1

1

wtorek, 5 kwietnia 2016

Kościołowi nigdy nie chodziło o życie ludzkie...


Drodzy, Szanowni,
kościołowi nigdy nie chodziło o życie ludzkie. Gdyby tak było nie mordowałby ludzi w milionach. Farsa wypływa z tego, że kk musi odgrywać rolę „dobrotliwego”. Polacy na to dają się nabrać najdłużej. Jednak chodzi o władzę i o nic innego. Ma być tak, jak
kościół powie. Tak było przez wieki. Kościół mówił: zło jest w kobietach i palono kobiety. Zło jest w Katarach i wymordowano Katarów. Zło jest tam, gdzie coś zagraża absolutnemu despotyzmowi kościoła. Polska, dawniej wielonarodowościowa została zniszczona przez kk. Żadna inna religia nie może się tu rozwijać gdyż byłaby zagrożeniem dla kk. W ten sposób potężny kraj, którym byliśmy, stał się prowincją, skłóconym narodem, osłabianym od wieków przez politykę kk, czyli przez szantaż, zastraszenie, fałszerstwa i zbrodnie. Zbrodniarze z kk ubierają się w szaty niewiniątek i występują w obronie życia ludzkiego. W XX wieku setki tysięcy ludzi zmarło z powodu AIDS, a przyczynił się do tego kk. Nie mówiąc już o moralnym pręgierzu, który postawił kościół chorym czyli „pokaranym przez Boga”. Powiedzenie „kara boska” jest głęboko ugruntowane w polskiej codzienności i należy je wyprowadzić z polskich przyzwyczajeń. Za każdym razem, gdy ktoś tak mówi oddaje władzę w ręce kk. Nie ma kary boskiej, jest kk, który karze śmiercią za niezgadzanie się z nim, a teraz chce karać więzieniem i prześladowaniami za to, że śmiemy upominać się o naszą godność.
Tam gdzie ludzie religii walczą o władzę, tam jest czarna magia czyli wykorzystanie wiedzy duchowej do manipulowania ludźmi i wpływania  na ich wolną wolę. Czarna magia kk zaczyna się od chrztu. Nie wolno chrzcić dzieci gdyż jest to rytuał służący zniewoleniu istoty ludzkiej. „Czarni” pilnują by nikt im się nie wymknął, od urodzenia, przez  przedszkole, szkołę średnią aż po starość a nawet straszą tym, że ich wpływy sięgają poza życie. I Polacy im wierzą. Skorumpowana, złodziejska  instytucja, której obecność w Polsce jest zniewagą dla godności, rozsądku i wiary. Najgłośniej o ochronie życia krzyczą ci, którzy w historii tej cywilizacji zniszczyli najwięcej żyć ludzkich, więcej niż obie wojny w XX wieku.
Mówię podniesionym głosem i ze wszystkich moich sił, że największym wrogiem Polaków jest kk i dopóki będzie miał władzę, dopóty będzie się odradzała  dyktatura. Kościół trzeba z Polski wygnać, rozwiązać tę przestępczą organizację, uwolnić świat od  największej hipokryzji i zbrodni na którą pozwala zastraszona i zmanipulowana ludzkość.
PIS należy zdelegalizować, gdyż jego rząd nie reprezentuje interesów Polaków, tylko interesy kk. Polityk, który ogłasza że jest katolikiem nie rozumie, że nas to w ogóle nie obchodzi. Niech swoją religię zachowa dla siebie. Dopóki jest politykiem ma pracować dla dobra Polski, a nie dla swojego kościoła. Demokracja, której już nie mamy na zewnątrz jest w nas, w narodzie, w pragnieniach każdego człowieka do szczęśliwego, sensownego życia. I w imię takiego życia jakiego pragniemy musimy rozwiązać ten rząd i zmusić go do podania się do dymisji. Jeśli chcemy demokracji to chyba nie potrzebujemy kolejnych dowodów  rządu na to, że chce uczynić z  Polski państwo wyznaniowe z dyktaturą kościoła.
Ziemia w rękach kk oznacza to, że Polska zostanie sprzedana Watykanowi. To jest tak proste i tak straszne. Powtórzę jeszcze raz: ustawa, która pozwala sprzedać polską ziemie kościołowi oznacza że jej właścicielem będzie Watykan. Watykan będzie właścicielem polskich dusz i polskiej ziemi. Co w takim razie pozostanie dla Polaków? 
Nikt tak bezwzględnie nie łamie dziesięciu przykazań jak kk. Nikt tak nie manipuluje ludźmi i nowym testamentem jak kk. Zmienili nawet 2, 4 i 10 przykazanie, ponieważ mieli w tym swój interes.
Rozwiązanie konkordatu jest zasadnicze dla naszej przyszłości, dla naszej tożsamości. Uwolnienie Polaków i świata od widma chrześcijaństwa jest warunkiem zachowania przez nas tożsamości. Zapewniam, że nie można pogodzić tych sprzeczności, tak jak to robią katolicy. Nie można utrzymywać i zasilać zbrodniczej, cynicznej instytucji kk i mówić o miłości do bliźniego. Tak potrafią tylko katolicy,  gdyż  normalnemu człowiekowi nie pozwala na to sumienie. Obrzydzanie ciała i seksualności chodzącym do kościoła przy nieustannym uprawianiu seksu przez księży na wszystkie możliwe sposoby, wliczając w to gwałty uczy katolików hipokryzji, ale nie tylko.  Ci, którzy wierzą w brednie nauczane z ambony mają poważne problemy, bo nie da się żyć w zgodzie z tym czego uczy kościół. Takie życie po prostu nie ma sensu. Frustracja, którą wywołuje nauka kościoła   narasta w człowieku i rozwija  się do neurastenii i wielu zaburzeń osobowości. Ale  lekarze w postaci księży są gotowi, żeby wyprowadzić pacjentów  z tego w co ich sami wpakowali, trzeba tylko zapisać się na kursy pogłębionego katolicyzmu lub osobistego tutoringu, którejś z ich sekt. Tacy ozdrowieńcy potem mówią o chrześcijańskiej tożsamości, bo już nie mają własnej.
Polacy, którzy w milionach emigrują z Polski i są przyjmowani w  wielu krajach,  nie potrafią teraz przyjąć kilku tysięcy uchodźców, którzy walczą o życie i przetrwanie uciekając przed wojną. Taki brak zrozumienia dla cierpienia innych, takie pozbawienie ludzkich uczuć to prawda o chrześcijańskiej tożsamości w Polsce. Jeśli nie uwolnimy się od kk prorokuję, że kolejne miliony ludzi wyjadą z Polski , a Polska zostanie na mapie świata tylko z nazwy. Ci, którzy będą żyli poza Polską nie będą się przyznawali do tego, że są Polakami bo będą się tego wstydzić. Watykan przeniesie tutaj swoja siedzibę, gdyż tylko tu będzie  bezkarny i bezpieczny. Ludzie przestaną się rozmnażać, gdyż w ogóle nie będzie w nich miłości. Życie straci sens a naród zniknie.
Drogie Panie, Polki,
być może dzisiaj  więcej od was zależy, od waszego czynnego zaangażowania abyśmy się wszyscy zjednoczyli i powiedzieli głośno, wyraźnie i z determinacją: żądamy rozwiązania konkordatu, nie zgadzamy się  by kk wtrącał się  do naszego życia, by zbrodnicza instytucja czyniła z nas kryminalistów dlatego, że się z nią nie zgadzamy.
Połączmy siły, nie spierajmy się i rozwiążmy sprawę z kościołem, rozwiążmy to, czego nie zrobili nasi ojcowie, dziadowie ani pra pra dziadowie. My musimy powiedzieć dosyć tego! Dosyć kk w naszym życiu.
Wróćmy do miejsca gdzie człowiek jest naturalny, nie zmanipulowany przez religie. Już kiedyś tam byliśmy. Byliśmy dobrymi ludźmi, piękną rasą dopóki nie wprowadziło się tutaj chrześcijaństwo. Musimy przypomnieć sobie swoją własną prawdę, każdy człowiek swoją indywidualną prawdę.  

191 komentarzy:

  1. Im bardziej Europa wychodzi z religijnego zaczadzenia / choćby Irlandia / - tym bardziej Polska staje się czarną wyspą - na mapie Europy! Pozorowane /ruchy ozdrowieńcze/ Franciszka, z Watykanu, są kontr-produktywne wobec zachowań polskich sukienkowych kacyków!
    Panie Krzysztofie: zgadzam się z każdym słowem, z każdą sylabą, pańskiego wpisu. Tylko: nie wierzę, żeby w Polsce - cokolwiek mogło się zmienić! Ostatnie historie pokazują, że jak się " zmienia " - to na gorsze! Zamieniliśmy " ciepłą wodę w kranach " - na zimną, zatęchłą wodę święconą, z salmonellą i innymi paskudztwami!
    Sami! Sobie zawdzięczamy tę " dobrą zmianę " !
    Pozdrawiam serdecznie
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam te komentarze i śmiać się chce... krytykujecie zajadłość, nienawiść itp. a co sami reprezentujecie. Znaleźliście sobie GURU w postaci Pana Pieczyńskiego (któremu tak de facto nie wiem co się stało)i krytykujecie wszystko co odnosi się do Polski, kościoła itp. Szanowni walczący ateiści jest was około promila a może i mniej. Jedynie co możecie robić to tutaj opluwać Polskość i tradycje. Wielu księży czy biskupów to bydlaki, jak w kazdym społeczeństwie. Ale mnie dobrze z moją wiarą. Wierzę w Boga, w Jezusa, w Maryję. Uwielbiam święta bo spotykam się z rodziną i mamy fantastyczną atmosferę śmiejąc się czy śpiewając kolędy. Żyjcie swoim zyciem i nie opluwajcie innych. Będę się za Was modlił, a szczególnie za Pana Krzysztofa. Życzę Wam powodzenia i wszytskiego najlepszego jako Polak i Katolik.

      Usuń
    2. @Bolesław Wojna pisze:
      " Życzę Wam powodzenia i wszystkiego najlepszego jako Polak i Katolik."

      Dziękuję
      Powodzenie się przyda.

      Cieszę się, że jest Pan szczęśliwy świętując i śmiejąc sie. Zapewniam, że nasze (moje) działania nie zmierzają do zmniejszenia ilości świat. A może uda się tą ilosc zwiększyć ?

      Ma Pan rację. Was, sytych jest tragicznie więcej i jak większość z Was uważacie, że kk to Polska. I dlatego nawet Pan nie zauważył, że krytykujemy wtrącanie się kk do rządzenia oraz rządzących opierających się na zdaniu księży. Wydaje się, że dla Pana krytyka kk to krytyka wszystkiego. Znamienne.
      Tu nie chodzi o to, który ksiądz jest zły. Tu chodzi o to, żeby do rządzenia Polska nie wtracal sie ŻADEN ksiądz.
      Dlaczego ?
      Ano choćby dlatego, żeby księża skupili się na żywym słowie Bożym i np.wytłumaczyli Panu słowa Jezusa "niech umarli grzebią umarlych".

      Usuń
    3. @ Janek
      Niedoczekanie Twoje hahaha

      Usuń
    4. @Opty
      Kto wie, kto wie ?

      Poczytaj tutaj, aż się wierzyć nie chce :
      http://joemonster.org/link/pokaz/44899/Papiez_Benedykt_XVI_skazany_na_25_lat_pozbawienia_wolnosci

      Ciekawe, gdzie teraz przebywa ?
      Może już w pierdlu ?

      Usuń
    5. Stało mu się to, co i mnie: spadły nam klapki z oczu i to ostatecznie.

      Usuń
    6. "Stało mu się to, co i mnie: spadły nam klapki z oczu i to ostatecznie."- Adrianna

      Akurat w to wierzę tak,jak w boga jakiegokolwiek. Oczywiście nie w Twoim przypadku.

      Usuń
    7. @ Jan Kowalski ,a ja domagam się aby ateiści i laicy przestali również się wtrącać do polityki i życia publicznego - nie mają do tego prawa... szach mat :)

      Usuń
    8. @ Jan Kowalski ,a ja domagam się aby ateiści i laicy przestali również się wtrącać do polityki i życia publicznego - nie mają do tego prawa... szach mat :)

      Usuń
    9. @Marek Moczulski :
      " ... a ja domagam się aby ateiści i laicy przestali również się wtrącać do polityki."

      Tak będzie gdy koscielni wejdą w skład rządu. Wtedy zmienia konstytucję i ustrój z demokracji na państwo kościelne. Wtedy będzie szach i mat (czyli stos dla nas). Ale na razie jest dupokracja ... jak mawiał mój nauczyciel. A demos to lud - czyli między innymi ja i Ty ale nie ksiądz na ambonie ani biskup w biskupstwie bo Ci to władza RELIGIJNA. Zresztą nawet prezydent na urzędzie musi głosować własną du... znaczy się własnym długopisem jako Adam Duda A nie jako prezydent.

      Usuń
    10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    11. @Marek Moczulski :
      " ... ateiści i laicy przestali również się wtrącać do polityki i życia publicznego - nie mają do tego prawa... "

      Gdybyś przeczytał biblię jak ja, to wiedzialbys co o tym sądzi mój ukochany mistrz - Jezus Chrystus ...

      "Oddaj Bogu co boskie a cesarzowi co cesarskie".

      Jesli to nie jest ROZDZIAŁ KOŚCIOŁA I PAŃSTWA to ja jestem homo erektus A nie homo sapiens.

      P.S.
      Nie chce Ci mówić co masz robić ...
      Ale szczerze namawiam do czytania biblii a nie tylko słuchania kazań.

      Usuń

    12. Poczytaj tutaj, aż się wierzyć nie chce :
      http://joemonster.org/link/pokaz/44899/Papiez_Benedykt_XVI_skazany_na_25_lat_pozbawienia_wolnosci

      Ģratuluje posługiwania się źródłami informacji o takim stopniu wiarygodności. Himawanti Matuszewskiego. Większych od nich oszołomów jeszcze nie spotkałem

      Usuń
    13. @Piotr Wrobel.

      Nie do konca w to wierzę. Polityką się nie zajmuję .... Ale chyba królowa angielska nie siedzi w pierdlu :-))))

      Może szkoda, że to tylko internetowe bajki ?

      Usuń
    14. „Bóg nigdy nie zadaje gwałtu naszej wolnej woli. Od nas zależy, czy chcemy przyjąć łaskę Bożą, czy nie; czy będziemy z nią współpracować, czy też ją zmarnujemy” (Dz. 1107).

      http://jezus-zmartwychwstal.blogspot.com/

      Usuń
  2. " Wiara w dyrdymały wyprodukowane poprzez wieki przez kościół - jest tyle samo warta co wiara w potwora Spagetti, cudowne " obrazy " na szybach, pniach drzew, oraz inne wykwity ludzkiej wyobrażni "

    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój komentarz odnośnie radykalnych reakcji, podczas odczytywania w kościołach, kuriozalnego " listu epidiaskopu ".
    Do kościołów nie uczęszczam, bo uczciwość mi tego zakazuje, dlatego dziś wielkie pole do popisu mają " owce i baranki ".
    Kościół dawno temu stracił władzę nad duchowością człowieka i to jest bardzo dobry objaw! Jednakże, tę porażkę, próbuje dziś odwrócić, poprzez " zapładnianie " swoimi bredniami - prawo świeckiego państwa!
    Jeśli kościelni są " przeciwko aborcji " - to ja osobiście popieram ich wybór! NIECH JEJ NIE STOSUJĄ!
    Ale niech się odpierwiastkują od nas, od naszych żon, córek, matek!
    WARA!
    Totalny opór przeciwko: wychowaniu seksualnemu i ogólnie rzecz ujmując: kulturze seksualnej, antykoncepcji i dostępu do niej, lekom zapobiegającym zapłodnieniu, w tym pigułkom " dzień po ", prezerwatywom! Traktowanie kobiet jako inkubatory, nie licząc się z ich odczuciami, nie uwzględniając wielorakich sytuacji życiowych - stawia czarnych grubasów po stronie inkwizytorów seksualnych i moralnych!
    Tylko to, o czym napisałem powyżej, może ograniczyć aborcje, ale i tak: ostateczna decyzja, stare knury, należy do KOBIETY!
    Z niewyobrażalnym obrzydzeniem do do was, moralni destruktorzy:
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cyt.
      wielkie pole do popisu mają " owce i baranki "

      a jakże!
      obrazowo na wesoło: https://youtu.be/-0iengeKbOw

      Usuń
  4. Drodzy Hierarchowie KK! A gdzie Wasza tolerancja dla Człowieka? To niemożliwe, by Dobry Bóg jej nie posiadał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kościół zawsze walczył ze złem np z komunizmem ten kto uderza w kościół staje po stronie zła i Mr Pieczyński dobrze o tym wie życzę Ci Krzysztof żebyś kiedyś wyszedł z tego opętania bo nie jest Ci do twarzy z tymi glupotami które pleciesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z " komunizmem " walczył?? Dobre sobie. Kościół współpracował z komuną, a za to otrzymywał profity, zezwolenia, przydziały na materiały budowlane itp. Odwdzięczał się donoszeniem i współpracą ze służbami : UB i SB...
      Jakże trzeba być - zaiste - opętanym, żeby wymazać z pamięci, te oczywiste i dostępne fakty!
      Stanisław

      Usuń
    2. No i trafił sie koścółkowy!
      Religie nie walczą ze złem! - Gdybys był madrzejszy to bys o tym wiedział!. Walczą za to o [owieczki] Dokładnie to chcą nimi zawładnąc bez reszty. Stad wymyslony przez nich Grzech Szatan i Piekło. Zapewne gdy powiem ze tego nie ma bedziesz mi bluzgał, ale bluzgaj sobie. Nie potrafisz wyjść ze swojego ograniczenia dualizmami. I masz jak masz. Religie ze wszystkich sił ograniczaja WOLNOŚĆ ISTOTY. Nie prowadzą do Boga czy też dobra - nie nie! One tłamszą straszą i manipulują. Nie ma Zła, Szatana, Piekła. To wszystko wymysły religii po to by podporządkować sobie ludzi, narzucić im kajdany na swobode decydowania o swoim losie.
      Piszesz o jakims opętaniu - zeby zostać opentanym najpierw trzeba przyjąć że coś takiego może się stać! Jeśli tego nie przyjmujesz - nic ci nie grozi
      Krzysztof przypomina nam najprostrze prawa - które przez swą prostotę są tak ciężkie do zrozumienia
      Sprawa Aborcji odbieram jako nastepna manipulację. Nikogo nie obchodzi [życie poczęte] oni chcą pozbawić kobiety wolności decydowania o sobie.Chcą zrobic z nich niewolnice, lub samobieżne inkubatory. Nie zgadzam sie na żadną próbę pozbawienia wolności innej istoty ludzkiej - to Haniebne!

      Usuń
    3. @Hint pisze :
      " ten kto uderza w kościół staje po stronie zła "

      Sam Kościół przyznaje, że ma część boską - dobro i część ludzką - zło. Tym właśnie tłumaczy mordowanie i gwałcenie ludzi. Pan Pieczyński uderza w to ZŁO a więc staje po stronie dobra.
      Katolicy powinni się cieszyć z działań Pana Pieczyńskiego bo Watykan to wszetecznica babilońska i jego obalenie pozwoli wyrosnąć prawdziwemu kościołowi.

      Usuń
  6. Ale na darmo te apele bo Polacy nigdy od KK nie odejdą, choćby nie wiem jak się rozmijali z nauką to i tak zostaną z KK, prof Wolniewicz który sam nie wierzy mówi, że KK to ostoja cywilizacji zachodniej, dobrych wartości, sam nie wierzy a KK chwali to jak ci którzy wierzą mają go porzucić, never :), Bóg Honor Ojczyzna a jak coś sie nie podoba to wypad z kraju !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bóg Honor Ojczyzna a jak coś sie nie podoba to wypad z kraju !!!"- mazak551

      To już można nazwać katofaszyzmem.
      Ani nie wiesz czym-kim jest Bóg , ani co to honor ,ani co to jest ojczyzna. Szafujesz pojęciami poza swoimi możliwościami intelektualnymi ,które są na poziomie zerowym.
      Jeśli Polacy od kk nie odejdą to razem z nim biblijne piekło ich pochłonie , którego przedbiegi już doświadczają, bo życie w takim kraju staje się piekłem.

      A ty zaś, "rozmijasz" się z rzeczywistością żyjąc urojeniami wpojonymi od kołyski i razem z tobą ta większość skołowaconego, skatoliczałego narodu wiecznych cierpiętników. Ale wasze zmartwienia nie będą więcej siłą narzucane reszcie inaczej niż wy myślącym ludziom. Wzburzenie w narodzie wzbiera i pęknie kiedyś ten wrzód i rozleje się po całym kraju i oczyści atmosferę pokatalickiej wszchgłupoty.

      Nie zatruwaj więcej atmosfery na tym forum swoimi elukubracjami świadczącymi o zaawansowanej chorobie psychicznej zw. katolicyzmem-zespół trucizn otępiających mózg. Zgodnie z 5 Moj.28.28 "Porazi cię Pan obłędem i ślepotą, i przytępieniem umysłu."
      Ten swego rodzaju "}magiomistycyzm" twojej wiary ,czyli niewiedzy,jest przejawem braku "moralności umysłowej",oraz rezygnacji z posługiwania się własnym umysłem, jest poniżeniem dla człowieka, którego w tobie z tego powodu jest jak najmniej. Człowieku o "schorowanej wyobraźni" idź i lecz się gdzieś ,jeśli nie jest już na to za późno. Degeneracja jest zaawansowana i postępująca.

      Usuń
  7. Jestem nikim i mam tego świadomość, ale pan jest osobą publiczną. Dlaczego nie wkłada pan żadnego wysiłku by zorganizować "nacisk" na prezydenta Dudę by dotrzymał słowa z kampanii wyborczej i wniósł w końcu projekt ustawy o referendum, gdzie 100 tys. podpisów na wniosku referendalny obliguje do jego przeprowadzenia bez zatwierdzania przez parlament?
    To jest jedyna realna droga prawna, by Polska mogła rozkwitnąć. Atakowanie Kościoła wprost jest niepowetowaną stratą energii (w każdym sensie: materialnym i duchowym).
    Większość tzw. polityków, "funkcjonariuszy państwowych" wszelkiej maści (od administracji po służby mundurowe) oraz "biznesmeni" (nie mam na myśli rzeczywistych przedsiębiorców tj. rzetelnych i uczciwych, bo tacy jeszcze są) mają gdzieś demokrację, bo nie służy ona im i ich interesom.

    Dajmy realną siłę i skuteczność podstawie demokracji, bo tym jest referendum (czy to lokalne czy ogólnonarodowe).

    Nie będzie wtedy problemu z mandatem suwerena jakim jest Naród. Poprawimy Konstytucję, Naprawimy TK i Sądownictwo, Administrację, pozbędziemy się władzy wszelkiej maści uzurpatorów, zarówno partyjnych jak i kościelnych.

    Może nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale referendum może uratować Polskę... bo zmierzamy nieuchronnie do wojny domowej.

    Dopóki Obywatele nie będą mieć realnego wpływu na politykę (demokracja bezpośrednia), dotąd zwykli obywatele będą ciemiężeni we własnym kraju przez kolejne grupy interesu (krajowe i zagraniczne).
    APELUJĘ więc do wszystkich, nie dajmy prezydentowi A. Dudzie wywinąć się od realizacji obietnicy wyborczej w sprawie obligatoryjności referendum.
    Pomyślność nas wszystkich zależy od jednolitej postawy w tej sprawie, bo demokracja bezpośrednia służy nam wszystkim bez względu na światopogląd, orientację seksualną czy poglądy polityczne, choć oczywiście nie wymienionym wcześniej grupom interesów.
    Proszę zrozumcie to, i wszyscy ciśnijmy prezydenta A. Dudę. Zasypmy go listami i mailami: " Kiedy wniesie pan projekt ustawy o referendum Panie Prezydencie? Kiedy wniosek o referendum podpisany przez 100 tys. obywateli będzie obligował do jego rozpisania bez potrzeby procedowania przez parlament?"
    Maile kierujcie na adres listy@prezydent.pl a kopie roześlijcie na wszystkie znane wam maile, facebooki, Twittery i inne komunikatory...
    na polityków nie liczcie, tylko zróbcie to sami.
    To takie proste...

    A pana panie Krzysztofie proszę, by pan też się w to zaangażował... Właściwie to wszystkich o to proszę...
    Proszę odwołać się do swojego racjonalnego umysłu i przeanalizować możliwe scenariusze przyszłości.
    A potem proszę wejrzeć w siebie, wewnętrznie odwołać się do Najwyższej Mądrości i Miłości... i poczuć... czyż takie referendum nie byłoby najbardziej łagodną (nieagresywną) drogą wprowadzania zmian (nawet drastycznych lecz koniecznych)?
    Ja tak zrobiłem i mam taką pewność (z analizy logicznej i wglądu), że matryca rzeczywistości zmierza ku materializacji w wydarzeniach dramatycznych... ale dopóki nie zmaterializuje się w "TERAZ", możemy ją "przeformować" i wykreować inną rzeczywistość... przynajmniej lokalnie - naszą, polską.
    Stąd mój apel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kai Sei Bos
      Popieram w całej rozciagłości!
      Pozdrawiam i życzę Szczęścia

      Usuń
    2. A jaki to ma sens? Prezydent Duda przecież jasno powiedział, że myśli tak jak episkopat. A poza tym nie zapominajmy, że prezydent też ma szefa, który mu na to nie pozwoli.

      Usuń
  8. Nie bóg stworzył Człowieka - tylko człowiek stworzył bogów...
    Dla mnie - to oczywista - oczywistość! Każda religia ogranicza do zera - naszą wewnętrzną duchowość! Zabija w Człowieku - człowieka! Nakazuje: słuchać, wykonywać, zmusza do dziwnych zachwań...Duchowość jest w nas - przypisana indywidualnie każdemu Człowiekowi! Od nas zależy jej rozwój, analizowanie, wewnętrzne wzbogacenie.. Religia i uzurpator kościelny - to prymitywny sposób na wyeliminowanie duchowości jednostki...
    Prostsze jest, przyznacie - zastosowanie się do kilkunastu dogmatów, zamiast samodzielnego poszukiwania duchowości i dobra absolutnego! Religie są dla ludzi ograniczonych, łatwo polegających procesowi prania mózgów...
    Religia jest narzędziem do uzyskania władzy i bogactwa. Od ponad 2000 lat. Nic poza tym...
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja Stasiu. Antropomorficzne postrzeganie Boga jest sprzeczne same w sobie, na co wskazałem w wątku "7 Lutego":
      Podejście antropomorficzne jest oczywiście naturalne, bo opiera się na jedynym dostępnym "ludzkim" punkcie widzenia. Jest jednak z założenia błędne, bo ile można mówić o "deomorficzności" człowieka (bo to w końcu "Bóg stworzył człowieka na podobieństwo swoje") to nigdy odwrotnie.
      Tym bardziej zgadzam się z instrumentalnym traktowaniem religii przez kościoły instytucjonalne, w celu sprawowania władzy.
      Pozdrowienia.

      Usuń
  9. Apelowanie do dudy, nie ma najmniejszego sensu!
    Duda to trzecioplanowy pionek, a rządzi karzeł, z napoleońskimi aspiracjami! A karłem rządzi - kościół. Wszelkie próby zmiany Konstytucji - wywołają lawinę, która zmieni ją w kościelny dokument, w którym:
    " prawo naturalne " będzie jedynym odniesieniem.
    Katolstwo zaś - religią państwową! Założycie się?
    Ta Konstytucja nie jest tak zła, jak to przedstawiają, na polecenie kościoła - ogłupiali pis-lamiści! Dziś już TYLKO ONA - jest ostatnią barykadą broniącą demokracji!
    Problem jest w nas samych... Nie dorośliśmy do demokracji, bo wybór dzikusów - jest tego dowodem! W demokracji trzeba wykazywać się odpowiedzialnością, za dokonywane wybory! Ten wybór, pis- lamistów wykazał, że jesteśmy durniami i zaczadzonymi " wiarą " - tumanami!
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Apelowanie do PAD o rozwiązanie konkordatu z pewnością byłoby idiotycznym pomysłem, ale wyegzekwowanie od niego obiecanej ustawy referendalnej... może się udać, zwłaszcza jeśli w argumentacji nie wyjdzie się poza żądanie respektowania prawa Suwerena do demokracji bezpośredniej.
      Ale już mając to narzędzie... można przeprowadzić pokojową rewolucję.

      Usuń
  10. ponownie pozdrawiam i trzymam kciuki. Mam nadzieje, do zobaczenia w Krakowie w niedalekiej przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja odeszłam od KK niedawno. Myślę ,że stało się tak , bo zaczęłam analizować to co mówi , śpiewa i wygłasza ksiądz podczas mszy. Coraz bardziej zaczęło wydawać mi się to wszystko kuriozalne i głupie.Byłam związaną tradycją chrześcijańską , tak to można nazwać , bo prababcia ,bo babcia , bo teściowa. Jestem dobrym człowiekiem , kocham ludzi , wychowuję moje dzieci na dobrych , mądrych , wyrozumiałych , sprawiedliwych , kochających . Wierzę przede wszystkim w miłość i dobro to jest moja wiara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem jeszcze katolikiem, choć częściej myślę o sobie jako 'ewangelista' - czyli ktoś, dla którego słowo Boże to Biblia a nie gadanie księży czy papieża.

      Nie wiem czy Pani zwróciła uwagę, że Pan Pieczyński określił coś co nazwał 'religią wewnętrzną'. Dla mnie jest to rozwój duchowy wydobywajacy Miłość Jezusową z podświadomości do świadomości. Uważam, że ta religia z powodzeniem może zastąpić kk.

      Usuń
    2. Zdecydowanie nie wiesz o czym piszesz.
      Po pierwsze Religie to instytucje oszukańczo materialistyczne nie majace nic wspólnego z Bogiem. Co najwyzej powołuja sie na niego by zwieść maluckich i wydoić z kasy.
      Po drugie - Propagowanie śmierci zamiast życia jest co najmniej chore. To chyba jedyna religia która tak czyni wiec nie dziwię się ze umiera

      Usuń
  12. Bardzo ,bardzo dziękuję za wszystko co Pan pisze,że Pan jest.Rozsyłam w świat i wspieram ,wkładam moją malutka cegiełkę i ufam,że uda się to szybciej niż można by zamarzyć Polak -Polka potrafi pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  13. http://tamar102.blogspot.com/2016/04/odpowiedz.html

    Próbuję zrozumieć, jak wszyscy...

    OdpowiedzUsuń
  14. Sprawy nie są takie proste. Najpierw sami musimy się z tego wszystkiego wygrzebać czy wyciągnąć za włosy. Zapraszam na stronę www.urzeczywistnienie.pl, gdzie udostępniłem (bez opłat) tekst mojej książki "Człowiek w pułapce swojej natury". Warto zajrzeć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Roman Matuszewski
      Zajrzałem ,naprawdę warto było.

      Zajrzyj na tę stronę ; http://echomatkibozejniepokalaniepoczetej.com/embnp/pages/pliki/2014/kwasniewski_tluste_zycie_wydanie_1997.pdf dowiesz się dlaczego jest tak, jak świetnie opisujesz to w swojej książce. Dowiesz się dlaczego ludzie mają takie natury jakie mają. Gdybyś dostał gdzieś, a Poznaniu jest to możliwe, "Jak nie chorować" Jana Kwaśniewskiego to podejrzewam, że zgodzisz się całkowicie z wiedzą Doktora ,która kompatybilną jest z Twoją.

      Usuń
    2. "Z tym, że książkę napisałem w
      konwencji sprzyjającej odzyskaniu rzeczywistości przez zaangażowanego czytelnika."-Roman Matuszewski

      Są już tacy ,którzy wiedzą że rzeczywistość jest diametralnie różna od realiów tworzonych przez ludzi o najniższej wartości biologicznej ale będących u władzy.

      Usuń
    3. "Emil Cioran aż do kresu zgłębił naturę upadku człowieka, nie znajdując żadnego antidotum."-R.M.

      A jest taki ,który to antidotum znalazł ,opisał, uzasadnił ,udowodnił, znalazł kontynuatorów - nie wyznawców jak to się powszechnie uważa w takim przypadku.
      "Do kresu zgłębił naturę ludzką" nie poznając źródła tego upadku .Nie doszedł czego skutkiem jest ten upadek.
      "Wiara czyni człowieka głupim" mawiał i napisał S.Staszic w swoim "Rodzie ludzkim."

      Usuń
  15. Kochani,problem obecnej Polski jest wielowątkowy,nie tylko kler nas okupuje,ale też inne obce państwa.Warto oglądać filmy Mariusza Szczytyńskiego,jak też zainteresować się jego blogiem,wszystko ułoży Wam się w logiczną całość...cierpliwości.
    https://www.youtube.com/watch?v=_wCAsEr8u7o

    OdpowiedzUsuń
  16. Niezmiernie się cieszę, że jest w Polsce osoba która mówi prawdę! Zgadzam się z każdym pańskim słowem, kościół katolicki trzeba rozwiązać. Niestety ja teraz jestem w takim środowisku gdzie większość osób to katolicy, duszę się w nim i czuję że nie mogę powiedzieć wszystkiego co bym chciała. Środowisko to, wie że krytykuję kościół, że się nim brzydzę. Jednak nigdy nie mam odwagi wyłożyć im wszystkiego co myślę o tej instytucji bo boję się być posądzona o urazę uczuć religijnych. Tym bardziej podziwiam pana, że się nie boi mówić głośno, że chrześcijaństwo to sekta czy choroba. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak,to prawda Paulina!...mam podobnie!,niestety z pozycji jednostki nic nie zrobimy.Aleee,jak na wszystko,musi przyjść czas.Tylko zmiana rządu,a wybierać możemy,dojście do władzy prawdziwych polaków,a nie potomków chazarów!...wybranie prawdziwego/polskiego prezydenta i przez niego oficjalne zerwanie konkordatu z tym zaborczym cesarstwem jakim jest watykan!

    OdpowiedzUsuń
  18. Jest mnóstwo ludzi, którzy chcieliby zmiany i skończenia z dominacją kk w każdym niemal aspekcie życia. Niestety strach przed napiętnowaniem społecznym i odrzuceniem sprawia, że ludzie siedzą cicho. Taką postawą umacniają zachłanne i nienasycone zapędy funkcjonariuszy kk zarówno w sutannach, jak i bez. Oczywiście istnieje promyk nadziei, a to za sprawą rozwoju społeczeństwa informacyjnego. Obecnie przy odrobinie wysiłku można znaleźć wszystko co złe i co dobre. Możemy odnaleźć ludzi podobnie myślących i uświadomić sobie, że nie jesteśmy sami ze swoimi wątpliwościami. KK od wieków bał się tego, że owieczki poznają prawdę o jego knowaniach. Teraz jest na to czas aby się od niego uwolnić.

    Działalności Pana Krzysztofa nie sposób przecenić i warto udostępniać tego bloga innym. Bo tylko wiedza może nas wyzwolić od manipulacji i strachu.

    Dla ciekawych warto poczytać: Karlheinz Deschner - Opus Diaboli. Sam ostatnio skończyłem czytanie tej pozycji i jestem pod wrażeniem tytanicznej pracy Autora nad spisaniem dziejów zbrodniczej organizacji jaką jest kk i innych chrześcijańskich sekt.

    OdpowiedzUsuń
  19. Powiem jeszcze tak,tu nie chodzi o Krzysztofa,bo ludziska zaczynają już na nim wieszać nie wiadomo co,to nie istotne czy to Pieczyński,Szczytyński,Kowalski,Nowak...nie przywiązujmy zbytniej wagi w jakie auto wsiądziemy,ważne że zawiezie nas do określonego celu.Zerwanie i wyrzucenie konkordatu,a tym samym zaborczego obcego państwa jakim jest Watykan.Dobrze że sam się teraz obudziłem i mam problem,bo jak podpiszę akt apostazy,jeśli w ogóle uda się to zrobić a miejscowość mała,gdzie cmentarz należy do plebana,to jasne jest,że jak zamknę oczy,to nie pozwoli mnie pochować.Macie jakieś podpowiedzi/wiedzę jak to rozkminić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Lehito! - czemu nie Lechito?
      Jest kilka problemów które poruszyłeś - czyli pokonanie kk - tylko po co? Moze lepiej nauczać ludzi by wyrwali się z letargu. Obudziłem się niedawno i nawet jako ateista poznałem Boga. Nie szerzę jednak nowej wiary bo wiem że każdy musi sam znaleść droge do niego. Jednak nie o tym piszę. Zrozumienie przez ludzi tego ze kk nie prowadzi do Boga spowoduje ich odejscie od tej bandy. Jesli nie za mojego zycia to za zycia wnuka.
      Problem pochówku - niby istotny. Po co jednak się tym przejmujesz - to sprawa Twoich najbliższych co zrobia z Twoim ciałem. Ty już bedziesz po drugiej stronie i bedzie Ci to całkowicie obojetne. Moze nawet będziesz się smiał z innego swiata z ich rozterek.
      Jest jeszcze jeden problem - jak pokazać innym, że jestes INNY i nie chcesz być chowany obok ksiedza [sprawdź skad pochodzi to słowo] Moze jestem WŁASNOWIERCĄ ale czuje ogromny związek z ziemią jako planetą. Jest mi obojetne gdzie mnie pochowają, bo i tak bedę z nią. Jednak nie chcę miec wbitego w grób krzyża. Jednak jak bede [Tam] będzie mi to obojętne.
      Szczytyńskiego lub Szczytnickiego ogladałem, ale wole sam dochodzić. Poczytaj Kroniki Prokosza z X wieku - [jaki był wrzask ze podrabiane] tam znajdziesz wiele na temat naszej przeszłości.
      Na razie tyle
      Pozdrowienia

      Usuń

  20. APEL o przybycie na rozprawę sądową.

    APELUJĘ, a właściwie BARDZO PROSZĘ wszystkich Polaków, którym nie jest obojętna wszechwładza kleru katolickiego o zainteresowanie się procederem, jakiego dopuszcza się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie i Naczelny Sąd Administracyjny w sprawach dotyczących obywatel - Kościół katolicki.
    Będę uczestnikiem posiedzenia sądu ze skargi proboszcza mojej parafii chrztu na decyzję GIODO, nakazującą mu zamieścić w księdze chrztu adnotację o moim nienależeniu do Krk i tym samym zaprzestania dalszego przetwarzania moich danych osobowych.

    Wraz z kilkusetosobową grupą śmiałków od roku 2011 usiłujemy dowieść, że organy państwa wraz z wymiarem sprawiedliwości bezpodstawnie omijając zapisy obowiązującego prawa powszechnego, a wręcz łamiąc je, dają przyzwolenie zarządcom Krk do manipulowania ilością wiernych.
    Wykaz łamanych przepisów:
    - Konstytucja RP
    - Ustawa o ochronie danych osobowych
    - Ustawa o stosunku Państwa do Kościoła
    - Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania
    - Kodeks cywilny
    - Europejska konwencja praw człowieka
    Wywołująca wrażenie w Rocznikach statystycznych GUS liczba 95% wiernych, publikowana na podstawie zmanipulowanych danych źródłowych ISKK, zawiera wszystkich ochrzczonych, bez uwzględnienia konwertytów, osób od lat nie mających żadnych związków z tą organizacją, Polaków mieszkających za granicą i apostatów (osoby, które poddały się procedurze kościelnej w celu wystąpienia z niego, ale w istocie pozostały nadal katolikami z tym, że nieświadomie dokonały ekskomuniki na własne życzenie).

    Ten zakłamany stan rzeczy, niestety, ma katastrofalny wpływ na funkcjonowanie naszego kraju w wielu obszarach życia z powodu uzurpatorskiego wpływu kleru na tworzenie prawa polskiego, indoktrynację dzieci i młodzieży, przejmowania nieruchomości państwowych i samorządowych, wyłudzanie z budżetu państwa oraz samorządów miliardów złotych rocznie na rzecz kleru, finansowanie uroczystości religijnych przez spółki skarbu państwa itp.
    Znaczna część społeczeństwa polskiego dostrzega ten ogromny problem, jednakże nie rozumie jego przyczyn. Na ogół Polacy sądzą, że wystarczy nie chodzić do kościoła i nie przyjmować księdza po kolędzie, a rozwiąże się on sam, podczas, gdy kler uzyskuje swoją władzę i bizantyjskie bogactwo z powodu zmanipulowanej, wysokiej ilości tzw. wiernych.

    Bardzo Państwa proszę o jak najliczniejsze przybycie na w/w rozprawę, dając w ten sposób swój wyraz niezgody na dalsze orzekanie sądu polskiego na podstawie Kodeksu kanonicznego.
    Dane o posiedzeniu sądu: Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, ul. Jasna 2/4, Sala F
    Data rozprawy: 15 kwietnia bieżącego roku. Godzina: 9:20 Sygnatura akt: II SA/Wa 1335/15.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę powodzenia. Ponad 20 lat temu złożyłem doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez księdza, który ochrzcił dziecko wbrew woli rodziców, co jest niezgodne nawet z kodeksem kanonicznym. Wszczęto postępowanie przeciw babce dziecka, która ten chrzest zorganizowała, ale nie przeciw księdzu, który tego dokonał.
      Nie pomógł ani RPO, ani Min. spr., ani Prezydent, nie mówiąc o GIODO. Wszyscy umyli ręce gładką gadką.
      Widać jednak, że coś się zmieniło, bo z tego co piszesz tym razem GIODO stanął po słusznej stronie... no i nie jesteś sam.
      My piętnastu lat mieszkamy poza Polską i nikt w nasze prywatne życie nie ingeruje.
      Dziś jest 16 więc daj znać jak było.
      Pozdrawiam

      Usuń
  21. Właśnie doczytałem...oświadczenie woli,jestem już trochę mądrzejszy:-)...możemy pokrzyczeć,ale raczej głową w mur,zapisy konkordatowe,hmm,a może jest coś jeszcze...między Państwem Polskim a Watykanem.Taki sędzia się nie wychyli,to byłby wyrok śmierci dla niego...na tym etapie nie ma szans,jeszcze mała świadomość społeczna...to musi ruszyć bardziej globalnie...

    OdpowiedzUsuń
  22. Trudno będzie zmienić polską KATOLICKĄ mentalność, bo ludzie boją się wolności i ponoszenia konsekwencji za własne czyny. Ludzie nie uświadamiają sobie tej spirali zniszczenia i zniewolenia. Od dziecka każdy jest wychowywany aby zaprzeczać własnej naturze i uśmiercać się za życia. Kościół nakazuje wieczne poczucie wstydu, bezsilności i oddanie się w ręce tej niszczycielskiej organizacji, ale najwidoczniej większości odpowiada rola niewolnika. Do wolności potrzeba siły i samodzielności jednak dla wielu to są obce pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
  23. Oczywiście wszędzie Watykan ,,
    Rok 2004 okazał się bardzo ważny dla historii Rumunii. Właśnie wtedy ten położony w południowo-wschodniej Europie kraj został przyjęty do NATO. Dziś pojawiają się teorie, że stało się to w dużej mierze dzięki Stanom Zjednoczonym, które lobbowały za jej przyjęciem do Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego w zamian za to, że Rumunia zatrzyma w tajemnicy wszystkie informacje na temat niezwykłego obiektu, który ukryty jest pod górami Bucegi w środkowej części kraju. Właśnie tam ma brać swój początek rozległa, sięgająca nawet tysięcy kilometrów siatka tuneli.

    Tunele miały zostać odkryte w 2003 r. Od tamtej pory Stany Zjednoczone i - co bardzo ciekawe - Watykan zaczęły realizować zabiegi dyplomatyczne, które miały powstrzymać władze Rumunii przed ujawnieniem informacji. Presja ta w krótkim czasie miała przynieść oczekiwane rezultaty.

    Dlaczego Amerykanom oraz Watykanowi miało tak bardzo zależeć na tym, by sprawa tuneli pozostała w ukryciu? Dlaczego - zgodnie z pojawiającymi się informacjami - Watykan przekazał Rumunii ważne, nieznane wcześniej dokumenty dotyczące przeszłości kraju w zamian za to, że tamtejszy rząd będzie trzymał język za zębami? Czym tak naprawdę są zagadkowe tunele?,,

    OdpowiedzUsuń
  24. Moze to wam cos wyjasni
    https://youtu.be/ABnwoy-tM2s
    Warto obejrzeć - polecam

    OdpowiedzUsuń
  25. Religia upada najniżej, gdy w jakiś sposób jest wynoszona do pozycji religii państwowej ... Staje się wówczas zdeklarowaną kochanicą.
    Heinrich Heine
    pierwszym krokiem w kierunku rozdziału kościoła i wszystkich kościołów od państwa jest opodatkowanie majątku kościelnego. Rząd nie ma prawa opodatkowywać niewierzących za wszystko, co nosi imię religii. Bo za każdy nieopodatkowany dolar majątku kościelnego, cały pozostały majątek musi być opodatkowany o jednego dolara więcej.
    Elizabeth Cady Stanton
    Jakiż to w istocie wpływ na społeczeństwo obywatelskie miały chrześcijańskie instytucje religijne? W wielu przypadkach wspierały trony politycznej tyranii. W żadnym przypadku nie stanęły na straży swobód obywatelskich. Władcy, którzy chcieli podkopać te swobody znajdowali w klerze wygodnych pomocników. Sprawiedliwy rząd, wybrany by utrwalać wolność, nie potrzebuje kleru.
    John Adams
    Uważam, że historia nie dostarcza ani jednego przykładu narodu, który jako zdominowany przez księży, utrzymywałby wolny rząd obywatelski. Oznacza to ignorancję najgorszego sortu, z której polityczni i religijni przywódcy skwapliwie dla swoich własnych celów korzystają.
    Thomas Jefferson
    Jakież to aktualne słowa!
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  26. @Stanisław

    Zawsze się zastanawiam ,jak długo jeszcze świat ludzki pozostanie w okowach własnych niedorzecznych wymysłów?
    To aż się prosi o "dochodzenie" jak to się stało ,że tak zgłupieliśmy.
    "Nie poznamy prawdy ,nie poznając przyczyny."-Arystoteles

    OdpowiedzUsuń
  27. Ludzkość zawsze żyła w okowach. To pewnie w nich umrze. Ale dzięki Polsce Laickiej może będzie ich mniej ?

    OdpowiedzUsuń
  28. I jeszcze to:

    " Wierzę w Amerykę, w której rozdział kościoła od państwa jest bezwzględny - w której żaden katolicki prałat nie mówiłby prezydentowi (gdyby był on katolikiem) jak postępować, a żaden protestancki pastor nie mówiłby swoim parafianom na kogo głosować - w której żaden kościół czy szkoła wyznaniowa nie otrzymuje publicznych pieniędzy czy politycznych forów - i w której żadnej osobie nie odmawia się publicznego urzędu tylko dlatego, że jej religia różni się od religii prezydenta, mogącego na ten urząd mianować, albo od religii osób, które mogłyby na ten urząd wybrać.
    Gdzie żaden urzędnik państwowy nie prosi o, ani nie przyjmuje wskazówek dotyczących polityki społecznej od papieża, Krajowej Rady Kościołów czy jakiegokolwiek innego religijnego źródła - gdzie żadna organizacja religijna nie stara się narzucać swojej woli, ani publicznych oświadczeń swoich przedstawicieli bezpośrednio lub pośrednio całemu społeczeństwu - i gdzie wolność wyznania jest tak niepodzielna, że działanie przeciwko jednemu kościołowi jest traktowane jako działanie przeciwko im wszystkim.

    /-/John F. Kennedy

    OdpowiedzUsuń
  29. Państwo świeckie, laickie z wyrażnie zaznaczonym rozdziałem kościoła od państwa to wspaniała idea!
    I po stokroć słuszna, zważywszy odmienne płaszczyzny na jakich działają te dwie struktury.
    W obecnej sytuacji, w Polsce - ta słuszna myśl uważana jest jako ... działanie antypaństwowe. Boję się, że za chwilę z teoretycznie neutralnego państwa, staniemy się bezprecedensową: europejską enklawą ciemnoty, zacofania, które przybierze formę oficjalną! Pod auspicjami Watykanu!
    Od wczoraj, przez trzy dni, w Poznaniu, na terenie Targów Poznańskich odbywają się kościelno-państwowe uroczystości, związane z chrztem Mieszka I. Bardzo bogaty program tychże, wygląda tak:
    Msza święta,następnie bardzo święta msza, potem - msza święta koncelebrowana, potem procesja tylko po to, żeby dostąpić udziału w kolejnej mszy: bardzo, bardzo świętej i niesamowicie koncelebrowanej z udziałem brygady starych dziadków, śmiesznie odzianych, z workami po cukrze, ze złoceniami - na głowach!
    W uroczystościach uczestniczy na: nadzwyczajnej sesji wyjazdowej-
    Cały rząd, sejm, marszałek sejmu, senat wraz z bogobojnym marszałkiem, premier, długopis - Duda, który wygłosi kilka podniosłych " orędzi "....
    A ja, jako ateista szukający własnej drogi zapytam:
    Kto, do ciężkiej cholery rządzi - w te dni - Polską? Duch święty? Kto stawi czoła nagłym wyzwaniom, których do końca wyeliminować nie można?
    Choćby i " palec boży ", był cały czas maczugą troskliwie i " opiekuńczo " wiszącym nad Polską?
    Kto w " te dni " rządzi, do ciężkiej cholery?
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Stanisław Stanisław!
      Masz tu obrazowy jaskrawy przykład - do czego sa potrzebni i co potrafią. Zajmują sie teatrem - a Kraj nie upada i istnieje! po co więc utrzymywać te sliskie glisty? moze lepiej podatki przeznaczyć na rozwój!

      Usuń
  30. Proponuję takie zmiany w Konstytucji. A co! Trzeba marzyć :)
    1. Każdy obywatel Rzeczpospolitej Polskiej ma prawo do poszanowania intymności, wolności i rozwoju sfery jego życia duchowego i należy to do jego praw podstawowych.
    2. Żaden obywatel Rzeczpospolitej Polskiej nie może być publicznie i instytucjonalnie uznawany za przedstawiciela określonej wiary religijnej bez swojej wiedzy i świadomej zgody.
    3. Wszelka działalność każdego z kościołów bądź związków wyznaniowych działających na terenie Rzeczpospolitej Polskiej może być finansowana przez polskich obywateli wyłącznie poprzez ich osobiste, dobrowolne i świadome darowizny, datki i inne formy wsparcia.
    4. Działalność edukacyjna wszelkich kościołów i związków wyznaniowych nie może być realizowana na terenie jakichkolwiek placówek państwowych Rzeczypospolitej Polskiej.
    5. W placówkach państwowych zabronione jest eksponowanie jakichkolwiek symboli religijnych oraz demonstrowanie przekonań religijnych.
    6. Wszelkie uroczystości religijne odbywające się na terenie Rzeczpospolitej Polskiej są przeprowadzanie niezależnie od uroczystości państwowych organizowanych z tej samej okazji. Udział w uroczystościach religijnych należy do sfery prywatności każdego obywatela.
    7. Prawo państwowe Rzeczpospolitej Polskiej, stanowione przez władzę ustawodawczą, wykonywane przez władzę wykonawczą i respektowane przez władzę sądowniczą, jest oparte na Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z 10 grudnia 1948 roku oraz Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i nie może faworyzować żadnej z religii czy wyznań.
    8. Żadne umowy międzynarodowe zawierane przez władze Rzeczpospolitej Polskiej nie mogą w żadnym elemencie dotyczyć sfery religii, wiary czy wyznania polskich obywateli.

    OdpowiedzUsuń
  31. Poszłaś dziewczyno - nie powiem!
    Popieram takie podejście, ale tak faktycznie nie zastanawiałem sie nad prawidłowym brzmieniem takich zapisów. Konkordat to czyste zło i kontynuacja okupacji trwajacej od Xw. Nie mozna do tego inaczej podchodzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Och, napisałam to spod palca, ale jak przysiądę to mogę nadać temu właściwe brzmienie i nawet umieścić we właściwych artykułach. Uczestniczyłam w paru inicjatywach ustawodawczych i pracowałam z legislatorami.

      Usuń
    2. Proszę, zrób to. To byłby już konkret, który można spróbować zrealizować poprzez referendum.
      Strona Krzysztofa nie jest jedynym przejawem poszukiwań możliwości zorganizowania się obywateli, którzy nie mają swojej reprezentacji, nie chodzą więc na wybory lub optują za "mniejszym złem". Ale jak widać nawet po "Kukiz15" potrzebne są osoby, które w miarę swobodnie poruszają się w
      meandrach legislacji.

      Usuń
  32. Dziwne czasy....
    Odnoszę wrażenie, że coraz głębiej zanurzamy się w basem pełen gówna! Niektórzy radośnie znikają w kloace z nawozem wraz z głowami, inni, mniej liczni - wynurzają głowy i desperacko łapią oddech. Są natychmiast wciągani w otchłań nieczystości...przez tych, którzy mienią się dziś: władcami Polski!
    " Prawicowy terroryzm kusi kościół "... powiedział ponad 20 lat temu prof. Tischner. Jakże to aktualne, jak prorocze wtedy, gdy te słowa padały!
    Dziś Bono, lider zespołu "U-2 " wygłosił przemówienie przed Kongresem Amerykańskim... Przypomnę, że Bono to człowiek - oprócz muzyki - wielce zasłużony dla pomocy, a zwłaszcza pomocy tym, których gnębi władza, z reguły niedemokratyczna... Bono był też 2 x kandydatem do Pokojowej nagrody Nobla. Potępił " dobrą zmianę " made in pis, potępił bliżniacze zachowania Orbana!
    Bardzo naraził się naszej " gwieżdzie intelektu " , niejakiej pawłowicz! Wyzwała go od " lewaków ", którzy nie mają pojęcia o sytuacji, w Polsce! Przypomnę: W USA, piosenkarza słuchał cały Kongres, ze zrozumieniem i bez wrogich okrzyków !
    Przy tej samej okazji pokazali wolskiego karła, który - okazało się, że też " zna się " na muzyce...
    " Nie sucham tego udwa, bo ja mam inne upodobania, na przykład lubie bitlesów " :))) Zakomunikował światu...
    Pan prezes nie podał jaki przebój Beatlesów, przypadł mu szczególnie do gustu...
    Zwyczajny faszyzm, zakazany w Polsce - ma się coraz lepiej. Około tysięczna manifestacja buców z ONR-u żadała realizacji swoich przedwojennych haseł: " Żydzi do gazu, na gałęzie - wraz z czerwonymi "
    NIKT nie reagował, a mołodociany szczeniak w czarnej sukience... dowodził bandą haszystów, poprzedzoną cyrkiem w kościele, podobno świętym!
    Jak podawały media, w sobotę 16 kwietnia w studenckim klubie "Gwint" - prowadzonym przez Fundację na rzecz rozwoju Politechniki Białostockiej - odbył się koncert zespołu Nordica, który miał promować idee faszyzmu i rasizmu. Koncert był jednym z elementów obchodów 82-lecia istnienia Obozu Narodowo-Radykalnego. Kolejnym był marsz ONR-u, który przeszedł ulicami miasta. W tym samym czasie - według doniesień medialnych - biuro ds. współpracy międzynarodowej Politechniki Białostockiej miało ostrzegać zagranicznych studentów programu Erasmus w Białymstoku przed uczestnikami obchodów i zalecało pozostanie w pokojach

    Czy wreszcie ktoś położy kres nacjonalistycznym bandytom? Twórcom " gett ławkowych ", przed wojną!???
    Czy wreszcie odważymy się skrytykować kościół, bandycki podły kościół, za milczące przyzwolenie dla takich zachowań? Czy zastosujemy wobec nich OBOWIĄZUJĄCE już prawo?
    Czy zatrzymamy zalew faszystów, popierany przez kościół i gównianą partyjkę, gównianego karła??
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  33. @Stanisław
    Nadeszły czasy pogardy, które, choćby nie wiem co by miało się stać żeby się nie stało ,doprowadzą do rozlewu krwi. Na to składa się wiele czynników ale głównym jest ten , który wskazał przed ponad stupięćdziesięciu laty niejaki obsrywany teraz K.Marks.
    "Byt określa świadomość" to dotyczy nie tylko sytuacji w Polsce ale i na całym świecie i fantastycznie koreluje z przepowiednią A.de Tocqueville'a ,że rewolucja francuska zniosła wszystkie nierówności oprócz majątkowych-własnościowych i teraz kolejna walka odbędzie się między tymi co posiadają a tymi co nie posiadają.
    Jak wiemy jest złowróżbny stosunek-relacja, 10%(posiadających) do 90%(nieposiadających).
    Z historii naszego kraju (XVIIIw.) wiadomo ,że kiedy dochodzi do takiej sytuacji to kraj się rozpada.
    Przecież kryzys, w którym egzystujemy jest odbiciem takiej sytuacji tylko na globalną skalę.
    Skala nierówności majątkowych stale się powiększa i grozi to skutkami gorszymi od rozbiorów.
    Wojna ante portas, to tylko kwestia już niedługiego czasu.
    A potem nie będzie nas ale będzie las.
    Ziemia sobie doskonale bez nas poradzi, nie martwcie się.
    Człowiek jest najbardziej zdegenerowanym gatunkiem zamieszkującym tę planetę.
    Przykre ale prawdziwe.
    Pesymista to optymista ,który przejrzał na oczy, tak mówią.

    OdpowiedzUsuń
  34. Szanowny Panie Pieczynski,

    w duzej czesci zgadzam sie z Panem, choc moze nie w tak radykalny sposob jak Pan pisze...Niestety jako osoba, bedaca ponad 10 lat za granica, musze Panu cos powiedziec...przed wyjazdem, rowniez bardzo ale to bardzo krytykowalem kk jego skorumpowanie, hipokryzje, manipulacje itd. Bedac jednak za granica uzmyslowilem sobie ze europa ma bardzo powazny inny problem - problem z muzulmanami....sa to ludzie ktorzy sa zdolni posunac sie do wszystkiego w imie ich wiary, gwalca, morduja, nie integruja sie, tworza enklawy, strefy szariaty, zastraszaja i niestety robia to zwykli czlonkowie tej religi a nie tylko dostojnicy, jest wiec ich niewspolmiernie wiecej - uzmyslowilem sobie wiec, ze niestety ale szczescie w nieszczesciu ze Polska jest tak katolickim krajem i ta jej katolickosc bedzie bronia nas przeciwko fali muzulmanow i ich zbrodnia, poniewaz niestety prosze mi wierzyc jest to duzo gorsze nie to co dzieje sie u nas...w Polsce nikt nikomu nie scina meczeta glowy na ulicy...Polska jest najbardziej homogenicznym krajem w europie i niech tak zostanie, poniewaz niestety ale i nas czeka ich naplyw...krytykujmy wiec kk ale nie totalnie i naprawde totalnie przygotowujmy sie na naplyw muzulmanow, ktory czy tego chcemy czy nie chcemy niestety nastapi i zacznie sie horror...

    OdpowiedzUsuń
  35. Witam
    Jestem pod wrażeniem,Pana wiedzy historycznej i prawdy. Ja im mam więcej lat tym zdanie moje dorastało do tego, co Pan w końcu powiedział publicznie !!!! Pozdrawiam Pana serdecznie
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  36. @Martin55577
    Czyli przełożymy zmiany na tzw. wieczne nigdy , i właśnie o to kk teraz chodzi, zresztą zawsze mu o to chodziło aby nic nie zmieniać.
    Jeśli jednaki ma być tak jak napisałeś tzn.,że będzie wojna religii,czyli górę biorą mordercze gusła.
    "Gdzie rozum śpi, tam szaleją upiory."
    Zresztą nic nowego pod słońcem, ludzie dla wymysłów religijnych potrafią posunąć się do najpodlejszych czynów świadczących jedynie o chorobie psychicznej ,która nazwę OBŁĄKANIEM.
    Ludzkość jest chora ,ludzkość jest potwornie chora.
    "Wiara czyni człowieka głupim."-Staszic

    OdpowiedzUsuń
  37. Wow dobrze Pan prawisz. Jednak jeśli chce Pan bardziej podnieść swoją świadomość proszę przeczytać najcenniejszą dla ciała i ducha serię książek W. Megree Anastazja. Świadomość poszybuję lawinowo. Książki krótkie ok 100 str. formatu A5. POLECAM!

    OdpowiedzUsuń
  38. Fragment przekazu od Archanioła Gabriela z 12 05 2016

    Moim zadaniem jest nadal wspierać cię w batalii przeciw Kościołowi, co przy odwadze i determinacji K. Pieczyńskiego musi się udać. Należy tworzyć nową rzeczywistość w waszym kraju opartą o boskość wewnętrzną a nie zewnętrzną. Państwo pozbawione wewnętrznej duchowości będzie nadal trwało w marazmie i chaosie politycznym oraz ekonomicznym, zaś kler będzie panoszył się wszechwładnie na szkodę narodu, a z korzyścią dla siebie. Należy temu zapobiec z całą konsekwencją na jaką stać wszystkich tych, którzy tak jak K. Pieczyński widzą rozwój kraju w rozłączeniu państwa i kościoła. Inaczej staniecie się wasalem innych krajów i popadniecie w nową niewolę.
    Archanioł Gabriel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kai Sei Bos :
      " Poproszę o źródło "

      Zgłupiałeś ?
      Chcesz komórkę do Boga ?

      Usuń
    2. Rozbłysk dowcipu to to nie był.
      Zbytnią kulturą też nie grzeszysz zważywszy,
      że pytanie nie było skierowane do Ciebie.

      Usuń
    3. Wyluzuj ...
      Życie jest takie piękne :-)))

      Usuń
    4. Wyluzuj ...
      Życie jest takie piękne :-)))

      Usuń
    5. ARCHANIOŁ MICHAŁ W SZEREGACH BOGA AWANSOWAŁ NA KRÓLA ZIEMI!
      POZDRAWIAM!

      Usuń
  39. Póki sa tacy ludzie, jak Pan, ten kraj nie zdurnieje doszczętnie. Dziekuje Panie Krzysztofie.

    OdpowiedzUsuń
  40. Jeśli pasterz kóz albo bydła,albo hodowca koni,albo i jakich tam innych zwierząt dostanie całą trzodę pod opiekę,żadną miarą nie zacznie się nią zajmować,zanim naprzód nie przeprowadzi czystki odpowiedniej dla każdego zbiorowiska.Odzieli jednostki zdrowe i niezdrowe,dorodne i nieszlachetne i jedne odeśle do jakiś innych trzód,a drugimi się zajmie,biorąc pod uwagę to,że głupi byłby trud i daremny wokół ciała i duszy,które natura popsuła i złe wychowanie,bo ono w dodatku gubi jeszcze i zdrowy i czysty rodzaj charakterów i ciał w każdym gatunku hodowli,jeśli ktoś danego materiału nie przeczyści.A jesli mowa o ludziach,to sprawa jest wagi największej,zbadać i powiedzieć,jakie są właściwe w każdym wypadku metody czystki i wszystkich innych działań.Jest tych przeczyszczeń wiele.Jedne są łatwiejsze,a drugie raczej przykre i ciężkie.Te które sa przykre a zarazem najlepsze,mógłby przeprowadzić ktoś,kto byłby w jednej osobie dyktatorem i prawodawcą.
    Aprawodawca nie posiadający władzy dyktatorskiej,który by założył ustój nowy i prawa,gdyby tylko najłagodniejsze przeczyszczenie państwa potrafił przeprowadzić.
    bo przeczyszczenie najlepsze jest bolesne,podobnie jak lekarstwo tego rodzaju,to które prowadzi do poskromienia przez wymierzenie sprawiedliwości kar a jako kres kary wyznacza śmierć albo wygnanie.Ono się umie pozbywać największych grzeszników,którzy są nie uleczalni,a stanowią największą szkodę dla państwa.
    A łagodniejszy sposób przeczyszczenia jest u nas taki oto.
    Są ludzie,(idą)którzy nie mają co jeść i dlatego okazują się podatnym materiałem dla przywódców,gotowi za nimi iść na majątki tych,którzy coś posiadają,bo sami nie mają nic.To jest naturalna choroba wewnętrzna państwa.Pozbycie się tego elementu nazywa się emigracją,w ten sposób się ich wyprawia z państwa jak najbardziej łagodnie i życzliwie.OTÓŻ każdy prawodawca musi na początku zrobić tak lub inaczej.A na nas spada w tej chwili zadanie bardziej osobliwie niż to,choć w tym rodzaju.Bo na razie nie mamy co myśleć ani o wysyłaniu,ani o jakimś wybieraniu materiału celem oczyszczenia całości,bo tu u nas ,jakby się do jednego zbiornika zlewały z różnych stron i liczne źródła jakieś i potoki,więc my musimy uważnie patrzeć i pilnować tego żeby zbierająca się woda była jak najczystrza,trzeba jedną wyczerpywać,a drugą odprowadzić kanałami i odwracać w inną stronę
    TRUD CZEKA I NIEBEZPIECZEŃSTWO GROZI przy każdym zakładaniu państwa.Ala ponieważ teraz odbywa się to w myśli,anie w rzeczywistości,więc niech będzie,że się u nas już dokonał dobór osobisty i udało nam się uzyskać CZYSTOŚĆ MATERIAŁU PO NASZEJ MYŚLI.ZŁO NISZCZY ZŁO!
    POZDRAWIAM!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam Pana, ale to jakiś nie dający się czytać słowotok. Niestety nie byłam w stanie doczytać do końca. Może zrównywanie ludzi ze zwierzętami mnie zniechęciło. Czyszczenie, segregacja, materiał? Czy Pan nie czyta co pisze? Gdzie zapodział się w Panu materiał człowieczeństwa?

      Usuń
    2. @Peppo Kun :
      " jakby się do jednego zbiornika zlewały z różnych stron i liczne źródła jakieś i potoki,więc my musimy uważnie patrzeć i pilnować tego żeby zbierająca się woda była jak najczystrza,"

      Hmm ...
      Może i masz rację z tym oczyszczaniem. Ale ja mam inne zdanie.
      Trzeba lepić garnki z takiej gliny jaką się ma.
      No i niestety jestem za tym, że życie ma też w tym lepieniu udział. No i chyba decydujące zdanie.
      Bo np.Hitlerowi nie udało się podbić Europy mimo, że miał do tego środki i zapał. A kk trwa i trwa i trwa ...
      Mimo, że jest w nim mnóstwo zła.
      Czyżby Bogu zależało na samym rozpowszechnieniu słowa Bóg ?

      Usuń
    3. Ze wszystkich ludzkich słów największy ciężar posiada słowo BÓG.Żadnego innego słowa tak bardzo nie sponiewierano i nie zniekształcono,całe pokolenie ludzkie zwaliło na to słowo ciężar swojego nie spokojnego życia i przygniotło je do ziemi,leży ono w prochu i dźwiga cały ich ciężar.
      Pokolenia ludzi ze swoimi rozłamami religijnymi rozdarły te słowo na części.
      ZA to słowo zabijali i za nie umierali.Tkwią na nim ślady ich palców i ich krew.
      NIE POTRAFIMY SŁOWA BÓG ANI UMYĆ DO CZYSTA,ANI ZCALIĆ ,ALE MOŻEMY TAKIE JAKIE JEST SPLAMIONE I ROZDARTE PODNIEŚĆ Z ZIEMI I JAK SZTANDAR WZNIEŚĆ W GODZINIE TROSKI.
      pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  41. ODPOWIEDZ DLA Kai Sei Bos z wątku " Za chwilę spotka to ciebie"

    Drogi Bos
    Pomijam formę grzecznościową Pan, nie dla tego bym chciał być dla ciebie niegrzeczny. Wprost przeciwnie. Pomijam ze względów, iż łatwiej tak się pisze. To po drugie. Bo po pierwsze dlatego, że ten sztuczny tytuł tobie jak i wszystkim nie przysługuje. Tak tak drogi Bosie. Pan to ten co nad czymś panuje. A ty jak i cała niezmierzona rzesza innych na tej ziemi nie panujecie nad niczym zewnętrznym i panować nie możecie. Bo jak można panować nad zewnętrznym skoro nad własną głową nie ma się władzy nijakiej. Wiem wiem, będziesz oponował. Posłuchaj jednak i się nie obrażaj. Piszę to do ciebie, ale także do całej reszty. Skoda tylko że mało kto z reszty to przeczyta. Piszę jak nienormalny do normalnego. Widzisz nienormalność to nie koniecznie choroba psychiczna. Normalność jednak to już z całą pewnością nic dobrego. Normalnie na tym świecie to ma się normalne zaciemnienia umysłu. I z tego zaciemnienia jest się normalnie na codzień ze swiata nie zadowolonym. Na twoim przykładzie. Gdyby nie Kaczyński to świat był by dobry? No chyba nie. No może gdyby poza Kaczyńskim inne były wszystkie urzędy na świecie. Też mało. No to jeszcze inna żona i inny sąsiad.  Gdybyś miał i mógł do woli, albo jeszcze więcej. No i żeby chorób nie było i nie trzeba by było umierać. No i jak żyć bez końca , to nie nudnie, tylko pasjonująco. Masz wieczny powód do niezadowolenia. A tymczasem żyjesz we wspaniałych czasach. Tu gdzie żyjesz  nie było wojen od ponad pół wieku, a w swojej kieszeni nosisz urządzenie, które daje ci dostęp do wszystkich mądrości i nauk tego świata. To może jeszcze jesteś w stanie zauważyć. Gorzej pewno byś zauważył iż wspaniałością jest to iż urodziłeś się tutaj. Bo przecież mogłeś się urodzić w Afryce na granicy konfliktów i spać w chacie z kałachem pod głową.
    Wspaniałe jest to, że urodziłeś się w ogóle człowiekiem. Bo niby dlaczego iskra życia, świadomość ponad myślami która obudziła się w tobie, w chwili twojego poczęcia, nie miała by się miała by się obudzić w ciele zająca, na przykład. Wiem wiem. Właśnie teraz odsyłasz mnie do psychiatry a mnie odpiszesz, że mama i tata nie byli murzynami, ani zającami, tym bardziej. Weź jednak poprawkę na to iż fenomen życia i świata jest bez odpowiedzi dla logicznego, myślącego rozumu, że twoja racjonalna, koncepcja świata, jest tak samo dobra, lub zła jak moja i każda inna. Wiem. Tymczasem trzeba żyć tu. Lecz tu pozostają tylko dwie wersje. Żyć szczęśliwie, lub żyć targanym pomiędzy przemijającymi chwilami szczęścia i nieszczęścia. To  zależy od nas, a w dużej części zależy od sposobu życia w tym życiu. Świat który postrzegasz jako zewnętrzny nigdy nie był dobry. Jak się temu przyrzysz co z wiedzy historycznej wynika nie było ani jednej takiej dłuższej chwili. No to co się zmieniło. Taka widać jego natura. Poco więc próbujesz go zrobić dobrym ,jak to niemożliwe. Nie da się zmienić tak świata zewnętrznego by przynosił szczęście, bo szczęście jest nie w świecie zewnętrznym a w tobie. Masz pełen potencjał szczęścia w sobie już teraz, tylko nie umiesz do niego dotrzeć. Odgradzają cię od niego zaciemnienia umysłu, lgnięcia do rzeczy i koncepcji których oczekujesz. To  wszystko nie znaczy że nie należy aktywnie żyć na tym świecie. Można. Tylko że z właściwym oglądem tego co cię dotyczy. Jedyne co jest ważne by być dobrym człowiekiem. Nie robić różnicy między sobą a innymi. I wtedy patriotyzm do niczego już nie jest potrzebny. Patriotyzm we większości swoich odmian, to nic dobrego. Zazwyczaj to zbiorowe ego. Pisałem o nim kilka razy na tym forum. Poczytaj. Wystarczy być dobry dla innych i czasami chronić innych i siebie od tych z wielkim pomieszaniem i zaciemnieniem umysłu.
    Bycie dobrym człowiekiem nie bierze się jednak z zadnych patriotycznych nakłaniań, ani nawet z kościelnych przykazań. Ten stan wypływa z naszej głębi, a kształtować da się go tylko poza poziomem intelektualnym, o czym pisałem wielokrotnie. Nikt jeszcze w historii świata nie stał się  ze złego dobrym poprzez nakłaniania i logiczną perswazję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co najwyżej nie generował złych uczynków, bo zrozumiał iż na jakimś polu tak mu się opłaca. Podsumowując czuję iż należy robić swoje. Od tego nie odwodzę. Tylko że z dystansem. Dystans można nabyć na drodze o której pisałem tu nie raz. A wtedy robienie swojego okaże się bardziej skuteczne.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. @Piotr W. :
      " Świat który postrzegasz jako zewnętrzny nigdy nie był dobry...."
      A może dołożyć jeszcze, że świat zewnętrzny jest tylko odbiciem wewnętrznego uporządkowania ?

      Usuń
    4. Tak, tak, ale "świadomość ponad myślami która obudziła się w tobie, w chwili twojego poczęcia" to chyba jednak przesada. W to nawet ultrakatoliccy nie wierzą :)

      Usuń
    5. Ja jestem katolik ...
      I masz racje - nie uwierzyłem.
      Ale jest jeszcze gorzej ...
      Ja wiem, że ta świadomość się budzi :-)))

      Usuń
    6. Doga Ewo. Słowo świadomość miewa różne znaczenia. Ty z pewnością masz na myśli stan postrzegany przez wszystkich i opisywany jak poniżej
      Świadomość – podstawowy i fundamentalny stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę ze zjawisk wewnętrznych, takich jak własne procesy myślowe, oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie reagować na nie somatycznie lub autonomicznie.
      Jeśli o takim znaczeniu myślisz to mogła byś mieć rację, że przesadzam. Ja jednak piszę o innej świadomości której realnie doświadczają tylko medytujący. Kiedy w medytacji jesteś ponad myślami, dla uproszczenia powiem nie masz żadnych myśli, to wtedy pozostajesz  dalej świadomy. To całkiem inna świadomość od tej opisanej wyżej. Docierasz wtedy do tego który myśli. Większość ludzi sądzi że są swoimi myślami, ale tak nie jest. W medytacji da się odzielić swiadomość która może myśleć, ale nie musi, od samych myśli. Buddyści, więc i ja uważają, iż ta świadomość nigdy się nie rodzi i nigdy nie umiera. Po śmierci ciała i ustaniu myśli swiadomoś ta pozostaje jakiś czas w stanie oczekawiania na nowe odrodzenie. Potem wciela się w nowe życie z chwilą jego poczęcia. I wcale nie jest to takie oczywiste że odrodzenie to będzie w człowieczym ciele. To zależy od wielu spraw z poprzedniego i jeszcze wcześniejszych żyć tej samej świadomości. Tak po krótce wygląda reinkarnacja opisywana przez buddyzm.

      Usuń
    7. Ok Piotrze... rozpisałeś się, i to pokazuje coś zarówno mnie jak i Tobie. Pohamuj jednak trochę swego "Egusia" bo się nadął, i z wysokości mądrzy się i poucza.
      Co do mnie, to nie jestem tu (u K. Pieczyńskiego) by się przyłączyć do "koła wzajemnej adoracji", tylko dla jasno określonego przez Krzysztofa celu:
      "przed nami stoi wyzwanie dotarcia do wszystkich Polaków. Po uwolnieniu się od konkordatu zajmiemy się tym co należy. Każdy człowiek realizacją swoich marzeń. A naród rozwojem Polski wolnej, prosperującej, godnej naszych najwyższych aspiracji i wysiłków. I nikt w tym nie będzie nam przeszkadzać." Pamiętasz o tym?... to przypomnij mi Twoje wpisy , które temu celowi służą.
      Może już nie pamiętasz, ale mój komentarz był reakcją na wpis Krzysztofa "Za chwilę spotka to ciebie...", i odpowiedzią na jego wezwanie "Musimy zacząć przygotowania do strajku generalnego. Należy walczyć o wolną Polskę o uwolnienie Polski z pod watykańskiego zaboru. O wolność od religijnej indoktrynacji obywateli i dzieci." Jak widzisz nie wzywał do modlitwy czy medytacji "w intencji", więc niby czemu ma służyć Twoje uduchowione "bicie piany"?
      "Nie zrozumiał mnie Pan. Nie zrozumiał co piszę o Panu sobie i innych. Nie zrozumiał mnie Pan,pewnie, nie dlatego że brak Panu potencjału by to zrozumieć, ale dlatego, że nie czytał Pan moich innych wpisów. Lub dlatego że być może piszę nie jasno."... no to pojechałeś...
      Cóż za łaskawość, bo przecież mogłeś mnie zjechać jak burą sukę, że nie przeczytałem Twoich wszystkich wpisów... no nie do końca. Coś tam przeczytałem, ale jakoś mnie to nie porwało.
      Traktujesz wpisy innych jako pretekst do zaistnienia z własnymi poglądami, i nie miej wątpliwości , że piszesz o tym "nie jasno".
      Nie ma sprawy, dla mnie jest to OK, bo to Twoja bajka, a nie moja. Mówiąc obrazowo Światy naszych Kreacji zbliżyły się do siebie, na chwilę "wniknęły" w siebie wzajemnie w maleńkiej części wspólnej i właśnie się rozchodzą (z mojej strony bez żalu). Baw się dobrze w świecie swojej kreacji, gdzie możesz być nawet jego bogiem. Mnie to rybka. Pa.

      Usuń
    8. Masz pełen potencjał szczęścia w sobie już teraz, tylko nie umiesz do niego dotrzeć. Odgradzają cię od niego zaciemnienia umysłu, lgnięcia do rzeczy i koncepcji których oczekujesz ( to moja ścieżka)


      Musimy zacząć przygotowania do strajku generalnego. ( to ścieżka Bosa)

      To z pewnością dwie różne ścieżki. Twoją już od dawna podąża większość ludzi. I właśnie widać rezultaty

      Usuń
    9. Zaciemnieniem umysłu jest niewątpliwie niemożność zrozumienia prostego tekstu. Znajdź choć jeden fragment, w którym nawołuję do strajku generalnego.
      Popracuj też trochę nad precyzją przekazu i zdecyduj czy piszesz do kogoś czy o sobie, bo w końcu nie wiadomo jaka jest ta "(to moja ścieżka)."
      Chyba zbyt szczelnie zamknąłeś się w swojej "strefie komfortu" i skutecznie filtrując odbierane informacje nie jesteś w stanie nawiązać dialogu. Nie odpowiadasz na to co do Ciebie piszę, tylko na to co do Ciebie dociera, a najchętniej sam do siebie piszesz pochlebstwa, o swojej wyjątkowości, wiedzy, przemyśleniach i oczywiście najlepszej ścieżce rozwoju duchowego. Religijne doktryny też udowadniają swoją wyłączność na prawdę. W swej bucie i arogancji prawie im dorównujesz, ale... masz prawo. Tylko czy chciałeś się stać właśnie taki? Czy to jest najlepsza wersja Ciebie? Odpowiedz sobie, bo mnie to na prawdę nie interesuje. Poświęciłem Ci tyle uwagi i naprawdę dobrej energii, ile było warto (bo wiem, że było warto).
      Oceniając naszą interakcję z poziomu duchowego... mogłeś wejść ze mną w otwartą i bezpośrednią relację. Mogłeś ukazać mi swoje piękno, ale się na to nie zdecydowałeś... Mylisz się pisząc o wewnętrznym "potencjale szczęścia, że "odgradzają cię od niego...", bo to Ty sam się od niego odgradzasz. Przecież wiesz, że prócz tych, które sobie sami (np. z poziomu inkarnującej "duszy") stawiamy, żadne "bariery" nie istnieją.
      Ze wszystkich poziomów świadomości bezwzględnie Cię szanuję (Twoją Istotę), ale na planie fizycznym spieram się z Tobą zarówno w kwestiach duchowych, jak i Polski Laickiej. Dlatego tylko Piotrowi Wróblowi (przejawionej Tu i Teraz części Twojej Istoty) stawiam zarzuty. Nawet nie ma sensu ich przytaczać, bo On (Piotr W.) unika merytorycznej polemiki w polu ograniczonych możliwości materii i lekceważeniem zbywa propozycje działań na planie fizycznym, przenosząc się z krytyką na płaszczyznę duchową (która chyba nie została zaproponowana by w niej również podjąć działania, co moim zdaniem też należy robić, mimo niewielkiej ilości wystarczająco świadomych i zdolnych do takiej aktywności). Mówiąc krótko mieszasz Piotrze i w ten sposób szkodzisz celowi istnienia tej strony...
      a przecież możesz pomóc.

      Usuń
    10. Drogi Bosie
      Niezmiernie mi przykro, że doprowadziłem cię do takiego aż rozsierdzenia. To całkowicie nie było moim celem. Z drugiej jednak strony nie jestem specjalnie zdziwiony iż nie zgadzasz się z moim widzeniem świata. Żebyś realnie miał szanse zgodzić się z nim lub nie, musiałbyś wczesniej zrozumieć co piszę. Fakt iż moje pisanie może być nieudolne. Nie jestem ani specjalnie dobrze wykształcony, ani pięknousty tym bardziej. Nie mam też wprawy w przekazywaniu nauk duchowych. Mam jednak wrażenie iż nie to jest główną przyczyną twego niezrozumienia. Myślę że nie jesteś na te nauki jeszcze gotowy. Mogę tak pisać o naukach przeze mnie głoszonych, bez obawy że zostanę posądzony o chęć bycia guru, gdyż zaraz dodam, to nie moje nauki. To nauki Buddy. Ja je do siebie stosuje. One pozwalają mi żyć szczęśliwie, pomimo wielu zwykłych przeciwności losu. Próbuje się tu nimi podzielić, tak jak umiem. Byłbym szczęśliwy gdyby choć jedna osoba miała z tego pożytek. Dlaczego piszę to tu. Na tym forum? Podobnie jak większość z nas uważam że Kościół Katolicki jest szkodliwy. W odróżnieniu jednak od grupy którą ty tak mocno reprezentujesz, i do której należy Pieczyński, uważam iż jedynym realnym celem jest tylko ograniczenie wpływów kościoła w Polsce.  Całkowite zmarginalizowanie KK w życiu Polaków w najbliższych dekadach jest moim zdaniem zupełną fikcją. Śpieszę ci wytłumaczyć dlaczego. Większoś ludzi świadomie lub nie, ma poczucie iż poza życiem tu, rozpoznawalnym zmysłami, istnieją siły( czy inna nazwa, jaką kto lubi) będące prawem nadrzędnym. Widzisz Bos. Zobacz jaką piramidę słów nie precyzyjnych napisałem, by oddać co czuje. Katolik powie po prostu Bóg.  Kościół przez tysiąc lat skanalizował to nasze ludzkie mistyczne poczucie i osadził je wyłącznie w Bogu. Stała się ona symbiozą mutualistyczną. W Polsce znakomita większość ludzi doznania mistyczne opierać będzie na wzorcu kościelnym i to nawet, kiedy nie koniecznie, pilnie praktykują. Nie da się poczuć mistycznych z ludzi wykorzenić. To część ich  człowieczej natury. Jeszcze długo Boga Katolickiego nie da się zastąpić niczym innym. Ludzie czują, że kiedy odbierze im się tego Boga i ceremoniały  kościelne, obiecujące do niego dostęp, zostaną z niczym. Chcesz merytorycznie to będziesz miał. Ty i tobie podobni, z Pieczyńskim na czele zrobiliście fatalną robotę. Wylaliście dziecko z kąpielą. Podeszliście do tematu bez przygotowania i wyczucia. W miejsce jednego mistycyzmu trzeba zaproponować inny. Oczywiście, nie taki fantasmagoryczny o jaki mówi Pieczyński. Nie oceniam jego koncepcji „Boga”. Myślę że może jestem ją w stanie pojąć łatwiej niż przeciętny, ale to nie model mistyczny, dla  szerokiego zaproponowania  w obecnej strategii. Jedynym możliwym jest ten sam Bóg chrześcijański, ale oderwany od KK i jego ceremonii. Taki model jest już gotowy. Chreścijańska modlitwa serca, lub zwana inaczej modlitwa chrystusowa.  Całkowicie inny ceremoniał. Nie potrzebujący kapłana do pośrednictwa z Bogiem. Ceremoniał którego Watykan tak bardzo się boi, i przez to go krytykuje. Gdybyście wy i Pieczyński mieli jasne umysły, to wiedzieli byście to od razu. Wsparcie celebryty dla odmiennej lecz  chrystusowej  ceremonii do dziś dało by wymierne rezultaty. Zaczęlibyście z wolna kruszyć kościelną twierdzę. A tymczasem co zrobiliście? Przeciętny katolik który jakimś cudem posłyszał o Polsce Laickiej i miał nieszczęście posłuchać o matrycach i takich tam, uznał Krzysztofa z miejsca za walniętego na umyśle. Tym samym podtrzymaliście go w przekonaniu, że dobrze robi jak chodzi do Kościoła. Nie umieliście wykorzystać dość masowej niechęci do kleru. Niechęci nawet wśród praktykujących katolików. Nie zapunktowaliście nawet, u niewierzących. Myśleliście że będzie pospolite ruszenie. Jak KOD. Na początku w telewizji K Pieczyński zapowiadał tłumy. Miał szanse. A tu bida z nędą . na jednym spotkaniu kilkadziesiąt osób. Na następnym kilkanaście. Wpisy na blogu w kółko te same osoby. Katastrofa.

      Usuń
    11. Drogi Bosie, strajk generalny przeciwko kościołowi, to może nie twoje słowa, ale strategia z którą się utożsamiasz, czego dajesz wyraz w swoich wpisach. Kościelni obserwatorzy, gdyby dalej czytali ten blog, bo z pewnością go już nie czytają pękli by ze śmiechu. Strajk generalny w dwudziestu. Ha ha. Czekam tylko że zaproponujesz pisanie listów do Papieża z postulatem by rozwiązał kościół. Twierdziłeś tu, że działanie zawsze lepsze jest od nie działania. Taki światopogląd towarzyszy zawsze zaciekłości zyciowej. Ja twierdzę że należy powstrzymać się od działania, kiedy nie ma się świadomości co te działanie spowoduje. Jasność umysłu wynikająca z moich metod, które ty nazywasz biciem piany, powoduje że działam mało spontanicznie, lecz z intuicją. Moje działania często pomagają innym, a mnie od prawie kilkunastu lat utrzymują w poczuciu szczęścia. To najlepszy certyfikat moich działań. I praktyczne zastosowanie nauk. Metody jak to osiągnąć próbuje przemycić we wpisach na tym forum. Jestem przekonany że jest parę osób które o buddzmie i jego metodach dowiedziało się więcej, tu ode mnie. Mam świadomość że w nauczaniu mogę być kiepski, ale na drugi krok są książki wielkich nauczycieli. Proponuje je też Pieczyński. - Eckhart Tolle,  Anthony de Mello, Deepak Chopra dla początkujących.  Jiddu Krisnamurti, Osho, Gurdżijew, Jogananda,  dla średnio zaawansowanych. Nauki buddyzmu dla zaawansowanych. Patriocie Bosowi muszę powiedzieć iż bardzo mi przykro, że nie udało mi się w tym spisie ująć żadnego Polaka, niemniej Eckhart Tolle ” Potęga teraźniejszości „ na początek. Daj sobie szanse. Ja mogłem się mylić pisząc o twoim braku gotowości

      Usuń
    12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    13. @Kai Sei Bos :
      " Nie doprowadziłeś mnie do rozsierdzenia, ani nawet do poddenerwowania, ale niewykluczone, że się od Twoich "mądrości" porzygam."

      To nie moje forum i jestem tu nikim Ale chciałbym Cię prosić, żebyś najpierw przeczytał co piszesz A potem to publikował.
      Bardzo lubię to forum, często je czytam i fajnie by było gdyby nikt nikogo nie obrzucał błotem lub jeszcze czymś innym. Możesz to robić bo masz wolna wole Ale zmienisz to forum w bagno albo w jeszcze coś gorszego.
      Nie rób tego ... proszę.

      Usuń
    14. Drogi Bosie
      Twoja opinia o mnie świadczy, że odebrałeś moje wpisy jako próbę posponowania twojej osoby. To kompletnie nieprawidłowe twoje odczucie. Jesteś jak olbrzymia większość ludzi osobą miotaną stanami emocjonalnymi , zakotwiczonymi w różnych źródłach. To nie przynosi wam szczęścia. Tak wyglada przeciętna ludzka świadomość świata. Wiec nie jesteś tu w niczym gorszy od innych. Nie tylko siedzę w swojej pustelni, ale czasami wychodzę w świat szeroki. Załatwiam sprawy, poruszam się samochodem wśród innych kierowców, jeżdżę w zatłoczonych busach. Słucham i opserwuje ludzi. Twój stan nie jest niczym wyjątkowym jest normą. Piszesz że twoje inwektywy spłyną po mnie jak po kaczce. Trochę masz racje. One mnie nie obciążają. Obciążają natomiast ciebie bo takim właśnie widzisz świat. Myślę że na swojej drodze spotykasz wielu zarozumiałych buców, sk.. synów itp. Ja ich nie spotykam w ogóle. Możesz mi nie wierzyć ale po tym co do mnie napisałeś jesteś mi bliższy niż wcześniej. Stanełeś na mojej drodze, nasze emocje się skrzyżowały. Widzę że ci ze sobą nie zawsze dobrze. I trochę, ( bez przesady, byś mnie nie posądził o egzaltacje ) mnie to martwi. Nie myśl o mnie źle, bo ja o tobie wbrew twoim sądom myśle z przyjaźnią.( pomógł bym ci realnie w każdej sytuacji w której bym mógł to zrobić) Jak będziesz o mnie i o innych myślał źle z zasady, to cie tak zdominuje, że zabierze jasność sądów. Proszę cię więc na koniec. Przemóż się i weź do reki książkę Tollego. O nim z pwenością nie dasz rady powiedzieć nic złego.

      Usuń
  42. Tu mamy przykład jak Kościół traktuje życie :
    Kuzynka znajomej poroniła. Krst wierzaca to chciala pochowac dziecko. Ksiądz się nie zgodził na pogrzeb ... BO TO NIE CZŁOWIEK !!!

    Tak w praktyce wygląda ochrona życia poczętego w kk.

    OdpowiedzUsuń
  43. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Witam!odp,do pani EWY BORGUŃSKIEJ.
      Przykro mi ze nie zrozumiała pani tekstu ,kóry umieściłam .
      jest to trudny tekst,i mogą go tylko zrozumieć ludzie którzy szukają BOGA,siebie i przede wszystkim prawdy .
      życzę pani uporu szukaniu i zrozumieniu tego co nas otacza ,bo jak nasz autor mówi PAN KRZYSZTOF jest to tud naszego życia.
      pozdrawiam!

      Usuń
  44. @Kai Sei Bos w wątku "za chwilę spotka to Ciebie ..." :
    " Uchylił się Pan od odpowiedzi... "

    Odpuscilem sobie dłuższą odpowiedź bo moje zdanie ma bardzo małe znaczenie a niektóre wątki są mocno 'przeciążone'. Ale tu jest trochę miejsca.
    Jestem tu bo Pan Pieczyński rozwinął się duchowo A tacy ludzie mnie interesują. Niespecjalnie podoba mi się atak na Kościół katolicki głównie z małej w/g mnie możliwości zrobienia im czegokolwiek. Tym niemniej wizja Pana K.P. jest ciekawa i może wiele dobrego zrobić poprzez tylko głośne mówienie o motywach kk. Popieram go również z tego powodu, że interesuje mnie kwestia rozwoju duchowego katolików a blokuje to właśnie Kościół. Więc uwolnienie Polski od presji Watykanu może spowodować RD wśród Polaków. Co prawda ja uważam, że można by spróbować w drugą stronę. Czyli RD Polaków może spowodować uwolnienie się od presji Watykanu.
    Ale przyszłość pokaże co bedzie ...
    Takie jest moje spojrzenie. Atak i nienawisc do czegokolwiek nie jest moim marzeniem. Wiec popieram Pana Pieczyńskiego gadaniem tu i tam, uczestniczeniem w spotkaniach, opowiadaniem ludziom o tym forum. Chętnie uczestniczył bym w budowaniu i pracy w strukturach Stowarzyszenia. Struktura miałaby dużo większe przebicie niż mój głos. Być może nawet większe niż głos Pana K.P.

    To chyba z grubsza wszystko na temat mojego spojrzenia i pomysłów na działanie.

    Ad. Twoich wypowiedzi.
    " Dla większości ludzi najważniejsze są Honor i godność osobista ..."

    Nakresliles tu pewną hierarchię wartosci większości ludzi umieszczając 'honor' na pierwszym miejscu. Potem chcesz "zmusic" Dude do honoru. To jest sprzeczne. Uważam, że Twoja teoria o tym, że dla ludzi najważniejszy jest honor jest błędna. Dowodem na to jest manipulowanie ludźmi przez kosciol. Tutaj bardziej wpisało by się "Bóg, honor i ojczyzna" - jeśli już masz ochotę na określanie ludzkich wartości. Mylenie Boga z księdzem byłoby wyjaśnieniem potęgi kk w Polsce.
    Czepilem się Twojej wypowiedzi w tym zakresie bo buduje fałszywy obraz postaw ludzkich i może wywołać fałszywe działania.

    P.S.
    W pierwszej chwili myślałem, że dyskusja z Tobą może być ciekawa. Dlatego odniosłem się do Twoich wypowiedzi. Ale potem stwierdziłem, że jesteśmy raczej z innej bajki dlatego dyskysja nie ma sensu. Tym niemniej chciałem Ci wyjaśnić moje spojrzenie by nie wyjść na chama :-)))
    Formy Pan, Ty, gadanie gwarą lub jak przyglup stosuje dla urozmaicenia a nie dla obrażania kogokolwiek :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim dziękuje za wrócenie do tematu, bo po "wzajemnym" choć niezależnym ustaleniu, że jesteśmy z różnych bajek nie spodziewałem się kontynuacji. O jakimkolwiek "chamstwie" w sensie personalnym nie ma mowy (na marginesie, stosowanie "chamskich" zachowań i zagrywek stało się niestety elementem taktyki działania bardzo inteligentnych oraz znających zasady i umiejących się zachować osób). Także w kwestii "urozmaicania" nie było nieporozumienia, a tym bardziej obrażania się czy kogokolwiek innego. Lubię bawić się słowami, stylami i zmiennością narracji na równi z dbałością o precyzję wypowiedzi (bo nie jest możliwa obustronnie korzystna wymiana poglądów, gdy brak zgodności informacji nadanej z odebraną, pomijając pozorność dialogu, gdy jedna ze stron chce zdominować drugą i tylko "pobłyszczeć" dla zaspokojenia ego). Chętnie więc przyjąłem Twoją konwencję w dalszej części swojej odpowiedzi.
      Skoro zacząłem od Twojego P.S., to konsekwentnie będę się w wątkach cofał.
      Przedstawiona przeze mnie hierarchia wartości jest moją własną kompilacją z różnych źródeł i (mimo licznych wad) miała posłużyć jedynie do zwrócenia uwagi na możliwość współpracy, pomimo tego jak pięknie się różnimy (bo nie zgadzam się z Norwidowskim „Umiemy się tylko kłócić albo kochać, ale nie umiemy się różnić pięknie i mocno”, czego przykładem może być "Bóg, kasa i rock'n'roll" Szymona Hołowni i Marcina Prokopa).
      Co do A. Dudy, to nikogo do honoru "zmusić" się nie da (i nic takiego nie sugerowałem), ale nacisk na prezydenta by "honorowo" postępował jest tak prosty do wykonania, że szkoda byłoby go nie spróbować. Fakt kościelnych manipulacji nie przeczy "mojej teorii", bowiem co innego "posiadanie" idei, a co innego możliwość jej realizacji. "Sztandarowe: "Bóg, honor i ojczyzna", to (moim zdaniem) najpiękniejsze i najtrafniejsze z haseł/wezwań/wskazań, o ile akceptuje się wszelkie koncepcje starające się "uchwycić" tego Boga istotę (odczyt znaczenia honoru i Ojczyzny jest w większości właściwy).
      Nie powiedziałbym też, że się "czepiłeś", bo potwierdziłeś tylko pewne moje wątpliwości, ale też miałeś możność ujrzeć jedynie efekt szacowania przeze mnie ryzyka, bo przecież nie opisywałem jego procesu.
      Dziękuję za krótką prezentację Twojej motywacji, to sporo wyjaśnia i zawsze zwiększa trafność "odbioru". Wydajesz się być zdystansowany i pragmatyczny (to nie jedyne podobieństwo, mimo różności bajek) i też preferujesz przemyślane i zorganizowane działanie miast "pospolitego ruszenia".
      Równie obca jest mi także nienawiść (choćby z racji dbałości o "higienę myśli i uczuć", co oczywiście nie przeszkadza nikomu w przypisywaniu mi tego, co ktoś koniecznie chce zobaczyć... ), a wszelkie rewolucje uważam za ostateczność, do których dochodzi z wielu przyczyn (wliczając w to manipulację), i z pewnością rewolucji nie chcę.
      Reasumując, nie widzę przeszkód w naszej ewentualnej współpracy, nawet biorąc pod uwagę Twoje widzenie rozwiązania problemu z kościołem poprzez RD i odwrotnie.
      Pozdrawiam

      P.S.
      Nawiązując do różności bajek, to zastanawiają mnie podobieństwa w "postrzeganiu i postawie", ale nie wiem jak podejść do tego tematu, by nie wchodzić zbytnio w sferę "prywatna", a zwłaszcza by nie epatować własną historią.
      KSB.

      Usuń
    2. @Kai Sei Bos :
      " Wydajesz się być zdystansowany ..."

      To wynika z mojego przemyślenia rzeczywistości i oceny Polski Laickiej. W swoim RD doszedłem do punktu w którym w zasadzie akceptuję rzeczywistość 'taka jaką jest'. Przy czym 'akceptacja' jest trochę innym pojęciem niż większości ludzi. Akceptacja to widzenie, że Kościół 'zbytnio zajmuje się polityka'. (Akceptacja to nie bierność - często ludzie to mylą).
      Nie jest to ogólnie ani dobry ani zły fakt. Po prostu uważam, że powinni robić to co do nich należy. A w/g mnie kk tego nie robi.
      Gdy to widzę to szukam działania, które może to w przyszłości zmienić. Pan Pieczyński głośno mówi o walce z kk więc to mnie zainteresowało.
      Moja ocena 'sytuacji' :
      Pan K.P. jest znanym aktorem wiec jego głos słychać ale jest to pojedynczy głos - JEDEN.
      By 'porzadnie' zabrzmiał to
      - musi miliony ludzi mówić głośno to samo
      Lub
      - utworzyć się organizacja , która echem to samo powtórzy (powiedzmy 500 tyś.członków).

      W innym przypadku głos Pana Pieczyńskiego będzie tylko ciekawostką.

      Obecnie ani jeden ani drugi przypadek nie zachodzi. Stowarzyszenie Polska Laicka nie zostało jeszcze zarejestrowane. Pan Pieczyński nie wzywa do konkretnej pracy. Jest mądrym człowiekiem Ale przyszłość pokaże czy jest wodzem.

      Taki ogląd rzeczywistości powoduje mój dystans i spokój.

      -----
      Mogę poprzeć i Twój pomysł.
      Jeśli wyślesz mi na maila 'gotowy' tekst i adres to podpiszę go i wyśle do prezydenta.

      jan.kowalski.ja (małpeczka lub embrion) gmail (tu-kropka) com

      -----
      @Kai Sei Bos :
      " ale nie wiem jak podejść do tego tematu..."

      Najprościej jak można :-))))
      Ja jestem w pełni otwarty i o wszystko możesz zapytać i wszystko powiedzieć. Dla mnie nie ma prywatnych spraw.

      By nie zaśmiecać tu forum możemy pogadać mailowo lub tel.

      Na forum jest już moja historia Ale w kilku słowach Ci ją opiszę.
      Kochałem komputery i prace przy nich. To a pro po "O Marzeniach" Pana Pieczyńskiego.
      Szukałem Miłości. Dla każdego jest ona czymś innym a dla mnie najlepsza jest definicja z biblii. Przeczytalem biblie i nic.
      Przeczytałem "Ścieżkę Miłości" Don Miguel Ruiz. Zrozumiałem co się dzieje z ludźmi. Potem Osho - to kolejny mistrz. Czytając Osho zrozumiałem fragmenty biblii. To były krople Miłości Jezusowej.
      Pan Pieczyński to zrozumienie nazwał w którymś wywiadzie "religia wewnetrzna".
      Trochę czytam, trochę medytuje, rozwijam się duchowo, przeszedłem na żywienie optymalne, wędruje ...
      No i swoją gadką tutaj wspieram Pana Pieczyńskiego :-))))

      Usuń
    3. Szanowni Panowie, tak zawzięcie dyskutujecie o Bogu i innych ego (czytałam wybiórczo, tak trafiłam). Zapraszam do solidarnego udziału w proteście kobiet, Marsz godności. Prawa człowieka prawami kobiet. Mam nadzieję, ze zgodnie przyznacie, że to właśnie kobiety są najtragiczniejszymi ofiarami KK w Polsce. Nie mówię o sobie, bo miałam farta, ale współorganizuję ten marsz nie dla siebie. Zapraszam w najbliższą sobotę, 18 czerwca, za pięć dwunasta, na warszawski pl. Zbawiciela.
      Przepraszam, ale teraz nie mam czasu, by poświęcić Wam więcej uwagi :)

      Usuń
    4. Droga Ewo
      Teraz już wiem, dlaczego czujnie  i z obawą nadstawiłaś ucha kiedy napisałem, że świadomość ( ta pierwotna) wciela się w człowieka z chwilą jego poczęcia. Jawi się tu temat aborcji. Kontrowersyjny i nośny politycznie. Co o nim KK wiemy wszyscy. Co o nim buddyzm. Przez całą historie buddyzm niezbyt często wiązał się z polityką państwową. Z tego powodu nie tworzył  nigdy administracyjnych zakazów, a tylko pouczenia i nauki. Sex w buddyzmie nie jest tematem tabu. Biały człowiek zazwyczaj ma błędne poglądy na istotę sexu w buddyjskiej tantrze. Sex ma służyć umiejętnemu łączeniu energii żeńskich i męskich, które w konsekwencji wielu czynników, o których nie tutaj, mają prowadzić do oświecenia. Niemniej sex, jeśli nie wyrządza krzywdy, nie jest niczym nagannym. Homoseksualizm jest także postrzegany całkowicie obojętnie. Aborcje jednak widzi jako czyn niezwykle zły ( używając terminologii z naszego kręgu kulturowego). Świadomość pierwotna, całkowicie odmienna od koncepcji chrześcijańskiej duszy, tutaj wykazuje pewne podobieństwo. Łączy się z komórkami pierwszymi ciała w momencie ich złączenia, poprzez zapłodnienie. Od tego momentu należy mówić o człowieku. Odpadają tu także argumenty anty aborcyjne, że skoro embrion nie myśli, to jeszcze człowiekiem nie jest. Światopogląd wschodni, jak wiele razy pisałem, nie przecenia faktu że człowiek myśli. Z pewnością nie uważa że rozum myślący jest równoważny nami na wprost. Tak więc aborcja obciąża bardziej niż zabicie zwierzęcia. To samo tyczy się tabletek wczesnoporonnych. Inną sprawą jest antykoncepcja. Wszystkie formy poza powyższym są dozwolone. Jak to wygląda w naukach współczesnych nauczycieli. Mówią zazwyczaj. Uprawiaj sex z przyjemnością, lecz mądrze. Jeżeli zaszłaś w ciąże, a nie chcesz wychowywać dziecka oddaj go do adopcji. Spotkałem się że nauczyciele nie odradzali aborcji w sytacjach krańcowych, gdzie urodzenie ewidentnie przyniosło by więcej nieszczęścia. Buddyzm jednak uważa, przede wszystkim, iż wszystkie dobre i złe czyny budują karmę każdego z nas. I my będziemy ponosić tego skutki. Tak więc nie droga zakazów, w szczególności państwowo administracyjnych jest wskazana. Co ciekawe podobnego zdania był, zdaje mi się, ksiądz Tischner. A wy manifestantki macie jakieś jedno zdanie na temat aborcji. Choćby takie które będziecie nieść na transparentach?

      Usuń
    5. Droga Ewo
      Teraz już wiem, dlaczego czujnie  i z obawą nadstawiłaś ucha kiedy napisałem, że świadomość ( ta pierwotna) wciela się w człowieka z chwilą jego poczęcia. Jawi się tu temat aborcji. Kontrowersyjny i nośny politycznie. Co o nim KK wiemy wszyscy. Co o nim buddyzm. Przez całą historie buddyzm niezbyt często wiązał się z polityką państwową. Z tego powodu nie tworzył  nigdy administracyjnych zakazów, a tylko pouczenia i nauki. Sex w buddyzmie nie jest tematem tabu. Biały człowiek zazwyczaj ma błędne poglądy na istotę sexu w buddyjskiej tantrze. Sex ma służyć umiejętnemu łączeniu energii żeńskich i męskich, które w konsekwencji wielu czynników, o których nie tutaj, mają prowadzić do oświecenia. Niemniej sex, jeśli nie wyrządza krzywdy, nie jest niczym nagannym. Homoseksualizm jest także postrzegany całkowicie obojętnie. Aborcje jednak widzi jako czyn niezwykle zły ( używając terminologii z naszego kręgu kulturowego). Świadomość pierwotna, całkowicie odmienna od koncepcji chrześcijańskiej duszy, tutaj wykazuje pewne podobieństwo. Łączy się z komórkami pierwszymi ciała w momencie ich złączenia, poprzez zapłodnienie. Od tego momentu należy mówić o człowieku. Odpadają tu także argumenty anty aborcyjne, że skoro embrion nie myśli, to jeszcze człowiekiem nie jest. Światopogląd wschodni, jak wiele razy pisałem, nie przecenia faktu że człowiek myśli. Z pewnością nie uważa że rozum myślący jest równoważny nami na wprost. Tak więc aborcja obciąża bardziej niż zabicie zwierzęcia. To samo tyczy się tabletek wczesnoporonnych. Inną sprawą jest antykoncepcja. Wszystkie formy poza powyższym są dozwolone. Jak to wygląda w naukach współczesnych nauczycieli. Mówią zazwyczaj. Uprawiaj sex z przyjemnością, lecz mądrze. Jeżeli zaszłaś w ciąże, a nie chcesz wychowywać dziecka oddaj go do adopcji. Spotkałem się że nauczyciele nie odradzali aborcji w sytacjach krańcowych, gdzie urodzenie ewidentnie przyniosło by więcej nieszczęścia. Buddyzm jednak uważa, przede wszystkim, iż wszystkie dobre i złe czyny budują karmę każdego z nas. I my będziemy ponosić tego skutki. Tak więc nie droga zakazów, w szczególności państwowo administracyjnych jest wskazana. Co ciekawe podobnego zdania był, zdaje mi się, ksiądz Tischner. A wy manifestantki macie jakieś jedno zdanie na temat aborcji. Choćby takie które będziecie nieść na transparentach?

      Usuń
    6. Przepraszam Janie, ale doprawdy nie mam teraz czasu na tak głębokie dysputy. My mówimy o konkretach.
      My manifestantki... mam nadzieję, że będzie nas wiele tysięcy ludzi, kobiet i mężczyzn i nie jest możliwe żeby poglądy były takie same. My, organizatorki, nie mamy już kasy na własne transparenty. Będziemy mieć jeden, że prawa człowieka to także prawa kobiet. W sprawie aborcji - zapewne przyniosą ludzie, a wśród nich będą takie, które żądają utrzymania obecnej ustawy, będą takie, które chcą liberalizacji. Mianownik jest jeden - proponowana ustawa o całkowitym zakazie jest niehumanitarna. Oto cytat z jednego z naszych materiałów : "Agata Lamczak, 25-latka. Zachorowała na wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Skupieni na ciąży lekarze nie wykonali nawet badania endoskopowego. Podawali przeciwbólowo apap, bo inna terapia mogłaby skutkować poronieniem. Agata zmarła po kilku miesiącach męczarni". Raczej nie byli buddystami. Inny przykład pacjentki, którą czekała operacja mózgu. "Ciąża mogła utrudnić zabieg i rekonwalescencję, więc lekarze chcieli ją usunąć. Jednak dowiedział się o tym ksiądz, zawiadomił prokuraturę i lekarze zmienili decyzję. Kobieta zmarła kilka miesięcy po porodzie". Życie za życie?

      Marsz nie dotyczy tylko aborcji, projekt ustawy był tylko zapalnikiem. Dotyczy gwałtów, przemocy, wyroków sądowych w tych sprawach, alimentów, odmawianiu prawa do zdrowia (przede wszystkim w wyniku klauzuli "sumienia"), edukacji o prawach człowieka, szacunku, biologii, edukacji seksualnej jako najpewniejszej metodzie zapobiegania niechcianym z różnych powodów ciążom. Dotyczy strachu, osamotnienia w nim i wykluczenia wielu kobiet. Dotyczy też prawa do prywatności i samostanowienia. Pyta mnie Pan czy ja popieram aborcję? To moja prywatna sprawa. Dopóki nie złamię prawa nikomu nic do tego.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  45. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  46. Nie pytałem o twoje prywatne poglądy w tej sprawie. Pytałem pod jakimi hasłami będziecie demonstrować. To chyba ważne dla tych co chcieli by się dołączyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedziałam. Jako organizatorki nie mamy żadnych haseł konkretnie na temat aborcji. Nie wyznaczyłyśmy linii światopoglądowej dla demonstrujących oprócz zgodności z Powszechną Kartą Praw Człowieka i Konstytucją. Szacunek dla godności każdego człowieka - to stoi u podstaw marszu.

      Usuń
  47. Zrozumiałem to już po twojej poprzedniej odpowiedzi. Chciałem tylko wyprowadzić cię z błędu, że pytam o twoje prywatne sprawy i podałem powód mojego pierwszego pytania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam Piotrze, że pomyliłam imię. Wydawało mi się, z powiadomienia, że to Jan napisał. Tak to jest w pośpiechu.

      Usuń
  48. WITAM BARDZO SERDECZNIE WSZYSTKICH!
    Staram zawsze przeczytać każdą wypowiedź i zrozumieć,różnie każdy postrzega tą naszą Polskę,ale myślę że uwolnienie się od kościoła i od wielu złych doktryn to nie polega chyba na tym żeby wychodzić na ulicę ,iść do sądu ,obrażać każdego.
    również wysłuchałam wiele wypowiedzi (wywiadów) Pana Krzysztofa,mówi i prosi aby każdy poszukał prawdy i zrozumiał na czym polega nasza wolność i godność i respekt i szacunek dla samego siebie.to wszystko jest w nas! nie trzeba nigdzie chodzić!
    natomiast na pewno trzeba zdobyć jakąś wiedzę ,o tym jak powstał kościół ,czym się określa każda religia ,żeby się wypowiadać to trzeba poznać wroga,a jak u wroga poznasz prawdę to już resztę z górki,bo człowiek oskarżający innych,żyje jak złodziej i okrada sam siebie z radości.
    Człowiek pełen nadziej,ufności odpocznie bezpiecznie strzeżony!człowiek wolny,pełen godności osobistej,żywiący respekt dla samego siebie odkrywa w sobie kopalnię skarbów,klejnoty mądrości,prawdy,piękna natchnienia,intuicji oraz twórczych pomysłów.Człowiek wolny od samokrytyki,nie obarczony,żadną winą,kroczy przez świat w nastroju radości.
    POZDRAWIAM!

    OdpowiedzUsuń
  49. @Ewa Borguńska :
    " Marsz godności. Prawa człowieka prawami kobiet. Mam nadzieję, ze zgodnie przyznacie, że to właśnie kobiety są najtragiczniejszymi ofiarami KK w Polsce. "

    Zastanawiałem sie nad tym marszem i nad Pani słowami.
    Od udziału w marszu byłem wybawiony bo umowiony na ten dzień w innym miejscu.
    Ale słowa są dla mnie słabe. Może dlatego, że jestem feministą ?
    Uważam, że kobieta to też człowiek tylko trochę inny niż mężczyzna ?
    Nie uważam, że jakąś płeć jest większą lub mniejszą ofiarą. Ofiara to po prostu człowiek. Nieważne jaką ma płeć.
    Owszem, umysły egotyczne lubia ten podział.
    Owszem, mężczyźni zdominowali ten świat Ale pseudo-feministki chcą tylko wahnąć to wahadło na drugą stronę.

    Ciekawy jestem czy jesteś prawdziwą feministką pragnącą znaleźć harmonię w tym świecie ?

    Ciekawy jestem jak Wam poszedł ten marsz ?

    Ciekawe było by gdyby w takim marszu pokazała się Polska Laicka i Pan Pieczyński :-))))

    @Ewa ... :
    " Pyta mnie Pan czy ja popieram aborcję? To moja prywatna sprawa. Dopóki nie złamię prawa nikomu nic do tego."

    To brak otwartości. Organizuje Pani marsz, 'namawia' do uczestnictwa Ale swoje poglądy chowa Pani w domu. Nie budzi to zaufania.

    Dla przykładu ja :
    - dokonałem aborcji,
    - jestem przeciw aborcji.

    Jestem też przeciw administracyjnej regulacji tej sprawy. KK od przedszkola 'uczy' dzieci miłości. Gdy aborcji dokonuje 18-letnia dziewczyna to nasuwa się pytanie :
    JAK i CZEGO Kościół ją uczył przez 10 lat ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1.  Może gdyby przeważył pierwiastek żeński nie było by to takie złe.
      Kobiecość to intuicja i rozwaga. Męskość to aktywność. Mam wrażenie że świat białego człowieka cierpi od dawna na nadmiar aktywności i niedomiar intuicji.
       W budduzmie celem – na poziomie najwyższego zjednoczenia – jest to, że kobieta i mężczyzna uczą się nawzajem od siebie. Gdyby mężczyzna całą drogę był tylko męski, a kobieta tylko żeńska, byłoby to dosyć proste, ale tak dzieje się rzadko. Na zewnątrz mężczyzna może prezentować się tak, jakby codziennie dźwigał dla przyjemności ze dwa fortepiany, wewnętrznie nawet największy zatwardzialec ma żeńskie cechy. Podobnie mała kobietka, która waży tyle, że można by ją nosić w kieszeni, może dyrygować pięcioma dryblasami i mówić im co mają do zrobienia.

      Usuń
    2. Witam panie Piotrze.!
      nie zależnie od religi odpowiem z punktu widzenia miłości
      MĘŻCZYZNA jest darem dla kobiety,A kobieta jest darem dla mężczyzny!
      Mężczyzna powinien szanować kobietę,a kobieta powinna zachowywać się godnie,aby ten szacunek wzbudzić.Mężczyzna w swoim zachowaniu nie powinien płoszyć surowością i nie zamykać ofiarnego serca kobiety.Kobieta powinna użyć wszelkich swoich sił na zachowanie posłuszeństwa.Mężczyzna który nadużywa swojej władzy wobec kobiety,dzieci jest zgorszeniem i musi się lękać.dlatego jego decyzje muszą być powodowane miłością i troską
      Mężczyzna jest silny,twardy,mocny,stanowczy.
      Kobieta jest pomocnikiem,wspiera mężczyznę
      MYŚLĘ ŻE W TYM MOMENCIE NIE BYŁO BY MOWY O ABORCJI,BO TAK ZACHOWUJĄCY SIĘ MĘŻCZYZNA I KOBIETA NIE POZWOLĄ WTARGNĄĆ NIKOMU DO SWOJEGO ŻYCIA,DO SWOJEGO ŁOŻA.IDĄ PRZEZ ŚWIAT RAZEM I POKONUJĄ SWOI TRUD ŻYCIOWY..

      Usuń
  50. "Gdy aborcji dokonuje 18-letnia dziewczyna to nasuwa się pytanie :
    JAK i CZEGO Kościół ją uczył przez 10 lat ?"-Jan.K.
    "Jak"?,to już jest pytanie zbędne, przy "CZEGO"?
    -Niczego.
    Bo te "Jak" są przeciwskuteczne skoro doszło do aborcji a wcześniej do zapłodnienia "bezrozumnego".
    Wniosek;- wszystkie "nauki" KK są fałszywe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj @Opty :
      " "Jak"?,to już jest pytanie zbędne, przy "CZEGO"?
      -Niczego. "

      Potrzebne ...
      Bo np.taki M.Moczulski, który pisał tu wcześniej odpowie :
      "KL uczył miłości".
      Wtedy zadziała pytanie "Jak ?" - gowniano.

      Ale reasumując ...
      Czy się odpowie tak jak Ty, czy jak hipotetycznie Moczulski ...
      Odpowiedź jest jedna :

      "Kościołowi nigdy nie chodziło o życie ludzkie ..."

      Usuń
    2. WITAM!
      A GDZIE JEST ojciec tego dziecka? a nie wspomnę o rodzicach!
      ODDAJEMY NASZE DZIECI POD OPIEKĘ KOMU?
      A GDZIE ODPOWIEDZIALNOŚĆ?
      Dobrze że mamy na kogo zgonić!

      Usuń
  51. "Czy wiecie dlaczego politycy PiS-u wysyłają rodaków na wojnę z Państwem Islamskim ???
    Ponieważ są katolikami - ludźmi którym kler katolicki przez wieki okazywał pogardę i wymagał respektu i poddaństwa.
    Ponieważ zniszczył w ich sumieniach cechę , którą nazywa się miłosierdziem.
    Naród ,który klęczy od wieków na kolanach przed oprawcami wykonuje ich plany, cele i zamierzenia.
    Stąd nienawiść klerykalna do Rosjan, będących bezpośrednimi spadkobiercami komuny radzieckiej, która pozwoliła sobie na powszechne nauczanie ludzi ,a co za tym idzie odebrała klerowi podstawowe narzędzie zniewolenia plebsu.
    A ISIS?
    Kto oprócz najbardziej krwawej sekty świata - Watykanu, ma prawo do rządzenia światem?
    Nikt, więc posyłają wasali by zniszczyli zagrożenie.
    Czy wierzycie rodacy, że to wojna o nasze bezpieczeństwo, jeśli udziałem w tej wojnie ściągną na nasz naród arabskich terrorystów - samobójców ?
    Czy Macierewicz z Kaczyńskim i Dudą wyślą choć jedną osobę ze swoich rodzin ???
    Nie !!!!
    Wyślą Twojego brata, ojca, syna, kuzyna, przyjaciela. Czy popieracie ich nową klerykalną katolicką krucjatę???
    Ich brak miłosierdzia to wynik klerykalnego zniewolenia narodu polskiego.
    ZACZNIJMY WALCZYĆ Z KLERYKALIZMEM KATOLICKIM DLA DOBRA PRZYSZŁYCH POKOLEŃ POLAKÓW !!!"
    Co w takim stanie "ducha narodu" jak obecnie jest praktycznie niemożliwe. Niestety ale nie tylko Europa ale i cały świat stoi na krawędzi wojny.
    https://pracownia4.wordpress.com/2016/0 ... #more-9735

    "W lutym 2007 roku na dorocznej Międzynarodowej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium prezydent Rosji Putin wygłosił przemówienie, w którym obnażył prawdziwe motywy Waszyngtonu i jego nowej tarczy antyrakietowej w Europie. Obalając argumenty i kłamliwe zapewnienia Waszyngtonu, że tarcza wymierzona jest przeciwko „państwom zbójeckim”, czyli problematycznym krajom – Iranowi i Korei Północnej, Putin oświadczył:

    Broń rakietowa o zasięgu od około pięciu do ośmiu tysięcy kilometrów, która rzeczywiście stanowi zagrożenie dla Europy, nie istnieje w żadnym z tych tzw. problematycznych krajów. I nie jest nawet przewidywalna […] w niedalekiej przyszłości. I wszelkie hipotetyczne odpalenie rakiety, na przykład z Korei Północnej, w kierunku terytorium amerykańskiego przez Europę Zachodnią w oczywisty sposób sprzeciwia się prawom balistyki. Jak to się mówi w Rosji, byłoby to jak próba użycia prawej ręki do złapania się za lewe ucho."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Opty :
      " ZACZNIJMY WALCZYĆ Z KLERYKALIZMEM KATOLICKIM DLA DOBRA PRZYSZŁYCH POKOLEŃ POLAKÓW !!!" "

      Wszystko dobrze Optymalion ...
      Tylko nie powołuj się na Wordpress.com. To strona jest dowcipem. A tu jest przykład sprzed kilku lat :

      https://informatorcodzienny.wordpress.com/2012/12/01/benedykt-xvi-bog-nie-zyje-jestesmy-sami/

      Reasumując ...
      'popieprzyć' przyszłe pokolenia ...

      WALCZMY Z KLERYKALIZMEM DLA NAS SAMYCH !!!

      Usuń
    2. "WALCZMY Z KLERYKALIZMEM DLA NAS SAMYCH !!!"-Janek.K.
      Nic z tych rzeczy,walka fizyczna skończy się dla takich fatalnie.Jest ich po prostu znacznie więcej i posiadają znacznie większe możliwości oddziaływania. To jest siła przed rozumem. Ich wiara przeniesie takie góry jak garstka przeciwników bo to wiara we własną siłę spotęgowaną ilością a nie rozumem.
      "Wiara czyni człowieka głupim" ale nie mniej bezwzględnym w kupie ,a "w kupie siła mości panowie".
      Intelektualne szambo zalewa świat.
      Ostatnio od Świadków Jehowy miałem okazję wysłuchać jak to bez pomocy-ingerencji boskiej nikt tego świata nie uratuje.
      Czyli Stwórca skoryguje błędy, ciekawe czyje?

      Usuń
    3. @Opty :
      " Ich wiara przeniesie takie góry jak garstka przeciwników bo to wiara we własną siłę spotęgowaną ilością a nie rozumem."

      E tam ...
      Ich wiara jest żadna. Zwyciężają manipulanctwem, kasą i wielowiekowym doświadczeniem w mordowaniu innych. Duże znaczenie ma też słowo Bóg pod jakim walczą. Ma on siłę nawet może większą niż słowo antysemita. Ale popatrz na wojny krzyżowe. Trochę wygrywali Ale też nieźle dostali w ... pagony.
      Hmm ...
      Watykan żyje bo w biblii jest, że powstanie miasto - wszetecznica babilońska - i powstało.

      I nie chodzi tutaj o walkę bezpośrednią. Nie namawiam do łapania bejsbola i walenia proboszcza, wikarego, kościelnego i gospodyni - dla pewności. Mówię tutaj o walce świadomością, marzeniami i Miłością. Walka bezpośrednia byłaby takim samym przegieciem, tylko w drugą stronę.
      Pan Pieczyński nie patrzy, że jest sam tylko wali im prawdę na głos.
      O taką walkę chodzi. I nie 'kiedyś, gdzieś, dla kogos' ... A 'tu i teraz dla nas'.

      Usuń
    4. "Czy wiecie dlaczego politycy PiS-u wysyłają rodaków na wojnę z Państwem Islamskim ???

      Ja wiem. Dlatego że nikt nigdy nikomu nie obiecał, że ten świat będzie dobry. Ta świadomość mi wystarcza. Bo gdyby miał być dobry a nie byłby, no to czuł bym się zawiedziony

      Usuń
    5. "Czy wiecie dlaczego politycy PiS-u wysyłają rodaków na wojnę z Państwem Islamskim ???

      Ja wiem. Dlatego że nikt nigdy nikomu nie obiecał, że ten świat będzie dobry. Ta świadomość mi wystarcza. Bo gdyby miał być dobry a nie byłby, no to czuł bym się zawiedziony

      Usuń
    6. Piotr Wrobel24 czerwca 2016 20:40
      "Czy wiecie dlaczego politycy PiS-u wysyłają rodaków na wojnę z Państwem Islamskim ???
      Ja wiem. Dlatego że nikt nigdy nikomu nie obiecał, że ten świat będzie dobry. Ta świadomość mi wystarcza. Bo gdyby miał być dobry a nie byłby, no to czuł bym się zawiedziony.
      ........................................................................
      Podziwiam Twoją pewność siebie, aż ciśnie się znana sentencja o niej(pewności), ale jak mi się zdaje, do Ciebie raczej nie pasuje,za inteligentnyś.
      Odpowiedziałeś ,że tak powiem po buddyjsku,po swojemu i dla siebie-"no to czuł bym się zawiedzony". Postaram się jeśli nie dowieść, to uzasadnić to na tyle dobrze ,że będziesz zawiedzony chociaż w jakieś niewielkiej mierze, cały czas wiedząc jaki wpływ ma na Ciebie myśl buddystyczna.
      W swoim wpisie przeszedłeś od szczegółu(sytuacja z ISIS) do ogółu ("...świat będzie dobry"), co nie tyle ją dyskwalifikuje a jedynie spycha na inne tory, przez co nie jest odpowiedzią na konkretne pytanie. Tym samym powoduje przejście do spraw dla dyskusji zasadniczych, które skwituję Arystotelesem, "Nie poznamy prawdy nie poznając przyczyny". Obracamy się w tzw.naszym kręgu kulturowym i buddyzm zostawmy na razie na boku żeby nie gmatwać porządku rzeczy.
      Twierdziesz ,"że nigdy nikt nikomu nie obiecał ,że ten świat będzie dobry". A właśnie jest Taki co obiecał i stworzył go dobrym . Nie ważne czy ja w to wierzę, bo nie wierzę w nic jak Ci już wiadomo.
      Ksiega Rodzaju 1-31 "- A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre." Po każdym dniu stwarzania wypowiadane są słowa ,że to a tamto jest dobre, ba, bardzo dobre. Cokolwiek/ktokolwiek było przyczyną stworzenia tego świata nie robiło tego w naszych ludzkich współcześnie rozumianych kategoriach dobra i zła. Akt stworzenia i jego twór były bardzo dobre bez wzgledu na to, co ktokolwiek o tym teraz myśli. Marks napisał był ,że "przyroda nawet jeśli tworzy potwory jest dobra".
      Teraz co do prawdy. Czy aby nie należałby wyjść poza dobro i zło? Czy aby nie powinniśmy pójść drogą Nietzschego i "Dajmy na to,iż prawda jest kobietą-jak to?" - tak napisane jest w przedmowie do książki pt."Poza dobrem i złem". Co jest poza dobrem i złem? Wg. mnie jest wszystko czego nie skategoryzował dla potrzeb własnych człowiek, a co jest przyrodniczą ,naturalna rzeczywistoscią ,której ta kategoryzacja w ogóle nie zmienia.
      Rzeczywistość jest nijaka, ani dobra ani zła ona po prostu jest taka ,jaka jest.
      "9. »Wedle przyrody« ż y ć chcecie? Oh, wy szlachetnistoicy, jakież słów szalbierstwo! Pomyślcie sobie
      istotę, jaką jest przyroda, rozrzutną bez miary, obojętną bez miary, pozbawioną zamiarów i wględów,
      próżną sprawiedliwości i zmiłowania, płodną i jałową i niepewną zarazem — pomyślcie sobie indyferencyę
      samą jako potęgę — wedle tej indyferencyi jakżebyście żyć m o g l i ? Życie — nie polegaż ono właśnie
      na dążeniu, by być od tej przyrody innym? Nie jest-że życie ocenianiem, wybieraniem, dążeniem, by być
      niesprawiedliwym, ograniczonym, dyferentnym? Jeżeli zaś przyjmiemy, że imperatyw wasz »żyć wedle natury«
      znaczy w istocie rzeczy to samo, co »żyć wedle życia« — jakżebyście tego uczynić n i e mogli?
      Pocóż tworzyć zasadę z tego, czem jesteście i być musicie? "
      Znamienne, co?

      Usuń
    7. cd.A poczytaj dalej;
      "Miejcie się na baczności, filozofowie i przyjaciele poznania, i wystrzegajcie się męczeń-
      stwa! Cierpienia »za prawdę!« Nawet obrony własnej! Odbiera to waszemu sumieniu całą jego niewinność
      oraz subtelną neutralność, to was przeciw zarzutom i czerwonym chustom zapamiętałymi czyni,
      to ogłupia, zezwierzęca i zbydlęca, gdy w walce z niebezpieczeństwem, zelżywością, podejrzliwością,
      wyświecaniem oraz jeszcze dotkliwszemi wrogości następstwami, musicie ostatecznie występować aż jako
      obrońcy prawdy na ziemi: — jak gdyby »prawda« była do tyla bezbronną i nieporadną istotą, by potrzebowała
      obrońców! I to was właśnie, wy rycerze najsmutniejszej postaci, wy moi panowie, snujący po kątach
      pajęczynę ducha! Toć ostatecznie dobrze wam wiadomo, iż zgoła chodzić o to nie powinno, czy to wy
      właśnie słuszność mieć będziecie, jakoteż, iż żaden jeszcze filozof nie miał dotychczas słuszności,
      i że cenniejsza rzetelność kryć się może w każdym drobnym pytajniku, który stawiacie po najwłaśniejszych
      słowach i ulubionych naukach (a przy sposobności po sobie samych), niźli we wszystkich uroczystych
      gestach i argumentach wobec oskarżycieli i sądów! Usuńcie się raczej na bok! Ukryjcie się!"
      Co prawda ,to prawda.

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. cd.A do czego to doprowadziło?
      " Śród ludzi, jak śród każdej innej odmiany zwierząt, istnieje nadwyżka chybionych, chorych, zwyrodniałych,
      ułomnych, z konieczności cierpiących; udałe osobniki należą i śród ludzi zawsze do wyjątków,
      zaś jeśli zważymy, iż człowiek j e s z c z e n i e j e s t u s t a l o n e m z w i e r z ę c i e m , do nielicznych
      wyjątków. A co gorsza: im wyższego rzędu jest typ jakiegoś człowieka, przez tegoż reprezentowany,
      tem bardziej wzmaga się jeszcze nieprawdopodobieństwo, iż człowiek ten s i ę u d a : przypadkowość,
      prawo niedorzeczności w zbiorowem gospodarstwie ludzkości objawia się najstraszliwiej niszczącem
      swem oddziaływaniem na ludzi wyższych, których warunki życiowe są subtelne, zawiłe i do obliczenia trudne."
      I tutaj wkracza na arenę dziejów odkrycie DJK, nie będę pisał co , bo wiesz ,wiele na ten temat już napisałem.Trzeba tylko umiejętnie wpasować jedno w drugie i wszystko będzie jasne.
      A teraz co powoduje ,że Nietzsche ujął to tak;
      "189. Morał Platona zawiera coś, co właściwie platońskiem nie jest, lecz znajduje się tylko w jego filozofii,
      możnaby rzec, pomimo Platona: mianowicie sokratyzm, na który był on właściwie za dostojny. »Nikt
      nie chce szkodzić sobie samemu, przeto złe dzieje się niedobrowolnie. Gdyż człowiek zły wyrządza szkodę
      sobie samemu: nie czyniłby zaś tego, gdyby wiedział, iż złe złem jest. Człowiek zły jest złym jeno skutkiem
      błędu; wyprowadzając go z błędu, czyni się go niezawodnie — dobrym« "
      Z tego błędu całkowicie wyprowadza wiedza DJK zw. "instrukcja obsługi organizmu ludzkiego"( zawarta w jego książkach), wtedy spełnia się delfickie przykazanie "poznania samego siebie". Poznajemy samych siebie, poznajemy co jest dobrem a co złem, poznajemy prawdę, (która jest poza dobrem i złem) i jesteśmy na najlepszej drodze do mądrości.
      Utopia?- wszysto kiedyś było utopią.
      I tak w suplemencie dla Ciebie i innych unaiwnionych kulturowo;
      "215.
      Kochać swych wrogów? Mniemam, iż nieźle nauczono się tego: zdarza się to dziś tysiąckrotnie
      w drobiazgach i rzeczach wielkich; co więcej, bywają już niekiedy objawy wyższe i szczytniejsze — kochając,
      uczymy się g a r d z i ć i to wtedy właśnie, gdy kochamy najbardziej: — lecz to wszystko dzieje się
      nieświadomie, bez zgiełku, bez przepychu, ze wstydem i skrytością dobroci, wzbraniającej ustom uroczystego słowa i cnotliwej formuły."
      216.
      Miejmy się na baczności przed ludźmi, którym bardzo chodzi o to, by ufano ich moralnemu taktowi
      oraz subtelności w rozróżnieniach moralnych: nie przebaczą nam nigdy, gdy w o b e c nas (lub nawet
      c o d o nas) pomylić im się zdarzy, — staną się niezawodnie naszymi instynktownymi potwarcami i krzywdzicielami,
      nawet gdy nie przestaną być naszymi »przyjaciółmi«. — Błogosławieni ludzie o krótkiej pamięci: ci bowiem zapominają także o swych głupstwach."
      Pewnie niezadowoliłem Twojej nie-pewności! - no cóż, pewnie to przesada z mojej strony ale generalizując, "tacy sami a ściana między nami" .
      Miedzy nami jej nie ma - tak myślę?
      Pozdrawiam Górala-malarza

      Usuń
    10. @Opty :
      "że nigdy nikt nikomu nie obiecał ,że ten świat będzie dobry". A właśnie jest Taki co obiecał i stworzył go dobrym"

      Sorry, że się wcinam Ale nie dokończyłeś tej historii. Wszystko bylo "dobre" ...
      Ale potem człowiek się zbuntowal i facet powiedział coś takiego :
      "Płody ziemi jeść będziecie i plugawa będzie ziemia z waszego powodu".
      A wiec na początku było pięknie ...
      Potem jak zawsze ...

      Usuń
    11. @Janek.K.
      Ja to znam jedynie nie napisałem , bo ile można na ten sam temat pisać?
      "Ponieważ sam wybrałeś i płody ziemi jeść będziesz , przeklęta będzie ziemia z powodu twego." Taka jest mi znana wersja, ale to znaczeniowo to samo. Jak policzono do 1938 roku na Oxfordzie w biblii dokonano ponad 80 000 "poprawek".

      Usuń
    12. Żebyś niewiem co napisał, zawiedziony nie będę. Nie wynika to jednak z tego co napiszesz ty lub inni napiszą, powiedzą, powiedzieli, zrobili, lub zrobią. Wynika to z mojego stanu umysłu, który nie ma żadnych oczekiwań długoterminowych. Dla mnie nie bardzo jest jutro, z pewnością bardzo mało liczy się wczoraj ( tylko w zakresie konieczno użytkowym). Dla mnie jest tylko teraz. Drogi Opty, ty mylisz pewność siebie, którą mi przypisujesz, z pewnością poglądu. I buddyzm ma tyle tu do czynienia, co łódz dla wedrowca, który będąc na drugim brzegu, rzeki, może pamiętać, iż nurt mu pomogła pokonać. W wierze Katolickiej całkowicie pomylono brzeg z łodzią i stąd twoje sądy, którymi mimo woli nasiąkłeś Ty, jak i część twoich filozofów.
      To co napisałem w poprzednim poście jak widać piszę o sobie. Piszę że ja wiem, że nikt nie obiecał. Jak inni myślą że im ktoś obiecał to ich sprawa, a ja co najwyżej spróbuje wyprowadzić ich z błędu. Ty jednak na wstępie powołujesz się na źródło,  o którym pisałeś nieraz, że jest niewiarygodne. I ja to ci przyznaje, pomimo że ciężar gatunkowy tego źródła jest tak duży, że samym, tym ciężarem, zazwyczaj od wieków, wszelkim dyskutantom, usta próbuje się zamknąć. Co do szczegółu to wers przytoczony tu przez ciebie w moim odczuciu nie jest nieprawdą, lecz jest na masową skalę  w naszej strefie kulturowej, tzn KK, źle interpretowany.
      Stwórca ( dla mnie go nie ma i nazwałbym to wszechrzeczą) spowodował iż wszystko istniejące jest z gruntu dobre. Tylko że jest dobre, tylko potencjalnie. Ma taki potencjał. Wszechrzecz jest sama w sobie kwintesencją dobra i tylko dobrem się rządzi. To jest nurt, to jest prawo.  Do prawa  tego   wszystko co się bez udziału woli się stosuje, co tym nurtem się staje, możemy określić jako bezgranicznie dobre .Tak jest na poziomie absolutnum, lecz na poziomie relatywnym, a takie jest nasz tutaj świat o którym pisałem, jest pełno naruszeń tego prawa absolutnego, pełno prób płynięcia pod nurt. Patrząc na Ziemie aż po horyzont poznania, życie tu nigdy nie  było ani przez chwilę bezwzględnie dobre. Na podstawie obserwacji i doświadczenia z niego wynikającego, głupotą jest się czegoś spodziewać , jako oczywistości, co jeszcze nigdy nie nastąpiło. Takie wnioski powinniśmy mieć patrząc na świat w sposób dualistyczny, gdzie my to my i jesteśmy jacyś a świat to świat. Jest na zewnątrz nas i inny od nas. Tak na świat patrzy większość ludzi i w szczególnie w naszej kulturze nie umie inaczej. I chcąc być szczęśliwymi biedni ci ludzie świat naprawiają nie siebie. Tak chcą ten świat uformować, by w zewnętrzne szczęście się przeistoczył. Chcieli by  oni z tego szczęścia zewnętrznego  sami stawać się szczęśliwymi. Błąd polega na tym iż szczęścia na zewnątrz nie da się pochwycić, gdyż go tam nie ma. Są oczywiście okoliczności postrzegane, przez niektórych, niekiedy jako szczęśliwe. Ale mają one cechę znamienną dla świata postrzeganego dualistycznie, mianowicie wszelkie okoliczności, przychodzą i odchodzą. My w zaciemnieniu naszych umysłów próbujemy je bezskutecznie zatrzymać, co jest źródłem nieszczęścia. Tak jest i było bez początku i końca. W kółko i w kółko. Ten kołowrót postrzegany jest przez ludzi jako świat . Dalej podtrzymuje iż nie da się o nim powiedzieć iż jest dobry. Nie jest dobry, gdyż szczęścia trwałego nie daje. Im bardziej daje poczucie szczęścia przez chwilę, w tym większy dół nieszczęścia wpędza, gdy szczęście odchodzi. Ten co wie iż w świecie szczęścia trwałego, znaleźć się nie da, ten co wie że nikt kto wiarygodny tego mu nie obiecał, nie czuje zawodu. Ma szanse spojrzeć na świat jakim jest i poszukać szczęścia we własnej świadomości. Szczęścia jedynie twałego, bo nie wynikającego z warunków. Mając to szczęście zapewnione świat warunków daje się okiełznać. Warunki już nie dobre. Warunki już nie złe. Warunki poprostu są warunkami. Każdy może zaobserwować taką prawidłowość. Najlepiej udają się sprawy, do których nie przykłada się wielkich emocji. Te których żarliwie pożądamy i których  ze strachu nie chcemy do siebie dopuścić, zazwyczaj nie układają się po naszej myśli.

      Usuń
    13. Rozszerzę jeszcze wątek ze środka mojego poprzedniego posta. Okoliczności zewnętrzne próbujemy kształtować dla własnego szczęścia. I to przez krótką chwile pozornie nam się czasem udaje. Jednakże ponieważ mammy iluzję bycia osobnym od reszty świata bytem, to nasze ukształtowania dla nas szczęśliwe, są zazwyczaj nieszczęśliwe dla innych. Ci inni jak umieją kształtują okoliczności dla siebie. Istne totalne pomieszanie. I jak ktoś rozsądny może uważać że na tym poziomie da się znaleźć krainę Utopii.

      Usuń
    14. " Nie poznamy prawdy nie poznając przyczyny " - Arystoteles

      " nie należy mylić przyczyny ze skutkiem " - Wróbel i zapewne paru innych przed nim.

      Opty!!! Pomimo że nie widziałem cie na oczy ( co trzeba nadrobić) mam cię za przyjaciela więc góralska dla ciebie rada -PIERD.L TO WSZYSTKO -

      Usuń
  52. Odpowiem niebawem, mniej obszernie

    OdpowiedzUsuń
  53. Piotrze ,masz rację i dlatego dedykuję Ci do posłuchania wspaniałą muzykę DJ Zen https://www.youtube.com/watch?v=-vd0ro1pR-k
    jest tego więcej na YT doprawdy jak kocham muzykę tak ta zrobiła na mnie duże wrażenie i odpoczynek-przy niej faktycznie można odlecieć. Polecam wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  54. Czy wszystcy czegoś szukamy?
    Czego szukają szukający?

    Co Wy na takie pytania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Piotr W.:
      Szukają ? Wszyscy.
      Czego ? Miłości.

      Wszyscy, bo taki jest od 'zawsze' model wychowania. Członek społeczności ma przestrzegać zasad społeczności. Wychowanie to nauka tych zasad i represyjna nauka ich przestrzegania. To powoduje 'wybicie' człowieka z jego centrum a tym samym stworzenie napięcia między tym 'kim jest' a tym 'kim myśli, że jest lub powinien byc'. Napięcie jest przyczyną poszukiwania 'rozluźnienia'. Wszyscy podlegają takiemu wychowaniu, wiec wszyscy poszukują 'rozluźnienia'. Pomijam tu Tarzana i inne tego typu przypadki.

      Czego poszukują.
      Użyłem tu słowa Miłość w sensie definicji z biblii "Hymn do Miłości" lub 13 list św. Pawła do Koryntian.
      I jeszcze uwaga :
      "Miłość jest wszystkim".
      W prawie dosłownym znaczeniu. Między innymi Miłość jest Szacunkiem, Akceptacja, Zaufaniem itd. Oczywiście pojęcia te używam w trochę zmienionych definicjach. W Miłości jesteśmy też SOBĄ. Tak szeroka definicja Miłości powoduje, że cokolwiek szukający nazwie celem swojego szukania to i tak jest to Miłość. Bo Miłość jest wszystkim ...

      Usuń
    2. Moim zdaniem nie jest tak pięknie. Nie szykamy miłości, bo odgradzają nas od tego nasze zaciemnienia. Tak realnie to szukamy czegoś co zdaje nam się stałe w świecie,którego niestałość wyczuwamy świadomie czy podświadomie. Poszukiwanie stałego różne może przyjąć formy jeżeli szukamy tego na zewnątrz nas.Mogą to być idee mogą być Religie. Za każdym razem będą to tylko poszukiwania. Jedyne co jest warte by wybrać to na cel to naprawdę poznać siebie.zrozumieć swoje lęki na poziomie najgłębszym. Kiedy je zrozumiemu to lęk przestanie być lekiem i nie potrzebne będą już żadne podpory z idei czy religii.

      Usuń
    3. przeczytałem coś przed chwilą niezwykle dobrze ujętego. kwestia zawarta w książce krishnamurtiego którą właśnie czytam. podobnie ujmowałem sprawę w swoich poprzednich postach na tym forum,
      lecz Krisnamurtiego nie na darmo okrzyknięto wielkim nauczycielem . Swoje przemyślenia potrafi oddać z wielką precyzja. Napisał tak. " czy niemoralny człowiek który zaciekle stara się być cnotliwy, może kiedykolwiek poznać cnotę? Człowiek który jest nie moralny nigdy nie może być wolny, a zatem nigdy nie może odkryć czym jest rzeczywistość. Rzeczywistość można odnaleźć tylko poprzez zrozumienie tego co jest. Aby zrozumieć to co jest trzeba być wolny, wolny od strachu przed tym co jest"

      Usuń
    4. "Jedyne co jest warte by wybrać to na cel to naprawdę poznać siebie.zrozumieć swoje lęki na poziomie najgłębszym. Kiedy je zrozumiemu to lęk przestanie być lekiem i nie potrzebne będą już żadne podpory z idei czy religii."-Piotr
      Powiedz Piotrze czy aby ja już Ci tego nie pisałem w poprzednim poście?
      "Z tego błędu całkowicie wyprowadza wiedza DJK zw. "instrukcja obsługi organizmu ludzkiego"( zawarta w jego książkach), wtedy spełnia się delfickie przykazanie "poznania samego siebie". Poznajemy samych siebie, poznajemy co jest dobrem a co złem, poznajemy prawdę, (która jest poza dobrem i złem) i jesteśmy na najlepszej drodze do mądrości."
      Reszta przyjdzie sama. Świat się zmieni wraz z nami bez potrzeby nadprzyrodzonych ingerencji.
      Wiedza jak to zrobić już jest, trzeba jedynie aby największy degenerat tego świata, człowiek, zechciał pojąć ,że bez tego czeka go jedynie samozagłada, ku której ,z przykrością to piszę, zmierzamy. Ta wiedza to nie jest ani religią ,ani ideą ,ani czymkolwiek podobnym co do tej pory. Ona pokazuje,że prawa natury są najistotniejszymi i najważniejszymi prawami rządzącymi rzeczywistością naszego świata, mającymi pierwszeństwo przed urojeniami zdegenerowanych i patologicznych przez to funkcji schorowanych mózgów ludzkich. Żadne modły,zaklęcia,mistycyzm, dumania, ucieczka w tzw.duchowość,chociaż mające wiele wspólnego deklaratywnie, dobrochęciowo z naprawą tego świata ,niczego nie zdziałają, póki nie zostanie naprawiony główny organ powodujący patologiczne działania-ludzki mózg. Wszyscy wiemy ,że nie jest tak ,jak być powinno jedynie nie wiemy dlaczego tak jest. Niby wszyscy wiemy ,że trzeba coś z tym zrobić ale już jak to zrobić, praktycznie nie wie nikt. Z małym wyjątkiem i tym wyjątkiem jest DJK ze swoja wiedzą. Ta droga to jest walka bez walki, walka samonaprawcza w nas samych,po "poznaniu siebie" pod "dyktando" naturalnych czynników sprowadzających nas z powrotem na tzw.łono natury.
      Doktor Kwaśniewski powiedział kiedyś ,że walka jest głupotą ,a głupota ma jak wszystko swoją przyczynę i tę przyczynę usunąwszy bez walki wstępujemy na naturalną ścieżkę człowieczeństwa.
      "Ciągle szuka biedaczysko, tego co jest bardzo blisko"

      Usuń
    5. @Piotr W.:
      " Nie szykamy miłości, bo odgradzają nas od tego nasze zaciemnienia."

      Nie do końca się zrozumieliśmy. W/g mnie zaciemnione umysły szukają jakiegoś zaciemnienia. Lepszej pracy, więcej pieniędzy, lepszego samochodu, ładniejsze żony, seksu, władzy, prestiżu, idei, Boga, innych ludzi podobnych do nich itd. Tym niemniej uważam, że w każdym jest napięcie powodujące "chęć powrotu do zrodla". Ci co rozwijają się duchowo też popadają w różnego rodzaju pułapki. Jest takie pojęcie jak "ciemna strona". Nie wszyscy potrafią to przejść.

      Ja skrótowo nazwałem, że wszyscy szukają Miłości. Zdefiniowałem Miłość jako "wszystko", obejmując nią wszystkich szukających.

      @Piotr W.:
      " Tak realnie to szukamy czegoś co zdaje nam się stałe "

      Niezłe stwierdzenie choć mi bardziej pasuje, że szukamy zrozumienia. Jeśli zrozumiemy co się dzieje ludzie przestają się lękać. Tak bylo z piorunem. Gdy poznaliśmy mechanizm pioruna przestaliśmy uważać co za Boga i lękać się go. Dziś trudno znaleźć wyznawców boga-pioruna.

      @Piotr W.:
      " Jedyne co jest warte by wybrać to na cel to naprawdę poznać siebie "

      Nie do końca każdy świadomie może wybrać cel. W/g mnie ma to coś wspólnego z losem, Bogiem - po Twojemu z karmą itd. Kilkakrotnie spotykałem ludzi, którzy nie byli w stanie niczego wybrać poza jakimś zaciemnieniem. Na tym forum też nikt nikogo nie przekonał do swoich racji :-)))

      Usuń
    6. Nie do końca każdy świadomie może wybrać cel. W/g mnie ma to coś wspólnego z losem, Bogiem - po Twojemu z karmą itd. (Jan)
      Zgadzam się z tobą w pełni i ci właśnie szukają coś stałego. Ponieważ nie jest im dane rozpoznać rzeczywistości, nawet na takim poziomie, do którego można dojść poprzez zwykłe, lecz wnikliwe myślenie logiczne i gromadzenie wniosków z obserwacji życia wynikających, to postrzegają jako stałe schronienie od przemijajności przedmioty i warunki, które tego nie mogą dać. Mało kto uważa dziś że nowy samochód spełni to zadanie, ale stabilna i korzystna kariera zawodowa, majątek większy od majątku konkurentów, czy szczęśliwa rodzina, ma wielkie szanse na opinię stabilności dającej trwałe szczęście. Kiedy to zawodzi, lub zdarzenia pokazują pomyłkę na tym poziomie oczekiwań, zostaje jeszcze religia. Jeżeli religia jest tylko religią też ma niewielkie szanse.

      Usuń
  55. Od stuleci karmią nas gotową wiedzą nauczyciele, święci, autorytety i dzieła. Prosimy: „Powiedz nam wszystko o tym, co znajduje się za górami, co znajduje się poza ziemią?”, a otrzymana odpowiedź i opisy zadowalają nas. Oznacza to, że żyjemy słowami, a życie nasze jest jałowe i puste. Żyjemy jakby „z drugiej ręki”; żyjemy tym, co nam ktoś powiedział; żyjemy, kierując się swymi przekonaniami lub będąc pod przymusem sytuacji, jaką tworzy nasze środowisko. Jesteśmy wynikiem wszelkiego rodzaju wpływów i nie ma w nas niczego nowego, niczego oryginalnego, pierwotnego i jasnego.

    W ciągu całej historii religii jej przywódcy zapewniali nas, że jeżeli będziemy dopełniać pewnych obrzędów, powtarzać pewne modlitwy lub mantry, stosować pewne rytuały, tłumić pragnienia, kontrolować myśli, wyciszać namiętności, ograniczać swe apetyty i powstrzymywać się od zaspokajania seksualnych pragnień, to dzięki takiemu umartwieniu umysłu i ciała znajdziemy coś poza samym życiem. To właśnie czyniły w ciągu wieków miliony tak zwanych religijnych ludzi, już to żyjąc w odosobnieniu na pustyniach, w górach, w jaskiniach albo wędrując od wsi do wsi z żebraczymi miseczkami, już to grupowo skupiając się w klasztorach i zmuszając swoje umysły do uznania jakiegoś ustalonego wzorca myślenia. Ale umysł udręczony, umysł złamany, umysł, który pragnie uciec od wszelkiego zgiełku, który wyrzekł się zewnętrznego świata i z powodu dyscypliny i konformizmu stał się tępy -jeżeli taki umysł, choćby najdłużej szukał, cokolwiek znajdzie, to znajdzie to tylko na miarę własnego zniekształcenia.

    Aby więc odkryć, czy poza tą niespokojną, występną, opartą na współzawodnictwie egzystencją istnieje coś jeszcze moim zdaniem trzeba podejść do sprawy całkiem odmiennie. Tradycyjne podejście zwraca się od obwodu ku środkowi, by stopniowo, poprzez ćwiczenia i wyrzeczenia, w miarę upływu czasu człowiek mógł docierać do owego kwiatu wewnętrznego, owego wewnętrznego piękna i miłości. W rzeczywistości czyni on wszystko, aby stać się ciasnym, małym i tępym. Oczyszczając się po trosze, powoli korzysta z czasu, który będzie przecież jutro czy w następnym życiu, aż w końcu dochodzi do środka. Okazuje się, że nie ma tam nic, ponieważ jego umysł stał się niezdolny, tępy i niewrażliwy. Obserwując ten proces, zastanawiamy się, czy nie istnieje jakieś całkiem odmienne podejście do zagadnienia: czy nie można zacząć od środka?

    Świat przyjmuje i stosuje tradycyjne podejście. Pierwotną przyczyną bezładu w nas jest szukanie rzeczywistości przez kogoś nam obiecanej; idziemy mechanicznie za kimś, kto zapewnia nam wygodne życie duchowe. Jest to niezwykle dziwne, że choć większość z nas przeciwstawia się tyranii politycznej czy wszelkiej formie dyktatury, w tym wypadku przyjmujemy cudzy autorytet i poddajemy się tyranii, by zwichnąć swój umysł i wykrzywić swą drogę życia. Jeśli jednak całkowicie odrzucimy (i to aktywnie, a nie tylko rozumowo) wszelkie tak zwane autorytety duchowe, wszelkie obrzędy, rytuały i dogmaty, to stwierdzimy, że znajdujemy się w konflikcie ze społeczeństwem, tracimy szacunek społeczny. Ale zasługująca na szacunek istota ludzka nie może żadną miarą zbliżyć się do rzeczywistości, która jest nieskończona i niezmierzona.

    Zaczynacie więc od zaprzeczenia czegoś, co jest absolutnie fałszywe od odrzucenia tradycyjnego podejścia. Jeśli jednak odrzucenie to jest tylko swego rodzaju reakcją, natychmiast stworzycie sobie nowy wzorzec, który znowu zamknie was w pułapce. Jeżeli powiecie sobie w głębi ducha, że odrzucenie tradycyjnego podejścia jest świetnym pomysłem, ale nic więcej w tej sprawie nie zrobicie, to nie będziecie mogli pójść naprzód. Jeśli natomiast odrzucicie tradycyjne podejście, ponieważ dotarło do was, że jest bezsensowne, jeżeli odrzucicie je z pełnym zrozumieniem, ponieważ jesteście wolni i nie boicie się tego zrobić, to tym samym stworzycie w sobie i dookoła was chaos, ale będziecie mogli wydostać się z pułapki, jaką stanowi ludzkie poważanie. Wtedy odkryjecie, że już dłużej nie trzeba szukać. A to jest pierwsza umiejętność, jaką trzeba zdobyć: nie szukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Piotr W.:
      " żyjemy tym, co nam ktoś powiedział"

      Z tym też się zgadzam i opisałem wcześniej mechanizm powstawania - wychowanie jako przystosowanie do reguł społecznych, dające w konsekwencji wyjście z naszego centrum i życie ideałami i regułami społeczeństwa A nie swoimi.

      @Piotr W.:
      " idziemy mechanicznie za kimś, kto zapewnia nam wygodne życie duchowe"

      Hmm...
      Jeśli masz dobrego przewodnika duchowego to on do tego nie dopuści. Np. Osho zawsze mówił "nie wierzcie mi - sami sprawdzajcie" lub "ja jedynie niszczę w Was wasze idee, sami musicie zbudować siebie od nowa na podstawie swoich własnych doświadczeń".

      @Piotr W.:
      " znajdujemy się w konflikcie ze społeczeństwem, "

      Ja poradziłem sobie tak, że żyję na razie w dwóch światach : zewnętrznym i wewnętrznym. Zewnętrzny rządzi się swoimi prawami a wewnętrzny swoimi. Tym niemniej już widzę granicę tych światów. Już powoli zaczynają mi się łączyć i jednoczyć. Wiem, że to jeden i ten sam świat. Ale brakuje mi jeszcze całkowitego poczucia tego :-)))

      @Piotr W.:
      " A to jest pierwsza umiejętność, jaką trzeba zdobyć: nie szukać. "

      W moim życiu będzie to chyba ostatnia rzecz - zaprzestanie szukania. Potem już tylko będę żył :-))) Na razie mam kierunek i podążanie. Wydaje mi sie też, że nie można sobie tego powiedzieć, to nie jest kwestia wiedzy. To trzeba poczuć. Trzeba poczuć, że nie ma juz czego szukać, już jesteśmy w domu.
      Rodzi się pytanie czy możemy TO poczuć nie pozbywajac się wcześniej zaciemnien.

      Usuń
    2. "Ja poradziłem sobie tak, że żyję na razie w dwóch światach : zewnętrznym i wewnętrznym. Zewnętrzny rządzi się swoimi prawami a wewnętrzny swoimi."-Jan.K.
      Czyli jesteś na tzw. intelektualnej emigracji wewnętrznej z zachowaniem tego samego stałego miejsca pobytu fizycznego. Można i tak, ale to niewiele zmienia poza dobrym samopoczuciem. Jedynie pozostaje abyś przeczytał sentencję, którą wkleiłem dla Piotra od Krishnamutriego. Powinno Ci to coś powiedzieć.

      Usuń

    3. Czyli jesteś na tzw. intelektualnej emigracji wewnętrznej z zachowaniem tego samego stałego miejsca pobytu fizycznego. Można i tak, ale to niewiele zmienia poza dobrym samopoczuciem. (Opty)
      Oj zmienia zmienia. Wiem coś o tym. Dobre samopoczucie piszesz bo ze względu na obecną tu formę przyjacielskich pojedynków słownych, taktycznie nie chcesz powiedzieć szczęście. A o cóż więcej jak o szczęście chodzi. Nie ma szczęśliwszego stanu od szczęścia. Dwa światy to stan faktyczny w którym i ja żyje. Znany niejednym.Opisany przez jednego z moich lamów - żyć sprawnie na tym świecie, ale być jak nie z tego świata. No cóż być z tego świata, to nic czym można się chwalić. Wielu nauczycieli duchowych daje metody dla naprawiania jednostki i zaraz optymistycznie dodaje podobnie jak Opty, te metody doprowadzą kiedyś że świat stanie się idealny. Buddyzm jest mniej optymistyczny co do naszej tu egzystencji. W każdym razie nie przewiduje że stanie to się niebawem. Bodchisatwowie przysięgają wprawdzie chęć odradzania się tu w naszym świecie, dopóki ostatni człowiek nie stanie się oświeconym. Mówią to jednak myśląc o czasie odległym w jednostkach eonów. Do tej chwili świat nam znany pozostanie pełny pomieszania.

      Usuń
    4. Warto kształtować jednostki, gdyż jednostki kształtują świat. Przeważnie jednak na niewielką skalę

      Usuń

    5. W moim życiu będzie to chyba ostatnia rzecz - zaprzestanie szukania. Potem już tylko będę żył( Jan)
      Dobrze powiedziane, ale może zacznij od razu
      Poprzez moje niechlujstwo interpunkcyjne, nie wiem czy zauważyłeś Janie,że polemizujesz z Krisnamurtim nie ze mną. Ale i Krisnamurtim można, tak samo dobrze.Wiem jednak o co Krisnamurtiemu chodzi. Poszukiwanie to oczekiwanie czegoś. Szukanie celu, rozwiązań. Szukanie stoi na przeszkodzie. Jak to powiedział ktoś kto w Boga wierzy,- Zawierz Bogu on sam do ciebie przyjdzie. Jak to powiedział nie wierzący w Boga Dalajlama na pytanie jaki jest sens życia - sensem jest trwać.

      Usuń
    6. @Opty :
      " to niewiele zmienia poza dobrym samopoczuciem."

      Generalnie Piotrek Ci już odpowiedział. Ja dodam techniczny opis. Świat realny jest 'słaby' bo brakuje mu pewnych cech. Te cechy ma świat duchowy. Ja uczę sie (nabywam) sumy cech. W momencie gdy te światy zleją się we mnie w jedno, osiągnę to co Ty chcesz osiągnąć dietą optymalną. Ten proces się dzieje we mnie i można to zobaczyć. Trudno jednak prorokować kiedy to nastapi.

      Druga rzecz obserwowałem optymalnych. Nie zauważyłem zbyt głębokich zmian. Owszem, Ty jesteś super Ale nie potrafię powiedzieć czy z natury czy z powodu żywienia optymalnego. Może powiedz jak zmieniło się Twoje życie w ciągu tych 18 lat ? Jeśli mozesz pomiń zdrowie i wagę ciała. Wiemy, że jesteś zdrowy i rozumiemy znaczenie tego ale życie ma trochę więcej parametrów. Napisałeś też, że masz nudną pracę. To słabo ... A co więcej ?

      Usuń
    7. @Piotr W.:
      "Szukanie stoi na przeszkodzie."

      Nie wiedziałem, że dyskutuje z Krishnamurtim :-))))
      Tym niemniej, nie ma to większego znaczenia.
      Wiem, że szukanie to przeszkoda. Ale tak ułożyła się moja droga RD. Szukałem czegoś całe życie (Miłości) i po prostu przeszedłem do zrozumienia czego szukam i jak to znaleźć. Znalazłem fragmentarycznie. Obrałem kierunek by znaleźć to całościowo i żyję w tym kierunku. Poruszam się w stronę centrum. Wiem, że można w jednej chwili znaleźć się w centrum Ale nie wiem jak to zrobić. Owszem Krishnamurti mówi 'odrzuć' i już. Ale z jednej strony nie potrafię A z drugiej się boję.
      He he ...
      Fajna sprzeczność :-)))

      No i pozostaje mi krok za krokiem odrzucać. Tego się na razie trzymam :-)))

      Usuń
  56. OPTY mam cię za bardzo mądrego człowieka.potrafie zrozumieć iż nieodpowiednio zasilany pokarmami organizm, w tym mózg może doprowadzić do patologii ciała i umysłu. Jednak powiedz mi czym tłumaczysz świetlistość poglądów u wielu wegetarian. Nie twierdze że odżywianie weget daje świetlistość poglądów, ale na ten przykład Krisnamurti, którego zacytowałem w poprzednim poście dla zobrazowania jego widzenia świata, był wegeterianinem. Na marginesie i poza tematem powiem iż umarł w sędziwym wieku 91 lat.

    OdpowiedzUsuń
  57. @Piotr
    Nic nowego nie powiem ale każdy głupi swój rozum ma,nieprawdaż?
    Co nie znaczy ,że przywołany przez ciebie mędrzec był głupim i wielu innych mu podobnych. Cała ludzka filozofia to przebłyski świadomości, ale jedynie przebłyski.Proszę sobie uzmysłowić ,że ten galimatias filozoficzny i ideowy funkcjonuje i niejako przeszkadza w porozumieniu ludzi a chodzi nam przecież żeby ludzie przestali wreszcie ze sobą walczyć ,spierać się i konkurować podle, ale koegzystować na pokojowych zasadach w oparciu nie o jakieś wydumane idee ale o zdrowy biologicznie zgodny z naturą rozum. Wtedy dekalog będzie zbędny podobnie jak i wszystkie inne przykazania wywodzące się z innych kręgów kulturowych. Zresztą te wszystkie przykazania powstały niejako na skutek zboczeń z drogi Natury przez człowieka. Jest przyczyna to i jest skutek."Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe",przypominam Hillela.
    Dlaczego ja to rozumiem w pełni?
    Takie proste i co ludzie z tym zrobili?
    Przyczyna zawsze gdzieś jest i ona została znaleziona przez DJK. Ale samo znalezienie byłoby mało warte, DJK dał "przepis" na naprawienie na wyjście z tej patologicznej sytuacji. Błędy trzeba poznać("poznaj siebie") i umieć je naprawić, trzeba wiedzieć jak je naprawić. Odpowiedź jest skondensowana w książce pt."Jak nie chorować", tam jest pokazane/napisane jak wyjść z choroby zw. współczesną cywilizacją,czego oczywiście ta cywilizacja nie zaakceptuje. Ona musi pierwej upaść ,bo gałąź na której siedzi jest wielce spróchniała. I tutaj przywała Kishnamutriego "Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa." On wie ,że to społeczeństwo jest głęboko chore ale niestety nie wie co zrobić aby wyzdrowiało. Same medytacje to chwilowe oderwanie od realiów ale to nic nie zmienia w tych realiach. Medytującemu na jakiś czas jest dobrze, nawet w ogóle może mu być dobrze, ale co z tego jeśli otoczony jest przez przytłaczającą większość takich co jest im niedobrze?
    Co do Kishnamutriego, żył długo a mógłby żyć jeszcze dłużej i zdrowiej. Pomyśl jak wspaniałe życie wiedliby ludzie na zdrowiej biologicznie diecie? To pokazuje ,że ludzki organizm jest przystosowany przez naturę na długie wspaniałe życie bez zbytecznych cierpień, poszukiwania czegoś, zamartwiania się , oszukiwania jeden drugiego, wojen,wszelkiego rodzaju patologii. To aż sobie na ten czas trudno wyobrazić, tak jesteśmy wpuszczeni w maliny przez różnego autoramentu cwaniaków od manipulacji umysłowej.
    Nie znam detali z życia tego mędrca ,jeśli masz gdzieś coś na ten temat to daj namiary. Nie chodzi mi o oficjalny życiorys z netu. Co do wegetarian, otóż spotkałem wielu takich i po rozmowie z nimi dowiedziałem się ,że są codziennie ustawicznie głodni, to mi mówili niejako w zaufaniu i ukrywanym żalem . Jedzą po 10 posiłków dziennie(dużo objętościowo i marnej jakości)-to jest patologia, niestety. Co nie znaczy ,że i oni nie powiedzą czegoś, co mądrym lub jak Ty to nazwałeś "świetlistym", nazwać możemy.
    Dopóki nie odbudujemy partnerskich stosunków z przyrodą , nie będzie ich również w naszym partnerstwie z ludźmi.
    "Proroctw nie lekceważcie. Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie."-1Tes 5.20-21
    No cóż, wiedzę w tym jeden z paradygmatów nauki. Dobrego się trzymam już od 18 lat.
    "O istocie człowieka stanowi jego mózg,a nie budowa zewnętrzna"-Diderot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Opty :
      " Medytującemu na jakiś czas jest dobrze, nawet w ogóle może mu być dobrze, ale co z tego jeśli otoczony jest przez przytłaczającą większość takich co jest im niedobrze?"

      Tutaj się nie rozumiemy.
      Mi się wydaje, że Ty wierzysz w DJK jak w mesjasza. Przyszedl, odkrył, zastosujemy !
      I już będziemy wiecznie szczęśliwi.

      Natomiast ja rozumiem, że był już taki a nawet lepszy Mesjasz.
      I co ? I NIC.
      Świat pozostał jaki był. Jeden naród się wzbogacił, drugi wyginał i tyle.
      Uważam, że podobny będzie efekt żywienia optymalnego.
      Ja chcę szczęśliwego świata już teraz. W tej sekundzie (3 lipca 2016 roku o godzinie 20:26 i 45 sekund). I ludzie oswieceni mówią :
      "Proszę bardzo !
      Możesz mieć. Odrzuć tylko schematy myślowe (po byddyjsku - zaciemnienia) i ZOBACZYSZ prawdziwy swiat. A świat ten jest PIEKNY I DOBRY".

      Możesz powiedzieć. To tylko Twój świat będzie szczęśliwy - TAK
      Ale w wielu chwilach pomagam innym ludziom mieć taki świat. Gdy pomogę wszystkim - świat stanie się piękny (po optymalnemu - dobry).

      To wyżej to trochę żart. Ale wskazuje, że dobro które buduje w sobie zmienia realny świat wokół mnie. Że nie są to tylko filozoficzne rozważania a świat realny.

      Usuń
    2. @Opty :

      Pytanie uściślające zrozumienie.

      Ty uważasz, że każdy widzi swój własny świat ?
      Czy wszyscy widzą ten i taki sam świat ?

      Usuń
    3. @Opty
      Ad. Krishnamurti.

      Uważam go za jednego z oswieconych. 'Twórcę' odmiennego od innych podejścia do RD, medytacji i życia. Nie znam go zbyt dobrze ale moja droga nakłada się trochę z jego naukami.
      Cyt. Kishnamutriego "Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa." W skrócie oznacza to dla mnie, że gdybym był szczęśliwy (bez RD) to byłoby słabo bo społeczeństwo jest chore, a więc i ja bym był chory. Społeczeństwo i jego chorobą jest w petspektywie relatywnej (relatywistycznej). Tu właśnie kłania się RD, który odbywa się w perspektywie absolutnej. Krishnamurti w/g mnie mówi w tym cytacie wyłącznie o perspektywie relatywnej.

      Usuń
  58. @Janek
    Nie odważę się podważać Twojego stylu życia i myślenia. To Twoje życie i skoro jest Ci tak dobrze ,to dobrze Ci tak.

    "Ty uważasz, że każdy widzi swój własny świat ?
    Czy wszyscy widzą ten i taki sam świat ?"-Janek

    Wszyscy generalnie żyją na tym samym świecie jedynie interpretują go każdy na swój sposób i przez to widzą go trochę innym. Punkt widzenia, jak wiadomo ,zależy od punktu siedzenia.
    Ale świat ,czyli rzeczywistość, pozostanie zawsze taki sam a my wytwarzamy sobie w tym świecie realia ,raz lepiej raz gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Wszyscy generalnie żyją na tym samym świecie jedynie interpretują go każdy na swój sposób i przez to widzą go trochę innym. Punkt widzenia, jak wiadomo ,zależy od punktu siedzenia( Opty)
      Skoro każdy widzi ten świat inaszej, to mam wątpiwości czy istnieje jeden obiektywny świat.Ciśnie się pytanie czy jeżeli na świecie nie było by nikogo kto by ten świat mógł zobaczyć,(odczuć) to świat by istiał czy nie

      Usuń
    2. Zasadnicze pytanie jest jeszcze takie- a cóż my o tym świecie wiemy. Czy nasze jego postrzeganie nie jest równie ograniczone jak postrzeganie świata przez mrówkę.

      Usuń
    3. @Opty :
      " Wszyscy generalnie żyją na tym samym świecie jedynie interpretują go każdy na swój sposób ..."

      A jakbyś ocenił procentowo widzenie swiata rzeczywistego i wirtualnego. Np. Twój świat to 100%. Część to realny świat. Taki jak wszyscy go widzą. Jaką to część ? 10, 50, 80 % ?

      Trudniejsze pytanie. Jakie cechy świata rzeczywistego widzimy wszyscy jednakowo ?
      Np.cechy fizyczne - jest dzień, na niebie latają jaskółki itd.
      A jakie każdy widzi inaczej ?
      Np.ja widzę piękny świat a Maciarewicz świat pełen spisków.

      Usuń
    4. "Zasadnicze pytanie jest jeszcze takie- a cóż my o tym świecie wiemy."-Piotr

      "Co my wiemy, to tylko kropelka. Czego nie wiemy, to cały ocean."-Newton

      Nie ważne co my wiemy lub nie wiemy ,ważne co z tego wynika, co wynika z tej wiedzy lub niewiedzy.
      Mrówki mają zakodowane jedynie to co robią na stałe w obrębie swojego mrowiska i jakiegoś ograniczonego wokół terenu. Nie zastanawiają się nad niczym innym niż to, do czego przysposobiła je natura-bóg. My ludzie, jak się zdaje ,posiadamy coś więcej, chociażby możność zastanawiania się - coś z tego jednak wynika. Chociażby to ,że tu bazgrzemy ,niektórzy nawet na płótnie, wliczając w to samego siebie.hehehe

      Usuń
    5. @Janek
      Gdyby nie było świata rzeczywistego niemożliwe byłoby tworzenie realiów na nim.
      Wystarczy na ten rzeczywisty świat "wprowadzić" świat nadprzyrodzony a już wiedzenie ulega zafiksowaniu. Jakiemu? ,Janku doskonale wiesz jakiemu. Po to powstała ta stronka oby zdjąć to zafiksowanie ,co niełatwym będzie. Zafiksowaniu uległ centralny układ sterowania organizmem, stąd tyle antagonizmów między ludźmi.
      Bez naprawy tego "centrum" nic z tego nie będzie.

      Usuń
    6. Gdyby nie było świata rzeczywistego niemożliwe byłoby tworzenie realiów na nim. (Opty)
      Jeżeli świat nazywany rzeczywistym jest iluzją to tworzenie realiów na nim też jest iluzją

      Usuń
    7. Iluzjza to nie oznacza tutaj iż go nie ma, lecz na całkowitej odmienności wyobrażeń naszych o jego istocie od jego prawdziwej istoty. Powiem więcej my sami jako należący do świata na tej samej co wyżej zasadzie mamy na swój temat poglągy będące iluzją.
      Ta iluzja, ta kropla w oceanie, ten sen w którym bierzemy udiał, sprawia wrażenie skończonej całości. Większąść z nas jednak odczuwa intuicją siłyi prawa będące motorem. Nie motorem naszej iluzji snu, bo z pewnością nie onas tu chodzi. Rozpoznając to wszystko o czym napisałem nie namawiam by pozostać biernym. Jest przecież wielka różnica czy śnimy sen dobry czy koszmar

      Usuń
    8. "Jeżeli świat nazywany rzeczywistym jest iluzją to tworzenie realiów na nim też jest iluzją"-Piotr
      A co jeśli nie?
      Postrzegasz jakiś inny świat?, czy tylko wydaje Ci się ,że taki inny istnieje?- wyobraźnia ma możliwości nieograniczone co nie znaczy ,że prawdziwe. Nie wszystko co jesteśmy w stanie pomyśleć istnieje.
      Na tej zasadzie kwestionować można wszystko ale do czego prowadzi?
      Powoli sprowadzasz dyskusję ad absurdum.
      Powtarzam jak mantrę,-Zafiksowaniu uległ centralny układ sterowania organizmem, stąd tyle antagonizmów między ludźmi.
      Bez naprawy tego "centrum" nic z tego nie będzie.

      Usuń
    9. @Opty :
      " ważne co z tego wynika, co wynika z tej wiedzy lub niewiedzy."

      Mi się wydaje, że istotne jest określenie 'stanu wiedzy'. Dlatego pytałem Cię o procentowy rozkład. Dlaczego ?
      Bo w/g mnie świat rzeczywisty widzimy normalnie w 1-5 %.
      95% to nasz świat wirtualny.
      Coś podobnego co mówi Newton.

      I teraz ...
      Jeśli widzimy go w tak małym procencie to za przeproszeniem 'g**wno' o nim wiemy.
      I już nie muszę się martwić o ten świat. Sam se poradzi.
      Czyli bezpośrednia odpowiedź na cytat Optiego jest taka :
      - co by z tej wiedzy wynikało jest nieistotne skoro nie znamy świata realnego w przynajmniej 50%.
      Np.co możesz powiedzieć prawdziwego o życiu we wszechświecie znając tylko jedną planetę ?


      Natomiast ja żyje w świecie wirtualnym ... To mam kłopoty.

      Usuń
    10. @Opty :
      " Powtarzam jak mantrę,-Zafiksowaniu uległ centralny układ sterowania organizmem,"

      A co jeśli nie ?
      Jeśli nie masz racji i przyczyna jest inna ?
      Owszem, masz ileś tam dowodów, że tak jest. Ale my mamy ileś tam dowodów, że jest inaczej.

      ---
      Ja staram się zobaczyć świat realny w większym procencie i wtedy zobaczyć dlaczego jest chory.

      ---
      W/g mnie stronka powstała bo Pan Pieczyński uznał, że przyczyną choroby swiata jest Kościół. I próbuje z nim walczyć. Czyli on ma jeszcze inny pogląd na to dlaczego świat realny jest chory.

      Usuń
    11. " Ale my mamy ileś tam dowodów, że jest inaczej."-Jan
      "My"to kto? i jakie?
      Znaczy się jeżeli przeczytałeś jakąś książkę DJK to znaczy ,że niewiele zrozumiałeś. Ale ja wiem po sobie ,że jednorazowa lektura tak złożonej tematyki nie przynosi natychmiastowego zrozumienia, tym bardziej gdy dotyczy zmiany utrwalonych przez lata poglądów i przyzwyczajeń i stylu rozumowania. Do tego dodać trzeba niewielki staż żywieniowy wg.zasad DJK.
      Janek ,Ty masz prawo mieć swoje zdanie niezależnie od czegokolwiek. A te twoje procenty nie maja nic do rzeczy, to tylko taka zabawa podobna do sondaży opinii społecznej. Statystyka wiele wyjaśnia ale jeszcze więcej i co najistotniejsze zakrywa. To jest podobnie jak w tym dowcipie ,jaka jest różnica między statystyką a strojem bikini.

      Usuń
    12. @Opty :
      " Do tego dodać trzeba niewielki staż żywieniowy wg.zasad DJK."

      Nie dyskutuję z Tobą bo przyjąłem od Ciebie sposób odżywiania. Zawsze dyskutowalem z Tobą by Cię poznać. Zobaczyć ja myślisz, jak argumentujesz różne możliwości, co Cię cieszy a co wkurza. Czym różnisz się ode mnie. Twoje teksty, które tu czytam to mi trochę za mało. Dlatego Cię zaczepiałem ale nie mogłem się do Ciebie 'dobrać'. Ale ok, mogę trochę poczekać na większy staż ...
      :-))))

      P.S.
      Dyskutujemy tu we trzech. Więc 'my' to miałem na myśli Piotrka W. A 'jakie' to moje i ew.jego doświadczenia. Oczywiście dolaczylem go do 'my' bez jego zgody. Tak sobie z rozpędu dyskusji :-)))
      A wiec do większego stażu.
      Kiedyś zapytałem Cię ile to lat ...
      Ale to wszystko jedno :-)))

      Usuń
    13. A co jeśli nie?
      Postrzegasz jakiś inny świat?, czy tylko wydaje Ci się ,że taki inny istnieje? ( Opty)
      Oczywiście, że nie postrzegamy, na poziomie postrzegania o którym piszesz, jak się domyślam. Jednak !
      Czuje mechanizmy i prawidłowości, których Ty prawdopodobnie nie dostrzegasz, lub nazywasz je tylko losem.( mogę się mylić, choć z drugiej strony, gdybyś dostrzegał to nie było by pytania z poprzedniego posta, ani tego które chcesz mi teraz zadać, z serii a co na to lekarze). By je dostrzec, potrzebne by płynąć z nurtem życia. Bez zdziwień, bez kwestionowania. Z pogodną akceptacją wszystkiego co się manifestuje. Zmieniając tylko nieznacznie kurs, leniwie. Jak pojedynczym machnięciem wiosła. Wtedy możesz obserwować nurt kiedy wraz się poruszasz. Kiedy próbujesz sam być nurtem. Płynąc jednak w stukonnym ślizgaczu, w poprzek nurtu i pod prąd nie widzi się nic poza rozbryzgami.

      Usuń
    14. A co jeśli nie?
      Postrzegasz jakiś inny świat?, czy tylko wydaje Ci się ,że taki inny istnieje? ( Opty)
      Oczywiście, że nie postrzegamy, na poziomie postrzegania o którym piszesz, jak się domyślam. Jednak !
      Czuje mechanizmy i prawidłowości, których Ty prawdopodobnie nie dostrzegasz, lub nazywasz je tylko losem.( mogę się mylić, choć z drugiej strony, gdybyś dostrzegał to nie było by pytania z poprzedniego posta, ani tego które chcesz mi teraz zadać, z serii a co na to lekarze). By je dostrzec, potrzebne by płynąć z nurtem życia. Bez zdziwień, bez kwestionowania. Z pogodną akceptacją wszystkiego co się manifestuje. Zmieniając tylko nieznacznie kurs, leniwie. Jak pojedynczym machnięciem wiosła. Wtedy możesz obserwować nurt kiedy wraz się poruszasz. Kiedy próbujesz sam być nurtem. Płynąc jednak w stukonnym ślizgaczu, w poprzek nurtu i pod prąd nie widzi się nic poza rozbryzgami.

      Usuń
    15. Jeżeli chcesz koniecznie bym argumentował ci,drogi Opty,tylko na poziomie logicznym to spróbuje. Sprubuje pomimo że ten poziom tylko w niewielkim stopniu kształtuje mój pogląd na wszechrzecz. Bardziej doprowadza mnie do miejsca w którym wiem że należy zastosować inne narzędzie poznania.Ale dobrze mój argent logiczny jest taki. Świat który my rozpoznajemy naszymi zmysłami nie może być jedynym. Musi być częścia( część-termin pochodzący z naszego ludzkiego ograniczonego myślą sposobu pojmowania) czegoś większego. Dla mnie większego bez granic. Gdyby był jedyny musiał by być idealny. Idealnosć to stan pierwotny i najbardziej oczywisty. Modelowo jak kulista kropla wody w próżni.Skoro takim nie jest a zdradza do tego tendencje, to oznacza że jest częścią czegoś większego. Że jest częścią procesu. Procesu kórego wyrywek my odbieramy nieprzystosowanymi zmysłami jako materialny nasz świat tutaj.

      Usuń
    16. Ależ drogi Piotrze 10/10, myślę tak samo.
      ""Człowiek jest trzciną na wietrze, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą" - Blaise Pascal
      Cokolwiek tu napiszesz jest wynikiem Twojego myślenia, co jest wynikiem funkcji Twojego mózgu i teraz, w jaki sposób biologicznie sprawny-zdrowy(struktura)jest ten organ takie są jego myśli i to co potem z nich wynika.
      Nie ma niezgodności między nami ,jest jedynie drobna różnica co do tego skąd co pochodzi. "Wszechrzecz"(przypomina elementy reizmu prof.Kotarbińskiego)zawiera w w sobie wszystko to,co jest przejawem jej manifestacji w jakiejkolwiek formie znanej jak takiej , której jeszcze nie znamy ,a która uwidocznić się może w wyniku możliwości prekognicyjnych samego umysłu(nie pytaj jakich bo tego nie wiem ale się domyślam).To jako dodatek do myśli-zdania, które cytowałem, Newtona.
      Dobrze byłoby abyś przeczytał , nie wysłuchał ,3 książki DJK pt."Odpowiedzi na listy", gwarantuję Ci,że wiele byś zrozumiał inaczej niż do tej pory. I żeby było jasne, niczego Ci nie narzucam bo nie mam takich możliwości, jeśli coś Cię zmieni to jedynie to, o czym napisane jest w dziełach DJK a na to potrzeba czasu a i tak w wielu przypadkach nie ma 100% gwarancji,pewne procesy są już nieodwracalne. Niemniej jednak lektura ta pozwoliłby Ci na szersze spojrzenie na tematykę. Ty masz przewagę co do buddyzmu i nikt tego tu nie kwestionuje a ja Ci mówię skąd on się wziął tzn.nie ja, bo zasadniczo DJK. I wiem ,że to Cię boli ,bo jakim prawem DJK to robi?- nie?
      Prawda jest zgodność myśli-sądu z rzeczywistością ,tak ją definiuje DJK. I dalej nie da się dyskutować bez przeczytania przez Ciebie "Jak nie chorować",tam jest rozdział mówiący o tym jak kształtuje się ludzki organizm ,pod jakim wpływem i kiedy osiąga dojrzałość biologiczną. Niech Ci będzie przepiszę to z książki;
      "Współczesny człowiek nie może żyć tak długo jak inne zwierzęta w stosunku do długości okresu dojrzewania,ponieważ w każdym swym wieku kalendarzowym, składa się z tkanek i narządów będących w różnym wieku biologicznym.Tkanki i narządy w różnym wieku biologicznym nie mogą zgodnie współpracować ze sobą,ponieważ w w każdym wieku mają różne potrzeby i różnie spełniają swe funkcje.Tkanki szybciej dojrzewające i szybciej starzejące się przyspieszają starzenie tkanek wolniej dojrzewających i później starzejących się, zatruwając środowisko wewnętrzne organizmu produktami swej przemiany materii, głownie białek. Tkanki biologicznie młodsze nie nogą wpływać odmładzająco na tkanki biologicznie starsze,podobnie jak szybsze samochody w kolumnie nie mogą wpływać na przyspieszenie szybkości ruchu całej kolumny wynikające z możliwości samochodów najmniej sprawnych,najstarszych, najwolniejszych. Zmuszone szybkością kolumny do wolniejszej jazdy,zużywają więcej części zamiennych,olejów, smarów i paliwa,szybciej się starzeją. W efekcie współczesny człowiek żyje znacznie krócej niż by to wynikało z teoretycznej możliwości. Niekorzystne i znaczne zmiany w składzie diety ludzi od czasu wprowadzenia pierwszych upraw spowodowały miedzy innymi zmniejszenie się wielkości mózgu. W okresie kilku tysięcy lat człowiek stracił ponad 0,5 litra mózgu.(...) Mózg i jego wielkość ,jego czynność jest dla gatunku najważniejsza.Bowiem mózg bardziej niż wszystkie inne pozostałe właściwości fizyczne decyduje o możliwości lepszego wykorzystania środowiska dla potrzeb jednostek i gatunków."
      To dotyczy całej populacji ludzkiej.

      Usuń
    17. cd."Każde aktualnie żyjące pokolenie uważa się za najmądrzejsze.Czas płynie,pokolenia mijają, a historia uczy,ze ludzkość ustawicznie popełnia ciężkie błędy.Że ci, których współcześni uważali za najmądrzejszych, najbardziej godnych szacunku okazywali się - mówiąc słowami Sokratesa -"największymi nędzarzami ,co do porządku w głowie.Poprzednie pokolenia ni umiały rozumnie zorganizować życia ludzkiego na Ziemi,a zatem i obecne pokolenie, gdy przejdzie do historii, o ile ta historia jeszcze będzie, zostanie przez potomnych ocenione tak,jak na to zasługuje.Odpowiedzi na najważniejsze dla ludzi pytania należy szukać w przeszłości. Nie można jej znaleźć we współczesnej nauce, która będąc nauką zdegenerowanego gatunku ludzkiego,jest zupełnie bezradna i nieprzydatna do tych celów."

      Usuń
    18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    19. https://pracownia4.wordpress.com/2016/07/08/zdemoralizowany-umysl-w-kulturze-konsumpcjonizmu/#more-9750
      Wcale nie trzeba buddyzmu ani jakiegokolwiek innego-izmu do rozpoznania degeneracji ludzkości ,powszechnych patologii i w efekcie demoralizacji.
      Jedynie brak jest w tym wszystkim punktu wyjścia-przyczyny takiego stanu bo artykuł doskonale opisuje skutki , które ubiera się niezdarnie w szaty przyczyn.
      A przyczyna naczelna jest jedna, doskonale opisana przez DJK w "Jak nie chorować" niewielką próbkę tej książki przepisałem w mim poprzednim tekście do Piotra. Ja doskonale zdaje sobie sprawę ,że, jak mówi dalekowschodnie przysłowie , kto trzęsie drzewem prawdy na tego lecą przekleństwa i obelgi.

      Usuń
    20. Wcale nie trzeba buddyzmu ani jakiegokolwiek innego-izmu do rozpoznania degeneracji ludzkości ,powszechnych patologii i w efekcie demoralizacji ( Opty)
      I tak i nie. Kto rozpoznaje jest już bardzo do przodu. Przeważnie nikt nie rozpoznaje. Swój sposób życia i świat na około postrzega jako normalny. Zgodny z normami. I pewno ma racje. Takie teraz są normy. Czy jednak zgodne z rytmem naturalnym? Z pewnością nie. Sam poziom rozpoznania bywa bardzo różny. W średniowieczu medycy rozpoznawali na ten przykład przypadek zachorowania na zapalenie ślepej kiszki. Wiedzieli po objawach, że to ta choroba, nie inna. Wiedzieli, że śmiertelna. Czasami dawało się wyleczyć. Medycy nie wiedzieli, że przypadkiem. Tylko wtedy, gdy było to podrażnienie a nie pęknięcie i zapalenie otrzewnej. Metody które stosowali, w postaci stawiania pijawek i upuszczania krwi nie mogły pomóc. Dziś jak wiemy. Skuteczne metody zna każdy prowincjonalny szpital. Podobnie jest z rozpoznaniem patologii świata dziś. Rozpoznanie jest zazwyczaj powierzchowne, bez dotarcia do sedna. Metod w świecie białego człowieka i coraz dalej, do naprawienia tego rozpoznanego nie ma za grosz. Artykuł który przedstawił tu Opty napisał jeden z fałszywych magików naszych czasów. Znany psycholog, piszący poczytne książki z serii jak naprawić swóją głowe. Przyznam się że nie czytałem żadnej. Nieprzyzwoicie jest krytykować kogoś o którym nie wie się prawie nic. Przeczytałem ten jego artykuł tutaj i dlatego piszę prawie. Widzę że gość do końca nie kuma bazy. Spotkałem się w życiu z wieloma psychologami. Na moje szczęście nie we własnej sprawie. Ambitni psychologowie często biorą udział w szkoleniach i wykładach nauczycieli buddyjskich. Buddyzm lepiej lub gorzej zrozumiany leży często u podstaw różnych psychologicznych terapii. Poziom i kształt dyskusji, tych psychologów pokazywał zawsze to samo. Ci ludzie studiowali  psychologie, bo mieli problem ze sobą. Myśleli że to coś pomoże.  I nie pomogło. Więc jak ludzie z zaciemnieniami umysłu u siebie mogą rozpoznać prawdziwie zaciemnienia u innych. Nie mówiąc o ich uleczeniu.
      John F Schumaker w artykule zamieszczonym w
      New Internationalist Magazine z
      1 kwietnia 2016 pisze między innymi tak. " W odróżnieniu od depresji, utrata wartości moralnych jest zaburzeniem egzystencjalnym, związanym z rozpadem osobistej „mapy poznawczej”. Jest to wszechstronny kryzys psychiczno-duchowy, którego ofiary czują się ogólnie zagubione i niezdolne do odnalezienia sensu, celu, czy też źródeł zaspokojenia potrzeb. Świat nie zasługuje na zaufanie, miejsce uprzedniego systemu wierzeń i przekonań zajmuje zwątpienie, niepewność i utrata kierunku."  Niby wszystko w porządku ale buddysta wychwytuje tu natychmiast fałszywie brzmiącą nutę. Psychologia mówi tu o ludzich, że zagubili sens życia,  kierunek zachowań i dążeń do celu jakiegoś naczelnego . Z buddyjskiego, ale i z praktycznego poziomu nic bardziej fałszywego. Przekonywanie kogokolwiek, że jest w życiu jakiś sens wynikający z jakiegoś konkrektnego celu i wskazywanie do niego drogi, zawsze musi skończyć się fiaskiem. To jak gaszenie pragnienia na tratwie, słoną wodą. Pozorna ulga jest tylko w trakcie picia. Bywają pozorne cele życiowe. Duże i małe. Szczytne, akceptowane społecznie i podłe. Żadne z nich w zestawianiu  z nieuniknionym nie potrafią  wytorzyć  sensu nie do obalenia.

      Usuń
    21. Tak jest jeżeli istnieje konieczność poszukiwania  sensu. Jedyną skuteczną drogą jest wytworzenie sobie stanu umysłu, w którym nie potrzebny jest jakikowiek sens, a co zatem idzie nie ma żadnych celów ostatecznych i dróg do nich.  Kto tego doświdczył wie, że to stan szczęśliwy. Nie euforyczny. Euforia zawsze zapowiada depresje. Szczęście to stabilność. Euforia to zdobycie celu, który za chwilę ze swojej istoty się rozpłynie. Dlatego przysłowie o stanie szczęścia maksymalnego, tuż przed osiągnięciem celu.  Dlatego większość ludzi uważa iż szczęście bywa tylko czasami. Brak potrzeby celu, daje szczęśliwe trwanie w tym stanie, bez zagrożeń jego utraty. Bez strachu. Brak strachu daje możliwość wyboru. Niczego już nie trzeba, poza tym co potrzebne by egzystować. Dużo więcej można, dużo mniej się musi.  Nie oznacza to braku aktywności. Wprost przeciwnie, lecz cele teraz są użytowe. Zwykłe i określone. Nie są kołem ratunkowym dla psychiki.  Żyje się zgodnie z rytmem świata, a to także oznacza że pomoc innym, jest spontanicznym stanem tego rytmu. Pomagać innym ludziom i zwierzętom jest jak oddychanie. Oczywiste i naturalne. To nie żadna misja dobroczynna, żaden cel, który ma odwrócić uwagę na chwilę od strachu, czy przekonać Boga by skłonny był dać zbawienie. Dobrze się o tym pisze. Co po niektórzy mogą nawet tego doświadczać, ale jak wywołać ten stan u innych. Chciało by się u wielu. Opty  przekonuje, że to wadliwy pokarm. Od wieków. Że gdyby był prawidłowy to stan naszych umysłów byłby czystą równowagą. Z tym da się zgodzić. Czy jednak teraz wystarczy, tylko prawidłowo jeść, by zmazać zaciemnienia umysłu? Czy to jest jedyna droga dla nas?  Ja osobiście mam wątpliwości. Opty pytany, nigdy jednoznacznie nie odpowiedział na to pytanie. Czy odżywianiem w ciągu jednego życia da się to zrobić. Czy optymalni żywiący się tak od dziesięcioleci na większą skalę oczyścili trucizny umysłu. Czy swoim życiem dają tego świadectwo. Co wreszcie  z tymi wielkimi nauczycielami, których stan ducha był niezaprzeczalnie wyzwolony z zaciemnień. Czy nie było tak, że oni niekoniecznie jadali według zaleceń systemu DJK. To istotne pytania dla podtrzymania doktryny żywieniowej traktowanej jako wszechpanaceum. Trudno zadowolić się w tym miejscu zdaniami wytrychami w stylu przeczytaj Kwaśniewskiego. Przeczytaj wiele razy by zrozumieć. Osobiście uważam, podkreślam osobiście iż, nie wystarczy samo jedzenie. Może ono być kluczem, ale jednym z wielu, których kombinacja dopiero otwiera te wrota. Bez nauk duchowych ani rusz. Tak czy inaczej ludzi o oczyszczonym stanie umysłu nigdy nie będzie wielu. Nie będą zarządzać światem. Nie pomoże ani DJK ani Budda. Nie mówiąc już o psychologii czy naukach kościoła. To co proponuje psycholog z rzeczonego wyżej artykułu to już czysta utopia. Nie da powołać administracyjnie żadnej  komisji mędrców rządzących światem. Kto niby ich by wybrał. Według jakich krytriów rozpoznał.   Pomijając, że nawet jeśli jakimś cudem ci mędrcy by rzadzili światem, to mądrość ich decyzji niosących stabilną momotonie, była by nie do zniesienia, prawie dla wszystkich. Od stuleci jak narkotyku poszukujemy spektakularności. Wiecznych zadrażnień umysłu, którymi chcemy zagłuszyć strach .Świat będzie jaki jest z niewielkimi wachnięciami. Trzeba się z tym pogodzić. No chyba że ktoś poważnie przegnie i tu zacznie się wszystko od nowa. Puki co każdy co choć trochę świadom i chce ulżyć swoim cierpieniom indywidualnie może zabrać się za swoją głowę. Do DJK niech namawia Opty. Ja nie mam nic na przeciw. Sam się stosuje na wszelki wypadek. Ze swojej strony namawiam do nauk duchowych. Na dobrą sprawę buddyzm na poziomie ogólnym nie jest w niczym lepszy od innych nie zakłamanych nauk duchowych. Tak samo opisuje zaćmienia umysłu. Tak samo widzi umysł bez zaćmień. W jednym jednak ma nad innymi naukami przewagę. Ludzie bardzo różnią się od siebie.  Różnią się zaćmieniami umysłu. Właściwie ich kombinacjami. Buddyzm ma różne nauki, różne metody dopasowane do ludzi o różnych umysłach.

      Usuń

    22. Każda prędzej czy później ma doprowadzić do stanu umysłu bez zaćmień. Nie ma jednej nauki dla wszystkich. To tak jak z gigantyczną apteką. Na półkach leżą tysiące leków. Bezsensownym było by pytanie który z nich jest najlepszy.
      Można natomiast dobrać jaki będzie najlepszy dla każdego z nas. Dla naszej indywidualnej postaci choroby.

      Usuń
    23. @Piotr
      Oczywiście ,że w tak sążnistym wywodzie masz wiele racji. Niczego nie zaneguję.Jesteś na najlepszej drodze do tego o czym napisałeś o ile nie stało się to dla Ciebie faktem. Pozazdrościć w sensie pozytywnym takiego stanu ducha, widocznie zdrowe ciało takiego wygenerowało. Też hołubię prawdy zawarte w buddyzmie zen bo są przejawem świadomości rzeczywistości taką jaką jest a nie takiej, jakiej byśmy chcieli w chorych zwidach.
      Z mojego życia wzięte.
      Kiedyś ,16 lat temu pracowałem z jedną taką koleżanką w banku ,która miała nie lada strapienie .Pewnego dnia w rozmowie ze mną ,powiedziała ,że jej 52 letnia mama była u lekarza i wykryto u niej raka skóry i cukrzycę II typu. Aby się upewnić była u dwóch lekarzy ,zrobiła dwa niezależne badania w jakimś odstępie czasu w różnych miastach i diagnoza był taka sama. Załamała się bo niby skąd u niej te choróbska. Wtedy byłem raptem po 2 latach diety optymalnej ale postanowiłem jej pomóc, skoro lekarze niczego poza standardami medycznymi nie proponowali.A ,że jej mama mieszkała na wsi , poleciłem jej przejść na dietę żółtkową i wysoko tłuszczową( miała swój inwentarz zwierzęcy ekologicznie karmiony ), ot tak dla próby ,co z tego będzie. Sam jeszcze byłem pełen wątpliwości ,czy to w takim przypadku pomoże. Dotychczasowe myślenie ,kłóciło się z tym już nowym ale nie utrwalonym na tyle by nie mieć wątpliwości.
      Koleżanka pojechała do mamy i poradziła jej za moją sugestią co robić(pożyczyłem książkę DJK). Oczywiście reakcja była takiej można było się spodziewać. Co ty z a głupoty wygadujesz ,przecież lekarze nie mogą się mylić itd.itp. Lekarze nie pomylili się w tym co stwierdzili-jedynie, ale już jak to usnąć całkowicie. Czas płynął a mama koleżanki czuła się coraz gorzej. Nic nie mówiąc córce jednak ,po cichu, spróbowała tego co jej zaleciłem przez córkę. Za jakieś dwa miesiące , Jola przychodzi do pracy i mówi mi ,że mama jest zdrowa.Była u lekarzy ,zrobiła badania i okazało się ,że nic z tego co jej parę miesięcy temu zdiagnozowano już "jakimś cudem" nie istnieje. Lekarze patrzyli na człowieka jak na jakieś zjawisko nadprzyrodzone. Mama Joli ,okazała się osobą prawdomówną i wyznała lekarzom co zrobiła. Reakcji można było się spodziewać ,skierowali ją do psychiatry - ot reakcja niedowiarków. A Hipokrates powidział przeciż znana słowa "Niech pożywienie będzie dla was lekarstwem", trzeba jedynie wiedzieć jakie pożywienie. Nic nie zmyśliłem tak było.
      Po paru latach kiedy już nie pracowaliśmy razem ,spotkałem Jolę na ulicy i spytałem jak tam mama, odpowiedziała że dobrze i już nigdy nie zmieni diety bo jest zdrowa na tej ,która ją wyprowadziła z niechybnej śmierci.
      Nie dbam o to co się teraz dzieje ,ja zrobiłem swoje - przekazałem wiedzę i mam nadzieje ,że wszystko jest jak być powinno ,jedynie umrzeć i tak każdy z nas musi, tego żywienie optymalne nie usunie. Ale jak to mówią , nie tylko z tego świata jesteśmy. Takie coś" ma istotny wpływ na myślenie na jego jakość , tego chyba nie zaprzeczy nikt.
      Piotrze , oczywistym jest ,że samo czytanie niczego nie daje (trzeba też czytać rzeczy, wyłamujące się z dotychczasowych schematów myślowych) ale już przemyślenie to o czym się czyta może dać właściwe efekty.
      " Z potraw ,które się zjada ,powstają wszystkie choroby ludzkie." -Herodot "Dzieje" t.II "Euterpe".
      W tym sensie rzeczywiście "byt określa świadomość".
      Pozdrawiam dzielnego Górala.

      Usuń
    24.  oczywistym jest ,że samo czytanie niczego nie daje (trzeba też czytać rzeczy, wyłamujące się z dotychczasowych schematów myślowych) ale już przemyślenie to o czym się czyta może dać właściwe efekty (Opty)
      Pod warunkiem że to co się czyta jest z górnej półki. I nie piję tu do DJK. Jestem zwolennikiem medytacji. Jak wiesz. Tu niczego nie można źle zinterpretowaç. Są jednak całe odłamy buddyzmu nie medytującego, albo niewiele. Czesza oni zato nauki buddy z włosem i pod włos. To konkretnie ma dać też wyzwolony umysł .Podobno. wreszczie gdyby było inaczej to co by było z wszystkimi naukami buddy. Po co by one były. Inaczej były by nauki tylko o medytacji

      Usuń
  59. Być przystosowanym a szczęśliwym to zasadnicza różnica. Gdybyś znalazł twałe szczęście w świecie zewnętrznym to RD nie było by do niczego potrzebne. Ale w świecie zewnętrznym go nie znajdziesz, bo tam go nie ma. Tam są tylko okoliczności które przez chwilę możesz postrzegać jako szczęśliwe. I one odejdą. Tylko RD mówiąc po twojemu, daje dostęp do bezgranicznego i niezależnego od okoliczności szczęścia, które jest w każdym z nas. Jeśli chcesz do niego dotrzeć, to przestań do niego docierać. Nie kombinuj. Poddaj się nurtowi twania. Szczęście dotrze do ciebie samo. Chcemy mieć koncepcje na każdy temat. Koniecznością dla nas jest myślowe opracowywanie tych koncepcji. To dobre na zwykłym użytkowym poziomie. Koncepcje jak stać się oświeconym, zbawionym, wolnym, szczęśliwym, będą skutkowały tylko odwrotnym skutkiem do zamierzonego. Nie miej zamiarów ani koncepcji. Jutro wstań i przyjmij, że wszystko co się zdarza jest takie jakie jest i ci to odpowiada. Nie miej emocji nie oceniaj. Surfuj po życiu umiejętnie i na dobrym sprzęcie, lecz nie oceniaj fal że jedna jest gorsza od drugiej. Po prostu płyń. Surfowanie na fali to dobre porównanie. Surfer nigdzie nie zmierza. Surfuje dla samego surfowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Piotr W.:
      " Surfer nigdzie nie zmierza. Surfuje dla samego surfowania"

      Tak, to dobre porównanie. Tym niemniej można tak radzić komuś kto zaczął już szukać oświecenia.
      Ja kiedyś żyłem Ale coś mnie uwierało. Gdybyś mi wtedy powiedział, po prostu żyj. Rzekłbym Ci 'spi*dalaj' bo nie wiedziałem co mnie boli. Teraz już wiem, że wypadłem ze swojego 'centrum'. Zaczalem do niego wracać i teraz nawet mogę porzucić 'powrót - szukanie' centrum.
      Osho ujął to tak :
      "Musisz mieć co porzucić by porzucić. Nie można porzucić czegoś co się nie ma."

      Teraz po prostu wiem, że celem życia jest samo życie. Mogę po prostu żyć :-)))

      Usuń
  60. ja się boję powtórki ewangelizacji z Ruandy 1994 przecież oni mają spisanych wszystkich mieszkańców parafii

    OdpowiedzUsuń
  61. Czy to się komuś podoba czy nie to każdy człowiek rodzi się ateistą a potem ma wgrywamy program zależnie od pochodzenia !!! I tu jest szach mat !!!

    OdpowiedzUsuń