1

1

środa, 7 sierpnia 2019

Nasze serce jest alfą i omegą


Od początku działalności społecznej, którą prowadzę moje słowa są przekłamywane. Muszę nieustannie wyjaśniać i wygląda to jakbym się usprawiedliwiał, że jestem człowiekiem wierzącym. Moja wiara nie potrzebuje imienia. Mówię prawdę o kościele katolickim, nie dlatego, że jestem ateistą, ale dlatego, że kłamstwa i zbrodnie kk należy ujawniać. Opór wyznawców religii watykańskiej świadczy o tym jak skuteczna jest maszyna propagandowa tej sekty. Nigdy nie powiedziałem, że Chrystus nie istniał. Powtarzam, że Chrystus stworzony przez kk nigdy nie istniał. Brak zdolności odróżnienia tych dwóch spraw i postaw również jest dowodem na to jak sformatowani są polscy katolicy. Jezus wiedział, że tworzenie nowej religii jest ostatnią rzeczą, jakiej świat za jego czasów potrzebował. Nie tworzył żadnej nowej religii, nie mogło to powstać w jego umyśle. Tak jak i dzisiaj zakładanie nowego związku wyznaniowego nie ma sensu. Jezus był wyznawcą Ducha Świętego. Dla ludzi niecierpiących terminologii religijnej to znaczy, że podążał za głosem ze źródła natchnienia, za głosem serca. Muzyk podąża za dźwiękami, malarz za wizją obrazu, poeta za słowami, matematyk za wzorami. One wszystkie w natchnieniu docierają do naszej świadomości, z głębin naszej Istoty. Im głębsze natchnienie tym czystsza, piękniejsza i potężniejsza forma przekazu. Jezus, mam nadzieję, że to w końcu dotrze do katolików, znieważał uczucia religijne wszystkich, całego establishmentu, od Rzymu po Jerozolimę. Znieważał wszystkich i wszystko gdyż wszyscy polegali na religiach opartych na dogmatach. On podążał za głosem serca, natchnieniem, Duchem Świętym. Ten głos i nas prowadzi do odzyskania tego, co straciliśmy. Tutaj, w odbudowie świata na lepszy, każdy wynalazca, każdy nauczyciel, artysta mają taki sam udział, czy to ateista czy wierzący. W niewyrażalnym świecie Twórcy nie istnieją nasze pojęcia. Nie istnieją słowa i terminy z powodu, których spieramy się i zabijamy. Nie mam wątpliwości, że zejście Jezusa do dzisiejszego świata byłoby jedną wielką obrazą uczuć religijnych katolików i innych sekt ozdabiających się chrześcijaństwem. 
O wierze nieustannie gadają ludzie, którzy chcieliby coś w życiu zmienić, ale nie zmieniają. Tkwią w tym samym miejscu gadając o Bogu. Ludzie, którzy zmieniają świat nie gadają o wierze, po prostu ją mają, co widać po owocach ich pracy. Widocznie są bliżej źródła wszystkiego niż ci rozmodleni, a na pewno bliżej Boga niż ci wrzeszczący o swoich obrażonych uczuciach religijnych. Z Ireną Sendlerową, gigantem poświęcenia swojego życia drugiemu człowiekowi, nigdy nie rozmawiałem o Bogu. Po prostu przy ludziach prawdziwej wiary nie popełnia się takiego nietaktu. 
Świat nie jest miejscem, w którym wystarczy polegać na własnej sile. Są momenty, w których potrzeba czegoś nie z tej ziemi. Czasami ktoś może być tym światłem dla nas, a czasami już tylko cud może pomóc. Jednak to zawsze musi przejść przez nasze serce. Nasze serce jest alfą i omegą. W nim objawia się natchnienie. W nim jest początek i koniec, istnienie i nieistnienie. Serce jest rysowane światłem białym, niebieskim i czarnym.
Uczmy się więc, korzystając ze wszystkich dostępnych źródeł wiedzy, ale nigdy nie pozwólmy, aby nauczyciel nas uzależnił od siebie, gdyż wtedy pozostanie tylko powtarzanie jego słów i bajki o Bogu. A Bóg to nie bajka, mimo, że tak mało Go rozumiemy, to serce wie. Serce, źródło naszego natchnienia i siły.

30 komentarzy:

  1. Dziś ciężko rozmawia się z katolikiem o Bogu, trzeba uważać, by nie obrazić jego uczuć, a jak jeszcze ocenisz, mówiąc, że nie pracuje nad sobą, to szykuj kamizelkę nienawiścio-odporną, inaczej zwanej pokochaniem/wybaczeniem i współodczówaniem. To zagubieni, zaprogramowani na oddzielenie wyrachowani egoiści, za piękną maską człowieka wierzącego i praktykującego. To taka maska, którą sami nie widzą, bo noszą ją większość życia. To symbol upadku człowieka, to kurtyna, za którą kryje się to co zamiatało się pod dywan, to odczłowieczenie, niemal zerowa duchowość. Tylko przy takim odczłowieczeniu, można być ślepym na pedofilię, znęcanie się, zabijanie, rycie bani ludziom.

    I mówię to z pozycji człowieka, który dopiero się budzi. Już wiedząc o tym brudzie, trudno się tego świadomie pozbyć (ale się oczywiście da), a gdy się próbuje to wszyscy dookoła to czują i starają się nam wybić człowieczeństwo z głowy. Nie wyobrażam sobie, jak miałby obudzić się człowiek, który nawet nie wie czym jest praca nad swoją duchowością / człowieczeństwem. To jest niemożliwe, tak sądzę ;)

    Właśnie dlatego wymyślono spowiedź, by wyciszyć sumienie plebsu. Każdy może grzeszyć i się rozgrzeszyć... to tylko doprowadza do rozpasania i lenistwa duchowego. Skoro Bóg jest nami to widzi co zrobiliśmy, co wtedy myśleliśmy i na co się zanosi, jacy jesteśmy... Ale jak to wiesz i rozumiesz to trzeba pracować nad swoim zachowaniem, co jest trudne, wygodniej się wyspowiadać - tanio, szybko i dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzy cytaty:
    1. "W odbudowie świata na lepszy, każdy wynalazca, każdy nauczyciel, artysta mają taki sam udział, czy to ateista czy wierzący".
    2. "Ludzie, którzy zmieniają świat nie gadają o wierze, po prostu ją mają, co widać po owocach ich pracy".
    3. "Nasze serce jest alfą i omegą. W nim objawia się natchnienie. W nim jest początek i koniec, istnienie i nieistnienie. Serce jest rysowane światłem białym, niebieskim i czarnym".

    Świadomie czy może nieświadomie Pan Krzysio zbliżył się co nieco do idei socjalistycznej a raczej komunistycznej, bo samozbawienie jest ideą i celem komunizmu. Brak jedynie u Pana Krzysztofa materialnych podstaw i narzędzi do realizacji tych marzeń i celów, a są nimi w komunizmie przede wszystkim własność wspólna (i wynikające stąd konsekwencje), bo bez niej nie ma możliwości realizacji Królestwa Bożego na Ziemi. Natomiast ubóstwienie tzw. "świętej własności prywatnej" jest powodem paranoicznej nienawiści do komunizmu i przyczyną wszystkich wojen, zbrodni i zła.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to sprawdzamy teorię komunizmu w praktyce. Podaj nam wszystkim login i hasło do wszystkich urzadzeń, kont (w tym bankowych), wszak "w komunizmie przede wszystkim własność wspólna (i wynikające stąd konsekwencje), bo bez niej nie ma możliwości realizacji Królestwa Bożego na Ziemi".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciemnota jest cnotą katofaszystów, patriotów, uczniów L. Balcerowicza i podobnych nacji.
      Gdy w 1989 twoi styropianowi przodkowie rozkradli cały majątek wspólny Polski Ludowej nastąpiło automatyczne złajdaczenie całego społeczeństwa poprzez akceptację bonu złodziejskiego 20-złotowego, to są właśnie te konsekwencje zniszczenia własności wspólnej czyli zrównanie (utożsamienie) złodzieja z łajdakiem, skutki tej demoralizacji ciągną się aż do dzisiaj i dalej na 100-300 lat.
      Dlatego pan Krzyś przy całym swoim mistycyzmie nie jest w stanie przekształcić łajdaków w aniołów. To samo było za czasów Jezusa, jeden był Mistrz, kilkunastu czy kilkudziesięciu Uczniów i wielu tych którzy "mieli uszy do słyszenia, ale nie słyszeli i nie rozumieli", ponieważ byli biedni i marzyli o zdobyciu władzy i bogactwa a nie o samozbawieniu. Do próby stworzenia aniołów jest potrzebna minimalna korzystna baza materialna, chociażby socjaldemokratyczna, europejska czy socjalistyczna jeśli już komunistyczna na razie jest nieosiągalna.
      Nie da się stworzyć Komunizmu lub Królestwa Bożego ad hoc poprzez np. udostępnienie wszystkim kont bankowych, loginów, haseł i urządzeń, takie propozycje mogą być zgłaszane jedynie przez oszołomów, półanalfabetów i zdeprawowanych wychowanków Rodziny Radia Maryja oraz miłośników pana JKM i byłego księdza J.Międlara.
      Ewolucji społecznej (ani żadnej innej) nie da się cofnąć, trzeba zawsze iść do przodu pokonując dotychczasowe wynaturzenia oraz zmieniając istniejące warunki i samego siebie mając na celu szczytny cel w postaci czy to Komunizmu czy też Światła jak to proponuje pan Krzysztof.

      Usuń
  4. "Nie da się...", jakoś mnie to nie dziwi, tak samo jak wyzwiska pod adresem adwersarza, tylko dlatego, że ma odmienne zdanie. EOT.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałem wiele wywiadów z Panem. Podziwiam Pana wrażliwość, odwagę, upór w mówieniu prawdy. Ja akurat od dawna nie jestem katośmikiem = śmikiem bo śmiać mi się chce, że ludzie nie widzą tak prostych rzeczy na temat firmy kosciol katolicki spolka bez zadnej odpowiedzialności.
    Gdzieś w głebi siebie wiem, że Pan sprostał zadaniu bycia prawdziwym człowiekiem, ja tego jeszcze nie uczyniłem. Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościół nie jest śmieszny, jest poważną instytucją znakomicie realizującą postawione przed nią cele, duchowe, marzenia, likwidację lęków. Stosownie do poziomu duchowego i intelektualnego wyznawców szczególnie Polaków oraz do warunków społeczno-ekonomicznych, zgodnie z nieśmiertelną nauką marksistowsko-leninowską. Po zabiciu idei komunizmu, socjalizmu, humanizmu, solidarności i odsunięciu na bok Rozumu na rynku idei pozostało tylko chrześcijaństwo i ma się dobrze.
      Trudno ocenić poglądy i osobowość pana Krzysztofa, z jednej strony ciekawie mówi o duchowości, o poznawaniu samego siebie, o dążeniu do Źródła, lecz z drugiej strony mówi, że wierzy w Twórcę (Stwórcę) co należy zaopiniować negatywnie. Świat jest wieczny.

      Usuń
  6. @Katolik
    Gdyby Bóg istniał to wiara i religia byłyby do niczego potrzebne.
    Ale dlatego, że nie istnieje, musisz/możesz w niego wierzyć. Gdybyś posiadał o Bogu WIEDZĘ, to wiara byłaby zbyteczna. Ty takiej wiedzy nie posiadasz, a jedynie kłamliwie poprzez akty wiary uzurpujesz sobie wiedzę o nim. Wiara i wiedza, nauka i religia nie mają ze sobą nic wspólnego, wzajemnie się wykluczają.
    To, czym jest Bóg określony w Biblii, jest poza twoimi możliwościami poznawczymi, zwichrowanymi ślepą wiarą w coś, czego sam nie możesz w żaden sposób poznać. Dlatego powstała religia jako narzędzie systemu do kontroli, takich ludzi jak ty przy pomocy wiary. Chrześcijaństwo a zasadniczo chrystianizm nie zostało założone, jak to się ludziom wmawia przez Jezusa, bo ten biedaczyna z Judei niczego nie zakładał. To cesarz Konstantyn I zw. dla splendoru przez historyków katolickich Wielkim, na soborze w Nicei w 325 założył (jako pierwszy papież, niebędący wyznawcą swego tworu) to, z czym mamy zasadniczo do czynienia do dzisiaj z późniejszymi naleciałościami. Na tym soborze wyznaczono Jezusa na boga i utworzono tzw. trójcę świętą, której do dzisiaj nikt przy zdrowych zmysłach nie rozumie, nawet biskupi a tobie pozostaje tylko brak wiedzy, czyli wiara. A wiara jak napisał S. Staszic, "czyni człowieka głupim".
    raczej watpię czy jesteśw stanie zrozumić taki wyimek z Dz.Ap.17. 24-29
    "24 Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką 25 i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko. 26 On z jednego [człowieka] wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi. Określił właściwie czasy i granice ich zamieszkania, 27 aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. 28 Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak też powiedzieli niektórzy z waszych poetów: "Jesteśmy bowiem z Jego rodu"12. 29 Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że Bóstwo jest podobne do złota albo do srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli człowieka."
    To się tłumaczy po Spinozjańsku - DEUS SIVE NATURA.
    Kluczem do zrozumienia jest ten fragment:
    "...nie powinniśmy sądzić, że Bóstwo jest podobne do złota albo do srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli człowieka."
    "wytworu rąk i myśli człowieka", a ludzie tworzą i myślą od tysięcy lat, i z tego tworzenia i myślenia jedynie kupa antagonizmów i oceany krwi przelano, aby to zrozumieć i jak widać nic z tego. Nie dlatego, żeby nie chcieli, ale dlatego, że wadliwie działające mózgi im na to nie pozwalają.
    cdn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta kupa antagonizmów i oceany przelanej krwi zostały spowodowane nie tyle wadliwie działającymi mózgami ludzkimi co stosunkami społeczno-ekonomicznymi będącymi na niskim stopniu rozwoju.
      Gdy w Unii Europejskiej warunki ekonomiczne i społeczne znacznie się poprawią to jest mało prawdopodobne aby nawet tak ograniczone katonacjonalne przygłupy jak w dzisiejszej Polsce zarządzające umysłami ludzkimi spowodowały wojnę z Rosją w myśl zaleceń czy sugestii ich protektora światowego gangstera D. Trumpa. Być może krwi i cierpień będzie mniej… przynajmniej wśród ludzi, bo przecież nie wśród "bliźnich mniejszych".

      Usuń
    2. @polska socjalistyczna13 sierpnia 2019 16:25
      "Ta kupa antagonizmów i oceany przelanej krwi zostały spowodowane nie tyle wadliwie działającymi mózgami ludzkimi co stosunkami społeczno-ekonomicznymi będącymi na niskim stopniu rozwoju."
      .....................
      To wszystko też ma swoją przyczynę, oczywiście pośrednią, bo przyczyną główna jest to, o czym napisałem w następnych odcinkach mojego wpisu. Na pewnych etapach tego tzw. rozwoju zdarzały się całkiem dobre przypadki, ale generalnie wszystko kończyło się podobnie. Trzeba czytać do końca i to kilkakroć, bo to nie są rzeczy do natychmiastowego zrozumienia.

      Usuń
    3. Co tu jest do zrozumienia, przyczyną są warunki a skutkiem choroba.

      Usuń
  7. cd

    Wszystkie dotychczas wymyślone i stosowane recepty w przeszłości, a także i obecnie stosowane w celu poprawienia świata zawsze były nieskuteczne i obecnie skuteczne nie są. Takie są fakty, taka jest prawda.
    Przy powszechnym założeniu, że tak jak jest – jest dobrze i lepiej być nie może, wystarczy tylko to i owo nieco poprawić, nawet nie szuka się sposobu na przyczynowe wyeliminowanie chorób i wszelkiej patologii z ludzkiego życia. Albowiem ludzie nigdy nie mogę szukać czegoś, o czym nawet nie wiedzą, że to coś istnieje.
    Przyjmowanie za normalne czegoś, co nie jest normalne i czego w biologicznie zdrowym gatunku być nie może, zawsze świadczy o niesprawności układu odbierającego informacje, przetwarzającego dane i wyciągającego praktyczne wnioski. Jeżeli te wnioski zastosowane w praktyce, nie dają korzystnych efektów ( a które dały?), a nawet z zasady pogarszają istniejący stan rzeczy, to wniosek może być tylko jeden.
    Aparaty znajdujące się w ludzkich głowach są niesprawne. Działają źle.
    Niezbyt często pojawiający się ludzie o sprawniejszych umysłach , których Sołżenicyn nazywał ludźmi myślącymi i znajdował ich nie więcej jak trzech na każde 100 lat, potrafili zauważyć co jest źle i gdzie jest źle.
    Niektórzy nawet potrafią wskazać wyższą przyczynę zła i wskazać miejsce w którym należy poszukiwać tej przyczyny.
    Takim człowiekiem był prof. Julian Aleksandrowicz.
    Wiedział on, nieważne od kogo, że „wszelkie trudności gospodarcze, społeczne, polityczne, a także wszystkie choroby mają swoją przyczynę w wadliwej strukturze i w wadliwej czynności mózgów ludzkich, a ta wadliwa struktura i wadliwa czynność mózgów u wszystkich (prawie) ludzi była i jest spowodowana czynnikami EKOLOGICZNYMI”. Czyli zewnętrznymi. Czyli nie genetycznymi. Czyli możliwymi do usunięcia. Zatem w czynnikach środowiskowych, zwanych ekologicznymi, trzeba szukać tej wadliwej struktury i wadliwej czynności ludzkich mózgów.
    Drugi z myślących XX wieku Erich Fromm potrafił spojrzeć na ludzkość z zewnątrz.
    Cóż on takiego w tej ludzkości zobaczył. Pisał tak : „Patrząc z zewnątrz jesteśmy bandą szaleńców, których właściwie należałoby izolować, ale kto kogo ma izolować, skoro wszyscy są szaleni, a każdy uważa swoje szaleństwo za normę”.
    Jak dotąd ludzie doskonale izolują się sami w piekle, które SAMI sobie stworzyli, już tu, na Ziemi.
    „To ludzie porobili, że nieszczęśliwym jest człowiek” - pisał Staszic. Jan Paweł II, który również potrafił zauważyć to, czego inni zauważyć nie mogą, w jednej ze swych pierwszych encyklik ( Dives et Mizerykordia) napisał: „Widocznie istnieje wadliwy mechanizm , który legł u podstaw całej cywilizacji ludzkiej i całej cywilizacji materialnej”.
    Nasz wielki rodak zauważył, że z rodzajem ludzkim jest coś źle. Że źle jest od początku, od podstaw.
    Ta sama wypowiedź podana przez człowieka wiedzącego (umysły typu Staszica, czy Sedlaka ) wyglądałaby następująco: "Istnieje wadliwy mechanizm itd.
    Ta sama wypowiedź podana przez człowieka mądrego brzmiałaby następująco: „Przyczyną wadliwego mechanizmu, który... - jest wadliwa struktura czynności mózgów ludzkich, a przyczyną tej wadliwej struktury i wadliwej czynności, są błędy w zaopatrywaniu własnego organizmu, wymuszające chorą czynność umysłu”. Te błędy, popełnione przez naszych dalekich przodków są znane jako tak zwany grzech pierworodny.
    Ludzie dotychczas nie wiedzieli i nie wiedzą obecnie na czym ten grzech polegał i nie wiedzą, co trzeba czynić, aby skutki tegoż grzechu usunąć z własnych organizmów, a najważniejsze - usunąć z własnych umysłów. Nie rozumieją jego skutków podanych w Księdze Rodzaju.
    Ludzie nie mogą znaleźć przyczyny nieszczęść, które ich trapią, bo narzędzie koniecznie potrzebne do znalezienia tej przyczyny, było popsute, co uniemożliwia szukanie tam, gdzie szukać trzeba, jak i wszelkie inne szukanie.
    Popsute narzędzie stosowane w technice daje zły produkt. Popsute narzędzie umieszczone w ludzkich głowach również daje zawsze złe produkty. Inaczej być nie może.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzechem pierworodnym jest szeroko rozumiana "święta własność prywatna" i plemienne stosunki produkcji sprowadzające się do grabieży przez jednostki posiadające "wolność i własność" tzw. wartości dodatkowej. Tak rodzi się kapitał, władza i zbrodnia.
      Ekologia to niewątpliwie socjalizm, i tak powinno być.
      "Wadliwy mechanizm" to po prostu kapitalizm. Nawet gdy już wszyscy będziemy nażarci do nieprzytomności dobrami materialnymi to dalej będziemy w ekstremalny sposób mordować "bliźnich mniejszych" aby zaspokoić nasze brzuchy i żądze, choć prawdopodobnie w przyszłości "bracia mniejsi" to już będą nie tyle zwierzęta co sztucznie produkowane na retortach białko zwierzęce i "tzw. ludzie" usprawiedliwieni niepamięcią zapomną o zadawanym przez tysiąclecia cierpieniu modląc się o nieśmiertelność do jakiegoś kolejnego Boga.
      Narzędzia do poprawy umysłu ludzkiego i likwidacji nieszczęść są znane, są to stosunki własności i stosunki produkcji, które muszą być wspólne aby egoizm tzw. "zwierzęcia ludzkiego" został ograniczony do minimum a może nawet przyhamowany. Dalsza poprawa to już praca świadomego i być może etycznego Rozumu.

      Usuń
    2. @polska socjalistyczna13 sierpnia 2019 17:16

      Tutaj jest podobnie jak w moim poprzednim wpisie.
      "Narzędzia do poprawy umysłu ludzkiego i likwidacji nieszczęść są znane,..."

      Mylisz skutki z przyczynami, to podstawowy błąd rozumowania dotychczasowego.
      Najpierw trzeba naprawić ludzkie głowy a dopiero potem tworzyć społeczeństwa nieantagonistyczne.
      Posłużę się teraz charakterystycznym przykładem, który powinien skłonić do głębokiego przemyślenia tego, co to znaczy:
      "Rabi Uri daje taką receptę na uzdrowienie ludzkości:
      „Dusza moja jest chora - poskarżył się rabbi Uri i jego ulubiony uczeń Icyk Magid wzdrygął się.
      - Czasy są chore, dlatego dusze chorują- zaprzeczył nauczycielowi Icyk.- Trzeba rebe leczyć czasy.
      - Trzeba leczyć siebie- cicho powiedział rabbi Uri.
      - Boże sprawiedliwy, iluż ich było tych lekarzy czasów, iluż ich przeszło po ziemi ? I czym się to wszystko skończyło? Kajdanami, szafotem, obłędem.
      Nie, nie da się uleczyć czasów. Każdy musi leczyć siebie, MOŻE dopiero wtedy ozdrowieją czasy”
      Grigorij Kannowicz, „Łzy i modlitwa głupców”, Książka i Wiedza, Warszawa 1985r.
      Jeśli tego nie zrozumiesz, to dalej już nie będziesz rozumiał praktycznie nic, lub bardzo niewiele.

      Usuń
    3. Nie gorączkuj się pychą, dajesz 500+ i dzieci są zdrowsze.

      Usuń
  8. cd

    Dobre produkty pochodzące od dobrego narzędzia, jakim staje się mózg ludzki wyleczony z wadliwej struktury i czynności to: wiedza, prawda, mądrość. Złe i zawsze szkodliwe produkty wytwarzane przez popsute narzędzia mieszczące się w głowach ludzkich to: wiara, poglądy, najczęściej jedno i drugie.
    Jeden z ludzi wiedzących, Stanisław Staszic wiedział, że poglądy będą najszkodliwsze ludziom i będą najdłużej trapić rodzaj ludzki. Pisał, że wiara czyni człowieka głupim. Nie wiedział, że wiara nie jest przyczyną głupoty, a głupota nie jest przyczyną wiary, nie wiedział, że i głupota i wiara mają jedną wspólną przyczynę wyższą.
    Myślący Hugo Kołłątaj wiedział, że wszelkie zło pochodzi z poglądów.
    Kołłątaj nie znał przyczyny poglądów, Staszic nie znał przyczyn wiary i poglądów. A przecież Staszic i Kołłątaj to najsprawniejsze umysły, jakie pojawiają się rzadko, za rzadko, w chorym rodzaju ludzkim, rzadko i w narodzie polskim.
    Słaba to pociecha, że w wielu narodach nie pojawiali się tacy ludzie nigdy i nadal pojawiać się nie mogą. Nie z tych narodów trzeba brać przykład i nie od nich się uczyć.
    Święty Paweł Apostoł w liście do Koryntian (1 Kor 1,20) pytał „Gdzież mądry? Gdzież uczony? Gdzież badacz świata tego? Czyż Bóg nie ogłupił mądrości Świata tego?. A ponieważ Świat nie poznał Boga przez mądrość, w mądrości bożej, spodobało się Bogu przez głupstwa nauczanie zbawić wierzących”.
    To nie Bóg spowodował, że nie było i nie ma mądrych, nie ma badaczy świata tego, nie Bóg uniemożliwił poznanie Boga przez Mądrość, w mądrości bożej.
    Wszystko to zrobili ludzie i nadal robią tak samo. Nauczanie głupstwa rodziło i rodzi głupców. A przecież nie o to chodziło Bogu. Chciał w ludziach mieć partnerów w wiedzy, prawdzie i mądrości. Takimi ludzie zostali stworzeni i takimi być powinni. Takimi mogą się stać i takimi stać się muszą.
    Bóg nie lubi głupców: „Wszystkie dni głupiego są złe, a mądry ma gody ustawiczne” i „Nikogo bowiem nie miłuje Pan, jako tego, który z mądrością przebywa” napisano w Biblii.
    ................
    Katolik, ja nawet nie mam krzty złudzenia, że cokolwiek zrozumiałeś z tego, co tu napisałem. To były cud, który jest ukochanym dzieckiem wiary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bóg nikogo nie stwarzał, ani mądrych ani głupich, niczego nie stwarzał. Dobrymi życzeniami podobno jest Piekło wybrukowane. Bez zrozumienia funkcjonowania świata wszystkie życzenia i marzenia są utopią. Zrozumienie daje nauka marksistowsko-leninowska a wszystko inne to tylko Sen lub Opium.

      Usuń
    2. @polska socjalistyczna13 sierpnia 2019 17:28

      Dla mnie dewizą jest Spinozjańska sentencja, DEUS SIVE NATURA lub przestawnie, NATURA SIVE DEUS.

      Marks napisał słynne i prawdziwe zdanie "Byt określa świadomość", tylko nie wiedział, na czym to polega. To właśnie jakość tego bytu powoduje określone stany świadomości.
      Gdy ciało jest chore, to i dusza (elektromagnetyczna) również musi być chora - wiedział ks. prof. Włodzimierz Sedlak.
      Wadliwy mechanizm, o którym pisał Jan Paweł II, spowodował spustoszenia w umysłach ludzkich, a chore umysły po pierwsze nie mogą wiedzieć, że są chore, tak jak nie zdają sobie sprawy ze swojej choroby chorzy psychicznie, po drugie, będąc chore, nawet nie mogą poszukiwać sposobu na uzdrowienie, ani nie mogą szukać przyczyny swojej choroby. Mogą wytwarzać tylko wiarę lub poglądy, najczęściej wytwarzają jedno i drugie. Nie mogą zdobyć wiedzy, prawdy i mądrości.
      Tylko przez usunięcie przyczyn (ekologicznych), które spowodowały biologiczną degradację rodzaju ludzkiego i powszechnie patologiczną czynność mózgów ludzkich, może pojawią się ludzie mądrzy, nauczeni, umiejący badać ten świat i wyciągać prawidłowe wnioski.

      Usuń
    3. Marks wszystko wiedział, materia tworzy świadomość nie odwrotnie.

      Usuń
    4. "Marksizm jest zwycięstwem rozumu nad wiarą i reprezentuje etap żywotny i twórczy w dojrzewaniu uniwersalnej wizji człowieka".
      - Zbigniew Brzeziński, Doradca ds. Bezpieczeństwa Narodowego Prezydenta USA Jimmy'ego Cartera, Rada Stosunków Zagranicznych (CFR), Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych (Chatham House), "Between Two Ages: America's Role in Technotronic Era".

      Usuń
    5. Nie bardzo wierzę, że Zb. Brzeziński tak powiedział, to przecież czołowy gangster USA, najchętniej spaliłby obóz socjalistyczny napalmem i chemią jak onegdaj Wietnam czy Kambodżę, no, ale napisałeś co napisałeś, jasne że sprawdzać nie będę.
      Fakt, poza marksizmem nie ma myśli, czy było możliwe inne działanie niż dotychczasowe... oto jest pytanie, osobiście sądzę, że przeszłość była optymalna, świadczy o tym nasze dzisiejsze istnienie i skromny rozsądek. A tak nie musiało być, bez marksizmu, bez Związku Radzieckiego, bez komunizmu, bez Polski Ludowej, bez socjalizmu, bez humanizmu i bez Rozumu.

      Usuń
  9. Dlaczego P. Krzysztofie nie napiszesz o zbrodniach komunizmu - marksizmu, czy ta PRAWDA jest panu obojętna?

    Dziesiątki milionów bestialsko maltretowanych więźniów. Miliony ofiar śmiertelnych. Bezwzględne tortury, bezduszne wyroki i największa machina zagłady w dziejach ludzkości. Zbrodni komunizmu nie sposób zrozumieć. A tym bardziej – rozgrzeszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna uwaga Panie Unknown. O zbrodniach innych niż totalitaryzm kościelny też by należało napisać. Dla skali porównawczej i oceny; kto bardziej zwyrodniały. I żeby chrześcijanie nie czuli się sfrustrowani rekordami przypisywanych im ofiar.
      Jeśli były takowe, to widocznie Deus le volt.
      A stalinizm z faszyzmem mordowali bez przyzwolenia niebios. To dopiero arogancja-nie zapytać Chrestosa ( z gr.-dobry wg. Swetoniusza) o pozwolenie. Ani ojca jego i żadnej rzeczy, która jego jest.
      Stalinizm z faszyzmem; dwa zbrodnicze systemy, z którymi katolicy żądają porównań przez zestawianie zbrodni z dokonaniami chrześcijaństwa.
      Godzi się tak? Bez ujmy...dla Stalina i Hitlera?

      Usuń
    2. „Śmierć jednej osoby to tragedia, śmierć milionów to tylko statystyka”. Wbrew popularnemu mitowi te słowa nigdy nie padły z ust Stalina. Trudno się jednak dziwić, że właśnie jemu je przypisano. Skala zbrodni sowieckiego dyktatora była tak olbrzymia, że aż trudno ją opisać i objąć liczbami. Mimo to spróbujemy.  
      Gułag – 60 000 000 ofiar
      II wojna światowa – 27 000 000 ofiar
      Wielki Głód – 6 000 000 ofiar
      Klęska głodu w latach 1945–1947 – 1 500 000 ofiar
      Wielki terror 1936-1938 – 800 000 ofiar
      W 1936 roku Stalin znalazł człowieka, który miał przeprowadzić Wielką Czystkę, a potem wziąć całe jej odium na siebie. Dwa lata rządów w NKWD „Krwawego Karła” Nikołaja Jeżowa przyniosły prawie milion egzekucji.
      Wprowadzanie komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej – 400 000 ofiar
      Operacja polska NKWD – 200 000 ofiar
      Realizowana w latach Wielkiego Terroru operacja likwidacji osób narodowości polskiej, zamieszkujących teren ZSRR, przyniosła śmierć 200 tysiącom naszych rodaków. Przynajmniej takie szacunki podaje w swojej książce „Zapomniane ludobójstwo. Polacy w państwie Stalina” Nikołaj Iwanow.
      Jedynym kryterium egzekucji była polska narodowość ofiar, stąd uprawnione jest zakwalifikowanie całej akcji jako zaplanowanego ludobójstwa. Była to największa taka operacja NKWD, programowo skierowana przeciwko członkom konkretnej grupy etnicznej.
      Zbrodnia katyńska – 22 000 ofiar
      Polowanie na opozycję w Komitecie Centralnym po śmierci Lenina – 1 000 ofiar

      RAZEM: 95 924 000 ofiar (słownie dziewięćdziesiąt pięć milionów dziewięćset dwadzieścia cztery tysiące ofiar)

      Zbrodnie Chrześcijaństwa to dopiero pikuś w porównaniu z tym co P. Krzysztof nie raczy wspomnieć.

      Usuń
    3. No, ależ jesteś precyzyjny Anonimie. Przed północą, po całym dniu zrzędzenia żony, upału i gaszącym go piwie taka jasność spojrzenia? No, no, idziesz chyba na Nobla.
      A zgadzają się aby te podane liczby ofiar z ludnością Rosji Carskiej, ZSSR oraz Federacji Rosyjskiej razem wziętych? Jeśli tak, to bym troszkę podciągnął tę niedoszacowaną sumkę skierowanych przedwcześnie na łono Abrahama.
      Tylko z umiarem. Żeby nie wyszła kicha. Jak w pewnej wsi europejskiej; ilość czarownic wykrytych w niej przez inkwizycję znacznie przekroczyła stan kobiet na danym terenie. (Czyżby dobierali z już spalonych?)
      Sto milionów, to byłaby już wymowna liczba. A dwieście wyeliminowało z konkurencji wielu rywali. Chociaż do Ofiar Kościoła katolickiego i tak dopompować się nie da.
      No, ale co dwa tysiące lat zamordyzmu, to nie parę dekad stalinizmu z hitleryzmem.

      Usuń
  10. Najwięcej ofiar, bo setki milionów w przeciągu niecałych 250 lat!, można przypisać zawsze bezbożnym totalitaryzmom w tradycji rewolucji francuskiej markiza de Sade, jak: bolszewizm, narodowy socjalizm, komunizmy, maoizm ale i "nasz" tęczowo neoliberalny globalizm, taka ich fraternité w imię liberté, egalité, "proletariatu", "rynków", "narodów", "nauk" jak rasizm i eugenika, "demokracji", "wolności", ...
    Upadek ten zaczął się wprawdzie 500 lat temu z "reformacją", którą rządni władzy i kasy hrabia wykorzystali do spustoszenia Europy, w 30-toletniej wojnie zginęło ok. 40% mieszkańców terenów dotkniętych tym "postępem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdybyś doliczył ,,nienarodzone''? Znaczy się, te wyabortowane. Plus te 80% procent zygot nie ulegających-z woli Boga-implementacji. I ofiary wszelkiej zarazy przywleczonej zza granicy, a także wyeksportowanej przez Europejczyków? Dorzucił ofiary eksperymentów z grypą Hiszpanką, wirusem Ebola...albo najnowszymi danymi o igraszkach USA z boreliozą? Co?
      Nie doszacowałeś.
      Szkoda. Byłeś na dobrej drodze do wykazania rekordu. Głupoty Kreatora Niebiańskiego.

      Usuń
  11. Cud nad Wisłą 1920 roku był zwycięstwem na miarę triumfu pod Lepanto i wiktorii wiedeńskiej Polska zatrzymała marsz bolszewików na Zachód i rozlanie się bezbożnego komunizmu po całej Europie. Pod Warszawą, na polach Radzymina i Ossowa, pod Komarowem i nad Niemnem obroniliśmy świeżo odzyskaną niepodległość, wiarę katolicką i prawo do jej wyznawania. Rosyjski imperializm w czerwonych szatach doznał bezprzykładnej klęski. „Było to wielkie zwycięstwo wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się go wytłumaczyć w sposób czysto naturalny i dlatego zostało nazwane ’Cudem nad Wisłą’” – mówił św. Jan Paweł II na cmentarzu w Radzyminie. W sierpniu 1920 roku los Rzeczypospolitej rzeczywiście wydawał się przesądzony: bolszewicy ogłosili zdobycie Warszawy, spacyfikowany rosyjską propagandą Zachód odmówił pomocy. W chwili śmiertelnego zagrożenia szukaliśmy ratunku u Tej, która dana jest naszemu Narodowi ku obronie – u Matki Bożej Królowej Korony Polskiej, u świętych patronów Ojczyzny. Olbrzymia mobilizacja modlitewna to prawdziwy fenomen tamtych dni.
    Kościół katolicki ani w czasie powstań narodowych, ani w 1918 roku nie wykazał się takim zaangażowaniem jak latem 1920 roku. W 3 tys. parafii powstały Komitety Obrony Narodowej, Episkopat wspierał działania władz cywilnych i wojskowych. W lipcu na Jasnej Górze księża biskupi zawierzyli Polskę Najświętszemu Sercu Jezusa i ponownie obrali Matkę Bożą Królową Polski, błagając, by „w ciężkiej kraju potrzebie przyszła nam w pomoc”. Niebo odpowiedziało, interwencja Maryi w wigilię święta Wniebowzięcia odwróciła bieg wojny. Bo „jeśli Bóg z nami, któż przeciw nam”.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do Wielkiej Narodowej Nowenny Pompejańskiej za Ojczyznę 15 sierpnia - 7 października 2019

      Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół Kościoła i Ojczyzny oraz o pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

      Usuń
    2. No i w ten prosty sposób Drogi Katoliku doczekaliśmy się Drugiej Wojny Światowej, Drezna, Hiroszimy, Wietnamu, Katastrofy Smoleńskiej i podobnych bożych rozrywek ... czekamy na więcej...

      Usuń