1

1

czwartek, 22 września 2016





Dziewiąty program NIE MA ŻARTÓW z moim udziałem.

https://www.youtube.com/watch?v=sqLXVbm_YUg&feature=youtu.be

8 komentarzy:

  1. Myślę, że Pieczyński potrzebuje dla swoich wystąpień medialnych, partnera lub partnerkę. Kogoś takiego kto nie tylko łatwo i zrozumiale mówi i czuje o czym mówi, ale rozumie jak budować mowy, by skutecznie przekazywać treści, które się chce przekazać. Tych cech z pewnością brakuje naszemu Krzysztofowi. Nie wystarczy być celebrytą, choć jestem pewien, że KP tak o sobie nie myśli, by docierać z treściami do słuchaczy. Bo nawet jak nazwisko spowoduje, że w morzu innych zalewających nas treści, przekaz zostanie odsłuchany, to w zrozumieniu go nazwisko nie pomorze. Powyższy wywiad jest tego przykładem. Generalna większość ludzi na świecie widzi siebie  i innych ludzi jako twór materialny. Wszyscy oni nie dostrzegają energii rządzących każdym ich krokiem. Są ślepi na postrzeganiu zjawisk tak oczywistych  i  dla nich codziennych, jak miłość i nienawiść w kategorii energii, więc jak im daleko do postrzegania wszech spraw w tej kategorii. Przeciętny człowiek z cywilizacji białego człowieka nie myśli o sobie jako o tworze duchowym w żadnej mierze. Polscy Katolicy nie potrafią wyszukać , wydzielić i  nazwać w sobie czynnika, który nakazuje im być religijnym, mieć jakąś więź z kościołem. Nie wiedzą że ich świadomość w rozumieniu freudowskim, postrzega świat materialnym, ale podświadomość już nie do końca. Podświadomość mówi na swój sposób, do wszystkich o naszym duchowym stanie. To jest generalna odpowiedz na pytanie dlaczego ludzie sa religijni. To jest odpowiedz na pytanie, dlaczego chodzą do kościoła, świadomie często nie wiedząc po co. Celem wielu nauczycieli duchowych i niektórych "religii". np buddyzmu jest uświadomienie sobie własnej istoty duchowej. Przeniesienia jej z podświadomości do świadomości i zaakceptowania jej na tym poziomie jak czynnika oczywistego i biorącego naczelny udział w  obecnym stanie, postrzeganym jako życie. Uświadomienie sobie tego tak dokładne by z tego poziomu rozgrywać życie. Podobny cel ma Pieczyński, którego działania jawią  sie jako hybryda polityki i nuczania duchowego. O poltyce jak wiecie z reguły się nie wypowiadam, ale nuczanie duchowe KP widze jako nieporadne. I ne dlatego żebym twierdził iż nie osiągnął on pewnego wglądu na ścieżce duchowej, ale dlatego, że nie radzi sobie z dydaktyką. Naczelnym celem KP jest transpozycja  naszych, duchowych odczuć podświadomych, w świadome treści i kierujące się nimi czyny. Ale on sam jak gdyby nie wykrystalizował sobie tego celu w haotycznym zalewie swoich nauk. Zamiast prowadzić uwagę, kompletnie nie przygotowanych słuchczy od kwestii pryncypialnej do następnej kwestii pryncypialnej, to on topi ich uwagę w mało istotnych dla wstępnego poznania szczegułu. Przez co doprowadza ich do błyskawicznego nie zrozumienia. Ludzie, co do zasady, kiedy nie rozumieją fragmentow jakiś zagadnień, są skłonni przyjąć że problem leży w ich zrozumieniu. Kiedy jednak widzą że nie rozumieją niczego i na dodatek widzą, że ten stan nie zrozumienia dotyczy wszystkich słuchających, to mają przekonanie, że nauczający oszalał. I taki tu mamy przypadek. Pomimo że nauczający nie oszlał, to tak jest odbierany, bo w społeczeństwie kultury białego człowieka kościół  już od setek lat, odciął ludzi od duchowago postrzegania świata . Dla przykładu. Aborygeni mają całkowicie inne poczucie czasu. Dla nich czas nie jest tak liniowy jak dla nas. Pierwsi osadnicy mieli duży kłopot by sie z nimi dogadać na tym polu. I teraz wyobraźcie sobie takiego osadnika, który ma plemieniu Aborygenów wytłumaczyć zasady poruszania się po czasie liniowym, tak oczywistego dla Europejczyka. Jako pomoc naukową wyciąga zegarek, ale zamiast o pryncypiach czasu, mówi o technicznej jego budowie. O kołach zębatych i sprężynach. One niby mają jaiś związek z czasm liniowym, ale co tak prowadzony wykład może dać Aborygenom. Patrzą się na osadnika i się z niego śmieją. A ponieważ ich jest wielu a osadnik jeden, śmieją się z niego z pełnym przekonaniem, że smiali by się z niego wszystcy inni Aborygeni i wszystcy ich aborygeńscy przodkowie.
    PANIE PIECZYŃSKI SZUKAJ PAN KOGOŚ DO DUETU

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja myślę trochę inaczej.

    Te wywiady nie są super przygotowane ... Ale za to są autentyczne.
    To nie sztuka napisać sobie w domu przemówienie, a potem je wygłosić.
    Nie do końca też chodzi o wytłumaczenie ludziom jakiejś idei czy programu czy ścieżki duchowej. Tego się nie da zrobić w wywiadach.
    W wywiadach można tylko :
    - powiedzieć, że istnieją ludzie myślący inaczej niż KK,
    - powiedzieć, że jest inny Bóg niż KK,
    - że KK to paskudztwo

    To Krzysztof Pieczyński robi dodając swoją autentyczność w postaci czasem jąkania, czasem zacięcia lub zapomnienia czegoś.
    Nikt chyba nie ma wątpliwości, że on tym żyje.

    Oczywiście, nie przekona nikogo, kto "nie chce" być przekonany. Ale kto nie chce byc przekonany ....
    Tego nawet Jezus nie przekona ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kto chce być przekonany, tego nie sztuka przekonać. Sztyka tego co ma inne poglądy. Pewnie że są ludzie zapieczeni w swoich poglądach i innych nie przyjmują, bo w ich odczuciu te ich poglądy to oni sami i ich ego z tymi poglądami się identyfikuje. W historii człowieka przywódcami stawali się często świetni mówcy. Stosowali różne metody i środki wyrazu, by dotrzeć do nie przkonanych. Podobnie ja dotrę do Badylaka, w trójcy jedynego czego rezultatem będzie, że na tym forum on da tego wyraz. Zdaje sobie sprawy że to nie łatwa rzecz i wymaga trochę czasu, ale na rezultat z góry się cieszę. Wracając do Pieczyńskiego to nie wystarczy być medialnym, trzeba to umieć wykorzystać. Wielką sztuką jest wiedzieć co się potrafi a czego nie. Swoje zalety eksponować a swoje braki ukrywać, lub w ich zakresie wspomagać sie pomocą innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy świetnym mówcą był i jest Lech Wałęsa...? Wg tłumaczy symultanicznych wśród naszych politycznych przywódców najlepszym mówcą był b. prezydent Kwaśniewski. Niezwykle poprawną polszczyzną posługiwał się Jaruzelski. A Hitler ? Porwał swymi przemówieniami cały naród. Stosował "różne metody i środki wyrazu".

      Usuń
  4. Kiedyś świetna dziennikarka szukała do swej audycji "głosów". Jakież było moje zdumienie, gdy wyeliminowała wszystkie te gładko-mówiące osoby. Powiedziała mi, że najbardziej sprawdza się charakter, szczerość człowieka po sposobie jego mówienia. Największe zaufanie ma do tych, u których sposób wypowiadania jest pełen przerw, zastanowień, jąkań... . Pan Pieczyński zapewne nie uczył się (tak jak duchowni kk) mowy oratoryjnej. Zapewne nie ma zamiaru przemawiać i prawić nam kazań.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wiem że trzymacie KP blisko serca. Ja.również.w pewien sposób go cenie. Moja krytyka nie jest po to by wykazywać iź.działa niesłusznie. Ja go krytykuje by stał się skuteczniejszy. O to czy mówi dobrze zapytajcie umiarkowanych katolików. Czy ich zdołał przekonać. Was.przekonać to zadna sztuka. Już.byliście przekonani

    OdpowiedzUsuń
  6. Podkomisja Antoniego Macierewicza rozpoczęła testy - wiocha.pl ...
    www.wiocha.pl/1355037,Podkomisja-Antoniego-Macierewicza-rozpocz...
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń