1

1

niedziela, 14 kwietnia 2019

Chuć w gaciach a na ustach świętość



Europejczycy zapatrzeni w cierpienie człowieka na krzyżu i spożywanie jego ciała nie zdołali zbudować w sobie przeświadczenia, że szukanie Boga prowadzi do głębokiego spotkania z samym sobą. Inaczej mówiąc, jeśli pozwolisz Twórcy objawić się wewnątrz ciebie, zrobi to. Ale religia nauczyła szukać idoli i czekać nie wiadomo na co. Nie spodziewajmy się, że osiemnaście wieków zjadania człowieka cierpiącego na krzyżu nie zostawi śladów w DNA ludzkości. Zostawiło a jakże. Gdy zachód Europy przejrzał kłamstwa płynące z kk odwrócił się od kapłanów. Stracił przy tym chęć do życia, gdyż zrozumiał, że żywienie się cierpieniem jest błędnym kołem. I tak wyglądała chrześcijańska Europa. Znalazła powód do życia w gwałcie, przemocy i wojnie. Pokojowa Europa pozbawiona chrześcijańskiej pasji mordowania w imię ewangelizacji straciła agresywność i do pewnego stopnia motywację. Po co się rozmnażać, po co nowe pokolenia do starej bajki, która nas pozbawiła radości życia. Tak, to chrześcijaństwo zabiło Europę. 
Oto sen sprzed jakiś sześciu, siedmiu lat. Idę ulicami Krakowa, mijam ludzi, setki i tysiące, ani jednego białego. Wszyscy ciemnoskórzy, ale nie czarni. To było jeszcze przed falą imigrantów i wzmożeniem terroryzmu. Czy islam zaleje Europę?  Tak może się stać, tak zinterpretowałem sen. Ale nie stanie się to przez wielką wojnę chrześcijaństwa z islamem tylko dlatego, że Europejczycy stracą wolę życia. Dlatego tak ożywa faszyzm, bo w tych, którzy chcą wyższości własnej rasy, pokłady nienawiści są największe i paradoksalnie największa wola życia. Orgie w kk również są dowodem końca epoki. Nadchodzi apokalipsa, trzeba używać ile się da, bo po tym nic nas nie czeka.
Spójrzmy na ulice naszych miast. Twarze pozbawione radości, światła, nadziei. Gdy zdarza się spontanicznie zachować, podzielić radosnym nastrojem, z pod ziemi zawsze wyrasta ktoś, kto w brutalny sposób gasi tą  iskrę. Kiedyś pukanie do drzwi budziło radosną antycypację, że może ktoś znajomy wpadnie na kawę. Dzisiaj pukanie do drzwi budzi strach. Co zrobili moi rówieśnicy, iż nie zdołali przekazać swoim dzieciom, że młodszy kłania się starszemu. Czy to było złe?  Drobiazg powiecie. Reperkusje tego są poważne. Mamy pokolenia, im młodsze tym większą obdarzone roszczeniowością. Właściwie moim życiem mam służyć obsługiwaniu młodego pokolenia. Jakąż łatwość i niewyczerpany arsenał krytyki wobec starszych mają młodzi ludzie, który demonstrują to bez cienia żenady.  Co się stało?  Ludzie nie są w stanie pozdrowić się mieszkając w jednej kamienicy. Młodzi czekają żeby im się kłaniać. Co się stało? Będziemy się mijać jak zombi z klapami na oczach? Już to robimy. Wysyp braku talentu i celebry. Te piski na spotkaniach z publicznością. To nie o Pana chodzi, piszczą, bo widzieli, że tak piszczą na zachodzie, gdy się pokaże prawdziwa gwiazda. U nas nie ma gwiazd, są gwiazdeczki i mała grupa utalentowanych ludzi, najczęściej ciężko pracujących. W naszym kraju coraz bardziej dominuje zakaz szczęścia. Watykańska sekta nie może znieść manifestowania szczęścia. Oni sami ze wszystkim muszą się ukrywać. Wszystko, co dla nich jest szczęściem jest przez kościół zakazane. W rewanżu niszczą nawet zarzewie szczęścia u innych, wyrywają nawet kiełki. Dlatego mamy niż demograficzny. Po co oddawać następne pokolenie kościelnej patologii? No, więc jak będzie, wymieramy czy zmieniamy to? I nie dajmy się zwariować poprawności politycznej, za chwilę zastąpi kościół. Chuć zawsze rodzi się w gaciach, gdy na ustach kwitnie świętość. 
Cywilizacja jest w zaawansowanej ciąży. Albo urodzimy nowe wartości i nową cywilizację z bardziej ludzkim dzieleniem dóbr, bez przywilejów dla kasty kapłańskiej, albo dziecko urodzi się martwe. 


25 komentarzy:

  1. ===...Zjadania człowieka cierpiącego na krzyżu?

    Panie Krzysztofie wielu takich jak Pan, w ten sam sposób traktowało wypowiedz Chrystusa jak Żydzi, którzy mówili: „Jak On może dać nam swoje ciało do spożycia?” (J6:52, 60)

    O ile Pan może mieć poznawcze wątpliwości co do realnego istnienia — hic et nunc — Jezusa Chrystusa w Najświętszej Eucharystii, o tyle — jeśli kierujesz się pragnieniem poszukiwania prawdy — po prostu nie możesz przejść obojętnie wobec faktu istnienia cudów eucharystycznych. Jeden z nich — cud w Lanciano — jest w stanie rzucić na kolana najzatwardzialszych niedowiarków.

    Duchowość to nie manifestacja jakiejś energii (będącej formą materii). Tak chcą postrzegać duchowość niektórzy okultyści czy parapsychologowie, widzący w Eucharystii jeszcze jedno promieniujące źródło życiodajnej energii obok tzw. „czakramu wawelskiego”. Tymczasem duchowość nie da się znaturalizować, ani zmaterializować w takim sensie, że wyeliminuje się specyfikę duchowości, choćby poprzez poszukiwanie jej wymierności czy wymierzalności. Taka postawa to błąd „duchowego materializmu”, który szerzy się bez umiaru w ideologii New Age, chociaż już wcześniej spirytyzm zmaterializował świat ducha (V. Frankl).

    Duchowość może się natomiast wcielać w materię, a to już jest zupełnie co innego. W przypadku Eucharystii trzeba by rzec jeszcze inaczej – to wolny Duch Osobowy, Duch Boży, Jezus Chrystus wciela się w materię, bo tego chce, a nie dlatego, że musi. Tajemnica Wcielenia określa tajemnicę Eucharystii. Jezus jest realnie obecny we Mszy św. nie dlatego, że takie są prawa konieczności, wynikające z zasad wspomnianej materializacji duchowości. Jest to tajemnica wolności i miłości Boga. Należy w to wierzyć, należy zaufać Bogu, który sam nam objawił taki rodzaj swojej obecności (por. 1 Kor 11,24n).

    Jezus wciela się w Eucharystię, bo tego chce i trwa w niej, bo nam to obiecał jakby w miłosnym wyznaniu. Jeśli ludzie tracą wiarę, jeśli sprzeniewierzają się tej Bożej miłości wyrażonej w Tajemnicy daru Eucharystii, to wówczas Bóg, by ich otrzeźwić czy obudzić, ukazuje Niewidzialne w widzialnym. Z całym ryzykiem takiego aktu, który może wcale nie jest jakiś wzorcowy, ale jedynie dopuszczony przez Boga z racji słabości ludzkiej. Jest to akt Bożego miłosierdzia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia omofagii (,,zjadania człowieka cierpiącego na krzyżu'') była już wielokrotnie poruszana na blogu Polska Laicka. Wniosek był jeden (bez względu na nadawanie temu zjawisku nadprzyrodzonego pustosłowia); To wizualizacja ludożerczego zjadania ofiary celem przejęcia jej sił witalnych, mocy. Atawizm stary jak cywilizacja. Transsubstancjacja jest tylko symboliczna. Żadna magia Sokółki czy innego Lanciano nie zmieni faktu spożywania mącznego produktu przenośnie utożsamiającego ciało mitycznego boga.
      Ale katolicy uparcie powracają do ,,zjadania cierpiącego na krzyżu człowieka''. Zażarcie dowodzą, że przemiana hostii w ciało Chrystusa (o winie się zaniemówiło od czasów zakazania go na mszach z racji systematycznego upijania się nim celebransów dokonujących transsubstancjacji)-nie jest cudem. To prawda!
      Wątpiących przywołuje do porządku zdogmatyzowaniem transsubstancjacji Sobór Laterański w 1215 r. A Sobór Trydencki przeklina tych, co uważają, że ,,Jezus (w sakramencie eucharystii) jest tylko pamiątką, przenośnią, symbolem''.
      Cudów czyli ,,prawd'' przemiany eucharystycznej historia Kościoła odnotowała ok. 150. Potwierdziła je nauka (kościelna) i naukowcy teologiczni.
      ,,Prawdę'' potwierdzili także judaiści. Podkradaniem hostii dla czerpania z nich krwi do macy po nakłuciu. Tak zeznawali ,,naoczni świadkowie''. W Inkwizycji.
      Nawet naukowcy zacierali ręce na wieść o przemienianiu się hostii w mięsień sercowy. Przecież to było lepsze od sztucznych serc, rozruszników, zastawek. Regeneracja serc bezinwazyjna. No!
      Radością tryskali też gastronomicy. Nareszcie taniutkim kosztem z niczego (czyli mąki z wodą) będą mogli na poczekaniu serwować pieczyste befsztyki.
      Wiadomo, że to trąci mocno kanibalizmem. Ale czymże innym jest spożywanie ,,ciała i krwi Chrystusa'', jak nie takąż atawistyczną adaptacją?
      Co prawda nauka (science) oprotestowała dosłowność cudu alias prawdy transsubstancjacji. Zaś organy ścigania w ogóle na żartach się nie znające, doszukują się w każdym przypadku...korzystania z organów denatów z prosektorium, lub zgoła morderstw.
      Katolicy zaprogramowani cierpiętnictwem na krzyżu głoszą swoje. Prawdy objawione.

      Wnioski;
      1) Jeśli komunikanty (chleb i wino lub hostia) ulegają przemianie w ciało i krew Jezusa, spożywający je są ludożercami. (omofagami, antropofagami, kanibalami).
      2) Jeśli...itd., to tylko symboliczna wizualizacja przyjmowania Jezusa, czemu służy ta rozbudowana szalbiercza narracja transsubstancjacji?

      Małogramotnym przypomina się, że wpis Krzysztofa traktuje o niszczącej człowieczeństwo ideologii Kościoła katolickiego. O pozbawianiu autonomii, tłumieniu tzw. wolnej woli (cokolwiek to znaczy), gaszeniu życia u transsubstancjonowanego w niewolnika stygmatyzowanego chrztem homo.
      Pozostawmy zatem atawizmy historii. I podrzędnym gatunkom. Sami spróbujmy zerwać z dzikimi odłogami zalegającymi w zakamarkach naszych mózgów.

      Usuń
  2. O tych "cudach " katolickich pisze Słowo Boże.
    Pisze bowiem o Antychryście.
    Okazuje się, że jest ich wielu.
    I jakże pasuje to do KRK.
    Czytaj Katoliku PRAWDĘ SŁOWA BOŻEGO, a nie wypociny "Bolka", którego obwołano Papieżem.

    (18) Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina.

    (1 List Jana 2:18, Biblia Tysiąclecia)

    (22) Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna.

    (1 List Jana 2:22, Biblia Tysiąclecia)

    (3) Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który - jak słyszeliście - nadchodzi i już teraz przebywa na świecie.

    (1 List Jana 4:3, Biblia Tysiąclecia)

    2 List Jana
    (7) Wielu bowiem pojawiło się na świecie zwodzicieli, którzy nie uznają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele ludzkim. Taki jest zwodzicielem i Antychrystem.

    2 List do Tesaloniczan
    (9) Pojawieniu się jego towarzyszyć będzie działanie szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów,
    Czarne szaty, czarne charaktery , czarna otchłań piekła.
    To symbole KRK, który zabrał ludziom chęć do życia.
    Wyzwólmy świat z otchłani klerykalnych piekieł !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie, czytałeś uważnie te fragmenty z Pisma Świętego? Pomogę Ci bo widzę że nie łapiesz.
    (22) Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna.
    (1 List Jana 2:22, Biblia Tysiąclecia)
    A więc:
    Czy wierzysz że Jezus jest Bogiem ? Ten fragment mówi że jeśli zaprzeczasz że Jezus nie jest Bogiem to jesteś kłamcą i Antychrystem.
    Albo:
    (3) Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który - jak słyszeliście - nadchodzi i już teraz przebywa na świecie.
    (1 List Jana 4:3, Biblia Tysiąclecia)
    A więc każdy duch który nie uznaje Jezusa nie jest z Boga i tacy antychryści jak Ty, będą zaprzeczać Jego obecności w EUCHARYSTII. O tym wyrażnie pisze:

    (7) Wielu bowiem pojawiło się na świecie zwodzicieli, którzy nie uznają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele ludzkim. Taki jest zwodzicielem i Antychrystem.
    (2 List do Tesaloniczan)
    Takich właśnie zwodzicieli i kłamców mamy pełno, którzy nie uznają Chrystusa jako Boga w ludzkim ciele i który potem ukrył się z miłości do nas w Eucharystii.
    Jak widzisz, coś Ci nie wyszło. Te fragmenty jakoś nie bardzo pasują do nauki KK.
    KOMPROMITACJA!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Biblia dla katolika jest tylko po to by oszukać ludzi , że mają coś wspólnego z Chrystusem.
    Jezus powiedział , że po owocach poznają uczniów moich.
    Zatem miliony ludzi zabitych za czytanie Słowa Bożego,
    600 lat zabraniano czytania i rozpowszechniania Biblii, Łupienie biedaków z ostatniego grosza,
    Pedofilia i geje wśród księży i biskupów
    Męskie burdele w Watykanie.
    Czy tacy zwyrodnialcy mogą być chrześcijanami(CHRZEŚCIJANIN= podobny do Chrystusa, Chrystusowiec) ?
    Słowo Boże w Waszych ustach jest jak jad żmii.
    Otrzymacie zapłatę od Boga. !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocha się bezintereswonie, a nie za coś. Tak więc swoim wpisem nic nie różnisz się od Katolików. Bóg jest podobno miłością, więc spoko. A jak go nie ma, to tym bardziej spoko. Tak więc co byśmy nie zrobili, to spoko. Chodzi tylko o to, aby być człowiekiem dla drugiego człowieka, bo inaczej stajemy się gorsi od zwierząt. Ludzkość już osiągnęła ten poziom człowieczeństwa, tylko wszelkie religie spychają ją w otchłań zabobonnych nakazów i zakazów prowadzących do wykluczenia, odczłowieczenia i w konsekwencji do zbrodni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to znaczy człowiekiem dla człowieka?
      Masz położyć się jak wycieraczka, by inni po Tobie deptali?
      Tak właśnie jest w katolicyzmie.

      Usuń
    2. Starożytni mówili, że "homo homini lupus est", a wystarczy odwrotnie. A co to znaczy być człowiekiem w sensie literackim, to takie wypracowania piszą ludzie w szkole średniej, proszę sobie przypomnieć lub osiągnąć ten poziom edukacji. W sensie filozoficznym, to raczej trzeba trochę poczytać, popytać i pomyśleć. A tak btw, to każdy czuje co to oznacza, katolicy szczególnie wszak mają wytrenowane sumienia...

      Usuń
  6. Notre Dame - tak właśnie aktualnie płonie kościół katolicki. Szkoda jednak fantastycznej budowli, arcydzieła ludzkiego artyzmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ” Na nic więc te modły, gdyż to tylko drażni ‎Wszechmogącego.‎”

      „24 Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką
      25 i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko.”
      Dz.Ap.17.24-25

      To człowiek miał być świątynią Boga-Natury, ale kto dzisiaj to rozumie?
      Tak spłoną kiedyś wszystkie świątynie bałwochwalstwa, kiedy po Delficku, „poznamy samych siebie”.

      Usuń
  7. Bełkot... Wiara czyni czuba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuba czyni katolicyzm. Czuba zniewolonego, bez celu i sensu życia

      Usuń
  8. Te wszystkie religie to jak stara zdarta płyta ,moze zacznijcie żyć na bieżąco tu i teraz ,kazde pokolenie ma własny czas a nie jakieś wersety z przed 2000tys.lat ,proponuje stworzyc coś nowego bo tamto się niewrati.,bez kłamstw i obłudy ,myślę że, zPanem Pieczyńskim możemy napisac najnowszy Testament ,amen.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlaczego złoczyńcy, którzy wymordowali miliony niewinnych ludzi twierdzący, że są przedstawicielami Boga na Ziemi mają być miernikiem wiary człowieka. To mordercy i oszuści.
    Czy mamy podstawę do tego, by sądzić , że Bóg jest taki jak oni?
    Dlatego Leosiu nie napiszesz Nowego Testamentu, bo nie masz co dać ludzkości w odróżnieniu od Chrystusa , który życie dał za ludzkość.
    W czy zatem tkwi problem , by uwierzyć temu co Bóg mówi w swoim słowie? W tym, że szarlatani w czarnych sukniach swoim demonicznym postępowaniem odsunęli ludzi od Boga.
    Kto bowiem chce mieć Boga mordercę?
    Lecz Bóg nie jest taki jak oni, skoro z miłości do Stworzenia (ludzi) poświęca swojego Syna by był odkupieniem dla ludzkości.
    Jest miłosierny?
    Bynajmniej. Żaden człowiek tego by nie zrobił.
    A ludzie w swojej "mądrości" dyskutują jaki jest Bóg?
    BÓG JEST MIŁOŚCIĄ !!!
    Poświęca swojego Syna dla nas.
    Ludzie są źli, co w najlepszym stopniu pokazali Biskupi i księża , zrzucając na Boga wszystkie morderstwa i doprowadzają ludzi do buntu przeciwko Bogu.
    Nikt Cię nie zmusza do wiary. To Twoja decyzja.
    A jeśli Cię ktoś zmusza to tylko zwodziciel, a nie Chrystus.
    Zatem usłysz słowa Boga:
    Popróbujcie , żem jest dobry mówi Pan.
    Polecam film na Youtube : "Lampa w ciemności"
    Wtedy zobaczycie Kim jest Bóg a kim watykańscy zwodziciele.
    Życzę przyjemnej lektury.
    CHRZEŚCIJANIN BIBLIJNIE WIERZĄCY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Synu!
      ( Z akcentem na samogłoskę środkową; Syyynu! Tak!)
      Jako Syn Najwyższego ( chociaż na mieście mówią na Józefa ,,kornuto'' a na mnie ,,mamzer''), dzięki za laurkę, aczkolwiek wyrychtowaną na wyrost.
      Jam nie godzien.
      Jest mi wstyd za żydowski szowinizm i arogancję. Rumieńcem się oblewam na przypomnienie sobie lekceważenia rodziny. Zwłaszcza rodzicieli. (Choć nieprawda, że z racji Pandiry).
      Przepraszam tez siedem gmin anatolijskich za złorzeczenie im.
      I Piotra za nazwanie go ,,szatanem''. I niewierzących we mnie nazywanych ,,psami'' i ,,wieprzami''.
      Za słabość w obliczu śmierci na staurosie.
      Za paranoję, histeryzowanie, halucynacje...
      Za nawoływanie do zamordowania wszystkich, którzy nie chcieli uznać we mnie swego Pana.
      Przepraszam za wątpliwość własnego istnienia. Szczególnie powołującym mnie do życia na karty historii biblijnej-za ich nieograniczoną fantazję.

      Mówiłem, żem nie godzien!

      Ojcze! Wybacz im, bo nie wiedza, piszą.

      Usuń
    2. Ciekawe czy swoją błazeńską "mówkę" przedstawisz gdy staniesz oko w oko z Najwyższym???

      Usuń
    3. To jakieś nieporozumienie. Nie ja oskarżam głównego bohatera Nowego Testamentu, tylko sami autorzy ksiąg natchnionych. Proszę zajrzeć do źródeł, a znajdziesz wersy potwierdzające każdy z zarzutów. A więc szowinizmu, gardzenia rodziną...żądania uśmiercenia wszystkich nie uznającym ,,Pana'' za swojego króla.
      Zatem, nie ja lecz ,,on''-jeśli istnieje-musi stanąć przede mną. Żeby odpowiedzieć na liczne wątpliwości w sprawie głębokiej swojej nieodpowiedzialności.
      I ma wyglądać, jak na wizycie u Piusa XII.
      W 1954 r podczas poważnej choroby papa Pacelli miał widzenie z Chrystusem dającym mu znak, że ,,jeszcze jego godzina nie wybiła''. Na dociekliwe pytanie dziennikarza o wygląd Pana jeden z kardynałów odpowiada;
      -Tak, jak powinno się być ubranym na audiencji u papieża. We fraku i przy orderach.
      Nie mam innych wymagań.
      Za to pytań multum.

      Usuń
    4. Cóż , każdy ma swoje autorytety . Dla mnie autorytetem jest Słowo Boże i Chrystus którego poznałem i doznałem w swoim życiu.
      Morderczy KRK , to słudzy przeciwnika- Szatana.
      Nie są w żadnej mierze wiarygodni .

      Usuń
    5. "Dla mnie autorytetem jest Słowo Boże i Chrystus którego poznałem i doznałem w swoim życiu." Anonimowy

      Mógłbyś powiedzieć gdzie poznałeś Chrystua?

      Usuń
  10. Wybór nie należy do ciebie. Narzuca ci go kultura środowiskowa.

    Doznanie ,,boga'' pozostaje dla mnie wciąż niepoznawalne. Bo też nikt z doznających nie olśnił mnie tym zmysłowym-wg. niektórych duchowym-aktem.
    Nazbyt intymny, czy nie mieszczący się w kanonach mowy i pisma mogących zbrukać iluminację?
    A ONŻE wyglądał jak na audiencji u Piusa XII, czy żywcem zdjęty z Całunu turyńskiego; trzydziestolatek o rysach semickich, grupa krwi AB z nie tym, co trzeba bokiem przebitym...(ale kto by się troszczył o drobiazgi Santa Sindone).
    Tyle dowodów istnienia ,,Pana'' (co grozi zanikiem wiary na rzecz wiedzy) a jam porażony ślepota. No!
    Ale zejdźmy z mistycznych wyżyn niepojętności, będącej następstwem braku łaski wiary na niziny materialnej codzienności.
    Słowo Boże (tak pisane dla nobilitacji tego, co było na początku J. 1,1).
    Dotarło do śmiertelników za pośrednictwem mitomanów pokroju np. epileptycznego Pawła z Tarsu, w niebywałej objętości, bo 23% tekstów kanonicznych Nowego Testamentu. Czternaście listów wliczając Hebr. przypisywany szkole Pawła (chociaż tylko siedem odautorskich aczkolwiek np. F.C. Bauer optuje za czterema a A. Pierson odrzuca wszystkie jako...pseudoepigraficzne). Stówka rozdziałów wypełnionych ponad 5,5-tysiacem wersów. Pomijając listy zaginione i apokryficzne.
    Żadnych danych o Jezusie wspominanym 15-razy przy 400-krotnej wzmiance o Chrystusie-bogu deifikowanym dopiero na Soborze Nicejskim w 325 r. Za to liczne sprzeczności z tzw. ,,naukami mistrza'' przypisywanymi ,,Panu''. Np.;
    -Jezus nauczał; ,,oko będzie świeca twojego ciała''-na co Paweł; ,,postępujmy wg. wiary nie widzenia''.
    -Jezus zaleca uczniom; ,,nie do pogan, ale do owiec, które poginęły z domu Izraela'' (chodźcie i nauczajcie)-Paweł odpowiada; ,,obchodzę morza i ziemie, aby wśród pogan pozyskać współwyznawcę''.
    -Naukom Jezusa, którym obcy był np. platoński dualizm a zbawienie postulowały poprzez uczynki, Paweł przeciwstawia kult duszy z pogardą ciała. Zbawienie natomiast przez wiarę (Ef. 2, 8-9).
    Cały szereg retuszów ,,nauk mistrza'' i interpolacji Pawła, które stały się zrębem chrześcijaństwa. Jako dogmaty.
    Herezja. No!
    I Kościół wybrał nauczanie ,,poronionego płodu'' (Kor. 15,8). Nie ,,Pana''? Osobliwe.
    Nie miał innego wyboru. Jakakolwiek ortodoksja wówczas nie istniała. Jezus nie zostawił po sobie żadnych pism. Jego tzw. logiony, ponoć własnego autorstwa były tylko hipotetyczne. Świat ówczesny był patriarchalny, mizoginiczny z sankcjonowanym niewolnictwem. Każda kontestacja starego porządku budzącej się świadomości u ludzi uchodziła za...boską. Bo sprawiedliwą. Zwłaszcza w odczuciu nizin społecznych. Aby mogła uzyskać rangę objawionych potrzebna była postać nadprzyrodzona. I Paweł z tzw. Ojcami Kościoła wykreował takową.
    Co zatem było odautorskiego ,,mistrza'' w tych naukach?
    Ktoś wybiera ,,odpuszczanie win'', ,,szanowanie nieprzyjaciół swoich'', czy ,,nastawianie drugiego policzka''. Na jakiej podstawie? Zaprogramowanego w nas przez współczesność humanizmu? Ugruntowanych w cywilizacji praw człowieka? (Co na to nienadążający za rozwojem cywilizacyjnym albo niedorozwinięci umysłowo? A?).
    Brawo. Oklaski za godny wybór.
    Tylko czemu wybieramy te, a nie inne drogowskazy nie podążając we wskazanym przez nie kierunku.
    A pytanie zasadnicze;
    Skąd wiadomo, że wybierane przez nas ,,nauki'' są autorstwa Jezusa
    pozostawiam bez odpowiedzi. Żeby nie zejść na manowce płaskości ziemi czy innego geocentryzmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podaj przynajmniej z jakich źródeł korzystałeś pisząc te słowa. Szkoda, że tak jak w katolicyzmie , tak i w Twoich wywodach sugerujesz się wypocinami innych.
      Stać Cię na dowody, mówiące o tym, że ktoś taki jak Jezus nie istniał?
      Czy kiedykolwiek pomyślałeś o tym żeby przeczytać NT i samemu przemyśleć to co jest w nim zawarte?
      To jest wolność, a nie cytowanie czyjejś myśli.

      Usuń
  11. Wszystko jest w Nas. Wsłuchajcie się w siebie.

    OdpowiedzUsuń
  12. ?
    ,,Pokaż dowody nieistnienia Boga''-żądają niewątpliwie mający wątpliwości. Tyleż niepoważne co nielogiczne.
    N i e i s n i e n i a się nie dowodzi-jest przesądzone konstatacją zawartą w definicji.
    Pojęcie ,,bóg'' spoza czasu i przestrzeni to abstrakt, którego istnienia-jak i nieistnienia-nie można wykazać tak, jak konkretnych rzeczy czy zjawisk.
    Pisze o tym cały świat nauki (science) z Ockham'em, Hume'm, Quine...na czele. Transcendencji się nie dowodzi. Można jej doznawać (co jest sugestywną racją) i na tej podstawie w nią wierzyć.
    Ot, byt jest. Dotykalny zmysłami, rozumem. Doświadczalny. Niebyt nie spełnia warunków bytu.

    Kant zauważył;
    ,,Ateista odrzuca istnienie boga, gdyż nie ma rzetelnych argumentów wiedzy o takim istnieniu, ani nie przedstawiono mu żadnych argumentów na rzecz jego istnienia. Dowodu wymaga teza o istnieniu takiego bytu, nieistnienia bowiem udowodnić nie można. Jak moglibyśmy wykazać te atrybuty, które miałyby dowodzić jego nieistnienia?''
    I dodawał; ,,Wiara polega na tym, że wierzymy w coś bez dowodu''.
    J. Coyne odpowiada na argumenty niedających się badać przez naukę zjawisk i ,,bytów'' nienaturalnych tj. bóg;
    ,,To semantyka. (Chowanie za parawan niepoznawalności). Nauka może je spokojnie analizować. Bóg wywiera wpływ na materię; narodziny z dziewicy, zmartwychwstanie itp...a więc wchodzi w naukę. Zatem empirycznie można szukać boga''.
    Dorzućmy jeszcze B. Chwedeńczuka;
    ,,Zdania religijne (mistyczne gł. o bogu) są bezsensowne. Nie są zgodne, ani niezgodne z faktami. Nie są nosicielami prawdy ani fałszu. Są bezprzedmiotowe. Nie podlegają uzasadnianiu. To semantyczna mistyfikacja łudząca ludzi, że rozumieją takie zdania''.
    (Bo, cóż to takiego Absolut-byt sam w sobie, nieskończony, wolny. Projekcja czy inna fantazja intelektualna? )
    A Carnap z Ayer'em dowiedli, że zdania ,,bóg istnieje'' i ,,bóg nie istnieje'' są pozbawione znaczenia.

    Nie ma dowodów nieistnienia boga, bo być ich nie może. Są tylko argumenty za odrzuceniem takiej hipotezy. Tak jak i nie może być dowodów na istnienie (wówczas wiara przerodziłaby się w wiedzę). Postulujący istnienie boga mają także tylko argumenty.
    Bez fałszywej satysfakcji powtórzę więc za Russellem;
    ,,Za mało ich, panie. Za mało''.

    OdpowiedzUsuń