuń
  23. Jean Meslier "Testament"
    Nie wiem czy ktoś ją polecał.Przeczytałem polecam.
    Tu można pobrać w języku polskim.
    http://nowakrytyka.pl/spip.php?article526

    OdpowiedzUsuń
  24. Panom dyskutującym o książkach gorąco polecam: Hyam Maccoby -"Kowal mitu" oraz tego samego autora - "Jezus
    i żydowska walka wyzwoleńcza"

    OdpowiedzUsuń
  25. Polecam gorąco: "Zatajona prawda", Łukasz Kulak. W publikacji przedstawiony jest bardzo szeroko proces manipulacji rodzajem ludzkim na podstawie cywilizacji starożytnego Bliskiego Wschodu. Autor uświadomił mi, w jakim świecie żyję. Więcej tutaj: https://lukaszkulak92.wordpress.com/2015/04/10/juz-jest/

    OdpowiedzUsuń
  26. Sporo ciekawych książek można znaleźć na chomiku:
    http://chomikuj.pl/heinzeb
    Są to profesjonalnie przygotowane ebooki, które można czytać na czytnikach książek oraz smartfonach lub tabletach po zainstalowaniu odpowiedniej aplikacji najlepiej "kindle for android", a także na laptopach lub zwykłych komputerach.
    Polecam

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeśli Kapleau to na pewno też "Koło życia i śmierci".
    I polecam gorąco Kena Wilbera - wszystko co napisał.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie wiem czy ktos nie dodal bo wszystkich komentarzy nie przeczytalam. Ale duzo o początkach kosciola na naszych terenach opisuje Wladimir Megre w książkach Anastazja. Dzwoniace Cedry Rosji.

    OdpowiedzUsuń
  29. Mattias Mettner 'Katolicka Mafia', Uli Weyland 'Chrystus Oskarża' (Sprawa karna Watykan) z półki antyklerykalnej. Obydwie pozycje w moim młodym wieku odegrały dosyć piorunującą rolę w kierunku wychodzenia poza nakreślone przez kościół katolicki schematy. Mogą być czymś w rodzaju zawiązywania sznurówek przed długą wyprawą. Cała trudność polega li tylko na umiejętności 'łączenia wątków' (jacek balcerzak :) ) czyli kropeczek na tej całej mapie życia. Nie znam wielu, komu by się to należycie udało. A ci, którzy mieli to 'wyjątkowe szczęście' .. wybierali podobnie: najczęściej pozorowaną śmierć.. intelektualną, fizyczną, .. kompletne wycofanie z życia. Geniusze udawali głupców.. Bogaci..biednych itd.. Całe masy artystycznego kunsztu, pasji do życia, zdolności umysłu - twórczej tendencji do świadomego uczestniczenia w plastyczności tejże.. Simulacrum.. zeszło do podziemia. Inni.. decydowali się nawet i na ostateczny krok. Prawda nigdy nie była za darmo. Znajomość jej.. jakkolwiek wydawać by mogło się kusząca, jest dyskretną formą samobójczej misji.

    OdpowiedzUsuń
  30. Duzo wspanialych autorow Pan Krzysztof wymienil i mozna to wszystko przeczytac, ale to nic nie daje bo sama wiedza jast problemem a konkretnie tozsamosc "ja"(choc tak naprawde problemy nie istnieja, istnieja tylko w glowie). Zyje na swiecie troche (bardzo malo) ludzi, ktorych w jakis sposob, bez zadnego wysilku (mantr,medytacji czy modlitw),nastapil rozpad tozsamosci z "ja".
    Moim takim ulubionym jest Anglik, kiedys biznesmen a obecnie pisarz - Tony Parsons. Znam osobiscie Polaka z Poznania, ktoremu przytrafilo sie to samo, ale oni tak naprawde nie maja wiele do powiedzenia, bo to nie jest do zrozumienia przez umysl. Ponizej wklejam link do filmu z Tonym.
    A tak na marginesie, podziwiam Pana za akcje przeciw Kosciolowi, trzeba miec jaja!

    https://www.youtube.com/watch?v=p079-5KLdVY&t=1509s

    OdpowiedzUsuń
  31. www.koniecwszelkiegozla.pl

    Wspominana książka Jeremy'ego Locke'a - dostępna już w języku polskim.

    Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  32. Wojna to postawa myślowa

    W pewnych przypadkach może zachodzić potrzeba obrony siebie lub innej osoby, aby ktoś nas nie skrzywdził, lecz pilnuj, żeby nie uczynić z tego swej misji "walki ze złem", gdyż istnieje prawdopodobieństwo, że staniesz się taki jak to, z czym walczysz. Walka z nieświadomością sprowadzi nieświadomość na Ciebie. Nie można zwalczyć nieświadomości, dysfunkcyjnego i egotycznego zachowania, jeśli się je atakuje. Nawet gdy pokonasz przeciwnika, ta nieświadomość przeniesie się po prostu na Ciebie albo przeciwnik pojawi się znowu pod innym przebraniem.

    To, z czym walczysz - wzmacniasz, a to, czemu stawiasz opór - trwa nadal.

    [...]

    Wojna to postawa myślowa i wszelkie wynikające z niej działania albo wzmocnią wroga, postrzeganego jako zło, albo, jeśli wojnę się wygra, stworzą nowego wroga, nowe zło równe temu, z którym się walczyło, lub jeszcze gorsze.

    ~ Eckhart Tolle, Nowa Ziemia.

    Co do książek, to polecam Gangaji - Diament w Twojej kieszeni.

    Co zaś do KrK, to pragnę zauważyć, że jego pozycja opiera się na 2 fundamentach:

    - Sukcesja apostolska
    - Prymat papieża

    Osobiście mam poczucie, że coś tu jest nie tak. W swoim sercu rozpoznaję, że coś tu nie gra, choć nie wiem dokładnie co. Może chodzi o to, że wyżej wspomniane koncepcje prowadzą do sztucznych podziałów między ludźmi na lepszych (z sukcesją apostolską) i gorszych (bez sukcesji apostolskiej). Oraz na prawowiernych i heretyków. Na zbawionych i potępionych. To wszystko jest dla mnie takie egotyczne, agresywne, aroganckie. Trzeba niezłej karkołomnej gimnastyki umysłowej, żeby to jakoś sprytnie uargumentować. Tym niemniej, katolicka apologetyka to potężna rzecz. Równać się z nią może co najwyżej apologetyka islamska. Gdybym się urodził w kraju muzułmańskim, to pewnie byłbym dzisiaj terrorystą.

    Jeśli naprawdę chcecie uwolnić ludzkość z kajdan, to trzeba (moim zdaniem) dokładnie zbadać kwestię sukcesji apostolskiej (i ewentualnie prymatu papieża, jeśli będzie to pomocne w obalaniu koncepcji sukcesji). Można spodziewać się, że prawdopodobnie gdzieś w koncepcji sukcesji apostolskiej znajduje się błąd, choć może być trudno go naświetlić. Ewangelicy to robią, ale niezbyt wiarygodnie, bo popadają przy tym w bibliolatrię. Z jednej strony mamy katolatrię, a z drugiej bibliolatrię.

    Moje serce opowiada się za Unitarianizmem. Jednakże część mnie "kupuje" katolicką apologetykę, bo to wszystko brzmi jak dla mnie bardzo sensownie i logicznie. Ten sensowny i logiczny wywód prowadzi mnie jednak to wniosków, wobec których mam poczucie fałszu. Zakładam więc, że prawdopodobnie więc w tym wywodzie coś jest nie tak. Chciałbym oczywiście wiedzieć dokładnie co, ale gdzież znajdę wiarygodne źródło?

    To jest słowo przeciw słowu. KrK przedstawia swoją narrację, a jego przeciwnicy swoją. Skąd mogę wiedzieć, co się naprawdę wydarzyło 2000 lat temu? Skąd mogę wiedzieć, jak to wszystko później wyglądało? Na podstawie katolickich źródeł historycznych? No nie bardzo, bo KrK jest tutaj stroną w sprawie. Na podstawie źródeł historycznych wskazywanych przez przeciwników - również nie bardzo.

    Ostatecznie mogę tylko zgadywać. Skoro rozumowo nie widzę możliwości ostatecznego rozstrzygnięcia (a z doświadczenia wiem, że KrK ma na wszystko odpowiedź - któż się jest w stanie jemu oprzeć? któż jest w stanie z KrK wygrać? któż jest w stanie nie oddać mu pokłonu?), zdaję się na rozpoznanie swojego serca i na rozpoznanie po owocach.

    Patrzę: co przynosi pokój memu sercu? Dzielenie ludzi i autorytatywne głoszenie i argumentowanie "faktów"?

    Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: serce człowieka jest niespokojne, dopóki nie spocznie w Bogu.

    OdpowiedzUsuń
  33. @Sokrates

    Dobrze mówisz ...
    Ale można pójść dalej.
    Wojna to postawa którą wybierasz.
    A wiec nigdy nie zachodzi potrzeba obrony (wojny). Po prostu wybierasz wojnę i usprawiedliwiasz ją potrzebą obrony.
    To samo dotyczy świadomości i nieświadomości. To tylko wybór. Chcesz być nieświadomy - to jesteś, chcesz być świadomy - to jesteś.
    Owszem, na początku życia jesteś trochę zdezorientowany Ale potem już nie :-)))

    Mi bardziej pasuje Osho. Jest naprawdę świetny :-)))

    W/g mnie pozycja krk opiera się na nieświadomości. Księża to ludzie nieświadomi ale sprytni, korzystający z nieświadomości mniej sprytnych wiernych. To samo z politykami i innymi zawodami.

    Dlatego sukcesja i papież to żaden problem (wirtualny, nierzeczywisty problem). Po prostu zaciemnienie świadomości. To jak nakładanie czarnego worka na głowę zdezorientowanego człowieka. Stoisz w pełnym słońcu i wołasz "... nie widzę, nie widzę ..."
    Choć serce Ci mowi, że powinieneś widzieć :-)))

    By uwolnić ludzi wystarczy ich obudzić. Napisał bym "potrząsnąć nimi i zawołać 'obudź się' " ale ludzie i świat mają już dość potrząsania :-)))
    Ewangelicy są tym samym wahadłem co katolicy ... tylko, że wahniętym w drugą stronę. My zatrzymujemy wahadło :-)))

    Źródło PRAWDY ?
    Dokładnie wiesz gdzie go szukać. Każdy wie, tylko się boi. W Twoim tekście jest to wyraźnie napisane ...
    " Moje serce opowiada się za ..."

    W dzieciństwie każdemu skutecznie wybili z głowy pomysł by szukać prawdy w sobie :-)))
    Stąd lęk przed prawdą w sercu.

    To jest świadomość przeciw nieświadomości.
    2000 lat temu ?
    Nic wielkiego ... świadomość obudziła się bardziej wśród grupy ludzi która uwielbia i potrafi wykorzystywać nieświadomość bardziej niż inni.

    Kto pokona kościół ?
    Świadomość ...

    Zaprawdę powiadam Ci ...
    Twoje serce jest zawsze spokojne bo jest w Bogu.
    Niespokojny jesty tylko Twój umysł (ego) bo jest wirtualny i nigdy Boga nie widział :-)))

    (To tylko moje widzenie świata)

    OdpowiedzUsuń
  34. No właśnie są 2 szkoły - jedna mówi, żeby zatrzymać wahadło, a druga, żeby się na nim huśtać. Huśtając się, możemy dokonać ekspozycji i poszerzyć swoją strefę komfortu, pozwalając by nieświadomość wypłynęła do świadomości.

    Choć szczerze mówiąc, mam obawy, że huśtając się za bardzo, mogę zrobić coś głupiego. Więc staram się zdawać na "intuicję" i działać trochę na zasadzie, że jeśli przed czymś mnie powstrzymuje lekki lęk, to pewnie warto to zrobić, a dopiero później zastosować akceptację i poddanie.

    Książka z trochę innej beczki: "W imię Boga przeciw Kościołowi" - Jean Mathieu-Rosay.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Sokrates

    To to samo w/g mnie. Chodzi o to by widzieć wahadło, że ono się waha lub inaczej, że bez znaczenia jest w którą stronę jest wahniete, że w lewo i w prawo to TO SAMO.
    Np katolicy i ateiści to to samo tylko jedni w lewo drudzy w prawo :-)))

    Jeszcze inaczej ujmując ...
    Nieważne czy pchasz samochód z przodu czy z tyłu, ręce masz złączone z tą samą karoserją :-)))
    Nieświadomość polega na tym, że się nie widzi swojego przyczepienia do samochodu.

    Dobrze by było puścić ten samochód. Lub inaczej zobaczyć swoje przylgnięcie do samochodu. Gdy to zobaczysz 'przylgnięcie' (utożsamienie) znika. Odzyskujesz Wolność Wyboru. Odzyskujesz Świadomość.
    Wtedy z pełną świadomością i wolnością dokonujesz wyboru : pchać go z przodu z tyłu czy w ogóle zostawić go w spokoju :-)))

    Schodząc głębiej ... wybór znika.
    Naturalnie robisz to co masz robić :-)))

    TO jest dla mnie komfort życia, harmonia, spokój i pokój duszy, szacunek, miłość ...

    Ja to widzę tak, że jeśli pojawiają się wybory, oznacza to przywiązanie do czegoś w świecie zewnętrznym. Dopóki się od tego nie uwolnimy (odutożsamimy), wybory będą się pojawiać. Nie ma znaczenia co wybierzemy - pchanie do przodu czy do tyłu. Jedyne znaczenie ma "puszczenie samochodu".

    Ma to związek z sensem życia.
    Fajnie jest podróżować przez życie :-)))
    Jeśli siedzisz wygodnie w pociągu i spokojnie obserwujesz świat za oknem - domy, samochody, ludzi i zdarzenia ... to wszystko jest ok.

    Gorzej gdy pędzisz autostradą kurczowo ściskając kierownice :-)))

    P.S.
    Jesteśmy grupą ludzi świadomych wahadła i naszego przylgnięcie do niego. Chciałbym Cię poznać osobiście. Jeśli masz ochotę napisz maila :

    jan-kowalski-ja (małpa) gmail-com
    (zamień - na . )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co z trzymaniem się meta-kierownicy z obawy przed zapomnieniem i w efekcie chwyceniem tej zwykłej?

      Zaraz mi pewnie powiesz, że jest tylko jedna kierownica...? ;-)

      Usuń
  36. Fajna książka ...
    The Controversy of Zion
    by DOUGLAS REED

    Jest też po polsku
    Kontrowersja Syjonu.

    Ciekawe spojrzenie na biblię i piszących biblię :-)))

    OdpowiedzUsuń
  37. @Sokrates

    E nie ...
    Napiszę Ci prościej.

    Każdy lęk jest z ego.


    Czegokolwiek byś się bał oznacza, że przykleileś się do czegoś wirtualnego (iluzji w umyśle = ego).
    Prawda (serce) nie zna żadnego strachu. Prawda po prostu jest :-)))

    OdpowiedzUsuń
  38. a ja polecam klasykę ,,Pochwałę głupoty" Erazma z Rotterdamu, ,,Okruchy filozoficzne i Chwila" Sorena Kierkegaarda. Potem ,,Oblicza religii chrześcijańskiej" Edmunda Lewandowskiego i George R. Potter ,,Zwingli" , ,,Dziewice konsystorskie. Piekło kobiet "Boya Żeleńskiego. Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  39. Polecam Biologię przekonań Bruce Liptona oraz hunę. System psychologiczno - filozoficzny pochodzący z Hawajów odkryty i upowszechniony przez Maxa Freedoma Longa.Pomocne mogą być artykuły i fragmenty książek umieszczone na blogu niki-blue w pod nazwą Rzecz o hunie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń