1

1

poniedziałek, 31 lipca 2017

Jak mamy pokonać strach przed nieznanym


Rzeczy, które możemy zrobić nie wiedząc, że są niemożliwe nie mieszczą się w kategoriach takich, że możemy o nich  powiedzieć, że są prawdą. 
Jest wiele historii, które mówią o tym, że dziecko potrafi zrobić wiele rzeczy na pozór niemożliwych, dopóki nie powiemy mu, że  nie można ich robić. Słyszałem o trzylatku, który siedział na wysokiej szafie, obok której nie było drabiny ani żadnego krzesła. Zapytany przez rodziców w jaki sposób się na niej znalazł odpowiedział  że pofrunął.  Rodzice zaczęli mu tłumaczyć, że ludzie nie potrafią  fruwać i w związku z tym nasz trzylatek już nigdy więcej nie znalazł się na szafie 
Nie wiem czy państwo wierzycie w tę historię, ja wierzę. 

Podobny mechanizm działa, kiedy w jakiejś dziedzinie naukowej pojawia się geniusz. Bardzo często jest on  spoza środowiska, które pracuje nad rozwiązaniem określonego problemu. Zazwyczaj  jest wyśmiewany, ponieważ jest amatorem w temacie, którym zaczyna się zajmować.  Ale on drąży ten temat, bo nie wie, że jego rozwiązanie nie jest niemożliwe. Przecież pamiętamy, że od wieków ludzie marzyli o lataniu i nie potrafili zrealizować tego marzenia, bo w powietrzu nie może unosić się coś co jest od 
niego cięższe. Takich przykładów mamy miliony i na każdym kroku nieustannie się z nimi spotykamy.
Dzisiaj również  znajdujemy się  w miejscu, w którym  racjonalista powie, że  niemożliwy  jest wgląd w przyszłość, bądź  w przeszłość.   Więc jest bardzo prawdopodobne, że i  człowiek rozgryzie ten temat. Jest pewna tajemnica do której wszyscy mamy dostęp i bardzo trudno jest o tej tajemnicy mówić.
Przypuszczam , że dla wielu ludzi  życie jest  wielowymiarowe i jest niezwykłą układanką. Bez względu na to czy są  wierzący, czy nie, odwołują się do jakiejś niezwykłej inteligencji, którą  coraz bardziej odsłaniają  i nie ma końca tego procesu. 
Jeżeli zainteresujecie się fizyką kwantową to znajdziecie w niej  najbardziej klarowne wyjaśnienie tego czym jest próżnia. Fenomen próżni jest kluczowy do zrozumienia  na jakich zasadach opiera się istnienie tego świata. I nim zaistniała czasoprzestrzeń nie było nic oprócz niej. Była próżnia, która miała cały twórczy potencjał. 
Fizycy kwantowi doliczyli się, że centymetr sześcienny  próżni zawiera energię, która jest większa od całej materii we wszechświecie. Próżnia poprzedzała wszystko co później powstało. Starożytni rozpoznawali w niej Boginię Pramatkę. Później powstały  buddyjskie inteligencje, elochimy,  bogowie greccy  bądź hinduscy, którzy mieli umiejętność takiego zapładniania tej substancji, że zaczęła się tworzyć materia.
Jestem przekonany , że podświadoma myśl jest w stanie wpłynąć na coś co wyglądało jak tafla wody, która ma nieskończony potencjał i może zmaterializować dosłownie wszystko. Tak jest we śnie, gdzie  możemy ją natychmiast zmaterializować. Jesteśmy w drodze do zrozumienia tego,  jak to działa. Jeśli  obserwujemy  i analizujmy sny  widzimy, że wszystko w nich jest prawdziwe . Jesteśmy, kochamy, odczuwamy ból,  wspinamy się na górę, ktoś nas goni.  W tym kontekście jest to realistyczne,  ale 
czasami we śnie możemy też zapragnąć czegoś  i to  pragnienie materializuje się na naszych oczach .  Wydaje mi się, że jest to jedna z tych wskazówek,  które mówią o tym, że sen został nam po coś dany, nie tylko po to żeby odpocząć lub pokazać sprawy nieprzerobione przez psychikę, ale po coś znacznie głębszego. Coś z czego możemy się uczyć i co możemy przenieść do naszego świata . 
Człowiek, który ma jakąś ideę pracuje nad tym żeby ją  zmaterializować.  Proces wyobrażania sobie tego co chce i wspieranie tego uczuciem czyli pragnieniem  i  miłością w zasadzie jest najkrótszą drogą do spełnienia. Są karkołomne projekty, którym poświęcamy kilkadziesiąt lat ale w końcu je realizujemy jeżeli jest w to zaangażowane prawdziwe  uczucie. Im gorętsze uczucie,  tym szybciej realizujemy nasz projekt. 
Każdy ma swoje osobiste połączenie ze źródłem. To indywidualne, bardzo intymne połączenie ma różne nazwy  w różnych tradycjach. Zazwyczaj  jest nazwane wyższym ja, czasami aniołem stróżem. Jest nieistotne czy człowiek  jest wierzący czy niewierzący, ale jest ważne to, że chce się rozwijać, chce żyć w harmonii i zrobić coś dla ludzi. 
W każdym z nas jest element genialności i jego pielęgnacja jest tym co sprawia, że się rozwijamy. Według mnie najważniejsze jest to, żeby się nie bać eksperymentów, nie pozwolić sobie wmówić, że wewnętrzny eksperyment jest źle widziany przez świat duchowy. Żeby tego doświadczyć trzeba mieć odwagę i realizować swoje marzenia.

37 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Panem, już w Biblii jest napisane, że nie ma nic niemożliwego. Nauka zaczyna coraz bardziej zbliżać się do religii, ostatnie odkrycia - energia próżni, pola torsyjne, jednorodna teoria pola. Zna Pan teorie kwantowe to pewnie wie, że w próżni zawarta jest informacja, nie ma tam energii ani materii, tylko plan działania. Powinien też Pan wiedzieć, że ostatnie badania dowodzą, że nie ma nic przypadkowego więc ten plan nie mógł się tam przypadkowo znaleźć. Ktoś musiał świadomie go tam włożyć. Potwierdzają to też fizycy kwantowi patrząc na swoje równania z których wnioskują, że istnieje coś ponad, coś do czego nauka może się zbliżać, ale czego nigdy nie osiągnie. To właśnie niepoznawalny Bóg w którego istnienie wierzą katolicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @KW - cóż za nadinterpretacja.
      To prawda, że w próżni a konkretnie w czasoprzestrzeni,
      jest informacja - tylko, że czasoprzestrzeń to już energia czasu w pewnej przestrzeni, więc wcale nie taka próżnia:)))
      Dalej informacja zawarta w czasoprzestrzeni to tylko tyle, że porcje energii przyjmują w niej konkretne stany, zwane kwantami.
      Z kolei ta Czasoprzestrzeń może być tylko uporządkowaną przypadkowo cząstką, zatopioną w Chaosie.
      Ot i Twój Bóg:)))

      Usuń
    2. Nie ma ani jednej przypadkowej cząstki we wszechświecie, poczytaj fizyków teoretycznych.

      Usuń
    3. @KW Nie umiesz czytać:
      - zgadza się nasz wszechświat jest uporządkowany wg stanów kwantowych - ale to uporządkowanie może być dziełem przypadku Wszechświata który jest chaotyczny.

      Względem tamtego wszechświata nasz wszechświat może być tylko drobinką, której Chaos nie może wyłączyć - bo jest bezmyślny, czyli chaotyczny:)

      Usuń
  2. W świetle ostatnich odkryć początek ewangelii Św Jana mógłby właściwie napisać współczesny fizyk :


    1 Na początku było Słowo
    a Słowo było u Boga,
    i Bogiem było Słowo.

    2 Ono było na początku u Boga.

    3 Wszystko przez Nie się stało,
    a bez Niego nic się nie stało,
    co się stało.

    4 [JK] W Nim było życie.
    a życie było światłością ludzi,

    5 [JK, JK] a światłość w ciemności świeci
    i ciemność jej nie ogarnęła.

    6 Pojawił się człowiek posłany przez Boga -
    Jan mu było na imię

    7 Przyszedł on na świadectwo,
    aby zaświadczyć o światłości,
    by wszyscy uwierzyli przez niego.

    8 Nie był on światłością,
    lecz [posłanym], aby zaświadczyć o światłości.

    9 [por. Vt 4,156] Była światłość prawdziwa,
    która oświeca każdego człowieka,
    gdy na świat przychodzi

    10 Na świecie było [Słowo],
    a świat stał się przez Nie,
    lecz świat Go nie poznał

    11 Przyszło do swojej własności,
    a swoi Go nie przyjęli.

    12 [JK] Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
    dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi
    tym, którzy wierzą w imię Jego -

    13 [JK] którzy ani z krwi,
    ani z żądzy ciała,
    ani z woli męża,
    ale z Boga się narodzili

    14 A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.
    I oglądaliśmy Jego chwałę,
    chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
    pełen łaski i prawdy.

    15 Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie [Vt-2,50], przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie».

    16 Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali - łaskę po łasce

    17 Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.

    18 [JK] Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @KW
      Biorąc pod uwagę, że w grece klasycznej nie było czasu przeszłego prostego proponuję tłumaczyć -En arche he ho logos:
      Zasadą początkową jest LOGOS.
      Porównaj spór o arche wśród greckich filozofów.

      Usuń
  3. Zobaczył Pan cudowny mechanizm i próbuje Pan go utożsamiać z Bogiem będąc przekonany że jak go ludzkość pozna i nauczy się używać to staniemy się Bogami, otóż nie, to tylko mechanizm, niczym się właściwie Pan nie różni od prehistorycznego człowieka zachwyconego widokiem koła. Katolików interesuje Twórca, którego Synem jest Jezus Chrystus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @KW
      właśnie dlatego KRK broni swojej mitologii, aby człowiek nie dążył do poznania porządku Wszechświata = LOGOSU.
      Wiadomo władza musi być w rękach oligarchów, czego KRK zawsze pilnował.

      Usuń
    2. Człowiek nigdy sam z siebie nie wymyśli narzędzi do poznania/osiągnięcia istoty Twórcy, tu matematyka i fizyka mówi podobnie. Możemy jedynie korzystać z narzędzi które zostały nam dane - choćby to było nawet tworzenie myślą wszechświatów.

      A Twórca już się nam objawił - Jezus.

      Usuń
    3. @KW
      Zasada, która porządkuje nasz Wszechświat czyli LOGOS,
      objawia się w KAŻDEJ NAJDROBNIEJSZEJ CZĄSTCE tegoż Wszechświata.
      Bóg w którego wierzysz, to jakiś niesamowity egoista, skoro objawił Zasadę w postaci jednego człowieka,
      następnie pozwolił aby tego człowieka zabito, a jego naukę przekręcało "morze" kościelnych teologów.
      Dochodzisz do absurdu i tego nie widzisz.
      "Boska Zasada" jest w każdym z nas i możemy ją obserwować we wszystkim na co nas otacza.

      Usuń
    4. Mi się takie objawienie Zasady jak to nazywasz bardzo podoba i je przyjmuję. Kościół nie jest przeciwny badaniu i rozwoju nauki. Człowiek żyje 150 tyś lat i fizycy kwantowi zajmujący się jednorodną teorią pola zaczynają wysuwać po tym czasie hipotezy, że myśl może być materialna. Wszechświat ma prawie 14 mld lat. Co jeśli żyje gdzieś gatunek który zaczął się rozwijać dużo wcześniej od nas. Może potrafi on już używać myśli do tworzenia energii i materii. Jest jednak tylko takim bogiem dla nas jak ja dla dzikusów lądujący u nich helikopterem. To bóg który podoba się Pieczyńskiemu. Mnie interesuje Zasada i wierzę, że ją poznałem.

      Usuń
    5. Na świecie było [Słowo],
      a świat stał się przez Nie,
      lecz świat Go nie poznał

      Przyszło do swojej własności,
      a swoi Go nie przyjęli.

      Usuń
    6. Podam przykład matematyczny. Ludzkość stoi w odległości 1 metra od istoty wszystkiego i chcę ją osiągnąć, ale dana jej została możliwość poruszania się za każdym razem pół odległości mniej. I tak najpierw przekroczy pół metra, potem 0.75 i tak w nieskończoność. Może zbliżyć się dowolnie blisko do 1 metra a choćby nie wiem jak szybko i ile czasu szła nie osiągnie nigdy 1 metra. Im głębiej wchodzi się w matematykę i z tego co czytam też w fizykę tym jest to coraz bardziej widoczne. Dlatego sam siebie nikt nie zbawi niezależnie od stopnia rozwoju.

      Usuń
    7. "Dlatego sam siebie nikt nie zbawi..." KW

      Od czego "ode złego"? czego???, do jasnej cholery??

      Usuń
    8. Myślę, że wulga - po prostu - zwariował:)
      Stanisław

      Usuń
    9. @Stanisław
      ... mamy tu żywy przykład do czego prowadzi tzw.
      koncepcja zbawienia KRK.
      Na tę koncepcję mam tylko jedną odpowiedź:
      Jak ktoś sam siebie nie zbawi = uczyni szczęśliwym,
      to NIKT go nie zbawi.
      A im dłużej uzależnia ktoś, swoje zbawienie od drugiej osoby (choćby boskiej), tym dłużej jest nieszczęśliwy.
      Stąd pułapka KRK dla swoich wiernych - oni cały czas czekają na zbawienie, które nie może nastąpić ( z powodu opisanej zależności).
      (Optymalion zadał fundamentalne pytanie: zbawienie od czego? - od złego, czyli od nieszczęścia).

      Usuń
    10. Przytoczyłem metaforę matematyczną żebyście lepiej zrozumieli to co widzą w swoich równaniach fizycy kwantowi, ale widzę że jak grochem o ścianę. Zbawienie to nadszczęście, stan który tu na ziemi nie jesteśmy w stanie osiągnąć. Ktoś jest szczęśliwy mając rodzinę i dobrą pracę, ktoś może jak kradnie a ktoś jak zabija. Osoby które doświadczyły NDE zbliżając się do nieba nie chcą już wracać do swojego ziemskiego szczęścia, do pieniędzy, kariery czy nawet płaczących za nimi bliskich. Czują, że wracają do domu a życie na ziemi to jakiś krótki epizod. To jest osiągnięcie tej odległości 1 metra.

      Usuń
    11. Nie mogę zrozumieć głupoty i próby wmawiania przez Michała, że katolicy są nieszczęśliwi bo są katolikami, katolicy żyją na różnych kontynentach, w mocarstwach i krajach biednych, mogą być nieszczęśliwi z powodu chorób, biedy, przestępczości i miliona innych rzeczy ale nigdy nie słyszałem o nieszczęściu z powodu wiary katolickiej. Może zanim zaczniesz głosić takie bzdury zrób jakąś sondę wśród katolików z pytaniem czy są nieszczęśliwi z powodu swojej wiary a sam za siebie nie możesz się wypowiadać bo katolikiem nie jesteś.

      Usuń
    12. @KW,
      "...nigdy nie słyszałem o nieszczęściu z powodu wiary katolickiej".
      Sam udowadniasz postawioną, przeze mnie tezę:-)
      Jeśli, ktoś wierzy w Nadszczęście,
      to już ma problem: szczęście życia doczesnego zostaje zdewaluowane:(

      Uważasz, że można być szczęśliwym kradnąc i zabijając
      (tutaj dodałbym niewinnych, żeby było bardziej konkretnie)?

      A czy może słyszałeś coś o SUMIENIU i o tzw. wyrzutach sumienia?

      Usuń
  4. – Ryszarda SCHNEPF, ambasador –
    „Wszyscy ludzie, którym zależy na liberalnej demokracji, indywidualnej wolności i prawach człowieka, powinni wiedzieć, że właśnie narodziła się nowa dyktatura. Dyktatura pachnąca narodowym socjalizmem (…) Międzynarodowa społeczność nie może więc stać na uboczu i prowadzić biznes jak zwykle. Potrzebujemy waszego głosu, waszego wsparcie zanim Polska jaką znamy i kochamy zniknie„
    Może tak warto, w tych trudnych chwilach, najgorszych od zakończenia II wojny światowej - " zstąpić na ziemię ", bo już niedługo pozostaną nam tylko " cienkie i nieskiteczne - niebiańskie szepty " ?
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem matematykiem a nie fizykiem, to co napisałem to interpretacja fizyka zajmującego się tą teorią, ja na to nie wpadłem i pewnie nigdy bym nie wpadł. Pieczyński ubiera te zjawiska w poezje i traktuje jako boga czy boginię a tak nie jest. Z punktu widzenia matematyka mogę powiedzieć, że nigdy nie poznamy Twórcy układanki którą jest wszechświat, nie mamy takich narzędzi i nigdy ich nie wymyślimy. Jedyna drogą do poznania Twórcy to Jego Wola by się nam pokazać. Fizyk którego opinię przytoczyłem ma takie same zdanie.

    Słowo, które było na początku to Jezus Chrystus.
    Niedługo będziemy sobie czynić wszechświat poddany a nie tylko ziemię.

    A Polska się rozwija, gospodarka, armia, trójmorze, zaczynamy się liczyć na świecie, no i wreszcie ktoś słusznie zaczął mówić o reparacjach wojennych, szwabom się to nie podoba oczywiście ale już np. Wielka Brytania inaczej na to patrzy. Będziemy mocarstwem zgodnie z przepowiedniami, to kwestia czasu. Idziemy w dobrym kierunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli dalej pójdziemy w tym "dobrym kierunku", polski kościół wpisze sobie do konstytucji opcję palenie na stosie za herezje jak za starych, dobrych czasów. I spali Cię chłopie jakiś wyrywny księżulo (znam kilku takich) za te twoje teorie, bo Bóg jako kwantowa informacja zawarta w czasoprzestrzeni nie przejdzie na przesłuchaniu, zapewniam Cię. Doktryna kościoła mówi wyraźnie: jest niebo i piekło. W niebie jest wszechmocny i nieskończenie dobry brodaty dzidziuś, który się kiedyś nudził i jednym pstryknięciem palców stworzył ziemię i ziemian. W piekle żyje sobie szatan kumpel dziadziusia od brudnej roboty, który dba o to aby ziemianom nie żyło się za łatwo. Synek dziadziusia stąpił, kiedyś na Ziemię, żeby przypomnieć ziemianom, źe jego tata istnieje i żeby założyć organizację przestępczą znaną jako KrK, która do dzisiaj ogniem i mieczem, najrozniejszymi formami zastraszania i szantażu przypomina nieustannie ziemianom ze słabą pamięcią, że wszechmocny czuwa nad nimi i okropnie ich kocha.
      Jeżeli jesteś dobrym katolikiem to nie chrzań bez sensu tylko pisz jaka jest prawda bo będziesz palił się w piekle.
      Prawda, którą głosi KrK jest jedna i każdy ziemianin ma w nią uczciwie wierzyć, pamiętaj o tym.

      Usuń
    2. @Paul
      Ładnie to brzmi co napisałeś, ale mija się z prawdą.
      Weź pod uwagę prace ks. Włodzimierza Sedlaka (w zakresie elektromagnetycznej teorii życia).
      Obecnie KRK jest w stanie pójść na daleko idący kompromis z fizyką współczesną, byleby pozostawić mu
      monopol na kwestie tzw. zbawienia, o której dyskutujemy, oraz aby utrzymać swoje mszalne obrzędy - to są punkty graniczne.

      Usuń
    3. Z tego co mówisz wynika jakoby współczesną fizykę i naukowców interesował jakiś kompromis z religią czy KrK. W metodzie naukowej nie ma miejsca na agnostycyzm, który uprawia tutaj Pan KW. Uczciwy naukowiec mówi, kiedy załamują się jego teorie, nie wiem co dalej więc sprawę pozostawiam do wyjaśnienia dopóki nie znajdę konkretnych dowodów . Tu wchodzi do gry fundamentalizm religijny ze swoimi bóstwami i prawdami objawionymi, zagrabiając bezwzględnie sferę tego, czego ludzie nie odkryli i czego jeszcze nie rozumieją. Tę grabieź piętnuje Pan Pieczyński w swoich tekstach i trzeba to w tym wspierać.

      Usuń
  6. Poczytaj sobie Paul poważniejsze książki niż te dla dzieci to się dowiesz, że Bóg nie jest starcem i nie siedzi na chmurce. Nie jest też informacją zawartą w próżni, czasem, materią ani energią - to Jego twory. A co do szczęścia na ziemi to oczywiście, że nie wystarcza chociażby dlatego, że się kończy bo człowiek umiera. Czy seryjny zabójca albo złodziej może być szczęśliwy to dobre pytanie. Zmierza ono do tego czy jest jedno szczęście dla każdego czy każdy ma swoje. Zdaję się myślisz, że nie mogą być szczęśliwi i opowiadasz się za jednym szczęściem dla wszystkich czyli tak jak mówi katolicyzm według którego najwyższy stopień tego szczęścia to bytowanie z Bogiem w niebie.

    OdpowiedzUsuń
  7. 'A czy może słyszałeś coś o SUMIENIU i o tzw. wyrzutach sumienia? '

    Coraz bardziej myślę, że jesteś katolikiem tylko o tym jeszcze nie wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @KW
      coraz bardziej się mylisz:)
      Każdy ma swoje szczęście doczesne - i tylko ono jest wymierne.
      Natomiast Sumienie - jak sama nazwa wskazuje to suma mień - czyli innych bytów, które oddziałują na ciebie,
      i których nie możesz zlekceważyć bo tworzą wartość dodaną do Twojego własnego bytu.

      Człowiek samotny jest nieszczęśliwy, dlatego ten który wyrządza innym krzywdę sam czyni się nieszczęśliwym, przez odtrącenie drugiego człowieka (nie trzeba tu żadnego Boga).
      Z drugiej strony poczucie własnej wartości jest ograniczeniem w drugą stronę, aby w imię miłości do drugiego człowieka nie zatracić siebie, i tu los Chrystusa jest ostrzeżeniem dla wszystkich niepoprawnych altruistów.

      Usuń
    2. Mówisz o bibli i odpustach za kasę? Nie dziękuję.

      Usuń
  8. Taka jest Twoja koncepcja, która nie wykracza poza doczesne życie. Chrystus nie jest żadnym ostrzeżeniem, jest drogą która zwycięża śmierć i prowadzi do wiecznego życia w radości przebywania z samym Bogiem i Jego stworzeniami. Są w życiu sytuacje graniczne gdzie często człowiek się z miłości poświęca całkowicie dla innego, z Twojej perspektywy skończonego życia doczesnego to błąd, z mojej osoba ta osiąga zbawienie, o tym mówił i to pokazał nam własnym przykładem Chrystus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @KW
      i tu tkwi Twój problem:
      Ja uważam, że jeśli istnieje Bóg to jest weryfikowalny,a najlepszym sposobem weryfikacji jest szczęście doczesne.
      Nie interesują mnie rzeczy, które są wymysłem kapłanów - i mają rzekomo dziać się po śmierci.
      Gdyby Chrystus rzeczywiście zmartwychwstał -
      to pokazywałby się co jakiś czas w Kościele, aby potwierdzić, że jest on autentyczny - ogrom zła KRK tego wręcz wymaga.

      Ponadto z chwilą gdy jakiś papież popełniał zło powinien był być, choćby delikatnie rażony piorunem, ot tak dla ostrzeżenia:)

      Usuń
    2. A to ciekawe, może jeszcze wyznacz Bogu w którym kościele i o jakiej porze ma się objawiać.

      Ja wierzę w to co mówi kościół, Ty nie i żadnymi argumentami się pewnie nie przekonamy. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. "Ja wierzę w to co mówi kościół" KW

      Wierzyć, znaczy nie chcieć wiedzieć ,gdzie leży prawda.

      "Wiara to to, że niebo jest puste a poza grobem nie ma nic." mówił w TV "TRWAM" ,parę dni temu zmarły prof.Bogusław Wolniewicz.

      Usuń
    4. @KW
      użyj logiki
      masz dwie możliwości albo Bóg robi cuda albo nie.
      Jeśli robi to nie reagując na zło zaprzecza swojemu dobru (już jakiś filozof to rozważał).

      Wobec braku reakcji Boga na zło (duchowni katoliccy wskazują, że odpowiedzialność za zło spada na człowieka) - należy wnioskować, że Bóg nie czyni cudów, więc po co ta bajka ze Zmartwychwstaniem?
      Zresztą jeśli odpowiedzialność za zło spada na człowieka to po co zbawienie?
      Po to aby człowiek dalej mógł wyrządzać zło?
      W takiej paranoi żyją katolicy.

      Usuń
  9. https://www.o2.pl/hot/para-gejow-ochrzcila-adoptowane-dzieci-papiez-zabral-glos-6153094821193345a

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszyscy jesteśmy (podobno) dziećmi Boga, stąd wynika, że pośrednicy (samozwańczy) nie są na do niczego potrzebni. Wolna wola powoduje, że sami musimy dojść do prawdy i nikt nas w tym nie wyręczy.

    OdpowiedzUsuń
  11. https://www.youtube.com/watch?v=sQaaFTLFKZ0
    Cała Prawda o Religii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego filmu wynika, że Słońcu, które było w znaku Koziorożca złożono ofiarę z Barana, który pojawiał się na zachodzie, kiedy Panna oddawała miejsce Wadze - czyli Sprawiedliwości - na wschodzie. Ci, którzy bali się tego co ma przynieść Waga, składając ofiarę chcieli osłabić jej wpływ, co zilustrowano w obrazie Temidy. Czyli cała ta ofiara miała Temidzie = Sprawiedliwości, zasłonić oczy i wytrącić z dłoni miecz.
      Czarna Magia.

      Usuń