1

1

środa, 11 maja 2016

Za chwilę spotka to ciebie...

We wtorek 10 maja Sąd Okręgowy w Łodzi przedłużył areszt Romanowi Kotlińskiemu o kolejne trzy miesiące.
Pozwalając na przetrzymywanie Romana Kotlińskiego w areszcie wydobywczym pozwalamy na to, żeby aresztowano każdego kto mówi prawdę o kk. Za chwilę może spotkać to ciebie chyba, że w milczeniu zgodzisz się na "dobrą zmianę" i jedyną słuszną, czyli katolicką moralność złodziei z kk, ludobójców i pedofilii wymachujących sztandarem miłości czyli Nowym Testamentem. Za chwilę zaczną ginąć bez śladu ludzie bo dla kk milion w jedną czy w drugą stronę to żadna różnica, tak jak to było w Rwandzie.
http://swiat.newsweek.pl/rwanda-gdzie-sa-dzis-ludzie-odpowi…
Krzyczę: Obudźcie się Polacy! bo za chwilę będziemy zamykani w więzieniach i psychiatrykach. Będziemy wysyłani do obozów na resocjalizację pod knutem mafii watykańskiej mówiącej po polsku. Nie wolno milczeć. Musimy zacząć przygotowania do strajku generalnego. Należy walczyć o wolną Polskę o uwolnienie Polski z pod watykańskiego zaboru. O wolność od religijnej indoktrynacji obywateli i dzieci.

277 komentarzy:

  1. Jean Hatzfeld w książce „Strategia antylop”, opisującej wojnę w Rwandzie, przywołał relację Tutsi: „Chcieliśmy usłyszeć, że papież czy jakiś arcybiskup zakazuje Hutu ścinania dzieci. Ale ten polski papież nie otworzył ust”.

    Ust nie otworzył również jego nuncjusz Henryk Hoser. Wojciech Tochman, który rwandyjskiemu ludobójstwu poświęcił książkę „Dzisiaj narysujemy śmierć”, próbował z abp. Hoserem rozmawiać o tamtych wydarzeniach. Hierarcha przyjął go na audiencji. – Mówił przez 25 minut dużo i w taki sposób, aby nie powiedzieć nic. To sztuka, którą posiadł w stopniu znakomitym. W slangu dziennikarskim taki rodzaj wypowiedzi nazywamy bełkotem. Nic z tego bełkotu nie nadawało się do zacytowania wprost. Co ja z tym zrobię w książce? – myślałem bezradny i w ostatniej minucie spotkania pan Hoser podsunął mi cudowne rozwiązanie. Powiedział: „Ale tego, co powiedziałem, proszę w książce nie cytować” – mówi „Newsweekowi” Tochman. I dodaje: – Uszanowałem prośbę mojego rozmówcy. Zacytowałem tylko swoje pytania. Do dzisiaj, a miną niedługo trzy lata od wydania książki, nikt, ani pan Hoser, ani jego otoczenie, nie zareagował na to, co napisałem. Zupełna cisza. To mnie nie dziwi. Czytając wypowiedzi Jana Pawła II, sądzę, że to on wskazał linię Kościoła w sprawie współudziału katolickich duchownych w ludobójstwie 1994 roku: „Udawać, że to nie my, a najlepiej milczeć”!
    Nie pierwszy to raz kościół rżnie głupa! Hoser był prominentnym dostojnikiem w czasie ludobójstwa, w Rwandzie! Nie mógł nie wiedzieć, mógł przeciwdziałać... Nie uczynił NIC ! I taka moralna gnida śmie pouczać, a nawet nauczać.. Czego? Się pytam szanownego Hosera!
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W strukturach Konferencji Episkopatu Polski Abp.Henryk Hoser został wybrany na przewodniczącego Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych.W 2015 prezydent RP Andrzej Duda udekorował go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

      Usuń
    2. Wiem o hoserowym odznaczeniu. Czy to coś pozytywnego oznacza? Czy to cokolwiek " udowadnia "? Oprócz tego, że jeden zniewolony wazeliniarz - dekoruje swojego przełożonego, nadużywając rangi odznaczeń państwowych?
      Stanisław

      Usuń
  2. Kościół kat. to dla mnie: grożna, przestępcza mafia! I słowa nie zmienię, nawet - gdyby - siepacze przestępcy Kamińskiego, złożyli mi wizytę o świcie...
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  3. Same strajki to za mało. Trzeba zrobić prawdziwy przewrót i wypieprzyć ich wszystkich bez wyjątku, zabrać co pokradli i przeznaczyć społeczeństwu na prawdziwie rozwojowe i szlachetne cele.
    Boże kochany, kraj stal by się rajem mlekiem i miodem płynącym, a przede wszystkim szczęśliwym bez tej zarazy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętajmy o jednym, że to KK nakręca spiralę nienawiści,nie dajmy się w nią wkręcić.
    Na cyniczny spokój KK należy odpowiedzieć spokojnym wyważonym działaniem.
    Proponuję:
    - pozyskać fundusze np.współdziałając z Fundacją "Wolność od religii", na opinie psychologiczne na temat szkodliwości epatowania przedszkolaków i dzieci klas najmłodszych (1-3) cierpieniem Chrystusa, prezentowanym w ramach lekcji religii - są psycholodzy którzy nieoficjalnie o takiej szkodliwości mówią, ale potrzeba "twardych" opracowań. Można np. dokonać porównań rozwoju emocjonalnego dzieci laickich z dziećmi uczęszczającymi na religię. Rodzice dzieci, którzy się wahają jak dalej edukować swoje pociechy w gimnazjum, a mają krytyczne podejście do KK powinni się zgodzić na udział swoich dzieci w takim badaniu.
    To jedna propozycja proszę zgłaszać następne...
    PS: jak KK nakręca spiralę nienawiści? - na to winianem dać odpowiedź - skąd się biorą u katolików takie pokłady nienawiści jak np. u tych w Rwandzie...?
    Główna przyczyna to blokowanie rozwoju osobistego jednostki. Rozwój osobisty wiąże KK z tzw.grzechem pierworodnym, który ze swojej definicji, dawał osobiste poznanie dobra i zła.Idąc dalej: najgorszy grzech wykluczający praktycznie z KK to uznanie, że człowiek może być zbawiony bez udziału męki Chrystusa - tym samym katolik jest uwikłany w tę zbrodnię (nawet gdyby była tylko tworem fantazji, to dopóki w tę mękę wierzy to jest w nią uwikłany).
    Tymczasem człowiek ma rozwój osobisty w swojej naturze.
    Zablokowanie tego rozwoju prowadzi do narastającej wewnętrznej frustracji i tę frustrację co jakiś czas Kościół uwalnia wskazując z ambony takiego czy innego wroga - "całe lata przed ludobójstwem księża grzmieli zza ołtarzy mówiąc, że Tutsi to nie ludzie" https://konradjestwrwandzie.wordpress.com/2008/10/10/ksieza-w-czasach-ludobojstwa/
    My wiemy, że księża to ludzie - w większości zmanipulowani wierzący: że cierpienie rodzi miłość, nie uznający oczywistego mechanizmu, że to zło żywi się cierpieniem. Dlatego trzeba spokojnie tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć, przecież dowodów na
    to że cierpienie jest złem z którego należy jak najszybciej wyjść mamy mnóstwo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Michał Emigrant napisał :
      " Tymczasem człowiek ma rozwój osobisty w swojej naturze."

      Popieram w całej rozciągłości.
      Mądra wypowiedź.

      Warto budzić Polaków do rozwoju osobistego do religii wewnętrznej jak nazwał to Pan Pieczyński w jednym ze swoich wywiadów.
      Religia wewnetrzna - rozwój duchowy jako prawdziwa droga do Boga dla tych Polaków co nie chcą być ateistami.

      Usuń
  5. Doktor Hoser:

    Z „Gościem Niedzielnym”, katolickim tygodnikiem, rozmawiało się bp. Hoserowi o Rwandzie łatwiej. Tłumaczył: „To były czasy tragiczne, które w jakiejś mierze trwają do dziś. Nie chodzi tylko o tych, którzy brali udział w tragedii ludobójstwa, ale i o ich dzieci. Widać tu mechanizm grzechu pierworodnego. Rodzice dokonali niesłychanych zbrodni, dzieci ponoszą konsekwencje”.
    Ale czy grzechu nie dopuścił się tam i Kościół?

    – Kościół katolicki w Rwandzie – opowiada Tochman – wspierał ludobójców. Arcybiskup Kigali zasiadał w komitecie centralnym rządzącej partii i był osobistym doradcą prezydenta kraju, kiedy na zamówienie władz z Chin do Rwandy sprowadzono kilkaset tysięcy maczet. W episkopacie Rwandy zasiadali nacjonalistyczni biskupi Hutu, którzy nie zrobili nic, aby ludobójstwo na Tutsich powstrzymać. A wiedzieli, że nadchodzi. Wszyscy wiedzieli, Watykan też wiedział. Mówi się dzisiaj w Rwandzie, że za mianowanie przynajmniej części z tych biskupów był odpowiedzialny Hoser. Nie wiem, czy tak było. Nie wiem także, czy prawdą jest, że pan Hoser już po wszystkim pomagał w ewakuacji duchownych, którzy zabijali i gwałcili. Pytałem go o to. W rozmowie ze mną potwierdził jedynie, że w europejskich parafiach pracują rwandyjscy księża oskarżani przez obecne władze Rwandy o udział w ludobójstwie. Ale nikt – jak mówił – im tego nie udowodnił. Tylko jak to udowodnić? Kościół katolicki skutecznie blokuje ekstradycje podejrzanych o zbrodnie duchownych do Rwandy.

    „Jan Paweł II nazywał swego nuncjusza »doktorem Hoserem«” – wspomina kolega biskupa z czasów studenckich prof. Andrzej Radzikowski. Doktor Hoser dla polskiego papieża był ważną osobą. Na kilka miesięcy przed śmiercią Jan Paweł II mianował „doktora” arcybiskupem i był to pierwszy taki tytuł dla pallotyna. Mianował go też przewodniczącym Papieskich Dzieł Misyjnych. Gdy zabrakło polskiego papieża, obecność w Watykanie hierarchy kojarzonego z Rwandą stała się niewygodna. Arcybiskup Hoser wrócił do Polski. Dostał w spadku po arcybiskupie Sławoju Leszku Głodziu diecezję warszawsko-praską.

    To moje uzupełnienie historii Hosera, zacytowane z artykułu w Newsweeku. Nie wstyd wam modlić się do takich kreatur?
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  6. "Nie wstyd wam modlić się do takich kreatur?"-Stanisław

    Stanisławie to super bezwstydna organizacja i społeczeństwo nadzorowane przez nią. Gdyby wstyd był ich udziałem już dawno by "sztandar wyprowadzili"ale oni są bezwstydnikami tak dalece zakłamanymi ,że już dawno przyjęli za prawdę swoje własne urojenia ,które wpajają od małego każdemu kto się urodzi w tej społeczności. To otępienie umysłowe przejawia się już od najmłodszych lat, jedynie wyjątki nie potwierdzają tej reguły ale jest ich niewiele. Ta ogłupiona większość gotowa jest zabijać w imię "księcia pokoju", tak było w średniowieczu w Europie i tak było w krajach afrykańskich sterowanych przez takich jak Hoser i tak będzie w razie co u nas. Mentalność Inkwizycji nie zniknęła z pola widzenia i myślenia takich jak oni.
    "Codziennie ludzie odchodzą od kościoła i wracają do Boga."-Lenny Bruce
    -szkoda tylko ,że u nas jest ich tak mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie bardziej wiarygodną organizacją, mającą kontakt z bogami jest: Polskie Stowarzyszenie Kominiarzy !
      Stroje mają tak samo czarne, nakrycia głowy - fikuśne i ładniejsze - bo klasyczne cylindry, a łażąc po dachach, przy wykonywaniu swojej ciężkiej pracy - są o wiele bliżej boskości niż:
      Zapasiony biskup, w pozłacanym fotelu, z wyszukanym workiem po cukrze - na głowie...!
      Pozdrawiam
      Stanisław

      Usuń
  7. Z bloga " Konrad jest w Rwandzie "/ fragment wspomnień/:
    "Szybka śmierć była przywilejem. Można było być ciętym maczetami, tłuczonym kamieniami, czy zakatowanym na śmierć kijami. Leżeć kopanym z połamanymi żebrami. Tłum ludzi skakał by po dogorywającym ciele.

    Można też było umrzeć szybko, od kuli wystrzelonej prosto w głowę. Za to jednak niejednokrotnie trzeba było zapłacić. I ludzie płacili.

    Można było próbować uciekać. Nie natknąć się na liczne punkty kontrolne, gdzie sąsiad wskazywał palcem i mówił, że jesteś Tutsi. Ciało pozostawione by zostało tam gdzie upadło, jako upewnienie innych, że wszystko to dzieje się naprawdę. Zarówno przemierzających drogę jak i Hutu zgromadzonych na zaporze. Bo kto by się wyłamał z zabijania, sam by szybko zginął.
    Próbować się schronić. W szpitalach i szkołach. I kościołach. Niezależnie jaka szerokość geograficzna, niezależnie który rok i jaka wojna, między jakimi stronami, wystraszeni ludzie kierują się do świątyń.
    Czy można sobie wyobrazić coś gorszego niż złamanie sacrum uświęconego miejsca? Czy można zabijać ludzi w kościele? Czy jest większa zbrodnia niż niemieckie bombardowania polskich kościołów?"

    To ostatnie pytanie dedykuję, ku przemysleniu: jego wybitnej świątobliwości, wielkich cnót, biskupowi Hoserowi....
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościół zdelegalizować, Konkordat zerwać, biskupów uznać za persona non grata."Kler do bydlęcych wagonów i do Watykanu", jak powiedział kiedyś jeden z członków SLD w Bydgoszczy.
      Tylko w Polsce, przy aprobacie służalczej władzy wobec Kościoła, jest akceptowany szantaż posłów i senatorów przez kler katolicki, który już powinien być uznany za persona non grata.

      Kościół katolicki od dawien dawna kolaborował z wrogami Polski oraz był wrogiem Polski, czego dowodem jest "magnaci i biskupi pod patronatem carycy zawiązali w kwietniu 1792 roku w Petersburgu konfederację ogłoszoną następnie w Targowicy. Bardzo aktywnie udzielali się w niej przedstawiciele episkopatu polskiego: biskup inflancki Józef Kossakowski, biskup wileński Ignacy Massalski, biskup chełmski Wojciech Skarszewski i mianowany naczelnym kapelanem targowicy biskup Michał Sierakowski".

      Kościelny szantaż z imieniem Boga na ustach

      Kościół katolicki to instytucja, której ideologia jest obca dla zdroworozsądkowej części Polaków. Jest czymś wręcz kuriozalnym, aby przedstawiciele obcego państwa Watykan jakim są biskupi czy księża mogli bezkarnie szantażować posłów i senatorów ich katolicyzmem, gdy nie zagłosują zgodnie z wolą kościoła. W jakim normalnym i praworządnym kraju, władze najwyższe biernie się przyglądają takiej sytuacji, gdzie za pomocą szantażu i nacisków na posłów i senatorów, kościół chce realizować swoje cele, taka sytuacja jest jedynie możliwa tylko w Polsce.

      Trzeba przypomnieć słowa Kościuszki, który jest znienawidzony przez kościół

      Kościuszko miał rację pisząc w swoim memoriale do Księcia Adama Czartoryskiego (memoriał został napisany w 1815 roku, podczas obrad Kongresu Wiedeńskiego) "Kościół winien być oddzielony od państwa, nie wolno mu zajmować się kształceniem młodzieży. Naród powinien być panem własnego losu i jego prawa powinny być nadrzędne wobec praw kościoła. Żadna religia nie może im przeczyć odwołując się do prawa boskiego,przeciwnie, każda religia powinna być posłuszna prawom ustanowionym przez naród".

      Także te słowa Kościuszki mówią prawdę: "Widzieliśmy rządy despotyczne, posługujące się religią, sądząc że będzie to najsilniejszym oparciem dla władzy, wówczas wyposażono w jak największe bogactwa kapłanów kosztem nędzy ludzkiej, przyznawano im oburzające przywileje, sadzając ich nawet obok tronu, słowem, tak dalece nie poskąpiono klerowi przywilejów, dóbr i bogactw, że z tego powodu połowa narodu cierpi i jęczy w biedzie, podczas gdy on wcale nie pracując, opływa we wszystko."

      Kiedy zostanie ukrócona bezczelność i arogancja Kościoła

      Usuń
    2. cd.Takie przypomnienie : "Zdaniem dominikanina Kościół ma prawo wzywać wiernych do poszanowania wyznawanych wartości. Ale już nie piętnować posłów, którzy głosowali inaczej, niż nakazał Episkopat. O. Wiśniewskiego zbulwersował list otwarty bp. Ignacego Deca do Bronisława Komorowskiego, w którym hierarcha w kontekście konwencji antyprzemocowej upomina prezydenta, że jest przede wszystkim katolikiem". Tylko w Polsce jest możliwa taka sytuacja - Abp Hoser szantażuje posłów ekskomuniką, gdy nie zagłosują z wola Kościoła ws.in vitro, bp Dydycz: "Sejm jawnie nie wypełnia swoich podstawowych misji, powinien być rozwiązany", bp Tomasik: "wierzący człowiek nie może mieć wątpliwości, co jest ważniejsze ? prawo Boże czy prawo ludzkie. - "Nie wstydzę się Ewangelii to znaczy, że jasno wypowiadam się na ten temat i pamiętam o prymacie prawa Bożego nad ludzkim w każdej sytuacji".

      Czy Polsce grożą rządy mściwej i nienawistnej ciemnoty?

      Wszystko na to wskazuje, że TAK, wypowiedź Kaczyńskiego to potwierdza : "Polska byłaby dużo gorsza, gdyby nie było Radia Maryja" czy "Nie ma Polski bez Kościoła. Nie ma w Polsce innej nauki moralnej niż ta, którą głosi Kościół". Zarazem potwierdzeniem są także słowa abp Hosera : "ustawa o in vitro najgorsza w dziejach polskiego parlamentaryzmu. Być może najgorsza w Europie". Ktoś taki jak abp Hoser w każdym innym normalnym kraju już byłby uznany za persona non grata, gdy cztery lata wstecz szantażował posłów ekskomuniką, gdy ci nie zagłosują zgodnie z wolą Kościoła ws.
      Wspomnijcie zdanie Goryszewskiego , "nieważne jaka będzie Polska biedna czy bogata, ważne żeby była katolicka."

      Usuń
  8. Wiadomo, że w Polsce od lat masa ludzi siedzi w aresztach z byle jakich powodów. Jest w tej sprawie dużo polskich i zagranicznych raportów. Sprawa Kotlińskiego jest jednak wyjątkowa. Po pierwsze ze względu na to, że zarzuty są jak na mój polski dziennikarski nos drukowane wyjątkowo czytelnie. A po drugie dlatego, że wyjątkowo prawdopodobny jest polityczny motyw. Bez wahania mogę się i z sędzią Kowalską, i z prokuratorem Jaworskim założyć, że żaden poważny zarzut przeciw Kotlińskiemu się ostatecznie nie utrzyma przed sądem, jeśli prokuratura kiedykolwiek odważy się złożyć akt oskarżenia.
    Stawiam w tej sprawie dolary (powiedzmy po 10 na głowę) przeciwko orzechom (mogą być laskowe). Zakładacie się? No, oczywiście, „nie możecie”. Bo „godność urzędu i bezinteresowność byłyby narażone”. Więc pewnie się ze mną nie założycie. Ale ja się z Wami zakładam. Pani Sędzio, Panie Prokuratorze – Wasz zawodowy dorobek nie może być niedostrzeżony i nie może zostać pochopnie zapomniany. Mój zakład z Wami będzie Was upamiętniał. Żebyście mogli być odpowiednio dumni ze swoich dokonań. Będę tę sprawę śledził, póki się prawomocnie nie skończy. Bo mam głębokie przeczucie graniczące z intuicyjną pewnością, że komuś mającemu polityczną moc bardzo zależy, żeby Kotlińskiego wrobić w cokolwiek, co go zniszczy. A jak ma się takie poczucie, to w demokratycznym państwie prawa nie wolno odpuszczać. Jak się odpuszcza, to państwo prawa, demokracja i wolność umierają...
    Jacek Żakowski - nowy wpis
    Intryguje mnie milczenie światka dziennikarzy, którzy podpisywali zbiorowe protesty w: o wiele mniej ważnych sprawach... Wybiórczo wyczuleni, czy też zastraszeni?
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  9. @Stanisław
    Maksyma stalinowskiego prokuratora ZSRR(Wyszyńskiego, nomen omen rodzina prymasa tysiąclecia) w pełnej krasie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam, wypisywać się z tego bagna jak nie będą mieć wiernych to sami zrezygnują, ja już bez świadków to zrobiłem, pozdrawiam Marek

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam, wypisywać się z tego bagna jak nie będą mieć wiernych to sami zrezygnują, ja już bez świadków to zrobiłem, pozdrawiam Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Marek Albiński
      Skutek byłby widoczny dopiero wtedy, gdyby nagminnie zaczęło wypisywać się miliony osób w naszym kraju a na to się nie zanosi, pojedyncze przypadki nie zaszkodzą im nic.Ten system jest nienaprawialny a ludzie tak ogłupieni ,że cienko to widzę. Stan umysłów jest zniewalająco -porażający. To zbiorowy stan zniewolenia,poddaństwa,irracjonalności.
      Zabobon górą a do tego rząd i prezydent jacy są widać.

      Usuń
    2. Optymalionie, o tym samym pomyślałem, chwilę przed pojawieniem się Twojego komentarza:)
      Zobacz ilu Nas tu jest? Kilku, kilkunastu?
      Kościelni tworzyli swoje imperium zła - przez 2 tys. lat. Boję się, czy nie trzeba będzie podobnie długiego czasu, żeby pozbyć się tych pęt, oków, węzłów. Mam wrażenie, że one są już zapisane w polskich genach i przekazywane dziedzicznie:(
      Dla mnie jest to irracjonalnie głupie, kompletnie nierealne, abstrakcyjne, ale... jest faktem.
      Stanisław

      Usuń
    3. Jedyne co mialoby sens to organizowac sie w coraz to wieksze grupy,tak jak organizuje sie kk.wtedy glos bedzie bardziej slyszalny ,a i widziec w realu ludzi myslacych inaczej,a raczej myslacych,to dla kk problemik.jesli tego sie nie bedzie robic,to tak sie tym przejma hierarchowie jak mna w szkole ,kiedy oznajmilem ,ze moje dzieci na religie chodzic nie beda.zmarszczenie brwi,chwilowe niedowierzanie,ze jak to?co to?po czym odsuniecie od wszelkich informacji z zycia szkoly.oczywiscie lokalna zakomleksiona tepa spolecznosc cos tam pod nosem mruczy ze ksiadz jest be,ale dalej jak kon w kieracie robia to samo.mowie,trzeba przestac ich finansowac!to jest najwazniejsza sprawa.a to,czy po zgonie moim pochowaja moje cialo w tzw.swietej ziemi,czy wrzuca do Wisly ,to juz problem nie moj.STOP TACY!STOP FINANSOWANIA POD KAZDA POSTACIA!

      Usuń
    4. Stanisław: ...zobacz ilu Nas tu jest... kropla drąży skałę, trzeba działać, ja walczyłem z nimi trzy lata, żądali świadków do mojego oświadczenia woli a od lutego 2016 r KEP z tego zrezygnował i natychmiast to wykorzystałem chociaż z tą instytucją oprócz chrztu nic mnie nie łączyło. Trzeba wykorzystywać chwilowe dobre wiatry. Pozdrawiam Marek

      Usuń
    5. Stanisław: ...zobacz ilu Nas tu jest... kropla drąży skałę, trzeba działać, ja walczyłem z nimi trzy lata, żądali świadków do mojego oświadczenia woli a od lutego 2016 r KEP z tego zrezygnował i natychmiast to wykorzystałem chociaż z tą instytucją oprócz chrztu nic mnie nie łączyło. Trzeba wykorzystywać chwilowe dobre wiatry. Pozdrawiam Marek

      Usuń
  12. Zobaczyłem wpis Marka Albińskiego pod hasłem WYPISYWAĆ SIĘ. Można to zrobić ale to nie rozwiązuje problemu. Proszę zwrócić uwagę na cmentarze. Większość jest pod zarządami parafii czyli faktycznie księży. Jednocześnie sam nie mogę zostać pochowany we własnym podwórku. Gdzie mnie pochowają jako własnowiercę jeśli nie życzę sobie w [poświeconej] ziemi! Pazerni czarni mają wpływ na wszystko - nawet na życie po śmierci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, możesz się skremować a urnę trzymać w domu ( oczywiście twoi bliscy) lub rozsypać w Bałtyku jak ja sobie życzę pod grożbą wydziedziczenia i żadnego katabasa czarnego (w sutannie), Pozdrawiam Marek

      Usuń
  13. Nie znam osobiście red. Kotlińskiego. Za to znam dzieło jego rąk i umysłu oraz grupy ludzi podobnie postrzegających polską rzeczywistość. Bywało, że ,,Fakty i Mity'' czytałem od przysłowiowej deski do deski. Nie znalazłem żadnego z imputowanych redaktorowi naczelnemu zarzutów mowy nienawiści czy nawoływania do zemsty. Zaprogramowana katolicką czujnością prokuratura pod rządami sklerykalizowanych władz PiS-u, dopatrzyła się zagrożenia dla porządku publicznego. Swoje insynuacje oparte na mało wiarygodnym tzw. słupie (podstawiony zaprogramowany odpowiednio świadek) przełożono na areszt wydobywczy.
    Pozaosobistym upodleniem Kotlińskiego upokorzono także redakcję ,,Faktów i Mitów''. Prześwietlono i zarekwirowano materiały redakcyjne mogące zawierać prawem chronione umowy handlowe czy adresy współpracowników tygodnika. Były to działania pozaprawne na sposób mutawy w krajach muzułmańskich. Z bliższego nam kręgu kulturowego przypominają mroczne czasy inkwizycji okresu władzy absolutnej Kościoła katolickiego. Sojusz tiary z koroną (potrójną w przeszłości) powrócił koszmarem polowań na odrzucających opium zwany eufemicznie sakramentami. Redaktor Kotliński zrezygnował z kapłaństwa. Jutro mogą przyjść po mnie, jeśli odrzucę np.; stygmat chrztu.
    Z tego właśnie powodu ,,co jemu dziś, mnie może przydarzyć się jutro'' należy protestować. Co niniejszym skromnie czynię.

    Na dziś nie dostrzegam szans wprowadzenia w życie konstytucyjnej zasady rozdziału Kościoła od państwa drogą wyegzekwowania praw bądź presją społeczną. Poza możliwością obrony przysługujących na praw (czy to w sądach krajowych, czy europejskim w Strasburgu), nie jesteśmy w stanie zapobiec pogłębiającej się klerykalizacji kraju. Pozostaje pozytywistyczna praca u podstaw a także korzystanie z metody biernego oporu np.; gandystów. A więc;
    -obnażanie zbrodniczej przeszłości Kościoła katolickiego,
    -demistyfikowanie totalitarystycznej jego ideologii,
    -paraliżowanie zawłaszczania każdej przestrzeni kraju nadwiślańskiego przez ,,sługi boże'',
    -usuwanie z zasięgu brudnych rak i intencji dzieci,
    -pozbawić dotowania pasożytniczego systemu tzw. ,,co łaska''. Itd., itp. przedsięwzięcia.
    Generalnie; odwrót od szaleństwa religii.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałem trochę portal "Wolnosc od religii" ( http://wolnoscodreligii.pl/ ). Ich poglądy są bardzo podobne. Są już zorganizowani i działają.
    Gdy powstanie Stowarzyszenie Polska Laicka warto nawiązać kontakty i podejmować wspólne działania.
    Warto też poszukać innych podobnie myślących organizacji i próbować wspomagać się wzajemnie.

    Druga rzecz to siła kk.
    Według mnie ich siłą jest ok. 80% wierzących Polaków. W/g mnie opowiadanie o zbrodniach kościoła niczego tu nie zmieni. Od lat wychodzi tygodnik "NIE" I opisuje przekręty kk. Nic to nie daje.
    Wydaje mi się, że część osób odeszło by od kk gdyby miało alternatywną drogę do Boga. Być może religia wewnetrzna stałaby się taką drogą przy odpowiednim jej rozpropagowaniu. Poza tym, rozwój osobowy towarzyszący tej religii pomoże ludziom zobaczyć prawdę o kk i zabezpieczyć ich na przyszłość.

    W/g mnie utworzenie stowarzyszenia i wybudowanie struktury, instytucji wzmocni nasze głosy. Uczyni je bardziej poważnymi i być może zwiększy zasięg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak - budowanie alternatywnej duchowości jest konieczne.
      Paradoksalnie historia KK tutaj pomaga. Wystarczy wziąć np. pisma zionącego nienawiścią Cyryla Aleksandryjskiego i zobaczyć kogo i co krytykował - tam należy szukać prawdy itd. Jednocześnie należy odrzucić jego dogmaty - nie można prawdy duchowej budować w oparciu o nienawiść.
      Dlatego należy demaskować tego typu Doktorów Kościoła.
      Tygodnik "NIE" szerzy atmosferę niekonstruktywnej krytyki - krytyka gdy coś burzy - musi jednocześnie budować, wtedy staje się siłą.

      Usuń
  15. Spokojna wyważona krytyka czyni cuda. Chcę jeszcze tylko zwrócić uwagę, żeby krytykując KK "nie wylewać dziecka z kąpielą", czyli nie popaść w materializm i odrzucenie duchowości. Słusznie p. K. Pieczyński podnosi, że Kościół niszczy sumienie i w rezultacie blokuje rozwój duchowy. Trzeba jednak dostrzec, że KK nie jest instytucją jednorodną - na wędkę KK dają się paradoksalnie złapać także ludzie, którzy szukają rozwoju duchowego, którym przedstawia się, że błędy KK to tzw. czynnik ludzki, a warstwa duchowa jest nieskazitelna. Tacy oszukani przez KK ludzie stanowią później jego "ikony". Widzę w tutejszych postach dużo krytyki wobec JP II - a on jest doskonałym przykładem bycia "ikoną" oraz przykładem jak KK niszczy człowieka.
    To co napisałem wymaga szerszej analizy:
    Wczesne dzieła Wojtyły są praktycznie bez zarzutu,
    szczególnie "Osoba i czyn", "Miłość i odpowiedzialność", a
    "Mężczyzną i niewiastą stworzył ich" dostarcza argumentów przeciw celibatowi. Jednak im bardziej Wojtyła brnie w struktury KK,tym bardziej jego myśl traci na spójności a jego wola jest paraliżowana brakiem rozeznania. Całość jego losu jest przykładem kolejnej ofiary KK - bo ta instytucja opiera się na ofiarach, wmawiając swoim wyznawcom, że Ofiara Chrystusa była ostatnią-doskonałą i już więcej ofiar w religii nie będzie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Opowiem wam o życiu w niedużym, kaszubskim miasteczku - blisko Gdyni. Przeprowadziłem się tu - 10 lat temu. Tu czarny wytycza kierunki, tu czarny: segreguje, zakłada kartoteki!
    Nie przyjmuję " wizytatora " poświątecznego, którego zadaniem jest zebrać: " co łaska, nie mniej niż "...!
    Co roku, od pażdziernika, po domach łażą trójki nawiedzonych bab, które mają " poświęcony " zeszyt i " muszą " zapisywać: kto przyjmie " wielebnego " - kto nie! Bo otrzymały takie polecenie od proboszcza, czy jak tam się on nazywa...
    Odmawiam regularnie, a one też regularnie pytają się o: nazwisko!!!, bo " wielebny " kazał im zapisywać takich! Nie podaję, ale potem mam " ciekawe " sygnały domofonem:
    Ostatni to: " Słyszeliśmy, że tu nie mieszka prawdziwy Polak, bo nie przyjmuje kolędy. Czy pan nie wierzy? Albo: Dlaczego pan nie wierzy w boga?... Zawsze staram się odpowiadać, w miarę grzecznie i na takie pytanie, podpowiadam pytaniem: W którego?
    Ostatnio jednak nie wytrzymałem i powiedziałem dosadnie: sp....ć! Ile można tłumaczyć?
    Myślałem, że ujawnione afery pedofilskie, matactwa finansowe, deprawacje nieletnich, obsesyjna pogoń za mamoną - spowodują, to co od razu nasuwa się normalnemu: pustkę w kościele, podczas coniedzielnych " spotkań ".
    Nic z tego: im więcej wiemy o tych łobuzach, niemoralnych łotrach - tym kościoły stają się pełniejsze! To jest paranoja, zwłaszcza, gdy słyszę, że " one " wiedzą i nie pochwalają, ale... robią to dla boga!
    Pytam, jak można chodzić tam, gdzie człowieczeństwo jest traktowane bardzo wybiórczo, wręcz jest radykalnie tłumione, w poczet - enigmatycznej boskości?
    Jak podły kościół, może reprezentować jakąkolwiek " boskość ", biorąc pod uwagę ich nikczemne uczynki i betonową ścianę, na jaką napotykają ci - nieliczni - którzy cokolwiek, w łonie tej mafii, chcą zmienić?
    Puste kościoły - zależą tylko od nas. Puste kościoły, brak " co łaska " - zmieni ich mentalność, bo tylko kasa jest ich bogiem...
    Jednakże, to co najprostsze - jest jednocześnie - najtrudniejsze!
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Stanisław napisał :
      " Ostatnio jednak nie wytrzymałem i powiedziałem dosadnie: sp....ć! Ile można tłumaczyć?"

      Niezły mobbing ...
      Może warto zrobić kontr-akcje ?
      Np.skserować trochę artykułów o ksiezach pedofilach i rozdawac w niedzielę po mszy ?

      Usuń
    2. "Jednakże, to co najprostsze - jest jednocześnie - najtrudniejsze!" -Stanisław

      Oj ,niechybnie ale masz rację.
      Prawda jest zawsze prosta ale kłamstwa zawsze wielce skomplikowane.
      Podobnie jest z rzeczą dla ludzi najważniejszą ,ze zdrowiem. A rzecz sprowadza się do starożytnego bardzo prostego stwierdzenia ,które jest ze wszech miar prawdziwe i na do dodatek potwierdzone,a brzmi;
      "Z potraw ,które się zjada ,powstają wszystkie choroby ludzkie"
      A najgorszą chorobą jaka w wyniku tego dotyka ludzkość jest otępienie umysłowe, które w konsekwencji wywołuje wszystkie pozostałe i cały czas powiększające się w swojej ilości rodzaje chorób.
      Wiara ,religia ,zabobon to tylko jedne z niewielu ale jakże szkodliwych rodzajowi ludzkiemu chorób.
      "Wiara czyni człowieka głupim" ,twierdzi S.Staszic
      Dopóki ludzie nie odzyskają pełni zdrowia psycho-fizycznego nie ma co liczyć na skuteczną walkę z kimkolwiek nawiedzonym przez cokolwiek.
      Umysł trzeba uwolnić od wszelkich domniemań polegających na wbitym do głów od dziecka zabobonów. Dopóki umysły ludzkie reprezentowane w skali fizycznej przez niskiej wartości biologicznej, nieprawidłowej budowie i funkcjach mózgi ,nie zostaną zastąpione sprawniejszymi, nie ma co marzyć o czymkolwiek lepszym niż to, co jest.
      Ja nie ma złudzeń w tej materii, jak to się mówi.
      Bo duchowość ,której jedynie dalekie przebłyski docierają do nas ze starożytnych pism ,podań ,przypowieści,maksym, aforyzmów,jest dopiero pieśnią odległej o eony czasu przyszłości. O ile kiedykolwiek nastąpi.
      Pamiętajmy ,że myślimy przy pomocy mózgów, i uwaga istotna , kto myśli? - ich właściciel.
      Sam mózg jest "maszyną" biologiczną, której używa właściciel. Jeśli ta maszyna jest niesprawna biologicznie (a jest), to właściciel powinien jak najszybciej ją naprawić o ile szkody poczynione w tej maszynie skutecznie mu tego nie zablokują.
      Niewielu się to udało, reszta nadal tkwi w świętym przeświadczeniu o swojej doskonałości. Ta doskonałość to faktycznie doskonała głupota. Jeśliby było tak jak piszą niektórzy ,że moc ducha jest tak wszechpotężna to już dawno powinniśmy żyć w idealnym świecie na kształt mitycznego raju. Pozostawiam wszystkich zainteresowanych ze starodawnym powiedzeniem "w zdrowym ciele zdrowy duch", nie odwrotnie. Jak na razie istniejemy w świecie na wskroś materialnym , którego materia ma atrybuty wielopostaciowe. Uporajmy się z tym a dopiero potem zaczniemy się "uduchowiać".

      Usuń
    3. Ciekawy i madry wpis. Widzę w nim kilka spraw wymagajacych zatrzymania się i zastanowienia. Chodźby sprawę biologicznej maszyny i wgranych programów. Czytałem kiedyś o treningu EST i jako ze zrozumiałem istotę sprawy i miałem mozliwość postanowiłem wyrzucić ze mnie jeden [drobny] program. To była ciężka walka! Broniło sie to to rekami i nogami. Obrażałem w czasie tego najwspanialszą i kochaną osobę. To było niewyobrazalne - jakby walka z demonem - a potem wielka ulga! Wiem że mamy powgrywane programy i wiem ze można ich się pozbyć. Metoda jednak jest zakazana - Dlaczego?
      To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. @Bogdan56 napisał :
      " Metoda jednak jest zakazana - Dlaczego? "

      Metoda EST wygląda na szybką i skuteczną. Tym niemniej są metody równie skuteczne. Moze nie tak szybkie i drastyczne.
      Osho określa to prosto : "bądź świadomy, gdy budzi się emocja/problem. Jeśli jesteś wystarczająco świadomy - problem znika."
      Sprawdziłem - działa.

      Usuń
    5. @Opty napisał :
      " Jak na razie istniejemy w świecie na wskroś materialnym , którego materia ma atrybuty wielopostaciowe. Uporajmy się z tym a dopiero potem zaczniemy się "uduchowiać"."

      Ja akurat obudziłem się i żyję w dwóch popularnie rozdzielanych światach - materialnym i duchowym.
      I namawiam do rozwoju, udoskonalania się w obu na raz.
      Jestem przekonany, że zdrowe ciało pomaga w rozwoju duchowym.
      Jedna joginka ujęła to tak :
      "Co Ci po duchowości jak Cię stawy bolą ?"

      Reasumując :
      Jestem za dietą optymalną i religią wewnętrzną naraz.

      Usuń
  17. Wciąż obracamy się w świecie religii opartych na infantylnej wierze w ,,ofiarę zbawienia'', ,,duszę'', ,,wolną wolę''. Wciąż uprawiamy metafizykę. Chrześcijaństwo w dalszym ciągu rzuca potężny cień na cywilizację. Idee ugruntowane na siatkach mentalnych chrztem i innymi stygmatyzującymi sakramentami dominują. Język wciąż trąci spirytyzmem, myślenie nie może uwolnić się od dualizmu z teleologizmem. Tkwimy w fikcji i ontologicznych placebo.
    Weźmy pojęcie ,,duchowości''. Jest efektem błędnego określania świata abstrakcyjnego powstałym wcześniej językiem opisującym świat realny. Jak pojęcia ,,wiary'' czy ,,jestestwa'' sposobem błędu ekwiwokacji zyskuje status bytu realnego. (Np.; Kwiat ,,jest''-real. Bóg ,,jest''-abstrakt)
    DUSZA-hebr. ne'fesz, gr. psyche, łać. anima w ujęciu ortodoksji religijnej jest pozamaterialnym nieśmiertelnym bytem przeciwnym ciału. Mimo braku w pierwotnej koncepcji starotestamentowej dychotomicznej dzielności istoty żywej na ciało i duszę.
    DUCH-hebr. ru'ach, gr. pneuma, łać. spitito ortodoksja nadała mu znaczenie aktywnej siły życiowej, czynnej mocy bożej-wcielanej w drodze napełnienia, chrztu, namaszczenia. To także niematerialne tchnienie boże ożywiające materię symbolizowane przez gołębicę.
    Inne pojęcie duchowości (tak określane z braku tożsamego równoważnika semantycznego), wiąże się ze zdolnościami umysłowymi człowieka. Z głębokim uczuciem i zdolnościami odczuwania, ze świadomością istnienia. Z rozumem gromadzącym zbierane doświadczenia, by drogą weryfikacji kształtować sobie obiektywny obraz rzeczywistości. Tę duchowość ukształtowały procesy ewolucyjne nie siła sprawcza boga.
    Czemu to ostatnie ujęcie rzadziej gości w myślach przemienianych w słowa przelewane na papier, niż wcześniejsze mistyczne? Wszak
    ,,Istniejemy w świecie materialnym. Uświadomijmy to sobie a potem zacznijmy się uduchowiać''-jak zauważył Optymalion.
    Ostatnia uwaga.
    Autor bloga usiłuje pobudzić nas do działania w obronie praw wolności oraz wyboru drogi życiowej wg. własnego światopoglądu. Nie wiedzieć czemu weksluje się problem na ,,czystość wiary'' albo nic nie znaczącą ,,czystość ducha''. Chociaż wiadomo, że formą najczystszej religii jest brak religii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Formą najczystszej religii jest religia pokorna,
      tzn. taka która cały czas zdaje sobie sprawę, że jest tylko etapem na drodze indywidualnego-osobistego spotkania człowieka z Transcendentem, (Bogiem, Bóstwem zawartym w Naturze, Źródłem Radości itp.).
      Kapłan tak jak dobry ptak-rodzic w pewnym momencie ma wypchnąć dziecko z gniazda- dając mu rozwinąć skrzydła osobistej wolności/odpowiedzialności - taki model funkcjonował w Sufizmie - kolejne etapy życia symbolizowały drabiny, które należało sukcesywnie odrzucać, a przewodnik duchowy wiedział, że jest jedną z takich drabin.
      Całkowity brak religii - to brak rozwoju. Bo najbardziej pełna definicja religii: "something more", mówi o tym wewnętrznym poruszeniu człowieka, w którym pragnie on nadać swemu życiu sens. Ten sens lub same jego poszukiwanie to już jest religia.
      Z tego widać, że nie można nikomu religii narzucać, ale można pomagać w szukaniu sensu.
      Z tego brały się wielkie starożytne przyjaźnie gdy okazywało się, że kilka osób łączy ten sam, albo podobny sens. My na tym blogu też powoli stajemy się chcąc, czy nie chcąc nową religią :-)

      Usuń
  18. Przeczytałem u Ciebie ciekawe sformuowanie, ,,Istniejemy w świecie materialnym. Uświadomijmy to sobie a potem zacznijmy się uduchowiać''
    A niby skad ta pewność? A moze zyjemy w duchowym a tu tylko sterujemy biologicznym robotem. Skad wiesz ze Twoje ciało to Ty?
    Moze mnie poniosło - ale nie należy niczego zakładać, ze tak właśnie jest!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Bogdan56
      Na takiej samej zasadzie na której ktoś wie ,że jest odwrotnie. Jeżeli wiesz ,że jesteś to już jest powód do takiego twierdzenia. "Myślę , wiec jestem", mówiąc za klasykiem, ale jak czasami nie myślę to czy jestem?-
      czy można oderwać myśl od materii, która myśli? -sparafrazowałem Marksa w pytaniu.
      Jeśli to co postrzegamy nazwiemy jakkolwiek byśmy chcieli to zapewne nie jest to naszą nazwą ale jest tym czym jest ,rzeczywistością. Czy może teraz lepiej zrozumieć tetragram IHWH? - Rzeczywistość - "jestem, który jestem"
      Jeśli wyobrażamy sobie cokolwiek o rzeczywistości to czym to jest?- wymysłem nie zawsze mającym z nią coś wspólnego. Jak już pisałem wyobraźnia ludzka jest nieograniczona w swoich wymysłach. I to ,że jeśli tylko coś da się pomyśleć nie koniecznie musi istnieć. Rzeczywistość wymieszana z wymysłami powoduje to ,że nie można dojść do porządku co do rozumu w głowach.

      Usuń
    2. to nie ma znaczenia, czy uważamy świat za materialny czy duchowy, to tylko semantyka. Ważne jest aby postrzegać jakie prawa w nim rządzą. Jeśli ciało jest "tylko" biologicznym robotem to i tak musimy przestrzegać jego praw aby jaźń mogła egzystować:) Pozdrawiam

      Usuń
    3. Pogadaliście - ok
      A może jest to wszystko połaczone w jedność i nie oddzielne?

      Usuń
    4. @Bogdan 56 :
      " A może jest to wszystko połaczone w jedność i nie oddzielne? "

      Oświeceni ludzie mówią, że wszystko jest jednością.
      Ale żeby to poczuć, być tym, trzeba niestety przejść rozwój duchowy :-)))

      Usuń
    5. @Opty :
      " Rzeczywistość wymieszana z wymysłami powoduje to ,że nie można dojść do porządku co do rozumu w głowach."

      Masz całkowitą rację.
      I dalej ...
      Ludzie, którzy doznali jakiegoś "załamania" zadają sobie pytanie : co jest rzeczywistością ?

      Okazuje się, że żyją w świecie wymysłów.
      Ich mózg jest wypełniony cudzymi i własnymi wymysłami. Znajdują metody odróżnienia wymysłów od rzeczywistości i zaczynają odrzucać wymysły żyjąc coraz bardziej w rzeczywistości (ja to nazywam Przebudzeniem - początek pracy nad swoim wnętrzem). Gdy odrzucą ostatni wymysł stają się tzw.oświeceni.

      Ten proces większość ludzi nazywa rozwojem duchowym.

      Teraz kwestia praw, prawd.
      90% ludzi żyje w/g narzuconych im, zewnętrznych praw. Prawie zawsze można, każdemu udowodnić istnienie w nim takich praw. Kościół trzyma ludzi w ciemnocie za pomocą zewnętrznie narzuconych praw i NAZYWANIE ich prawami boskimi a siebie PRZEDSTAWICIELAMI Boga. Strach przed śmiercią oraz myślenie, że księża wiedza jak wejść do królestwa niebieskiego trzyma ludzi przy wierze kościelnej i kościele.
      Ludzie, którzy przechodzą rozwój duchowy 'widzą' zewnętrzność tych kościelnych praw. Widzą też prawa 'wewnętrzne'.
      TE UZNAJĄ ZA PRAWDZIWE.
      I w/g nich żyją.

      ---
      Dlaczego na tym portalu jest tyle o duchowości ?

      Bo są tu ludzie, których to interesuje. Pan Pieczyński mówi o tym w swoich wywiadach. Mówi o religii wewnętrznej i o kościele. A ludzi w kościele trzyma właśnie duchowość. I dopóki 80% (czy ileś tam %) Polaków będzie chodzić do kościoła to nie da się wiele zrobić przeciw kościołowi katolickiemu.

      Pan Pieczyński napisał :
      " Krzyczę: Obudźcie się Polacy! "
      Ja uważam, że jedną z form obudzenia się jest obudzenie się do rozwoju duchowego, które pozwala widzieć prawdziwą pracę księży i kościoła w kontekście biblii.

      Usuń
    6. Przeszedłem poczułem - dlatego wam zadaje pytania byście się zatrzymali zastanowili.
      Nie umiem tego opisać - bo jest nieopisywalne, ale daje poczucie jedności ze wszystkim - dokładnie wszystkim

      Usuń
    7. Janie - jeszcze raz przeczytałem Twój wpis i niestety stwierdzam ze Ty sam dalej jesteś pod wpływem KK. Oczywiście nie oceniam tego tylko stwierdzam - jest i kropka. Piszesz o Biblii, ale zastanów sie czym jest dokładnie? Zastanów się - kiedy powstała. Pomyśl co było pierwowzorem? Przy okazji pomysl - co sie stanie jak do młodego ksiedza przejdziesz na ty lub synu!

      Usuń
    8. @Bogdan6 :
      " Janie - ... Ty sam dalej jesteś pod wpływem KK."

      Nie twierdzę, że jestem oświecony. A wiec dalej jestem pod wpływem 'obcych myśli i programow' w tym kościelnych (jak wszyscy nieoswieceni ludzie).
      Ale nie tu jest miejsce do dyskusji o mnie. Jeśli chcesz pogadać na tematy bardziej odbiegające od tematu forum to napisz w wątku "Nowe bilbordy" z 15 stycznia 2016 lub wprost na maila jan.kowalski.ja@gmail.com.

      Ad. Pytania.
      Nie do końca ma znaczenie jak powstała i została przetłumaczona biblia. Dla mnie Biblia jest nośnikiem 'czegoś'. A myślenie, zastanawianie się nie jest istotnym składnikiem rozwoju duchowego :-)))
      Jak to określił Piotr Wróbel, oświecenie to pozostawanie bez myśli.

      Tutaj odwołuje się do bibli w kontekście uświadamiania, budzenia 80% wiernych, którzy wierzą, że księża prowadzą ich do nieba. Porównanie drogi kk i bibli (drogi Jezusa) może niektórym otworzyć oczy. Wydaje mi się, że z tych 80% większość nie przeczytała biblii i nie wie, że Kościół prowadzi ich 'w krzaki'. Gdyby można było krzyknąć :
      Ludzie Kościół prowadzi Was do piekła !

      I Wszyscy Polacy by uwierzyli w to, problem kościoła chyba byłby rozwiązany.

      Usuń
    9. Janie - ja też jeszcze jestem pod ich wpływem. Łapię się na takich czy innych zachowaniach kojarzonych z kk. Niestety w takim klimacie żyjemy i nasiąkneliśmy nimi. Ma ogromne znaczenie jak i kiedy powstała Biblia bo niesie jakieś przesłanie. To przesłanie odbiega od ogólnej prawdy więc nie może prowadzić do Dobra. Myślenie wbrew pozorom jest jedynym składnikiem rozwoju ducha. Inaczej sie nie da! To nie piepszenie o kwiatkach i aniołkach. To ogromna skoncentrowana wiedza która w pewnym momencie daje wyjaśnienie wszystkiego. Kiedyś skojarzyło mi się to z fizyczną [teorią pola] która wyjaśnia wszystko. Tu jest bardzo podobnie i tylko ja nie wiem czy traktować to tak samo.
      Powołujesz się na słowa Piotra Wróbla o pozostawaniu w stanie [bez myśli]. Jeśli wiesz! - nie zastanawiasz się dalej i jesteś bez myśli.
      Okrzyk ,,Ludzie Kościół prowadzi Was do piekła " nic nie da bo nie jest zgodny z prawdą. Piekła przecież nie ma bo to wymysł KK

      Usuń
    10. @Boguś B56.

      Ech ...
      Tu chcesz gadać :-(((
      Ok.

      B56 :
      "To przesłanie odbiega od ogólnej prawdy więc nie może prowadzić do Dobra."

      Dla mnie nie ma czegoś takiego jak "ogólna prawda" i "Dobro". To wymysły ludzkie. Sprawdziłem doświadczalnie, w sobie, przesłanie biblii jest ok, gdy się to jakoś zrozumie. Oczywiście nikt nie musi tego rozumieć a już w ogóle tak jak ja. Jest ateizm, są inne religie.

      B56 :
      "Myślenie wbrew pozorom jest jedynym składnikiem rozwoju ducha. Inaczej sie nie da!"

      Dla mnie RD (rozwój duchowy) jest nabieraniem, zwiekszaniem świadomości np.poprzez medytację. Myślenie jest zwiekszaniem wiedzy nabytej, zewnętrznej. Skrótowo mówiąc, oswieconym staje się przez nie-myślenie a nie przez myślenie.
      Można określić, że RD to zwiększanie wiedzy wewnętrznej, tego co się NAPRAWDĘ wie. Ale w normalnej rozmowie takie podejście spowoduje straszny chaos, gdyż wiedza wewnętrzna i zewnętrzna to kompletnie cos innego.

      B56 :
      " Piekła przecież nie ma bo to wymysł KK "

      Można zadać pytanie : Ludzie wiedza, że Kościół morduje niewinnych ludzi. Więc dlaczego 80% Polaków się go trzyma ?

      Nie odpowiedź tylko jak jakiś polityk : Ja jestem mądry, tylko głupi naród na mnie nie głosuje.

      Usuń
    11. Nie wierzę w 80 procent !80 p. Jest nas tylko jesteśmy rozpieprzeni ze strachu przed tymi 20toma procentami

      Usuń
    12. Podałeś błedny mail bo nie przechodzi. Proszę popraw

      Usuń
    13. Jest dobry tylko na końcu była niepotrzebna kropka.

      jan.kowalski.ja@gmail.com

      Usuń
    14. Jak to określił Piotr Wróbel, oświecenie to pozostawanie bez myśli.(Jan)

      Nigdy tego nie powiedziałem. Pozostawanie bez myśli to tylko metoda. Oświecenie to 100 procent nieustraszoności w kategorii nieustraszoności i 100 procent altruizmu w kategorii altruizmu. Reszta się nie liczy bo z powyższych wynika

      Usuń
    15. Janie nie daj się nabrać na nie-myślenie. Wiedza wewnętrzna wytapia się przez przeżywanie, które objawia się jako zrozumienie, to zrozumienie jest namiastką oświecenia - im większe zrozumienie tym większe oświecenie - np. takie jak Archimedes wyskoczył z wanny. Medytacja to tylko technika oczyszczania umysłu, która pozwala na uporządkowanie myślenia.
      Jak ma się myślenie do zrozumienia? - Można przeczytać masę mądrych książek, nauczyć się je cytować, myśleć nad
      ich treścią i nic nie rozumieć. Oczywiście jest też poznanie intuicyjne, w którym ma znaczenie owe Pole o którym piszesz, ale ono musi mieć podkład w Twojej wiedzy musi się do czegoś dowiązać lub z czymś zsynchronizować - do pustego sama mądrość się nie wleje;-)
      Można znać prawa fizyki i o nich myśleć, ale gdy przychodzi je zastosować w życiu np. w trakcie pożaru to
      nie wiemy co zrobić - ten kto zrozumiał się nie waha, gdy trzeba działać to nie myśli - to jest prawdziwe nie-myślenie. Reszta to ściema.
      Tak to ma ogromne znaczenie jak powstawała Biblia jak zostały przekręcone mity sumeryjskie i jaki był ich pierwotny sens. Gdy odkryjemy jeden przekręt to przechodzimy do następnego łatwiej, ale zgadzam się, że nie wszystko jest przekręcone. KK łowi ludzi na namiastki prawdy, ale o tym Chrystus tak nauczał "Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz.Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym" (Mt 15,17).Czytając Biblię trzeba przeżywać co się czyta wtedy to co niepotrzebne się odda ze stolcem, a co potrzebne przyjmie do serca:-)
      Dlaczego wręcz musimy odwoływać się do Biblii?
      Bo jest to wielka narracja kulturowa, w której przyszło nam żyć z racji urodzenia, aby niej wyjść trzeba ją krytycznie uporządkować aby nie odrzucić tego co dobre... choćby tego dobrego było na parę stron.
      Oczywiście Ci co nie słyszeli o Biblii to lepiej niech nie czytają nie mają z czego wychodzić:-)
      Ja wiem ile kosztowało mnie wychodzenie chcę tego zaoszczędzić moim dzieciom.

      Usuń
    16. @Michał Emigrant
      Szkoda ,że nie wkleiłeś całej "Prawdziwej nieczystości" od 15 do 20.
      "15 Wtedy Piotr zabrał głos i rzekł do Niego: "Wytłumacz nam tę przypowieść!". 16 On rzekł: "To i wy jeszcze niepojętni jesteście? 17 Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz. 18 Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym. 19 Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. 20 To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nie umytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym".

      Jestem ciekaw jak też rozumiesz ,że serce człowieka jest siedliskim wszelkiej nieprawości. O jakie tu serce chodzi ,no chyba nie tę pompę przetłaczającą przez całe nasze życie hektolitry krwi. Jeśli, to co to i gdzie to jest.
      Mała uwaga, tu jest pułapka.
      No ale jestem ciekawy Twojego zdania na ten temat jeśli można.

      Usuń
    17. Jak to określił Piotr Wróbel, oświecenie to pozostawanie bez myśli.(Jan)

      Nigdy tego nie powiedziałem. Pozostawanie bez myśli to tylko metoda. Oświecenie to 100 procent nieustraszoności w kategorii nieustraszoności i 100 procent altruizmu w kategorii altruizmu. Reszta się nie liczy bo z powyższych wynika

      Usuń
    18. @Optymalion - serce człowieka nieprawego jest pełne nieprawości, a serce prawego jest czyste. Ta wypowiedź jest jasna kto wypowiada się źle - to jego wypowiedź mówi o jego złym sercu, bo dopuściwszy zło do swego wnętrza nie strawił go, nie wydalił na zewnątrz. Człowiek musi do końca wziąć odpowiedzialność za to co mówi, i żadna ambona, i żaden mit o nieomylności go nie usprawiedliwi.

      Usuń
    19. W uzupełnieniu, serce to centrum jaźni. To znana symbolika,serce traktujemy nie jako organ ale centrum czegoś (np. serce miasta...) w tym wypadku centrum tego co generuje nasze myśli, które wypowiadamy.

      Usuń
    20. Coś w tym jest. Obecni lamowie buddyjscy mówią, że można przeszczepić każdy organ, lecz przeszczep serca może mieć konsekwencje pozamedyczne.

      Usuń
    21. @Michał Emigrant
      Czyli ,serce to mózg? - bo nie ma innego organu w ciele człowieka ,który myśli.
      I nie wprowadzajmy jakiejkolwiek symboliki zastępczo tłumaczącej cokolwiek, bo jestem zdania jak w zen, Zen jest odsymbolizowaniem świata, tak nie uznaję żadnych innych symboli jako wykładni rozumnego myślenia. Rzeczywistość nie potrzebuje żadnych ,środków zastępczych wprowadzających potem ludzi w błędne koło wiary w cokolwiek. I żadne przenośnie do centrum miasta nie mają tu nic do rzeczy.
      Sercem tworzenia myśli w człowieku jest jego MÓZG.
      Jeśli nie, to proszę łaskawie i to w sposób zrozumiały ,bez odwołań, przenośni i symboliki mi to wyjaśnić.
      Pisałem ,że wpadniesz w pułapkę , nawet nie wiesz jaką. To Ci powiem ,tzw. pobożnych życzeń, którymi są Twoje wpisy. Praktycznie wszyscy ludzie na tym świecie uważają ,że ich myśli są najlepsze ,nawet ten ,którego są najgorsze. Co wg.jednego jest najlepsze wg. drugiego może być najgorsze, co nie jest szczególnym odkryciem , bo sama cała pisana historia człowieka to właśnie antagonizm polegający na nierozróżnianiu dobra od zła.
      I nie dlatego ,że ktoś mądry coś tam wielkiego kiedyś powiedział a większość i tak nie rozumiała ,zresztą podobnie jak w przywołanej tu sytuacji z Mat. 16 On rzekł: "To i wy jeszcze niepojętni jesteście?"- znamienne co?
      W "Poza dobrem i złem" F.Nietzsche jest taki fragment pod numerem 189.,który opisany przez Platona słowami samego Sokratesa podaje;
      "Nikt nie chce szkodzić samemu sobie, przeto złe dzieje się niedobrowolnie. Gdyż człowiek zły wyrządza szkodę samemu sobie, nie czyniłby zaś tego, gdyby wiedział,iż złe złem jest.Człowiek zły jest złym jeno skutkiem błędu; wyprowadzając go z błędu, czyni się go niezawodnie-dobrym."
      A czy Jezus będąc już na krzyżu nie wyraził się do swego Eli aby im (swoim oprawcom) wybaczył bo nie wiedzą co czynią?
      A czy coś innego zawarte jest anegdocie z Hillelem Starszym w roli głównej, że przypomnę;
      „Nie czyń bliźniemu twemu, co tobie niemiłe: to cała Tora. Reszta jest komentarzem – idź i poznaj go.” – odpowiedział poganinowi, który oświadczył, że zostanie żydem, o ile może być nauczony Tory stojąc na jednej nodze."
      Czy Michał na emigracji nigdy nie zadał sobie pytania ,dlaczego tak jest ,że ludzie robią wszystko odwrotnie jak o tym uczyli ich wielcy mędrcy?
      Wróćmy do Sokratesa."...nie czyniłby zaś tego, gdyby wiedział,iż złe złem jest." Co takiego legło u podstaw te,że jest tak jak powiedział Sokrates? Dlaczego nie potrafimy rozróżnić dobra od zła?
      Co miał na myśli Jezus mówiąc ,że nie wiedzą co czynią?- przecież doskonale spisali się wykonując zadanie ukrzyżowania - oni zdaje się dobrze wiedzieli co robią.
      Co miał namyśli wreszcie Hillel mówiąc co powiedział poganinowi?-(cytat powyżej.)
      Co "produkuje " takie czy inne, dobre lub złe myśli człowieka? I dlaczego takie a nie inne?
      Co znaczy na koniec "niedobrowolność zła"?
      Kto czy co jest odpowiedzialne za to ,że tak jest?
      Ja odpowiedzi na te pytania znam ale Ty, jak wynika z Twoich wpisów ledwieś musnął tematu i to jedynie jak się zdaje w kontekście metodologii katolickiej.
      Strasznie płytkiej intelektualnie anachronicznej i atawistycznej czyli patologicznej.
      "Ludzie spierają się , Natura działa."-Goethe

      Usuń
    22. @Optymalion: "Sercem tworzenia myśli w człowieku jest jego MÓZG". Tak zgadza się mózg jest siedzibą naszej jaźni - tylko dlatego posłużyłem się odwołaniem do jaźni, a nie całego mózgu - bo mózg ma kilka poziomów organizacyjnych. Nie chcę rozwlekać, w przypowieści chodzi o ten poziom w którym człowiek przyjmuje jakieś poglądy jako własne. Tu Chrystus przestrzega, że za nim coś przyjmiemy należy to przetrawić.
      W starożytności znana była idea tzw. metabolizmu informacyjnego (do psychiatrii wprowadził go Antoni Kempiński). Dlatego sumienie w Judaizmie symbolizują nerki - narząd, który filtruje.
      Niestety nie da się tłumaczyć tekstów symbolicznych z pominięciem warstwy symbolicznej - bo wychodzi bełkot.
      Idea rozwoju duchowego to idea OSOBISTEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI za własny wybór - możemy i musimy nauczyć się odróżniać dobro od zła.
      Starałem się wykazać, że Kościół i Judaizm zaprzecza sam sobie bo wolność wyboru i poznania określa jako grzech pierworodny, a symbolika religijna i przesłanie chrystusowe mówi coś przeciwnego.
      Uważam, że wykazując sprzeczności nauki KK nawet z tą częścią pism, które zachował pomoże, tym którzy narzekają na księży a wracają do KK, aby więcej nie wracali.
      Nie uważam, że Biblia w całości jest dobra, a tylko źle rozumiana - uważam, że jest tam część rzeczy dobrych, a część złych, a od naszego mózgu tylko zależy co z tego przyjmiemy. Piszę to dla tych, którzy się na Biblii wychowali - bo tak jak pisałem wcześniej - jak ktoś jej nie czytał to lepiej niech nie czyta - są lepsze starożytne teksty choćby Platon, a według mnie najlepszym tekstem jest "O granicach dobra i zła" Cycerona tylko trzeba czytać po łacinie - bo przekład angielski jest słaby, a polskiego do tej pory nie ma.
      Goethe przestrzega, że nasz rozum jest zarówno szansą jak i pułapką - dużo dają do myślenia słowa Mefistofelesa skierowane w Prologu do Boga.

      Usuń
  19. @Sowizdrzał
    Jak mawiał Marks ,wszelką krytykę należy zacząć od krytyki religii.
    To ma tak rudymentarne znaczenie ,że aż prawie nikt tego nie rozumie właściwie, o zgrozo.
    Kim był K.Marks i czym zajmował się przez całe zakończone przy biurku w skromnym nad wyraz domu, życie?- nie jest to istotne by zajmować się teraz jego życiorysem, ważne jest to co stworzył, napisał ale nie to, co z tego później zrobiono.
    Jeśli chodzi o ducha , duszę ,duchowość itp. to zdaje się ,że L.Wittgenstein powiedział ,że o rzeczach o których nie wie się nic nie należy dyskutować.
    Wiadomym jest ,że ludzka wyobraźnia jest nieograniczona co do jej tworów istniejących jedynie w niej samej. Ale jest to możliwość wielce uzależniająca jak pokazuje życie. No i na pewnym etapie rozwoju ludzkość popadła w uzależnienie od konstruktów własnego schorowanego rozumu/umysłu - raczej jego braku - jak kto woli. Nie bez powodu/przyczyny, który spowodował takie a nie inne zachowanie zaś potem przez tysiąclecia.
    Historia ,którą miej więcej wszyscy znamy , a która nie jest powodem do zadowolenia ,no bo byśmy tutaj nie mieli o czym pisać między innymi.
    Jaki organ w ludzkim ciele jest odpowiedzialny za myślenie?- wiemy ,mózg. I teraz odpowiedzmy sobie na zasadnicze pytanie, jeśli wszystko co dotychczas się działo jest nie tym czym byśmy generalnie chcieli ,to co lub kto za to ponosi odpowiedzialność?
    Jeśli ON, to znaczy ,że z nim jest coś nie tak jak być powinno.
    Trzeba uzdrowić ośrodek ludzkiego myślenia a wtedy wszystko się zmieni. Metoda, sposób jest nieprawdopodobnie prosty dlatego niemożliwy jak na razie powszechnie do przyjęcia. Na tym nie da się zarobić tak jakby się chciało. To wywraca dotychczasowy tzw. porządek tzw.prawa i tzw. stosunków międzyludzkich przez to, do góry nogami, jak to się mówi. A to jest niebotyczny strach, bo ludzie boją się wszelkich zmian, choćby na lepsze. Przeczytajcie u Staszica jak to uzasadnia w "Rodzie ludzkim".

    "W sposobie żywienia się człowieka można wyróżnić 3 zasadnicze modele: pastwisko, stół i korytko. Pastwisko to model żywienia wegetariański, gdy zjada się wyłącznie produkty pochodzenia roślinnego (na wzór zwierząt trawożernych), stół – to żywienie się prawie wyłącznie produktami pochodzenia zwierzęcego i korytko – to żywienie stosowane wobec trzody chlewnej – trochę takich produktów, trochę takich, przy czym proporcje między nimi mogą być różne. Przy każdym z tych modeli żywienia człowiek jest zupełnie inny."-J.Kwaśniewski



    OdpowiedzUsuń
  20. " Każdemu zdrowemu mężczyźnie staje, kiedy bierze dziecko na kolana ".
    Tak bronił się ksiądz z Tylawy oskarżony i skazany za pedofilię. Stanisław Piotrowicz, wówczas prokurator, dziś poseł PiS i szef sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, usprawiedliwiał czyny księdza-pedofila - przypomina publicysta "Gazety Wyborczej" Wojciech Tochman, który napisał reportaż o sprawie duchownego z Tylawy. I rzuca poważne oskarżenia pod adresem Prawa i Sprawiedliwości.
    Ksiądz przez 30 lat pozostawał bezkarny. Wojciech Tochman, reportażysta, który na łamach "Dużego Formatu" w 2003 roku opisał tę sprawę, przypomina, że duchowny z Tylawy - jak zeznali pokrzywdzeni - nocował u siebie (za zgodą rodziców) małe parafianki, rozbierał je do naga, kąpał, spał z nimi w jednym łóżku, całował, pieścił po brzuchu i wkładał palce w pochwę. Jak na zeznania zareagowała początkowo prokuratura? Umorzyła sprawę. Kierujący nią wówczas, a dziś stojący na czele sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka Stanisław Piotrowicz tłumaczył na konferencji, że czyny księdza nie miały podteksty seksualnego, że ksiądz masował dzieci po brzuchach, bo: MA ZDOLNOŚCI BIOENERGOTERAPEUTYCZNE, że nie nosi to "znamion czynu zabronionego" - pisze publicysta w najnowszym "Dużym Formacie".
    I ta wredna, podła kanalia, kiedyś wierny syn PZPR i jako prokurator - oskarżyciel opozycji niepodległościowej - dziś - w pis-lamie: wyznacza granice prawa. Paranoja?
    Nie - to "prawa" Polska, w wykonaniu kaczego zbuka!
    Póki " dobrej zmiany " nie wykopiemy na śmietnik historii, nasza " przemiana wewnętrzna " i jej " ubogacenie " - będzie tylko... ględzeniem oraz tematem zastępczym! Kościół kat i tacy jego obrońcy - jak Piotrowicz, są przyczyną kompletnej degrengolady moralnej, a przymykanie na ten fakt oczu: współudziałem w tym wstrętnym procederze!
    A jakby tak " wielebny ksiondz " wtykał brudne łapska w majtki nieletniej córki Piotrowicza / jeśli takową posiada/, to też byłby " uduchowionym uzdrowicielem "?
    " Moja duchowość " - podpowiada mi, że to jest - po prostu - zwykłe qrewstwo!
    Moja " duchowość moralna " podpowiada mi, że wpychanie własnych dzieci w łapy kościelnego dewianta, jest tak skrajnym przejawem ogłupienia, tak wielką podłością, że jako ateista.. po prostu mogę się popukać w czoło i serdecznie współczuć dzieciakom, że mają kretynów i drani- za rodziców!
    Jak wierzyć w cywilizowane państwo świeckie, laickie, gdy - prawdopodobnie - połowa populacji to zniewolone osły, z mózgami wydłubanym pastorałem? No jak, panie Krzysztofie?
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  21. Założyciel tego pedofilsko-gejowskiego stowarzyszenia był przyjacielem K. Wojtyły, aktualnie świętego:
    Legion Chrystusa -Skandal w Watykanie lektor pl - YouTube
    https://www.youtube.com/watch?v=HizJ4XVRWAU

    Czy święty/?/ Karol nie wiedział, gloryfikując zboczeńców? Wiedział, wiedział - nic nie powiedział. Dziś robi za świętego:(((
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  22. Wydaje mi się, że rozmowy na tym blogu stały się " przeintelektualizowane " - zupełnie niepotrzebnie.
    Kościół kat. - to zło! Kościół kat. wszelkimi sposobami chce zagarnąć Polskę, uczynić z niej państwo wyznaniowe! Przy wydatnej pomocy: aktualnej, skretyniałej religijnie, władzy!
    Ostatnim przykładem tej tendencji jest zapis, w ustawie o ziemi, który to zapis, daje kościelnym pełną swobodę handlowania ziemią, a wyłącza z tego prawa ... polskich rolników. Zakłada też całkowity szlaban, na zakupy ziemi, dokonywane przez członków wspólnoty europejskiej. Chłopi już odczuwają straty, bo ziemia tanieje. Znowu, jedynym zwycięzcą - będzie kościelna chciwość i pazerność!
    Oczekuję od szaleńców kolejnej ustawy... o chłopach pańszczyżnianych, którzy z jej mocy, za darmo, będą te latyfundia kościelne obrabiać!
    Bo jakoś nie mogę sobie wyobrazić tych " rolników " w podwiniętych sukienkach, w pocie czoła: orzących i siejących... Oni, oprócz nienawiści, siać raczej nie potrafią!
    Odcięcie kościoła od państwowego koryta, to podstawowy wymóg rozwoju kraju! Nie wydaje mi się, żeby do tego faktu dochodzić, poprzez: analizowanie i interpretacje
    " zawiłości " żywotów świętych" oraz pogłębianie tajemnic - legend i kłamstw, rozpowszechnianych przez zachłannych i grzesznych mnichów!
    Jakiejkolwiek boskości, w kościele nie ma i nie zmieni tego faktu pazerność, z jaką chcą zawładnąć Polską!
    Jest tylko odwieczny bóg - mamona. To jej biją pokłony!
    Zacznijmy od podstaw. Sprawmy, żeby kościoły stały puste...
    Pomożecie? Ja się rozdwoić, potroić.. nie umiem. Żeby wzmocnić swoją nieobecność.
    Nie interesuje mnie mafia kościelna, bo boję się gniewu domniemanej i mocno wątpliwej boskości.
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  23. @Stanisław :
    " Pomożecie? "

    Pomożemy !

    Co mam robić ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież napisałem: " sprawmy, żeby kościoły były puste "... To początek. Nie chodzę i bardziej " nie chodzić " - nie potrafię!
      Nie chcę przyjmować wizytatora swiątecznego i nie przyjmuję. Długo rozmawiałem z synem o religii i... zrezygnował z niej. SAMODZIELNIE, bez mojej presji...
      Obiecaliśmy sobie z żoną - całkowicie świeckie pochówki i słowa dotrzymamy. Dlatego, że często rozmawiamy o duchowości i nijak , nie widzimy jej w kościele, ani w jego " świętych książeczkach ".
      Od tego trzeba zacząć. Nie od obłudnej krytyki i... potem...posłusznego dreptania do kościoła, gdy tylko dżwięk dzwonu o nim przypomni.
      Od wyrwania własnych potomków od niekończącego się, pokoleniowego obłędu: chrztu, komunii, a po polsku: sprzedaży własnego dziecka - jedynie słusznej wirze! Czy na pewno słusznej? Dajmy im chociaż możliwość podjęcia własnej decyzji...Jezus ją dostał, bo ochrzcił go Jan, gdy delikwent miał ponad 30 lat...
      Tyle na początek...
      Stanisław

      Usuń
    2. " Należy walczyć o wolną Polskę o uwolnienie Polski z pod watykańskiego zaboru. O wolność od religijnej indoktrynacji obywateli i dzieci"
      Słusznie podsumował swój wpis Krzysztof Pieczyński! To nie wymaga manifestacji, ulicznego oporu! Zacznijmy od siebie, od swoich najbliższych! Od rodziny:)
      Stanisław

      Usuń
    3. @Stanislaw :
      " Przecież napisałem: " sprawmy, żeby kościoły były puste "... To początek. "

      Do kościoła nie chodzę (po prawdzie raz na kwartał). Więc całkiem przestanę. Kolędnika przyjmowałem co jakiś czas. Ale zazwyczaj nie chciał pieniędzy. Więc przestanę przyjmować. Córka sama zrezygnowała z religii już kilka lat temu. Do kościoła nie chodzi od 10 lat. Druga też nie chodzi ale niestety dwa lata temu ochrzciła syna. Gdyby miała jeszcze jedno dziecko spróbuję ją namówić na niechrzczenie. Żona też nie chodzi do kościoła. Może raz na rok Ale jestem z nią w separacji i nie zdołam do niczego namówić.
      Najgorzej z synem. Jego żona i teściowa są kościółkowi a mnie nie słucha (ma już 32 lata). Podrzucilem im książkę o 'prawdziwej miłości' ale zdaje sie uznali mnie za wariata i chyba nie zdołam ich odciągnąć od kościoła. Poza synem i synowa problemem są moi rodzice. Są to moherowe berety. Rozmawiam z nimi, tłumaczę zwłaszcza matce Ale niewiele to zmienia A właściwie nic. Próbuję przestawić ich na wiarę z biblii a nie z kościoła Ale i tak jak groch o ścianę.
      Statystycznie więcej w mojej rodzinie nie chodzi do kościoła ale spróbuję zwiększyć ten procent.

      Co jeszcze ?
      Jak z organizacją Stowarzyszenia Polska Laicka ?

      Usuń
    4. Jak z organizacją Stowarzyszenia Polska Laicka ?
      O to, Janie - to już musimy zapytać Krzysztofa:) Może się odezwie?
      Boję się ,że Jego słuszna inicjatywa przypadła na najgorszy, z możliwych okresów. Rządów pis-lamistów:(
      Jestem na tyle dorosły/ 64 lata/, że zdaję sobie sprawę, że: nawet jak nie wiem jak byśmy się nadymali - to sami tego cholernego świata - nie zmienimy:) Ale próbować trzeba:)
      Stanisław

      Usuń
    5. Stanisław,
      Nie rozumiesz swojej sytuacji. Gdybyś miał taką moc sprawczą, że od jutra przestał by istnieć Kościół, który Cię tak oburza, to pojutrze objawił by się jakiś inny byt, który oburzał by Cię , conajmiej z taką samą siłą. Innymi słowami masz przesrane. I tylko za bardzo nie bierz tego do siebie bo tak, tu, zazwyczaj wygląda  życie.

      Usuń
  24. @Stanisław
    "Jestem na tyle dorosły/ 64 lata/, że zdaję sobie sprawę, że: nawet jak nie wiem jak byśmy się nadymali - to sami tego cholernego świata - nie zmienimy"

    Tez jestem dorosly (55 lat). Liczę, że Pieczyński może być pierwszym kamykiem spuszczajacym lawinę.

    Moja znajoma wróciła z Niemiec i opowiada ...
    "No fajnie było. Widziałam to i tamto. Ulice raczej puste i kościoły zamieniane na muzea ..."
    Może i u nas kiedyś tak będzie.

    Czas próby ...
    Trudne czasy to dobra próba. Gdy ją przejdziemy to za 3,5 roku pójdzie łatwiej. Gdy nie przejdziemy to będziemy mieli chociaż wiedzę kim jesteśmy.

    No i PiS robi takie rzeczy, że normalni ludzie powinni się zdziwić. Może coś zrozumieją ?
    Może sami odejdą od PiS ?

    A jak będzie ?
    Zobaczymy ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyjemy w bardzo dobrych czasach. Pieczyńscy i Stanisławy, nie potrafią tego zobaczyć !!!!

      Zawsze będą jakieś  ochydny kościóły. Teraz jest to KK. Za chwilę, tzn chwilę w dziejach ludzkości, będzie jakaś inna perfidna ochyda. Rzadko kiedy zło, w skali globalnej, manifestuje sie w czystej postaci. Zazwyczaj zasłania się ono rzekomą misją czynienia dobra. Na przestrzeni stuleci KK rzeczywiście uczynił wiele zła. Uczynił go, wiele bezpośrednio, ale znacznie więcej pośrednio. Największe zło pośrednie to spustoszenie jakie uczynił w naszym, Ziemian umyśle. Nie mówie tu  umyśle myślącym, ale o tym, o takiej antenie, która ponad myślami odpowiada za łączenie się z Wszechrzeczą.  I nie istotne są dyskusje czy antena ta mieści się w mózgu, sercu czy gdzie indziej. Nie ważne czy to zespół komórek, czy to twór energetyczny, bez materialnej manifestacji. Najważniejsze że każdy z nas w taką antenę jest wyposażony, od urodzenia na tym świecie. Być może że jest to jedynę co zabierzemy ze sobą z tego świata odchodząc. Na tym świecie jednak widoczna jest pewna prawidłowość. Organy nie używane degradują się i zatracają swoją funkcje. Wyobraźmy sobie taką trochę tylko abstrakcyjną sytuacje, w której jakiś człowiek od urodzenia zamknięty w niewielkim pomieszczeniu nie używa prawie swoich mięśni. Bierze wprawdzie udział w symulowanej wirtualnej rzeczywistości, gdzie jak w grze 3D, rusza się, trenuje i uprawia sporty. Wiemy wszystcy że mięśnie mu zanikną. A oglądanie sportu nic na to nie poradzi. Na takiej symulacji połączenia z Wszechświatem polega zło które zafundował KK Ziemianom. Prawidłowością jest też iż natura u nas, rekompensuje braki jednych dziedzin, mocnym rozwojem innych. Na przykład słaby wzrok rozwojem słuchu. I tak stępienie umysłu ponad myślami, zaowocowało przerostem umysłu myślącego. Tak jak niewidomy słuchem prawie że widzi, tak myślący, myślami do Wszechrzeczy chce dotrzeć i z nią się połączyć. Jednakże jak zmysł jeden drugim nieco może być zastąpiony, tak myślą nie da się dotrzeć do prawdziwej Wszechrzeczy. Myślą można tylko stworzyć fałszywą Wszechrzecz, Bogiem ją nazywając. I tam myślami tak się zaplątać, że do frustracji dotrzeć. Można jeszcze co gorsza, kiedy antena całkiem zepsuta, do rangi najwyższej podnieść aspekty życia doczesnego, takie jak władza czy pieniądze.
      KK. rozlegulował przez stulecia anteny nam wszystkim. Rozlegulował ofiarując nam fałszywą transmisje Wszechrzeczy. Transmisja ta jednak do myśli jest skierowana. Z nami w Polsce jak widać nie jest jeszcze tak źle. My jesteśmy jeszcze na etapie, że Wszechrzeczy poszukujemy. Gorzej jest z tymi Francuzami czy Niemcami, których tu jako świetlany przykład, bez sensu podajecie. Gorzej z tymi u których kościoły puste. Tam antena pełną martwicą dotknięta. Tam została tylko Władza i pieniądze. Żyjemy tu w Polsce w dobrych czasach. Nie ma puki co wojen. Kościół na bieżąco bardziej zakłamaniem obrzydza, niż namacalne zło czyni. Czasy są dość liberalne. Piszecie na tym forum, tak naprawdę nie sądząc że was ktoś za to zamknie. Już o spaleniu na stosie nie mówiąc. Rozwój strefy myśli ma i swoje dobre strony. Mamy nieograniczony dostęp do wszystkich nauk, które mogą odblokować nam anteny. Możemy innym łatwo te nauki wskazywać i sami je im głosić. NIE JEST POTRZEBNE BY LUDZI DOPROWADZIĆ DO TEMPEGO LAICYZMU W FRANCUSKIM MODELU. POTRZEBNE BY LUDZKĄ POTRZEBĘ KONTAKTU Z WSZECHRZECZĄ WPROWADZIĆ NA WŁAŚCIWY TOR.
      POTRZEBA WSPIERAĆ, BĘDĄCE W ZALĄŻKU, RUCHY WEWNĄTRZ KOŚCIOŁA, KTÓRE POSŁUGUJĄ SIĘ ANTENĄ, NAZYWAJĄC TO MODLITWĄ SERCA.

      Usuń
    2. Żyjemy w bardzo dobrych czasach. Pieczyńscy i Stanisławy, nie potrafią tego zobaczyć !!!!

      Zawsze będą jakieś  ochydny kościóły. Teraz jest to KK. Za chwilę, tzn chwilę w dziejach ludzkości, będzie jakaś inna perfidna ochyda. Rzadko kiedy zło, w skali globalnej, manifestuje sie w czystej postaci. Zazwyczaj zasłania się ono rzekomą misją czynienia dobra. Na przestrzeni stuleci KK rzeczywiście uczynił wiele zła. Uczynił go, wiele bezpośrednio, ale znacznie więcej pośrednio. Największe zło pośrednie to spustoszenie jakie uczynił w naszym, Ziemian umyśle. Nie mówie tu  umyśle myślącym, ale o tym, o takiej antenie, która ponad myślami odpowiada za łączenie się z Wszechrzeczą.  I nie istotne są dyskusje czy antena ta mieści się w mózgu, sercu czy gdzie indziej. Nie ważne czy to zespół komórek, czy to twór energetyczny, bez materialnej manifestacji. Najważniejsze że każdy z nas w taką antenę jest wyposażony, od urodzenia na tym świecie. Być może że jest to jedynę co zabierzemy ze sobą z tego świata odchodząc. Na tym świecie jednak widoczna jest pewna prawidłowość. Organy nie używane degradują się i zatracają swoją funkcje. Wyobraźmy sobie taką trochę tylko abstrakcyjną sytuacje, w której jakiś człowiek od urodzenia zamknięty w niewielkim pomieszczeniu nie używa prawie swoich mięśni. Bierze wprawdzie udział w symulowanej wirtualnej rzeczywistości, gdzie jak w grze 3D, rusza się, trenuje i uprawia sporty. Wiemy wszystcy że mięśnie mu zanikną. A oglądanie sportu nic na to nie poradzi. Na takiej symulacji połączenia z Wszechświatem polega zło które zafundował KK Ziemianom. Prawidłowością jest też iż natura u nas, rekompensuje braki jednych dziedzin, mocnym rozwojem innych. Na przykład słaby wzrok rozwojem słuchu. I tak stępienie umysłu ponad myślami, zaowocowało przerostem umysłu myślącego. Tak jak niewidomy słuchem prawie że widzi, tak myślący, myślami do Wszechrzeczy chce dotrzeć i z nią się połączyć. Jednakże jak zmysł jeden drugim nieco może być zastąpiony, tak myślą nie da się dotrzeć do prawdziwej Wszechrzeczy. Myślą można tylko stworzyć fałszywą Wszechrzecz, Bogiem ją nazywając. I tam myślami tak się zaplątać, że do frustracji dotrzeć. Można jeszcze co gorsza, kiedy antena całkiem zepsuta, do rangi najwyższej podnieść aspekty życia doczesnego, takie jak władza czy pieniądze.
      KK. rozlegulował przez stulecia anteny nam wszystkim. Rozlegulował ofiarując nam fałszywą transmisje Wszechrzeczy. Transmisja ta jednak do myśli jest skierowana. Z nami w Polsce jak widać nie jest jeszcze tak źle. My jesteśmy jeszcze na etapie, że Wszechrzeczy poszukujemy. Gorzej jest z tymi Francuzami czy Niemcami, których tu jako świetlany przykład, bez sensu podajecie. Gorzej z tymi u których kościoły puste. Tam antena pełną martwicą dotknięta. Tam została tylko Władza i pieniądze. Żyjemy tu w Polsce w dobrych czasach. Nie ma puki co wojen. Kościół na bieżąco bardziej zakłamaniem obrzydza, niż namacalne zło czyni. Czasy są dość liberalne. Piszecie na tym forum, tak naprawdę nie sądząc że was ktoś za to zamknie. Już o spaleniu na stosie nie mówiąc. Rozwój strefy myśli ma i swoje dobre strony. Mamy nieograniczony dostęp do wszystkich nauk, które mogą odblokować nam anteny. Możemy innym łatwo te nauki wskazywać i sami je im głosić. NIE JEST POTRZEBNE BY LUDZI DOPROWADZIĆ DO TEMPEGO LAICYZMU W FRANCUSKIM MODELU. POTRZEBNE BY LUDZKĄ POTRZEBĘ KONTAKTU Z WSZECHRZECZĄ WPROWADZIĆ NA WŁAŚCIWY TOR.
      POTRZEBA WSPIERAĆ, BĘDĄCE W ZALĄŻKU, RUCHY WEWNĄTRZ KOŚCIOŁA, KTÓRE POSŁUGUJĄ SIĘ ANTENĄ, NAZYWAJĄC TO MODLITWĄ SERCA.

      Usuń
    3. Jako buddysta powinienem wszystkim tu i naokoło radzić pójscie tą drogą. Lecz tego nie robię. Ścieżka ta choć posiadająca najlepsze metody, kulturowo jest obca naszemu społeczeństwu i może zniechęcać do przyglądnieciu się jej choćby. Z drugiej jednak strony, Europejski buddyzm Diamentowej Drogi jest podany jako filozofia i metody, bez niestrawnych ceremonii. Ceremonie znamy wszystcy. Tylko te kościoła katolickiego. Część z nas odnosi się do nich z pobłażaniem. Pobłażanie to wynika z często z nawet nie uświadonego poczucia że są nieskuteczne. Że nic nie zmieniają. Inna część tak do tych ceremonii przywykła, robiąc z nich rytuał swój własny, że inne ceremonie będą dla nich bezsensowne. Pomimo że nad sensem własnych sie nie zastanawiają. Tym drugim zwłaszcza mogę polecić ścieżkę chrześcijańskiej modlitwy serca. Wprawdzie u podstaw leży tam medytacja jak w buddyzmie, ale oprawiona w chrześcijańskie ramki. Przez to nie straszna. Żadne siły zewnętrzne dziś nie nadwątlą KK. Może to uczynić tylko ruch wewnętrzny. Modląc się modlitwą serca, czyli medytując, społeczności chrześcijańskie, a nawet mogące powiedzieć o sobie katolicy, mają szanse odbudować anteny łączące z Wszechrzeczą. A gdy się już połączą, to nie ma obawy, że będą kierowali się polityką KK. Przestaną być pazerni. Rozwiną altruizm. Tak się stanie czy chcą czy nie chcą. Tego właśnie boi się KK. Dlatego emituje transmisje w innym paśmie. Paśmie myślowym. Wielu z was pisze o rozwoj osobistym. Samorozwoju. OK. Może i można. Przykład Jana. Ale Jan korzystał z nauczycieli. Więc coś zalewa z tym samorozwojem. Nie ma nauczycieli żywych z krwi i kości. Ma książkowych. De Mello czy Tolle, toż to czysty buddyzm, tylko  okrojony i podany jak lekarstwo w ciastku. Szukać w sobie samym bez nauk. Mam wątpliwości. Może się tacy znajdą, ale będzie ich niewielu. Większość pojedzie na manowce. Ścieżka ku połączeniu to metody. Metody takie symuluje kościół. Ale te prawdziwe, skuteczne, też na wiedzy polegają. To tak jak byście się stali właścicielem helikoptera. Stoi u was na podwórku a wy chcielibyście nim latać. Co zrobicie. Bedziecie metodą prób i błędów naciskać klawisze i przekładnie. Katastrofa pewna. Ta metoda w ścieżce duchowej też prowadzi do katastrofy. Prawdziwej. Jeszcze większego poplątania. Groźby poczucia trwałego bezsensu życia. Czasami lepiej trzymać się księdza za rąbek sutanny. Można wziąć instrukcję do helikoptera. To zrobił Jan. Zdolni  polecą. Lepiej pójść do grupy, których dziadkowie latali na helikopterach. Wprawdzie dziadkowie nie zdążyli ich nauczyć, ale zapiski zostały. No i przekaz, że latanie jest super. Mają też instrukcje obsługi. Nie do końca je rozumią, ale jedni wiedzą to, drudzy tamto. Obserwują się wzajemnie. Czerpią z własnych doświadczeń. Pewnie polecą. Ci o których piszę wyżej, to właśnie zgromadzenia chrześcijańskie modlitwy serca, czy modlitwy jezusowej, jak się sami nazywają.
      Najlepiej jednak uczyć sie latać od sprawnych i aktualnie latających pilotów. Pilotów, których ojcowie byli pilotami a dziadkowie mechanikami samolotowymi. Latają oni helikopterami a swoją wiedzę arykułują w formie jasnych przekazów.
      Najlepiej ich słuchać i latać razem z nimi. Parzeć jak pilotują i kiedy ty pilotyjesz być pod ich okiem. No powiedzcie sami czy nie tak najlepiej. To jest właśnie droga buddyzmu.

      Usuń
    4. Bardzo dobra wypowiedź - tylko nie zgadzam się z końcówką. Rozwój "anteny" w KK nie jest możliwy, dopóki będzie w nim spełniana "ofiara" - "ofiara" jest symbolicznym rytualnym morderstwem - wydźwięk tej "ofiary" zmniejszył Sobór Wat. II ale jeszcze daleka droga do akceptowalnej formy KK.
      Widzę, drugi nurt na blogu odpowiadający na pytanie: co powinien zmienić KK aby był akceptowalny społecznie?
      - Chrzest po 18 r.ż
      - W szkole religioznawstwo, {były już wydrukowane bardzo dobre podręczniki tego przedmiotu (chyba z 1990 r.)}
      - etyka tłumacząca, że bierność ofiary wobec zła jest współwiną, (ciekawie, że nawet niektórzy duchowni nie wierzą w dobrowolność ofiary Chrystusa, jedna z zakonnic ucząca w szkole powiedział mi onegdaj, zagadnięta o tę "dobrowolność", że Chrystus się bronił przed Sądem u Annasza: «Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?»
      Dla mnie ewidentnym jest, że koncepcja ofiary jest faryzejska "Właśnie Kajfasz poradził Żydom, że warto, aby jeden człowiek zginął za naród" i tym samym dowodzi, że KK został przejęty przez faryzeuszy...

      Usuń
    5. tylko nie zgadzam się z końcówką. Rozwój "anteny" w KK nie jest możliwy, dopóki będzie w nim spełniana "ofiara" - "ofiara" jest symbolicznym rytualnym morderstwem - wydźwięk tej "ofiary" zmniejszył Sobór Wat. II ale jeszcze daleka droga do akceptowalnej formy KK. (Michał) ?????????
      Rozwiń temat proszę

      Usuń
    6. Zanim odpiszesz powiem tyle:
      Ceremonie niewątpliwie są ważne. I zgadzam się z tobą iż ofiara, nawet symboliczna, musi nieść za sobą złe energie. Jak złe trudno powiedzieć. Niemniej mam wrażenia że teraz nie ma innej drogi. Zresztą wgląd, do którego modlący się modlitwą serca mieli by dostęp, diametralnie zmienia ludzi. Być może że ofiara nie była by im potrzebna. Ludzie którzy znaleźli się na ścieżce oświecenia zmieniają się. Świat traktują z innej perspektywy. Mają szersze horyzonty. Nie mają przymusów wynikłych np z presii otoczenia. Medytujący po chrześcijańsku często robią to nie prawidłowo. Tu technika jest ważna. Kompilacja chrześcijańskiego podejścia do modlitwy i medytacji nie jest korzystna dla tej drugiej. Z drugiej jednak strony trudno jest im porzucić całkiem modlitwę słowną, lub co najwyżej pozostawić ją tylko jako technikę wstępną. Myślę że z obawy przed innymi i samym sobą, że odesli całkiem od kościoła. Część jednak z nich, którzy przeszli pewną granicę, widzę że odrzucili skrupuły, a ich medytacja niewiele odbiega od daleko wschodniego kanonu. Ci myślę że z czasem porzucą wszystko co nie potrzebne, lub tymbardziej co przeszkadzające.

      Usuń
    7. @Piotr Wróbel quote " myślę że z czasem porzucą wszystko co nie potrzebne, lub tym bardziej co przeszkadzające".
      Tak zgadzam się w 100%, po przekroczeniu pewnego punktu krytycznego człowiek zaczyna się sam oczyszczać, odrzucać to co niepotrzebne.
      Prosiłeś o uzupełnienie o tym co zmienił SW II:
      w liturgii tzw nowa msza mniej podkreśla samą ofiarę, tradycjonalistom to przeszkadza, m.in. nawrócony na katolicyzm Michael Davies ją krytykuje. Nie chce rozwijać tego tematu dla mnie te zmiany są zbyt powierzchowne, aczkolwiek idą w dobrym kierunku.
      Jednocześnie ten kierunek jest wymuszony krytyką świata zewnętrznego - dlatego jest wielki sens utrzymywania tej krytyki. Ja też nie narzekam na obecne czasy, rozwój niezależnej myśli humanistycznej spowodował, że gdyby teraz KK chciał wrócić do metod średniowiecznych to pozostałaby z niego garstka fanatyków, nawet w Polsce:-)

      Usuń
  25. " NIE JEST POTRZEBNE BY LUDZI DOPROWADZIĆ DO TEMPEGO LAICYZMU W FRANCUSKIM MODELU. POTRZEBNE BY LUDZKĄ POTRZEBĘ KONTAKTU Z WSZECHRZECZĄ WPROWADZIĆ NA WŁAŚCIWY TOR.
    POTRZEBA WSPIERAĆ, BĘDĄCE W ZALĄŻKU, RUCHY WEWNĄTRZ KOŚCIOŁA, KTÓRE POSŁUGUJĄ SIĘ ANTENĄ, NAZYWAJĄC TO MODLITWĄ SERCA " - pisze Piotr.
    Nie wiem, czy laickość i świeckość państwa może być tępa...? Z autopsji i codziennych obserwacji - póki co - wnioskuję, że kościół szerzy zło!
    I ma, w tym szerzeniu niesamowity apetyt! I pomijam już całą jego/kościoła/ niechlubną historię, ograniczając się do współczesności!
    Osobiście dochodzę do " stanu " - całkowitego ateizmu, nie wykluczając jednak możliwości istnienia " czegoś " - po naszej śmierci.
    Ale pochodzenia tego " niematerialnego bytu " - absolutnie nie łączę, z bajkami manipulatorów watykańskich.
    Nie czuję potrzeby kontaktu z " wszechrzeczą ", jak to ująłeś, poprzez bodżce zewnętrzne, które wymagają " antenki ".
    Samowystarczalność w tym zakresie zapewnia mi myślenie, które byłoby mocno ograniczane - poprzez " impulsy zewnętrzne ". Religie, ograniczające myślenie - prymitywnymi i wykluczającymi rozum - dogmatami!
    Ogólnie popieram myślenie i pogląd Richarda Dawkinsa, wczoraj znalazłem Jego film.
    Dokument o tytule " Bóg urojony " , nawiązujący do książki o tym samym tytule. Polecam. Film można znależć w google, klikając tytuł i nazwisko profesora. Półtorej godziny dobrej analizy zachowań, spowodowanych różnymi wersjami religii, które jednak mają wiele wspólnego. A ta " wspólnota " - ma mocno negatywne konotacje...
    Bliskie mi są poglądy naszego Gospodarza, ale czas Jego aktywności, jest najgorszy z możliwych! Z racji na oszalałą wolską " wadzę " i totalny atak kościoła kat: na normalność, prawa demokratyczne, wolności obywatelskie i niepowtarzalność jednostki...
    Wygląda mi na to, że kościół kat. - zwariował, czego nie wykluczam, biorąc pod uwagę, coraz częstsze absurdy - jakie głosi. Gorzej, że wraz z kościołem zwariowała duża część społeczeństwa. W imię niepotwierdzonego niczym - " zbawienia ", które obiecuje, z dużą dozą zarozumialstwa, kościelna propaganda.
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha...
      Uważam stanowisko/pogląd Krzysztofa Pieczyńskiego, o delegalizacji kościoła, za mało realny, a wręcz utopijny. Uważam, że nie można zabierać ludziom takiej formy " wiary ", która im pasuje...
      Jednakże uważam, że każda wiara i niewiara jest prywatną sprawą. Intymną. I publiczne epatowanie nią, ściganie się " kto jest lepszym ", za ekshibicjonizm. Natomiast wcielanie " prawa naturalnego " - do życia państwa i społeczeństwa - za jaskrawy przejaw powstawania państwa wyznaniowego! Taki " katoland " - na wzór muzułmańskich państw wyznaniowych.
      Uważam , że kościół - powinien być w kościele, każdy kościół, a przestrzeń publiczna WOLNA - od jakichkolwiek prób indoktrynacji religijnych!
      " Nasz " kościół zgłupiał, chce zagarnąć Polskę, korzystając z całkowitego zbzikowania, aktualnej władzy!
      Stanisław

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Stanisław, napewno piszesz tu dużo prawd ogólnych. Część choć prawdziwe dotyczy tylko ciebie i grupy (dużej) tobie podobnych.Wiem jednak że twoją antenę do Wszechrzeczy zmarnował KK. Cokolwiek byś nie powiedział jesteś też ofiarą KK. Bez tej anteny nie możesz podłączyć się do Wszechrzeczy. Bez tej anteny możesz być tej Wszechrzeczy nieświadom. Więc zamiast utyskiwać na KK, zamiast utyskiwać na niestprawiedliwość i perfidie naszego świata. Zrób coś ze sobą. Świat nigdy nie był dobry. No sam powiedz. Nigdy tego nie zaznałeś. Nigdy nie słyszałeś o takich czasach. Nawet jak były kiedyś jakieś sprawiedliwe polityczne czasy, to i tak niespraawiedliwi ludie umierali na raka. Niesprawiedliwie zostawiały żony mężów i odwrotnie. Niesprawiedliwie ludzie umierali z nędzy.
      Nie naprawiaj świata. Napraw siebie, a naprawisz świat

      Usuń
    4. Przypis: prawd ogólnych, to dotyczących wszystkich

      Usuń
    5. Zobaczcie sami. Były chwile że byliście szczęśliwi.Ale to nie świat wtedy był dobry i szczęśliwy. To wy tak widzieliście świat. Inni w tym czasie i w tym miejscu widzieli świat jako okropny. Wszystko zależy od was a nie od świata

      Usuń
    6. Oj Wróbelku (sorrki za tą poufałość ale myślę ,że my już tak możemy Góralu ,co?) ,aleś to wszystko pięknie swoim wspaniałym umysłem wymyślił. No proszę ,dajesz ewidentny przykład ,że bez tego organu zw. mózgiem ni hu hu na tym świecie ludzkich spraw zrobić się nie da.
      Nawet pomedytować ,pomodlić a gdzie już podłączyć się do Wszechrzeczy?-nie sposób.
      Ha ha ha ,wpadłeś sam w pułapkę myślenia bo tylko pomyślawszy, przy pomocy bilionów neurokomórek mózgowych jesteś w stanie cokolwiek wymyślić a co dopiero napisać na wymyślonym przez innych plastikowym kawałku połączonych ścieżkami netowymi, elektronicznej konstrukcji itd.
      Niczego bez myślenia na tym świecie człowiek nie osiągnął ,nawet konstrukcji tego hipotetycznego helikoptera, acz dobrego porównania.
      A "jaskinia platońska"czy nic Ci to nie przypomina?
      Wszystkie dotychczasowe konstrukcje ludzkie jakimi by nie były z różnych punktów widzenia ,są efektem takiego czy innego myślenia.
      Czy potrzebujemy ponownego podłączenia lub zwrócenie się do jak to nazywasz Wszechrzeczy? Otóż niczego takiego nie potrzeba bo my w tej Twojej Wszechrzeczy tkwimy w całości , my jesteśmy z nią odwiecznie zespoleni ,jesteśmy "podłączeni",więcej , jesteśmy jej nieodłącznym elementem. Jesteśmy z nią w tej samej Jedni lub to jedno i to samo."Deus sive natura".
      Jednia Wszechrzeczy to wszech materia, wszech energia pod każdą z możliwych znanych i tych nie poznanych dotychczas postaci. Jeśli to jest Bogiem to ja nie mam nic przeciwko temu, tylko niech nikt nie narzuca mi swoich chorych wymysłów czym to jest i czym w z związku z tym ma też dla mnie być bo jak nie, to w mordę!
      Wróbelku ,wróć do źródeł czy czasami zen nie mówi ,że jest odsymbolizowaniem świata?
      A o czym ja tu napisałem?
      Zdjęcie matrycy , odsymbolizowanie, odrzucenie, katarsis
      czy to nie słowa oznaczające zerwanie ze zwodniczymi wymysłami chorych umysłów służących jedynie podporządkowaniu jednych drugim przy pomocy siły,przemocą?
      I co się dzieje? Stanęliśmy "na roztaju dróg, gdzie przydrożny Chrystus stał, a minąwszy go , frasobliwą minę miał.
      Szczęśliwej drogi już czas, mapę życia w sercu masz....."
      Dla mnie droga droga jest prosta..."prostujcie ścieżki Pana..." napisano w ST.
      "Schorowana wyobraźnia" ,której wytworem jest nie taki jakbyśmy chcieli świat powoduje chore konstrukcje społeczne i wszystkie konsekwencje na przestrzeni historii jakie były tego wynikiem - złe ,antagonizujące ludzi, są wytworem patologicznej budowy i funkcji organu zw. MÓZGIEM. Jeśli potrzebna jest nam jakaś religia, to niech to na razie będzie "Religia Rozumu", o którą tak zabiega Doktor Jan Kwaśniewski ,i wszyscy ci którzy weszli na drogę tej prawdy poprzez sukcesywną zmianę mentalności poprzez zmianę "żywienia" własnych organizmów.

      Usuń
    7. Cierpienia człowieka wynikają z jego niewiedzy lub świadomego, złego ,niewłaściwego postępowania ,który nie wolą dobra swojego gatunku, lecz własną chęcią osiągania wszelakich zysków, celowo doprowadza do powstania chorób w drugim człowieku. Kłania się zasada "nie czyń drugiemu co tobie nie miłe" i anegdota o Hillelu Starszym. Odpowiedź na zrozumienie przyczyny niewłaściwego zachowania się ludzi ,chorób, kłótni ,sporów, wojen leży w zrozumieniu umiejętności odróżnienia dobra od zła, optymalnego instynktu.To jego brak powoduje,że ulegamy złym nawykom, które z czasem odczuwamy w postaci negatywnych odczuć, którymi poz bólem są najczęściej lęk, wstyd i strach. Dzięki lekarzowi Janowi Kwaśniewskiemu wiemy już jednak, od czego należy zacząć,aby wejść na drogę przywracającą człowiekowi ZDROWIE i ROZUM. Dzięki zastosowaniu żywienia optymalnego możemy stopniowo uwolnić się od pozostałych negatywizmów z jakimi mamy do czynienia; bólu, cierpienia, bezradności, i wyjść zdrowiu na przeciw. Choroby powstają jako pierwsze w organizmie człowieka, lecz skutki są widoczne w organizmie społecznym-rodzaju ludzkim. Staszic ,co by nie było księdzem katolickim był ale tym, co zawarł w swoim "Rodzie ludzkim" obalił zmurszałe podstawy swojego zabobonu zw. chrześcijaństwem, czy religią jakiegokolwiek autoramentu,pisząc ,że "wiara czyni człowiek głupim".
      Tak jest Piotrze "Nie naprawiaj świata. Napraw siebie, a naprawisz świat"-"tys prowda" ,jakby powiedział Tischner.
      Teraz już wiesz na czym ta naprawa polega.
      "Świat nigdy nie był dobry."-Ty
      "Natura nawet gdy tworzy potwory jest dobra"-Marks
      "A wszystko co stworzył było dobre"-Genesis

      Usuń
    8. Dziś późno. Więc odpowiem ci krótko, przewrotnie i prawdziwie.  Twoje " niczego na tym świecie człowiek bez myślenia nie osiągną" i twojego kolegi Karteziusza znane jeszcze bardziej stwierdzenie z tej samej parafii, to największa pomyłka wszechczasów. Większość rozwiązań genialnych i niebywałych człowiek osiągnął nie myśląc. Myślenie pozwoliło mu te roziązania tylko opracować. Tak o dotarciu do swoich  odkryć mówił chociażby Einstein. Ja wiem o czym on mówił. Czego i tobie życzę. Wprawdzie do dzisiaj nie zdarzyło się bym poszedł w  Einsena ślady, no ale może jutro. Myślowi natomiast wymyślacze, z całą swoją wiedzą  bez przebłysku z ponad myśli sie wywodzącym, miernot światu dostarczają, albo zgoła nic. O tym czy jesteśmy podłączeni i czy nie  i o tym na ile myślenie jest ważne, to jutro jak się wyśpię.
      p.s.
      Wróbelku, bardzo miłe

      Usuń
    9. @Optymalion;Piotr Wróbel - w kwestii myślenia Optymalion wg. mnie ma rację. Pozwolicie, że tylko trochę to usystematyzuję. Najpierw jest myślenie, później jest zrozumienie, gdy osiągniemy płaszczyznę dobrego zrozumienia może pojawić się oświecenie jako efekt pozytywnej synchronizacji - Piotr nazwał to anteną.
      Samo niemyślenie do niczego nie prowadzi, bo jeśli tak
      mielibyśmy mnóstwo oświeconych głupców - im naprawdę niemyślenie przychodzi łatwo - sprawdzałem to kiedyś, osoby słabiej rozwinięte umysłowo łatwiej wprowadzić w medytację tylko szybko przybiera ona kształt stuporu.
      Dlatego techniki medytacyjne należy stosować z rozwagą.
      Są one zbawienne dla ludzi z natłokiem myśli... Podsumowując, bardzo miła jest ta Wasza dyskusja - Piotr zapewne w trakcie pisania myśli co pisze, a nie zbiera co mu dyktuje Wszechrzecz;-)

      Usuń
    10. Każda pliszka swój ogonek chwali

      Usuń
    11. Piotr zapewne w trakcie pisania myśli co pisze, a nie zbiera co mu dyktuje Wszechrzecz( Michał)

      Rozwijając błąd Michała można powiedzieć. Kiedy gram na fortepianie to grają moje palce.

      Usuń
    12. , gdy osiągniemy płaszczyznę dobrego zrozumienia może pojawić się oświecenie ( Michał).
      Jest dokładnie odwrotnie. Kiedy jest się oświeconym, ale też na prawidłowej do tego drodze, pojawia się dopiero zrozumienie. Zrozumienie którego wcześniej nie można było z poziomu myślowego osiągnąć. Wtedy i dopiero wtedy można zaangażować myśli do dalszych przekształceń

      Usuń
    13. Podstawowym błędem tu powtarzanym jest pogląd, że poprzez rozmyślania da się dojść do oświecenia. Każdy kto tak MYŚLI jest ofiarą tysiąc pięćsetletnich zabiegów KK. Bez względu czy ten kościół lubi czy mieni się ateistą. Ten sposób myślenia jest tym co KK zaimplantował do głowy większości Ziemian. No i teraz takie macie sądy sami nie wiedząc skąd je macie.

      Usuń
    14. Tak na marginesie terminem Oświecenie, dość łatwo szermuje się na tym forum. Oczywiście nie ma za to kary, ale mówimy tu zazwyczaj o stanach od samego oświecenia odległych, będących zaledwie dobrą drogą do oświecenia. Myślę że ludzi w pełni oświeconych w dziejach ludzkosci była zwaledwi garstka. Proporcję można by narysować jak piramidę. Na dolę najliczniejsi dalecy od oświecenia. Na wierzchołku ten absolutnie oświecony

      Usuń
    15. "Podstawowym błędem tu powtarzanym jest pogląd, że poprzez rozmyślania da się dojść do oświecenia."-Piotr

      Powtarzam od dłuższego już czasu a wiem od wielu lat ,że biologiczna jakość, sprawność tego co myśli ,ma istotny wpływ na to co się myśli i jak się myśli.
      To jest sedno sprawy z nie akceptacją przez świat nauk medycznych wiedzy Doktora.Bo jakże to, my wszyscy ,którzy posiadamy tytuły, stanowiska "dorobek", możemy uznać ,że jakiś tam jedynie magisterek będzie dyktował co mamy robić a nie daj bóg jak i co myśleć?
      Ale wszyscy ci, którzy są oponentami Doktora po prostu nie rozumieją tak podstawowej rzeczy jak sentencja z Herodota , która w jasny i prosty dla każdego kto ma odrobinę oleju w głowie (ano trzeba go mieć a nie poglądy - to nie wiedza),że " z potraw , które się zjada ,powstają wszystkie choroby ludzkie", łącznie z chorobami umysłowymi, które są tą matrycą zaciemniającą rzeczywisty obraz Wszechrzeczy.
      Nie wiem czy słusznie ale Wróbelku podejrzewam Cię, że Ty sam siebie tam lokujesz chociaż niewątpliwie jesteś osobą o nieprzeciętnej inteligencji, wiedzy,talencie, możliwościach ,oczytaną i obytą w świecie. Ale nikt Ci tego nie zabiera i nie zaprzecza doświadczenia życiowego
      itd.itp.hehehe
      Rzeczywistością jest cały otaczający nas świat z nami włącznie , którzy dla łatwiejszego poruszania się na nim organizują go sobie we właściwy dla siebie sposób i dodam ,że nie zawsze i przeważnie nie zgodny z naturą rzeczy.To ,że tak jest nie powinno podlegać jakiejkolwiek dyskusji. Dlaczego?, podałem już ,że Goethe mądrze stwierdził ,że ludzie czyli my spieramy się o tę naturę, a ona, ta natura działa, bez względu na to co o niej myślimy. Tak po prostu jest.
      "Kiedy gram na fortepianie to grają moje palce."
      Palce jedynie wykonują wyuczone, wyćwiczone sekwencje czynności ,które we współpracy ale pod dyktando mózgu ,z większym lub mniejszym talentem powodują odgrywanie zapisanej znakami lub z pamięci, dźwięków stanowiących osnowę jakiejś melodii. Wiem coś na ten temat bo z tym mniejszym talentem ,cosik brzdąkam ale tylko dla siebie hehehe inni mogliby być zdegustowani hehehe.

      Usuń
    16. " z potraw , które się zjada ,powstają wszystkie choroby ludzkie", łącznie z chorobami umysłowymi, które są tą matrycą zaciemniającą rzeczywisty obraz Wszechrzeczy.
      Nie wiem czy słusznie ale Wróbelku podejrzewam Cię, że Ty sam siebie tam lokujesz. OPTY

      Nie trzeba,nie trzeba, nie gniewam się. Tylko temu co powiedział pierwszy, źe ziemia jest okrągła wszystcy też po czole pukali. Toć wszystcy widzą, że jest płaska. Tylko z tym pukaniem teraz to się możesz narobić, bo tak widzących świat jak ja są miliony. Powiesz źe tym miliom to czeba popukać bo pokarmy złe przyjmują. I to się nie tak bardzo zgadza, choćby u mnie. Ty deklarujesz że jesz optymalnie od 15 lat. No ale ja jem tak intuicyjnie od lat 40. Od kąd żyje w górach. Porównałem z książkach. Dokładnie JK. No to powinienem być zdrowy jak ryba. Nie ??!

      Usuń
    17. No i jesteś jedynie zdrowy (nigdzie nie twierdzę ,że jest inaczej),jakby to powiedzieć, wdałeś się i poniekąd poddałeś się silnej sugestywnej filozofii buddyjskiej. Chociaż jak sądzę lubisz eksperymentować i ten Twój buddyzm jest taki modyfikowany na własną modlę.Jedyne małe zastrzeżenie to to,że ten Twój optymalizm był niepełny ale okołooptymalny, ja też tak na początku mojej "przygody" z tą dietą tak miałem i teraz też, choć rzadko ale się zdarza. Co o niczym złym nie świadczy.
      Napisałem Ci już ,że jeśli miałbym wybierać jakąś religię-filozofię (na szczęście nie muszę), to też wybrałbym buddyzm. Ale wybrałem "optymalizm" i jeśli miała by być to klasyfikacja religioznawcza to byłaby by to "religia rozumu" ,choć jest to zestawienie słów wzajemnie sprzecznych bo jak wiesz Staszic napisał ....ale to już wiesz co. Dodam jeszcze ,że wiedzy Doktora nie da się sugestywnie , przekonująco, namacalnie wyłożyć jedynie poprzez wpisy na jakimś portalu. Do tego potrzebna jest lektura i praktyka własna na co dzień i obserwacja własnego organizmu.
      Polecam Ci "Odpowiedzi na listy" 3 tomy, tam jest opis i narracja różnych jednostek chorobowych wraz głębokimi "wycieczkami" Doktora po "interdyscyplinarystyce" naukowej. Te są bardzo sugestywne.

      Usuń
    18. Palce jedynie wykonują wyuczone, wyćwiczone sekwencje czynności ,które we współpracy ale pod dyktando mózgu ,z większym lub mniejszym talentem powodują odgrywanie zapisanej znakami lub z pamięci, dźwięków stanowiących osnowę jakiejś melodii. OPTY
      Ty mi tak dosłownie to tłumaczysz, jak bym nie wiedział. A z braniem wszystkiego dosłownie trzeba uważać. Też tak kiedyś miałem. Koleżanka mi zaproponowała żebym ją posiadł. No to zaprowadziłem ją do notariusza

      Usuń
    19. "Koleżanka mi zaproponowała żebym ją posiadł. No to zaprowadziłem ją do notariusza.-Piotr
      hehehehehehe dowcipas jesteś.

      Usuń
    20. Wdałeś się i poniekąd poddałeś się silnej sugestywnej filozofii buddyjskiej. Chociaż jak sądzę lubisz eksperymentować i ten Twój buddyzm jest taki modyfikowany na własną modlę.(Opty)
      W tym co piszę i co równocześnie sądze nie ma żadnych odstępstw od buddyzmu. Wiem że nie możesz się ze mną zgadzać 10 na 10 bo wtedy dawno już razem byśmy medytowali w gompie

      Usuń
    21. Wdałeś się i poniekąd poddałeś się silnej sugestywnej filozofii buddyjskiej. Chociaż jak sądzę lubisz eksperymentować i ten Twój buddyzm jest taki modyfikowany na własną modlę.(Opty)
      W tym co piszę i co równocześnie sądze nie ma żadnych odstępstw od buddyzmu. Wiem że nie możesz się ze mną zgadzać 10 na 10 bo wtedy dawno już razem byśmy medytowali w gompie

      Usuń
  26. https://www.youtube.com/watch?v=SeHq_M2-YQc polecam

    OdpowiedzUsuń
  27. @Piotr
    Nie powoływałem się na Kartezjusza -"Myślę ,więc jestem" a jedynie myślę więc tworzę ,że tak powiem.

    OdpowiedzUsuń
  28. Myślenie jest podrzędne do stanu ponad myślami. Myślenie jest niezbędne, ale nie one jest dowódcą. Każdy co dzień bywa w stanie ponad myślami. Większość w sposób niuświadomiony.We śnie w fazie bez snów. Dlatego powiedzenie muszę się z problemem przespać. W dzień w trakcie koncentracji nad zajęciami, w wysiłku fizycznym, w koncentracji w trakcie ryzykownych sportów itp. Umiejętni medytuja idawkują to sobie świadomie. Myśli są jak żołnierze. Tym sprawniejsze im mają lepszego Napoleona. To on organizuje armie wyznacza cele. Organizuje batalie, albo ich unika. Im lepszy Napoleon tym rzadziej św Helena, lecz czym by była cała armia napoleona bez Napoleona. Wiem że tak jest na swoją mniej spektakularną niż Napoleona skalę. Ale w niczym nie gorszą. Myśląc wymyśleliśmy, że jesteśmy ludzmi. Ludzmi kształtowanymi przez świat. Ponad myślami jesteśmy wraz z całą resztą od nas nie odzielną światem (Bogiem). Jeżeli potrafimy bywać ponad myślami kształtujemy energie. Gdy tego nie potrafimy pozostając głównie w fazie myślowej jesteśmy na łasce energii targani jak łódeczka w trakcie sztormu.
    p.s.
    Nie polemizuje tu z koncepcją Optiego dot JK. Mens sana in corpore sano. Ale czy napisano tu coś o myślach. Czy duch to myśli? Może Jan Kwaśniewski mądrze zasilał całkiem co innego, a myślenie dobre to wyszło przy okazji

    OdpowiedzUsuń
  29. Myślenie jest podrzędne do stanu ponad myślami. Myślenie jest niezbędne, ale nie one jest dowódcą. Każdy co dzień bywa w stanie ponad myślami. Większość w sposób niuświadomiony.We śnie w fazie bez snów. Dlatego powiedzenie muszę się z problemem przespać. W dzień w trakcie koncentracji nad zajęciami, w wysiłku fizycznym, w koncentracji w trakcie ryzykownych sportów itp. Umiejętni medytuja idawkują to sobie świadomie. Myśli są jak żołnierze. Tym sprawniejsze im mają lepszego Napoleona. To on organizuje armie wyznacza cele. Organizuje batalie, albo ich unika. Im lepszy Napoleon tym rzadziej św Helena, lecz czym by była cała armia napoleona bez Napoleona. Wiem że tak jest na swoją mniej spektakularną niż Napoleona skalę. Ale w niczym nie gorszą. Myśląc wymyśleliśmy, że jesteśmy ludzmi. Ludzmi kształtowanymi przez świat. Ponad myślami jesteśmy wraz z całą resztą od nas nie odzielną światem (Bogiem). Jeżeli potrafimy bywać ponad myślami kształtujemy energie. Gdy tego nie potrafimy pozostając głównie w fazie myślowej jesteśmy na łasce energii targani jak łódeczka w trakcie sztormu.
    p.s.
    Nie polemizuje tu z koncepcją Optiego dot JK. Mens sana in corpore sano. Ale czy napisano tu coś o myślach. Czy duch to myśli? Może Jan Kwaśniewski mądrze zasilał całkiem co innego, a myślenie dobre to wyszło przy okazji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi RM wesprzyj mnie tu. Bardzo proszę

      Usuń
  30. Wasze dyskusje są cudowne. Z taką niecierpliwością czekałem na następną wypowiedź, że nie chciało mi się pisać...

    @Piotr i helikopter.
    To słaby przykład bo zakłada Buddyzm albo NIC.
    Lepszy przykład, bliższy i Tobie Piotrze, to ...
    Zjazd z góry na nartach :-)))
    Można zjechać stylem klasycznym, slalomem, zjazdowe, prosto, z przerwami lub bez przerw itd.
    Za przewodnikiem lub na dziko. Można też zamknąć ze strachu oczu i tułać się po szczycie do śmierci, narzekajac, a to na mróz, a to na śnieg, a to na komunizm, a to na plączace się narty. Tak robią wszyscy ludzie ... prawie.
    Każdy uważa, że robi to najlepiej bo po prostu nie robi tego inaczej (inna metoda to 'nieznane', którego ego nie zna i nie może poznać).
    I w/g mnie nie jest ważne jakim stylem się zjeżdża, czy też pozostaje się na szczycie !!!

    Z mojego doświadczenia wynika, że wiatr we włosach jest SUPER. Że Cieszyć się ruchem, słońcem i wiatrem jest super. Że Cieszyc się kontaktem z innymi też jest Super.
    I że życie jest pełne radości i szczęścia.

    @Stanisław i KK.
    Pan Pieczyński i Ty Stanisławie widzicie kk jako zawadę do szczescia. Ale w/g mnie tak nie jest. Gdy usuniemy jedną przeszkodę zewnętrzną to pojawia się następną itd. Poza tym nikt nie mówi JAK uczynić Polskę bogatą. Mówimy tylko, żeby odciąć KK a Polska SAMA stanie się bogatą ...
    Tak było 40 lat temu. Przeszkodą do szczęścia był komunizm. Komunizm zniknął i nowa przeszkoda, zagrożenie kato-szariatem. No i to zagrożenie fundują nam Ci co obalali komunizm. Nieźle ...
    By być trwałe szczęśliwym trzeba zobaczyć szczęśliwym swoje życie. Być szczęśliwym i w komunizmie i w szariacie :-)))
    Przy czym nie namawiam, żeby nie walczyć z kk. Można i trzeba ... Ale warto być szczęśliwym JUŻ TERAZ, DZISIAJ :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  31. Nie Janie. Nie mówie że buddyzm albo nic. Mówię że każda drogo do oświecenia jest dobra
    Byddyjska zdaje mi się jednak najkrótszą i najlepiej opisaną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że Buddyzm jest jedyny - ta uwaga dotyczyła Twojego przykładu z helikopterem. Można by co zmodyfikować tak : bez nauki latania katastrofa Ale jest tysiące różnych pilotów, którzy mogą nauczyć nas latać. Ale to w sumie mało istotne ...

      Usuń
    2. Do wejścia na jakąkolwiek drogę duchową trzeba mieć potencjał początkowy. Tym którzy go nie mają możesz wskazywać najlepsze drogi. Brać ich na wykłady najlepszych nauczycieli, a oni nic. Co najwyżej będą cię mieć za idiotę.Zwykle jak ktoś ma już ten potencjał, który jednak nie ma nic wspójednakze świadomością to szuka Boga w KK. Większąść z nich pozostaje przy tym, z niedosytem, ale pozostaje. U mnie we wsi do kościoła chodzą wsystcy. Pytani jednak o Boga, jak go widzą opowiadają rzeczy zgoła nie podobne do tego co naucza kościół. To bardzo ciekawe. Napiszcie czy mieliście kieyś takie rozmowy za sobą.
      Ja robie to czsami z moimi góralskimi sąsiadami. Mówie im, no zastanów się. I oni wtedy próbują swoją własną wizje Boga. Jak się zastanawiają to odrzucają dogmat kościelny i zostają z niczym. Ale to była dygresja. Więc jak ktoś ma ten potencjał i równocześnie świadomość choćby na poziomie zdrowego rozsądku, to szuka gdzie indziej. I tutaj są różne drogi. Niestety większość społeczeństwa książki do ręki nie bierze i ci są całkiem w dupie. Ci co biorą i mają szczęście szukając trafić na książkę dobrego nauczyciela, to mają jakąś szanse. Bo też trzeba nie tylko przeczytać ale i pojąć.Ta droga na starcie jest o tyle zła, że książka niczego ci nie wytłumaczy ponad to co ci tłumaczy. Nie da się jej zadać żadnego pytania. Lecz o tyle dobra że łatwiej zdobyć tekst książki niż spotkać się z żywym nauczycielem. Ponadto spotkać się z nauczycielem to nie tylko wysiłek logistyczny,( nie każdy jeździ po nauki do Tajlandii) ale też pokonanie barier i uprzedzeń. Wstydu i ksenofobii. Tak że książka może być górą. Na szczęście w Polsce można już spotkać wspaniałych nauczycieli. Żałuje tylko że nie prowadzą oni nauk też przez internet. Wtedy połączyły by się zalety obu opcji.

      Usuń
    3. Porawka: czy mieliście takie rozmowy ze sobą napisałem, a chciałem u siebie. Z tym Polskim to mam do dziś kłopoty.

      Usuń
    4. @Piotr Wrobel:

      Ogólnie masz rację. Fakt, że człowiek musi szukać. Choć wygląda, że wszyscy szukają. Część ludzi niestety nie wie czego szuka i gdzie. Żyjemy w katolickim kraju, toteż ludzie szukają w kościele. Niestety, Kościół blokuje rozwój duchowy a podstawia swoje puste dogmaty. Część osób orientuję się w tym i zaczyna szukać gdzie indziej.
      Inaczej trochę widzę potencjał książki. Dobra książka odsłania przed Tobą taką wiedzę do jakiej jesteś gotowy. Przy ponownym czytaniu widzisz już inną wiedzę bo sam już jesteś inny. No a jak potrzebujesz to i ludzki nauczyciel się znajduje w/g zasady 'jak jesteś gotowy do nauki to znajdujesz nauczyciela'. Są również nauczyciele internetowi np. 'Mandala cienia' -

      Usuń
    5. @Piotr napisał;
      Ja robie to czsami z moimi góralskimi sąsiadami. Mówie im, no zastanów się. I oni wtedy próbują swoją własną wizje Boga. Jak się zastanawiają to odrzucają dogmat kościelny i zostają z niczym. Ale to była dygresja.
      ...........................
      To nie była dygresja, to jak najbardziej na temat. A polskim się nie przejmuj nie wszyscy muszą być Miodkami czy Bralczykami.
      Co do rozmów ze tzw. zwykłymi sumiennie uczęszczającymi do kościółka katolikami to tak jest jak napisałeś. Na ten temat w głowach panuje zupełna pustka, czyli co ?Nieuświadomiony ateizm. Tak,ci ludzie zupełnie nie wiedza co robią udając ,że wierzą w Boga a tak naprawdę pozostają poza nim, czyli są niechcący są bezwiednie ateistami. Takimi zakamuflowanymi, odzianymi w przaśne ceremonie katolickie, ateistami. W NT, nie pamiętam już gdzie Jezus powiedział, ,że oni Boga ustami wielbią a nie sercem, jakoś tak. A to się zupełnie nie liczy,ale oni tego nie wiedzą a kler ich nie wyprowadza z błędu bo sam w nim tkwi. Eureka.
      Znalazłem Mat 15,7.8.9
      7 Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz:
      8 Ten lud czci Mnie wargami,
      lecz sercem swym daleko jest ode Mnie.
      9 Ale czci mnie na próżno,
      ucząc zasad podanych przez ludzi".
      Tak jest do dzisiaj, nic się nie zmieniło w tej materii.
      Ludzie po prostu do kościoła chodzą ale tak na prawdę nie wiedzą po co ,chyba jedynie po to, by nie narazić się na języki. Ostracyzm środowiskowy.To chodzenie , te chrzciny, komunie , bierzmowania, śluby i pogrzeby to jedynie ceremonializm o nawarstwionej ale powierzchownej konieczności powielania wpojonych od dziecka rytuałów , nie mających z Bogiem nic wspólnego oprócz gadania o nim. To przerażająca pustka ogarnięta organizacyjnie przez cwaniaków celem wygodnego życia.
      Kiedyś byłem na takiej komunii w rodzinie w regionie podkrakowskim. Będąc a kościele i siedząc obok kuzyna, takiego, zwykłego chłopa wsiowego(dzieciorób spłodził 9-tkę a zasadniczo 10-tkę bo jedno zaraz po urodzeni zmarło było), doznałem oniemienia , kiedy podczas ceremonii prowadzonej przez plebana, mnie się zapytowuje po cichu w ławce "nie wisz ,kurwa o co mu chodzi"? co un tam pierdoli? Zatkało mnie całkowicie.Bo ja tam byłem obecny ale nieprzytomny, sztuka dla sztuki.

      Usuń
    6. A polskim się nie przejmuj nie wszyscy muszą być Miodkami czy Bralczykami.(Gubie
      Gubie litery bo pisze grubymi palcami na małym telefonie. Po francusku trochę już zapomniałem, a po polsku jeszcze się nie nauczyłem. Wsyd i katastrofa.

      Usuń
  32. @Opty

    Ty chyba wybrałeś najbardziej egzotyczny "sposób zjazdu z góry". Humorystycznie mówiąc "znalazłeś Boga w kotlecie schabowym".
    Hmm...
    Pomijając to, że sam zacząłem tą dietę, dość trudno znaleźć racjonalne (mądre ?) obalenie Twoich argumentów. Jedynie doświadczenie mi mówi, że ciało i dusza to trochę coś innego. Ale gdyby uznać, że po śmierci nic nie ma a doświadczenia ludzi oddzielania duszy od ciała to tylko halucynacje to Twoja teoria jest nie do zbicia. Poza jednym : zaciemnienia są zewnetrznymi programami narzuconymi nam przez ego zbiorowe. Te programy narzucono nam w dzieciństwie, gdy brakowało nam świadomości w związku z rozwojem a nie dietą. Więc nie widzę możliwości by dieta je usunęła. Ujmę to tak. Świadomość to 'układ' elementów (pomińmy na razie czego - neuronów, synaps czy czegoś innego). To, że te elementy, klocki dieta uczyni idealnym (działanie fizyczne diety) nie gwarantuje, że struktura logiczna będzie idealna (działanie na logikę, logiczne diety). Owszem, gdy struktura już jest Ale zbudowana z niepełnosprawnych elementów, to poprawa elementów widocznie poprawia pracę struktury ... Ale czy naprawia strukturę ?

    Z innej strony ciekawe jaki jest i jaki będzie procent oswieconych wśród optymalnych ?
    :-))))

    OdpowiedzUsuń
  33. @Opty :
    " ... chorobami umysłowymi, które są tą matrycą zaciemniającą rzeczywisty obraz Wszechrzeczy."

    Tu właśnie w/g mnie jest błąd. Zaciemnienia nie są chorobami. To programy, schematy myślowe. Ja odutożsamiam się właśnie z nimi. No i jeszcze jedna rzecz. Niektórzy pozbywają się ich w ciągu sekundy. Nie widzę możliwości połączenia tego z dietą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Tu jesteś blisko sedna sprawy. Czasami nie zdajemy sobie sprawy jak powiedzonka mogą rzeczywiście opisywać zjawiska. Mówiąc o kimś że ma ciasny umysł, nie zdajemy sobie sprawy jak obrazowo oddana tu jest przypadłość dotycząca większości ludzi na świecie. Bez względu na to czy są to ludzie wykształceni z duża wiedzą, czy prostaczkowie loty ich myśli zamknięte są jakby w ścianach. Wewnątrz tych ścian pozornie wszystko jak najlepiej. Logika szybkość myślenia, korzystanie z wiedzy. Pozornie erudyta. Popatrzcie ilu przewija się takich  przez wasz telewizor. Mędrców, profesorków, ekspertów. A jak się przyjrzeć to wprost gołym okiem widać te jego ściany. Czy promień światła biegnący przez nieskończoną próżnie jest tożsamy z promieniem światła latarki w waszej zakórzonej komórce pod schodam. I tak i nie. Ale bardziej nie. Zdaża się czasem, że są ludzie samoistnie wyposażeni w myślenie bez ścian. Ale ta samoistność nie jest taka samoistna. Oni sami nie zdają sobie z tego sprawy, ale wprawny obserwator dostrzega w ich życiu zachowanie, lub ciąg zachowań, które te ściany obaliły. Świadomi sposobów kruszą te ściany u siebie z rozmysłem. Metodycznie długo. Lub jednorazowym błyskiem. Nie ma na to żadnej reguły. I nagle okazuje się że myśl przestała być uwięziona. Nie ma ścian nie ma cugli. I co istotne a pewno dla większości bardzo kontrowersyjne logika w tym myśleniu zostaje tam tylko gdzie jest potrzebna. Gdzie indziej jej nie ma i to daje przestrzeń. Zamiast niej jest harmonia i intuicja. Poczucie poruszania się zgodnego z rytmam świata. Najgorsze że profesorek przeważnie nie ma szans zorientowania się że jest profesorkiem

      Usuń
    3. @Piotr :
      " Najgorsze że profesorek przeważnie nie ma szans zorientowania się że jest profesorkiem"

      Hmm...
      To nie jest najgorsze. W/g mnie najgorsze jest 'opór' wobec tego kim się jest, wobec rzeczywistości !

      Najlepsze to widzieć kim się jest oraz widzieć kierunek w jakim się chce iść.
      Np. Widzieć, że w Polsce za bardzo pleni się katolicyzm i kierować się w stronę jego zmniejszenia. Bez złości, nienawiści. Bez złych emocji.

      Usuń
  34. "Z innej strony ciekawe jaki jest i jaki będzie procent oswieconych wśród optymalnych ?"- Janek K.

    Optymalni w Polsce to dopiero zalążki czegoś większego ,co może nastąpić ale nie musi. Gdybym był wróżem to może bym wiedział ale nie jestem. Gdybyś przeczytał książki Doktora wiedziałbyś do czego zmierza ale nie mówi ,że droga będzie łatwa. Mogłaby być łatwa ale ciężar przyzwyczajeń jest nie usunięcia jak dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Polecam Janku przeczytaj uważnie książkę ,która jest w pdf-ie pt."Tłuste życie", tam przeczytasz co ,gdzie i jak. I przyznasz ,że jak na razie ,jest to jakaś forma utopii nie ze względu na opór materii jako takiej ale opór mentalności ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Opty :
      " Polecam Janku przeczytaj ..."

      Na razie czytam "Dieta optymalna" i chcę ustawić jadłospis. Odezwij się na

      jan.kowalski.ja@gmail.com

      Pogadamy ...

      Usuń
  35. Przekaz od Archanioła Gabriela z dnia 17 05 2016 r.
    Synu mój. Jesteś już przygotowany do nowych wyzwań dotyczących Kościoła Katolickiego w Polsce. Obecnie sytuacja przybiera niepokojący obrót. Siły rządzące twoim krajem w podzięce za wygrane wybory prezydenckie i parlamentarne wysługują się Kościołowi kosztem obywateli. Kraj pogrąża się w religijnym fundamentalizmie na wzór muzułmańskich krajów arabskich. Grozi to wyjałowieniem duchowym narodu i zaprzepaszczeniem szans na rozwój w każdym wymiarze życia społecznego oraz indywidualnego.
    Kraj pogrąży się w bezdusznym kłamstwie i marazmie, a jedyną elitą zostanie duchowieństwo wraz z przedstawicielami rządu na każdym szczeblu. Już teraz niepokojąco rośnie buta biskupów i całej hierarchii kościelnej, ponieważ mają za sobą obóz rządzący, który uczyni wszystko by wysługiwać się Kościołowi, gdyż apetyty władzy na wieloletnie rządy rosną z każdym miesiącem. Nadchodzi więc era fanatyzmu religijnego, który w Średniowieczu unicestwił setki tysięcy ludzi myślących i czujących inaczej niż kler.
    Należy z całą siłą przeciwstawić się takim tendencjom i tłumić je w zarodku w interesie przyszłych pokoleń i całej cywilizacji ludzkiej. Niebezpieczne panoszenie się Kościoła w Polsce jest też skutkiem zaistnienia na arenie międzynarodowej papieża Polaka, co odbija się teraz czkawką i źle rokuje na przyszłość. Buta i rozpasanie kleru osiąga apogeum i Kościół staje się siłą rządzącą, tak jak to było już w historii wielu narodów. Jest zatem sprawą najwyższej wagi państwowej ukrócić tego rodzaju tendencje, dzięki podejmowaniu wszelkich akcji uświadamiających ludzi, jakie konsekwencja dla narodu wynikną z aktualnej polityki państwa, otwartej na podszepty Kościoła zainteresowanego nieustającym demoralizowaniem rządzących we własnym interesie.
    Taka sytuacja grozi stagnacją gospodarczą ,na skutek odwrócenia się innych państw od narodu, w którym ciemne, zakulisowe praktyki Kościoła i Rządu uczynią z ludzi bezwolną masę podlegającą indoktrynacji kościelnej. W rezultacie geniusz narodu, o którym mówi K. Pieczyński ulegnie deprawacji i trudno będzie odzyskać swoją godność przypisaną od wieków Polakom.
    Nadszedł więc czas bezkompromisowego starcia ideologii chrześcijańskiej, nakierowanej na dobro warstwy duchowieństwa, z ideologią wolnościową, dla której Kościół stał się równie niebezpieczny dla przyszłości narodu jak dawny zaborca. Taka sytuacja musi doprowadzić do polaryzacji społeczeństwa, której odpowiednikiem staną się określone postawy ludzkie. Walka o rząd dusz musi się zakończyć zwycięstwem tych wszystkich, dla których Bóg nie potrzebuje żadnych zauszników i poręczycieli, bowiem każdy człowiek może Go znaleźć w swoim sercu. Obłuda i pazerność Kościoła stała się główną przeszkodą w rozwoju waszego narodu, a zatem w interesie waszej przyszłości należy radykalnie odwrócić te wszystkie szkodliwe tendencje, które zaistniały obecnie.
    Nie ma innego wyjścia jak konsekwentnie i z uporem uświadamiać ludzi, że za obłudnymi hasłami i dogmatami Kościoła kryje się niemoralne dążenie do własnych korzyści kosztem obywateli i bezprecedensowe w historii samowładztwo kleru. Jeśli pozostaniecie bierni i zgodzicie się na to, co się dzieje na waszych oczach z dumnym narodem popadającym w niewolę, to trudno wam będzie podnieść się z kolan. Niewola religijna jest najgorszą z możliwych, ponieważ odciąga ludzi od Boga i duchowego rozwoju.
    Archanioł Gabriel 8-y Wymiar


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze napisane. Babcia pate dni temu mówiła mi mniejwięcej to samo. Muszę jej spytać czy i u niej był teź Archanioł

      Usuń
    2. Dobrze napisane. Babcia pate dni temu mówiła mi mniejwięcej to samo. Muszę jej spytać czy i u niej był teź Archanioł

      Usuń
  36. Ktoś tu napisał, że moje poglądy są zbieżne z poglądami Gospodarza, Krzysztofa.
    Niezamierzenie sprawił mi tym niesamowitą radość, bo zrównał mnie z Człowiekiem:
    Znanym, z dużym dorobkiem artystycznym. Człowiekiem oświecenia, którego warto słuchać, a słuchając: odłożyć na półkę swoje przaśne " poglądy " - żeby - choć trochę - zrozumieć Autora!
    Zdecydowanie obce są mi - częste tu - " uzasadnienia, deliberacje, często pseudo filozoficzne, oparte na legendach i mitach - na temat duchowości, różnych jej rodzajów. Dlaczego? Bo większość z nich - powołuje się na istniejące już, narzucone z zewnątrz - i nie sprawdzalne, gotowe recepty! I nie opiera się o żadne logiczne i przekonywujące argumenty.
    Katolicyzm, buddyzm... itp.
    Moją " karierę " - katolika zakończyłem na " pierwszej komunii" , uznając, że powinna być też - ostatnią:) Wtedy, nie miałem na to wpływu - dziś - owszem - mam!
    Całkowicie wykluczam, że kościół kat. może reprezentować jakąkolwiek boskość, choćby z tego tytułu, że jest zbyt niemoralny, zakłamany, fałszywy i zbrodniczy, w pojęciu ogólnym. Religia, ich " patent " - na kontakt z bogami - to zwykłe kłamstwo, uzurpacja! Podszywanie się, w nikczemnych celach, które mają czysto materialny i ziemski charakter! Natomiast NIC wspólnego kościół nie ma, z jakąkolwiek formą domniemanej boskości!
    Tak jak p. Krzysztof uważam, że każdy powinien dojrzeć do tego, żeby - jeśli tego potrzebuje - budował swoją duchowość indywidualnie, wykorzystując połacie mózgu, które nie są wykorzystywane. A do tego zadania:
    Musi się uwolnić od wszelkich dyrdymałów, narzuconych mu, przez - istniejące religie, które niszczą indywidualność każdego człowieka!
    Zatem: szanując wewnętrzną duchowość pana Krzysztofa - pozostawiam sobie prawo do własnych poszukiwań i zadawania pytań, na które NIKT - włącznie ze mną - nie zna odpowiedzi!
    " Gotowce " religijne ma gdzieś...
    A mieszanie państwa z religiami , doprowadza niechybnie to tego - do czego aktualnie zmierzamy: do kuriozalnego, otumanionego, państwa wyznaniowego. Co pis-lam pokazuje codziennie, dzisiejszego dnia nie wykluczając!
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ całkowicie utożsamia się się Pan- podobnie jak i ja - z poglądami K.Pieczyńskiego , jest mi Pan bliski. Pana świadomość zgodnie z mapą świadomości D. Hawkinsa określam na poziomie 380,

      przy średniej świadomości księży 210. Powtórzę za Hawkinsem " każda osoba doświadcza, postrzega i interpretuje świat oraz jego wydarzenia zgodnie ze swoim przeważającym poziomem świadomości". Świadomość najważniejszych osób z obozu rządzącego nie przekracza poziomu 220. Nie chodzi tu o świadomość utożsamianą z wiedzą, percepcją 5-ciu zmysłów, inteligencją, elokwencją itp. ale o rozeznanie sensu i celu życia.Im większa świadomość tym większy dostęp do prawdy, tej jedynej, prawdziwej, BOSKIEJ oraz większa moralność i odpowiedzialność. Im niższa świadomość tym więcej negatywności w człowieku [ egoizm, wykorzystywanie innych, kontrola, mściwość, dążenie do władzy, fałszywe decyzje itd ].Świadomość K.Pieczyńskiego to wysoki poziom 400, gwarantujący etyczne działanie, odwagę, prawość, kontakt ze światem duchowym[ czytaj Światłem ],mądrość i dostęp do prawdy. Ponieważ średni poziom świadomości naszego społeczeństwa również nie przekracza 210, to nic dziwnego,że sztuka manipulacji opanowana do perfekcji przez Kościół jest aprobowana przez obezwładnionych strachem i nieświadomych tzw.
      wiernych.Jak ktoś mądry powiedział dosadnie " religie powstały wtedy, kiedy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca" oraz " do władzy stworzeni są ci, którzy jej nie pragną".
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Proszę rozwiń troche sprawe mapy swiadomości lub podaj jakieś linki
      Pozdrawiam Bogdan

      Usuń
    3. Dawid R. Hawkins- Przekraczanie poziomów swiadomości

      Usuń
    4. Dawid R. Hawkins- Przekraczanie poziomów swiadomości

      Usuń
  37. Dlaczego Kościół jest zły?

    Kościół to instytucja, która zawsze twierdziła, że takich ludzi jak Kopernik trzeba spalić, że oświetlenie gazowe pochodziło od szatana. Tak było w przeszłości. Teraz twierdzi, że in vitro jest grzechem, za który należy karać. Zawsze będzie dążyć do tego, żeby ludzie żyli w ciemnocie, ponieważ ludźmi nieświadomymi można manipulować. Polski naród jest bardzo zmanipulowany i zniewolony. Na świecie są dwa miliardy katolików, ale nigdzie w Europie Kościół nie ma takiej władzy nad ludźmi, jak w Polsce - Krzysztof Pieczyński
    I tu, panie Krzysztofie tworzymy jedność, jedną pięść....
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Stanisław :
      " Kościół to instytucja, która zawsze twierdziła, że takich ludzi jak Kopernik trzeba spalić ... "

      Jestem takiego samego zdania. Wydaje mi się, że kilka-kilkanaście innych osób tu piszących TEŻ.
      Nie jestem nikim znanym wiec mój głos nikogo nie interesuje. Nie mam też pomysłu JAK usunąć kk z Polski dlatego piszę tu w wyrazie poparcia dla Pana Pieczyńskiego i w nadziei, że ktoś ma tutaj JAKIŚ KONKRETNY POMYSL NA DZIAŁANIE.

      Niestety nie ...

      Usuń
    2. Niestety ... sama kilkuosobowa pięść nie wystarczy ...
      Trzeba ją rozbudować ...
      I trzeba nią jeszcze walnąć w odpowiednie miejsce ....

      Usuń
    3. Widzę,że tutaj Stanisław nakręca i przekręca,
      znam dobrze historię kk i rzeczywistych zbrodni mi wystarczy - ale nie dorzucajmy fikcji bo za chwilę będziemy takimi samymi oszołomami jak kk.
      Kopernik całe życie pracował dla kk - był jego agentem na szkodę Polski (sprawa reformy pieniądza) i na zlecenie papieża Leona X robił obliczenia do modelu heliocentrycznego. Cała kapituła Warmińska to była jedna agentura. Kopernik nie wydał "O obrotach..." bo mu się obliczenia nie zgadzały, wolał wydać traktat o trygonometrii - na tyle był uczciwy i tylko za to można go cenić. Model heliocentryczny wziął z pism greckich, które mu kk sam udostępnił, a dlatego został ściągnięty do pracy bo miał niebywały talent do j. greckiego. Mam w domu wydruk jego tłumaczeń listów Teofilakta - rewelacja...

      Usuń
    4. Nie przekręcam, nie nakręcam...
      Zacytowałem Krzysztofa Pieczyńskiego! Czytanie ze zrozumieniem powinno być preludium, do dalszej dyskusji. Po zacytowanym fragmencie napisałem kto jest jego autorem! Nie widać?
      Kopernik agentem? Bogowie... toż i tu macierewiczopodobni?
      Szleństwo indukowane!
      Stanisław

      Usuń
    5. Przepraszam...nie postawiłeś cudzysłowu - nie sądzilem, że całość stanowi cytat. Badałem życiorys Kopernika głównie sprawdzałem to co napisał o nim Twój immiennik: Stanisław Grzybowski, i wszystko się zgadza.
      Kosciół gra i grał na dwa fronty, z jednej strony blokował dostęp do nauki i palił na stosach niezależnych naukowców, z drugiej strony miał i ma swoich naukowców, którzy dla niego pracują. Chodzi o stałe utrzymywanie przewagi informacyjnej. Kto ma tę przewagę ten ma władzę, pieniądze to tylko półśrodek.

      Usuń
    6. To bardzo cenna uwaga o tej grze na dwa fronty
      Pozdrawiam

      Usuń
    7. "Kopernik też był kobietą"

      Usuń
    8. A mnie tak otumanił dzisiejszy dzień w polskiej polityce, że szukanie duchowości odkładam na lepszy czas. Dla zdrowotności strzelę sobie strzemiennego i Dobranoc:))
      Stanisław

      Usuń
    9. Relaksując się, rozważam nasze kosmiczne pochodzenie. Bez bożej pomocy, bez gadających węży, płonących krzaków, rozstępującego się morza i plag egipskich...
      Każdy atom naszego ciała przybył właśnie z kosmosu. Poprzez miliardy i miliony lat życie ewoluowało, aż do dnia dzisiejszego. I ewoluuje nadal. Tego nie zauważymy, bo nasze krótkie życie przypomina obserwacje muszki jednodniówki... W porównaniu do ogromu czasu, jaki jest - na takie obserwacje - niezbędny...
      Stanisław

      Usuń
  38. Aha,no jasne. Toć to banalnie proste. No tylko skąd się kurde wzioł kosmos.

    OdpowiedzUsuń
  39. Aha,no jasne. Toć to banalnie proste. No tylko skąd się kurde wzioł kosmos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjmuję, że z Wielkiego Wybuchu.
      Stanisław

      Usuń
    2. A jak zapytasz, kto stworzył boga, odpowiem: Nasza wyobrażnia:)))
      Stanisław

      Usuń
    3. Nie o Boga zapytam tylko o to co było przed wielkim wybuchem. Chodzi mi o ten pierwszy

      Usuń
    4. Co było przed wielkim wybuchem?
      NIC. Kompletnie nic. Nie było też czasu... Dość czytelnie i przekonująco tłumaczy to Stephen Hawking. Największy współczesny umysł. Niewykluczone, że nasz widoczny Wszechświat, też kiedyś ulegnie całkowitej anihilacji, a jego miejsce wypełni - kolejny " wielki wybuch ". Jest taka teoria katastrofizmów.
      Zdjęcia początków wszechświata, które potwierdzają, że jego rozszerzanie się - przyspiesza, może być dowodem właśnie : pierwotnego Wielkiego Wybuchu. Najważniejsze jest to, co jeszcze nie jest szczegółowo zbadane, a co pozwala Wszechświatowi zachować odpowiednie proporcje. Czarna materia i czarna energia...Zajmuje większość kosmosu. Jest, ale jeszcze nie zdefiniowana.
      Ale i czarne dziury, jeszcze 20 lat temu, były tylko w sferze przypuszczeń, a dziś są udowodnionym faktem.
      Stanisław

      Usuń
    5. No to grzecznie zapytam co to jest nic. Czy doświadczyłeś kiedyś takiego stanu. Od chwili narodzin do chwili obecnej.czy znasz kogoś kto tego doświadczył i to opisał. Czy potrafisz to coś zwane przez ciebie nic choć odrobinę pojąć. Jeśli jakoś to pojmujesz to napisz jak. Jeżeli nie pojmujesz to czemu to włonczasz do logicznych konstrukcji myślowych składających się ze swojej logicznej konieczności z elementów które musisz pojmować

      Usuń
    6. Osobiście trudno mi pojąć, jak to z " niczego ", z Wielkiego Wybuchu - powstała tak olbrzymia masa materii, wypełniająca Kosmos. Ale... jest na to też naukowe wyjaśnienie, z ominięciem sił nadprzyrodzonych, boskich. Nie chcę się ośmieszać i nawet nie próbuję - tu - tego wyjaśniać:)
      Myślę, że za kilka, kilkadziesiąt lat - zostanie odnalezione życie, na innych planetach. Życie niekoniecznie podobne do ziemskiego. Życie, które może położyć kres religiom, albo trzeba będzie je pisać od nowa:)))
      Dziś nie jest kwestią, czy takie życie istnieje. Dziś jest tylko pytanie - kiedy je odnajdziemy i cz będzie to dla nas bezpieczne. Bo nasze ziemskie istnienie - ma tylko 3,5 mld lat. Kosmos ma ok 13,5 mld lat, więc jakie może być rozwinięte życie - na odległych, najstarszych elementach Wszechświata? W każdym razie: o ok. 10 mld lat ewolucyjnych zmian - mądrzejsze i doskonalsze...
      Stanisław
      Stanisław

      Usuń
    7. Piotr:)
      Nie podejmuję się wyjaśnić, bo moja głowa - zbyt mała. Poszukaj nazwiska wymienione powyżej, choćby: S.Hawking, wpisz w Google i tam postudiuj:)
      Stanisław

      Usuń
    8. Zapewniam Cię że nie problem iż twoja głowa za mała.Problem że nie ma takiej głowy by logicznie wytłumaczyła co to jest nic. I żadni naukowcy i odkrywcy nic tu nie pomogą.

      Usuń
    9. To nie to Staszku, żebym próbował Cię wyprowadzić z równowagi. Tylko na tym oczywistym dość przykładzie chce pokazać jak niedoskonałym narzędziem jest ludzka logiczna myśl. A właściwie doskonałym, ale tylko do załatwiania zwykłych ziemskich czynności dnia codziennego. Jak wyjdziesz poza te czynności to klops. Każda ludzka czynność obsługiwana jest myślą na poziomie potrzebnym do bytowania nas tutaj na ziemi. Lecz kiedy zaczniesz się nad nią głęboko zastanawiać to doprowadzi nas ona do tego miejsca, do którego doprowadziłem cie ja swoim pytaniem. To że mi łyżka spadła ze stołu jest równie nierozwiązywalne myślą jak pytanie o Boga. Jeżeli zaczniesz się pytać siebie dlaczego tak naprawdę ci ta łyżka spadła i co było tego początkową przyczyną, no to posługując się myslami jesteś w dupie. Dlatego to piszę żeby uzmysłowić wszystkim myślicielom, że to ich myślenie służy tylko do spraw wysoce powierzchniowych. A drążenie głębiej jest bardziej bezsensowne niż branie się za drążenie tunelu w skale widelcem, który przecież na codzień doskonale nam służy do drążenia dziur w ziemniakach tłuczonych na naszych talerzach.
      Inną sprawą do ciebie tu jest to byś nie był zniecierpliwiony naszym tu wpisom. Jak je nazywasz filozoficznym. One też, a może bardziej walczą z kościołem, niż pokazywanie bezeceństw które kościół uczynił. One pokazują tym wszystkim którzy szukają duchowej strawy i myślą że ją znajdą w kościelnym obrazie świata, że nie tędy droga. Pokazują że nie tyko kościół kradnie jest rządny władzy jest niemoralny. Jest taki i był. Ale pokazuje rzecz najważniejszą. Pokazują że kościół nie tylko że nie oferuje niczego duchowego swoim wiernym, to wprost z rozmysłem nie chce tego robić. Pokzuje że są inne dobre drogi, bo ta kościelna jest z gruntu zła.

      Usuń
    10. Dobrze i ciekawie się ta rozmowa zaczęła, Piotrze:)
      Ale czas mnie goni - teraz:) Potem coś jeszcze dopiszę:)
      " To że mi łyżka spadła ze stołu jest równie nierozwiązywalne myślą jak pytanie o Boga ".
      To jednak chyba zły przykład. Bo upadek łyżki można wyjaśnić. Siłą grawitacji i impulsem/przyłożoną siłą Twojej dłoni, która nadała łyżce energię początkową, żeby opuściła stół:)))) Siła grawitacji - dopełniła reszty:)
      Pozdrawiam. Do pogadania - potem.
      Stanisław

      Usuń
    11. No to masz na potem. Skąd grawitacja? Skąd planety? Skąd kosmos? Skąd się wzioł wielki wybuch? Co to jest nic? No i co jesteśmy znów w tym samym miejscu?

      Nie ma sprawy ja ci to trochę wytłumaczę. Nie było nic tu, ale było tam. No i z tamtąd  wzięło się tu. Do tego miejsca ok. No ale skąd wzięło sìę tam jak tu było nic. A może nigdzie nie było nic. No tak. Tak musiało być. Już jestem spokojny to mi wsystko tłumaczy. Choć trochę mnie niepokoi pytanie ci to jest nigdzie i co to jest nic?

      Usuń
    12. A tak bardziej na poważnie, to ani trochę mnie to nie niepokoi, w odróżnieniu od myślicieli, których niepokoić musi. Obowiązkowo.

      Usuń
    13. A tak bardziej na poważnie, to ani trochę mnie to nie niepokoi, w odróżnieniu od myślicieli, których niepokoić musi. Obowiązkowo.

      Usuń
    14. Znowu jestem:)
      Najtrudniej - chyba - odpowiedzieć, na pytanie: Co to jest NIC ?
      W wymiarze ludzkim, próbowałem sobie uzmysłowić swój kres... Z punktu widzenia ateisty.
      Zamykam oczy, tracę słuch, mózg nie wysyła impulsów, unicestwieniu ulega cała baza danych - zdobyta podczas życia...Noiczym nie zmącona: czerń, puska, cisza, której już nawet - nie odbierasz, bo nie mnasz czym:) Absolutny niebyt.
      Ale.. choć nie jestem wierzącym, coś tam jest... Co? Co to może być, pomijając baśnie religijne? A może... to " coś " jest sumą naszych doświadczeń, wiedzy, wcześniejszych zachowań, zgromadzonych w kosmicznej " chmurze " - na wzór działań internetu? Trywialne? Dlaczego? Może ta właśnie niematerialna " jażń " - jest domniemanym bogiem? Ileż tam musi być: wiedzy, energii, doświadczeń, mądrości, bo... jednoczy ten twór - mądrość wszystkich zmarłych antenatów? Bo to:
      "No to masz na potem. Skąd grawitacja? Skąd planety? Skąd kosmos? Skąd się wzioł wielki wybuch?"
      Da się wytłumaczyć - na bazie Wielkiego Wybuchu, który stanowił początek wszystkiego... A może i nie stanowił...? Bo mógł być już nie pierwszym wybuchem? Ech.. to trudne, ale wdzięczny temat do rozmowy:)
      Stanisław

      Usuń
    15. @Stanisław :
      " Bo upadek łyżki można wyjaśnić."

      Niestety nie można.
      Prostsze pytanie :
      "Kto zaciska palce w pięść ?"

      Myślący odpowiadają : mięśnie.
      Kto porusza miesniami?
      Ścięgna.
      Kto porusza ścięgna ?
      Nerwy.
      Kto porusza nerwami ?
      Mózg.
      Kto porusza mózgiem ?
      ........

      Spróbujcie i Wy to wyjaśnić.
      Optymalion Ty też spróbuj :-)))

      Usuń
    16. Myślę.. więc jestem:))))
      Myślę, że mózg, w wymiarze "sterowania" łyżką - jest organem końcowym. Decydującym. Ale.. być może są takie dziedziny, że mózgiem coś/ktoś steruje, z zewnątrz. Nie do końca znamy swoje własne mózgi, a wiadomo, że człowiek wykorzystuje tyko, jego mniejszą część/pojemność. Co by było, gdybyśmy wykorzystali całość? I po co, taki " zapas "?
      Stanisław

      Usuń
    17. Człowiek, ze swoim mózgiem - stanowi jakąś integralną całość, w pełni autonomiczną. Czy naszymi mózgami coś/ktoś dyryguje/steruje, z zewnątrz? Hm....Osobiście bym nie chciał.
      Stanisław

      Usuń
    18. Brawo Stasiu brawo!!!
      Napisałeś
      Najtrudniej - chyba - odpowiedzieć, na pytanie: Co to jest NIC ?
      W wymiarze ludzkim, próbowałem sobie uzmysłowić swój kres... Z punktu widzenia ateisty.
      Zamykam oczy, tracę słuch, mózg nie wysyła impulsów, unicestwieniu ulega cała baza danych - zdobyta podczas życia...Noiczym nie zmącona: czerń, puska, cisza, której już nawet - nie odbierasz, bo nie mnasz czym:) Absolutny niebyt.
      Ale.. choć nie jestem wierzącym, coś tam jest
      Wprawdzie tą drogą nie dasz sobie odpowiedzi na pytanie co to jest nic, ale możesz  uzyskać pewność w kwestii kim jest ten, który zaciska twoją pięść. Kim jest w czystej nie zaśmiecony niczym postaci.
      Jest tak: 1. Zamykam oczy. Tak się robi na początku wprawni już nie muszą. I tak nic nie widzą. Obrazy wyświetlają się w oczach nie docierają do mózgu.
      2. Tracę słuch. Cisza potrzebna jest początkującym. Wprawni jak wyżej.
      3.  Mózg nie wysyła impulsów. Unicestwieniu ulega cała baza danych. - Nie wiem czy mózg nie wysyła impulsów. Z pewnością nie myśli. Myśli nie przzychodzą całkiem. Lub jeżeli przychodzą mniej sprawnym, to są pojedyncze. Nie tworzą ciągów. Jedna myśl nie generuje drugiej. Jeżeli jakaś napłynie, to masz świadomość jej początka i końca. Widzisz ją jak bańkę powietrza płynącą w gęstym oleju. To jest myśl, którą obserwujesz. Ona nie jest tobą. Jest czymś zewnętrznym. Wprawni mieli tak na początku. Tak traktują myśl jeżeli się pojawi. Potrafią jednak zostać długo bez myśli. Z pewnością znika cała baza danych zdobyta podczas życia. Jeżeli tak potrafisz Staszku jesteś wielki.

      Absolutny niebyt.
      Ale.. choć nie jestem wierzącym, coś tam jest. - To nie jest  niebyt. To jesteś ty w swojej czystej postaci. Nie zanieczyszczonej myślami, przekonaniami, wszystkimi fuzlami ziemskiego życia. Jeżeli będziesz miał w trakcie tej jazdy wizje. To je olej. One nie są niczym istotnym. Niektórzy w medytacji, modlitwie spotykają Chrystusa Budde albo coklwiek. Ja widuje figury geometryczne, fraktale. Jak zrobisz z tego sprawę to cię to rozproszy i przeszkodzi. Zaczniesz myśleć. Te wizje muszą tak przepływać jak myśli o których pisałem wyżej. Jest dobrze jeżeli będziesz trwał bez myśli i ogarnie cię bezgraniczne poczucie szczęścia, bez powodu. Jeżeli będziesz powtarzał tą medytację to zmieni ci się po pewnym czasie sposób postrzegania świata. Wszystko w sposób dla ciebie  szczęśliwy stanie się mniej istotne. Wszystkie twoje obawy zejdą jak gdyby na drugi plan. Wszystkie.!! Sąsiad który cię wk...wja. Kościół, Kaczyński i twoja śmierć.
      Pozdrawiam Piotr

      Usuń
    19. @Stanisław
      " Czy naszymi mózgami coś/ktoś dyryguje/steruje, z zewnątrz? Hm....Osobiście bym nie chciał."

      Nie zajmujmy się sterowaniem z zewnątrz. Mózg to nie koniec ...
      Bo np. Mózg zasypia. Czy możesz w czasie snu zacisnąć palce w pięść na moją prośbę ?
      Jeśli mózg śpi (nie może zacisnąć pięści, to Kto pamięta sny ?
      Czyli kto czuwa/parzy od środka na śpiący i sniący mózg ?

      A tak naprawdę to chodzi o to, co się dzieje w momencie śmierci. Mówię tu o naturalnej śmierci a nie o wypadku. Dlaczego np. ruszajace się minutę temu ciało już sie nie rusza ?

      Co znika z umierajacego ciała ?

      Usuń
    20. Dla ułatwienia załóżmy, że mózg w chwili śmierci nie zmienia się. Mózg ginie później.

      Więc dlaczego jeśli po smierci mózg jeszcze się nie zmienił, nie potrafi już zacisnąć pięści sam ?
      Czego mu brakuje ?

      Usuń
    21. He he ...
      Kilka minut bez tlenu wytrzymasz i możesz zacisnąć palce w pięść.

      Odpowiedź jest taka, że to nie mózg zaciska pięść.
      Robisz to "TY" ...

      Bez Ciebie Twoje ciało po prostu upadnie na ziemię i nie poruszy się. Może być w pełni sprawne, łącznie z mózgiem Ale to nie wystarczy by się poruszyło.
      MUSISZ być w nim Ty.
      I na dodatek jakoś tam świadomy.

      Usuń
    22. "Optymalion Ty też spróbuj :-)))
      Wiec spróbuję odpowiedzieć na pytanie, "Kto porusza mózgiem ?"
      Pytanie zrozumiałem i odpowiadam;
      -Mózgiem porusza jego właściciel.

      Usuń
    23. Ja odpowiem tak. Jak mnie ktoś o to pyta to wiem. Jak przyjdzie mi na to odpowiedzieć to już nie wiem

      Usuń
    24. @Piotr

      Niemożliwym jest abyś bez jakiegokolwiek myślenia opisał stan ,który tak obrazowo opisałeś. Bez myślenia nie napisał byś nic. Dopóki żyjesz będziesz mniej intensywniej lub bardziej intensywnie myślał.
      Nawet stan ,w którym jak opisujesz, nic nie myślisz jest zdany na Twoją myśl ,bo inaczej nie wiedziałbyś o tym nic. Biologiczną "przerwą" w myśleniu jest sen ale on nie powoduje przerwy pracy mózgu. I tak naprawdę jest to jedyny stan , który mamy tylko dla siebie. Reszta naszego żywota jest zawsze w jakiś mniej lub bardziej odczuwalny sposób i w różnym stopniu od czegoś lub od kogoś zależna.
      Ubzduraliśmy sobie kiedyś tam ,że powinniśmy żyć nieskończenie długo-wiecznie. Pytałeś kiedyś mnie, co to jest nieskończoność ,pamiętasz co odpowiedziałem?
      Przecież faktycznie i praktycznie to jesteśmy nieśmiertelni w odwiecznym ciągu życia przekazując je swoim następcom. Pamiętasz , Natura działa a ludzie się sprzeczają. Po co?
      W naturze coś takiego jak śmierć nie istnieje, polega ustawicznej przemianie z jednego w drugie. Domaganie się nieśmiertelności w obecnej postaci w wykonaniu przeważającej liczby katolików i w ogóle wszelkich wierzących w cokolwiek jest jawną kpiną z Natury-Boga. Przecież ich stan umysłu można przedstawić anegdotką ,że jak chcesz Naturę-Boga rozśmieszyć to opowiedz mu o swoich planach na przyszłość, taki jest stan umysłów ludzi. "Deszcz pada na chwasty w polu i róże w ogrodzie". Nie robi rozgraniczeń jak ludzie. Wszystko co na tym świecie zaistniało i jest ,było i jest potrzebne. Nie mówię tu o działalności ludzi-bo nie wszystko.
      I tak to sobie pi....lę palcami po ... klawiaturze.

      Usuń
    25. @Piotrusiu ,nic nie powiedziałeś od siebie a ino powieliłeś tzw.św. Augustyna biskupa Hippony. Co nie znaczy ,że tak nie jest. Wszyscy łapiemy się na taki stan.

      Usuń
    26. @Optymalion :
      " Dopóki żyjesz będziesz mniej intensywniej lub bardziej intensywnie myślał."

      (Mówimy o myśleniu w sensie normalnym - przepływ myśli a nie o wszystkich funkcjach mozgu).

      Czy dziecko kilkudniowe myśli ?
      Według Ciebie rodzi się z myśleniem i z ego ?

      Już pytałem ...
      Kto pamięta sny jeśli mózg śpi (to znaczy mózg ma przerwę w mysleniu) ?

      RD (rozwój duchowy) to między innymi przeglądanie się schematom myślowym i programom. Wszystkie one zostały nabyte PO urodzeniu. Jeśli wierzyć o swieconym, można się ich wtedy wszystkich 'pozbyć'.
      Istnieją przed narodzeniowe instynkty ale one nie mają nic wspólnego z myśleniem.

      I już Cię raz zapytałem. Jak jogin może złapać w rękę strzałę w locie ?

      Prosto - przestać myśleć.
      Tylko wtedy mu się to uda.

      Usuń
    27. @Opty :
      " -Mózgiem porusza jego właściciel "

      W/g mnie właśnie odkryłeś jaźń, która nie jest mózgiem. Nie ma myśli. Jest jakoś związana z mózgiem Ale nim nie jest i nie jest czescia składowa mózgu.

      W/g mnie to właśnie jaźń zaciska pięść i np.pozwala złapać strzałę w locie. Jeśli ona zniknie ciało upada i nie poruszy się już nigdy więcej.

      Usuń
    28. Ha ha no pewno że św Augustyn. Ale napisałem specialnie bez cudzysłowu bo musiałem cię wypróbować

      Usuń
    29. Pewnego razu w zoo matka z dzieckiem stanęła koło żyrafy. Dziecko patrząc na zwierzę powiedziało mamo takiego zwierzęcia nie ma. Podobnie jak Opty ono wiedziało najlepiej. Medytacja bez formy, po tybetańsku  lagtong jest królową medytacji. Najtrudniejszą ale przynoszącą najwiecej korzyści. Opisana jest   w książkach o medytacji i uprawia ją setki tysięcy ludzi. Polega z grubsza na tym co napisałem. Sam tak medytuje od wielu lat. Nie myślę i jestem tego świadomy. A ponieważ jestem świadomy to oczywiście to pamiętam potem.

      Usuń
    30. W trakcie tej właśnie medytacji eeg pokazuje aktywność podobną jak w fazie snu bez mażeń sennych.

      Usuń
    31. @Opty
      " Nawet stan ,w którym jak opisujesz, nic nie myślisz jest zdany na Twoją myśl ,bo inaczej nie wiedziałbyś o tym nic. Biologiczną "przerwą" w myśleniu jest sen"

      W/g mnie to ujęcie jest troszkę nieprecyzyjne. Poza myślami w mózgu rodzi się coś takiego jak emocje i uczucia. One mogą przenosić informacje o stanie mózgu z chwili gdy myślenie ustalo. Potem mózg myśląc opisuje emocje jakie się rodziły w chwili braku myśli.

      Optymalion - lubisz przysłowia, no to proszę :
      "Stanął jak słup soli" - dla mnie oznacza, że ktoś nie rusza się bo nawet nie myśli. Dzieje się tak np.gdy ktoś się przestraszy. Taki strach powoduje zatrzymanie myslenia bo ....
      Myśli są zbyt wolne by np.uratować człowieka. Wtedy myślenie ustaje - ew.jaźń powoduje odskoczenie lub 'zastygniecie' w bezruchu dopiero potem włącza się myślenie.

      "Zanim pomyślał to już zrobil".
      Opis jak wyżej.
      Naukowcy robili badania mózgu i myślenia w stanie strachu. Stwierdzili, że w mózgu pojawiały się odpowiedzi/reakcję Zanim zaczęło się myślenie.

      Uczucia - dla ludzi rozwijających jaźń (RD) uczucia przepływają przez 'antenke'. Ale dla normalnych ludzi niczego to nie mówi. Uczucie te przepływają niezależnie od myślenia lub dokładniej - myśli blokują przepływ uczyć.

      Usuń
    32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    33. http://www.buddyzm.info.pl/
      Art wpisz w wyszukiwarkę na stronie - czy w medytacji staramy pozbyć się myśli

      Usuń
    34. Na dowód, że o medytacji bez myśli jest napisane nawet w polskim internecie
      https://zenforest.wordpress.com/2007/12/27/myslec-czy-medytowac/

      Usuń
    35. Oczywiście są też dostępne na ten temat nauki czysto buddyjskie, ale ze względu na dużą ilość terminów buddyjskich ciężko będzie wam wyłapać istotę sprawy

      Usuń
    36. Na dowód, że o medytacji bez myśli jest napisane nawet w polskim internecie
      https://zenforest.wordpress.com/2007/12/27/myslec-czy-medytowac/

      Usuń
    37. Wyjaśnienia na temat natury umysłu są czasami określane jako tajemne. Brzmi to zaskakująco, gdyż nic nie jest nam bliższe niż własny umysł. Wyjaśnienia te nazywane są tajemnymi nie dlatego, że są trzymane w tajemnicy, lecz raczej z tego powodu, że umysł można określić jako tajemniczy z natury, niemożliwy do opisania pojęciami, ponieważ nie jest on „rzeczą”. Nie ma koloru, kształtu, rozmiaru, ani smaku. I chociaż nie można go znaleźć, jest podstawą wszystkich naszych doświadczeń. Umysł, który patrzy przez nasze oczy, słyszy przez nasze uszy, który doświadcza i rozumie, jest świadomy swoich doświadczeń, nie widząc przy tym siebie samego. Niezdolność umysłu do zobaczenia samego siebie nazywana jest w buddyźmie podstawową niewiedzą.
      Medytacja działa w ten sposób, że doprowadza umysł do stanu, w którym może on sam siebie rozpoznać. Można to porównać do sytuacji oka, które widzi świat, ale siebie może zobaczyć dopiero po spojrzeniu w lustro.
      Buddyjska medytacja ma dwa główne aspekty: uspokojenie umysłu oraz wgląd w jego naturę.

      Usuń
  40. @Stanisław :
    " Każdy atom naszego ciała przybył właśnie z kosmosu. "

    I tak na fali strzemiennego doszedłeś do jedności Wszechrzeczy.

    Strzemienny lepszy niż medytacja :-)))

    OdpowiedzUsuń
  41. @Stanisław, Piotr - wszystko jest logiczne tylko są 2 rodzaje logiki: Arystotelesa i Heraklita. Tak się składa, że obie funkcjonują równolegle i dopiero wtedy można zrozumieć owo "nic".
    Tak w przybliżeniu ujmując to "nic" logiką Arystotelesa-Kartezjusza:
    próżnia jest siłą "horror vacui", więc "nic" nie jest próżnią, a a więc jeśli umiejscowilibyśmy próżnię na początku jako tzw. "nic" to może ona generować Wielki Wybuch to tak w bardzo dużym uproszczeniu. Oczywiście próżni nie było na początku, a jeśli nie to stany chaotyczne mogą generować dosłownie wszystko. To już rozwiązali Grecy, że świat powstał z Chaosu tylko widzieli to jaśniej bo posługiwali się inną logiką - przynajmniej niektórzy;-). Piotr tylko się naśmiewa z myślenia bo sprawdził, że logika Arytotelesa nie opisuje wszystkich elementów rzeczywistości i chwała mu za to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. @Michał :
      " Piotr tylko się naśmiewa z myślenia..."

      Niestety NIE !
      To nie jest naśmiewanie. To USWIADOMIENIE.

      A właściwie próba uświadomienia WSZYSTKIM ludziom, którzy są ograniczeni do myślenia, że ISTNIEJE coś więcej niż to, co da się ogarnąć myślą.
      Dodatkowo ZACHĘCA do samodzielnego zbadania co to jest.

      Usuń
    3. panta rhei kai ouden menei – wszystko płynie, nic nie stoi w miejscu, jest w ciągłym ruchu to powiedział Heraklit. Źył wtedy co Budda. Trochę gdzie indziej. Nie wiem czy obaj wpadli na to równocześnie, czy jeden od drugiego odpisał, ale jeden i drugi twierdził, że świat nie ma początku i końca. Ja też tak sądze bez intelektualnego rozmyślania co to początek co to koniec. No ale żeby Hherakli tak logicznie wytłumaczył, tak z Polskiego na nasze, co to jest NIC, no to w to wątpie. Sądze że to nie do wytĺumaczenia. No ale zawsze mogę się mylić bo ja ze wsi.

      Usuń
    4. Właśnie to proste rozumienie jest najlepsze,
      "Niczego" po prostu nie ma = nie zachodzi i nigdy nie zachodziło takie zjawisko jak NIC. Nawet medytując i nie myśląc o niczym "coś" czujesz jakiś błogostan - ale to już jest "coś". Na czym polega logika Heraklita-Hegla z łatwością znajdziesz, w sumie jest ona prosta i bardzo bliska buddyjskiemu podejściu, tak w większości po prostu myśleli wtedy ludzie - jak nie medytowali;-)
      panta rhei z niej wynika.
      Można też do problemu podejść z punktu widzenia Fizyki współczesnej, że idealna próżnia ma "pamięć stanów", więc NIC nie istnieje - co w zasadzie jest oczywiste bez tych wszystkich wywodów.

      Usuń

    5. nie zachodzi i nigdy nie zachodziło takie zjawisko jak NIC. I to mi pasuje na dziś i na potem

      Usuń

    6. nie zachodzi i nigdy nie zachodziło takie zjawisko jak NIC. I to mi pasuje na dziś i na potem

      Usuń
  42. Na to wszystko odpowiem dowcipem sprzed wielu lat.

    W pokoju było COŚ i NIC. COŚ wyszło oknem a NIC drzwiami.
    Co zostało?

    OdpowiedzUsuń
  43. Może niektórych odstręczyła ta przydługawa dyskusja, ale na tym blogu była ona na miejscu. Przy okazji, został obalony jeden z dowodów na istnienie Boga w ujęciu KK. Dziękuję też @Janowi, czasem faktycznie zapominam o medytacji... mea culpa.

    OdpowiedzUsuń
  44. Polecam wszystkim zainteresowanym nicościami i cosiami;
    http://zbigniew-modrzejewski.webs.com/parmenides_index.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawe właśnie czytam. Choć z drugiej strony uświadamiam sobie że już czytać nie muszę.  Tego i całej tej światowej filozofii. Wszystkich tych koncepcji stworzonych przez myslicieli i religie. Mogę nie muszę. Mogę jak mogę zjeść loda po sycącym posiłku. Dla przyjemności i fanaberii. Ta cała ludzka filozofia, nie mówiąc już o religiach,  przeważnie to strata czasu, w profesorskie togi odziana i stojąca na piedestale . Wiem o tym, lecz przez przyzwyczajenia nie zawsze to mi się udaje. Trzeba żyć, miast filozofować. Filozofia;  kiedy ona powstała? Pewno któregoś dnia nasz daleki przodek siedział przy ognisku i właśnie dobrze sobie podjadł. Jego czery kobiety właśnie skończyły robić weki z mamuta i zakomunikowały mu że żarcia mają na pół roku. Cipło i nudno pomyślał. No i słów już wymyśliłem za dużo. Najpierw było sto. Wszystkie potrzebne. Polowanie ogień dzida i pare takich do moich bab. Ale następne sto. Wymyśliłem ale jakieś bez sensu. Choć może nie koniecznie. Teraz jak nie mam co robić to czuje że bardzo mi potrzeba wiedzieć kim ja to właściwie jestem i właściwie o co w tym wszystkim chodzi. No to może te słowa na coś się przydadzą. No  i zaczoł filozofować. I tak przez tysiąclecia jest do dzisiaj. Słów mamy teraz, w każdym języku z dziesięć tysięcy i głowy pękate od pojęć abstrakcyjnych, myśli niepotrzebnych. Filozofii i filozofów się namnożyło. Koncepcji bez liku. Wszystkie jednak mają wspólny mianownik. Rozwiązania przynoszącego ulgę nie ofiarują. Właściwie to żadnego rozwiązania, na podstawowe pytanie , aktulne od praprzodka do dziś. Filozofie kombinacją myślową chcą znaleźć coś czego tą metodą znaleźć się nie da. To tak jakby mnożyć metody na połów ryb na suchym lądzie. Po każdorazowym fiasku zmieniać metodę na inną. Haczyki na sieci. Buddyzm,  to nie religia i nie filozofia. To zespół porad, wskazujących przepis, jak odpowiedzieć sobie na pierwsze pytanie. Albo jeszcze lepiej jak zrobić byś,  już wiedząc, myślami na to pytanie nie musiał zadawać pytania. Byś wiedział nie wiedząc. Jak św Augustyn, jeden z prekursorów medytacji bez myśli w chrześcijaństwie. A jak nie masz już dręczących pytań to wystarczy żyć, twając. I to jest najbardziej szczęśliwe.

      Usuń
    2. Dla sprawidliwości trzeba powiedzieć, że oprócz Buddy było jeszcze paru gości co radzili podobnie.

      Usuń
    3. @Opty
      " Polecam wszystkim zainteresowanym nicościami i cosiami;"

      Zajrzałem do tego ...
      Niestety mimo, że Cie Opty kocham i szanuję to nie dam rady tego przeczytać.
      Po pierwsze rozwalił mnie podtytuł. Gdy ktoś pisze "Ostateczne rozwiązanie ..." to zaraz przypominają mi się największe pomyłki w przewidywaniu przyszłości. Albo ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej Hitlera. Kim by nie był autor, to może sobie jedynie ostatecznie rozwiązać problemy ze swoim zyciem ... pozbywają się co raz na zawsze. A jak twierdzi Piotr to i tego nie może rozwiązać (reinkarnacja).
      Drugie to zacytował Einsteina by bardziej uwiarygodnić siebie. Niestety pod koniec życia Einstein zmienił zdanie. Nie jestem specjalistą Ale chyba wyraził się jakoś tak, że takiego zajebistego świata ewolucja nie dała by rady stworzyć.

      Reasumując autor coś se napisał.

      W/g mnie jedyne w miarę pewne jest to, że nasz wszechświat się starzeje i rozszerza się we wszystkich kierunkach.
      Reszta to teorie.
      Że rozszerza się z jednego punktu.
      Że materia musiała być skupiona w punkcie i że musiała wybuchnąć.
      Może się okazać, że nie było żadnej materii a tylko energia i że energia zamienia się w materię bez wybuchu.
      Ludzie nie wiedzą czy świat będzie się rozszerzal w nieskończoność czy też zacznie się kurczyc znowu do punktu i ponownego wybuchu.
      Czyli nie wiedzą czy Wielki Wybuch to jednorazowa sprawa czy cykliczna ...
      I mnóstwo innych niejasności. Można powiedzieć - nieskończona niewiedza.
      Ale jakiś facet Ostatecznie rozwiązał ....

      Usuń
  45. @Piotr napisał - A jak nie masz już dręczących pytań to wystarczy żyć, twając. I to jest najbardziej szczęśliwe.

    Uważaj żebyś nie popadł czasami w odrętwienie umysłowe.hehehe Zapomniałbym, masz przecież swoje malarstwo.
    Chwilo trwaj ,a podobno "w życiu piękne są tylko chwile".

    OdpowiedzUsuń
  46. Chwilo trwaj ,a podobno "w życiu piękne są tylko chwile". Opty. To prawda, ale przy moim patencie wszystkie chwile

    OdpowiedzUsuń
  47. Chwilo trwaj ,a podobno "w życiu piękne są tylko chwile". Opty. To prawda, ale przy moim patencie wszystkie chwile

    OdpowiedzUsuń
  48. @Opty :
    " Chwilo trwaj ..."

    Bardzo dobrze powiedziane :-)))
    Jedną chwilo ... chwilo TERAZ

    OdpowiedzUsuń
  49. @Michał Emigrant :
    " Może niektórych odstręczyła ta przydługawa dyskusja,..."

    He he ...
    Tyle dyskutowaliśmy o myśleniu A tymczasem to jest dla mnie sprawa drugorzędna. W/g mojego spojrzenia problemem jest utożsamienie się człowieka ze schematami myślowymi i programami. Inaczej mówiąc wybudowałem sobie ego i myślę, że nim jestem. Że jestem informatykiem, mężem, ojcem, Polakiem, człowiekiem, mężczyzna itd.W dowolnej kolejności.
    Przebudzenie to uświadomienie sobie, że tak nie jest, że jesteśmy czymś innym niż ego.
    Rozwój duchowy to odutożsamianie się od tych schematów, ról (od zaciemnień).
    Sposób odutożsamiania to zwiększanie samoświadomości.
    Metoda zwiększania samoświadomości to medytacja.
    A zatrzymywanie się myśli to tylko przybliżony wskaźnik, że idzie jako tako do przodu.

    Reszta ... to tylko reszta z piątki, jak to kiedyś Piotr określił. Czyli rzecz z grubsza nieistotna ;-))))

    Tak proste widzenie swiata jest SUPER !!!

    OdpowiedzUsuń