1

1

wtorek, 12 lipca 2016

Polska Laicka w Londynie

Pierwsza część relacji ze spotkania w Londynie, które odbyło się 9 lipca.
Zapraszam do oglądania.

https://www.youtube.com/watch?v=wyYsKwVRRbY

i kolejne dwie części:

https://www.youtube.com/watch?v=2BuljPeNfYM

https://www.youtube.com/watch?v=iHNW38HoCQ4

27 komentarzy:

  1. Kościelna lekcja polityki: hołd i omerta [BARTOŚ] - Gazeta Wyborcza
    wyborcza.pl/.../1,153663,20407700,koscielna-lekcja-polityki-hold-i-omert..

    Bartoś m rację. Jeśli się tego kościelnego gówna nie pozbędziemy, mowy nie ma o: nowoczesnym, świeckim państwie! Nie pozwolą na to, bo zbyt dużo stracą.
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie będzie lekko ...
    Ale może PiS pomoże :-)

    Jeśli będą robili dużo głupot część ludzi może otrzeźwieje.

    OdpowiedzUsuń
  3. " Osłabienie wpływów i pozycji kleru jest warunkiem sine qua non naprawy Rzeczypospolitej. Zdemoralizowany kler jest rozsadnikiem demoralizacji. Dlaczego tego nie widzimy? "
    Tadeusz Bartoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Stanisław :
      "Zdemoralizowany kler jest rozsadnikiem demoralizacji. Dlaczego tego nie widzimy? "

      Dlatego, że jesteśmy "niepełnosprawni umysłowo" a kler zręcznie złapał nas za miękkości.
      Przyczyna ...
      Optymalion wskazuje na sposób żywienia. Na pewno ma rację dlatego, że co druga, trzecia osoba jest otyła a więc źle się odżywia.
      Z innej strony po komunie kk odzyskał swoje dobra zabrane przez komunistów.
      Ale chyba najważniejsze, że nie ma ważnej siły w Polsce, która by stwierdziła kk to ZŁO. Żadna partia czy instytucja nie wygłosiła tego głośno. Wręcz przeciwnie.
      To pozwala kk zgarnąć ogromną rzeszę ludzi pod skrzydła kk i pseudo Boga.
      Reasumując siła kk to kasa, machlojki niewidoczne dla wiernych, kato-filozofia, politycy na ich pasku i wierni.
      Można by się zastanowić czy dobrze opisałem sytuację i jak można zneutralizować poszczególne elementy.

      Usuń
  4. A powiecie o takim stanie "ducha"?
    http://www.gala.pl/wywiady-i-sylwetki/grzegorz-miecugow-nie-pojde-do-raju-3450
    "GRZEGORZ MIECUGOW: Fajnie . To daje dystans. Ja wiem, że mam jedno życie. Nie wierzę, że moja dusza pójdzie do jakiegoś raju. Po śmierci rozpadnę się na atomy. A one może w przyszłości będą krzesłem? Atomy krążą. Może jest we mnie kilka atomów, dajmy na to, Kościuszki? Jestem częścią większej całości. Szukam sensu tego wszystkiego. I oczywiście nie znajdę go."

    "GRZEGORZ MIECUGOW: Jakiś czas temu w Zakopanem, w barze, przedstawiłem jednej pani teorię Leibniza, że jesteśmy monadami i że nie ma świata. Wstała, krzyknęła: „Chłopaki, ja nie istnieję!” I wyszła z baru. Więc skoro świata nie ma, miłości nie ma, to pani też nie ma."

    "GRZEGORZ MIECUGOW: Dla niektórych śmierć może być ucieczką i wyzwoleniem. Nie zajmuję się śmiercią. Wiem tylko, że się rozpadnę. I już. I wcale mnie to nie przeraża."

    "GRZEGORZ MIECUGOW: Jedyny konkret w naszym życiu to śmierć, przemijanie, proszę pani... Ale są filozofowie, którzy twierdzą, że niekoniecznie umrzemy."

    "GALA: Każdy dziennikarz wciąż robi jeden wywiad. Ma kilka swoich obsesyjnych pytań. Pana pytanie?

    GRZEGORZ MIECUGOW: Po co to wszystko?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Opty Val Miecugow :-)
      " Szukam sensu tego wszystkiego. I oczywiście nie znajdę go."

      Ja znalazłem :-)))

      Sensem życia jest po prostu życie :-)))

      Usuń
    2. Szukam sensu tego wszystkiego. I oczywiście nie znajdę go." (Miecugow)
      No i znaleźć nie może. Nie może, gdyż Miecugow jest przekonany że jest Miecugowem. Na takiego Miecugowa składa się micugowa przeszłość, miecugowe z niej wynikające doświadczenia i poglądy, miecugowe myśli. Miecugow sądzi z bezgraniczną pewnością,że to wszystko składa się w Miecugowa. No jeszcze kilkadziesiąt litrów wody zestalonej w ciało. Ciało, które kiedyś doznawało orgazmów, a dziś bólu kręgosłupa. To o tym Miecugow też myśli, że to jest Miecugow. I z tego poziomu poznania te micugowe ja przestanie istnieć. No ale są inne możliwości oglądu wszystkiego, tylko Miecugow ich nie doświadcza.Jak widać tak sam o sobie powiedział. No a niby dlaczego miałby doświadczać. 99 procent ludzi nie doświadcza, to niby Miecugow raptem miałby doświadczać. Bo co. Bo go pokazują w telewizji. Nie żebym coś do niego miał. Sympatyczny facet. No ale 99 procent filozofów nie doświadczyło. Nie miało pojęcia o sednie. A nie doświadczając sedna, w żaden sposób nie da się go wymyślić ani tym bardziej opisać. Ponieważ filozofowie mają taką robotę by nad światem się zastanawić, w odróżnieniu od reszty ludzkości i swoje zastanawianie realizowali za pomocą rozumu, doświadczeń i logiki, no to im tyle tylko wychodziło, że to wszystko sensu nie ma. Rozum myślący sensu się domaga, no więc od zarania większość filozofów naciągając majtki na głowy pisze dudy smolone, które rzekomo ten sens mają wskazywać. My zaś, tzn ludzkość padamy przed tym na kolana, zachwycając się iż z pod pióra filozofa to wyszło

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom, to nie odnoszę się do tych Gabryjelowych przepowiedni z pobłażaniem. Całość, kościół itd w całej rozciągłości, jawią mi się jako niezbyt pasjonujące, bo są tylko jedną z fal na oceanie. A oceanu istotą nie są fale, lecz jego manifestacją. Jednak przyglądając się bez emocji tej jednej fali, mogę powiedzieć iż być może Gabryjel ma rację, bo z pewnością dochodzimy do jakiegoś istotnego, na miarę tej pojedynczej fali przesilenia.

      Usuń
  6. "Stał się cud pewnego razu, łoj
    dziad przemówił do obrazu, łoj
    obraz nie rzekł ani słowa, łoj
    taka była ich rozmowa, łoj oj oj oj"...

    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  7. Natura nie jest przypadkowa, ale też nie jest celowa. Człowiek nie jest celem natury, ani jej ukoronowaniem, jak w swej próżności narcystycznej sądzimy. Cechami natury są prawa przyrody znane z ich manifestacji, a życia samolubne geny z motywacją replikowania się. To są motory bytu materialnego. Niematerialne ,,byty'' są irracjonalne.
    Sens i cel nie są atrybutami bytu. Natura nie ma celu ani sensu. Geny oraz prawa natury nie działają celowo z czyjegoś lub wewnętrznego nakazu w chaotyczno-deterministycznym Wszechświecie. Działają na zasadzie powtarzalnego automatyzmu. Jakiż cel może mieć kamień, góra, człowiek czy roślina? A życie-jaki ma sens? Nie ma celu-jest motywacja, nie ma sensu-jest treść.
    Cel i sens są subiektywnym nacechowaniem zjawisk oraz wszelkich zdarzeń. Z racji naszej obsesji, co do istnienia jednego i drugiego. To ludzka miara wynikająca z intencjonalnej percepcji rzeczywistości; postrzegania w kategoriach przyczynowo-skutkowych, istnienia pierwszej przyczyny, celu ostatecznego itp. Celowość oraz sens są wytworem mózgów służącym człowiekowi. To właśnie naczelny, by ułatwić sobie przetrwanie kształtuje przedmioty odpowiadające jego potrzebom. Hoduje rośliny i zwierzęta, celowo przygina naturę do swoich potrzeb. I tylko w zakresie rzeczy wytworzonych możemy mówić o quasi teleologii i sensualności. Rzutowanie tego na naturę jest błędem antropomorfizacji.; nie mierzy się przyrody miarą człowieka. Ludzkie cele takie jak np. zdobywanie sławy czy pieniędzy nie przystają do natury. A oto parę zabawnych ,,sensów i celów''.
    H. More; dowodził, że celem owoców i zwierząt jest utrzymywanie świeżości konsumpcji.
    J. Pilkington; celowość istnienia dzikich zwierząt przypisywał kształtowaniu odwagi u człowieka.
    Zwierzęta, których nie możemy zjeść służą udoskonalaniu ludzkiej moralności, bociany rozmnażaniu a diabeł istnieniu zła. Pawie, kwiaty i kobiety-kształtowaniu estetyki.
    ,,To obsesja celowości''-krzyczy Dawkins.
    Ani sens, ani cel nie istnieją same w sobie. To projekcje ludzkiego umysłu dla ułatwienia przetrwania. Strukturalizmu nie stworzyła natura tylko człowiek na użytek własny. Zakładając, że wszystko musi mieć początek i koniec, narodziny i śmierć, przyczynę i skutek...stworzył sobie taki właśnie model Wszechświata. Samemu Wszechświatu obce jest wartościowanie z celowością, sensem, intencjonalnością i dualizmem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 10/10
      Dodam tylko iż to nasze ego,  zespół czynników, które zebrane razem, każdy z nas uważa za własną osobę, powoduje, że szukamy celu ponad celami. I nigdy go nie znajdujemy. Fikcja szuka fikcji. Jeżeli docieramy do sedna i czujemy, że to wszystko co składało się na nasze ja, istoty nas nie stanowi, że jest coś, ponad to, nie do określenia w myśli ale realne w odczuciach, to wtedy cele nadrzędne rozpuszczają się. Wtedy wiemy, że tu żyjemy teraz, by żyć teraz. I nic ponad to. I nie ma żadnej tęsknoty, czy niepokoju. Żyć teraz, by żyć teraz, jeżeli naprawdę tego posmakowałeś jest kwintesencją szczęścia. Czego nam więcej trzeba. Nie da się przecież być zalęknionym, zaniepokojonym, pełnym obaw, będąc równocześnie szczęśliwym.
      Nie chcę przez to powiedzieć że cele są niepotrzebne. Te zwykłe, a nawet rozłożone na długi czas, są oczywiście niezbędne. Jeżeli budujemy dom i jego zbudowanie jest naszym celem do zrealizowania za kilka lat to w porządku. Jeżeli wtedy korzystamy z przeszłości, w postaci doświadczeń i wiedzy też w porządku. Problem jest wtedy kiedy budowanie domu przestaje być celem zwykłym. I tym celem, tym budowaniem próbujemy zagłuszyć nasz strach przed zagadką bytu, to wtedy zawsze będziemy rozczarowani. Nie ważne czy ten dom zbudujemy czy nie.

      Usuń
    2. Zgadzam się w 100% Z Sowizdrzałem i Piotrem-moim ulubionym Góralem hehehe, q...a chciało by się rzec ,że istnieją jednak zdroworosądkowcy i to jest pociesząjace.
      Dodam do tego ,że my ludzie zachowujemy się czasami tak, jak ten kogut ,który dlatego że zapiał to teraz słońce może wzejść. Ani nie,że kogut zapiał i ani nie,że słońce wschodzi odbywa się zjawisko astronomiczne-kosmiczne.
      teraz nadaliśmy tej dyskusji "jakiś sens" - hehehe -i to jest bez sensu ,jakkolwiek by to zabrzmiało. To jest WIEDZA , myślę ,że my nie potrzebujemy już wiary, "która czyni człowieka głupim", jak napisał był klasyk!?

      Usuń
    3. Wielka jest bojaźń wypowiadać się pod tak elokwentnymi, tekstami. Na ich podstawie trzeba stwierdzić krótko... . Otóż świadomość istnieje bez sensu i celu, w związku z tym guzik obchodzi cały Wszechświat co myślimy i co mamy do powiedzenia. Wszystko, co robimy jest tylko motywacją wymyśloną przez mózg (ależ on jest dziwnie sprytny), podszytą lękiem, by zagłuszyć beznadzieję świadomości istnienia. Pisanie tak mądrych tekstów z "erudycyjnymi zawijasami" muszą być bez sensu skoro zostały wymyślone przez coś, co także istnieje bez sensu i celu. Otóż zaręczam Panów, że nawet najprostsze cele, marzenia w przyrodzie spełniają się człowiekowi nawet na zasadzie "mówisz i masz" i wcale nie są to czary mary.

      Usuń
    4. Opty masz prywatnego maila

      Usuń
    5. @Ewa B:.
      " że nawet najprostsze cele, marzenia w przyrodzie spełniają się człowiekowi"

      Heh. ...
      Sorry ale nie wierzę w to.
      Proszę udowodnij mi to marzac, że wygrasz w totolotka milion złotych w ciagu tygodnia i wygraj go.
      Potem napisz mi, że to się spełniło.
      He he ...
      To znaczy podziel się połową ze mną to Pani uwierzę i będę wiernym wierzącym ....

      Usuń
  8. @ Ewa B.
    Wszedłem na Twoja stroniczkę i przeczytałem co nie co nie co m.in. o Einsteinie i:
    Albert Einstein nigdy nie był chrześcijaninem.
    Albert Einstein nie napisał również żadnej książki "Bóg i nauka" w 1921 roku.

    Spór o religijność ateisty Einsteina (1879-1955) zakończył się 8 lat temu, w 2008 roku, gdy opublikowano jego prywatny list do filozofa Ericka Gutkinda z maja 1954 roku, w którym Einstein na rok przed swoja śmiercią napisał niezwykle klarownie i jednoznacznie :

    "Słowo Bóg jest dla mnie niczym więcej jak tylko produktem ludzkiej słabości. Biblia jest zbiorem szacownych, ale jednak prymitywnych legend, które w dodatku są całkiem dziecinne."

    Warto też na użytek własny stanąć "poza dobrem i złem"(Nietzsche),gdzie niepodzielnie panuje przekonanie o "przewartościowani wszystkich wartości". Te rzeczy trzeba przemyśleć i zrozumieć nie w sposób konwencjonalny, co jak wiem jest u wielu niemożliwe tak daleko są ograniczenie tym co jest,ale nie można żądać czegoś innego postępując identycznie jak dotychczas(Einstein w parafrazie).
    Oczywiście Tobie tego jak na razie nie przypisuję. Nie ma tu jakiejkolwiek "bojaźni"- śmiało pisz co myślisz.Serdecznie witamy płeć piękną wśród nas.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi miło, za łaskawość he, he, he. Trzeba zacząć od tego momentu "w co wierzymy" i "jak wierzymy". Odkładamy na bok wszelkich mędrców, uczonych oraz wszelkiej maści autorytety. Dla mnie autorytetem jest Przyroda-Kosmos i prawa nimi rządzące, te o których już wiem i te, które moja świadomość intuicyjnie wyczuwa. Nikt nie zaprzeczy, że w Przyrodzie-Kosmosie jestem w całości zanurzona, jestem jej częścią, dlatego te prawa mnie dotyczą i determinują moje istnienie. Zawsze zadawałam sobie pytanie "dlaczego mój mózg posiada świadomość i wszystkie związane z tym konsekwencje ?" Wciąż jestem w drodze do poznania tej zagadki (inaczej, na drodze rozwoju duchowego). Myślę, że nie ma ona końca i to jest wg mnie cel życia. Na tej drodze nie ma żadnej religii i niczego, co blokowałoby mi moje indywidualne, osobiste przemyślenia, analizy tysięcy bitów informacji, które przyjmuje moja mózgowa podświadomość. W stosunku do "Najwyższego", czyli Przyrody-Kosmosu, która dała mi swój odprysk świadomości nie wolno mieć pragnień roszczeniowych, tupać nóżką i wołać "ja chcę wygrać w totolotka kupę kasy", ponieważ nie o to chodzi. Każdy zauważa, że świadomość ma moc twórczą, która w połączeniu z wrażliwością i empatią czyni cuda. Nie chodzi znowu o spektakularne uzdrawiania chorych. Więcej pokory w tej materii... . Dzieją się cuda skromniejsze, takie na miarę stopnia rozwoju duchowego, w którym się w danym momencie znajduję. "Czary mary" jakie mnie spotkały i spotykają, wymagają precyzyjnego opisu i nie jest to miejsce aby je publikować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ewa B.:
      " Myślę, że nie ma ona końca i to jest wg mnie cel życia. "

      Cóż ...
      Ja określam to tak.
      Sensem życia jest samo życie.
      Rozwój duchowy (RD) daje mi ogromną radość. Więc moim cele jest RD. Lepiej nazywać to kierunkiem.

      Jest jeszcze to co znalazłem w sobie w czasie RD.
      Wiem co to jest Miłość. I TO jest moja najważniejsza WIEDZA.
      I w/g mnie nie mieści się ona w naszym fizycznym świecie-kosmosie. Jest ona fragmentem odpowiedzi skad u zwierzat-ludzi 'przypadkowa' funkcja świadomości.
      Niestety nie doszedłem wiele dalej więc nie mam też kompletnej wiedzy na jej temat.

      Usuń
    2. @Ewa B.:

      Sorry za tego totolotka ...
      Z moich doświadczeń wynika, że przeszłość i przyszłość nie istnieje. I trochę mnie śmieszą ludzie z prawem przyciągania.
      Owszem, sam widzę jak świat się zmienia w wyniku RD ale tylko w chwili Teraz.
      Oczywiście, ludzie realizują swoje marzenia, pragnienia bo są 'bogami' tej rzeczywistości. Są też wierzchołkiem czasoprzestrzeni zdarzeń (każde zdarzenie w przeszłości prowadzi do teraźniejszości). I odwrotnie są też korzeniem, źródłem przyszłej czasoprzestrzeni zdarzeń Ale twierdzenie, że świat się obraca by ktoś spotkał pasująca mu blondynke jest trochę dla mnie śmieszne.

      Mam co prawda zaczątki doświadczeń, że jesteśmy jednym umysłem, jednym oceanem. Ale jak dotąd nie mam dowodów by kropla poruszyła ocean.
      Może za kilka lat ?

      Usuń
    3. Wielka jest bojaźń wypowiadać się pod tak elokwentnymi, tekstami. Na ich podstawie trzeba stwierdzić krótko... . Otóż świadomość istnieje bez sensu i celu, w związku z tym guzik obchodzi cały Wszechświat co myślimy i co mamy do powiedzenia. Wszystko, co robimy jest tylko motywacją wymyśloną przez mózg (ależ on jest dziwnie sprytny), podszytą lękiem, by zagłuszyć beznadzieję świadomości istnienia. Pisanie tak mądrych tekstów z "erudycyjnymi zawijasami" muszą być bez sensu skoro zostały wymyślone przez coś, co także istnieje bez sensu i celu. Otóż zaręczam Panów, że nawet najprostsze cele, marzenia w przyrodzie spełniają się człowiekowi nawet na zasadzie "mówisz i masz" i wcale nie są to czary mary.

      Droga Ewo świat jest piękny, a to co piszemy jest pełne optymizmu. My twierdzimy że może być 100 procent szczęścia w szczęściu, a nie tylko kilkanaście jak to widzą ludzie w większości, twierdząc chwile są tylko szczęśliwe.
      Piszesz " Wszystko, co robimy jest tylko motywacją wymyśloną przez mózg (ależ on jest dziwnie sprytny), podszytą lękiem, by zagłuszyć beznadzieję świadomości istnienia." I tak jest w rzeczywistości. Tak wygląda świat  nas ludzi, w olbrzymiej większości. Tylko że ten mózg nie jest dostatecznie sprytny, bo wszystko w czym szuka schronienia, wszystkie cele przemijają. Zralizowane czy nie. I wtedy pozostaje tylko beznadzieja. Na szczęście część z nas ziemian, w mniejszym lub większym stopniu, bezwiednie potrafi żyć zgodnie z rytmem natury. Niestety  cywilizacja coraz bardziej nas od tego rytmu oddziela. Piszesz "  Zawsze zadawałam sobie pytanie "dlaczego mój mózg posiada świadomość i wszystkie związane z tym konsekwencje ?" Wciąż jestem w drodze do poznania tej zagadki (inaczej, na drodze rozwoju duchowego), że nie ma ona końca i to jest wg mnie cel życia. Na tej drodze nie ma żadnej religii i niczego, co blokowałoby mi moje indywidualne, osobiste przemyślenia".  Słowa są tylko słowami i nie wiem czy napisałaś to co chciałaś przekazać. Ja zrozumiałem z twoich słów iż dla ciebie celem życia jest  rozwiązywanie zagadki świadomości którą w sobie postrzegasz. Dodatkowo zagadkę tą chcesz rozwiązać na drodze myślowej. Jestem przekonany iż  tą drogą do niczego nie dojdziesz. Świadomość jest ponad myślami. Tam gdzie kończą się myśli, zaczyna się czysta świadomość. I dobra jest twoja intuicja, która spowodowała, że napisałaś że poszukiwania są bez końca. Ja dodam poszukiwania myślowe.  Jest droga dotarcia do tej świadomości, ale tylko ponad myślami. I nie rozwiązuje to zagadki, ponieważ zagadka jest pojęciem stworzonym przez myśli i tylko tam funkcjonuje. Kiedy jednak dociera się do świadomości, to opracowywanie tematu na poziomie myśli nie jest już potrzebne. Zagadki świata pomimo że nie rozwiązane przestają być zagadkami.

      Usuń

    4. Dalej piszesz" Pisanie tak mądrych tekstów z "erudycyjnymi zawijasami" muszą być bez sensu skoro zostały wymyślone przez coś, co także istnieje bez sensu i celu." No i tu nas nie zrozumiałaś. Każdy z nas uważa swój rozum, swój system myślenia za w pełni sensowny. Sensem jego istnienia jest rozwiązywanie spraw tu i teraz. Nie jest jego sensem wyszukiwanie i opracowywanie celów, które zasłaniały by pozornie nasz strach ezystencjalny. Nie ma takiej potrzeby bo nie ma strachu. Pozbycie się tego strachu nie nastąpiło na drodze logicznych procesów myślowych. Nie mniej te procesy mogą doprowadzić do miejsca w którym się wie, że myślami nic więcej się nie wskóra. Że myśli należy odłożyć na półkę i sięgnąć po inne narzędzie.  Piszesz gdzie indziej " Otóż zaręczam Panów, że nawet najprostsze cele, marzenia w przyrodzie spełniają się człowiekowi nawet na zasadzie "mówisz i masz" i wcale nie są to czary mary".  Jest w tym pewna prawda, którą i ja zauważam. Ale to nie takie znów mówisz i masz. Z tąd replika Jana o Totku. Rzeczywiście jeżeli czegoś się chce, z drugiej jednak strony nie przykłada się do tego aż tak wielkiej wagi . Jeżeli do niczego nie przykłada się zbyt wielkiej wagi, to sprawy układają się dobrze. Nie koniecznie tak jak myślałaś , że bedzie dobrze, bo świat ma często dla nas w takiej sytuacji rozwiązania jeszcze lepsze, których nie braliśmy pod uwagę.

      Usuń
    5. "Czary mary" jakie mnie spotkały i spotykają, wymagają precyzyjnego opisu i nie jest to miejsce aby je publikować. ( Ewa)
      Jeżeli mogę prosić napisz o tym tu, lub na wrobellight@gmail.com Bardzo mnie to ciekawi, gdyź i ja to przeżywam

      Usuń
  10. Napisałam zaledwie ułamek tego, co miałam do przekazania i z tego powodu proszę nie wyciągać daleko idących wniosków. Owszem, celem mojego życia jest zgłębianie tajemnicy świadomości gdziekolwiek ona by się w nas mieściła (różne są szkoły) za pomocą dostępnych mi narzędzi jakim są m.in. moje i tylko moje myśli, ale przecież nie tylko. Są to uczucia, emocje, a przede wszystkim miłość i coś, co wymyka się z ram naszego rozumienia i nie da się zamknąć w słowach. Z perspektywy czasu mogę już stwierdzić, że jest to droga pasjonująca, dająca ogromną satysfakcję, radość i spełnienie. W ogólnym rozrachunku ważna jest droga, a nie cel do którego zmierzamy, ponieważ po drodze spotykamy tak wiele inspiracji, przygód, zaskoczeń, zdziwień... O tak ! Zadziwień i tego się będę trzymała... no i jeszcze inspiracji twórczej, która powoduje, że idę do przodu w dobrym kierunku.

    OdpowiedzUsuń
  11. coś, co wymyka się z ram naszego rozumienia i nie da się zamknąć w słowach ( Ewa)
    Nie wątpie. Tak to zazwyczaj się odbiera. Super ciesze się że tak masz

    OdpowiedzUsuń