1

1

niedziela, 9 czerwca 2019

Czas jest okrągły

Nie mogę powstrzymać myśli, gdy patrzę na zdjęcie warszawskiego Zbawixa. Gdy przyjrzymy się uważnie to okaże się, że każda osoba jest tutaj swoim własnym centrum. Przecież wiem o tym od lat, a jednak mnie to uderza. No tak, Bóg, którego centrum jest wszędzie a obwód nigdzie. Myślę o czasie i pewnie z powodu delikatnego zakrzywienia placu to staje się tak namacalne, że czas wcale nie jest linearny tak jak nas uczą, tylko zakrzywiony, okrągły, cykliczny jak dla australijskich aborygenów. 
We wszystkim, co zostaje stworzone jest cząstka Twórcy, niestworzonego, tajemniczego potencjału, z którego powstaje wszystko. Musi, więc ta cząstka być i w tym czasie. Czas jest okrągły jak Twórca, którego najpełniej wyraża "0". Tak zero, stan, w którym spotykają się nieskończoności dodatnie i ujemne, istniejące i nieistniejące. Może tu mają swój początek. Zero i koło mogą być traktowane wymiennie. Doskonałość i chaos, które mają się doskonale dopóki ich ktoś nie obserwuje. A gdy znajdzie się obserwator następuje łańcuch zdarzeń, którego początek sięga ciemności łona i pierwszego zapładniającego promienia, a koniec, przynajmniej na teraz jest w każdym z nas, każdym na tym zdjęciu. Ta starsza pani może jeszcze pamiętać czas z przed wojny. Coś, czym nie warto już sobie zaprzątać głowy tam, na leżakach. Zbawix też pamięta tamten czas, a ja wracam i zastanawiam się co by było, gdybyśmy nie zostali rozdzieleni, my mieszkańcy tych ziem. O figurze Zera i potencjalności wiedzieli tysiące lat temu nie tylko Tybetańczycy. Dyskutowali o tym kabaliści, tutaj na polskiej ziemi. Najwybitniejsi z nich dodawali swoją cząstkę zrozumienia wszechświata i gadali, spierali się, argumentowali. Tak, dyskusja daje dynamikę, jest ćwiczeniem umysłu. Myśmy milczeli, bo chrześcijaństwo nie lubi dyskusji. W polskich XVI wiecznych miasteczkach zdarzały się enklawy, gdzie Żyd nie mógł mieszkać. Były i takie gdzie Polak nie mógł budować. Obopólna niechęć. Kim bylibyśmy, gdyby miliony Żydów wciąż zamieszkiwało Polskę? Ci na leżakach pewnie nie mają nic przeciwko temu. Może nie zdążyli ich jeszcze nauczyć pogardy dla odmienności. Ci zakręceni nie chcą zapytać, dlaczego. Jest problem w powtarzaniu czyichś opinii. Nie są nasze, ale z czasem penetrują psychikę i smakują jak własne, choć takie nie są. Ale system dba o to by nie myśleć samodzielnie, tylko powtarzać po innych i w ten sposób gwarantuje kontrolę nad myślami i emocjami ludzi lub wyznawców wiary. Przegrywamy za każdym razem, gdy chcemy zniszczyć odmienność. Rozmowy o wierze w Polsce nie uświadczysz, gdyż Polacy zostali nauczeni ślepej wiary albo niewiary. Każdy symbol z poza kręgu kulturowego jest zły, szatański i stwarza zagrożenie. Obrońcy wiary, których nie interesuje własna dusza. Duszę się bada tak samo jak stany kwantowe, czy pierwiastki. To znaczy, że nie można przystępować do badania z całym zestawem dogmatów. Jeśli chcesz usłyszeć duszę musisz je zostawić. By mogła przemówić musisz zostawić to, w co wierzysz, nawet własne myśli. To jest to dziecko - niewinne, bez koncepcji na temat Boga. Chrystus z ewangelii nigdy nie istniał. Jest kompilacją wielu oryginalnych mitów poprzedzających chrześcijaństwo. Chrystus jest siłą, która daje życie każdemu atomowi. Ile lat dzieli Polaków od wiedzy, którą przyswoili szczerze poszukujący. Do badanie duszy nie potrzeba spowiadać się z grzechów przed obcym człowiekiem. Nie potrzeba bredni o grzechu pierworodnym. Nie potrzeba rozgrzeszenia. Skoro przez dwa tysiące lat kościół nie zrezygnował z grzeszenia. Naszą ofiarą na ołtarzu życia jest ściąganie masek z siebie, i dążenie do prawdy. To są bardzo, bardzo wysokie wymagania. Dziwny naród, wodzony za nos przez własną naiwność. Dobrzy ludzie, którym zakazami zamknie się usta na wieki, przestają być dobrzy. Obrzydzanie ciała i zmysłowości to również sposób na to by człowiek nigdy nie przestał nienawidzić siebie. 
Partia, która wpisany ma w swój program antysemityzm wyzywa nas od szmalcowników - zabawne! Największą zbrodnią na duszy człowieka jest wmontowanie w niego przekonania, że nie zasługuje na miłość. Z tym grzechem kościół katolicki zapoznał Polaków. Wmówił nam to i dlatego jesteśmy dzwonem bez serca. Gdy w głębi duszy nie ma miejsca na miłość do siebie pozostaje zewnętrzna wiara, dogmaty, obrażone własne ego, czyli uczucia religijne i zdolność by w obronie "wiary" zabić. 
Płaczę nad tobą Polsko, bo chcesz powtórzyć najstraszniejszy okres swojej historii. A że czas jest okrągły jest to możliwe.


17 komentarzy:

  1. Boga nie ma. Gdyby był, nie trzeba by wierzyć, że jest. Gdyby był, to nie mówiłyby o nim legendy sprzed tysięcy lat, ale rozprawy naukowe poświęcone dysputom o świecie z jego udziałem. Gdyby był, to nie byłoby miejsca dla kleru, bo zwyczajnie byłby zbędny.

    Każdy może wierzyć, w co tylko chce. Nie znaczy to, że jego wiarę muszą podzielać lub szanować inni. Nie dostrzegam żadnego racjonalnego powodu, by szanować czyjąś wiarę w krasnoludki. Dlaczego wiarę w Boga miałbym traktować inaczej? Przecież jest tak samo bezsensowna. Co to za Bóg, który nie wie, jak powstał świat? Co to za Bóg, który nie potrafi poradzić sobie z Szatanem? Co to za Bóg, który ma mentalność i poglądy tych, którzy akurat w niego wierzą? Co to za Bóg, który oferuje życie wieczne, co jest przecież gorsze od dożywocia bez możliwości skrócenia wyroku? Jaką wartość może mieć takie życie? Bóg, który wymaga, by go czcić, budzi politowanie. Bóg z kompleksami? Co to za Bóg, którego nigdy nie zaproszono na konklawe, którego nigdy nie zapytano o zdanie w sprawie wyboru papieża? Co to za Bóg, który nie protestował, gdy świętym ogłaszano zbrodniarza? Co to za Bóg, który pełni wyłącznie rolę straszaka, a czasem bata na tych, którzy sprzeciwiają się woli kleru? Co to za Bóg, którego kler i wierni traktują jak powietrze, a mimo to domagają się, by szanować te ich pseudo uczucia religijne? Czy ktoś taki, może być Bogiem? Z pewnością nie.

    Prawdziwych uczuć religijnych nie sposób obrazić, właśnie dlatego, że są prawdziwe. Czy można obrazić przekonania kogoś, kto twierdzi, że Słońce jest gwiazdą, a Ziemia planetą? Czy te przekonania można obrazić, domalowując Słońcu pejsy, a Ziemi ośle uszy? Co innego, gdy uczucia religijne są tylko na pokaz.
    Takich uczuć trzeba bronić, bo to one, a nie Bóg, są fundamentem Kościoła. Obronić kłamstw o Bogu nie sposób, pozostaje więc obrona uczuć religijnych. I to za wszelką cenę, bo tylko na nich trzyma się ten interes.
    A tak w ogóle to "wiara czyni człowieka głupim", jak napisał S. Staszic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opty.
      Wypunktowane na 5-.
      Skąd ten minus? Bo to nie ja wypunktowałem.

      Usuń
    2. Bóg jest dobry na wszystko, i na ulewny deszcz, i na wodę za niską...

      Usuń
  2. Zbroją się na potęgę: https://www.facebook.com/wydawnictwo.niepokalanow/videos/vb.172613566137580/378348996357867/?type=2&theater

    OdpowiedzUsuń
  3. https://www.youtube.com/watch?v=gEU2Ozsc46Y
    Opłakany stan intelektualny kleru - Tadeusz Bartoś

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Katolik

      "...w Boga prawdziwego, takiego, jakim nam się objawił,...)
      Może napiszesz, gdzie i kiedy się wam objawił?
      Takich w psychiatrykach jest cała masa, co im się coś objawiło. Lecz się póki nie za późno!

      Usuń
  5. Najlepszym sposobem na walkę z tą przestępczą organizacją jaką jest kościół katolicki jest trzymanie się od niej z daleka,czym dalej tym lepiej.
    Pozdrawiam pana Pieczyńskiego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Żeby zmniejszyć pedofilię wśród duchownych (zmniejszyć, bo o wyeliminowaniu wśród wyposzczonych celibatem Rasputinów mowy nie ma), należy zaprzestać pisania-mówienia-dostrzegania tego zwyrodniałego procederu w Kościele katolickim.
    G e n i t a l n y postulat przypominający argument Władysława Gomułki w kwestii plagi stonki;
    ,,Zmniejszenie inwazji stonki ziemniaczanej osiągniemy poprzez zaniechanie prowokowania jej demonizowaniem''.
    W obu przypadkach mamy próby osiągnięcia celu poprzez zaklinanie rzeczywistości. I obwinianie o zło wszystkich, tylko nie...Stwórcę.
    (Co Franco Uno obnażył wyeliminowaniem z modłów zwrotu; ,,nie wódź nas na pokuszenie'')
    Współudział w pedofilii kleru przez zamilczanie lub relatywizowanie trafnie ujął Unknown pytaniem, czy pocieszanie się pedofilią innych ,,rozgrzesza zboków duchownych''.
    Jakoś żaden kastrat umysłowy nie pośpieszył z ripostą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trwa kolejna akcja przesuwania granic, której celem jest doprowadzenie do społecznej akceptacji pedofilii. Jak zawsze odbywa się to w sferze językowej pod płaszczykiem wprowadzania określeń politycznych poprawnie. Pedofile mają być teraz określani jako „osoby zafascynowane nieletnimi” („minor attracted persons” – MAP). Nie należy stosować stygmatyzującego określenia „pedofil”, ale – w ramach politycznie poprawnej tolerancji – należy używać określenia neutralnego, które nie jest krzywdzące.

    Internetowa strona „The Prevenetion Project” przekonuje, że inklinacje pedofilskie nie oznaczają, iż dana osoba chce skrzywdzić dziecko. Dlatego należy takie osoby wspierać, ponieważ są źle traktowane w społeczeństwie, co powoduje ich depresję i może doprowadzić do samobójstwa.

    „Jako Prevention Project oferujemy cotygodniowy psychologiczno-edukacyjny dyżur telefoniczny dla mężczyzn i kobiet, którzy odczuwają fascynację wobec nieletnich nie chcąc ich w żaden sposób skrzywdzić. Stosujemy specjalny program nakierowany na redukcję poczucia wstydu, pozytywne sieci wsparcia, poziomy i środki odpowiedzialności, odkrywanie i badanie fascynacji, aspekty niezbędne do prowadzenia względnie „normalnego” stylu życia w ramach własnego paradygmatu i wiele więcej. Większość uczestników używa pseudonimów, aby chronić swoją tożsamość. (…) Cotygodniowe wsparcie członków grupy, którzy rozumieją sytuację, a także opiekuńczych i nieosądzających nikogo terapeutów, którzy są w stanie zapewnić wsparcie psychologiczno-edukacyjne, pomaga wszystkim zachować bezpieczeństwo” – czytamy na stronie thepreventionproject.org.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak działają katotalibowie z wyjałowionymi przez tricksterów religijnych mózgami.
      Podszyć się pod czyjś nick, oddać mocz na dywan w ich imieniu i cieszyć się jak infantylne dziecko z wyrządzenia psikusa.
      Bezmózg sądzi w swej naiwności, że nie odróżnimy ziarna od plewy.
      Unknown z 13-go czerwca o godz. 10;47. Zaglądaj częściej na blog Krzysztofa. I pisz punktując tę mizerię sklerykalizowaną. Bez obawy, że kościelna kruchta zaszkodzi Ci prymitywnym podstępem podszywania się pod Ciebieo.

      Do gospodarza bloga.
      Panie Pieczyński.
      Coraz częściej podejmowane są na Pana blogu próby gmatwania tematów z tzw. doprawianiem gąb czytelnikom i komentatorom postów. Szczególnie przez obrońców pedofilów duchownych dbających o ,,dobro Kościoła''. Praktyka tyleż niemoralna, co podła.
      Przeto uprasza się o zastosowanie ostrzejszych kryteriów wchodzenia na bloga (np. poprzez logowanie). Tak, by autorzy komentarzy znani byli z numeru identyfikacyjnego w przypadku ewentualnej konieczności sprawdzenia kto jest kim.
      Uszanujmy odpowiedzialność za słowa.

      Usuń
  8. Ciasne ograniczone dogmatyką religijną umysły nurtuje pytanie, czemu nagłaśnia się pedofilię osób duchownych. Nie ogarniają, że problemem jest zwyrodnienie kleru a nie zauważanie tego przestępczego procederu. Wyrażane w słowie mówionym i pisanym.
    Ze wszystkich swoich mocy ciasnego umysły chcą dowieść, jakoby unikanie pisania ,,dla dobra Kościoła katolickiego'' (co brzmi niczym ,,ad majorem Dei gloriam'') miało przemienić sutannowych pedofilów w dobrych Samarytan.
    Nie trafia do świadomości, że zamilczanie problemu jest łamaniem prawa. Urąga także wszelkim zasadom moralnym, zwłaszcza tym ze sztandarów katolicyzmu.
    Nie zapobiega przestępczości pedofilii. Nie rekompensuje krzywd wyrządzonych ,,najmniejszym z braci moich''. Winni zbrodni unikają kary otoczeni parawanem nietykalności przez korporację watykańską.
    Tak z punktu widzenia prawa stanowionego, jak i obowiązujących norm etycznych pedofilia duchownych jest przestępstwem. Jej ukrywanie, tuszowanie, obrona poza prawnymi środkami (tj. zastraszanie ofiar, powoływanie się na ,,służenie bogu''!) zwie się współudziałem. I także jest penalizowane oraz amoralne.
    Relatywizowanie sposobem ,,gdzie indziej też murzynów biją'' redukuje używającego takich infantylnych argumentów do moralnego zera.
    Opisujący otwartym tekstem pedofilię kleru często są oskarżani o pogoń za sensacją. Z przypisywaniem im nieuzasadnionej wrogości do Kościoła katolickiego. A to tylko podnoszenie problemu łamania prawa oraz dostrzeganie sprzeczności pomiędzy rangą kapłana a jego zwyrodniałym czynem pedofilii. Nie bez znaczenia są dowody tuszowania przez papieży tj. Jan Paweł II przestępstw tego typu popełnianych przez podwładnych. Co więcej znane są gorszące przykłady współżycia pedofilnego papieży tj. Aleksander VI ze swoja córką Lukrecją czy Sykstus IV z własnym synem P. Riario.
    Ale koronnym argumentem zainteresowania pedofilią duchownych jest fakt, że;
    Z 382 (ujawnionych) przypadków pedofilii kleru katolickiego tylko 16% znalazło finał na wokandzie sądowej. Podczas, gdy wśród pedofilów pochodzących z tzw. laikatu mniej niż 16% uniknęło kary (gł. więzienia). Różnica pomiędzy pedofilią jednych i drugich tkwi w bezkarności sług bożych roszczących sobie prawo do miana świętych nietykalnych krów. Co gorsza, zwyrodnienie duchowych jest traktowane jako ,,grzech'', a pedofilów uważa się za ,,chorych'', czym rozmywa odpowiedzialność prawną oraz wyeliminowanie problemu na przyszłość przez tzw. recydywę.
    Odrobinę sensacji można się doszukać w nadmiernym zainteresowaniu wyczynami seksualnymi duchownych z dziećmi. Nie może być inaczej, skoro mamy do czynienia ze szczególną perfidią zwyrodnialców. Gdy kapłan strażnik moralności, jako jedyny z ,,mocy boga'' posiadający dar rozróżniania zła od dobra, autorytet dla wierzących z nadzwyczajną rangą społeczną oraz niewyczerpalnym kredytem zaufania (zwłaszcza wśród dzieci)-tarza się w bagnie zwyrodnienia brukając człowieczeństwo, stan duchowny, etykę.
    Sensację, ale odrażającą, budzi fakt stawiania zwyrodnialcom pokroju prałata Jankowskiego czy kustoszowi ks. Makulskiemu pomników.

    Czy teraz trafia do zdogmatyzowanych makówek, czemu marzeniem każdego pedofila laickiego jest koloratka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lewica światopoglądowa - antykatolicka na temat pedofilii:
      "Wśród przedstawicieli nauk społecznych coraz częściej spotyka się głosy za legalizacją pedofilii. Na łamach „Journal of Homosexuality„, w wydaniu specjalnym z 1990 r., pt. „Male Intergenerational Intimacy„, jeden z profesorów Uniwersytetu Stanu Nowy York stwierdził np. „Nie mogę się doczekać dnia, gdy Amerykanie wyleczą się wreszcie z histerii na temat seksualnego wykorzystania dzieci i pornografii dziecięcej.”(…)" źródło: 3obieg.pl

      Usuń
    2. Zatem podawanie informacji często szokujących czy wręcz odrażających, czyni z informatora zwyrodnialca? Piszący o pedofilii jest tym...czym żyje werbalnie?
      Zgodnie z tym tokiem rozumowania piszący o Hitlerze jest nazistą a cały Episkopat Polski raportem o pedofilii duchownych wygląda na zboczony?
      Bardzo głębokie rozumowanie z głową we własnym anusie.
      Chociaż, coś w tym musi być, skoro informacje o seminarzystach duchownych odczytujemy jak info o potencjalnych pedofilach, a dyskusję o celibacie kojarzymy z przyczynami parafilii.
      Poza tym ta ,,lewica laicka'', rzekomo postulująca pedofilię jest bardziej zboczona niż ,,zabawiający się z dziećmi kapłani w ciumkanie i uleganie pokusie małych diablątek''.
      Konsekrowani zwyrodnialcy.
      Czy nie ma wśród komentatorów katolubnych chociaż jednego, który już zszedł z drzewa?

      Usuń
    3. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku pojawiały się opinie lewicowych "naukowców" na temat nieszkodliwości pedofilii. Przypuszczalnie spotkały się z ostrą krytyczną reakcją wielu środowisk a szczególnie katolickich. Co zatem należało zrobić aby iść dalej w kierunku legalizacji pedofilii? Pozbawić Kościół moralnego prawa do protestów. A jak? Wyszukiwać w Kościele takie przypadki a gdzie się nie da wyszukać, to zmyślać. I o to chodzi lewakom a nie o dobro dzieci.
      Co widać z cytatów zamieszczonych powyżej.

      Usuń
    4. To już w latach 60-tych, czasach tzw. rewolucji seksualnej postulowano legalizację pedofilii? I oni-ci postulujący-tak sami z siebie proponowali? Czy wzorowali się na historii Kościoła katolickiego oraz żywotach sławnych mężów na stolcu Piotrowym tj. Francesco della Rovere używający swojego syna jako pokładziuchy, albo Rodrigo Borgia współżyjący z własną córką?
      Sadzę, że inspiracją były ,,stajnia Augiasza laterańskiego antychrysta'', tzw. okres pornokracji w Państwie Kościelnym oraz powyżsi papieże.
      Zastanawia, czemu-jako pierwsi-słudzy boży zaczęli realizować ,,program laicki'' dążąc do legalizacji przywileju uprawiania występnej miłości do dzieci. Preferował ich celibat, arogancja pierwszych po bogu, ochrona niebios? Czy może uzyskanie mocnego protektora pedofilów w osobie JPII?
      Na dnie każdego zwyrodnienia znajdziesz klechę-mawiają.

      Usuń
  9. Dobre, Polak - dzwon bez serca, albo - pęknięty dzban.

    OdpowiedzUsuń