1

1

czwartek, 27 września 2018

Nowy człowiek


5000 lat temu w egipskich misteriach, inicjowanego przywiązywano do krzyża aby wyrazić jego przywiązanie do ciała i fizycznego świata. Kościół zrobił z tego ofiarę jednego człowieka za rzekome grzechy innych. 
Nasz nauczyciel znajduje się wewnątrz każdego z nas. Nasza ignorancja jest naszym krzyżem. Nikt za nas nie umiera, to my jesteśmy powodem własnego cierpienia. Martwi są ci, którzy bezmyślnie powtarzają po innych. Mądrość znajduje się w każdym z nas. Nie można żyć tylko w stanie uśpienia, w stanie potencjału. 
Strach przed śmiercią narzucił sposób zachowania ludzkości i stał się wnykiem zastawionym przez religie na nieświadomych i przestraszonych. Jest to problem, któremu musimy stawić czoła w ciszy naszych serc. Jest to stopień, jeden z wielu do poznania siebie. Żeby poznać siebie trzeba wejść w głąb. Zejść schodami, aż do miejsca, które w mitach nazywają tartarem. Tam stawić czoła "cieniowi", czyli temu, czego o sobie nie chcemy wiedzieć. Wyjść na powierzchnię i zintegrować to, co było ukryte. Będąc świadomym problemu decydować o sobie, a nie pozwolić by problem decydował o mnie. Depresja jest unikaniem postawienia właściwego pytania. Psychotropy pomogą uśmierzyć ból, ale nie rozwiążą problemu. Zrzucać maski jak warstwy cebuli. Z twórczą cząstką siebie nie połączy się człowiek, który jest uzależniony od manipulacji. Bez względu na to, jak dziwni wydamy się innym bez tych masek, otrzymamy pomoc z wnętrza od uruchomionego potencjału i od Wszechświata, który jest bogatszy, piękniejszy i bardziej tajemniczy niż nam się to śniło. To ściąganie masek jest jak oddech wolności. Wyjście poza strefę własnego bezpieczeństwa, poza przyzwyczajenia, tradycję i oczekiwania innych jest darem dla siebie. To sposób pokonania własnych ograniczeń. Mityczna podróż Parsifala zmierza do postawienia pytania: komu służy Graal? Odpowiedź: tobie królu. Jesteśmy coraz lepiej przygotowani do tego, by oceniać innych i tchórzliwie nie potrafimy zapytać siebie, dlaczego ciągle kłamiemy. Życie w nieustannym strachu zabiera nam siłę woli. 
To zejście w głąb to odrodzenie zdolności głębokiego odczuwania.Tego się boimy. Wolimy kłamać, bo wtedy możemy żyć na powierzchni, błaznując i zamieniając się w głupców. Nieustannie udając kogoś, kim nie jesteśmy. Dusza zawsze robi to samo, ten mechanizm sprawdzał się przez tysiące lat.
Gdy kłamiemy dusza zsyła chorobę. Ego ma służyć prawdziwemu, najgłębszemu Ja, a nie samemu sobie. Służymy czemuś co jest większe od nas. Dlatego nieustannie szukamy inspiracji.
Nie walczymy z klerem. Te proste slogany, celowo pomniejszają to, o co nam chodzi. Walczymy o siebie po to, żeby sięgnąć po swoje najgłębsze Ja, swoją najprawdziwszą tożsamość. Kiedy pokonamy strach niemal automatycznie poczujemy, że jest w nas dużo, dużo więcej siły by sięgnąć po niezależność, by stać się wolnymi. Jest w nas siła, by uwolnić się od wmontowanych programów schematycznego myślenia. Jest w nas siła by żyć prawdziwe życie.
Nie chcę nikogo stracić, kto pragnie Nowego. Jednak proszę, nie wincie mnie za to, że wierzę w Inteligencję Wszechświata, rozumne siły i prawa, które nim rządzą. Do nich się zwracam w swojej drodze do wolności i poznania. Przy czym staram się inspirować,  a nie podawać sposobów. To daje otwarte pole i wybór tym, z którymi się spotykamy. Twórca dając nam duszę dał nam wolny wybór. Gdyby postąpił inaczej zaprzeczyłby Sobie. 
Od 28 września do 7 października rozpoczniemy drugi, dziesięciodniowy cykl spotkań. W pierwszej turze niemal co noc coś ciekawego się ukazywało, dając mi materiał do przemyślenia i także pokrzepienie.
Tym razem proponuję nieco dłuższe skupienie. Codziennie przez 5-10 minut  o 23:00. Potrzebne jest spokojne miejsce by się wyciszyć. Dla nowo przybyłych informacja: budujemy zbiornik z energią kreatywności, podnoszącą wibracje i rozszerzającą świadomość. Na razie gromadzimy energię, ale wkrótce będziemy z niej także korzystać (artykuł z 9 września). Proponuję drugie pięć minut poświęcić na kompletny relaks, uwolnienie się od wszelkich myśli i spokojne przyglądanie się swojemu wnętrzu i temu co się ukaże, bez oceny.
Proszę pamiętać, że nasze spotkania nie służą promowaniu bierności. 

temat 1 spotkania 28.09: Mądrość musi się sprawdzić w działaniu.
temat 2 spotkania 29.09: Im głębsza moja świadomość, tym mniej się boję.
temat 3 spotkania 30.09: Czas religii skończył się. Jestem wolny od indoktrynacji kościoła, rodziny, znajomych.
temat 4 spotkania 01.10:Uruchamiam wewnętrznego nauczyciela. Otwieram drogę do mojej esencji, mojej najgłębszej tożsamości.
temat 5 spotkania: 02.10: Realizuję swoje marzenia. To moja droga do szczęścia, mądrości i służenia innym.
temat 6: 03.10: Uwalniam się od negatywności. Od tej zewnętrznej, wywierającej wpływ na mnie i od tej wewnętrznej.

temat 7:04.10: Temat: Uruchamiam wewnętrznego uzdrowiciela. Uzdrowiciel przedstawia problem w świetle prawdy i dodaje mi sił by go rozwiązać.
temat 8: 05.10: Nie jestem sam/sama. Mnóstwo ludzi myśli i czuje podobnie.Zawsze mogę komuś pomóc i liczyć na pomoc innych.
temat 9: 06.10: Wolność od kościoła to nie początek anarchii. Wolność od kościoła to powrót do siebie, odzyskanie wiary w siebie.
temat 10: 07.10: Pamiętamy o ofiarach kościoła. Wysyłamy naszą miłość do dusz, bez względu na to gdzie się znajdują, zamordowanych, torturowanych, palonych żywcem przez kk. Przesyłamy miłość i wsparcie dla ofiar pedofilii księży. Przesyłamy wsparcie i życzenia uwolnienia dla okłamywanych, zastraszanych i manipulowanych przez księży i zakonnice kk. Przesyłamy miłość i wsparcie dla ofiar zboczonych egzorcystów.
Dziś kończymy drugi cykl naszych medytacji w dniu protestu przeciwko pedofilii w kościele. 
Zalajkujcie ten post, ponieważ chciałbym wiedzieć jak liczne były nasze spotkania.

20 komentarzy:

  1. Wszystko co pan Krzysztof napisał, może być prawdą, nie wiem tego, ale może tak być. Jedna rzecz mnie niepokoi, a chodzi o wpis odnośnie depresji. Nie idźmy tą drogą, którą poszła np. pani Pawlikowska https://innpoland.pl/130485,depresja-to-tymczasowa-awaria-czyli-jak-beata-pawlikowska-robi-polakom-wode-z-mozgu. To jest bardzo niebezpieczne dla ludzi, którzy mają problem z tę chorobą. Znałem takich ludzi, którzy już nie żyją z tego powodu i nie chciałbym aby ktoś posiłkując się "górnolotnymi" deklaracjami p. Pawlikowskiej, czy p. Krzysztofa, skończył w ciemnym grobiue, bo odpuścił leczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z depresji można wyjść ,mnie na szczęście się udało a byłam naprawdę w fatalnym stanie .Pozbierałam się w sobie nie dzięki chorym ideom kościoła , ale dzięki sobie i swojej wewnętrznej sile geniuszu. A jeśli chodzi o panią Beatę każdy ma swoją historię przeżytej depresji ja też można się inspirować tymi ludżmi którzy wygrali z tą chorobą , ale trzeba przede wszystkim zaufać sobie.

      Usuń
    2. Myślę, że jedną z przyczyn depresji jest samotność. Poczucie to potrafii być dla ludzi obezwładniające. Próbuję na ile starcza mi sił i talentu zachęcić internautów do spotkań, serdeczności, pomagania sobie aby ten świat nie był tak trudnym miejscem. Nie koniecznie pod sztandarem Polski Laickiej i nie tylko w internecie. Nie zastępuję lekarza ale liczę na zrozumienie słów i intencji. Dużo od nas zależy. To zaniżone poczucie własnej wartości daje władzę kościołowi. O tym mówię od przeszło 3 lat.

      Usuń
    3. ma pan rację ja po za rodziną właściwie nie mam przyjaciół bo zawsze byłam trochę inna . Moje koleżanki chodziły na imprezy lubiły ciuchy a ja całe życie czytam książki , rozwijam swój talent który jest dla mnie nie tylko talentem , ale narzędziem do rozwoju duchowego jak i książki i gdyby nie moja twórczość było by ciężko. Mając też z tyłu głowy , że mam za sobą śmierć kliniczną i mogłam być dziś roślinką co na szczęście do tego nie doszło to mi pomogło wyjść z depresji i wciąż daje siłę do walki.

      Usuń
  2. Zaburzenia psychiczne zwane depresją mają wiele źródeł. Jednym z nich, powodującym zapaść samooceny oraz agresję prowadzącą często do samobójstwa jest religia księgi zwana chrześcijaństwem.
    Sama koncepcja dychotomicznego podziału człowieka na dobrą boską duszę i złe materialne ciało-zamkniętych w jednostce i zwalczających się nawzajem-jest schizofreniczne. Widać to w odbiegającym od norm zachowaniu biblijnego Jezusa, przejawiającego się w;
    -paranoi (zstąpienie z nieba J. 3,21),
    -omamach i urojeniach (uważanie się za Mesjasza Mk. 14, 61-62),
    -SET (odchodzenie od zmysłów Mk. 3,21),
    histerii, halucynacjach, ambiwalencji...Całej liście zaburzeń obsesyjnie dziedziczonych przez wyznawców ,,Mistrza'' niczym grzech pierworodny.
    Dla zawoalowania negatywnego wydźwięku ów stan chorobowy nazwano ,,świętym szaleństwem''.
    Najczęściej podaje się (właściwie ,,tylko'' podaje się) pozytywne oddziaływanie religii księgi na psychikę ludzką. Więcej plusów apologeci chrześcijaństwa wykazują w interakcjach społecznych. Integracja, moralność...itp. klimaty. Przemilcza się natomiast oddziaływania oraz negatywne skutki zaangażowania religijnego tabuizując temat. Od neuroz poprzez zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, po nerwice eklzjogenne prowadzące często do samobójstw-chrześcijańskie toksyny skrzętnie się ukrywa. Nie dające się cofnąć efekty zaburzeń psychicznych chrześcijan tj. wojny religijne, wyprawy krzyżowe czy inkwizycja retuszuje się lub obciąża nimi władze świeckie.

    ,,Nauki Kościoła katolickiego wyrządziły mi więcej szkód niż wszystkie przebyte choroby''.
    Taki jest ogólny wydźwięk uwag stygmatyzowanych chrztem wcielonych przymusowo do eklezji ofiar. Istot porażanych irracjonalnością dogmatów, dyktaturą autorytetów (świętych , papieży i tzw. Ojców Kościoła), jak również totalitaryzmem instytucjonalnym.
    Zaburzenia psychiczne generowane przez religię księgi mają negatywne następstwa. Mistycy tj. Franciszek z Asyżu (jego biograf R. P. Cuthbert dostrzega ,,chorobę szatańską'' a dr. E, Brzezicki ,,schizofrenię katatoniczną'') czy Teresa z Avilla wpadająca w szaleństwo ,,dla miłości Jezusa''-kończyli w obłędzie. Orygenes dokonał autokastracji. Urszulanki z Loudun masturbowały się krzyżem a opat cysterski Robert z Molesme obcował cieleśnie z ,,Matką Bożą''.
    Sam Jezus w swoim szaleństwie skazywał się na krzyż.
    W wymiarze cywilizacyjnym ,,zbiorowe szaleństwo'' (wg. J. Mesliera) wyrządza ludzkości niepowetowane szkody. Sakralizując życie niszczy je permanentnie totalnym terrorem religijnym, realizując cywilizację śmierci. Co też stanowi egzemplifikację destrukcyjnego wpływu religii.
    ,,Zatruwając bogiem dokonano najtoksyczniejszego zatrucia świata''-twierdził T. Moser.

    J. J. Surin pisał w Listach; ,,Sprawy Boga są w ludzkich oczach szaleństwem''. Żeby je zrozumieć trzeba ,,być troszkę idiotą''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja powiem krótko bez wolności nie ma drogi do siebie.

      Usuń

    2. sowizdrzal, no gorszej wypowiedzi w życiu nie czytałem. Jak masz pisać takie głupoty, to się wcale nie odzywaj. Jezus jest Miłością.

      Usuń
  3. Dzień dobry Panie Krzysztofie chyba powinniście się spotkać i połączyć siły. https://youtu.be/yy_ZF0andlc

    OdpowiedzUsuń
  4. cenzura to tu działa jak w tvp -_-

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy "zbawienie" i "życie wieczne po śmierci", w zamian za ziemskie odpuszczenie grzechów, to fakty, czy tylko pomysły propagandowe? Czy stworzenie w "raju" Adama, a z jego "ziobra" także Ewy i skazanie ich i wszystkich następców na grzech pierworodny przez węża-kusiciela to fakty, czy raczej fabuła uzasadniająca karę śmierci krzyżowej dla Syna Bożego Jezusa?
    O tej fabule powiedział w roku 1521 papież Leon X takimi słowy:

    "Quantum nobis nostrique ea de Christo fabula profuerit, satis est omnibus seculis notum",
    co przetłumaczone na język polski brzmi następująco:

    „Ile korzyści przyniosła Nam i naszym ludziom bajeczka o Chrystusie, wiadomo.”

    A jednak fabuła ta opanowała, dzięki sprytnym oszustom, ogrom wyznawców, zwanych często barankami. Czyżby za ich poziom umysłowy? Mamy już wiek XXI, ale nie trafiło to do wielu.
    Niestety, ale ten poziom umysłowy jest, po mimo rozwoju nauki na stale tym samym "poziomie". I w całości potwierdza zdanie S.Staszica, że "wiara czyni człowieka głupim". Zwyczajnie mamy do czynienia przez wieki z ludźmi głupimi i cwaniakami celowo zwodzącymi ludzi ku swym własnym wygodnym celom, czego nie należy mylić z mądrością. I tak od tysięcy lat różnej maści kapłani różnych bogów prowadzą ludzkość na manowce.

    "Liczba głupców jest niezliczona. Czyli na resztę wypada dar mądrości." ks.(kat.)prof.W.Sedlak

    OdpowiedzUsuń
  6. Postaraj się przekazywać informacje całkowicie zgodnie z faktami a jeśli nie znasz to bądz przynajmniej uczciwy i nie siej bzdur.

    Rzekomy cytat Leona X który oświadczył: " ile korzyści przyniosła Nam i naszym ludziom bajeczka o Chrystusie...." Pojawił się w literaturze ANTYKOŚCIELNEJ dopiero 40 lat po śmierci Leona X i został napisany przez wroga Kościoła, żywotnie zainteresowanego szkalowaniem papieża.
    Co więcej, człowiek ten nigdy nie spotkał się z Leonem X. Tekst pochodzi ze... sztuki teatralnej, będącej satyrą antykościelną XVI-wiecznego dramaturga Johna Bale, Korowód papieży.
    Niezależnie od powyższych argumentów wyjaśnię ci pewną kwestię. Papież jest nieomylny, ogłaszając dogmaty, natomiast taka sytuacja nie ma miejsca podczas wypowiadania się na inne tematy. W przeciwnym wypadku nie potrzebowalibyśmy synoptyków - wystarczyłoby zapytać papieża o pogodę na weekend...

    OdpowiedzUsuń
  7. Papież nie jest nieomylny, każdy papież jest głupi z powodu swej wiary i braku wiedzy. Dogmat to zakaz myślenia, jak napisał zresztą niejaki H.Mynarek. Nie potrzebujemy żadnych synoptyków a jedynie, jeśli już ,religii ROZUMU a nie wiary.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie przejmuj się kimkolwiek jesteś ludzie utoną w swej ciemnocie a inni wydobędą się na powierzchnię i osiągną wolność i drogę duchową bez żadnych ograniczeń , poczucia winy i strachu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pytał satyryk;
    ,,Co gorsza, chciałbym wiedzieć;
    Głupstwo zrobić, czy głupstwo powiedzieć''
    Retorycznie, bo zdawał sobie sprawę, że skutki obu tych aktów bywają nieodwracalne. Jak zbrodnia Namiestnika Chrystusa albo następstwo jego ,,nieomylności''.

    Papież Leon X (1513-1521) towarzyszącą jego koronacji mowę późniejszego kardynała Bembo miał przerwać słowami;
    ,,Od wieków dobrze wiemy...''
    podsumowując ,,bajkę o Chrystusie''.
    Ta osobliwa uwaga padająca z ust Wikariusza Chrystusa może budzić wątpliwości autorskie. (Ponoć podobnie miał wypowiedzieć się papa Bonifacy VIII). Jednakże nie przy nazwisku Giovanni de Medici papież Leon X. Syn Wawrzyńca ,,Wspaniałego'' Medyceusza daleko padł od jabłoni.
    W chwili wyboru na Tron Piotrowy nie posiadał wyższych święceń kapłańskich. (Np. obligatoryjnej godności biskupa Rzymu). Uroczystość koronacyjna była na wskroś pogańska. Więcej w ceremonii eksponowano Marsa i Wenerę niż Jezusa.
    Był ateistą. Jedynie co go łączyło z Jezusem, to nietroszczenie się o jutro. Homoseksualista, cynik konający bez opatrzenia tzw. świętymi sakramentami na syfilis. Z upodobaniem zajmował się płodzeniem bękartów (w towarzystwie kochanków tj. Petrucci, którego kazał udusić czy Solimano), handlem odpustami i szukaniem zysków na hulaszcze życie. (Wprowadza m.in. cullagium, co-przy 7 tyś. prostytutek w Rzymie na 70 tyś. jego mieszkańców-przynosiło suty tzw. ,,ku.wi grosz'').
    ,,Żeby chociaż znał elementarnie religię'' (której przewodził)-ubolewał historyk Sapri.
    W świetle powyższego nie widać potrzeby zastanawiania się nad autorstwem ,,heretyckiego'' passusu. Skoro Leon X całym swoim żywotem potwierdzał czynienie i mówienie głupstw? A papieski Rzym był postrzegany jak ,,stajnia watykańskiego antychrysta''?

    ,,Religia jest zbyt poważna, żeby oddawać ja w ręce papieża''(takiego jak Leon X)-J. M-Rosay

    OdpowiedzUsuń
  10. Kardynał Bellarmine zauważył;
    ,,Papież jest ostatecznym sędzią w sprawie rozstrzygania sporów dotyczących wiary i moralności''.
    Dręczyła go jednakże wątpliwość ewentualnej pomyłki papieża;
    -nie posiadającego legitymizacji swojej władzy absolutnej ani prymatu Rzymu,
    -grzesznego i błądzącego ze swej ludzkiej natury.
    Gdyby zatem zbłądził a wierni zgodnie z sumieniami realizowaliby błędną papieską naukę, Kościół katolicki kroczyłby drogą grzechu.
    A taką właśnie drogą kroczył Kościół, co wykazywała historia. Dlatego przed 1870 r. nie odważono się zdogmatyzować nieomylności papieskiej. Zbyt dobrze znano błądzenie uzurpatorskiego Namiestnika Chrystusa w kwestiach wiary i moralności oraz tzw. nauczania.
    Dalej w demistyfikowaniu błądzenia ex cathedra papieży poszedł np. biskup Strossmayer;
    ,,Nie znajdujący śladów papiestwa w czasach apostolskich, ani pierwszych czterech stuleciach'' (nowej ery).
    Za to dowodzący, że;
    ,,Powaga biskupów rzymskich wynika nie z Bożej władzy, ale z ważności miasta''(stolica Imperium Romanum).
    I na 85-tym walnym zgromadzeniu soboru watykańskiego a.d. 1870 r. bez ogródek demaskuje omylność ,,niektórych papieży''.
    -Wiktor (189-199)-zatwierdza heretycki montanizm.
    -Marcelin (296-304)-był bałwochwalcą (,,kadził Weście w jej świątyni''). Na soborze w Lacjum (Sinuessa) zostaje potępiony przez 300 duchownych.
    -Liberiusz (352-366)-przyznaje się do arianizmu. (Pisał o nim Hilary z Poiters; ,,Bądź przeklęty Liberiuszu'').
    -Honoriusz (625-638)-uznaje monoteletyzm, za co zostaje wyklęty na soborze w Konstantynopolu (680r.).
    Itd., itp.
    To tylko kilka przypadków omyłek papieży w kwestiach doktrynalnych. Błądzeń moralnych, wliczając w nie mordy papieży na poprzednikach, jest bez liku. Trupi synod, epoka pornokracji czy trzy głowy jednocześnie na Tronie Piotrowym są tego haniebnymi dowodami.
    Dokładając do listy delegalizowanie legalnie wybranych papieży (bądź biskupów Rzymu) i legalizowanie nie spełniających warunków sternika Kościoła, potępiania i wyklinania nauk papieskich uznawanych za heretyckie, anulowanie święceń wraz z nadaniami ,,papieży heretyków''...nie wyczerpiemy przykładów błądzącego Kościoła i omylnych papieży.

    Po powyższym narzuca się pytanie; Ile jest katolickości w katolicyzmie. Uznając dogmat papieskiej nieomylności za idiotyzm pytamy; Ile jest Kościoła w Kościele? Czarne karty historii Kościoła katolickiego oraz papiestwa uzasadniają takie pytania.
    Jeśli bowiem-idąc za rozumowaniem Bellarmina-któryś z papieży zbłądził, implikacje są porażające. Papież ,,heretyk'' np. wyświęca podwładnego, ten zstępnych, co w postępie geometrycznym rozbudowuje herezję, czyniąc całą hierarchię kapłańską nielegalną. Albo nauczając arianizmu czy monoteletyzmu zaraża pokolenia herezją...Wszystko w Kościele katolickim może okazać się absurdem.

    Oto jak wygląda błądzący Kościół i nieomylny papież-wg. ulubionego sloganu kruchty.
    Na początku XV w. Kościół katolicki miał trzy głowy;
    rzymską- Grzegorz XII (ps. Erroninus-pomyłka),
    pizańską- Aleksander V (sam uznaje się za żebraka),
    awiniońską- Benedykt XIII (zwany Benefictus-fałszywy).
    Która z nich była nieomylna, skoro Aleksandra z Benedyktem wybranych legalnie Kościół odsądził od czci i wiary uznając za antypapieży, a Grzegorz za biskupstwo Porto i legaturę w Ankonie sam uznał się za persona non grata...abdykacją?

    ,,I choć sami drogi nie znają, chcą by za nimi szli inni''- W. Blake.

    OdpowiedzUsuń
  11. I znowu SOWIZDRZALOWSKA "BAŚŃ Z TYSIĄCA I JEDNEJ NOCY".
    A tematem tej baśni to między innymi: Grzeszni papieże i ich pomyłki, antypapieże, wystąpienie biskupa Strossmayera w rzekomym błądzeniu ex cathedra itp.

    W niektórych środowiskach protestanckich ( a także w internecie) rozpowszechniana jest tzw baśń Sowizdrzalowska o rzekomym demistyfikowaniu błądzenia papieży i wystąpieniu biskupa Józefa Strossmayera na Soborze Watykańskim I, będącą gwałtowną polemiką z nieomylnością papieską. Tekst ten to fałszerstwo, które jest "dziełem" Jose Agustina de Escudero (Exkatolickiego duchownego, który przeszedł na protestantyzm) i z bp. Strossmayerem nie ma nic wspólnego.
    Sowizdrzalowscy przeciwnicy nieomylności powołują się na pewne fakty, które zdają się dowodzić, że Papieże niekiedy błądzili w rzeczach wiary. Liberiusz i Honoriusz dopuścili się ciężkiego błędu itd. Wszelako te wszystkie zarzuty mogę z łatwością odeprzeć jednak z powodu obszernej mojej wiedzy trudno mi opisać to w kilku zdań, co dla mnie jest pokutą.
    No cóż machina plugawej propagandy SOWIZDRZALOWSKIEJ brnie dalej.
    ANTYPAPIEŻE czyli Kościół o tzw trzech głowach? W historii bywało niejednokrotnie, iż dwóch synów jednego króla pretendowało do jednego tronu- często nawet obaj ogłaszali się królami i toczyli wojny. Czy to oznacza, że monarchia dziedziczenia nie istniała?
    Podobnie tutaj, nawet jeśli trudno było uzgodnić, kto jest owym "prawdziwym" papieżem, to nie zmienia faktu, że któryś z pretendentów nim nie był.
    Jeśli chcesz dziadu udowodnić niewłaściwość postępowania niektórych papieży - zrobisz to bez trudu. Jeśli chciałbyś udowodnić, że jakiekolwiek orzeczenie było błędne - to tego zrobić się nie da. Biskup Rzymu jest nieomylny, to jest, że w orzeczeniach swoich nie może błądzić, ale nie orzeka, że Papież nie może grzeszyć; że jest nieomylny, kiedy przemawia z katedry. Skoro niektórzy Papierze dopuścili się błędów w życiu prywatnym to żaden z nich nie ogłosił nigdy błędnej nauki.
    kończąc dodam jeszcze że wystąpienia ex cathedra są ekstremalnie rzadkie (jeśli pominąć orzeczenia kanonizacyjne w XX wieku byłoby jedyne jedno takie orzeczenie, w XIX - dwa, w XVIII i XVII nie było żadnego)
    Czy Bóg pozwoliłby na tak znaczący urząd grzesznego człowieka? Ja się nie dziwię. Czy Judasz był Apostołem? Czy Piotr był Apostołem? Czy pozostali, którzy uciekli, byli apostołami? Czy Dawid, super - król judaizmu, nie był mordercą? czy ewangeliści spisujący Pismo nie byli grzesznymi ludzmi? A jednak Jezus nie stawiał na supermanów pobożności.
    Całe piękno jest w tym, iż Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas (2 Kor 4,7)
    NIE NA NASZEJ SŁABOŚCI STOI KOŚCIÓŁ, ALE NA ASYSTENCJI DUCHA ŚWIĘTEGO.

    OdpowiedzUsuń
  12. Możesz pan być sobie ateistą, nie ma nic przeciw. Dlaczego jednak pałasz pan taką nienawiścią do wiary katolickiej i do Kościoła katolickiego?

    OdpowiedzUsuń