1

1

sobota, 23 kwietnia 2016

Kościół wychowuje Polaków na ksenofobów i homofobów


W ubiegłą sobotę w trzech pomorskich gazetach ukazał się wywiad, który zrobiła ze mną Paulina Błaszkiewicz.

http://magazyn.7dni.pl/353026,Kosciol-wychowuje-Polakow-na-ksenofobow-i-homofobow.html

111 komentarzy:

  1. Co tu jeszcze napisać, zgadzam się ze wszystkim co jest zawarte w Twoim tekście-przesłaniu do ludzi w Polsce.

    Potrzebne jest "Przebudzenie", jak u A.de Mello
    Obawiam się ,i mam do tego uzasadnione podstawy,że niewiele się zmieni i będziemy mieli cyrk na narodowym cmentarzu złudzeń.
    "Nasi okupanci " mają się coraz lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kościół to diabelski wynalazek człowieka, żeby wykorzystywać i panować nad drugim człowiekiem.Zgadzam się z treścią Twojej, Krzysztofie, wypowiedzi.
    Kościół " uczy ": ksenofobii, homofobii, grożnego nacjonalizmu, deprawuje młode umysły. Trywializując - jest typowym , wzorcowym przykładem : moralności Kalego! Przykładów można podać tysiące...
    Kościół blokuje rozwój duchowy każdego pozyskanego delikwenta, a jest to szczególnie godne pogardy, gdy przypomni się ich motyw działania: M A M O N A !
    Jednakże podzielam pesymizm, a raczej - realizm Optymaliona :
    " Obawiam się ,i mam do tego uzasadnione podstawy,że niewiele się zmieni i będziemy mieli cyrk na narodowym cmentarzu złudzeń.
    "Nasi okupanci " mają się coraz lepiej."
    Pozdrawiam
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  3. dokładnie panowie,to sie poprostu niedobrze robi...to nie mój kraj,o nie

    OdpowiedzUsuń
  4. Odwrotnie do dziennikarki, która prowadziła ten wywiad uważam, że w Polsce jest duże grono osób, które się z Panem zgadzają. Jedni cicho, w domowych zaciszach, inni głośniej, nie praktykują i nie wspierają swoimi nieprzemyślanymi zachowaniami działania tej zakłamanej instytucji. Mam nadzieję, że będzie nas coraz więcej, ludzi dostrzegających obłudę i hipokryzję w kościelnych działaniach...

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj chłopie chłopie. Cywilizacja europejska opiera się na dwóch filarach:
    - wierze chrześcijańskiej, a w głównej mierze na kościele katolickim, z czego na chrześcijaństwo składa się grecka myśl filozoficzna i rzymskie prawo
    - naukach ścisłych
    Razem z tych filarów wyrasta cała cywilizacja europejska i świat, w którym żyjesz. Nigdy nie rozumiałem tych auto-destruktywnych sił lewicowych, które równie mocno walczą z kościołem katolickim, co wspierają inne wyznania w imię anty-ksenofobii. Jaka to konsekwencja skoro sto raczy bardziej autorytarny jest islamski ustrój polityczno-religijny? To jest totalitaryzm, w którym nie ma miejsca na wszystkich laików, a chrześcijanie mogą egzystować jako niższa grupa. Was wyrżną jak bydło. No ale to primo.
    Teraz secundo w temacie ksenofobii. Sęk w tym, że ona jak każde zjawisko społeczne ma wiele poziomów i o ile maksymalny prowadzi do chorej nienawiści wobec obcych i dalej do tragedii, tak obniżenie ksenofobii do zera powoduje iż ludzie nie rozpoznają żadnej przynależności, bo znika pojęcie "swój" i "obcy". Znika zatem i wspólnota (jakakolwiek by ona nie była: narodowa czy cywilizacyjna). A jeśli w waszym ograniczonym w sferze percepcji socjologicznej umyśle rodzi się myśl, że tak będzie lepiej, to spójrzcie choć odrobinę obiektywnym okiem na sterroryzowane miasta Francji, UK, Niemiec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bartuś - nic nie rozumiesz!
      Przeczytaj Konecznego - dowiesz sie o cywilizacjach
      Posłuchaj Prof Wolniewicza dowiesz sie o ksenofobii
      Wiecej słuchaj - mniej mów!

      Usuń
    2. Jednego i drugiego czytałem, więc Boguś spokojnie. Może to Ty powinieneś poczytać, ale ze zrozumieniem tym razem.;)

      Usuń
    3. Znak falangi... ohyda, zaraz pawia puszczę!
      To jak z tymi Żydami, odwiecznymi " wrogami " prawdziwej Polski?
      Najpierw chcecie ich wieszać, czy palić? Dyskurs z onr-owcem nie przystoi ludziom rozumnym...:(
      Stanisław

      Usuń
    4. Ani wieszać, ani palić. Zawiodę pana.:(
      Nie ma to jak rzetelny argument o wymiocinach. Dyskurs z kinder-antuklerykałem, ot co. Argumenty ad-persona to wasze maksimum możliwości. No i rzecz jasna rzucenie nazwisk profesorów, choć akurat tak spudłować to aż ciężko. Podawać prof. Wolniewicza, który w każdej swojej książce podkreśla wyższość chrześcijaństwa nad innymi religiami i rolę Kościoła Katolickiego w kształtowaniu cywilizacji. No i Koneczny - historyk nacjonalistów, który dogłębnie przedstawił wszystkie aspekty cywilizacji: "Cywilizacja to nie ziemia i miasta, nie zamki i fabryki, nie armie i populacje milionowe nawet – ale przede wszystkim i najsampierw: zdrowy, spójny związek moralności, wiary, prawa i obyczaju – ziarno IDEI." Tak to właśnie prof Feliks Koneczny.;)
      Zawsze wiedziałem, że jesteście niedouczonymi głupcami.:)

      Usuń
    5. Następny który wie.
      Szkoda tylko że nie rozumie
      Konecnego to ni w ząb, a Wolniewicza wcale. Wróć do definicji i poznaj znaczenie słowa filozofia. Faktem jest ze Wolniewicz współpracuje z Kościołem Katolickim, to jednak nie powiesz mi ze jest ,,kościółkowy"

      Usuń
    6. Inwektywy z tezą, bez rzetelnego argumentu. Próbowanie zdewaluowania interlokutora przez zarzucanie mu braku wiedzy i rozumności jest na poziomie nastolatka, tym bardziej, że okrutnie źle Pan trafił. Przyzwyczaiłem się już do Was - kolejny antyklerykał, dla którego argumentem jest "nie rozumie Pan". Jeśli Pan czegoś się dowie to polecam się do dyskusji, bo póki co nie użył Pan ani jednego argumentu odnoszącego się do tezy.

      Usuń
    7. Bartku falangowcu
      Jako nieudaczny głupiec proszę, wytłumacz mi tak kawa na ławę, prostymi słowami, tak bym miał choć szansę zrozumieć, skąd to ma w ludziach brać się ta moralność.Bo chyba nie z nauczań i przykładu kościoła k

      Usuń
    8. Moralność jak i wszystkie inne wzorce są przekazywane w transferze cywilizacyjnego normotypu. Gdy ten transfer zostaje zaburzony. Waszym podstawowym błędem jest ocenianie instytucji na podstawie wyjątków.
      Weźmy taką pedofilię, krzyczy się, że księża to zatwardziali pedofile, kiedy wg. badań policyjnych księża, jako grupa zawodowa są na samiuteńkim końcu (brylują murarze jeśli ktoś ciekaw). Jednocześnie nie mówi się ani słowa o druzgoczących statystykach pedofilii wśród homoseksualistów (obu płci), podobnie ekscesy wśród Brooklyn'skiej diaspory są przemilczane.
      Księża są jak samoloty, gdy jeden upadnie, wszyscy i nim mówią, ale zapomina się o milionach, które nadal są w powietrzu. Parafrazując Clintona "statystyka głupcze!" To po pierwsze.
      Po drugie co niemoralnego jest w nauczaniu KK? Czekam z niecierpliwością.

      Usuń
    9. Kolego Bartku. Wiele lat temu, kiedy zrozumiałem nauki i metody Buddy doznałem tak wielkiego spokoju, pozbył się tak wielu trosk i niepewności, że uważałem iż należy się tymi naukami dzielić z każdym. Każdy przecież zasługuje na szczęście. Podzieliłem się tym poglądem z moim nauczycielem, starym doświadczonym lamą .Powiedział mi na to - nauczaj. Zobaczysz jednak jak nieliczni są gotowi przyjąć te nauki. To jest karma tych ludzi. Tylko niektórzy z nich w poprzednich żywotach swoim pozytywnym działaniem spowodowali że dzisiaj spotkają się z naukami, zrozumieją je intelektem, poczują sercem, zastosuje się i staną się szczęśliwi. Szczęśliwi do końca życia. Szczęśliwie i spokojnie przechodzący śmierć. Umiejętni i przygotowani na to co stanie się po śmierci. Potrafiący się dobrze odrodzić. Mówił dalej. Świat ziemski – samsara nie jest miejscem gdzie może zapanować szczęście ogólne. Tak więc większość istot nie jest ludźmi lub się nimi nie odrodzi. Ci nie mogą doświadczyć nauk będąc zwierzętami żyją w strachu i głupocie. Ale iw strachu i głupocie żyje większość ludzi. To ich karma. Czy ty kolego wiesz po co produkujesz się na tym forum? Ja wiem to prawie na pewno. Ze strachu i niepewności. Urodziłeś się przed chwilą i za chwilę umrzesz. Nie mówię że jutro. Ale za chwilę. Bo życie to tylko chwila. Popatrz do tyłu. Dziesięć lat temu robiłeś... to było dopiero co. A dwadzieścia lat temu. To samo. Ile dziesiątek jeszcze ci zostało. Zobacz jak błyskawicznie one biegną. Przypomnij sobie kiedyś planowałeś wspaniałe wakacje. Zaplanowałeś, ale były one jeszcze daleko. Przyszedł jednak taki dzień w którym obudziłeś się rano i pomyślałeś jutro jadę na wakacje. To jednak nadeszło. Tak samo jest ze śmiercią. Już za chwilę przyjdzie taki dzień w którym obudzisz się i pomyślisz jestem taki stary, lub taki chory, że jutro umrę. I wtedy ogarnie cię lęk, jak to naprawdę jest z tym Bogiem. Czy mnie nie oszukano. Czy ci co mi o Bogu mówili, co mówili że znają Boga słowa prawdziwe, nie mieli interesu by mnie kłamać. By nas wszystkich, takich jak ja okłamać. Bo przecież nasze wsparcie prowadziło ich od wieków do władzy bogactwa i dostojeństwa. Pomyślisz czy ja tego życia nie zmarnowałem. Miałem szansę się dowiedzieć, a wolałem nie wiedzieć. Miałem szansę przygotować się na przebycie śmierci a teraz za późno

      Usuń
    10. Jaki ja byłem głupi, pomyślisz. Pomyślisz na pewno. Czemu, by nie myśleć o tej chwili, która właśnie nadeszła zajmowałem się rzeczami, którym nadawane rangę priorytetu. A cóż był wart ten mój patriotyzm. A czym on naprawdę jest. Do czego ja go tak naprawdę potrzebowałem. Pomyślisz, do czego ja tak naprawdę potrzebowałem większości spraw, które uważałem jako ważne na tym świecie który właśnie opuszczam . Do czego mnie te sprawy popchnęły. Czy aby na pewno żyłem po Bożemu. Całe życie mówiłem sobie, że się staram. Ale starać się czy to wystarczy. Księża mówili mi że Bóg za ich pośrednictwem odpuścił mi moje złe uczynki. Ale czy tak jest na pewno. Czy nie jest tak, że to księża chcą bym ja ich potrzebował i dlatego kłamią. Pomyślisz, - na świecie rodziły się miliardy miliardy ludzi. Kilku z nich rozumiało lepiej Boga od całej reszty. Takim był Chrystus. Ale czy on był Bogiem? Był z pewnością wielkim nauczycielem, ale czy ja doświadczam jego prawdziwych nauk. Bo skoro one prawdziwe jak mówi kościół, to czemu tak nic nie warte. Czemu tłumy je odbierają, kościoły pękają w szwach, a ludzie coraz gorsi zamiast coraz lepsi. Może kościół ma interes by zatajać prawdziwe Chrystusowego nauki. Może to odwieczna zmowa. Pomyślisz, - kiedyś byłem na forum Pieczyńskiego. Byłem tam by skrytykował oponentów kościoła. Zrobiłem to by uspokoić siebie. Zatrzeć wątpliwości. Przekonać sam siebie, że Kościół prowadzi mnie dobrą drogą. Chciałem ich tam tylko skrytykować. Nie chciało mi się poczytać ich wcześniejszych wpisów. A przecież to mogło by zmienić wszystko A przecież wtedy był czas bym jeszcze coś ze sobą zrobił. Tak kolego Bartku na pewno pomyślisz dzień przed śmiercią. Chyba że zaskoczy cię ona niespodziewanie. Ale to niczego nie zmieni. I tak będzie wtedy za późno.
      Morał z tego jest taki. Na wszystkie twoje pytania i zarzuty polemiczne daliśmy już prawdopodobnie odpowiedź w wielu wielu poprzednich postach. Dyskutowaliśmy tam z apologetą nie bylejakim więc zaskocz nas jakimś nowym tematem, bo bez sensu powtarzać się po raz kolejny. Myślę że warto byś to poczytał, by jak piszę nie było za późno. Najprawdopodobniej jednak nie przeczytasz, lub nawet jeśli przeczytasz nie będziesz w stanie pojąć, bo taka twoja karma. Wtedy rób co uważasz.

      Usuń
    11. Piszę bo wasze pisane z niskich pobudek ubliżające teksty mnie śmieszą. Mówisz Piotrusiu, że Cię Budda natchnął pokojem, ale jakoś nie przejawia się to w Twoich wypowiedziach.
      Oczywiście nie odpowiedziałeś na pytanie, tylko wylewnie, starając się nadać ogłady retoryce kręciłeś się w kółko. Cytujesz Buddyjskie nauki i myślisz, że ukryjesz irracjonalny jad, którym jesteś wypełniony, a który wokoło w tym wątku ocieka.
      Kolego, dyskusja ani o krok nie ruszyła do przodu, bo Twoje klerofobiczne mydliny nadal nie odpowiedziały na pytanie, gdzie w nauce KK jest sprzeczność z moralnością? Nie znajdujesz przykłady czy nie znasz jej?
      Uciekasz od odpowiedzi i myślisz, że jesteś na górze, kiedy w rzeczywistości klęska, nic więcej.

      Usuń
    12. Drogi kolego forumowiczu
      Daj sobie i mnie szanse na przyjazną rozmowę. Spróbuj nie zakładać z góry że jestem twoim wrogiem. Że jestem wrogiem katolików , "Prawdziwych Polaków",czy choćby księży. Jeżeli nie będziesz w stanie pozbyć się tego założenia, to nie zobaczysz mnie jakim jestem i ze mną nie porozmawiasz. Pomimo pozorów rozmowy bedziesz widział siebie zamiast mnie. Świat a w tym ja nie jest taki jaki jest a jest taki jakim go widzisz. Zapewniam cię że nie działam z niskich pobudek, no bo niby jakich. Nie czytałeś moich postów więc mnie nie znasz. Nawet jeśli je przeczytasz to mam obawę że przyjmiesz je przez pryzmat swoich uprzedzeń. Więc spróbujmy tak. Ty napisz co odbierasz u mnie jako jad. Wymień, zacytuj. Napisz dlaczego uważasz że działam z niskich pobudek. Ja postaram się tłumacząc pokazać ci że nie jest tak jak myślisz. Może uda mi się ciebie przekonać iż może być tak iż świat który postrzegasz jako wrogi czasami taki nie jest. I nie chodzi tu że będę się tłumaczył w swojej obronie. Na tym mi nie zależy. Zależy mi na tym byś uczynił choć mały kroczek w kierunku który pokaże ci iż lęk przed światem nie trzeba zasłaniać nienawiścią do inaczej świat pojmujących i poprzez kurczowe trzymanie się grupy których uważasz za swoich.
      Ps na marginesie trzeba powiedzieć że w pewnym sensie podzielam twoje zdanie o zagrożeniach islamem, ale z pewnością patrze na to z innymi emocjami.
      Na pytanie mogę ci oczywiście odpowiedzieć, ale wolałbym poprzez wzgląd na bezsensowność pisania w kółko tego samego byś przeglądnął moje stare posty. Tam znajdziesz wyczerpującą moją opinie na temat. Tu odpowiem ci jednym zdaniem. kościół katolicki nie może uzyskać efektu takiego że ludzie stają się dobrzy, albo choćby etyczni. Nie może uzyskać takiego efektu bo takiego efektu nie chce. Nauki które ty słyszysz w kościele od dziecka i słyszeli przed tobą inni od 1500 lat nie są naukami Jezusa. To nauki  sprytnie zmanipulowane że nie oddają najgłębszego sensu nauczań jezusowych. Tak zmanipulowane by tobie nic nie przysporzyć a przysporzyć wszystko kościołowi. I dlatego mamy taki świat jakim go postrzegasz. I nie chodzi tu jak piszesz o pedofilie księży. To temat przykry ale marginalny w stosunku do tego że kościół wyprowadził na manowce pokolenia całe Ziemian.

      Usuń
    13. "Piszę bo wasze pisane z niskich pobudek ubliżające teksty mnie śmieszą."-Bartek Witek

      Zechciej uprzejmie wyjaśnić nam gdzie Ty widzisz te niskie pobudki i w ogóle co to są te "niskie pobudki", i w którym momencie uwłaczają komu i w jaki sposób? A do tego dlaczego są śmieszne? Mówią ,że śmiech to zdrowie ,więc jak coś takiego może być jednocześnie zdrowe i uwłaczające. Czy aby nie przeczulica zagnieździła się w głowie szanownego interlokutora?
      Liczę na inteligentne,czytelne i wyczerpujące wyjaśnienie.
      Daję pod rozwagę poniższy cytat;

      ""Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?" Mt 7,1-3

      Usuń
    14. @Bartek Witek
      -polecam do drobiazgowego przemyślenia ,co ma na myśli Twój aktualny "najwyższy szef" w sprawach wiary?


      „Nie musisz wierzyć w Boga by być dobrym człowiekiem. To tradycyjne wyobrażenie Boga jest w pewnym stopniu przestarzałe. Ktoś może być uduchowionym, ale nie religijnym. Chodzenie do kościoła i dawanie pieniędzy nie jest koniecznością. Dla wielu natura może być kościołem. Wielu najlepszych ludzi w historii nie wierzyło w Boga, a w tym samym czasie najgorsze ludzkie uczynki robione były w Jego imieniu.”

      -Papież Franciszek

      Usuń
    15. Nie wiedziałem że tak powiedział. Brawo brawo. Zeby jeszcze tak to napisali to dużymi literami w gablotce w kościele w moj wsi.-- Cholera chyba nie napiszą.

      Usuń
    16. Piotrze ,a widziałeś kiedykolwiek "świnię", która sobie odsuwa sama koryto od ryja?- bo ja nie.
      Franciszek wyraźnie jest zawiedziony swoim kościołem tzn."funkcjonariuszami pana boga" i ludem powszechnym zrobionym w konia przez nich ,jak to się mówi.
      Jeśli jest na tym świecie jakikolwiek cud to jest nim to ,że ta organizacja jeszcze istnieje. I to ten zwiedziony lud powszechny utrzymuje ją przy życiu nie zdając sobie sprawy jakiego pasożyta tuczy i co jest przyczyną główna ich powszechnych nieszczęść. Bo "katolickość" to powszechne nieszczęście nie mające nic wspólnego z przekazem JHS.

      Usuń
    17. Masz racje. Nie znam dogłębnie historii religii starożytnych, ale kk mógłby się ubiegać o tytuł super przekrętu nowoczesnego

      Usuń
    18. Pomyliłem słowo, nowożytnego

      Usuń
    19. Pomyliłem słowo, nowożytnego

      Usuń
    20. Nie interesuje mnie polityka, nie śledzę jej uważnie. Tymbardziej nie interesuje mnie polityka Kościoła Katolickiego. Pap. Franciszkiem zainteresowałem się nieco po cytacie z niego przytoczonym przez Optiego. Pomyślałem oo!!?. Przeczytałem parę jego innych wypowiedzi. Na przykład, że dla nikogo nie może być Chrystusa bez KKościoł i widzę że te wszystkie jego, Franciszka umizgi, te gadki o gejach i celibacie, to nie żadna rewolucja w kościele. To wycofywanie się na z góry wyznaczone pozycje. Dalej polityka

      Usuń
  6. Oj chłopie chłopie...nie ma czegoś takiego jak cywilizacja europejska,to jakiś twór współczesny i nie opiera się na żadnej wierze chrześcijańskiej...bzdety sprytnie zmanipulowane.Nikt nas nie wyrznie,Polacy to naród wybrany...

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety prawie wszystcy patrzycie tu na problem z mrówczej perspektywy. Poza Bogusiem 56. Z nim nie zawsze się zgadzam ale perspektywę mamy taką samą.
    Co najgorsze mrówki puki są mrówkami uważają swoją perspektywę za jedyną i nawet trudno mieć o to do nich pretensje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może należy rozpisać konkurs. Jakich metod użyć by przeciętna mrówka stała się orłem. Podkreślam przeciętna.
      Metoda Krzysia tzn prelekcje dla mrówek o orlich lotach jest nieskuteczna. Widać to choćby z marginalnego zainteresowania ruchem. Nawet kościół odwołał wystawionego na to forum obserwatora Jarka bo Pieczyński jest dla nich nie groźny.
      Więc puki coś mądrego nie wymyślicie to ponapiepszajcie się jeszcze jak zwykle. Ja tymczasem pójdę w góry bo słońce pięknie świeci i ptaszki śpiewają

      Usuń
    2. @Piotr Wróbel pisze :
      " Jakich metod użyć by przeciętna mrówka stała się orłem."

      Wygrałem ten konkurs :-)
      Jako jedyny okreslilem kiedyś, że należy zinstytucjonowac Polskę Laicka. Czyli zbudować instytucje i w jej ramach oświecić ludzi (no może tylko uświadamiać). Bo teraz Polska Laicka to co ?
      To Pan Pieczyński i kilkoro sympatyków.

      Usuń
    3. robel30 kwietnia 2016 10:46
      Jeżeli zgromadziłbyś więcej niż 20 zainteresowanych i zaczął byś ich nauczać. A twoje nauczanie było by z jego istoty nauczaniem duchowym, to okrzyknięto by was sektą. Z nauczyciela zrobiono by opętanego guru. Kościół ma przetrenoeane takie procedury. Uszyto by wam takie buty, że każdy z letnich chrześcijan i umiarkowanych atyklerykałów bał by się napiętnowania, gdyby waszą nazwę choćby nagłos wypowiedział.
      Buddyzm ma tą przewagę iż trudno mu przyprawić gębę sekty, choć były i takie próby.

      Us

      Usuń
  8. Przed wyjściem jeszcze rozpoznanie choroby dla Bartka Falangowca i całej reszty podobnych mu Bartków Patjotów , Katolików itp .(przykro mi nie znam lekarstwa )
    ROZPOZNANIE- ZDOMINOWANY PRZEZ EGO ZBIOROWE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ego zbiorowe przejawia te same cechy co ego osobowe, a więc potrzebę konfliktów i posiadania wrogów, potrzebę, by mieć więcej, by mieć rację w przeciwieństwie do innych, którzy się mylą, i tak dalej...

      Jak ciężko jest żyć ze sobą samym? Jeden ze sposobów, w jaki ego próbuje uciec od cech swojej osobowości, polega na pogłębianiu i wzmacnianiu poczucia ja przez utożsamia nie się z grupą - narodem, partią polityczną, korporacją, instytucją, sektą, klubem, gangiem, drużyną piłkarską.
      W pewnych przypadkach ego osobowe wydaje się zupełnie zanikać, kiedy człowiek poświęca życie bezinteresownej pracy na rzecz zbiorowości i nie żąda dla siebie nagród, zaszczytów ani korzyści. Cóż za ulga zrzucić z siebie okropne brzemię osobowego ja. Członkowie takiej zbiorowości czują się szczęśliwi i spełnieni, bez względu na to, jak ciężko pracują i ile ponoszą ofiar. Wydawałoby się, że pokonali swoje ego. Powstaje jednak pytanie: czy naprawdę się wyzwolili, czy po prostu ich ego przeszło z tego, co indywidualne, do tego, co zbiorowe?
      Ego zbiorowe przejawia te same cechy co ego osobowe, a więc potrzebę konfliktów i posiadania wrogów, potrzebę, by mieć więcej, by mieć rację w przeciwieństwie do innych, którzy się mylą, i tak dalej. Prędzej czy później jedna zbiorowość wejdzie w konflikt z drugą, ponieważ nieświadomie poszukuje konfliktu i pragnie przeciwnika, by móc określić własne granice, a więc także własną tożsamość. Jej członkowie doświadczą wkrótce cierpienia, które niechybnie nadejdzie w ślad za każdym działaniem napędzanym przez ego. Wtedy mogą się obudzić i zrozumieć, że grupę, do której należą, cechuje silny element szaleństwa

      Usuń
    2. Dzięki za miłą opinię!
      Nie słyszałem o zbiorowym Ego słyszałem o Egregorach. Czy to cos podobnego?
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Jeżeli byśmy chcieli posługiwać się terminologią ezoteryczną, co nie uważam za konieczne,bo to co opisuje można zobaczyć bez wchodzenia w nią, to egregor karmił by sie tendencją do ego zbiorowego ,każdego kto taką tendencje przejawia

      Usuń
    4. Jeżeli byśmy chcieli posługiwać się terminologią ezoteryczną, co nie uważam za konieczne,bo to co opisuje można zobaczyć bez wchodzenia w nią, to egregor karmił by sie tendencją do ego zbiorowego ,każdego kto taką tendencje przejawia

      Usuń
  9. Krzysztof.
    Kościół katolicki programuje Polaków (i Polki) homo- i ksenofobią. Użycie czasownika ,,wychowuje'' jest nieadekwatne do niezbyt szlachetnego procederu indoktrynowania przez urzędników watykańskich.
    Gościu dwojga imion.
    Nanoszony na siatkę mentalną program jest efektem wyewoluowanego z szamanizmu systemu religijnego z koncepcją transcendentnego ,,bytu'' poza bytem zwanego ,,bogiem'' (absolutem, omnipotencją). I niedorzecznego pomysłu grzeszności ,,prochu marnego'' będącego niczym bez wcielonej przez tegoż boga duszy.
    Dla jasności wypowiedzi należałoby pojęcia tj.; bóg, dusza, proch marny pisać w cudzysłowie. Desygnaty bowiem tych pojęć nie występują w otaczającej nas rzeczywistości-jedynej, jaką znamy. Pomijam jednakże cudzysłowy, by być zrozumianym w odbiorze.
    Z szamanizmu religia przejęła idee; sacrum, ognia, trójzębu, odrodzenia z kości, odmiennego stanu świadomości, mordu rytualnego...Z rytów pozostały obrzezanie, eucharystia itp. przekształcone w drodze hominizacji z dzikich zachowań człowieka w wizualizacje pierwotnego rozlewu krwi i spożywania ciała ofiarnego.
    Dusza jest wytworem lęku i niewiedzy. To strach przed dzikością natury oraz błędna interpretacja zjawisk skłoniła człowieka do przyjęcia animistycznego rozwiązania. Pseudonaukowo obudował temat Platon, a tzw. Ojcowie Kościoła rozbudowali do granic absurdu.
    Z filozofii starożytnych chrześcijaństwo przejmuje tylko koncepcje egzemplifikujące ideologie kanoniczną. I tak;
    -z platonizmu przejęto dualizm ciała i duszy, aprioryzm,
    -z Arystotelesa pierwsza przyczynę, geocentryzm, celowość bytu, teologię z bogiem na szczycie,
    -z cynicyzmu pogardę dla materii i dóbr doczesnych,
    -ze stoicyzmu ascetyzm, dezawuowanie poznania zmysłowego i rozumu.
    W tworzeniu zrębów chrześcijaństwa posłużył eklektyzm z synkretyzmem. W utrwalaniu dogmatów pomogła sofistyka. Itp.
    Prawo rzymskie nie służyło animacji kultu Jezusa-późniejszego Chrystusa. Świadczą o tym ostracyzmy i obstrukcje prawne z licznymi prześladowaniami zwolenników nowego kultu, aż do ukonstytuowania się w 380 roku chrześcijaństwa. Poza tym Pawłowa koncepcja paruzji ,,tu i teraz, nim przeminie to pokolenie'' obligowało do nieprzestrzegania prawa rzymskiego, by godniej uzyskać zbawienie. Ze starożytnego Rzymu przejęto nazewnictwo, organizacje, infrastrukturę, liturgię...ale nic znaczącego z prawa opartego na rzymskich zwyczajach przodków czy uchwałach zgromadzeń ludowych. Dalekich od bożych praw objawionych.
    Mości Bartek Witek.
    Więcej odpowiedzialności za słowo. Pisz, proszę, co wiesz mając świadomość tego, co piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szacun - chciałbym uszczknąć trochę twojej madrości

      Usuń
  10. Powiedzieć Wam gdzie kk ma te wszystkie tu nasze, moje ,wasze, jego ,jej elukubracje?
    Powiedzieć? - no , myślę ,że nie trzeba bo się słusznie domyślacie gdzie.
    Choroba ,która siedzi we wszystkich wierzących w cokolwiek jest nie do zwalczenia racjonalnymi argumentami,logiką,filozofią, socjologią, psychologią, medycyną, matematyką, fizyką ,chemią i czym tam jeszcze.
    Ta choroba jest usytuowana w mózgu ,w jego wadliwej strukturze i wadliwym funkcjonowaniu - niskiej wartości biologicznej.
    Wszystkie te diagnozy i charakterystyki takiego stanu , o których piszecie ,a z którymi się zapoznałem świadczą jedynie o stwierdzeniu skutków ale nie przyczyny takiego stanu rzeczy.
    Wiara typu religijnego (w byty nadprzyrodzone) jest skutkiem (czego jest skutkiem) doskonale opisanym przez doktora Jana Kwaśniewskiego w jego książkach a wcześniej w
    "Rodzie ludzkim" S.Staszica. Nie potrzeba żadnych innych opasłych ksiąg aby dowiedzieć się o źródle chorób wszelakich ludzkości. Sprawa jest prosta , tak prosta ,że aż dla większości nieprawdziwa ale tylko z powodu opisanego w tych dziełach.
    Ta wiedza przewija się przez księgi uważane powszechnie za mądrościowe , jednak jest tak dokładnie zawoalowana ze zwykli nie przywykli do samodzielnego myślenia ludzie jej nie zauważają , bo na razie zauważyć nie mogą . Acz napisano "mają oczy a nie widzą , mają uszy a nie słyszą." Do tego działa doskonale matryca nakładana każdej cywilizacji przez zręcznych kuglarzy wpajających od kołyski wiarę z pokolenia na pokolenie przy pomocy siły.
    "Bez religii nigdy by rodzaj ludzki nie był w niewoli."(...)
    Aby się nigdy porozumieć ani złączyć nie mogli ludzi, rzuca religie miedzy nich ustawiczną niezgodę i nienawiść.(...)
    Prawda stała się bluźnierstwem, rozum głupstwem, a uprzedzenia rozumem , czyli opinią. Prawa oddzielnictwa zajęły miejsce praw natury.(...)
    Zarządcami szczęśliwości ludzi zostaną sami oszuści i ich gwałciciele.(...)
    Jakaż tam sprawiedliwość, gdzie same prawa będą nieprawością?(...)
    Wszędzie bez pożytku dla ludzi, a nigdzie szczędzona nie będzie krew ludzka.(...)
    Wszystkie przyrodzone związki człowieka z człowiekiem przeistoczone. Sam urodzenie zbrodnią i hańbą. Tak jest: człowiek będzie się wstydził ,że się urodził.(...)
    Pośrednik miedzy bogiem a człowiekiem , kapłan, stanie się panem majątku każdego.(...)
    Wszystko na tym świecie ma związki z pierwsza przyczyną.Te związki są nieodzownymi prawami przyrodzenia. Nie ma ślepego przypadku w naturze.(...)
    Natura nic nie czyni bez przyczyny.(...)
    Zamiast prostej żywności, którą ja wyznaczyłam ("ja" tzn.natura-dop.mój)człowiekowi, wytwórzcie im potrzebę niezliczonych gatunków potraw i napojów, które zbytecznie ich smak łaskocząc i zbytecznie ich próżniackie brzuchy ładując ,z pokarmu zamieniają się w truciznę życia.(...)
    Człowieku, czas, aby ci doświadczenie wróciło rozum , który wydarł ci zabobon.(...)
    Zabobon znikczemnił rozum,a przenaturzył serce człowieka.Oto najważnieszymi sprawami narodów głupstwa.(...)
    Zabobon niszczy ludzkość.Czyni człowieka nieczułym i okrutnym.(...)
    Naród ludzki nie ma żadnego własnego rozumu.I aby go z doświadczeniem i z wiekami nie powziął, strzeże go gwałt i zabobon."
    I to było na razie tyle wyimków z zapomnianego dzieła Staszica.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyluzuj. Przyjacielu B56.Narzędzie usuń jest po to by usuwać. Przyczyny mogą być różne. Mnie zdarza się często pewno z powodu nieudolności wysłać kilka razy tego samego posta. A.z niudolnością to już w.moim wieku trudno zawalczyć. Może być też tak że ktoś (nie ja) napisze jakieś przykre słowa. Potem się zmityguje. No i co wtedy. Myślę że najlepuj by każdy robił co uważa za stosowne tutaj i w każdym innym przypadku o ile to nie przynosi szkody innym

    OdpowiedzUsuń
  12. Etyka nauczania Kościoła katolickiego.
    Podstawę etyki Jezusa, jak dowodzą apologeci jego nauk, stanowiła miłość boga i bliźniego. Tezę oparto na wybiórczych perykopach biblijnych egzemplifikujących ową miłość-z pominięciem dyskredytujących ją passusów. Mimo braku dowodów poza biblijnych oraz ,,beznadziejności ustalenia autentyczności nauk, jak również stanu zdrowia psychicznego'' (J. Sieradzan). Ubóstwo materiałów źródłowych zmusza wnikliwych badaczy życia i nauki Jezusa do prześwietlania wersetów biblijnych. Te, jak wiadomo kopie kopii skopiowanych z kopii zawierają wiele sentencji przypisywanych autorstwu Jezusa (tzw. logiony), cały szereg interpolacji oraz zaczerpniętych wprost z innych kultur koncepcji i idei. Co ustalili badacze przytoczę reprezentatywną opinię H. Mynarka;
    ,,(Jezus)...ma usposobienie ekstremalne; jest opętany, egocentryczny, odznacza się narcyzmem, maniakalną depresją, cechami paranoika i amoralnością...Żądanie poświecenia dla siebie jest nieetyczne...także brak szacunku dla innych ludzi...''
    Uprawiła Mynarka do takiej opinii Biblia.
    Jahwe eksponowany w Starym Testamencie był bogiem ambiwalentnym i szalonym, co podkreśla Paweł w Liście do Rzymian; zło jest gniewem boga (3, 5). Jeśli zgodnie z doktryną Kościoła Jezus był jego synem, musiał odziedziczyć gen szaleństwa. I wersy biblijne potwierdzają ambiwalencję, rozchwiany stan emocjonalny oraz szaleństwo Jezusa.
    Paranoję, omamy z urojeniami, histerię itp. potwierdza cały Nowy Testament-z czym zgodził się nawet A. Schweitzer. Ekscentryczność przejawia się w skłócaniu rodzin (Mt. 10. 35-37), arogancja żądaniem posłuszeństwa (Ł. 9. 61-62), zalecenie samookaleczenia (Mt. 5, 29-30), autokastracji (Mt. 9, 12), ambiwalencja przeciwstawnością zdań (Mt. 10, 34 i Mt. 5, 44)...cała lista zaświadczająca o rozstrojonym stanie umysłu syna Marii. Nawet rodzina poświadcza ,,odejście od zmysłów'' (Mk. 3, 21, J. 7, 5). Żyjący w l. 1581-1660 Wincenty a Paulo pisał;
    ,,Pan nasz chciał uchodzić za obłąkanego...i zdawało się niektórym, że popadł w szaleństwo''. Apologizująco, ale z jednoznaczną wymową.
    Cała Biblia z przytoczonymi powyżej ustępami uchodzi za objawioną, natchnioną przez Ducha Świętego, co zobrazował np. Rembrandt (anioł szepce do ucha Mateuszowi treść ewangelii). Całość obudowaną parabolami i hiperbolami, rozbudowaną alegorycznie i zracjonalizowaną podniesiono do rangi ,,słowa bożego''. Czyli prawdy niepodważalnej.
    Spróbujmy z tego patologicznego obrazu biblijnego wyciągnąć wnioski. Pomimo braku uniwersalnych kryteriów etyki. Apologeci nie mieli skrupułów wiec i nam nich będzie wolno.
    Mistrz-Nauczyciel nie uosabiał ideału zdrowia psychicznego. Pacyfizm przeplatał retoryką wojenną (Mt. 10, 34). Praktykowaniu tradycji żydowskiej (obrzezanie, podatek świątynny itp.) towarzyszył bunt przeciwko ,,wypełnianiu zakonu''. Konspiracji demonstracja. Życie zdominowały mistycyzm, ezoteryka, magia i gnoza czym zasłużył sobie na miano taumaturga. Żył w różnych światach prezentując w każdym z nich inną osobowość, co wskazuje na schizofrenię. Urojenia prześladowania czy uważanie się za mesjasza świadczą o paranoi. Szowinizm żydowski (Mk. 15, 24 i Mt. 7, 6) z żądaniem posłuszeństwa wykluczają uniwersalną dobroć. Deprecjonują ją także patriarchalizm z mizoginizmem. Wreszcie ukrzyżowanie, jako pospolitego przestępcę sytuuje wśród jednostek aspołecznych.
    I na takiej osobowości przekładającej się na nieobliczalne postepowanie oparto kształtowanie chrześcijan.
    Jeśli ktoś sądzi, że Kościół katolicki opierając nauczanie na słowach i czynach Jezusa, nie stanowi patologii zagrażającej zdrowiu psychicznemu wierzących, powinien udać się do psychiatry. O ile nie zostanie włączony w poczet świętych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Sowizdrzał napisał :
      " Podstawę etyki Jezusa, jak dowodzą apologeci jego nauk, stanowiła miłość boga i bliźniego."

      Dla mnie to PRAWDA.

      Z tym, że ja to odkryłem doświadczalnie. Cały proces nazywam rozwojem duchowym. Druga uwaga jest taka, że w rozwoju duchowym słowa zmieniają znaczenie lub inaczej, zmieniają się pojęcia, które oznaczają dane słowo.

      Wydaje mi się, że Pan Pieczyński ten nowy punkt widzenia nazywa religią wewnętrzną. Tak zrozumiałem to co mówi w niektórych wywiadach.

      Brak w kościele wskazywania ludziom drogi do rozwoju wewnętrznego jest dla mnie jego największą wadą.

      Usuń
    2. @Sowizdrzał

      Ciekawi mnie Twoja opinia o de Mello "Przebudzenie" i T. Merton "Modlitwa medytacyjna".

      Usuń
    3. Nie jest możliwe by komuś kto jest nie etyczny, z powodów przeróżnych,które ja nazywam zaciemnieniami umysłu, nakazać, lub intelektualnie nakłonić go do bycia etycznym. Stąd wszystkie przykazania i w ślad idące za nimi kazania można sobie do ... wetknąć. Tylko umiejętna modlitwa, której nauczał Chrystus, a którą kościół z rozmysłem zakazał, daje stan w którym człowiek tak się modlący staje się etyczny. Modlitwa, a właściwie sposób, którego nauczał Chrystus, była już znana na całe tysiąclecia przed nim w różnych kulturach i skrótowo nazwać je tu możemy jako medytacja. Poprzez wielowiekową cenzurę kościoła w tym temacie w naszej kulturze medytacja jest dla większości ludzi czymś nieznanym

      Usuń
    4. @Piotr W napisał :
      " Nie jest możliwe by komuś kto jest nie etyczny, (...) nakazać, lub intelektualnie nakłonić go do bycia etycznym."

      Wyciagnaleś tu Piotrze bardzo istotny temat. Istotny dla 80% Polaków i 99,99% katolików.
      Jezus dał wskazówki ludziom jak "iść drogą Jezusa". Zacytuję z biblii ale niedokładnie :
      "Jeśli nie będziecie mieli w pogardzie ojca, matki, żony, dzieci ...
      Jeśli nie porzucicie dóbr doczesnych ...
      Jeśli nie narodzicie się ponownie, nie wejdziecie do krolestwa niebieskiego."

      Niestety dotyczy to większości Polaków. Jeden z nich pisał na tym forum tak :
      "Mi jest dobrze z moją wiarą ... W czasie świat radośnie spotykam się z rodziną i śpiewamy kolędy...".
      Nakładając to na słowa Jezusa to d*pa blada z jego niebem.
      Porównać to można z bogatym mlodziencem, który spełnił WSZYSTKIE przykazania ...
      I d*pa blada. Szlaban na królestwo niebieskie ... bo musiał by porzucić dobrą doczesne.
      Tak ja to widzę.

      I tu pojawia się Kościół, który moim zdaniem powinien ludziom to powiedzieć.
      Zresztą nie spodziewajcie się, że oni pójdą do nieba. Jezus wyraźnie to mówi : "jeśli nawet nawracać będziesz i demony wypedzac w moim imieniu, ja powiem 'nie znam Cie' ".
      Jednym słowem ... wszyscy do piekła, a księża przodem.

      Jeszcze maleńki cytat na potwierdzenie z hymnu o Milosci :
      " Gdybym też miał dar prorokowania
      i znał wszystkie tajemnice,
      i posiadał wszelką wiedzę,
      i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
      a miłości bym nie miał,
      byłbym niczym"

      Dla mnie z tego wynika jasno ...
      Albo prawdziwa droga Jezusa i modlitwa kontemplacyjna albo ...

      Co potwierdza Twoją tezę, że kogoś kto nie ma Miłości (nie ma etyki), nie można namówić żadnymi przykazaniami, żeby poczuł tą Miłość (był etyczny) i niestety nie trafi on do kraju wiecznej szczęśliwości.

      P.S.
      Cytaty z pamięci.

      Usuń
    5. To chyba nie do końca tak, choć generalnie masz racje. Ponieważ to faktycznie temat na skalę istoty rzeczy, to szerzej napiszę dopiero jutro. Dziś nie mam czasu

      Usuń
    6. Zapytał ktoś z was co to jest ta etyka. Słusznie zapytał w kontekście tej dyskusji. Jan i ja używamy tu słowa etyka poprzez to że taki termin padł  z ust kol. Bartka. Na tym etapie należało by jednak zrobić rozróżnienie między stanem bycia etycznym a stanem pozornie podobnym, ale wypływającym z całkiem innego źródła. Ja tu nazywam go z braku lepszego określenia stanem bycia dobrym człowiekiem. Bycie etycznym to stan wynikający z świadomej samokontroli na poziomie myślowym. Bycie dobrym człowiekiem jest stanem wynikającym wyłącznie z wewnętrznej potrzeby. Nie kształtowanym  przez możliwość  wykoncypowanego wyboru.
      Etyka w aspekcie normatywnym zajmuje się  w głowie każdego z nas, ustalaniem, co jest moralnie dobre, a co złe, oraz — na podstawie przyjętych ocen i związanych z nimi powinności — wytyczaniem dyrektyw, tj. norm moralnie pozytywnego postępowania i wskazywaniem sposobów takiego przekształcania obiegowej moralności, by dostosować ją do przyjętego ideału moralnego. Jest to proces świadomy. Gdyby ktoś z was zaoponował i chciał powiedzieć, że może to być  proces intuicyjny, to się nie zgodzę i powiem, że na sposób postrzegania innych i w konsekwencji, na sposób zachowań się wobec nich wpływają równocześnie dwa stany. Stan dobrego człowieka i stan myślowej etyki pomieszane w jednie ze sobą. U każdego proporcje tej mieszanki mogą być różne.  Na krańcach tego zbioru stoją z jednej strony osoby mogące być zimnymi skórwysynami, którzy ze względu na okoliczności  ziemskie i braku strachu , nazwijmy go tu dla ułatwienia strachem bożym, nie są zmuszeni do stosowania norm moralnych. Na drugim zaś krańcu stoją ci którzy są tak pełni wewnętrznej miłości, że etyka pomimo że im znana nie jest im potrzebna do generowania wyłącznie pozytywnych emocji i czynów wobec innych. Reszta ma pomieszane te stany w różnych proporcjach, często bez uświadomienia sobie  faktu pomieszania, w ogóle. Olbrzymia większość ludzi na świecie, którzy mają w sobie dużo  stanu dobrego człowieka, nie medytuje czy też nie modli się metodą chrystusowego milczenia. I mógłby to być argument przeciwko postawionej tu przeze mnie i przez Jana tezie iż takie zabiegi prowadzą do stanu dobrego człowieka. Buddyzm ma tą zaletę iż potrafi w odróżnieniu do innych metod tłumaczenia świata dać, logiczne, podkreślam - logiczne odpowiedzi na większość pytań. I w materii naszej dyskusji odpowiedź była by taka. Stan energetyczny, który przenosimy z jednego żywota na drugi poprzez reinkarnacyjne odrodzenia, to oderwane od ego ja, zmienia się i jest kształtowany przez te żywoty. Człowiek rodzi się i po narodzinach, wcale nie jest nie zapisaną tablicą, ale niesie w sobie wiele cech osobniczych nabytych w poprzednich żywotach. W takim sensie buddyzm ma koncepcje kontynuacji. Jeżeli w poprzednim żywocie byłeś na jakimś poziomie bycia dobrym człowiekiem to odradzasz się z takim stanem. W tym nowym żywocie warunki zewnętrzne, zresztą wynikajace z twojej karmy, jak i twoja świadoma chęć stosowania się do praw etyki kształtuje twój poziom bycia dobrym człowiekiem. Z tym poziomem umierasz i odradzasz się w następnym żywocie. I tak jest bez końca. Jeżeli jednak medytujesz lub modlisz się umiejętnie, to jakoby z automatu przybywa ci stanu dobrego człowieka.  Możesz też uzyskiwać stany podobne w rezultatach do medytacji nie świadomie, poprzez trwanie w stanie uwagi nad wykonywaną czynnością, czy trwaniu w takiej chwili, bez zwykłej gonitwy myśli. Bywają tacy ludzie którzy takie stany uzyskują przy pełnym uwagi, wykomywaniu swojej pracy, w trakcie intansywnego wysiłku fizycznego, lub w trakcie zajęć ekstremalnie niebezpiecznych, nie pozwalających myśleć. Więc po co we wszystkich religiach przykazania, czyli wskazania etyczne. Są one po to by ktoś kto odrodził się z określonym zasobem stanu dobrego człowieka nie pomniejszał tego stanu poprzez złe uczynki. Złe uczynki nie pozwalają też skutecznie medytować. To tak jakby zmarznięty człowiek dla ogrzania

      Usuń
    7. się podsycał ogień drwami i równocześnie polewał je wodą. Buddyzm ma niezwykle precyzyjne i życiowo dostosowane przykazania etyczne. Różnia się one podobnie jak nauki Buddy w zależności do jakiej grupy ludzkiej są stosowane. I tak dla zwykłych ludzi świeckich przykazania są mniej restrykcyjne od tych preznaczonych dla ludzi będących na ścieżce duchowej. Najsurowsze są jednak dla mnichów. ( patrz int. PARAMITY ). Religie bliskiego wschodu, manipuluja już tymi nakazami etycznymi. Więcej w nich już o Bogu niż o etyce. Tym bogiem w przykazaniach kapłani chcą zabezpieczyć własne interesy. Najbardiej od etyki odeszły przykazania islamu, tworząc zasady etyki zależącej od warunków i uznania. Przykazanie nie zabijaj w islamie brzmi. Ten, kto zabił człowieka, który nie popełnił zabójstwa i nie szerzył zgorszenia na ziemi, czyni tak, jakby zabił wszystkich ludzi. (5:32) . Więc jeżeli muzułmanin oceni że siejesz zgorszenie, to może cię zabić. Dlatego też pozwolę sobie na brak zgody  poraz pierwszy, na tym forum z wypowiedzą Jana o uchodzcach. Tematu celowo nie rozwijam, gdyż aktualny temat uważam za ważny i taki nad którym warto by podyskutować. O uchodzcach pogadajmy kiedy indziej, proszę

      Usuń
    8. Piotrze!
      Nie wnikam w nauki Buddy bo nie mam o nich takiej wiedzy jak Ty. Sam nie wiem jak spogladać na Buddyzm [religia czy fiolozofia]- dlatego odłózmy ja na bok. Pragne Cię jednak zapytać o pewne moje spostrzeżenie.
      Czy nie uwazasz ze wszystkie religie maja jeden wspólny pień? Jesli tak to niby dlaczego któraś ma byś lepsza od innych
      Co o tym sądzisz?

      Usuń
    9. Bogdanie,
      Ludzie pomimo że tacy różni, w pewien sposób byli i są tacy sami. Rodzimy się myślący. Posiadamy zmysły. Myslą i zmysłami rozpoznawać próbujemy otaczający nas świat materialny. I wszystkim nam się coś nie zgadza. Jedni uświadamiają to sobie i nad tym się zastanawiają. Innych od tego tylko głowa boli, mówiąc w przenośni. Nie zgadza nam się że mamy umrzeć. Nie wiemy po co żyjemy i o co do cholerny w tym życiu chodzi.  Dostrzegamy bezsensowną kruchość i krótkość życia, które widzimy jeszcze krótszym, jesli dopuścimy do siebie intuicje nieskończoności. Widzimy, że życia nas wszystkich przepełnione są cierpieniem .Cierpienie fizyczym a  czesto gorszym od niego cierpieniem psychicznym. Wszystkie filozofie świata próbuja bezskutecznie ujarzmić ten bezsens. Wszystkie religie świata twierdzą że ofiarują nam metody. Ponieważ wszystkie leczą tą samą dolegliwośći, od bardzo dawna, to z tej perspektywy widać że metody są podobne. Widocznie tylko te trochę pomagają. Ale jak to z leczeniem bywa. Jedne firmy produkujące leki, chcą naprandę leczyć. Inne widząc powszechne i konieczne zapotrzebowanie na leczenie chcą zbić na tym kapitał. Te firmy dawno zrozumiały, że skuteczne leczenie nie jest ich interesem. Wyleczeni nie dawali by im zysku. Najlepiej więc utrzymywać wszystkich w stanie długotrwałej choroby, podleczanej powierzchownie. A jeśli nawet zna się skuteczne leki to zachować je w tajemnicy. Te firmy najwięcej starają się o wygląd opakowań marketing i reklamę. Wpływają drogami politycznymi i zmuszeni jesteśmy kupować ich leki. To oni krzyczą na wszelkie sposoby - my jesteśmy najlepsi, nasza konkurencja jest, ale nic nie warta.
      Zobacz taki właśnie jest Kościół katolicki

      Usuń
    10. @Piotr W. napisał :
      " Zapytał ktoś z was co to jest ta etyka."

      Ja skrócę i określę to po swojemu.
      Większość ludzi kontroluje umysłowo, myślowo swoje działanie by było etyczne. Część osób w procesie rozwoju duchowego staje się etycznymi. Ten proces to właśnie to co Piotr W. określa jako wymieszanie myślenia etycznego i bycia etycznym.

      Teraz dwie uwagi.
      - Kościół blokuje rozwój duchowy A zmusza ludzi do myślenia etycznego (np.dekalog)
      - Ludzie, którzy Tylko myślą etycznie nie rozumieją, że w rozwoju duchowym 'stają' się etyczni. Nie wiedzą jaką to ulga.

      Reasumując
      Możemy na tym forum pogadać o tym, ale dla większości taka dyskusja będzie daremna.

      Usuń
  13. Kruca fuks. Jak ja bym chciał tak umieć po profesorsku się wypowiadać. No może teraz to już trochę mniej mi na tym zależy, ale jak byłem młodszy to jak bym tak coś w tym stylu palnął przy dziewczynach to wszystkie po nogach by sikały. I nie piszę tego z przekąsem i ironią ale z prawdziwym podziwem i leciutką zazdrością. Ja jak część z was wie jestem z gór ze wsi. Rozmawiam na codzień z wieloma wspaniałymi ludzmi. Od wielu z nich nauczyłem się filozofii życia, ale moi rozmówcy mają z literackich dzieł zaliczone, zazwyczaj instrukcje obsługi piły łańcuchowej. Niedawno na tym forum poznałem niejakiego  Romana  Matuszewskiego, człowieka niezwykle wykształconego. Zaproponował mi on bym przeczytał jego książkę. Przeczytałem. Godna polecenia,  mądra, choć ja bym w niej inaczej trochę rozłożył ciężary. By ją jednak przeczytać musiałem kupić słownik wyrazów obcych. Już wtedy z zazdrością pomyślałem, czemu ja tak mówić nie umiem. Choć z dugiej strony to może lepiej, bo zakupów u nas w sklepie nijakich bym nie zrobił. Sklepowa by po prostu nie rozumiała co od niej chce. Teraz do czytania kolegi Sowizdrzała słownik się przydał, a wydatek na niego zaczyna się amortyzować. Sowizdrzał jawi mi się zresztą być, jakoby bliźniakiem jedno jajowym rzeczonego R Matuszewskiego. Przynajmniej w stylu wypowiedzi. Po odszywrowaniu słów zobaczyłem że trafiają w dziesiątkę, a i cała wypowiedz kupy się trzyma. Znawcy rzeczy przytoczeni wypowiedzieli się uczenie i wyszło że ten Jezus to jakiś waryjot głupi. Napisane wprawdzie było że kopia z kopii, ale ciężaru tej stronie wypowiedzi nie nadano. Ja jednak wolę wierzyć praktykom i autorytety nie zawsze na mnie robią wrażenie. Gdybym dowiedzieć chciał się  na przykład, coś więcej o ars amandi, to pewno nie pytał bym profesorów ginekologii, ale szukałbym Casanovy. Więc w temacie nauk Jezusa wolę wierzyć sobie. Jestem praktykiem w naukach Buddy. Nie tylko że rozumiem ich trzon, ( nie jestem buddologiem) intelektualnie, ale znam ich wpływ, bo zmieniły one moje życie. Bezprzecznie nauczania Bbuddy są kwintesencją etyki. Nie można zarzucić im jakiejkolwiek gniewności,  czy dostrzec paranoi. Z tej perspektywy na nowo zaczęłem oceniać nauki Jezusa i widzę w nich tak wiele analogii z nauczaniami Buddy. Zobaczyłem też, że kwintesencja tych nauk przez kościół została zmarginalizowana, lub pominięta. To jest mój generalny zarzut przeciw kościołowi. Nie zarzucałbym więc nic samemu Jezusowi. Problem leży w kopii z kopii, gdzie zmiany od oryginału raz obrazowały tylko naturę kopistów, ale częściej były przemyślane i strategicznie przez kościół zaplanowane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwintesencja nauk jawi się dopiero wtedy, gdy zrobiłeś z niej użytek. Wtedy potrafisz odróżnić nauki bezwględnie istotne, od mniej istotnych lub marginalnych. Taki faktyczny użytek można zrobić z nauk Buddy. Te same nauki dostrzec można w nauczaniu kościoła, ale umieszczone na peryferiach. Opatrzone zazwyczaj błędnym komentarzem. Ponieważ nikt  z wiernych, nie zrobił faktycznego użytku z nauk kościoła to też nikt nie potrafi wyłuskać kwintesencji z pośród marginali. Wierni przyjmują taką rangę nauk i ceremonii jaką podaje kościół, a wszystko do kupy całkowidzie nie działa, chyba że przypadkiem.

      Usuń
    2. @Piotr napisał :
      " Jak ja bym chciał tak umieć po profesorsku się wypowiadać"

      Jak ja bym chciał być prostym chłopcem ze wsi. Bliżej bym miał do natury i Boga !!!

      A tak to muszę się oduczac tego inteligenckiego myślenia ....

      Usuń
    3. @Piotr napisał :
      " Ponieważ nikt z wiernych, nie zrobił faktycznego użytku z nauk kościoła"

      To jest właśnie SEDNO PROBLEMU z chrześcijaństwem !

      Po pierwsze powinny to być nauki Jezusowe.
      Czyli żadnych nauk kościoła (Kościół to ludzie).

      Po drugie księża SAMI powinni z nich skorzystać a następnie uczyć wiernych.
      Czyli uczyć powinni jedynie księża typu A. de Mello.

      Usuń
  14. "Kwintesencja nauk jawi się dopiero wtedy, gdy zrobiłeś z niej użytek.-Piotr

    A Ty zrobiłeś użytek z wiedzy Doktora? -z jakim skutkiem jeśli można zapytać?
    Jedyne nauczanie kk polega na dogmacie powszechnym ,który brzmi za H.Mynarkiem ,"zakaz myślenia". Wpajanie "wiedzy" fałszywej jest okropieństwem na zgubę upojonych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Opty :
      "Jedyne nauczanie kk.."

      A Ty odróżniasz nauki kk od nauk Jezusa ?

      Ja "zrobiłem użytek" z nauk Jezusa i stwierdziłem, że są SUPER. Są prawdziwe :-)))

      Co do nauk Doktora to ciężko mi idzie. Ciągle wędruje, więc w większości jem co mi dadzą. Mogę jedynie stwierdzić, że u Piotrka Wróbla jedzenie jest Super i w miarę zgodne z Doktorem i że mój organizm po kilkudniowym pobycie u niego ciągle szuka góralskich smaków :-))))
      Mam nadzieję się trochę użytkować i ustabilizować jedzenie w/g Doktora :-)

      Usuń
    2. ... użytkować = ustatkowac ...
      Sorry za przekrecenie.

      Usuń
    3. "Ja "zrobiłem użytek" z nauk Jezusa i stwierdziłem, że są SUPER. Są prawdziwe :-)))-Jan kowalski

      Dla Ciebie są super a dla innych już nie,tak przynajmniej pokazuje ogólnochrześcijańska praktyka.
      Nie wiem czy jest tak jak napisałeś mogę jedynie ufać twemu zdaniu. Ale skoro Ci tak dobrze, to dobrze ci tak.
      Wiesz, Doktor Kwaśniewski w jednym ze swoich tekstów napisał ,że gdyby ludzie mieli prawidłową strukturę i funkcje mózgów to coś takiego jak Dekalog inne tego typu "regulaminy" byłoby niepotrzebne, a w związku z tym wiele rzeczy ,które stworzono przy nieprawidłowej budowie i funkcji również by odpadły.
      Chore umysły potrafią tworzyć dużo chorych zbytecznych rzeczy, które potem uzależniają takich ludzi od siebie. Ty zdaje się to zauważyłeś. Ale też jesteś osamotniony w swoim postępowaniu. Życie wędrownego pustelnika/eremity/anachorety w czasach współczesnych jawi się jako dziwactwo wywołujące jedynie politowanie.
      Dla mnie wielce przemawiająca jest anegdotka związana z Hillelem zw. Starszym , która brzmi następująco:
      " „Nie czyń bliźniemu twemu, co tobie niemiłe: to cała Tora. Reszta jest komentarzem – idź i poznaj go.” – odpowiedział poganinowi, który oświadczył, że zostanie żydem, o ile może być nauczony Tory stojąc na jednej nodze."
      Takie proste ale tak niezrozumiałe dla ludzi.
      Dlaczego?
      Odpowiedź daje właśnie Doktor. Długie lata się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku ,że jednak coś jest na rzeczy tzn. nie w porządku z tymi naszymi mózgami.
      Nauki Jezusa mogą przypadkowo być właściwie interpretowane i praktykowane ale jak widać znakomita większość idzie drogą na wielkie skróty, wprost w przepaść.
      "Zwiedzonych będzie wielu..." i tak w rzeczywistości jest, tylko im się wydaj zupełnie co innego. Gdyby znali słowa ich papieża , który ostatnio rzekł był słów, które już tu wklejałem ale dla przypomnienia jeszcze raz;

      „Nie musisz wierzyć w Boga by być dobrym człowiekiem. To tradycyjne wyobrażenie Boga jest w pewnym stopniu przestarzałe. Ktoś może być uduchowionym, ale nie religijnym. Chodzenie do kościoła i dawanie pieniędzy nie jest koniecznością. Dla wielu natura może być kościołem. Wielu najlepszych ludzi w historii nie wierzyło w Boga, a w tym samym czasie najgorsze ludzkie uczynki robione były w Jego imieniu.”

      -Papież Franciszek

      Usuń
    4. @Opty napisał :
      " Takie proste ale tak niezrozumiałe dla ludzi.
      Dlaczego?"

      Doskonale ujęte zagadnienie.
      Ja bym to przerobił pod katolików :
      "Znajdźcie Boga/Miłość w sobie.
      Jak Wam się nie chce to trzymajcie się słów biblii. "

      To sa dla mnie nauki Jezusa.

      Ujmując je inaczej.
      Kto znajdzie w sobie Miłość z biblii (Hymn do Milosci) dla tego jedynym prawem staje się Miłość.
      Kto nie znajdzie ten powinien działać zgodnie z przykazaniami z biblii.

      Teraz pytanie "dlaczego".

      Pra-przyczyna ginie w mroku dziejów. Według mnie można ja znaleźć 10 - 20 tysięcy lat temu lub więcej. Całkiem możliwe, że przyczyną jest wadą mózgu spowodowaną dietą jak twierdzi dr. Kwaśniewski.

      Ale jest i bliski nam winny. Pan Pieczyński określił, że to Kościół.
      Ja uważam, że jednym z winnych jest Kościół. Winny czego ?
      Winny tego, że nauki Jezusa poszły w błoto. Takich, którzy czują choć kroplę Miłości Jezusowej jest niewielu.
      Dowód ?
      Papież Jan Paweł II wydał pismo by wierni "nie zwracali się wprost do Boga a TYLKO za pośrednictwem księży ...".
      Przypomnę, że papieże se ustalili, że są NIEOMYLNI. Katolicy muszą w to wierzyć i już.

      I dlatego przytoczone słowa papieża Franciszka są tak znamienne.

      P.S.
      Poruszyłeś i inne wątki Ale by forum nie puchlo pominę je.

      Usuń
  15. Jem jak Dr.przykazał. Dla mnie to nic nowego bo jadłem intuicyjnie podobnie. Tak mi zawsze smakowało. Tak mi jeść łatwo ze względy na miejsce życia. Zrobiłem teraz tylko niewielkie korekry by dostosować dietę do wskazań Dr. Wywaliłem mleko zastępując śmietaną. Słodkości z piekarni wywaliłem. Zamiast tego kawałek czekolady gorzkiej z orzechami jak mnie przypili. Zwiększyłem jajka do 5. Czułem się dobrze i czuje się dobrze. Byłem mądry mam nadzieje być jeszcze mądrzejszy.

    OdpowiedzUsuń
  16. " Byłem mądry mam nadzieje być jeszcze mądrzejszy."- Piotr
    Podziwiam otwartość.

    OdpowiedzUsuń
  17. To humor ale otwartości też mi nie brakuje

    OdpowiedzUsuń
  18. Ostatnio dużo się mówi o uchodzcach i muzulmanach oraz o tym, że KK ma nas od tego uratować i żeby z tego powodu z nim nie walczyć.

    Ludzie - nie dajcie się zwariować !

    Ja wiem, że oprócz mnie to prawie każdy ma telewizor ...
    I co gorsza, ogląda go.
    A tam ucinaja głowy maczeta, gwalca i mordują no to ludzie sr*ją ze strachu.
    A statystyka mówi :
    Syryjczyków jest 22 miliony. Polaków w zaokrągleniu 40 milionów.

    - wiec gdyby się syryjczycy do nas przenieśli to faktycznie byśmy mieli problem.
    Ale pamiętajcie, że 5 tyś.husarzy polskich pokonało pod Kircholmem 15 tyś.wojsk szwedzkich.
    Ale z Syrii ucieknie Max. 25% Syryjczyków co daje ich około 5 tyś.
    Ludzie - spoko, nakryjemy ich czapkami.
    (25% - bo gdyby 100% uciekło, to moglibyśmy się tam przenieść).

    - ucinaja głowy maczeta. Ja wiem, że Ci co to oglądają to są strasznie pidnieceni i o niczym innym nie mogą mówić, nawet o seksie.
    Ale ile tych głów scieli ?
    100 ?
    Pan Wołodyjowski ściął więcej !
    Kilka dni temu jeden Polak odciął maczeta rękę drugiemu.
    A wiec ludzie - spoko, nowy narybek już wyrósł.

    - Nie wiem kto te głowy ścinał Ale powiedzmy, że jest ich 10 tysięcy.
    A wiec ludzie - spoko. Europejczyków jest ze 300 milionów.
    Nie dajcie się zastraszyć małej grupie muzułmanów. Nie oglądajcie telewizji A wywiady Pana Pieczyńskiego oglądajcie w Internecie.

    - jeden z zastraszonych maczetą napisal "dobrze, że Polska jest homogeniczna". Nie wie tylko biedak jak się robi serek homo. Scina sie głowy "pod linijke". Tak załatwiona żydów, Niemców, Białorusinów, prawosławnych, husytow i innych.
    Ale to jest walka ze SWOIMI. A wróg zewnętrzny to co innego. Jak Kościół ma nas obronić ?
    Ksiądz poprowadzi szarże moherowych beretów na muzułmanów ?
    Nie obronili nas przed Niemcami, ruskimi, rozbiorami itd. Tylko w potopie Jasna Góra odegrała znaczącą rolę Ale to tylko dzięki Kmicicowi.
    A może katolicy wybuduja chiński mur wokół Polski ?

    Reasumując już bez żartów :
    Rozumiem, że Europa powinna pomyśleć nad tym ale nie dajmy się zastraszyć.

    "Nie wolno się bać. Strach zabija duszę! "

    OdpowiedzUsuń
  19. Badacze kręgu Jesus Seminar dowodzą;
    Az 82% słów przypisanych Jezusowi w NT nie pochodzi od niego. Tylko 16% opisanych w ewangeliach czynów Jezusa ma cechy prawdopodobieństwa. A poza tym tylko ,,Ojcze Nasz'' nie budzi wątpliwości autorstwa.
    Cytaty, maksymy, aforyzmy, sentencje, parabole i hiperbole przypisywane Jezusowi są gremialnie kontestowane przez badaczy poza konfesyjnych. W tym źródło ,,Q'' (Quelle) rzekomy zapis ,,słów Pana'' (logia) oraz ustnych przekazów pozakanonicznych (agrafia) istniejące hipotetycznie. Domniemane źródło, z którego czerpali twórcy ewangelii (a było ich poza czterema kanonicznymi ok. 200-wg. Teodora z Cyrus w 450 r.), wzięło żywot od Papiasza. Ponieważ i Papiasz nie zastawił manuskryptu, a info o rzekomej protoewangelii Mateusza mającej zawierać sentencje Nauczyciela oparł na wieści gminnej, próbowano ukonstytuować ,,prawdę'' zapewnieniami Ireneusza z Lyonu i Euzebiusza z Cezarei. Wyszła kaleka kalka z kalek. Źródło ,,Q'' zatem dalekie jest od dowodowości uwierzytelniającej zręby nauki Jezusa.
    Jezus s. Marii z zapóźnionej Galilei nie pobierał nauk. Jedynymi źródłami wiedzy były dlań synagogi, pisma starotestamentowe i ówcześni wędrowni kaznodzieje. Dlatego m.in. doliczono się 2000 paralel pomiędzy naukami rabinów a przypisywanymi Jezusowi. Sto trzy cytaty z ksiąg judaizmu adoptowano do NT. Co było autorstwa Jezusa, a co przypisali mu pseudoepigraficznie redaktorzy ksiąg nowotestamentowych nie ustalono.
    Parę przykładów.
    Badacze Jesus Seminar tylko ,,Ojcze Nasz'' uważają za wytwór Jezusa. Bultmann przytacza parę sentencji, jako oryginalne. Maccoby ,,Kazanie na górze'' przypisuje naśladownictwu humanistycznej tradycji. Carpentier w ogóle odmawia autorstwa Jezusowi dowodząc; Jako wojujący mesjasz z trzema sykariuszami wśród 12-uczniów, nie mógł głosić ,,nastawiania drugiego policzka'' ani ,,miłowania nieprzyjaciół swoich''. Inni doszukali się kalek myśli i powiedzeń Jezusa w starotestamentowych passusach oraz dorobku innych kultur.
    Np.;
    Słowa Jezusa o ościeniu (Dz. 26, 14) pochodzą z ,,Bachantek''. Cytaty z Mt. (1,25; 2,11; 8,1-4; 9,1-8) zapożyczono z ,,Mahabharaty''. Z ,,Tais'' Menandra zaczerpnięto 200 słów. Itd., itp.
    Weryfikacji nauk Jezusa próbowano dokonać z pomocą synopsy. Zestawienie odpowiadających sobie fragmentów, powtarzających się lub bliźniaczo podobnych-miało dowodzić autorstwa Nauczyciela. Wobec zawodności metody synoptycznej (wszak cytaty mogły być plagiatami) pomysłowością błysnął Deschner. Zaproponował uznać oryginalnymi te, które przeczą doktrynom Kościoła.
    Np.;
    ,,Sprzedajcie majętności swoje, a dawajcie jałmużnę'' (Łk. 12,33)-w świetle bizantyjskiego przepychu Kk. musi być oryginalne.
    ,,Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni''-wobec inkwizycji i stosów...
    Z braku własnoręcznych zapisów nauk Jezusa Kościół oparł swoje podstawy nauczania na weryfikatorze tychże nauk (w rzeczywistości; twórcy)-Pawle z Tarsu. Mając do wyboru;
    judeochrześcijaństwo Jakuba i Piotra (religijny platonizm na judaistycznym podłożu) rozmywające się wśród dziesiątek innych kultów, i
    paulinizm budowany na greckim mistycyzmie, mitraizmie oraz pogańskich rytach-odcinający się od judaistycznych korzeni
    wybrał drugą opcję. Pozwalała swobodniej zinstytucjonalizować eklezję opierając się na odrębnej ideologii oraz literze prawa.

    Zręby nauk Jezusa są niemożliwe do zweryfikowania. Jakimi treściami je wypełniał i, czy były jego autorstwa- nie imputowanymi przez Ojców Kościoła-nie dowiedziono. Brak ortodoksyjności wykładni nauki odbija się wśród pierwszych naśladowców Jezusa. Dążenie do śmierci męczeńskiej wraz z pogardą życia i dóbr doczesnych, bojkotowanie życia rodzinnego i publicznego z brakiem respektu dla praw rzymskich, praktykowanie rytów judaistycznych i pogańskiego pochodzenia...nie pozwalają ustalić spadku Nauczyciela z Nazaretu. Ewangelie mające go ugruntowywać zawodzą. Zakorzenione w gruncie żydowskiej tradycji (z kosmo- i teogonią, tradycją patriarchów, Dekalogiem itd0,



    OdpowiedzUsuń
  20. cd.
    pełne magii oraz pozostałości szamanizmu są tylko ideologicznymi agitkami sekty. Zawierają więcej pobożnych życzeń niż materiału faktograficznego.
    Pytano; Czym się różni nauczanie Kościoła katolickiego od nauczania przez Jezusa. Nauczanie Kk. nie budzi wątpliwości w wymiarze naturalności. Mimo, że jest wynaturzeniem hipotetycznej życzeniowej nauki Jezusa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Sowizdrzal napisał :
      " Az 82% słów przypisanych Jezusowi w NT nie pochodzi od niego."

      Skłaniam głowę przed Twoją wiedza. Tym niemniej dla mnie jest to tylko wiedza.
      Od mojej strony biblia wygląda tak :
      Tak naprawdę to chyba nie ma dowodu na to, że Jezus Chrystus w ogóle istniał. Ktoś mi mówił, że nie ma żadnego bezpośredniego, historycznego dokumentu na to ale nie chce się z Sowizdrzałem mierzyc na wiedze. Nowy testament to podobno dokumenty napisane 100 - 200 lat po Chrystusie. I nie wiadomo co kto w nich pozmienial.

      Tym niemniej dla mnie i dla innych chrześcijan jest w biblii zbiór nauk.
      Mi jest obojętne kto je napisał gdyż kierują one, namawiają ludzi na rozwój duchowy.
      Określmy to jako rozwój swojego wnętrza.
      Podczas RD (rozwoju duchowego) te nauki są WERYFIKOWANE przez to co przeżywamy. Zmieniają się z Wiary na WIEDZE. Przy czym ta wiedza nie jest nabyta z zewnatrz a jest moja wiedzą wewnetrzna.
      Przykład 1.
      W innych postach tego watku dyskutujemy z Piotrem W.o etyce.
      Człowiek przed RD Stara się myśleć i działać etycznie. Po RD STAJE się etyczny. Czyli nie musi o niczym myśleć a działa zawsze etycznie.
      (To stawanie się jest procesem. Może trwać i całe życie. Jak wierzy Piotr W.może trwać i ileś tam żyć )
      Przykład 2.
      Pan Pieczyński w jednym z wywiadów powiedział, że jest w stanie określić czy dany biskup opcuje z duchem świętym. Dla mnie to PRAWDA, dzięki jego Religi wewnętrznej nazywanej przeze mnie RD.

      Reasumując :
      Dla mnie nieważne ile jest przekłamań w biblii, bo i tak w moim rozwoju wewnętrznym podlegają weryfikacji.

      Kościół blokuje nauki Jezusa a zwłaszcza 'drogę Jezusa' (czyli RD) podając ludziom Tylko rozumowe opisy biblii, po to by nimi rządzić.
      Przyczyną jest to, że na drodze Jezusowej człowiek staje się WOLNY.
      Zgodnie z obietnicą "Prawda Was wyzwoli".
      A jak tu rządzić ludźmi wolnymi ?
      Jak obciągać ich z kasy ?

      Usuń
  21. Nie ma jednoznacznych odpowiedzi na pytanie o ,,nauki Jezusa''. O samej idei Jezusa-nauczyciela S. Davies mówi, że ,,pojawiła się dopiero po jego śmierci'' (syna Marii). Konfesji odwołującej się do ewangelicznych źródeł, mających uwierzytelniać je zapisem, odpowiadają badacze tj.; Bultmann, Dibelius, Strauss, 75-biblistów z Jesus Seminar postrzegający NT jako ,,zbiór mitów, aretalogi i legend''. Także sam Jezus ,,winien'' gdyż nie zostawił żadnego zapisu przesłania swojej nauki. Tzw. logia, których miał być autorem zostały zachwaszczone obudowaniem kontestami sytuacyjnymi przez ,,prostujących drogi pańskie'' tak, że niemożliwym staje się oddzielenie z tego ziarna (logia) od plew (dodatków redakcyjnych).
    Parafrazując A. Kalthoffa można powiedzieć;
    Pojęcie ,,nauki Jezusa'' jest pustym zbiornikiem, do którego każdy wlewa własne idee.
    Metoda atestacji opierająca dowodowość na wielokrotnym potwierdzeniu materiałów źródłowych (wprowadzona przez Crossana) zawodzi. Ewangelie serwują mity, apologeci je historyzują a historycy czasów Jezusa milczą. Jesteśmy skazani na NT, którego kanon stworzono w trzy wieki ,,po'' domniemanych wydarzeniach ,,końca czasów''.
    Dokonując wybiórczym sposobem odsiewania ,,nauk Jezusa'' w NT łatwo popaść w relatywizm. Zaspokajający życzeniowość ale niosący dyskomfort poznawczy. Weźmy antynomizm ,,nauk Jezusa''.
    Passusy o ,,miłowaniu bliźniego'', ,,nastawianiu drugiego policzka'' czy ,,odpuszczaniu win''-aprobujemy bez zastrzeżeń. Korelują ze współczesnymi kryteriami humanizmu a także z naszą hierarchią wartości.
    Za to z przymrużeniem oka pomijamy te o ,,przynoszeniu rozdwojenia nie pokoju'', ,,dzieleniu rodzin'', nakazie ,,przekuwania lemieszy na miecze'' czy mieczu w ręku jednego z uczniów w Getsemani.
    Które z powyższych myśli Nauczyciela przyjmiemy za podstawę ,,nauki Jezusa'' uzależniamy od własnego wyboru. Którekolwiek wybierzemy nie zmieni to faktu, że są to dwie różne wykluczające się drogi, których wybór zawłaszczamy. ,,Nauki Jezusa'' zatem bardziej zależą od naszych kaprysów (nierzadko mody, lęków egzystencjalnych) niż ,,przekonywującego świadectwa nauki i rządzącej nią opatrzności'' (Gibbon).
    I tak się rzeczy mają z ambiwalencją, arogancją, szowinizmem żydowskim prezentowanym przez Jezusa. Z magią, egzorcyzmami...całą ezoteryczną warstwą ,,nauczania''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Sowizdrzal był napisał :
      " Którekolwiek wybierzemy nie zmieni to faktu, że są to dwie różne wykluczające się drogi, "

      Masz rację rozumowo.
      Przykładem niemożliwości zbadania tego rozumem jest nawet Smoleńsk.
      Jedni mówią - zamach.
      Drudzy - wypadek.
      I obie strony mają na to dowody.

      Reasumując :
      Naukowo/rozumowo NIE DA SIĘ zbadać nauk Jezusa.

      Z mojego doświadczenia :
      DA SIĘ je zbadać na drodze duchowej. Na drodze rozwoju wewnętrznego.

      To nie jest tylko moje doświadczenie. Ale też np. De Mello, T.Mertona, K.Prądzyńskiego i mnóstwa innych osób.

      Oczywiście słowo 'zbadać' jest tu nieadekwatne. Nie zamierzam w żaden sposób konkurować z naukowcami czy z kimkolwiek innym. Mogę jedynie, jak ktoś chce, opisać mu co ja odkryłem i na tym koniec.

      I dalej ...
      Nauki Jezusa nie są czymś strasznie odkrywczym. Jak wszystkie religie, tak i ta pochodzą z jednego wspólnego korzenia. Dla mnie ten korzeń to rozwój wewnętrzny (po katolicku : szukanie Boga, Miłości w sobie). Czymś co jest nowatorskie dla Jezusa, to właśnie wniesienie Miłości i nieśmiertelności duszy do religii żydowskiej.
      (Tą właśnie Miłość zagubił KK )
      Spotkałem się z buddysta i porownalem odkryć w naszych wnętrzach. W dużej części się nakładają. W części nie.
      Dowiodło to mi prawdziwości nauk Jezusa. Podkreślę : mi.

      Reasumując całość :
      Ponownie podziwiam ilość Twojej wiedzy. Ale zachęcam Cię do wejścia w swoje wnętrze i zweryfikowanie tej wiedzy :-))))

      Usuń
  22. Janku, Janku!!
    Nasz kolega Sowizdrzał pisze tylko o badaniach naukowych dotyczących nauk kościoła i nauk Jezusa. Myślę że z tego co napisał nie da się wyciągnąć opinii o jego rozwoju duchowym. Można przypuszczać co najwyżej je jego ścieżka jeśli na niej jest nie opiera się wprost na nauczaniach kościoła. I tyle.
    Można by wprawdzie wypowiedzieć tu regułę brzmiącą iż statystycznie biorąc inteligencji oczytaniu i wykształceniu nie musi tooczytaniu rozwój duchowy, ale z tej statystyki nie wyciągałbym daleko idących twierdzeń dotyczących naszego kolegi.

    OdpowiedzUsuń
  23. "tooczytaniu"jakiś bełkot, oczywiście TOWARZYSZYĆ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Piotr W.:
      " Myślę że z tego co napisał nie da się wyciągnąć opinii o jego rozwoju duchowym."

      Ogólnie jak zawsze masz racje.

      Tym niemniej ja lubię kontakt z ludźmi. Lubię im zaglądać do środka. Sprawdzić, poczuć kim naprawdę są według mnie. Sowizdrzal ma ogromną wiedzę na temat religioznawstwa a dokładniej biblii. To za każdym razem 'rzuca mnie na kolana'. Tym niemniej chcę mu podrzucić pomysł by zbadał temat nie tylko 'wiedza' Ale i doswiadczalnie poprzez rozwój wewnetrzny :-)))
      Do tej pory nie napisałeś Sowizdrzał co Ty naprawdę o tym myslisz dlatego przyjmuję, że myslisz to co piszesz i Twoje zdanie jest takie jak tych naukowców.
      Ogólnie odbieram te wypowiedzi jako szukanie prawdy/Boga/religii w biblii. Moje doświadczenie mówi, że czegokolwiek szukasz znajdziesz to w sobie :-))))

      Usuń
  24. KSENOFOBIA.

    Ksenofobia - strach przed obcymi.

    Deklaracja wstępna :
    Nie jestem za tym by ktokolwiek obcinal głowę komukolwiek, by ktokolwiek gwalcil, mordował i narzucał innym swoje zdanie.

    Przykład ksenofobi :
    Ktoś napisał tak :
    "Popieram Pana ale muzułmanie ucinaja głowy maczetą i tylko Kościół może nas przed nimi obronic".

    Widać tu wyraźnie strach przed kimś obcym, tu muzułmanami. Jest też przyczyną strachu : obejrzano filmik na Youtube oraz określenie domniemanego obrońcy. Niestety brak metod obrony.

    Inny przykład :
    "Polaków należy wyrzucić z naszego kraju bo przyjeżdżają i odbierają nam pracę."

    Kochani, nie dokładajcie sobie więcej strachu, cierpienia. Działanie i zycie pod wpływem strachu powoduje tylko więcej strachu i więcej cierpienia. To właśnie funduje nam od tysięcy lat Kościół !
    Strach i cierpienie !
    I nadzieję, że jak będziemy posluszni ich zasadom to KTOŚTAM, GDZIEŚTAM nas wynagrodzi.
    Owszem, będzie trochę zamieszania z uchodzcami Ale nie działajmy pod wpływem strachu i ksenofobi tylko rozsądnie i mądrze.

    Proponuję by Każdy czytający te słowa zapytał się siebie czy :
    - boję się muzułmanów/uchodźców ?
    - czego konkretnie się boję (ścięcie głowy, zgwalcenia mnie czy moich bliskich, utraty pracy ) ?
    - skąd wziął się ten STRACH we mnie ? Gdzie usłyszałem o muzułmanach i o tym co robią ludziom ?

    Podsumowanie :
    Strach jest tworzony przez ego (umysł, myśli). Tworzony jest dzięki informacji z zewnatrz. Media są cudownym sposobem rozsiewania strachu. Komu zależy na tym by nas straszyć, można odkryć sprawdzając 'komu się to opłaca ?'

    Np. Komu się opłaca straszenie mnie, że jestem niemodnie ubrany ?

    Jak twierdzi Pan Pieczyński muzułmanami straszy nas Kościół bo on jawi się jako obrońca nasz.
    Po co ?
    Po to by mieć więcej władzy. By jako 'obrońca' mógł być sowicie wynagrodzony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś w lesie spotkałem żmije. Była pół metra od moich nóg. Przytrzymałem psy i pozwoliłem jej odpełznąć w krzaki. Była piękna. Wiesz nie zabijam żadnych istot.  Wyrzucam przez okno pająki. Łapie w domu szerszenie do szklanki i wyrzucam też za okno. Są od tego dwa wyjątki. Komary, które właśnie na mnie siadły i żmije, które wpełzły do mojego odrodu i leżą na drodze po której dzieci pieszo chodzą do szkoły. Te zabijam. Buddyjskie poglądy nie przeszkadzają w życiu mi być rozsądnym. Tak jest z muzułmańskimi uchodzcami. Janie w poprzednim poście pomyliłeś rachunki. W trybie w którym napływają do naszego świata, świata względnej tolerancji, nie nakryjemy ich czapkamimyA pozatym co da ci nakrycie czapką faceta, niewiasty, lub dziecka który ma na sobie pas nafaszerowany trotylem.  Przecież to nie jakieś political fiction, ale prawda najprawdziwsza. Jak wiesz ja jestem po ojcu Góralem po matce Fracuzem. Matka urodziła się w Paryżu niedaleko Montmartre. Mam tam jeszcze rodzinę i odwiedzam ją co parę lat. Pare lat temu zmienili mieszkanie. Dzielnice gdzie żyli opanowali muzułmanie. Byłem tam. Chodziłem po tej dzielnicy. Rozmawiałem z ludzmi. Narzekasz tu Janie wraz z innymi na nietolerancje polskich katolików. Pieczyński wypisuje prawdy tak grubo przesadzone, że aż ocierają się o bzdure. A równocześnie dążycie by mieć u siebie prawo prawo szariatu. I to znowu nie fikcja. W dzielnicy mojej matki panuje prawo szariatu. Najmniej tolerancyjne prawo na świecie. Gdyby Pieczyński tak krytykował Islam jak krytykuje Kościół, a żył by w miejscu gdzie panuje prawo szariatu, to już by dawno był zabity. Widziałem najniebezpieczniejszą dzielnice Paryża, zamieszkałą wyłącznie przez muzułmańskich imigrantów. Terrorystyczna agitacja, prostytucja, narkotyki, brak higieny, działalność gangów i wszechobecny nieporządek – to codzienność dzielnicy „Kropla Złota”, gdzie „francuskie prawo obowiązuje tylko teoretycznie”. „Najniebezpieczniejszym rejonem Paryża jest «La Gdoutte d’Or», czyli po polsku «Złota Kropla» – imigrancka dzielnica niedaleko Montmartre. Brak higieny jest tam normą, przestępczość i bezrobocie biją rekordy.
      Od smrodu i hałasu można zwariować. Na ulicach kwitnie handel kradzionym towarem, narkotykami i bronią. Policja to obserwuje, ale zazwyczaj – jeżeli nie ma aktów przemocy – nie reaguje, by nie wywołać zamieszek. Posterunek policji w dzielnicy «Kropla Złota» jest na wszelki wypadek ogrodzony barierkami bezpieczeństwa, bo funkcjonariusze obawiają się napadów gangów, próbujących np. «odbić» aresztowanych kolegów. policja nie zatrzymuje kobiet z zakrytymi twarzami, mimo iż jest to sprzeczne z francuskim prawem. Przez długi czas tamtejsi muzułmanie modlili się na ulicach, ponieważ nie mieścili się w miejscowym meczecie. Dlatego władze Paryża postanowiły udostępnić pobliskie opuszczone koszary na miejsce mahometańskiego kultu. Nic to nie dało. Wśród mieszkańców panuje nieformalny podział na dwie „dzielnice” – arabską i murzyńską. W części zamieszkałej przez przybyszów z Bliskiego Wschodu zwyczajnym widokiem są napisy gloryfikujące muzułmańskich terrorystów, zaś w części, w której osiedli imigranci z Afryki szerzy się prostytucja. Kobiety są zmuszane do nierządu przez gangi przemytników ludzi i innych stręczycieli – informuje policja. Gangsterzy tłumaczą swoim ofiarom, że w ten sposób mają spłacić dług za przewiezienie ich do Europy. No i te zamachy z przed chwili. To dzieje się w jednym z najbogatszych państw Europy. Pod nosem policji wyposażonej i świetnie zorganizowanej. Zaprawionej w panowaniu nad imigrantami. Paryż kolorowych miał od zawsze.  Dziś jest ich tak dużo, że zaczynają mieć szanse na wykorzystywanie demokratycznych mechanizmów. By mieć swoich przedstawicieli we władzach. Oni potrafią działać na każdym foncie. Wykorzystać nasze wszystkie słabości. Teraz wymknęło to się z pod kontroli. Janie wiesz wobec powyższego jak by wyglądała  twoja Częstochowa pod prawem szariatu.

      Usuń
    2. @Piotr W.napisał :
      " Janie wiesz wobec powyższego jak by wyglądała twoja Częstochowa pod prawem szariatu."

      Być może za rok już tak będzie wyglądała.

      Ale ja mówię trochę o czymś innym. Absolutnie nie jestem za agresją.
      Ty jednak mówisz o świecie zewnętrznym i strachu, agresji w tym świecie. Ja namawiam Cię do wejścia do świata wewnętrznego i poszukanie tam Spokoju i pozbycia się Lęku.
      Jesteś buddysta odwolaj się do nauk Buddy. Co Budda powiedział o muzułmanach. Co powiedział o Lęku. Co powiedział o agresji. Dlaczego Tybetańczycy nie strzelali do Chinczykow mimo, że Ci zabierali im Ojczyznę.
      Jesteś buddysta wierzysz w reinkarnację. Nie życzę Ci tego, ale powiedzmy, że będziesz miał Milion żyć. Jakie więc znaczenie mają muzułmanie w Częstochowie czy Krakowie ?
      Nie boisz się śmierci a boisz się 500 mln muzułmanów ?
      (w poprzednim poście pomyliłem się i napisałem 5 tyś.zamiast 5 mln.)

      Być może historia pójdzie tak, że muzułmanie wykończą Europejczyków i za 20 lat Europa będzie jednym wielkim szariatem.
      I co z tego ? Czy to powód do strachu i DZIALANIA W STRACHU ?
      Albo do tego, żeby Polską rządził Kościół ?
      Przecież działo się to już setki razy. Gdzie jest teraz Państwo Osmańskie, cesarstwo rzymskie, indiańska Ameryka, państwo Azteków, Tolteków i Inków ?
      Ameryka ma nadal problemy rasowe (murzyni).

      Jeszcze raz powtórzę. Nie jestem za gwałtem Ale akceptuję zmiany jakie niesie życie, a ono przyniosło nam muzułmanów.
      Nie jestem za bezczynnościa. Ale jestem przeciw STRACHOWI i przeciw DZIALANIU ZE STRACHU.
      Nie jestem za muzułmanami. Jestem za Jezusem a w bibli pisze "kochaj bliźniego swego ..."

      Wy uważacie, że tam pisze "kochaj bliźniego swego oprócz muzułmanina ..."

      I TO jest właśnie ksenofobia, którą wszczepia wam społeczeństwo, ego zewnętrzne i Kościół, zgodnie ze słowami Pana Pieczyńskiego.

      To jest także myślenie Kalego :
      - jak ja pojechać na bliski wschód i zrobić im bum-bum to dobrze. Ale jak oni przyjechać i zrobic nam bum-bum to źle.

      I na koniec.
      Może się zdarzyć, że wezmę kałacha i obok Ciebie będę zabijał muzułmanów. Ale nie będę tego robił ze STRACHU tylko z WLASNEGO, SWIADOMEGO WYBORU.

      Usuń
    3. Janie jest poziom absolutny, wiemy o tym obaj. I nie tylko my mam nadzieję. Jest też poziom relatynwny. I trudno tego nie zauważyć. Doświadczenia z poziomu absolutnego kształtują sposób życia na poziomie relatywnym, ale nie mogą doprowadzić do tego, że zapomnisz sobie tam tyłka obetrzeć.

      Usuń
    4. @Piotr pisze :
      " nie mogą doprowadzić do tego, że zapomnisz sobie tam tyłka obetrzeć."

      No tak, masz rację.
      To kończy dyskusję o muzułmanach :-)))

      Usuń
  25. Nie bronie nauk o których się mówi że są Jezusowe. Nie bronie nauk, o których się mówi że są Buddy. (Chociaż tam naukowcy nie mogą dosukać się aż takiego bałaganu) Bronie nauk które usłyszałem u jednego, pomiędzy wieloma innymi jak mi się zdaje mniej istotnymi, na moim poziomie rozwoju. ( Niektóre z pewnością za wysokie, niektóre na pewno za niskie) Odkryłem że echa tych nauk słychać do dziś w nauce drugiego. Zastosowałem te nauki. Poskutkowało. Jestem znacznie żadziej nieszczęśliwy niż kiedyś, a na zewnątrz nic się przecież nie zmieniło. Obserwator zewnętrzny z poziomu ego powiedziałby nawet z pewnością że u mnie jest gorzej. Jestem z pewnością mniej zamożny niż kiedyś. I z tego poziomu znzcznie mniej mogę. Jest to jednak kompletną nieprawdą z poziomu wyższego, na którym mogę nieporównanie więcej. POLECAM WSZYSTKIM. ( kto da radę spróbować)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Panowie,
      Fajnie Was jest poczytać, znaleźć się na chwilę wśród ludzi którzy spierają się na najważniejsze tematy. I to z takim taktem i wzajemnym szacunkiem (nie bez przyczyny przyklejam swój post pod Twoim Piotrze ;) ) Sama radość.
      I zdałem sobie sprawę, że minęła godzinka w kilku Waszych wątkach. Spędzona na cudzych dysputach o powierzchownościach. Bo czym żeż innym jest tekst wyświetlany na monitorze naszych komputerów (czy telefonów;) ). Wystarczy podnieść wzrok i już widać, że to nieistotny fragmencik otaczającej rzeczywistości, jeśli wciąż ściąga uwagę to może trzeba będzie wyjść na spacer by zdać sobie sprawę z jałowości tego zajęcia, hahaha. O ja naiwny, dałem się nabrać, że doczytam się tu jakiejś prawdy. I jeszcze wciąż żywię nadzieję, że jak dopiszę swoje trzy grosze to będzie jeszcze ciekawiej, hahaha.
      No nie bedzie! Na drodze rozwoju jestem sam. I nasuwa mi się tu zdanie z Krishnamurtiego, który zauważył, że każda chwila spędzona na zastanawianiu się nad medytacją, nawet chwila słuchania jego słów o niej jest chwilą straconą; lepiej zwyczajnie iść tą drogą.
      Więc jeśli się tu wczytuję i poszukuję najpełniejszej z Waszych wypowiedzi, z którą mógłbym się zidentyfikować lub z którą mógłbym polemizować to znaczy, że szukam protezy, czegoś zamiast. A patrząc na Wasze spędzone tu dni i tygodnie to już w ogóle, hahaha ;-) Człowiek jest ułomny.
      Pośmiałem się z siebie i z dusput w ogóle, czas oddać cesarzowi co sesarskie: Piotrze. Masz mój głos:) jeśli to w ogóle coś oznacza, hahaha. Pozdrawiam serdecznie.
      b:)

      Usuń
    2. @bartolo popełnił :
      " nawet chwila słuchania jego słów o niej [medytacji] jest chwilą straconą; lepiej zwyczajnie iść tą drogą."

      Cudowne zdanie Ale dla mnie niepełne. Osho powiedział : "rób co chcesz, byle byś robił to świadomie - to jest medytacja".
      A wiec można medytacyjne rozmawiać o medytacji :-)))

      I powiem Ci, że to DZIAŁA :-))))

      Usuń
    3. @bartolo napisał :
      " Na drodze rozwoju jestem sam."

      He he he ...
      Nie wiem akurat czy to Twój mistrz Ale jeden z nich napisał zupełnie coś przeciwnego :
      "Nikt nigdy nie jest sam. Wszystko i wszyscy sa połączeni".

      Po katolicku brzmi to tak :
      "Bóg nigdy Cie nie opuścił. To TY zamknąłeś się na niego. Wystarczy, że się otworzysz i znów będziecie razem".

      Hi hi ...
      A dowodzi tego cytowanie przez Ciebie Krishnamurtiego. Coś musiało przecieknąć od niego do Ciebie. I Tym właśnie jest tekst, który czytamy na monitorze :-))))

      Niby tylko czarne znaczki Ale pod spodem ktoś :-)))

      Usuń
    4. Na drodze rozwoju jestem sam- to oznacza moim zdaniem, nie mam nauczycieli. Nie przynależe do jakiejś określonej grupy. Tak to zrozumiałem

      Usuń
    5. @Piotr W.pisze :
      " jestem sam- to oznacza moim zdaniem, nie mam nauczycieli."

      Też tak to zrozumiałem ale chciałem podrzucić na to forum kilka myśli przy okazji.
      Pierwsza to, że nikt nie jest sam w sensie samotny. Jeśli ktoś tak 'czuje' to po prostu ego/rozum/mysli robi go w konia :-)))
      Druga to taka, że wiele osób się budzi.
      Trzecia to taka, że trudno coś na początku 'wymyślić' samemu w rozwoju wewnętrznym. Więc większość to rzeczy przeczytane, usłyszane.
      Czwarta to taka, że droga nauk wschodnich i chrześcijańska się zazebiaja.
      Piąta to taka, że 'jestem sam' dla mnie oznacza 'sam musisz posprzątać swoje śmieci'. Czyli schodzac do wnetrza siebie, jesteś tam TYLKO sam i każdy jest. Nikt nie może Ci nic za Ciebie w środku posprzątać. Ktoś może Ci najwyżej pokazać Twoje śmieci.

      Poza tym uwielbiam pisać, że ktoś mądry napisał 'zupełnie coś przeciwnego' ....
      He he he ...
      Ale to już moje śmieci :-)))

      Usuń
    6. Buddyzm mówi się o tym, że każda czująca istota, bez względu na to, w jakim odrodziła się ciele, poszukuje w życiu szczęścia oraz poczucia bezpieczeństwa i unika cierpienia. Próbujemy realizować te cele gromadząc rzeczy materialne i podejmując różnego rodzaju działania, które dają nam poczucie tymczasowego zaspokojenia. Jednak rzeczy światowe w których zwykle szukamy schronienia są nietrwałe i zawsze kończą się cierpieniem. Niezależnie od tego jak wiele majątku zgromadzimy, jak wysoką pozycję i uznanie osiągniemy, jak bardzo kochającą rodzinę będziemy mieli, jak wiele zrobimy dla swojego kraju czyspołeczeństwa – wszystko to nie jest prawdziwym schronieniem, ponieważ przemija, jest nietrwałe. Majątek, sława i bliskość rodziny kończą się najpóźniej w chwili śmierci. Kraje i społeczeństwa również przemijają, jak pokazuje historia.
      Jedynym autentycznym schronieniem w buddyzmie jest więc przyjęcie schronienia w Buddzie, Dharmie i Sandze. Budda to nauczyciel, darma to nauki, sanga, to urzeczywistnieni współtowarzysze na drodze. Głupota, czyli nie korzystanie z nauk, szczególnie jeżeli ma się do nich dostęp, jest w buddyzmie największym zaciemnieniem umysłu z którego wynikają wszystkie inne przeszkadzające uczucia, trucizny umysłu. Trudno nam wyobrazić sobie, że głupota jest przeszkadzającym uczuciem, jeśli jednak zastanowimy się nad tym dokładniej, może ona wywierać na nas negatywny wpływ w taki sam sposób, jak pożądanie czy gniew. Nie jest ona czymś neutralnym, co nie pociąga za sobą żadnych skutków, ale stanem umysłu, który każe nam postępować w określony sposób. Niewiedza sprawia, że nie jesteśmy w stanie widzieć rzeczy takimi, jakimi naprawdę są. Jeśli przyjrzymy się dokładnie naszemu postępowaniu, często odnajdziemy w nim tę skłonność. Może ona być świadoma lub nieświadoma i polega na niemożności rozpoznania tego, co się naprawdę wydarza, przez co często chwalona bywa jako słodka niewinność. Głupota objawia się także jako uczucie obojętności, celowego stanu niedoinformowania w postaci pomieszania czy też błędnych poglądów. Jest w niej też pewien element przywiązania, ponieważ może być połączona z odczuciem przyjemności, o czym świadczyć może znane wyrażenie „błoga nieświadomość”. Z punktu widzenia nauk Buddy niewiedza nie ma nic wspólnego ze szczęściem czy niewinnością, ale jest główną przyczyną cierpienia. Z tego też powodu zaliczamy ją do pięciu trucizn umysłu. Czy można samemu wejść na ścieżkę rozwoju i sprawnie nią podążać. Niby można. Ale jest to tak jakby pięcioletnie dziecko żądało od rodziców - nie uczcie mnie niczego. Ja sam wsystko wymyślę. Teoretycznie jest to możliwe, ale statystyka pokazuje, że jest porażająco mało prawdopodobne. I dodatkowo bezsensowne, skoro tą całą naukę już wcześniej przemyślano i ustalono. Do tego potrzebne są nauki. Nauczyciel nie tylko że przekazuje nauki, ale po nim widać czy działają. Tym różni się on od książek, które trudno sprawdzać i z nimi dyskutować. Warto mieć żywego nauczyciela, z krwi i kości. Takiego po którym widać, że nauki które głosi skutkują. Dobry jest nauczyciel który ma takzwaną linie przekazu. Nie tylko powtarza to co nauczyli go jego urzeczywistnieni nauczyciele, ale poprzez niego uzyskujesz energie ich wszystkich wstecz. A sanga, towarzysze, którzy idą razem z tobą. Oni często widzą twoje postępy i potrafią określić twoje braki. Ty widzisz postępy innych i widzisz, że droga daje rezultaty. Zajmują się tym samym co ty i nie mieszają ci szyków na twojej ścieżce, np nie ciągną cię na piwo, gdy chcesz medytować.

      Usuń
  26. Ja również cię pozdrawiam. Krishnamurti, zwróć uwagę, poświęcił też chwileczkę by napisać to co przeczytałeś. Widać nie piszemy tego wszystkiego dla ciebie, bo dla ciebie już nie trzeba. Ale żeby być w porządku do innych napisz tylko jednym zdaniem, że to działa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krishnamurti to wspaniały facet.Nie jest on jednak, zasze, konsekwentny. Naucza że na drodze nie są potrzebni nauczyciele. Sam jednak przez te nauki staje się nauczycielem

      Usuń
    2. haha, dałem Piotrowi swój głos, właśnie żeby nie dać się wciągnąć w dyskusje, myślę: "mądrze prawi więc niech prawi w moim imieniu", no ale stało się, znów tu jestem więc coś odpiszę ;)
      Samotność na ścieżce oznacza oczywiście rozczytane "w lot" przez Janka samotne "sprzątanie śmieci". Cóź z tego, że obwieszę się wieloma atrybutami, wersety przeróżne same płynąć będą z mych ust gdy w głębi i tak król nagi pozostaje. Sam na sam ze sobą. A pewnie, małpi umysł wciąż podsyła szybkie rozwiązania, skróty, cel na wyciągnięcie ręki. Ups! Znów ręka w nocniku?! Nie ma skrótów! Nikt tego za mnie nie zrobi. Sam :)
      Co do mistrzów to podobałaby mi się chyba dalekowschodnia tradycja przechodzenia od mistrza do mistrza by dowiedzieć się jak to bywało z innymi, by dostać wsparcie, przejrzeć się w cudzych oczach. Więc sięgam tu, tam, siam. Oczywiście wszyscy mówią to samo. Już dawno wiadomo co jest do zrobienia, szkoda gadania w kółko tego samego. ...ale nie. Miałbym się tak po prostu zabrać do roboty? Jednakowoż może by tak coś poczytać jeszcze gdziesik? Może ktoś coś za mnie już odwalił?! Hahaha żenada. Do roboty...

      Mam wrażenie, że w tym momencie można by wsadzić kwestię: "zaraz zaraz! Słyszałem o czymś takim. No przecież już ktoś za mnie zmarł na krzyżu. Wziął na siebie moje życie. Zawsze to już coś. Będzie mi raźniej ze świadomością, że nie jestem sam, że sprawy odbywają się gdzieś tam. Mnie wystarczy się tylko w to wpisać. Szach mat i posprzątane." ale byłoby to nie w porządku chyba wobec autentycznie tam poszukujących, których być może taka droga do czegoś sensownego doprowadzi. Mnie mimo wieloletniej życzliwości tam skierowanej się nie udało.
      Praca czeka ;)

      Usuń
    3. "Sam jednak przez te nauki staje się nauczycielem."-Piotr

      Ale tylko i wyłącznie wtedy ,kiedy ktoś go za takiego zechce uznać.
      Nie przypominam sobie abym gdzieś czytał ,że sam się takim nazwał.

      "Nie wolno wam uczynić ze mnie autorytetu. Jeśli stanę się niezbędny, to cóż uczynicie gdy przeminę. Niektórzy z was myślą, że mogę dać wam napój, który was wyzwoli, tak nie jest. Mogę być drzwiami, ale to wy musicie przez nie przejść."- Jiddu Krishnamutri

      Usuń
    4. "Mnie mimo wieloletniej życzliwości tam skierowanej się nie udało.
      Praca czeka ;)-bartolo

      Ciągle szuka biedaczysko,
      tego co jest bardzo blisko.

      Usuń
    5. w uzupełnieniu;
      "Czy guru jest konieczny czy nie?
      Mówi pan że guru są niepotrzebni.Ale jak mogę odnaleźć prawdę bez mądrej pomocy i przewodnictwa,które może dać tylko guru ?

      Pytanie brzmi:czy guru jest konieczny czy nie.
      Czy prawdę można odnaleźć przy pomocy innej osoby?
      Niektórzy mówią że można,niektórzy mówią że nie można.Chcemy poznać prawdę,nie moją opinię przeciwstawioną opinii kogoś innego.Nie mam w tej kwestii żadnej opinii.Czy jest tak czy inaczej.To czy konieczne jest,byś miał guru lub nie,nie jest kwestią opinii.Prawda w tej kwestii nie jest zależna od opinii,jakkolwiek głębokiej,mądrej,popularnej,uniwersalnej.Prawdę w tej kwestii trzeba odnaleźć w fakcie.
      Przede wszystkim dlaczego chcemy guru?Mówimy,że potrzebujemy guru,gdyż jesteśmy zagubieni a guru jest pomocny;on wie o życiu znacznie więcej niż my,będzie działał niczym ojciec,jak nauczyciel mający dać nam instrukcję,jak żyć;on ma ogromne doświadczenie a my bardzo niewielkie;on pomoże nam dzięki swojemu wielkiemu doświadczeniu i tak dalej.

      Zasadniczo idziesz do nauczyciela gdyż jesteś zagubiony.Gdybyś miał jasność nie poszedłbyś do guru.Oczywiście,gdybyś był dogłębnie szczęśliwy,gdyby nie było żadnych problemów,gdybyś rozumiał w pełni życie,nie poszedłbyś do guru.Mam nadzieję że dostrzegasz,jakie jest tego znaczenie.

      Jako że jesteś zagubiony poszukujesz nauczyciela.Idziesz do niego,ażeby wskazał ci drogę życia,by rozjaśnił twój zamęt,byś odnalazł prawdę.Wybierasz swojego guru,ponieważ jesteś zagubiony i masz nadzieję,że da ci to o co prosisz.Zatem wybierasz guru,który zaspokoi twoją potrzebę;wybierasz wg satysfakcji.Nie wybierasz guru który mówi;''Polegaj na sobie samym'';wybierasz zgodnie ze swoimi skłonnościami.Tak więc wybierasz swojego guru wg satysfakcji jaką może ci dać,nie szukasz prawdy,ale drogi wyjścia z zagubienia;a droga wyjścia z zagubienia jest błędnie nazywana prawdą.

      Usuń
    6. cd.Przyjrzyjmy się najpierw idei,że guru może rozwiązać nasze zagubienie-czy ktokolwiek może rozwiać nasze zagubienie-zagubienie będące wynikiem naszych reakcji?My je stworzyliśmy.Czy myślisz,że stworzył je ktoś inny-to nieszczęście,tę walkę na wszystkich poziomach egzystencji,w środku i na zewnątrz?To rezultat tego że brak nam wiedzy o nas samych.To że idziemy do guru,który jak sądzimy,pomoże nam uwolnić się od tego zagubienia,jest efektem tego ,że nie rozumiemy siebie,naszych konfliktów,naszych reakcji,naszego cierpienia.Możemy zrozumieć siebie tylko w relacji do teraz;a ta relacja sama w sobie jest guru,nie ktoś z zewnątrz.Jeżeli nie zrozumiem tej relacji,to cokolwiek powie guru będzie bezwartościowe,ponieważ jeżeli nie rozumiem relacji,mojej relacji z własnością,z ludźmi z ideami,to kto może rozwiązać konflikt wewnątrz mnie?Aby rozwiązać ten konflikt muszę zrozumieć to sam,co oznacza że muszę być świadomy siebie w tej relacji.Nie potrzebuję guru do bycia świadomym.Jaki jest pożytek z guru,jeżeli nie rozumiem siebie?Tak jak polityczny przywódca jest wybierany przez tych,którzy są zdezorientowani, i których wybór poprzez to jest również obarczony niepewnością,w taki sam sposób wybieram guru.

      Mogę go wybrać jedynie zgodnie z moją dezorientacją;stąd on,tak jak polityczny przywódca jest zdezorientowany.Co ważne,nie jest istotne,kto ma rację-Czy ja mam rację,czy też rację mają ci,którzy mówią że guru jest konieczny;ważne jest dlaczego potrzebujesz guru.Guru istnieją,by dokonywać równego rodzaju eksploatacji,ale to jest nieistotne.Sprawia ci satysfakcję,jeżeli ktoś mówi ci,jak robisz postęp,ale kluczem jest odpowiedź na pytanie,dlaczego potrzebujesz guru.Ktoś inny może wskazać drogę,ale to ty musisz wykonać całą pracę,nawet jeśli masz guru.Ponieważ nie chcesz się z tym zmierzyć,przerzucasz odpowiedzialność na guru.Guru staje się bezużyteczny jeśli pojawia się jakaś cząstka wiedzy o sobie.

      Żaden guru,żadna książka czy pismo nie może dać ci wiedzy o sobie samym.Ona pojawia się,gdy jesteś świadomy siebie w związku.(...)Gdy jesteśmy zagubieni w naszych relacjach z ludźmi,z własnością,z ideami,szukamy guru.Jeżeli jest prawdziwym guru,to powie ci abyś zrozumiał siebie.Ty jesteś źródłem wszelkiego niezrozumienia i zagubienia; i możesz rozwiązać ten konflikt tylko wówczas,gdy zrozumiesz siebie w związku.

      Nie możesz odnaleźć prawdy za pomocą kogokolwiek innego.Prawda nie jest czymś statycznym,nie ma stałej siedziby;nie jest końcem celem.Przeciwnie,jest żywa,dynamiczna,wartka.Jak może być końcem?Jeżeli prawda jest stałym punktem,to nie jest to już prawda,jest to wtedy tylko opinia.Prawda jest nieznanym,a umysł który szuka prawdy,nigdy jej nie znajdzie,gdyż umysł jest stworzony ze znanego,jest rezultatem przeszłości,pochodną czasu,co możesz sam zaobserwować.Umysł jest narzędziem znanego,stąd nie może on odkryć nieznanego;może on tylko poruszać się od znanego do znanego.

      Gdy umysł szuka prawdy,o której czytał w książkach,to ta ''prawda'' jest jego wytworem,gdyż umysł wówczas po prostu podąża za znanym,bardziej satysfakcjonującym znanym niż to wcześniejsze.Gdy umysł szuka prawdy,szuka swojej własnej projekcji,nie prawdy.W końcu ideał jest wytworem ''ja'';jest fikcyjny,nie prawdziwy.Prawdziwe jest ''to co jest'' nie odwrotnie.Lecz umysł,który szuka rzeczywistości,szuka Boga,szuka znanego.

      Gdy myślisz o bogu bóg jest wytworem twoich własnych myśli,rezultatem społecznych wpływów.Potrafisz myśleć tylko o znanym;nie potrafisz myśleć o nieznanym,nie potrafisz skupić się na prawdzie.Gdy myślisz o nieznanym jest to tylko wytwór znanego.Nie można myśleć o bogu i o prawdzie.Jeżeli o tym myślisz to nie jest to prawda.prawdy nie da się odnaleźć,ona przychodzi do ciebie.Możesz szukać jedynie tego,co znane.Prawda może objawić się tylko wtedy,gdy umysł nie jest dręczony przez znane,przez efekty znanego.Prawda jest w każdym liściu,każdej łzie;trzeba ją poznawać z chwili na chwilę.Nikt nie może doprowadzić cię do prawdy;a jeśli ktoś prowadzi cię do prawdy,to może być to tylko znane.

      Usuń
    7. cd.Prawda może przyjść jedynie do umysłu,który jest wolny od znanego.Pojawia się w stanie,w którym nie ma znanego,w którym ono nie funkcjonuje.Umysł jest rezerwuarem znanego,produktem znanego.Umysł który chce być w stanie, w którym pojawi się nieznane,musi byś świadomy siebie,swoich wcześniejszych doświadczeń,świadomych,a także nieświadomych,swoich odpowiedzi,rekcji i struktury.Gdy wiedza o sobie będzie pełna,wówczas nastąpi koniec znanego.Tylko wtedy może pojawić się niezaproszona prawda.

      Prawda nie zależy od ciebie lub ode mnie.Nie możesz jej czcić.Z chwilą gdy jest znana nie jest prawdziwa.Symbol nie jest prawdziwy,obraz nie jest prawdziwy;ale gdy przyjdzie zrozumienie siebie,gdy ''ja'' wygaśnie,wówczas zjawi się wieczność.

      Nie szukaj guru,faktem jest że we współczesnym świecie potrzebujemy nakierowania ale nie trzeba kogoś myślącego za nas samych.Krishnamurti w swych naukach wyjaśnia ale również zadaje pytania na które sam musisz odpowiedzieć.Wszystkie są w tekstach J.K.Zaglądnij też do przypowieści Zen które nadają sens wypowiedziom."

      Usuń
    8. @bartolo :
      " No przecież już ktoś za mnie zmarł na krzyżu."

      Ha ha ...
      Oszukali Cię niestety. Zresztą mnie też. 10 lat jazdy na Jasną Górę i nic.

      Komu dałem się oszukać ?
      Tym, którzy twierdzili, że są spadkobiercami Miłości a okazali się jej zabójcami ...
      Czarni.
      Dlatego tu jestem.

      Usuń
    9. haha, dałem Piotrowi swój głos, właśnie żeby nie dać się wciągnąć w dyskusje, pisze Bartolo.
      Nowy kolego proszę, porozmawiaj z nami troszke ! To nie do wiary byś tak 24h na 24 uprawiał rozwój duchowy. Medytował, czy trwał w uwadze. Napewno robisz trochę zwykłych rzeczy to i popiepszyć kumety z nami ci znów tak nie zaszkodzi. Jan doradza Ci, że taka skomplikowana czynność jak interaktywna rozmowa może też być medytacją uwagi. Mnie nie wychodzi. Myślę że Janowi też nie. Spacer w lesie i owszem. Mycie naczyń, prowadzenie samochodu, proszę bardzo. Ale rozmowa, nie wierzę. Czytałem gdzieś że są tacy co potrafią. Cholera wyszło że jestem taki buddysta, co w ramach pozbywania się ego przestał być zazdrosny, że ktoś ma lepszy dom, fure lepszą, żonę z większymi cyckami, a zaczął być zazdrosny, że ktoś lepiej medytuje. A propos mistrza i nauki medytacji uwagi, jest taka opowiastka. Do pokoju mistrza wchodzi uczeń i widzi że mistrz je i czyta książke. Uczeń z zawodem  w głosie mówi do mistrza. Przecież mówiłeś mi że jak jesz to jesz a jak czytasz to czytasz. Mistrz na to - ty mnie źle zrozumiałeś. Jak jem to jem. Jak czytam to czytam. A jak jem i czytam, to jem i czytam. Więc nie przejmuj się kolego B. gadaniem Jana i pogadaj se z nami w ramach wolnego czasu.

      Usuń
    10. @Szanowny Optymalion napisał :

      Boże aleś Opty wywali naukę ...
      Nie przypuszczałem, że to potrafisz. Gdybym nie leżał to bym się przewrócił ...

      " Mogę być drzwiami, ale to wy musicie przez nie przejść."- Jiddu Krishnamutri

      To wskazuje, że może być pomocny szukajacemu.
      Pomijając słowo guru, mistrz czy nauczyciel.

      Opinia o bartolo wielce ciekawa. Wskazuje na większą świadomość niż moja ...

      Ad. Pytanie czy guru jest niezbędny ?
      Moja odpowiedź - nie.
      Pierwsze to do tej pory żywego nie miałem.
      Drugie to - kto był guru Buddy ?

      Guru dla mnie jest przydatny.
      Przydatny do tego, żebyśmy nie zgubili się w 'nocy ciemnej'. To fragment drogi rozwoju duchowego. Niektórzy wewnątrz siebie gubią się. Np.popełniają samobójstwo. Według mnie tak stało się ze Stachura.
      Guru może też pokazać nam nasze zagubienie inicjujac tym RD.

      Twój kawałek o guru jest super.

      " Żaden guru,żadna książka czy pismo nie może dać ci wiedzy o sobie samym."

      Tutaj się natomiast nie zgadzam. Książka dała mi wiedzę o tym, że jestem zagubiony. Ty zacząłeś wywód od miejsca gdzie już wiemy, że jesteśmy zagubieni Ale prawie wszyscy o tym nie wiedzą.
      Druga rzecz - "wszystko już bylo".
      Ja z książki dowiedziałem się jak 'technicznie' wpadłem w zagubienie co skutkowało wiedza, jak technicznie z tego wyjść.
      Trzecia rzecz - z książek (można powiedzieć od guru) dowiedziałem się o metodach wychodzenia z zagubienia.
      Oczywiście, ten cytat jest prawdziwy odnośnie konkretnych informacji o moim wnętrzu. Inni mogą jedynie przypuszczać co się we mnie kryje.

      Kawałek o prawdzie - sama prawda :-)))
      Dodam tylko, że
      "Prawda może przyjść jedynie do umysłu, który jest wolny od znanego."
      Jest prawdziwe Ale uogolnione. Mówi o oświecenia. Natomiast w procesie RD możemy odczuć 'krople prawdy'.
      Inaczej mówiąc do umysłu częściowo oczyszczonego ze znanego może przyjść część prawdy. Brzmi to dziwnie jakby prawda nie była jedną całością. Ale nic na to nie poradzę - tak mi się stało ....

      Kurczę ...
      Jeszcze raz pokłon za wiedzę.

      Usuń
  27. "Ale tylko i wyłącznie wtedy ,kiedy ktoś go za takiego zechce uznać."  pisze Opty.
    Widzisz przyjacielu, gdybym ja pisał o sobie żem nauczyciel, to twoje zdanie miało by sens. Choć też nie do końca, bo mam cichą nadzieję że ktoś kto się nie zastanawiał, gdy mnie tu przeczytał , zastanowił się może. Lecz gdyby mnie za nauczyciela uznać mnie postanowił, to bym szybko napisał, że ja tylko listonosz i list od buddy mu tylko doręczyłem. - Jiddu Krishnamutri bez wątpienia jest nauczycielem całych rzesz. I co do tego nie można mieć wątpliwości. I nie da się powiedzieć nawet że jest tylko Buddy nauk przekaźnikiem, jak np Oscho.  Krishnamutri często, pomimo że z buddy czerpie garściami, ma swoje indywidualne pomysły i metody. Nauczyciel wcale nie musi mówić o sobie że jest nauczycielem i wcale to jego nauczycielstwa nie pomniejsza. To tak jak ja nigdy o sobie nie mówiłem że jestem ssakiem. Zawsze jakoś inaczej.  Przytoczony tekst - Jiddu Krishnamutriego też nie udowadnia twojego stwierdzenia. Tak mniej więcej mówi każdy duchowy nauczyciel, korzystający z mądrości Buddy, parafrazując jego naukę.   Budda posunoł się dalej. Nanawiał by w żadne jego nauki nie wierzyć, tylko dla tego, że to on je powiedział. Proponował, by je wypróbować i sprawdzić. Budda sugerował nawet iż jest moment w którym można odejść od wszystkich nauk.  Brzmiało to w oryginale jakoś tak że Budda mówił, iż jego nauki są jak tratwa. Jeżeli znajdziesz się na drugim brzegu możesz ją porzucić.  Nauczyciel nigdy i nigdzie nic za ciebie nie zrobi. Nie spowoduje że nauczysz się matematyki, języka, czy prowadzenia samochodu, jak ty sam tego się nie nauczysz. Nie będzie też za ucznia myślał. Ale w temacie o którym mówimy może dać jedną naukę, na którą ciężko wpaść, myśląc. Nauka ta brzmi  POZOSTAŃ BEZ MYŚLI.

    OdpowiedzUsuń
  28. Piotrze, no i co z tego n,że będę łaził po świecie i wmawiał ludziom żem nauczyciel? ,ale tylko tak dla piucu!-nie to miałem na myśli. Nauczyciel to taki przekaziciel jakiejś wiedzy , ważne w tym jest, czy wiedza jest prawdziwa czy fałszywa.
    Ludzie skłonni są przyjmować jedną i drugą z tym ,że tej pierwszej ulegają( pisałem już dlaczego) od tysięcy lat z wiadomymi skutkami. Doktor w swojej dedykowanej Ci przeze mnie książce wprost powołuje się na ten znany Ci urywek ;

    " „Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że
    przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie
    w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to
    powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec
    albo kapłan lub że jest to napisane w jakimś świętym
    piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uwa-
    żacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co
    uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co
    przynosi powodzenie wam i innym.”
    Zbiór III, 65 Kalâma - Sutta (Mowa do Kalamów)

    Najważniejsze jest zdanie końcowe, oczywiście nie uwłaczając poprzednim, są na wskroś logiczne i prawdziwe.

    "Miejcie zaufanie do tego, co
    uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co
    przynosi powodzenie wam i innym."

    Tak jest z wiedzą Doktora.
    W przyszłym roku minie 50 lat od utworzenia wiedzy dla ludzi najważniejszej bo dotyczącej zdrowia( nie cudów nad zdrowiem-leczenie cudami jest najdroższym i najmniej skutecznym a zasadniczo przeciwskutecznym sposobem leczenia) istot ludzkich. Nic ważniejszego niż zdrowie , każdy Ci to powie nie zdając sobie sprawy z wagi wypowiadanych słów.
    "Poznaj samego siebie" brzmi znana starożytna grecka maksyma, która ma swoje odpowiedniki w buddyzmie i w innych przypowieściach mądrościowych różnych narodów świata.
    Myślę ,że do poznania samego siebie wiedzie tzw."instrukcja obsługi człowieka" napisana przez Doktora Jana Kwaśniewskiego , którą jest "żywienie optymalne", pojmowane dość opacznie przez prawie wszystkich którzy się z nią zetkną.
    A powszechnie znane i powtarzane bezrozumnie przez większość ,że "w zdrowym ciele zdrowy duch", nie skłania prawie nikogo do zastanowienia się nad rudymentarnym sensem tego jakże prawdziwego dla ludzi powiedzonka.
    Co to jest ten "zdrowy duch"?
    Dlaczego ciało musi być zdrowe aby ten duch był zdrowy?
    Dlaczego "zdrowy duch" nie tworzy "zdrowego ciała" tylko na odwrót?
    Na nic wasze myśli jeśli ciała wasze są chore( to i myśli takowe), chciałoby się rzec. Otóż tak się jakoś dzieje ,że nawet przez "schorowaną wyobraźnię" przebija się nieposkromiona myśl o lepszym życiu.
    I tak błądzi od tysiącleci po świecie aby zmaterializować/ziścić się w Polsce. A dlaczego by nie w naszym kraju? Budda zdarzył się na terenie dzisiejszych Indii i nikt tego nie kwestionuje.

    Na te i inne związane z tym pytania odpowiedzi znajdują się w książkach Doktora wszech czasów z Ciechocinka.

    "Z potraw ,które się zjada, powstają wszystkie choroby ludzkie."

    OdpowiedzUsuń
  29. I tak błądzi od tysiącleci po świecie aby zmaterializować/ziścić się w Polsce. A dlaczego by nie w naszym kraju? Budda zdarzył się na terenie dzisiejszych Indii i nikt tego nie kwestionuje Pisze Opty.
    Czy Budda był Polakiem ? No prawie. Jego plemie przywędrowało na tereny Indii z naszych okolic. Gdzieś z terenu Ukrainy, czy też Litwy. Dokładnie nie pamiętam. Był według przedstawień wysokim niebieskookim człowiekiem. A w Indiach czarni i mali, sami wiecie. Jak na tą odległość to nie ma różnicy czy on z Polski czy z Litwy. Wiem to sam po sobie. Jak się opiłem w Tajlandii i śpiewałem po góralsku, to miejscowi pytali czy ja z ruskiej mafji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, a właśnie obok z drugiego komputera żony wystają jakieś informacje o wyjątkowo! zgodnym kodzie DNA Słowian (konkrenie z Kujaw) z kodem którejś z wyższych białych kast w Indiach. To by się zgadzało ;-)

      Usuń
  30. "Jak się opiłem w Tajlandii i śpiewałem po góralsku, to miejscowi pytali czy ja z ruskiej mafji."-Piotr

    A czego się tam opiłeś?hehehe C2H5OH?-ile razy wzięte?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Górale do śpiewania potrzwebują C2H5OH, choć część z nich wstydliwie twierdzi, że to nie prawda. Mam sąsiada dobrego śpiewaka, który na trzeźwo się wstydzi. Dla efektu nie trzeba dużo. Wystarczy żeby puściły cywilizacyjne hamulce. Ale tak naprawde to z ilością bywa różnie. W Tajlandii miejscowe trunki są do niczego. Słodkie potwornie i słabe. Ale z europejskimi nie ma większego kłopotu. Cały czas słuchałem ich muzyki chcąc nie chcąc. Wiec czasami musiałem sobie zaśpiewać po naszemu

      Usuń
  31. Wyszperane w necie;

    "Nazwa „Indianie” została nadana ludom Ameryki tylko dlatego, że Europejczycy pomylili ziemie za Atlantykiem z Indiami. Byli to ludzie, którzy żyli w pełnej harmonii z przyrodą, stąd „cywilizowani” Europejczycy patrzyli na nich jak na zacofanych dzikusów.

    Aby naprawić tę niesprawiedliwość, przygotowaliśmy wpis o niezwykłej mądrości Indian, ich spojrzeniu na świat i miejsce, które zajmuje człowiek w tym ekosystemie.
    Dobrze to się komponuje z częścią serwisu LIFEHACKER — Lifestyle, która zajmuje się takimi tematami, jak poszukiwanie sensu życia, minimalizm, relacje, zarządzanie emocjami.

    Zebraliśmy dla bladoskórych braci i sióstr wypowiedzi Indian, w których zawarta jest cała filozofia dalekich plemion, rozumiejących, że głównymi wartościami na ziemi na zawsze pozostaną natura i życie.


    Kochaj ziemię. Odziedziczyłeś ją po swoich przodkach, pożyczyłeś ją od swoich dzieci.
    Wewnątrz każdego człowieka trwa walka złego wilka z dobrym. Zawsze wygrywa ten wilk, którego karmisz.
    Dobry człowiek widzi dobre znaki.
    Dopóki każdy człowiek nie zazna spokoju w swojej duszy, pokój między narodami niemożliwy.
    Nie wierz starym ludziom, którzy mówią, że śmierć za młodu jest wyróżnieniem. Biały człowiek ma nad sobą za dużo kierowników.
    Dlaczego bierzecie siłą to, czego nie potraficie zdobyć miłością?
    Dziecko jest gościem w twoim domu. Nakarm, naucz i puść wolno.
    Ten, kto milczy, wie dwa razy więcej niż gaduła.
    Nie można obudzić człowieka, który udaje, że śpi.
    Wiedza jest schowana w każdej rzeczy. Kiedyś cały świat był biblioteką.
    Jedno „weź” jest lepsze od dwóch „dam”.
    Dobrze powiedziane słowo jest lepsze od celnie rzuconej siekiery.
    Niech mój wróg będzie silny i groźny. Jeśli go pokonam, nie będę odczuwał wstydu.
    Aby usłyszeć siebie, potrzebujemy milczących dni.
    Kiedy urodziłeś się, płakałeś, a świat się cieszył. Żyj tak, abyś umierając się cieszył, a świat płakał.
    Dąż do mądrości, nie do wiedzy. Wiedza — to przeszłość. Mądrość — przyszłością.
    Nie chcemy kościołów, ponieważ nauczą nas sporów o Bogu.
    Nie idź za mną — możliwe, że nie poprowadzę cię. Nie idź przede mną — możliwe, że nie pójdę za tobą. Idź obok, a zostaniemy jedną całością.
    Zanim osądzisz innych, popatrz na ślady własnych mokasynów.
    Ojczyzna to miejsce, w którym jest ci dobrze.
    Jeśli masz coś do powiedzenia, podnieś się, aby cię zauważono.
    Nie zawsze przyjaciel jest przyjacielem, a wróg — wrogiem.
    Nawet martwa ryba potrafi płynąć z prądem.
    Kiedy przywiązujesz konia do słupa, chyba nie liczysz, że nabierze sił?
    Człowiek powinien sam przygotować swoje strzały.
    Wszystko na tej ziemi ma swój cel, każda choroba — panaceum na nią, a każdy człowiek — przeznaczenie.
    Ropucha nie wypija stawu, w którym mieszka.
    Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a nie będę mógł zapamiętać. Zaangażuj mnie do działania, a zrozumiem.
    Dopiero gdy zostanie ścięte ostatnie drzewo, ostatnia rzeka zatruta, a ostatnia ryba złapana, człowiek odkryje, że nie naje się pieniędzmi."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dr. J. Kwaśniewski górą !!
      Coraz częściej spotykam sie w różnych modnych i uczęszczanych mediach na tak zwane nowinki dietetyczne. Szokujące dla wielu bo całkowicie przeciwne do tej chwili obowiązyjącym doktrynom żywieniowym. Nowinki są takie, owoce są nie zdrowe. Zawarta w nich fruktoza nie tylko, że degradyje metabolizm, ale robi coś bardzo złego z komórkami nerwowymi. Następna nowinka należy jeść kilka jajek dziennie. Żółtko z jajek najzdrowszym pokarmem. Dr. Kwaśniewski mówił to już w latach 70-tych zeszłego wieku.  Oj, co się na tym świecie wyrabia !!?

      Usuń
    2. Co się na tym świcie wyprawia?

      http://www.dietazoltkowa.pl/index.php/cetrum-regeneracji-pozywieniem/2015-04-22-08-01-45/zwyrodnienia-kosci-i-stawow/87-centrum-zoltkowych-diet-regenerujacych/92-centrum-zoltkowych-diet-regeneracyjnych?showall=1

      Usuń
    3. @Opty :
      " Co się na tym świcie wyprawia?"

      Do tej diety to w sumie Ty mnie namowileś. Już zorganizowalem sobie kanał zakupu wiejskich jajek i mam pierwszy transport. Postaram się zaobserwować wpływ diety na zdrowie oraz na rozwój duchowy/świadomość.

      Usuń
  32. Panie Krzysztofie,

    przyznam - nie jestem w stanie przeczytać wszystkich komentarzy, jakie się tu czy na Pana stronie pojawiły, niemniej ufam, że te słowa jakoś w odmętach Internetu nie zginą.

    Pozwoli Pan, że odniosę się do zaledwie dwóch fragmentów wywiadu udzielonego 16. kwietnia.
    Nazywa Pan kościół „zbrodniczą instytucją” – czy to równoznaczne ze stwierdzeniem, że wszyscy członkowie tej instytucji (choć ja wolę trafniejszą nazwę – wspólnoty) są zbrodniarzami? Jeśli tak, to znaczy, że ma Pan na myśli tysiące, zapewne miliony ludzi, którzy się z tą wspólnotą utożsamiają, w tym również mnie.
    Nie przeczę – ludzie kościoła (w tym jego liderzy, czyli kapłani, biskupi, papieże…) wiele razy błądzili, zabijali w imię Boga, molestowali, wykorzystywali naiwność… Popełniali grzechy, które wołają o pomstę do Nieba. Tym niemniej to nie oznacza, że kościół to zbrodnicza instytucja.
    Znam wielu porządnych, przyzwoitych ludzi kościoła – kapłanów i tych świeckich. Nie są ksenofobami i homofobami. Reflektują nad tym, w co wierzą.

    Nikogo nie zabiłem, nikogo nie indoktrynuję, nikt mnie nie zmusza do udziału w cotygodniowej mszy, do comiesięcznej spowiedzi. Robię to sam, z własnej nieprzymuszonej woli. W każdej chwili mogę przestać tam chodzić i się z tą wspólnotą utożsamiać. Proszę mi wierzyć, to naprawdę nie jest sekta, która przemocą będzie się starała mnie zatrzymać.

    I jeszcze jeden passus – „Nieważne, czy rozmawia się z wykształconymi i inteligentnymi katolikami, czy też z niewykształconymi i nieinteligentnymi”.
    Może zabrzmi to dość pysznie, ale jestem i wykształcony, i – ufam – trochę inteligentny. Tym bardziej żałuję, że nie miał Pan okazji porozmawiać ze mną (ja z pewnością chętnie spotkałbym się z tak dobrym aktorem jak Pan). Może byłaby wówczas szansa na Dialog (to nie błąd ortograficzny, celowo używam wielkiej litery)? Może wówczas spróbowalibyśmy, jeśli nie poprzekonywać się do swoich racji, to choć posłuchać, co każdy z nas miałby do powiedzenia?

    Życzę Panu spotkania z przyzwoitym Katolikiem. Na pewno trochę się ich po świecie „kręci”. I – mimo że ów artykuł nieco mnie ubódł – życzę Panu jak najlepiej.

    Michał Laskowski

    OdpowiedzUsuń
  33. Szanowny Panie Michale,
    Doskonale że Pan napisał to co Pan napisał. Myślę że takie sądy jak pańskie może mięć większość katolików, którzy podobnie jak Pan nie mieli ochoty zgłębić tematu. Tymczasem może warto było. Na tym forum piszemy nie tylko dla siebie, ale chyba  głównie dla takich jak Pan.  Tak się tu utarło że K. Pieczyński bardzo rzadko bierze udział w dyskusjach. Więc zamiast niego, lecz nie w jego imieniu, odpowiem Panu ja. Myślę że ci co tu często piszą, będą mieć podobne zdanie.
    Generalnie jest pan w dużym błędzie. Nikt z nas często piszących nie jest wrogiem katolików. Nikt im nie zarzuca , jako społeczności, że są zbrodniarzami. A zarzut jest skierowany do polityki kościoła. Polityki powstałej już na Soborze Nicejskim I w 325 r.  Na tym Soborze powstało większość tego co Pan odbiera jako nauki i fundamenty kościoła. I nie jest to nic innego jak polityka. Konstantyn Wielki dla swojego cesarstwa na tym Soborze skleił  w sposób wyłącznie dla siebie wygodny wiele  atrybutów innych, religii już od dawna istniejących. Ulepił z tego religię która de facto nie była w stanie naprawiać umysłów wiernych doprowadzać ich do zrozumienia, i kierować ich ku ich szczęściu tu na ziemi, a potem w innych stanach. Ulepił religię która służyła najpierw jego władzy. A potem władzy strażników tej wiary. Kapłanom. Machinacja powstała wtedy, doskonaliła się tak sprawnie przez wieki do dziś, że większość twierdzeń kościoła to nieprawdy. Większość dokumentów została sfałszowana w treści i dacie, większość nauk i metod przekazanych przez nauczyciela zwanego przez kościół Jezusem Chrystusem została celowo przeinaczona. Nawet imię Jezus Chrystus zostało wtedy wymyślone, co nie najważniejsze, ale dość szokujące. Zlepek imion dawnych bogów i mitologiczne podania o nich posłużyły do zbudowania historii przyklejonej do jednego z nauczycieli duchowych poruszających się  kilkaset lat wcześniej po terenach po terenach Azji Mniejszej. Krytyka, niechęć, lub wrogość, zależy kto pisze, na tym forum, skierowana jest do odwiecznej polityki i jej dzisiejszych strażników. Nie do wiernych, których widzimy jako poszkodowanych. Jako tych którym kościół odebrał szanse na polepszenie swojego stanu umysłu,  poprzez płynących ze " źródła" nauk i metod, prowadzącego do szczęścia, mówiąc w uproszczeniu. Ludzie na tym świecie rodzą się różni. Mniej lub bardziej dobrzy, tak to tutaj nazywając. Byddyzm to tłumaczy, ja o tym pisałem, ale  bez względu na to, fakt jest niepodważalny. Kościół swoimi metodami nikogo nie przesunął ani o krok w kierunku dobra. No bo i te metody tego uczynić nie mogą. Nikogo złego nie da się namówić w sposób intelektualny, by stał się dobrym. Żadne przykazania ani historyjki do tego doprowadzić nie może. To widać po ludziach którzy do kościoła chodzą w praktykach uczestniczą i nic. Kto był dobry to jest dobry. Kto był taki sobie jest taki sobie. Kto był zły jes zły. Jeatem przekonany iż przy pomocy metod płynących ze "źródła", nie zmienili by się wszystcy. Nie zmieniło by się nawet większość. Jednak zmiana nawet pewnej znaczącej liczby ludzkości, mogło by trochę polepszyć świat. A tymczasem, wszystcy widzimy. Są porządni ludzie, bywają porządni księża, sam takich znam. Są porządni bo byli porządni. Kościół w nich nic nie zmienił.
    Na tym forum napisane zostało , wcześniej, już wszystko z czego Pan jako inteligent, rozumiejący znaczenie słów, teoretycznie miałby Pan szanse to zrozumieć. Ale jako, że praktyka zazwyczaj odbiega od teorii, to zdarza się tak iż utwardzone poglądy zaciemniają rozum. Do tego dochodzi poczucie wywodzące się z ego zbiorowego, manifestujące sie  podziałem My katolicy, My patrioci,  wy bezbożnicy, wy przeciwnicy przyzwoitych ludzi. Więc jeżeli potrafi Pan być silniejszy od swoich utwardów, to proszę niech Pan poczyta więcej wpisów. Poświęci na to trochę czasu i wtedy chętnie z Panem podyskutujemy

    OdpowiedzUsuń