1

1

piątek, 20 maja 2016

Jakuba Böehme


W końcu znalazłem grób Jakuba Böehme, jednego z najznakomitszych umysłów siedemnastowiecznej Europy. Do szewca z Görlitz zjeżdżali ci, dla których jego wysiłek przetłumaczenia natchnionej wizji na słowa i własny niepowtarzalny system miały walor prawdy. Był prześladowany przez kościół jak każdy,
kto wnosi własne duchowe doświadczenie do rozwoju ludzkości. Jak każdy, kto ośmiela się nazywać kłamstwo, zbrodnię, hipokryzję i nienawiść kleru po imieniu. Boehme stał ponad tym. Jego poświęcenie dla tego, co ujawniło się w jego wnętrzu było nieskazitelne. Z jego dumy wobec prześladowań nie wydobył się nawet jeden jęk. O jakże mu tego zazdroszczę żyjąc pośród ludzi, którzy złożyli taką ofiarę z życia w czasie wojny a dziś nie potrafią odróżnić szmalcowników w sutannach od ludzi wiary. Niechaj nigdy na tej stronie nie pojawi się wpis od tych, którzy winią innych poza Polakami za małoduszność Polaków. O jakże trudno żyć w otoczeniu kłamstwa i nijakości. To tutaj hipokryzja i kłamstwo osiągają swój zenit i zbierają największe żniwo. To tutaj znieważa się wiarę człowieka w jego niezbywalne prawo do marzeń, do tworzenia przyszłości na miarę geniuszu, do spotkania z kosmosem i otwarcia bram do nieznanych światów. W tym kraju szmalcownicy decydują o losie geniuszy, gangsterzy w sutannach nauczają moralności, zbrodniarze z krzyżem na piersiach stają w obronie życia. Sprawę udziału kk w
ludobójstwie w Rwandzie przemilczeliśmy, przecież to było dwadzieścia lat temu. Przemilczeliśmy tysiące innych spraw. Ale prześladowani i upokarzani muszą zacząć krzyczeć albo w milczeniu będą patrzeć jak za oknem na własnym podwórku jest dla nich budowana szubienica. Rzeczą ludzką jest przekraczać własne ograniczenia , dlatego powołaniem człowieka jest szybować wysoko. Nic i nikt nie zatrzyma tego procesu. Nawet gdyby religia zindoktrynowała wszystkich, to natura wyda plon, nową mutację odporną na kłamstwa kleru. Pojawi się nowy człowiek i da początek nowej rasie i nowej cywilizacji. Nic tego nie powstrzyma a "czarni" staną się czarnym piaskiem na plaży, wchłoniętym przez morze. Nie zostanie po nich nic, prócz niesmaku w głębiach podświadomości i tamże ukrytej wiadomości, że stworzyli dla siebie po śmierci raj, gdzie w nieskończoność zajmują się indoktrynowaniem takich jak oni. Ten raj nazywa się Watykan.

16 komentarzy:

  1. Źródło wszelkiego zła - Bóg urojony - Złudzenie Boga

    https://www.youtube.com/watch?v=yxnN4QZq8Bc

    Na maturze, wieki temu, zdawałem egzamin z biologii, z teorii Darwina. Przywiązanie do niej, do nauki Darwina - pozostało do dziś. R. Dawkins to jeden z największych, żyjących autorytetów i główny propagator nauk K. Darwina.
    W filmie, autor szuka prawdy i - myślę, że - też " swojej drogi ". Chociaż jest zadeklarowanym ateistą. Polecam.
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  2. Postać Jakuba Böehme nasunęła mi pewną myśl:
    potrzebujemy jednoznacznej postaci historycznej do której moglibyśmy się symbolicznie odwoływać, ja proponuję:
    cesarza Juliana Apostatę.
    Pozdrawiam. Michał

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakub B, nie jest postacia mi znana z historii, teraz rozumie dlaczego.Ale prawdziwym szokiem bylo osobiste doswiadczenie gdy zrozumialam, ze kler bal / boi sie nadal Adama Mickiewicza, ktorego dziela zostaly wpisane do ksiag zakazanych! Watpie czy Polacy katolicy to wiedza,jak zwykle wcisnieto nam bajki zamiast prawdziwej historii...nasz wieszcz narodowy, prorok, poeta Adam byl tez przeciwko instytucji Watykanu...dlaczego musial wyemigriwac z kraju tak na prawde???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KK "dobrał się" o Mickiewicza gdy on znajdował się już na emigracji w Paryżu - może mnie też to grozi;-)?
      Do dzisiaj obowiązuje wyznawców KK duża ostrożność przy czytaniu 2 pozycji z INDEX LIBRORVM PROHIBITORVM - 1948: Mickiewicz, Adam: L'Église officielle et le messianisme. 1848 i L'Église et le Messie. 1848
      dalej cytuję dalej za edusens.pl:
      W 1848 roku Święte Oficjum Kościoła Rzymskokatolickiego wpisało dzieła Adama Mickiewicza do Indeksu Ksiąg Zakazanych. Przyczyną tej radykalnej decyzji były ogłoszone drukiem tzw."Prelekcje paryskie", cykl wykładów poświęconych literaturze słowiańskiej, które w latach 1841-44 wygłosił poeta w College de France. Krytykował w nich Kościół Katolicki za sprzeniewierzenie się zasadom pierwotnego chrześcijaństwa, nadmierny dogmatyzm, skodyfikowanie wszystkich aspektów wiary, doraźne politykierstwo papieży. Jednocześnie jako jeden z najaktywniejszych przywódców Koła Sprawy Bożej skupiającego zwolenników Andrzeja Towiańskiego, nawoływał do odnowienia Kościoła zgodnie z ideami głoszonymi przez tę sektę, m.in: autentyczne naśladowanie Chrystusa, wprowadzenie świeckich form kapłaństwa, wiarę w odkupienie win świata przez męczeństwo narodu polskiego (mesjanizm narodowy).
      Książek wpisanych do Indeksu nie wolno było czytać, posiadać, ani rozpowszechniać bez zgody władz kościelnych pod groźbą ekskomuniki. Ostatnie wydanie Indeksu opublikowane zostało w 1949 roku, zawierało ponad cztery tysiące pozycji i obejmowało teksty Adama Mickiewicza poświęcone mesjanizmowi. W 1966 r. Kongregacja Nauki Wiary uznała, że Indeks chociaż pozbawiony został znaczenia dyscyplinarnego, zachowuje swoją wartość moralną jako ostrzeżenie przed treściami szkodliwymi dla wiary i dobrych obyczajów.

      Usuń
    2. O to jeden z cytatow Prelekcji paryskich gdzie Adam Mickiewicz rozmysla na temat intuicji :

      i n t u i c j a (intueri? intus itio?) daje i trafne poczucie, i jasne pojęcie o sposobie, w jaki pojmuje się prawdę; intus itio to wejście wewnątrz siebie. Im bardziej człowiek zagłębia się w istotę, tym więcej prawd z niej dobywa, bo zbliża się wtedy do owego środka, przez który obcuje z Bogiem. [XI, s. 174, podkreśl, w tekście]

      Usuń
    3. Oczywiście za tendencją taką kryje się radykalizacja mesjanizmu profesora i towarzysząca jej koncepcja literatury-wizji:
      Saint-Martin, tak mało znany we Francji, a z tylu względów należący do Słowiańszczy- zny, pierwszy powiedział: Sztuka jest niczym innym jak wizją; artyści są ludźmi posia- dającymi, często bezwiednie, dar doznawania wizyj. [XI, s. 385]
      Mickiewicz jeszcze w II kursie zaproponował model hermeneutyki, której zada- niem było poszukiwanie na obszarze różnych dyskursów znaków mesjanistyczne- go objawienia, zapowiadających mający nastąpić przełom dziejów. W XXX lekcji kursu II profesor mówił:
      Zadaniem naszym będzie wyłożyć w miarę możności tę ideę, do której dążą ludy słowiańskie. Nie została ona dotychczas jasno ujęta, ale postaramy się zebrać skrzętnie znaki, które może pozwolą nam odkryć punkt widnokręgu, gdzie to nowe światło ma zaja- śnieć. [X, s. 15]
      Wraz z odchodzeniem od pojmowania narodowości w kategoriach historycz- nych do pojmowania jej w kategoriach metafizycznych, prelegent, by tak rzec, „uniwersalizuje" swoją hermeneutykę. Wiąże się to z tendencją syntetyczną me- sjanizmu, w perspektywie którego ulegają, czy też mają ulec, zniwelowaniu różni- ce narodowe poszczególnych kultur. Hermeneutyka prelekcji staje się jednak te- raz „partykularna" w innym wymiarze. Mesjanizm prowadzi bowiem do podziału tekstów na teksty sacrum oraz profanum. Dystans hermeneutyczny pomiędzy czy- telnikiem a tekstem będzie również określany w tych kategoriach. Profesor, usiłując omówić Biesiadę, stwierdza: „Widzicie teraz Panowie jedną z przyczyn, dla których musiałem mówić długo o uczuciu, z jakim należy przystępować do płodu tej literatury" (XI, s. 361). Owa przyczyna leży właśnie w „świętości" tekstu To- wiańskiego.
      Znamienne, że w IV kursie prelekcji paryskich Mickiewicz wyraża swoją posta- wę hermeneutyczną:
      Otóż, aby pojmować sztukę, aby pojmować filozofię, a nawet aby pojmować przyszłość, trzeba koniecznie dobyć z naszego wnętrza ten ton boski, który w nim gości.
      [XI, s. 348]
      http://rcin.org.pl

      Usuń
    4. Samoodnowienie chrześcijaństwa, jakie postulował Mickiewicz powinno polegać na większym aktywizmie wiary i większej refleksji na jej temat. „Dzisiejszy Kościół zachował już same tylko formy: ducha, życie Chrystusowe zupełnie utracił. Papież stał się wybornym gospodarzem, prawnikiem, nawet dyplomatą. Tutejszy arcybiskup, człowiek czysty w ziemi, jest tylko najlepszym prefektem we Francji. Poznacie to, bracia, później w życiu, iż od nich żadnego ducha ani światłą dziś nikt nie zaczerpnie. Napróżnobyście księdza przy spowiedzi prosili o uspokojenie waszych wątpliwości, gdybyż przynajmniej miał sumienie powiedzieć: ja tego sam nie wiem, ale słyszałem, iż tu jest ten albo ów święty człowiek, prorok, on ci lepiej może to objaśnić, udaj się do niego! Ale ksiądz, przeciwnie, wszelki ruch ducha w was przytłumi” narzekał poeta i tym tłumaczył potrzebę głębokiej reformy chrześcijaństwa.

      Usuń
    5. Mistyk, wolnomularz, mason... tylko sam A. Mickiewicz mógłby odpowiedzieć na ile sam by się tak określił czy zidentyfikował, i na ile wpłynęło to na jego poglądy o potrzebie powrotu wiary do idei wczesnego chrześcijaństwa. Nic dziwnego, że trafił na indeks tej totalitarnej organizacji, na co niewątpliwie miał też wielki wpływ przejawiający się w dziełach mistrza Adama mesjanizm.

      Usuń
  4. Myślę, Panie Krzysztofie, że jednak - będziemy musieli poczekać na następne pokolenia, bo aktualne, dla normalności - są już stracone!
    Czarna propaganda, przekazywana w genach, z pokolenia na pokolenie - dopełniła procesu zniszczenia, dewastacji mózgów, nowych pokoleń! " Kościelna, czarna łapa ", położona na nich, poprzez chrzty, pierwsze komunie itp...jest nader skuteczna! Co widać właśnie teraz, wraz z narodową, majową sraczką, p. t. " przyjęcia " !
    Owce i barany boją się wychylić, bo: " co powiedzą sąsiedzi, co powie szkoła, co powie podwórko i jak potraktuje ich dzieci "? Jak odmieńców!
    Poza tym:
    Zdecydowana większość " vabank " wierzy, w dyrdymały, zapewnienia - niczym nie uzasadnione, że tędy i tylko tędy - prowadzi " droga do bogów " . A kosciół ma patent i " wiedzę " - jak do niego dotrzeć!
    Bo ma przecież: gorące łącza, telefony,faxy,skypa - nastawione wprost na " boskość "!
    I to, co " wielebny " , z balkonika, w niedzielę nakaże - to prosta droga: dla ich dzieci, dla nich- żeby życie po śmierci kontynuować... Stękając na chmurce, z grobowymi minami tekst: " Jak nam tu dobrze, jak się radujemy, jak jesteśmy wdzięczni "...Jeśli nawet - to jest ten sam wielebny, który molestował ich dzieci!
    Większość - myślenie boli, doskwiera im, więc proste " recepty " - łykają jak kaczka makaron!
    W ogóle to zauważam, że jako społeczeństwo - w porównaniu do lat osiemdziesiątych, które z opóżnieniem, ale przyniosły nam wolność - staliśmy się baaardzo bojażliwi!
    Boimy się: utraty pracy, opinii zewnętrznych " autorytetów ", boimy się gęby otworzyć, a:
    Tak zwana: " cywilna odwaga " - już dawno została pochowana, po katolicku: z " ksiondzem ", pobożnym stękaniem i modłami za " grzesznicę "!
    Marnie to wszystko widzę, panie Krzysztofie...
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakub Boehme-mistyk, teozof, kabalista.
    Od ekstazy w 1600 roku całe życie tego luteranina wypełniała ezoteryka i gnostycyzm. Z duszą, wolną wolą ( ,,największy dar Boga dla człowieka''), Chrystusem (nie Jezusem) i podstawą dowodową wszechrzeczy Biblią. Żyć mu przyszło w okresie walk z podziałami wewnątrz luteranizmu. Luteranizm, poza walką z papizmem ścierał się z kalwinizmem, a gmina śląska z sąsiedzką o didaskalia religijne. Rozdarcie Kościoła katolickiego usposabiało kontestacyjnie do zinstytucjonalizowanej wiary.
    Ale też były to czasy G. Bruno i G. Galileusza tworzących podstawy filozofii (nie mylić z teozofią) oraz nauki wolnych od absolutu. Myślicieli ,,nie uznających bogów, ale inne duchy bytowe''-można rzec za Platonem (opinia o Sokratesie).
    Właśnie zasklepienie nowej ojczyzny Jakuba w luteranizmie nie pozwalało mu wyjść poza zasady i doktryny Lutra z sola fide oraz sola gratia, Biblię jako jedyne źródło wiedzy i dominację Chrystusa nad bogiem starotestamentowym.
    Do współczesnych J. Boehme trafia ujęciem grzechu i zła.
    ,,On (bóg) sam jest istotą wszystkiego, a zatem zarówno dobra, jak i zła''-zauważa niedorzeczny dualizm stwórcy.
    Nie mniejszą zasługą jest odrzucanie kapłanów w obcowaniu z bogiem a także uznanie jedności człowieka z naturą.
    Tak ,,szewskiego teozofa'' z Czech, jak i G. Bruno oraz G. Galilei określono mianem heretyka. Jednakże historia umieszcza Włochów wśród czołowych luminarzy postępu a J. Boehme skazuje na zapomnienie. A szkoda, że nie uwolnił się od ciężaru tradycji, nie uleczył z choroby brudnego umysłu zainfekowanego dogmatycznym myśleniem ani niewoli Chrystusa, by doszlusować do pozostałych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile nie wkleiłeś fragmentu z jakiegoś źródła, to zaskakuje mnie Sowizdrzale stwierdzenie "... niedorzeczny dualizm stwórcy.", choć daleki jestem od zarzutu "bluźnisz". Czy byłbyś uprzejmy rozwinąć tę myśl?

      Usuń
  6. Galileo Galilei wyparł się tego co widział i przez kolejne lata był tak nieszczęśliwy żyjąc wbrew sobie,że stracił wzrok by nie oglądać świata do jakiego go zmuszono.Nie chciał patrzeć na Słońce wirujące wokół Ziemii.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedna z prawd duchowych mówi, że "wszystko czego potrzebujesz jest Ci dane". I tak trafiłeś Krzysztofie na grób Jakuba Böehme, by zainspirowało Cię to do przemyśleń i podzielenia się z nami własnymi refleksjami:
    "O jakże trudno żyć w otoczeniu kłamstwa i nijakości. To tutaj hipokryzja i kłamstwo osiągają swój zenit i zbierają największe żniwo. To tutaj znieważa się wiarę człowieka w jego niezbywalne prawo do marzeń, do tworzenia przyszłości na miarę geniuszu, do spotkania z kosmosem i otwarcia bram do nieznanych światów. W tym kraju szmalcownicy decydują o losie geniuszy, gangsterzy w sutannach nauczają moralności, zbrodniarze z krzyżem na piersiach stają w obronie życia."
    No, cóż... ale tutaj właśnie żyjemy. Każdy z kto "czuje" lub "wie", że zinstytucjonalizowane religie służą tylko ich funkcjonariuszom, powinien mieć świadomość, że za głoszenie swoich poglądów wcześniej czy później będzie "...prześladowany przez kościół jak każdy, kto wnosi własne duchowe doświadczenie do rozwoju ludzkości. Jak każdy, kto ośmiela się nazywać kłamstwo, zbrodnię, hipokryzję i nienawiść kleru po imieniu."
    Ale już dość tego, i jedynym wyjściem jest zorganizować się, by nie spełniły się słowa Krzysztofa:
    "Przemilczeliśmy tysiące innych spraw. Ale prześladowani i upokarzani muszą zacząć krzyczeć albo w milczeniu będą patrzeć jak za oknem na własnym podwórku jest dla nich budowana szubienica."

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo madrze pan mowi, to dobry znak ze polacy sie budza i wychodza z ych ciemnosci ktore dookola panuja, niech bog panu blogoslawi, wiktor

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo madrze pan mowi, to dobry znak ze polacy sie budza i wychodza z ych ciemnosci ktore dookola panuja, niech bog panu blogoslawi, wiktor

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciągle mam wrażenie ze jest nas bardzo mało. Ze my jesteśmy kropla w morzu kato-landu. Wygodniej jest nie myśleć i brnac w ciemnote.

    OdpowiedzUsuń