1

1

piątek, 22 marca 2019

Cień boga


Religia nauczyła ludzi kłamać, kłamać bez zmrużenia oka. Wytłumaczyła, że tak długo jak wyznawcy powołują się na wartości chrześcijańskie czy innej sekty, mogą robić co chcą, gdyż te ideały są dobre. W ten sposób ludzie zostali uwolnieni od potrzeby życia w prawdzie. Zastąpienie potrzeby życia w wewnętrznej prawdzie, jest narzędziem do manipulowania, gdyż wewnętrzny „prawdziwy”, „cichy głos”, „wewnętrzne dziecko” i „czystość” ustępują dogmatom i regulacjom. Dlatego ludzie religijni są fanatyczni, gdyż uwierzyli w prawdę podaną im przez innych, jako swoją. W społeczeństwach wyznaniowych takich jak np. Polska i Węgry zawsze następuje wysoki stopień korupcji i demoralizacji. Gdy jednak krytyczna masa ludzi uwolni się od potrzeby dochodzenia wewnętrznej, własnej prawdy, powstaje fala nienawiści. Ludzkość zmierza w stronę wojny, po raz kolejny za sprawą zastąpienia wewnętrznej prawdy zewnętrznymi regulacjami. Ten krytyczny moment zbliża się i każdy powinien rozważyć, jakim wartościom służy swoim życiem. 
Jeżeli ktoś został ateistą, ponieważ ksiądz uwiódł mu kobietę bądź się do niego dobierał to nie oznacza osiągnięcia wewnętrznej prawdy, tylko reakcję emocjonalną. Usprawiedliwione i zrozumiałe jest wtedy odejście od kościoła i żądanie ukarania niemoralnego księdza, ale niedojrzałe jest obwinianie za to Boga. Należy zrozumieć, że ani ksiądz, ani katolicyzm, ani chrześcijaństwo, ani żadna religia nie mają związku z Bogiem. Należy kategorycznie oddzielić wewnętrzną prawdę od skorumpowanych firm i religijnych cwaniaków, którzy wykorzystują teologię po to, by mieć prawo powoływania się na Boga i manipulowania ludźmi, by oddzielić ich od dostępu do ich prawdy. To jest oś działania religii. Oddzielony od wewnętrznej prawdy przestajesz być autorytetem dla siebie, tracisz szacunek do siebie. Stajesz się słaby i wtedy kościół robi z tobą co chce. Daje ci jałmużnę, gdyż tracisz obraz tego, że to hierarchowie są żebrakami, wciskającymi się do twojego domu, żeby okradać i inwigilować po kolędzie, żyjącymi z twojej pracy, twojej energii i twojej naiwności. Jednak ta naiwność nie jest beztroska, gdyż zostaje wykorzystana przez urzędników katolickiej korporacji do tresowania ciebie. Stajesz się „wyznawcą” i w tym momencie tracisz siebie całkowicie. Jeszcze o tym nie wiesz, zaślepiony fałszywym blichtrem twoich „nauczycieli”. Złotouści nic innego nie potrafią, oprócz przekonywania, że wszystkie zbrodnie kk to tylko drobny wypadek przy pracy.
A wy znów daliście się nabrać. Najpierw na niewinność JPII a teraz Franciszka. Ten ostatni jest identyczny w sprawie pedofilii jak ten polski. Nie przyjął dymisji francuskiego kardynała Barbarina ukrywającego pedofilię. No przecież ów czynił to, co mu kościół kazał. Ludzie mówią, że ksiądz im pomógł w tym czy owym. Tylko, czy kościół kiedykolwiek zbudował w kimkolwiek potrzebę bycia własnym autorytetem? Czy kiedykolwiek wydał miskę zupy bez indoktrynacji i ewangelizacji. Ewangelizacji, która stała się holokaustem popełnionym na ludzkości w imię chrześcijańskiego boga. 
A wszystko zaczyna się w momencie, gdy tracisz szacunek do siebie i pozwalasz by twój wewnętrzny autorytet, pragnienie prawdy zostały zastąpione zewnętrznym autorytetem. Dajesz się nabierać na świecidełka i dramatyczne pozy, jak dziecko w teatrze kukiełek. Bóg nie jest tym, o czym mówi kościół. Jest niepojęty w kategoriach ludzkiego umysłu. Ale wewnętrzna prawda, czy ktoś jest wierzący czy nie, jest naszą największą wartością, ideałem, którego nie wolno zdradzić. Dla mnie jest to droga do poznania siebie, a więc wszechświata i umysłu, który stoi za stworzeniem. Wszystko, o czym piszę i mówię dotyczy w równej mierze wierzących jak i niewierzących. Wydaje się to oczywiste, ale gdyby tak było, nie spotkałbym tyle zatwardziałości ukrytej pod pseudonaukową ortodoksją ateistów. Każdy człowiek, który odrzuca coś, jako fałszywe, nie poświęcając czasu by to poznać, jest uproszczeniem swojej własnej wersji. 
Ktoś mi powiedział (może moje Wyższe Ja), że wyciągam ludzi z cienia boga. Zastanowiłem się dłuższą chwilę... Tak, uświadamiam tym, do których dotrę i sobie, że religie służą fałszywemu bogu.

43 komentarze:

  1. Częściowo zgadzam się z przedstawionymi tezami. Jestem ateistą z przekonania, inaczej nie ma to sensu. Nie wierzą w boga bo bóg nie istnieje.
    Zgadzam się, że religie uczyniły ludzkości bardzo wiele złego. Najgorsze CHYBA jest to, że ludzie nie odróżniają dobra od zła. Wydaje im się, że jak chodzą do kościoła, klękają przed księdzem i dają na tace to są lepsi od innych, mogą ich okraść, oszukać, cokolwiek. Np. przysłowiowa baba z targu, wmówi człowiekowi, że towar świeży, choć wie, że nie i nawet nie mrugnie. Nie przejmuje się, że podobno ten jej bóg wszystko widzi. Klient może towar wyrzucić i pani świętobliwej przez myśl nie przejdzie, że to zwykłe okradanie bliźniego swego. To tylko przykład, jeden z wielu.
    Podkreśliłem słowo chyba, bo nie wiemy jak by było gdyby religii nie było. Możliwe, że prosty lud zachowywałby się jeszcze gorzej.
    Nie zgadzam się natomiast z tym, że próbuje Pan wcisnąć ludziom inna wiarę. Nowej religii na miarę Świadków Pieczyńskiego Pan nie stworzy.
    Jedyne co „dobrego” dały religie to kłamstwo o życiu po śmierci. Tego każdy chętnie słucha i będzie tępił każdego kto zechce zasiać zwątpienie. Z takim kłamstwem lżej się umiera, chyba, nie wiem nie próbowałem. Szczerze mówiąc, gdybym potrafił kłamać, to zacząłbym właśnie od okłamania samego siebie w kwestii życia po śmierci.
    Pozdrawiam
    Marek

    OdpowiedzUsuń
  2. Kłamiesz nie mniej , nie więcej niż klechy.
    Oni twierdzą, że Bóg jest, choć w to nie wierzą i nie mają na to dowodu.
    Gdyby wierzyli to baliby się Boga.
    Ty natomiast mówisz, że nie ma Boga. Kłamiesz, bo nie wiesz czy jest , czy Go nie ma.

    Stoicie zatem klechy i Ty w tym samym kłamliwym rzędzie. Udowodnij ,że Boga nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to oskarżenie o kłamstwo jest do mnie czy Pana Krzysztofa. Ja twierdze, że nie ma nawet cienia dowodu na to, że bóg jest, więc go nie ma.
      Stwierdzenie "Gdyby wierzyli to baliby się Boga" jest błędne logicznie. Ludzie stworzyli boga a nie odwrotnie. Ludzie robiąc największe świństwo zawsze sobie wytłumaczą, że to jest dobrze, bo to oni wymyślili boga i oni wymyślają to jak on ich ocenia.

      Ja nie muszę udowadniać, że czegoś nie ma. Proszę podać choć cień dowodu, że to jest. Księża każą wierzyć w totalnie niesamowite sprawy, każą klękać przed nimi i płacić daninę, bez najmniejszego chocby cienia dowodu na to co mówią.

      Ps. Wiem, że Pan/Pani nic z tego nie zrozumie, pisze do innych, którzy ewentualnie to czytają.

      Usuń
    2. Gdy wchodzę do pomieszczenia spodziewając się , że będzie w nim "Kowalski", a pomieszczenie jest wielkie po prostu mówię do niego. To samo dotyczy Boga.
      Zawołaj a odpowie Ci.

      Usuń
  3. Panie Pieczyński.
    Czytam Pana wpisy od ok. dwóch lat. Najczęściej w stanie irytującym ateistę. Tylko z uwagi na cel jaki Panu przyświeca a mnie rajcuje (laicyzacja życia w Polsce), mogłem przechodzić do porządku dziennego nad ich treściami. Wymowy ostatniego postu (Cień boga) już żaden szczytny cel nie jest w stanie osłodzić.
    Weźmy cytat.
    ,,Bóg jest niepojęty w kategoriach ludzkiego umysłu''
    W jednym zdaniu zawarto twierdzenie o istnieniu boga bez dowodów, odrzucono jedyne kryterium weryfikacji wiedzy czyli rozum i ukryto budowniczego Kościoła (Mt. 16; 18) za parawan niepoznawalności. Pod sztandarem laicyzacji!
    Gdybym nie wiedział, że Pan jest autorem tej manipulacji, sądziłbym, iż mam do czynienia z agitką osoby duchownej Kościoła katolickiego. Dotychczas tylko kler katolicki dowodził niepojętności nakreślając jej granice.
    Inny cytat z Cienia boga.
    ,,...pseudonaukowa ortodoksja ateistów'' (?)
    Pojęcie ,,naukowa ortodoksja'' jest następną manipulacją bliskoznacznością. Tzw. ortodoksja może występować w naukach Kościoła, ale nie w nauce (science). Bo ta ostatnia opiera się na badaniach zmysłowych weryfikowanych doświadczalnie i filtrowanych przez ratio. Jej wyniki odzwierciedlają ewoluującą rzeczywistość. Jeśli już upiera się Pan przy terminie ,,naukowa ortodoksja'', to mogą nią być w nauce
    jedynie fakty. Które, prawdę mówiąc też są zmienne, zależnie od odkryć oraz ich weryfikacji.
    Jeśli jutro potwierdzono by np. występowanie partenogenezy u gatunku homo sapiens i zweryfikowano to empirycznie, kult dziewiczości Marii zyskałby rangę faktu opartego na dowodzie naukowym.
    Jeszcze jeden cytat z Cienia...
    ,,Każdy człowiek, który odrzuca coś, jako fałszywe, nie poświęcając czasu, by to poznać, jest uproszczeniem swojej własnej wersji''.
    Osobliwe. Pal licho to ,,uproszczenie'' człowieczeństwa. Ale kradzież czasu dla poznania prymitywnych kosmogonii z kosmologiami nomadów sprzed tysięcy lat, tylko po to, żeby uznać je za bajki-karygodna.
    Takim samym okradaniem z krótkiego żywota jest wymuszanie poświęceń czasu ,,by poznać'' krasnali lub Mikołaja zwanego świętym, jak Chrystusa deifikowanego trzy wieki po śmierci. O ile istniał Jezus s. Marii z Galilei.

    Panie Pieczyński.
    Po wpisie Cień boga zwątpiłem w Pana szczere intencje uwalniania Polski od zwyrodniałego zinstytucjonalizowanego zabobonu. Zastępowanie go własnym nie rozwiąże problemu.
    Chciałbym domniemywać, że to chwilowa Pana niedyspozycja, a nie zręby życiowego credo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety się z panem zgadzam. Pan Pieczyński w tym wpisie wprowadził narrację katolicką. Dziwne.

      Usuń
    2. W pełni się z Panem zgadzam i też odniosłem wrażenie, że pan Krzysztof próbuje budować własną religię. Nie miałoby to sensu nawet gdyby było możliwe. Nie wiem, czy to możliwe, ale chętnie bym z Panem podyskutował "na osobności".
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Nie odmawia się Panu Pieczyńskiemu chęci walki o Polskę laicką. Klerykalizacja życia nad Wisłą ciąży, jako artyście bardziej niż nam szarym zjadaczom chleba. Doceniamy u Pana Krzysztofa determinację w niezmiennej postawie wobec problemu totalizowania Polski katolicyzmem. (Okupionej, jak wiemy pobiciem i szykanami). Jednakże sposób walki o tak szczytny cel-zwłaszcza język oraz argumentacja-budzą pewne wątpliwości.
      Przypomina się, że to walka nie o samopoczucie kogokolwiek z laikatu, tylko o przyszłość całego zniewolonego narodu. Nie godzi się zatem realizowanie własnych osobistych ambicji pod sztandarem wspólnego dobra.
      Nie jest moim celem doszukiwanie się źdźbeł w oczach bojowników o uwolnienie narodu od czarnych okupantów. Jednakże dostarczanie paliwa pseudo ,,Katolikom'' przez podejmujących walkę ,,za miliony'' nie pozwala przemilczać sprawy.
      Może zaczęlibyśmy od eliminowania z życia rojeń religijnych osnutych na bogach, absolutach, transcendencji. Spróbowali wykluczyć z języka anachronicznych pojęć tj. dusza nieśmiertelna, wolna wola...z woli boga. Odrzucili cały ten sztafaż podtrzymujący (i legitymizujący) irracjonalność katolickich obsesji. Ni mniej, ni więcej proponuje się tylko wyjście z cienia rzucanego na Polskę od wieków przez Kościół katolicki. Wyzwalanie z metafizycznej patologii.
      Wiemy, że nie ma genialnych rozwiązań poruszanego problemu. Rewolucyjne działania też pociągają niepoliczalne ofiary. Ale wiemy także, że każde wyruszenie w drogę zaczyna się od pierwszych kroków.
      Może zaczniemy od kroków uwalniających nas od stygmatyzmu naszego życia, mowy i mentalności mistycyzmem?

      Usuń
    4. Niby racja, ale... Wszelki radykalizm kończył się, historycznie rzecz ujmując, "stosem trupów, a później znowu następował jakiś radykalny ruch, który kończył się... Czy o to nam chodzi? Co do języka, to przez 1053 lata, jeżeli wierzyć kleszej propagandzie co do początków, zostaliśmy skażeni ich językiem, pojęciami i trudno się tego wyzbyć ot tak, o tym już wspominałem w tym wątku. Co do duchowości Gospodarza, to jest Jego prawo, którego to prawa nikomu nie narzuca w przeciweństwie do wiadomo kogo. Daltego inne poglądy sa wporządku do chwili, gdzy szanują poglądy innych. KrK nie szanuje niczego i nikogo i dlatego trzeba go zwalczać i to jest tylko samoobrona, a nie agresja, czyli wojna sprawiedliwa nawet według doktryny KrK...:)

      Usuń
  4. Ta katolicka narracja nas otacza, indoktrynuje nas, czy tego chcemy, czy nie i nie dziwiłbym się takim odniesieniom w wypowiedzi p. Pieczyńskiego. Co więcej, p. Pieczyński zawsze twierdził, że jest człowiekim wierzącym więc tutaj nie widzę zarzutu. Przynam, że ta formy wiary jaką prezentuje Gospodarz bloga nie jest mi bliska. Ba, nie jest wogóle dla mnie zrozumiała, ale to nie przeszkadza mi wyciągnąć z wpisów i wypowiedzi Gospodarza, dla siebie treści, z którymi się utożsamiam. Dotyczy to głównie rozdziału Kościoła i państwa oraz świeckości w przestrzeni publicznej. Osobiście podzielam też pogląd radykalnego odcięcia KrK od kasy, od wpływów: na politykę, na stanowienie prawa, na oświaty, itd. Tak więc hsało POLSKA LAICKA, jest też moim hasłem. Co zaś do zastępowania jednego zabobonu innym, to cóż, każdemu wolno wybierać własną drogę byleby nie spychała na siłę innych ludzi z ich dróg.

    OdpowiedzUsuń
  5. Umysl nie pojmie istoty Boga, bo jest oprogramowaniem, narzedziem przynaleznym cialu. Cialo fizyczne nie jest czlowiekiem, tylko biorobotem. Czlowiekiem stajemy sie dopiero gdy stajemy sie swiadomi calej swojej Istoty ludzkiej, czyli najpierw energetycznej, potem duchowej.Umysl, emocje, psychika, cialo fizyczne to najnizsze (prymitywne) powloki ludzkie, w ktorych uwieziony jest"czlowiek". I w tym wlasnie ograniczeniu nie pojmujemy kim tak naprawde jestesmy. Pan Pieczynski nalezy wlasnie do tych nielicznych, swiadomych calej swojej Istoty czyli jest prawdziwym czlowiekiem. Ateista i tak tego nie pojmie, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakich argumentów ma użyć Gospodarz, który zadaje sobie trud by zniewolonej masie katolickich Polaków pokazać, że istnieje wolność od religii? Kolejny raz powtarzam , że wolność od religii nie musi oznaczać brak wiary. To jest prawo właśnie wolnego człowieka.
    Jeśli chcesz wierz. Jeśli nie Twoja sprawa.

    Nie sądzę by P. Krzysztof chciał założyć kolejną sektę.
    Nie mylcie wiary(prawo jednostki) z religią (zniewoleniem mas).

    OdpowiedzUsuń
  7. @JoAska, jeżeli twierdzisz, że ateista nie jest w stanie być "prawdziwym" człowiekiem cokolwiek to znaczy, to te Twoje wywody na temat duchowej wyższości ludzkiej egzystencji nad realnym "tu i teraz", mozesz sobie włożyć gdzie tam chcesz. Nie może to być dobry sposób na człowieczeństwo, które opiera się na elitarności jakieś sekty/grupy nawiedzonych-oświeconych i wykluczaniu pozostałych. Tak działa każda religia, tak działa każda ideologia i właśnie czas to zmienić. Żadnego wykluczania. Resztę sprawnie wyłożył Przedmówca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mialam na mysli systemowego ateiste racjonaliste (bo zdarzaja sie ateisci dosc uduchowieni), ktory mysli, ze jego wdrukowane oprogramowanie umyslowe jest jego madroscia bo nigdy nie wyszedl poza swoj umysl.A dopiero poza umyslem zaczyna sie prawdziwe postrzeganie rzeczywistosci i mistyka. Ktos taki nie jest swiadomym calej swojej istoty, dlatego nie jest pelnym czlowiekiem tylko robotem, choc bywaja i bardzo inteligentne roboty, lecz inteligencja nie zawsze idzie w parze z madroscia i czlowieczenstwem. Dyskusje na poziomie umyslu tez nie maja zadnego sensu,boumysl z umyslem sie nigdy nie dogada, bo to sa dwa rozne programy.Dopiero dyskusja z poziomu swiadomosci ma jakis sens, wiec nasza dyskusja tez nie ma sensu

      Usuń
    2. A prawdziwy stan tu i teraz tez mozna doswiadczyc tylko z poziomu swiadumosci.

      Usuń
  8. ===Nie rozumiem Panie Pieczyński. Wykreowałeś Pan jakiegoś boga a z drugiej strony odrzucasz Biblię traktując ją jako bajkę. Walczysz Pan aby oddzielić religię od Boga a sam ją tworzysz. Występujesz tu Pan w roli jakiegoś nowego proroka, głosiciela osobliwej wersji ateistycznej duchowości, która ma zastąpić chrześcijaństwo.

    Pięknie to napisała Anna w komentarzu w starszych postach zaraz na początku stycznia:

    "Dużo Pan Pieczyński pisze o miłości, śmierci, wieczności, sensie czy celu życia... Pisze z pozycji znawcy i reprezentanta "wysokiej kultury". Naucza, poucza, chce kierować w ten sposób ludzkim losem. Niech Pan najpierw wyjaśni co to jest miłość, wieczność, śmierć, jak Pan stał się posiadaczem wiedzy o sensie ludzkiego życia i śmierci... Czy Pan rozumie, ŻE ŻYCIE LUDZKIE BIERZE NA SWOJE SUMIENIE? Czy Pan się uważa za nadczłowieka boga"?

    Przecież bez religii nie można poznać Boga. W ciągu historii, aż do naszych czasów, ludzie w rozmaity sposób wyrażali swoje poszukiwanie Boga przez wierzenia i akty religijne (modlitwy, ofiary, kulty, medytacje itd.). Mimo niejednoznaczności, jaką one mogą w sobie zawierać, te formy wyrazu są tak powszechne, że człowiek może być nazwany istotą religijną. Religia pozwala człowiekowi, poszukującemu sensu swego istnienia odnajdywać w niej samej odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania natury egzystencjalnej, w tym te, które dotyczą podstaw i racji istnienia. Jest ona bowiem wymiarem życia człowieka, obejmującym wszystkie obszary ludzkiego istnienia, sięga najgłębszych podstaw bytu i istnienia oraz jego celu i przeznaczenia.

    Bardzo mądre słowa wypowiedział niegdyś Blaise Pascal: „Jeżeli wierzysz, możesz zyskać wiele: zbawienie i życie pośmiertne, a gdyby Boga nawet nie było – nic nie tracisz. Jeśli zaś nie wierzysz – wiele ryzykujesz, bowiem jeżeli Bóg istnieje – tracisz wszystko”.
    Czyż wiele ryzykujemy ufając? Pomyśl jakże dużo możemy stracić wątpiąc.

    Poznanie Boga według nauczania Kościoła
    "Święta Matka Kościół utrzymuje i naucza, że naturalnym światłem rozumu ludzkiego można z rzeczy stworzonych w sposób pewny poznać Boga, początek i cel wszystkich rzeczy" . Bez tej zdolności człowiek nie mógłby przyjąć Objawienia Bożego. Człowiek posiada tę zdolność, ponieważ jest stworzony "na obraz Boży"
    W konkretnych warunkach historycznych, w jakich się znajduje, człowiek napotyka jednak wiele trudności w poznaniu Boga za pomocą samego światła rozumu:
    Umysł ludzki zasadniczo mógłby o własnych siłach dojść do prawdziwego i pewnego poznania tak jedynego osobowego Boga, który przez swoją Opatrzność czuwa nad światem i nim rządzi, jak i prawa naturalnego, które Stwórca wypisał w naszych duszach. Skuteczne i owocne wykorzystanie za pomocą rozumu tych wrodzonych zdolności natrafia jednak w praktyce na liczne przeszkody. Prawdy dotyczące Boga oraz relacji między Bogiem i ludźmi przekraczają w sposób absolutny porządek rzeczy podpadających pod zmysły i gdy powinny one wyrazić się w czynach i kształtować życie, wymagają od człowieka poświęcenia i wyrzeczenia się siebie. Rozum ludzki natomiast w poszukiwaniu takich prawd napotyka trudności wynikające z wpływu zmysłów i wyobraźni oraz ze złych skłonności spowodowanych przez grzech pierworodny. Sprawia to, że w tych dziedzinach ludzie łatwo sugerują się błędem lub przynajmniej niepewnością w tym, czego nie chcą uznać za prawdę .
    Z tego powodu człowiek potrzebuje światła Objawienia Bożego nie tylko wtedy, gdy chodzi o to, co przekracza możliwości jego zrozumienia, lecz także, "by nawet prawdy religijne i moralne, które same przez się nie są niedostępne rozumowi, w obecnym stanie rodzaju ludzkiego mogły być poznane przez wszystkich w sposób łatwy, z zupełną pewnością i bez domieszki błędu"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to jest PRAWDA o tym Twoim "Kościele"
      Tak właśnie poznał Boga !!!
      Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. (19) To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. (20) Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. (21) Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. (22) Podając się za mądrych stali się głupimi. (23) I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. (24) Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. (25) Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. (26) Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. (27) Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. (28) A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. (29) Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; (30) potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe - pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, (31) bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. (32) Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią

      List Ap. Pawła do Rzymian 1.18-32.
      ZWODZICIELE !!!

      Usuń
  9. Niepojętość boga jest...niepojęta.

    Zasugerowani NOMA ( Goulda podziałem na niezależne magisteria nauki i wiary),
    zaprogramowani ideologią katolicką,
    ograniczeni niewiedzą (ignorancja),
    urodzeni z naturalnymi predyspozycjami tj. dualne postrzeganie, doszukiwanie się celu i sensu, sakralizowanie nieznanego-sprzyjającymi irracjonalnej wierze w boga(ów)-
    odmawiamy nauce (science) prawa wtrącania się w ,,kompetencje'' religii. Wyrażamy to w twierdzeniu; Bóg jest niepoznawalny dla ratio.
    Jeśli twierdzący tak wychodziliby z założenia, że ,,nic'' (niebyt, nieistnienie) nie może być poznawane, twierdzenie byłoby strzałem w dziesiątkę. Jednakże oni zasadzają swoje zdanie na istnieniu boga, na tyle jednakże skomplikowanego, że ,,umysłem nie ogarniesz''.
    Cóż takiego jest w postulowanej (bez dowodu) transcendencji, iżby mózg ludzki nie był zdolny poznać czegoś...co sam wyimaginował? I cóż takiego więcej od naukowców wiedzą teolodzy o poznaniu bytu?
    Przy całym arsenale wiedzy o bogu z cnotami wszelakimi a nawet konterfektem i ,,głosem z nieba'', ktoś mówi o niedostępności poznania Kreatora.
    Pozwala się teologii sądzić laików wyznaczając im drogi życia, ale zabrania tymże laikom posiadającym wiedzę i narzędzia dotykać boga. Jakby się bano o uszkodzenie przez naukowców oparów mgły.
    Czyżby bóg przejawiał jakąś wyższą niedostępną nam moralność (przyjrzyjmy się starotestamentowemu jhwh-tyranowi, ludobójcy, mordercy własnego syna)? Czy może bdarzył swoje dzieci-ludzi szczęściem (kataklizmy, wojny, śmierć)? Jakimś cudem złamał prawa natury? Odkupił nasze grzechy, ale zapomniał o pierworodnym.
    Nic z tych rzeczy. Niepoznawalność boga wysnuwa się z braku jakiegokolwiek dowodu na jego istnienie. Stąd granice niepojętości, czyli dojenie capa do sita. Dla ubogich. Umysłowo.
    Wyznaczanie granicy poznania boga wynika z idei zerwania zakazanego owocu w Edenie. Wiedza o bogu jest po prostu grzechem.

    Tabuizowanie powyższe przypomina nakreślanie granic pod hasłem; Dozwolone od lat 18-tu.
    Instynkt seksualny mamy wbudowany od urodzenia. Zdolność rozróżniania dobra od zła leży w naszej naturze. Ale seksowność ukrywa się za parawanem niepoznawalności (do czasu pełnoletności), a do wartościowania czynów desygnuje duchownego żandarma. Coś, o czym wszyscy wiedza chowa się za parawan niepoznawalności.
    Osobliwe.

    Cokolwiek istnieje-jest dostępne zmysłom i rozumowi-możemy poznać. Niebyty są nam niedostępne z racji braku zjawiskowości. Dlatego niepojętna jest...niepojętność boga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sowizdrzale. Niesamowity jest ten wpis. Gratuluje przenikliwości.

      Usuń
  10. Zakład Pascala.
    Zasadza się na epatowaniu (raczej straszeniu) surowością kary za ewentualny błąd w ocenie istnienia boga. Wierząc w istnienie możemy zyskać(np. zbawienie)-nie wierząc tracimy (np. skazywaniem się na potępienie). Rozsądniej jest wierzyć w boga-konkluduje Pascal.
    To zabawa z wiarą i bogiem-zauważa Dawkins.
    Opiera się na agnostycznym punkcie widzenia (rozum nie może tego rozstrzygnąć)-pisze J.D. Barrow. (Czym dezawuuje czystość wiary).
    To cwaniactwo na miarę Jakuba w Betel (Rodz. 28;20-21)-dodałbym.
    Podstępna gra, której wszechwiedzący, a więc znający nasze myśli nie przejrzy fortelu???
    Tchórzliwe asekuranctwo.
    ,,Mówimy wszak o hazardzie, a sam Pascal przyznał, że rozważa krańcowe możliwości. Kto zatem postawiłby na Boga, który oszusta udającego wiarę (czy nawet szczerze wierzącego) przedkłada nad uczciwego sceptyka'' (Np. Russella żalącego się; Za mało dowodów, Panie)-wywodzi Dawkins.
    Załóżmy, że taki zakład (Pascala) czyni nomada synajski mający do wyboru Baala lub żadnego boga. Czy nie lepiej byłoby dla nomady przyjąć, że żaden bóg nie istnieje, niż postawić na nie tego, co należy? (Z żartu Dawkinsa).
    Poza tym przyjęcie zakładu Pascala pochłania nasz cenny czas. Wymaga poświeceń i walki dla/za hipotetycznego boga. Pozbawia nas pełni życia kradnąc jego wiele kadrów.
    Wywołuje dyskomfort poznania itp.
    Zakład jest niedorzeczny przez niemoralny hazard. Nieracjonalnym czyni go aprioryczność warunków. Antycypuje istnienie boga (bez dowodów), kreśli ewentualność kar i nagród po życiu (potępienie-zbawienie). Jest manipulacją umysłową usiłującą dowieść wyższości wiary nad niewiarą w boga.

    Na zawodach Pascal postawił na konia ,,Mon Dieu''.
    Nic nie wygrał-mówi anegdota.

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie tak. Katolicka wiara opiera się na cwaniactwie, udawaniu pobożności, stwarzaniu pozorów miłości boga i robieniu zakładów z niewidzialnym bytem. Ileż to ckliwych historii słyszymy do dzisiaj, jak jakiś wojak zawierzył swoje przeżycie Marysi, Jezusowi, czy innemu niewidzialnemu bytowi obiecując, że jak przeżyje, to ufunduje kapliczkę, figurkę lub temu podobne cudo. Ciekawe, dlaczego rodziny tych co „niewidzialny byt” nie wysłuchał oferty nie zburzą innych już istniejących figurek i kapliczek, na znak niespełnionych oczekiwań? Ileż to podziękowań typu "dzięki bogu" dziecko przeżyło trudną operację, a nie pomyśli jeden z drugim, że to dzięki lekarzom, nauce, czyli medycynie? A nie pomyśli jeden z drugim, że obok takie samo dziecko umarło, pomimo wysiłków lekarzy, bo akurat było słabsze i tłumaczy sobie taki jeden z drugim, że "bóg tak chciał". Co do zakładu Pascala, to w punkt. Wszechmogący niewudzialny „byt” nie wie, że niby-wierzący człowiek "kocha i wierzy" w ten byt ze strachu i na wszelki wypadek. Żałość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można kochać ze strachu i na wszelki wypadek?
      To katolickie pojęcie miłości.
      Straszne wielkie budowle zwane "kościołami" aby plebs widząc je zdał sobie sprawę ze swojej "małości"
      Dlatego ludzie złorzeczą Bogu oskarżając Go za czyny dokonane przez tych , którzy określili się następcami Chrystusa na Ziemi.
      Zboczeńcy, zbrodniarze, krwiopijcy, mafia, to jedyne przymioty należne tej sekcie.
      Lecz boli nie to, że źli są złymi.
      Boli głupota narodu polskiego. I nie ważne, kto zechce wyprowadzić ten lud z ciemnoty, ważne jest by znalazł się ktoś świadomy strasznego stanu społeczeństwa polskiego.
      Tylko ta świadomość pozwoli wyrwać Polaków z paszczy hien watykańskich.
      Zatem czy warto rozwodzić się nad tym, czy Bo istnieje czy nie, gdy naród pogrążony jest w letargu?
      Może warto wspólnie poszukiwać sposobu uwolnienia rodaków z rąk klerykalnych oprawców?
      Mniemam, że taki cel przyświeca Panu Krzysztofowi .

      Usuń
  12. ===Od początków Kościoła, jak zaświadcza Tertulian, mówiono: „Człowiek nie rodzi się chrześcijaninem, tylko nim się staje” (Apol., 18, 5). Również święty Cyprian trafnie ujął tę prawdę: „Nie może mieć Boga za Ojca, kto nie ma Kościoła za Matkę” (De unit., 6).
    Ateiści dodają często peeudoargument, że nikt nie rodzi się z wiarą w Boga/bogów i tych postaw nabywa się w procesie edukacji religijnej oraz wpływu kulturowego. Czy zatem urodzili się od razu z wiadomościami o matematyce, logice, metodzie naukowej oraz z wiedzą o atomach, elektronach, teorii względności, teorii ewolucji i tak dalej? Jeśli nie urodzili się z takimi infornacjami to czy te wszystkie koncepcje również uważają za bzdurę tak jak to czynią w przypadku wiary w Boga, z którą też nikt się nie rodzi.

    Chrześcijaństwo jest religią przez Boga objawioną, ponieważ jej założyciel Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem.

    Co ciekawe Pan Krzysztof sam uważa się za osobę wierzącą ale...
    Jak mówisz "wierzę w Boga", to jakiego Boga wierzysz? Jakiego znasz? Sprawiedliwego? Miłosiernego? Jakiego? W jakiego boga wierzy Pan Pieczyński?
    Prorok, odkrywca kosmicznych sekretów i ekspert od symboli fallicznych? Skąd u niego te wizje? Twierdzi, że prowadzi go do nich „wewnętrzny przewodnik"? Cytuję: "Ktoś mi powiedział (może moje Wyższe Ja), że wyciągam ludzi z cienia Boga". Kto Panie Krzysztofie - bóg urojony?
    Istnieje obawa że Pan Krzysztof może być owładnięty jakimiś satanistycznymi, złymi i demonicznymi ideami, wierzeniami i psudoreligiami. Świadczy o tym (co kiedyś pisałem o tym) chociażby wspomnienie przez niego o tzw. "Kronice Akaszy", czyli kapłanki, która podobno żyła 4 tys. lat p.n.e i zajmowała się sferą obejmującą jakąś kosmiczną pamięć, bank danych i informacji, w którym są zapisane wszystkie wydarzenia. Dodatkowo wspomina, iż ma kontakt z wyższymi instancjami duchowymi, którym przekazuje informacje, chociażby na temat obecnego KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO! No cóż... wyobraża sobie lub nawet w to chorobowo wierzy, że jest jakimś wyjątkowym medium mającym umiejętność przekazywania informacji w zaświaty, w kosmos...
    Ja w takiego boga/bogów nie wierzę. Wierzę w jednego Prawdziwego Boga. Ten który objawił się w Ciele ludzkim aby dokonać zbawienia rodzaju ludzkiego za grzech Adama i grzechy jego potomków. Jak mówi Pismo Święte: "Słowo stało się Ciałem i zamieszkało w śród nas". Nie przestawając być Bogiem, Syn Boży stał się Człowiekiem. Jako Bóg jest Wieczny, Nieskończony, Wszechobecny i Wszechmocny. Jako człowiek jest ograniczony czasem przestrzenią i mocą. Jako Bóg jest Panem śmierci. Jako człowiek jest jej poddany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ==="SŁOWO STAŁO SIĘ CIAŁEM I ZAMIESZKAŁO W ŚRÓD NAS" (J 1.1) Te słowa wyrażają tajemnicę Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Jest to największa tajemnica naszej wiary. Ukazuje nam Boga w Jego życiu wewnętrznym - Boga Ojca, Boga Syna i Boga Ducha Świętego. Jednego i Jedynego Boga. To tajemnica z ludzkiego punktu widzenia trudna do pojęcia - człowiek wszak nie może przeniknąć istoty Bożej. Uczynił to tylko Jednorodzony Syn, który nam się objawił. Jednorodzony Syn - jak mówi święta teologia - jest Osobą Słowa. Przyszedł, żeby wprowadzić nas w świat nadprzyrodzony, przybliżyć nam Boży plan zbawienia, zapewnić o Bożej miłości do nas i pokazać, że nad wszystkim czuwa Bóg Wszechmogący. Jezus wprowadza nie tylko w swoje bóstwo, ale w życie Trójcą Przenajświętszą.
      Jednocześnie jesteśmy pod ogromnym wrażeniem tajemnicy Wcielenia. Oto Bóg poprzez swego Ducha łączy się z ludzką naturą i rodzi się nam Jezus Chrystus. Prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, który żyjąc wśród ludzi, objawia Boże tajemnice i ukazuje Boga - Miłość. Bezwarunkową, miłosierną i taką, która nigdy nie ustaje.
      Jesteśmy więc wprowadzeni w bardzo ważny nurt Boga, Który Jest, który jest bytem transcendentnym i jako taki staje się dla nas „misterium tremendum” i „misterium fascinosum”, czyli budzi lęk i drżenie. Budzi lęk, bo trudno nie zadrżeć przed potegą i wszechmocą Boga, a jednocześnie zachwyca tak wielką miłością, że można ją nazwać miłością szaloną.

      Na tym polega chrześcijaństwo jako religia Boga Objawionego.

      Usuń
    2. KATOLIKU - tak jak ty pisze jedynie człowiek otumaniony starożytną mitologią żydowską. Uważasz mity jako prawdy objawione. Wmówiono ci coś w dzieciństwie i tkwisz w tym. Nadal jesteś na etapie wiary w św. Mikołaja i Kopciuszka. To bajki. Piszesz bez dystansu do siebie. Odczuwam u ciebie jakieś niebezpieczne szaleństwo. Do tego ta ukrywana agresja. Włącz rozum, włącz wrażliwość, włącz wyobraźnię. Dorosły i wykształcony człowiek nie może być tak otumaniony. Przykro to czytać. Średniowiecze było wiele stuleci temu.

      Usuń
    3. ===Odniosłeś się do prawdy objawionej a mistyka Pieczyńskiego to też bajka? Jak najbardziej!

      Usuń
    4. Lepsza mistyka Pieczyńskiego niż mistyka starożytnych Żydów. Pieczyński ma jakieś przemyślenia, własne spojrzenie. Można się z tym zgadzać, lub nie. To jest JAKIEŚ. KATOLIK bezmyślnie cytuje starożytne mity. Żadnych własnych wniosków, przemyśleń. Nic. Pustka. Bezmyślne odtwarzanie, bezkrytyczne. Smutne to.

      Usuń
    5. ===Oczywiście lepsza mistyka Pieczyńskiego: "dziewięć milionów kobiet tzw czarownice które kusiły mężczyzn bo na ich widok mieli erekcję". Te przemyślenia są lepsze niż prawda OBJAWIENIA BOŻEGO?
      Wybacz ale w tym momencie udowodniłeś swoją pustotę że dalsza moja dyskusja z tobą nie ma sensu.

      Usuń
    6. Masz rację KATOLIKU!!!
      Rozmowa z otumanionym opętanym przez demona bałwochwalstwa niewolnika kleru jest bez sensu .
      Przeczytaj i pozwól zadziałać zwykłej ludzkiej prostocie:
      "Pamiętajcie jedno - Chrystus nie wymyślił ani księży, ani kościołów, Chrystus nie wymyślił ani szat księżowskich,
      ociekających złotem, ani tych różnych bezmyślnych wierszyków, zwanych "modlitwami". Chrystus nie wymyślił ani ołtarza, ani tabernakulum,
      ani też monstrancji, ani kadzidła, ani dewocjonaliów, medalików, wisiorków, obrazków, ani też adwentu, aklamacji, akomodacji, akwamanili, anafory, anaklezy, anamnezy, antependium, antyfony, aspersji, brewiarza, celebransu, chorału, chrzcielnicy, dikirionu, doksologii, embolizmu, epiklezy, epistoły, eulogii, ewangeliarza, gestów liturgicznych (znak krzyża, pochylenie głowy, pochylenie ciała, przyklęknięcie, bicia się w piersi, złożenie rąk, nałożenia rąk, itd..), hostii, introitu, inviolaty, kadzidła, kanoncjału, kantyku, kazania, kolekty, komunikantu, lamentacji, liturgii, mistagogii, misterium, modlitwy, mszy, nabożeństwa, nieszporów, nowenny, podniesienia, prezbiterium, rebabtyzacji, rekoncyliacji, roraty, spowiedzi, tabernakulum, te deum, tintinnabulum, trisagionu, utensyliów religijnych (kielichy, monstrancje, pacyfikały, ampułki, łódki kadzielnicze, puszki, cyboria), wigilii, wody święconej czy ołtarza. "

      Usuń
    7. ===Chrystus nie wymyślił? A skąd wiesz co wymyślił a co nie wymyślił skoro wg Ciebie Ewangelia to mitologia a Chrystus to bajka w św Mikołaja i Kopciuszka. Cierpisz na obłęd czy opętanie?

      Usuń
    8. Nie znasz Ewangelii jak wszyscy Polacy .
      Nie znasz Dekalogu, jak wszyscy Polacy. Nie wiesz, że klechy usunęli 2 Przykazanie i podzielili 10 by było ich 10.
      A 2 usunęli by móc uprawiać bałwochwalstwo o którym pisze Ap. Paweł do Rzymian 1.18-32.
      Jesteś nie tylko ślepy ale i podły pisząc te bzdety. KRK to mafia watykańska.
      A to jest 2 Przykazanie:
      (4) Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. (5) Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą. (6) A okazuję łaskę do tysiącznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań
      A to kara za bałwochwalstwo:
      (18) Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. (19) Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. (20) Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę, (21) dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. (22) Mienili się mądrymi, a stali się głupi. (23) I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy; (24) dlatego też wydał ich Bóg na łup pożądliwości ich serc ku nieczystości, aby bezcześcili ciała swoje między sobą, (25) ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego i oddawali cześć, i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. (26) Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnych namiętności; kobiety ich bowiem zamieniły przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze, (27) podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę. (28) A ponieważ nie uważali za wskazane uznać Boga, przeto wydał ich Bóg na pastwę niecnych zmysłów, aby czynili to, co nie przystoi; (29) są oni pełni wszelkiej nieprawości, złości, chciwości, nikczemności, pełni są również zazdrości, morderstwa, zwady, podstępu, podłości; (30) potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, wynalazcy złego, rodzicom nieposłuszni; (31) nierozumni, niestali, bez serca, bez litości; (32) oni, którzy znają orzeczenie Boże, że ci, którzy to czynią, winni są śmierci, nie tylko to czynią, ale jeszcze pochwalają tych, którzy to czynią.
      PRZYJEMNEJ LEKTURY ZWODZICIELU !!!

      Usuń
    9. ===Jeszcze raz pytam się: Dlaczego powołujesz się na Biblię skoro to dla Ciebie bajka? Chcesz możemy o tym podyskutować ale nie boisz się że wyjdziesz na idiotę? Chociaż nie ukrywam że i tak nim jesteś.

      Usuń
    10. KATOTALIBIE. Nie każdy Anonimowy to ja. Mój ostatni wpis zaczyna się od „Lepsza mistyka...”. Pomyślałeś o tym tumanie?

      Usuń
    11. ===A więc z jakiego przekładu korzystasz powołując się na te wersety?

      Usuń
  13. Nie karmić trolla, bardzo proszę!

    OdpowiedzUsuń
  14. Katolickich oprawców karmi polski zniewolony naród.
    Czas wypowiedzieć im posłuszeństwo.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czy należy walczyć z mafią watykańską?
    Sami oceńcie:
    – Gdy zaczynałam pracę nad dokumentem, te skrzywdzone zakonnice nawet nie myślały o tym, by ujawnić swój dramat - opowiada. - To są kobiety uzależnione finansowo od zakonów. Nie mają własnych pieniędzy, w przeciwieństwie do swoich prześladowców. Do tego dochodzi wstyd, niekiedy manipulacja, bo gwałciciele często mówią, że robią to w imię Jezusa, że to droga do mistycznych przeżyć religijnych. Poza tym zakonnice ślubują posłuszeństwo. Jedna z naszych bohaterek mówi wprost, że od początku mniszki uczone są posłuszeństwa wobec kapłanów, wysłanników Boga na ziemi. Cierpią, bo instytucja, której przysięgały wierność, nie reaguje na ich dramat, a czasami nawet każe im cierpieć dla dobra Kościoła. Na początku wydawało się nam, że to przypadki, ale to system niewolenia kobiet w Kościele, a w razie kłopotów – ochrony dla sprawców kosztem zakonnic.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ratujmy Polaków z rąk Pedofilów i w sutannach:

    sodoma+3oprac. Kamila Gulbicka29-03-2019 (09:07)

    "Sodoma". Krąg rozpusty w Watykanie. Jak Kościół opłaca escort boyów
    "Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie” ukazała się w 14 językach i natychmiast trafiła na listę bestsellerów "New York Timesa". Książka wywołała prawdziwy szok i sprowokowała publiczną debatę. Autor udowadnia, że homoseksualizm wśród księży jest powszechny i znany, do czego przyznali się sami rozmówcy.


    152


    546

    1469
    283


    Dzięki uprzejmości wydawnictwa Agora, publikujemy przedpremierowo fragment książki "Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie", Frederica Martela. Książka w Polsce ukaże się 3 kwietnia 2019 r. Opublikowany fragment pochodzi z rozdziału "Krag rozpusty".
    "STALI KLIENCI MĘSKICH PROSTYTUTEK"
    Powróćmy jednak do pierwszego "kręgu rozpusty”, którego jądro stranowili kardynałowie La Montgolfiera i Platinette, a wokół grawitowały inne gwiazdy. Przy tych wielkich diwach następne kręgi i inni poboczni kardynałowie prezentują się nadzwyczaj blado. O ich "garsonadach” opowiadali mi ich asystenci, współpracownicy, a także współbracia w kardynalstwie. Rozmawiałem nawet z Platinette w stolicy apostolskiej i mogę poświadczyć jego brawurę: chwycił mnie za rękę, po czym długo i zdecydowanie ściskał przedramię, nie puszczając ani na chwilę. Nie posunął się jednak dalej.
    Wejdźmy zatem do tego równoległego świata, gdzie występek zostaje wynagrodzony proporcjonalnie do wybryku. Czy to nie dla tego rodzaju praktyk Anglicy mają śliczne powiedzenie: "They lived in squares and loved in triangles” [gra słów: żyją przy placach (w kwadratach) i kochają w trójkątach – przyp. red.]? W każdym razie kardynałowie La Montgolfiera i Platinette, do których dołączył wkrótce pewien biskup ‒ jego pseudonim miłosiernie pominę ‒ są trójką stałych klientów rzymskich męskich prostytutek, z którymi zabawiają się w czworokąt. Czy La Montgolfiera i Platinette dużo ryzykują, prowadząc tak rozwiązłe życie? Można by tak myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  18. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/lech-walesa-mam-swoje-ufo-moj-punkt-widzenia/jf6e1sv
    "Jego zdaniem w obliczu inwazji obcej cywilizacji na Ziemię bylibyśmy bez szans. - Wyższa cywilizacja przyjeżdża, przygląda się, "Co oni tu wyprawiają?". Jak zagrozimy destabilizacją (...) Putinem, oni nam przeszkodzą, przetną na pół, ziemia się zwinie, wszystkich nas zgniecie - powiedział Wałęsa.

    Dodał, że obca cywilizacja "może nas tak przytrzymać pięć tysięcy lat". - Przyślą nam Adama i Ewę i od nowa znów będziemy budować świat - oznajmił.

    Były prezydent stwierdził także, że "ludzie różne rzeczy znajdują, wykopują w kamieniach, te piramidy... no nie ma odpowiedzi, skąd to się wzięło?"."

    No, no, no, chyba czytał Danikena.

    OdpowiedzUsuń
  19. Cóż, nawet zdeklarowany katolik Wałęsa zaczyna zauważać, że coś w tej kościelnej narracji nie gra.

    OdpowiedzUsuń
  20. Cóż "wielki autorytet" z Maryjką w klapie garnituru staje się duchowym przywódcą ciemnoty katolickiej? On nic nie czytał, plecie znowu swoje " plusy dodatnie i plusy ujemne" . Żenada��

    OdpowiedzUsuń
  21. Religia uczy ludzi kłamać, bo sama oparta jest na największym kłamstwie tego świata!

    OdpowiedzUsuń