1

1

czwartek, 10 października 2019

Przyłuska do Sejmu


Wszystkim warszawskim wyborcom oraz wyborcom zamieszkałym poza granicami Polski, którzy rozważają głosowanie na Lewicę gorąco polecamy BOŻENĘ PRZYŁUSKĄ. Bożena startuje z listy warszawskiej jako nr 7. Nie znajdziecie na tej liście lepszej kandydatki walczącej o przywrócenie normalności w naszym kraju.
Zobacz program Bożeny: www.przyluska.pl

7 komentarzy:

  1. jeśli jedziemy powoli to droga jest szeroka a drzewa rozróżnialne, a jeśli tniemy ponad 200 to staje sie bardzo wąska i nie zauwazamy jej detali, bo to ułomność postrzegania naszego oka i może jest tak, że widzimy i odkrywamy dany nie inny wymiar rzeczywistości, tylko dlatego, że nie podróżujemy prędkością fotonową, przy której to co nas otacza na codzień zostanie niezauważalne, a widzieć będziemy to co na codzień przy prędkościach mniejszych nie widzimy. Przeciez jakby coś nas mijało z prędkoscią c to tylko zawirowania falowe by do nas dotarły i to pewnie tylko na przyrządach więc mozę dlatego nie dostrzegamy ciemnej energii, bo nawet jak wyzwolimy te cząstki elementarne które ją reprezentują to i tak ich nie zauważymy. a pomysleć o stabilizacji prędkości kątowej i prędkości lotu tak, zeby bylo jak na ziemi, bo niestety takie to musi być, zeby w długoterminowych lotach nasz kościec/organizm przetrwał, czemu to takie ważne? Bo powstawał na drodze ewolucji przez miliony lat, chyba ze Adam i Ewa, to wtedy pląsy. Nikt nie sprawdził jak zadziałałoby odchylenie w jedną i druga stronę od wzorca, bo anomalie występujące na ziemi (inny promień na równiku ) to mała wyższego rzędu. Poza tym chyba najtrudniejsze byłoby przyspieszanie i zwalnianie oraz dodatkowe silniki regulujące ruch wirowy. Ja w ogóle tego nie widzę i wyobrażam sobie to tak, ze przy prędkosciach podświetlnych siła grawitacji sama się pojawi - opływ ciemnej materii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fizyka bardziej przypomina gmeranie w silniku mechanika niż inżyniera konstruktora. Tu się podkręci śrubkę, tam uszczelkę i jakoś chodzi. Gorzej jak jest nowy silnik i majster nie wie co ma zrobić. Taka sytuacja ma miejsce, gdy dostajemy nowe dane doświadczalne z zakresu znacznie powyżej eksperymentów dotychczas przeprowadzanych. Wtedy każdy jest naćpany i wymyśla różne dziwne rzeczy. Tak było na przykład z teorią cząstek elementarnych Weisskopfa, który całowicie błędnie przewidział ich naturę. Było to zanim sformułowano teorię kwarków. Teoria oddziaływań silnych ma ten mankament, że jest teorią kwantową, nie ustalonej jeszcze procedurze kwantowania, co się objawia tym, że nie potrafimy dobrze zdefiniować przestrzeni Focka dla procesu w każdym przypadku, a to się objawia tym, że nie potrafimy ściśle zdefiniować funkcji falowej dla zjawiska, czyli dokładnie przewidzieć prawdopodobieństw zjawisk zachodzących w danej reakcji. Czyli nie rozumiemy na przykład dlaczego kwarki nie występują swobodnie w przyrodzie. Połowiczne wyjaśnienie tego faktu w postaci zrozumienia kwarków jak końców pękającej struny oddziaływań silnych nie tłumaczy, dlaczego np. nie występują kwarki w postaci pętli lub, obrazowo, półprostej o jednym, swobodnym końcu. Czyli nie rozumiemy prawdziwej natury oddziaływań silnych. Z resztą nie wiadomo czy trzeba, gdyż jak już wspomniałem za dwa-trzy rzędy wielkości trzeba będzie pewnie zmienić formalizm i problem uwięzienia będzie miał głębsze dno. Jego rozwiązanie może właśnie rzutować na zrozumienie istoty oddziaływań silnych, ale nie w oparciu o kolor czy takie głupoty jak superstruny, które są już archaizmem, a za co ludzie dostali Nobla. Możliwe, że jakaś wersja supersymetrii przetrwa i to jest właściwy kierunek badań.
    Przyjrzyjmy się naturze oddziaływań silnych i spróbujmy opisać rozpad neutronu przy pomocy lagranżjanu zbudowanego z typowych oddziaływań kolorowych. Nie wnikając w naturę rachunkową problemu rozważmy dwie sytuacje - neutron swobodny i w jądrze stabilnym. W pierwszym przypadku rozpad zachodzi po około 15-stu minutach, a w drugim nigdy lub jak mówimy niemierzalnie długim okresie czasu. Nie jest możliwe opisanie tych dwóch przypadków poprzez dodanie niemieszającego się członu oddziaływań silnych do słabych, gdyż lagranżjan z takim
    oddziaływaniem wstawiony do słabego oddziaływannia, co powoduje słabą nieliniowość równania, daje człony addytywne, które dają rozpad beta. Energia oddziaływania w jądrze jest mała w porównaniu do masy nukleonu rzędu jednej setnej co powoduje słabą nieliniowość równania. A gdyby nawet mieszanie następowało na poziomie równania i było silne to i tak taki model jest błędny, gdyż nie daje zadowalających przewidywań doświadczalnych. No i pozostaje jeszcze problem kwantowych oddziaływań grawitacyjnych. Tutaj kochani to już musicie korzystać z kosmologii obserwacyjnej, gdyż na akcelerator nie starczy Wam już pieniążków i miejsca na Ziemi. No i módlcie się do Pana Boga, żeby Wam nie uśrednił pozostałości po oddziaływaniach grwitacyjnych w niższych rzędach energii, żeby Wam jakieś fluktuacje i niejednorodności zostały. Bóg nie zależy od czasu i uwzględni Wasze prośby przy stwarzaniu świata. To jest tzw. oddziaływanie nielokalne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znając wszystkich zmiennych ciężko wypracować teorię wszystkigo, która byłaby kompletna, dlatego człowiek zapchał te braki kitem. Część ludzi nazywa ten kit już się domyślacie jak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skorpion 111.
      Nie podzielając Twoich skrupułów dopowiem;
      Kitowanie wypełniające luki w nauce (w znaczeniu science) zwie się religią. Tworzywem uszczelniającym jest zazwyczaj bóg, zwany z racji wyznaczonej mu roli zapchajdziurą.
      Zgromadzona wiedza religijna z pomocą jasnowidztwa, iluminacji, doznań mistycznych itp. aktów opartych na subiektywnych instynktach pierwotnych, ma się tak do naukowej popartej dowodami empirycznymi, weryfikowalnością i falsyfikowalnością, jak właśnie kit do diamentu. Skala twardości nieporównywalna.
      Nie widzę zatem potrzeby dowodzenia wyższości ratio nad fideizmem. Wobec całkowitej pogardy wierzących wobec nauki, byłoby to rzucaniem przysłowiowych pereł...
      Zatem parę przykładów owej pogardy w aspekcie Słońca.
      -Błąd Kopernika. Mylił się kanonik fromborski wstrzymując Słońce żeby obrócić Ziemię. Dlatego teoria heliocentryczna została wyklęta i znalazła się na Indeksie ksiąg zakazanych.
      Od obrotu z i e m i ą jest bowiem Kościół katolicki.
      -Prawda Fatimska. Cud zmiany toru ,,wędrówki'' Słońca widziało 70 tyś. obserwatorów na Cova da Iria. Reszta ówczesnej populacji ludzkiej, nieświadoma rozpadającego się Układy słonecznego bawiła się życiem.
      Zaślepieni?
      -,,Ziemia jest zbyt młoda''-stwierdzał luminarz nauki swojej epoki W. T. Kelvin. Zatem teoria ewolucji nie miała czasu zajść.
      Te błędy, pomyłki ludzkich zmysłów kształtowanych dwoma tysiącami lat ,,prawd objawionych'' przypisywało się nauce. Na zasadzie pars pro toto generalizowano dowodząc błądzenia science. I śpieszono z kitowaniem niewiedzy na ówczesnym etapie rozwoju myśli ludzkiej Biblią lub omnipotentnym tricksterem z nieba.
      I dziś z braku np. dowodów sfosylizowanych skamielin praludzkich podważa się teorię ewolucji ubogością tzw. ogniw pośrednich.
      Albo z pomocą przeintelektualizowanej teorii kwantowej usiłuje dowieść możliwości ,,kształtowania rzeczywistości świadomością'' czyli racji kreacjonistów.
      Poszukiwania nauki usiłuje się deprecjonować wszelkimi sposobami. Fundacja Templetona poświęca miliony dolarów na te cele. Tzw. magisterium Koscioła katolickiego mocą ,,powierzoną przez Boga'' mądrość ludzką ma za głupstwo (1Kor. 3;19). Jedni dla sławy, inni z racji zaprogramowania (celowością, dualizmem...sacrum), większość dla masełka do chlebusia burzy rzeczywistość narzucając alternatywną ułudę. Tymi sposobami do dziś usiłuje się zarabiać na ułomności natury ludzkiej.

      ,,Nie winię tych, którzy chwytają się religii jak tonący deski ratunku. Winę ponoszą handlarze metafizycznych produktów wykazując przy tym troskę o własny interes; dobra tego świata i leczenie własnego ego. To oni czerpią zyski z intelektualnej nędzy swych owieczek, próbując zorganizować im życie na podstawie własnych nerwic, psychoz i innych przypadłości''-pisał M. Onfray.

      Ukłony.

      Usuń
  4. Wierzący całą swoją energię i intelekt poświęcają na to aby się bronić przed myśleniem, zwłaszcza samodzielnym. Jak mają wątpliwości, to idą do klechy, a ten stosując swoje wypracowane sztuczki robi sieczkę z mózgu owieczce i ta zazwyczaj więcej nie drąży. Jeżeli jednak owieczka jest ambitna i nadal ma wątpliwości, to zaczyna jednak drążyć na własną rękę, czyta, myśli, dyskutuje, poszukuje i ostatecznie wyłącza się ze wspólnoty kościołkowych, bo zwyczajnie zauważa, że to nie jej bajka. Tę drogę przeszło już miliony i następne są w drodze, a wszystko przez to, że w niemowlęctwie wtłoczono tych ludzi w tryby kościółkowych, a przecież czym skorupka za młodu nasiąknie... I tak trwa to kitowanie rzeczywistości, przesłaniając prawdę o nas ludziach i o świecie. Ta prawda pomimo tego kitowania coraz szybciej wydostaje się na powierzchnię i świeci w ciemności ignorancji i lenistwa umysłowego. Co do wyników wyborów, to cóż, chciałoby się się wiecej i lepiej, ale jak widać, do tego potrzeba jeszcze trochę więcej czasu.

    OdpowiedzUsuń
  5. I po Wyborach.
    Głosowali jak chcieli-wybrali kogo nie trzeba. Zmanipulowany i zniewolony naród niczego nie zmienił.
    A to dlatego, że ludziska kochają bardziej pieniądze niż demokrację, a ich przewodnikami w życiu są encykliki JP II nie Konstytucje.
    To nie były wybory parlamentarne tylko swoiste konklawe. Nie Sejm wybierano a Kolegium kardynalskie, mające służyć-jako ciało doradcze-autorytarnemu Kościołowi katolickiemu.
    Efektem ,,wyborów'' jest postępująca teokracja a nie postępowa laicyzacja.
    Katotalibska mutawa już działa. Rozbudowa sapiniery w toku. Proponuje się, za postulatem Platona karać niewiarę izolowaniem w ośrodkach indoktrynacyjnych. Recydywistów skazywać na nieistnienie, po nadaniu art. 2267 K.K.K. rangi prawa powszechnego.
    Na modłę Radia Erewań można rzec;
    Tu Radio Praha.
    My se ne boim, ale mamy stracha.
    O, rany!

    OdpowiedzUsuń
  6. Spokojnie, liczba owieczek w Polsce rokrocznie spada, dlatego taka histeria sukienkowych i ich przybocznych. Sami się swoimi działaniami zaorzą, to kwestia czasu.

    OdpowiedzUsuń