1

1

sobota, 30 kwietnia 2016

Nikt nie uwolni Polaków z rąk Polaków


Drodzy,  Szanowni,
polski papież wprowadził świat w trzecie milenium niewoli chrześcijańskiej. Polski papież zafundował Polsce przedłużenie niewoli dłuższej, cięższej i okrutniejszej od komunizmu, wypełnionej hipokryzją i zbrodniami, perfidią o
jakiej komunistom nawet się nie śniło. Innymi słowy mówiąc, to Polacy zgotowali sobie ten rząd. Ani Europa ani świat nie są odpowiedzialni za to, że jesteśmy wasalami Watykanu, że płacimy im haracz i pozwalamy się oszukiwać. Polak ugruntował obecność watykańskiego zaborcy na ziemiach polskich. Nikt nie uwolni Polaków z rąk Polaków. Musimy to zrobić sami.  Powtarzam po raz setny to, że bez wolności duchowej nie ma żadnej wolności.
Jestem wstrząśnięty postawą Polaków, którzy biorą łapówkę od rządu. Jestem wstrząśnięty postawą narodu, który pozwala się tak poniżać. Jestem wstrząśnięty postawą polskich inteligentów, którzy posyłając dzieci na lekcje religii i do komunii mówią, że robią to po to, by ich dzieci w przyszłości miały wybór. Dziecko, które jest ochrzczone i chodzi na religię jest od urodzenia indoktrynowane i pozbawione wyboru. Nawet jeśli niektórzy tzw. święci katoliccy doznali ekstatycznych uniesień i wizji,  kościół  to i tak wykorzystał dla  własnej chwały.  Utrwalając kłamstwa na temat umartwiania się i pokory  wzmacniał swój reżim i odciągał  ludzi od prawdy. Bo a nuż znaleźli by w tych doświadczeniach wskazówki i dowiedzieli się, że ekstazy np. Jana od Krzyża i Teresy z Avila miały silne podłoże erotyczne, że energia seksualna stoi za każdym objawieniem, że Katarzyna ze Sienny była blisko stosu za krytykę Watykanu „tu cuchnie grzechem”, że św. Franciszek był pogardzony przez papieża  i jeszcze za życia ujrzał śmierć wszystkiego co zbudował gdy go ubierali i rozbierali aby zgromadzić relikwie. I to samo było z ojcem Pio.  Przykłady można mnożyć bez końca, bo chciwość kościoła nigdy się nie zmienia.
Jestem wstrząśnięty zakłamaniem i beztroską  naszego społeczeństwa, które przyjmuje drugie tysiąclecie watykańskiego zaboru tak zwyczajnie, jakby kk nie miał za sobą  pasma zbrodni, fałszerstw, złodziejstwa, pedofilii i bezkarności.  Kościół ewidentnie  troszczy się o własne zadośćuczynienie za śmierć Chrystusa za którą ma mu płacić w nieskończoność cały świat. Myślę, że już najwyższy czas traktować kk  tak, jak kościół traktował nas przez ostatnie tysiąc lat w Polsce.
Jeśli ktoś wątpi w to co mam na myśli niech spojrzy na jakikolwiek obraz  ukrzyżowania i zrozumie kto jest kim, kto kogo krzyżuje. Bo nie mam wątpliwości, że kk krzyżuje naród codziennie. Nieumiejętność odczytania tej metafory doprowadziła do tego, że  Polacy nie mają Polski.
Nie jesteśmy właścicielami swojego kraju. Polska została nam wypożyczona przez Watykan po to byśmy pracowali na jego dobrobyt. W zamian za to ofiarowują nam opłatek, który mamy przyjąć z pochyloną głową i na kolanach. To zrobił  kościół a nie Bóg.
Zapewniam polskich katolików, że Bóg nie potrzebuje by ktokolwiek przed nim klęczał i zapewniam, że Bóg jest tajemnicą z którą kościół nie ma nic wspólnego. Nikt tak dobitnie i jednoznacznie nie zaprzeczył naukom Chrystusa jak Chrześcijaństwo. Nikt tak nie zbeszcześcił przykazań mistrza jak kościół katolicki.
Ci, którzy chcą iść własną drogą duchową muszą nieustannie dostarczać  pożywienia swojej wyobraźni. Nie można zadowolić się tym co mamy. Trzeba być głodnym, szukać i rozszerzać wyobraźnię. To droga do siebie, do wiedzy i do wolności. Trzeba szukać, nie ustępować, szukać, szukać, szukać.
Powstań z klęczek Polaku. Nie bierz za wzór fałszywej pokory. Nie klękaj nigdy i przed nikim. Nieś swoje człowieczeństwo wysoko, prosto, godnie. Nie potrzebujesz kościoła ani religii, żeby rozmawiać o Bogu. Nie potrzebujesz nawet odwoływać się do Boga by czuć miłość w sercu, bo przecież każdy kocha lub pragnie miłości. Skończmy już straszliwą epokę religii i kościołów. Zacznijmy się troszczyć o siebie jak ludzie o ludzi i o Ziemię. Żadnych krzyży na drogę.



82 komentarze:

  1. Jak zwykle ,celnie w punkt.i jak zwykle nikogo z zanikiem mozgu nie przekona...a szkoda..kur...a!

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo. Dziękuję, Panie Krzysztofie. Nie rozumiem dlaczego myślący ludzie tego nie pojmują. Przecież to takie oczywiste. Dlaczego nie pojmują, że przecież religiie i kościoły to nie Bóg. Żeby rozmawiać z Bogiem nie potrzebujemy fałszywych pośredników, nie potrzebujemy budynków. I na pewno On nie wymaga jakiegoś kultu, czczenia Go. To że kochamy innych, jesteśmy dobrzy dla nich, dbamy to właśnie jest Bogiem. Pozdrawiam i życzę wytrwałości. Może w końcu będzie nas przybywać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Serdeczne dzięki Panie Krzysztofie za te słowa , ja też powtarzam gdzie tylko się da czym jest instytucja kościoła katolickiego.Że to zbrodnicza sekta ze zbrodniczą przeszłością i przestępczą obecnie.Jest nas więcej.którzy popierają Pańskie słowa jeszcze raz serdeczne dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  4. szanowny Panie dlaczego tak póżno ale lepiej póżno niż wcale dobra robota życze wytrwalości powodzania i tego aby Pana nie zakrzyczeli katole tzw.najlepsi znajlepszych ja nagonki nie wytrzymałem i od20 lat żyje z dala od polskiej obłudnej katolickiej doktryny.wiec z góry przepraszam za błędy w pisowni.Ale ogulnie super że Pan odważył się o tym mówić głośno w 100% popieram należy pogonić nadętych okupantów w sukienkach PRL przy nich to pikuś nikt do parti na siłe nie zapisywal a już niemowląt napewno pozdrawiam gorąco trzymając kciuki artur

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Krzysztofie jak zwykle trafione w sedno, dodać jedynie można, że klękania przed kimś zabrania nawet to ich pismo święte (Dzieje Apos..10.25 Apok.19.10), czyli jak tam też napisane "ślepi ślepych prowadzą" i miejmy nadzieję, że "ślepi" przejrzą niedługo na oczy

    OdpowiedzUsuń
  6. Od zawsze zastanawiał mnie pewien absurd, księża nawołują do tego aby dzieci od najmłodszych lat przychodziły do kościoła na msze czy szkółki niedzielne... Rodzice zabierają więc swoje pociechy, a tam pierwsze co widzi dziecko to nagiego, ukrzyżowanego mężczyznę, czy to nie jest okrucieństwo wobec tak młodego chłonnego umysłu? Mówi się "masz wolną wolę, jednak gdybyś tylko spróbował zrobić coś innego niż oczekuje Bóg to czeka Cię ciężka kara, nieszczęśliwe życie i cokolwiek uczynisz zawsze będziesz WINNY" dlatego też nie dziwi mnie fakt, że w katolickim kraju jest tak wielu ludzi cierpiących na depresje bądź różne zaburzenia psychiczne wynikające z frustracji, która jest pokłosiem wychowania w takim klimacie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niby racja, ale problem jest znacznie głębszy

    OdpowiedzUsuń
  8. Nas jest wielu. Mnie cieszy ze tutaj zgromadzeni myślimy podobnie w tak ważnych kwestiach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Po owocach ich poznacie. Słowa z Pisma Świętego, które każdemu katolikowi mającemu w sercu nauczanie Mistrza powinny otworzyć oczy. Można być chrześcijaninem wierzącym w Boga bez pośrednictwa kościoła i to należy ludziom tłumaczyć i mówić o takiej alternatywie, gdyż wmawianie przez lata, że tylko za jego pośrednictwem (KK) można być blisko Boga doprowadziło do takiej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pan Pieczyński napisał :
    "Zapewniam polskich katolików, że Bóg nie potrzebuje by ktokolwiek przed nim klęczał"

    Jakież to prawdziwe. Osho określił to tak : "Bóg tak Cię kocha, że nie mógł się powstrzymać żeby Cię nie stworzyć".
    A wiec każdy katolik który istnieje, istnieje z powodu Miłości Boga i nie potrzebuje kajania się przed nim. Czy matka kochająca dziecko chce by ono przed nią codziennie klekało ? NIE
    Matka chce tylko, by dziecko było SZCZESLIWE.

    Więc jak myślicie, czego kochający Bóg chce od nas ?

    Ja sobie odpowiedziałem, że Bóg chce ode mnie bym był szczęśliwy.
    I następne pytanie :
    Czy Kościół pomaga mi w spełnieniu tego ? NIE

    Kościół twierdzi, że Bóg chce ode mnie cierpienia, kajania się, pokuty, pokory itd. Ale przeczytajcie fragment biblii w którym król Dawid przenosił arkę przymierza. Bóg kochał Dawida bo on przy tym tańczył, śpiewał i radował się. A wiec Bóg jest tańcem, śpiewem i RADOŚCIĄ.
    Dawid jest najukochańszym czlowiekiem Boga bo w ten wlasnie sposób wielbił go.

    Popieram Pana Pieczyńskiego w zarzucaniu kk chlostania nas grzechem, krzyżem, cierpieniem, karą Bożą. A w biblii wyraźnie pisze : "Nie sadź ..."

    OdpowiedzUsuń
  11. @Mirosław Fijałkowski napisał :
    " Dlaczego [ludzie] nie pojmują, że przecież religiie i kościoły to nie Bóg. Żeby rozmawiać z Bogiem nie potrzebujemy fałszywych pośredników"

    Odpowiedziała mu T.Dobra :
    " wmawianie przez lata, że tylko za jego pośrednictwem (KK) można być blisko Boga doprowadziło do takiej sytuacji."

    Ja tylko dopowiem.
    A co ma myśleć człowiek, gdy od przedszkola uczą go klękać i klepać pacierz a jako taką samoświadomość uzyskuje koło 15 roku życia ? Czyli już 10 lat 'wierzy' kościołowi.

    Z tych dyskusji wyłania się też obraz jak pomóc Polakom, zwłaszcza katolikom.
    Uświadamiać, że PRAWDZIWA DROGA DO BOGA wiedzie przez własne wnętrze, przez 'religię wewnętrzną' jak nazwał to Pan Pieczyński. A nie przez klekanie w kościele.

    Podobne zdanie ma Papież. Zacytujmy za @Optymalionem :

    „Nie musisz wierzyć w Boga by być dobrym człowiekiem. To tradycyjne wyobrażenie Boga jest w pewnym stopniu przestarzałe. Ktoś może być uduchowionym, ale nie religijnym. Chodzenie do kościoła i dawanie pieniędzy nie jest koniecznością. Dla wielu natura może być kościołem. Wielu najlepszych ludzi w historii nie wierzyło w Boga, a w tym samym czasie najgorsze ludzkie uczynki robione były w Jego imieniu.”

    -Papież Franciszek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Janie, to co twierdzi papież Franciszek, kłóci się z działalnością KK. Jeśli takie jest jego zdanie, to powinien rozwiązać tą instytucję, gdyż jej dogmaty przeczą powyższej teorii. Ale wiemy również, że papieżowi znany jest plan Nowego Porządku Świata z jedną religią, której oczywiście chce przewodzić, więc przekształci Watykan w siedzibę demonów.

      Usuń
    2. @T.Dobra :
      " przekształci Watykan w siedzibę demonów."

      My tutaj za panem Pieczyńskim wiemy/wierzymy, że KK JUŻ był jest i nadal będzie siedzibą demonów. Stąd pomysł Polski Laickiej.
      Zresztą, że Watykan to wszetecznica babilońska jest przepowiedziane w biblii.

      Usuń
    3. Nie interesuje mnie polityka, nie śledzę jej uważnie. Tymbardziej nie interesuje mnie polityka Kościoła Katolickiego. Pap. Franciszkiem zainteresowałem się nieco po cytacie z niego przytoczonym przez Optiego. Pomyślałem oo!!?. Przeczytałem parę jego innych wypowiedzi. Na przykład, że dla nikogo nie może być Chrystusa bez Kościoła Katolickiego i widzę że te wszystkie jego, Franciszka umizgi, te gadki o gejach i celibacie, to nie żadna rewolucja w kościele. To wycofywanie się na z góry wyznaczone pozycje. Dalej polityka.(przeklejone z innego mojego posta, ale i tutaj na miejscu). Kościół katolicki jest taki ekspansywny, że nawet chrześcijan nawraca na chrześcijaństwo. Tak, tak. Tylko katolickie chrześcijaństwo. Wchodzi mocno na teren prawosławia. Na skargi patryjarchów prawosławnych hierarchowie katolicy odpowiadaję iż ci pierwsi się skarżą, bo widoczni są słabi. No i widać tu jak im o Panaboga chodzi.

      Usuń
    4. Jakakolwiek " duchowość " - nie może przychodzić do człowieka myślącego - z zewnątrz.
      Bo jeśli uwierzymy, że jesteśmy stworzeni : " na wzór i podobieństwo boga " - to właśnie MY mamy budować duchowość indywidualnie, w sobie, a nie oczekiwać, słuchać, z otwartą gębą i całkowitym bezkrytycyzmem, narzuconych prawd/kłamstw kościoła! Kościół z domniemaną boskością nie ma nic wspólnego. Jest zwykłym, małym, interesownym uzurpatorem! A jego " nauki " są funta kłaków - warte!
      Kościół ogranicza duchowość jednostki, zabrania myślenia, ogranicza się do dogmatu posłuszeństwa!
      A niby dlaczego mamy im wierzyć, do ciężkiej cholery? To niby po " kiego " dobry bóg/domniemany/ dał nam rozum? Rozum skomplikowany, którego meandrów działania do dziś - w pełni - nie poznaliśmy!
      A przecież: do " poznania " paru zdań, paruset zakazów i wielu nakazów... wystarczy kod kreskowy!
      Nie mózg, który przewyższa najnowocześniejsze komputery Pentagonu:)
      Nie wierzę, jestem wrogim kościoła, bo: umiem analizować ich podłość i wielowiekowe starania o własne zyski, profity! Kościół jest najlepszym dowodem, na nieistnienie bogów, których sami tworzymy, w nadziei na " świetlane życie " - po drugiej stronie tęczy.
      Stanisław

      Usuń
    5. " Kościół jest najlepszym dowodem, na nieistnienie bogów, których sami tworzymy, w nadziei na " świetlane życie " - po drugiej stronie tęczy ".
      Pominąłem jedno ważne słowo: powinno być - płonnej nadziei.
      Stanisław

      Usuń
    6. "Nie wierzę, jestem wrogim kościoła, bo: umiem analizować ich podłość i wielowiekowe starania o własne zyski, profity!Kościół jest najlepszym dowodem, na nieistnienie bogów, których sami tworzymy, w płonnej nadziei na " świetlane życie " - po drugiej stronie tęczy "."-Stanisław

      A ja sobie myślę tak, że to wcale nie Ty jesteś wrogiem Kościoła, ale jak wynika z dalszej treści Twego zdania to właśnie jest odwrotnie , Kościół jest Twoim wrogiem i przez to też wrogiem wszystkich, całej ludzkości.
      Bo tylko wróg postępuje tak, jak uzasadniłeś swoją niewiarę i swoja wrogość do niego, która jest spowodowana jedynie przez Kościół a nie przez Ciebie.
      Ja nie miałbym nic przeciw Kościołowi gdyby wypełniał literalnie naukę swojego przywódcy/nauczyciela ,nie papieża ale JHS. Dlaczego?, ano dlatego ,że na końcu księgi zw.Biblią zapisana jest przestroga o nie dodawaniu i ujmowaniu z niej nic. Coś takiego jak "Tradycja" na , którą powołuje się kler jest kompletnym wymysłem i odstępstwem od przekazu biblijnego.
      Ktoś napisał gdzieś ,że chrześcijaństwo jest największym nieszczęściem jakie przytrafiło się temu światu. Ja dodałbym ,że przekleństwem. Kościół to połączenie obłudy i okrucieństwa.
      "Spójrz jak wiele korzyści mamy z jednej bajki o Chrystusie."-papież Leon X do kard.Bembo i inna wersja choć ten sam sens;
      „Wszystkie wieki mogą poświadczyć jak korzystna była dla nas ta bajka o Chrystusie.”
      Nic nie daje takiej władzy nad ludem jak zabobon na straży ,którego stoi przemoc w każdej formie.

      Usuń
  12. Ja rozumiem ideę Polski laickiej, jako miejsca, gdzie nasze duchowe życie będzie naszą indywidualną, prywatna sprawą. Gdy przenosimy je do przestrzeni publicznej, zawzięcie dyskutujemy i przekonujemy innych o naszej jedynie słusznej prawdzie, nie ma już mowy o żadnej duchowości. Dla mnie wszystkie zinstytucjonalizowane religie to niegdyś piękne idee, które, gdy zamieniają się w ideologie są równie groźne, jak każdy system totalitarny. Jestem za Polską laicką. Chcę żyć w kraju, w którym obowiązuje prawo, szanujące osobistą wolność wszystkich obywateli, niezależnie od ich wiary i przekonań, płci, koloru skóry. Kościół, który zamiast służyć ludziom, posługuje się nimi dla osiągnięcia swoich własnych, bynajmniej nie duchowych celów, nie jest żadnym autorytetem i nie życzę sobie, aby dyktował mi, jak mam żyć, jakich wyborów dokonywać. Uważam, że prawdziwa duchowość może być rozwijana i kultywowana tylko w laickim kraju i nie widzę tu żadnej sprzeczności. Moje duchowe bogactwo nie wymaga ode mnie manifestacji ani postawy misyjnej. Nie mam potrzeby nawracania ani zbawiania nikogo, dlatego inne kultury, religie są dla mnie po prostu przejawem różnorodności, nawet te najbardziej ortodoksyjne, jeżeli przynależność do danego systemu jest świadoma, dobrowolna i w pełnym poczuciu odpowiedzialności oraz dany system nie uzurpuje sobie prawa do ustanawiania jedynie słusznego porządku. ma Pan rację Panie Krzysztofie, że głównym powodem naszego polskiego problemu jest niska świadomość i brak merytorycznej wiedzy. Żyjemy w społeczeństwie, gdzie wciąż się wierzy, że Matka Boska była polką, Chrystus, wydanym przez "tych" żydów na mękę, królem Polski, a kk jedynym przedstawicielem Boga na ziemi. Mamy więc 2016 rok i u władzy tych, którzy na własne zbawienie chcą zasłużyć grzebiąc w sumieniach innych ludzi, zamiast we własnych. Ma Pan rację, że trzeba zacząć mówić pełnym głosem, dosadnie i merytorycznie, może przynajmniej obudzi to tych, którzy myślą samodzielnie, ale dotychczas byli bierni, bo tak wygodniej (oczywiście do czasu), albo się zwyczajnie boją, bo przecież w Polsce tak łatwo jest obrazić uczucia religijne. Pozdrawiam i chętnie wpiszę się na listę domagających się rozdziału państwa od jakiegokolwiek kościoła. Dorota Dolińska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo Pani Doroto!
      Wbrew pozorom Duchowość należy zrozumieć, a Boga poznać a nie uwierzyć w niego. Mozna to zrobić tam gdzie nie ma nacisku na tylko jedna i właściwą drogę. Każdy z nas jest inny przez co ma swoja osobista droge poznania. Gotowce nie istnieją dla indywidualistów! KK podsyła gotowca - ale nie wiadomo dokad prowadzacego - bo na pewno nie do Boga! Nie rozwine dokad by nie robić zamieszania na blogu

      Usuń
    2. Kościół kat. zapomniał o czymś takim.. jak pokora. Ich wersja " uduchowiania ", przypomina, a raczej JEST - skrajną indoktrynacją, narzucaniem własnych przekonań, jako jedynie słusznych i - co gorsza - obowiązujących wszystkich. Kościół nie ma żadnych merytorycznych przesłanek ku temu, a jego buńczuczne zachowania - nie są powodowane " prawdą ", ale bezprzykładną pychą i zadufaniem. Zachowania kościoła - to perfidne działania sekty, której zadaniem jest takie ogłupienie, żeby każdy objaw indywidualnego myślenia, był, przez samych próbujących, uznany za: bunt, grzech, wystąpienie przeciw...
      Prof. Tischner mówił, że właśnie ludzie myślący, poszukujący, analizujący swoje wnętrze, swoją duchowość - są bliżsi boskości, bo:
      Są ciągle w jej/boskości - kręgu. W odróżnieniu od tych, którzy bezkrytycznie, bezrefleksyjnie - przyjmują - podane im - na kościelnej tacy, recepty na życie wieczne...I to właśnie jest skrajnym przejawem pychy i braku skromności.
      Stanisław

      Usuń
  13. Zgadzam się. Ale KK jest jaki jest i inny nie będzie. Nie wygląda by były to też czasy do jakiejkolwiek zmiany. Z kościołem dziś nic nie da się zrobić. Trzeba zastanowić się raczej dlaczego ci wszystcy biedni ludzie są tak przyssani do KK. Dlaczego utożsamiają KK z Bogiem. I czy tutaj da się coś zrobić. Choćby pomalućku. Dobrym przykładem zaciemnienia umysłu (wzorcowego dla tego tematu ) jest moja teściowa. Porządna kobita, ale troche mocherowa. Miała ostatnio wypadek i zamieszkała z nami już od jakiegoś pół roku. Ma dostep do literatury buddyjskiej i zaczęła ją podczytywać. Nie wiem ile zrozumiała, ale w pewnym momencie zaczeła zgłaszać wątpliwości co do prawdziwości dogmatów kościoła. Zapytana powiedziała jednak, iż łatwiej jej zrezygnować z Katolickiego Boga osobowego, niż z Jana Pawła II. A zresztą jak tu nie iść na majówki. Ma równierz silne przekonanie że każdy patriota polski musi być katolikiem. No i co tu z takimi zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że Twoja teściowa jest kobietą mocno wiekową. Jeśli nie można zmienić poglądów o wiele młodszym, którzy codziennie brylują w okienku telewizora, to nie wymagaj od teściowej, żeby na starość ochłonęła, skoro przez dziesięciolecia była karmiona tą propagandą.
      Karol Wojtyłą już za życia był dla nich świętym, choć ja osobiście - nie wyczytałem, z jego przemówień, nic tak cennego, ważnego - co by wzmacniało jego rolę - jako przyszłego świętego. Wielbienie go, przypomina fanatyzm, a wspominanie jego grzechów, czy świecko ujmując: ułomności, zawsze było i będzie przyjmowane jako profanacja człowieka bez skazy! Tym się charakteryzuje fanatyzm, kult jednostki, czy jak to nazwać...
      Stawiano mu pomniki za życia, choć już wtedy znane były fakty tuszowania i "chowania" pedofilii w kościele. Właśnie przez Wojtyłę. Słabo też " protestował " - wobec bezmyślnemu uwielbieniu, które materializowano tysiącami, często koszmarnych - pomników.
      Byłbym zadowolony i prawie szczęśliwy, żeby spełniło się to, o czym pisze Dorota Dolińska, nieco wyżej :
      " Chcę żyć w kraju, w którym obowiązuje prawo, szanujące osobistą wolność wszystkich obywateli, niezależnie od ich wiary i przekonań, płci, koloru skóry. Kościół, który zamiast służyć ludziom, posługuje się nimi dla osiągnięcia swoich własnych, bynajmniej nie duchowych celów, nie jest żadnym autorytetem i nie życzę sobie, aby dyktował mi, jak mam żyć, jakich wyborów dokonywać ".
      Póki co, za chwilę będziemy mieli państwo wyznaniowe.
      Bo wybieramy zindoktrynowanych durniów, jak to wykazały ostatnie wybory...
      Stanisław

      Usuń
    2. Bo wybieramy zindoktrynowanych durniów, jak to wykazały ostatnie wybory...
      Stanisław
      Wybierają , drogi Stasiu , wybierają i ja(nie tylko ja) się do nich nie zaliczam. Wybrało jedynie niecałe 19% uprawnionych do głosowania.
      Teraz już wiem dlaczego Platon tak psioczył albo
      pis-ioczył na demokrację. Demokratyczne wybory nie zawsze muszą być mądre. I nie wiem jaki byłby wybór gdyby frekwencja wyborcza oscylowała wokół 100%.
      Biorąc pod uwagę to ,że przyjmuje się ,że nasze społeczeństwo w ponad 90 %-tach jest skatolicyzowane można spodziewać się korzystnego wyniku/wyboru dla ogólnonarodowego zgłupienia pod sztandarami dominującego zabobonu.
      Tak dzieje się gdy świadomość ludzka znajduje się w niewoli własnych urojeń ,a granice absurdu nie znają granic.

      Usuń
    3. Trochę humoru w wykonaniu Mleczki:
      https://pbs.twimg.com/media/Ch1tfRrXIAARIDp.jpg
      Co nam, cholera, pozostało? :))
      Pozdrawiam
      Stanisław

      Usuń
    4. Domyślam się Optymalionie, że nie wsparłeś tego " krótkonogiego " dziwoląga.
      Ja też nie oszalałem...
      Podzielam Twoje wątpliwości co do wyniku wyborów, przy większej frekwencji:(
      I żal doprawdy, ściska cztery litery, że jesteśmy tak zniewoleni, tak - prozaicznie - głupi...
      Stanisław

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  14. Kilka dni temu długopis-Duda odznaczył W. Półtawską, najwyższym odznaczenie państwowym. Za co? Bo przyjażniła się z K. Wojtyłą...Uważam to, za profanację najwyższego odznaczenia, ale co charakterystyczne: wytycza kierunek państwa pis!
    Idee fixe Półtawskiej jest małżeństwo i rodzina. A właściwie małżeństwo, rodzina i propagowanie niezwykle konserwatywnych poglądów na temat relacji kobiety i mężczyzny, instytucji małżeństwa, procedur sztucznego zapłodnienia, a także antykoncepcji i przerywania ciąży. Pani doktor przez lata wygłasza liczne odczyty, prowadzi nauki dla młodzieży, działa, działa, działa. Jest inicjatorką akcji „Deklaracja wiary lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej”. W tym niezwykle kontrowersyjnym dokumencie sygnatariusze wprost stwierdzają, że ważniejsze od procedur medycznych są poglądy lekarza, a prawo boskie ma prymat nad ludzkim.
    Drugim odznaczonym był red. Wildstein/przepraszam jeśli przekręciłem nazwisko/. To też znamienne i wytycza kierunki...
    Kiedyś o tym odznaczeniu decydowała Kapituła, dziś sam prezydent, bo kapituła " wzięła i zrezygnowała ":( Nie chcąc firmować takich " bohaterów " :(
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Stanisławie
      Takie odznaczenia jaki ptak. Nie ma w rzeczywistości orła białego ale jest jego ornitologiczny order.

      Usuń
    2. Order Orła Białego – najstarsze i najwyższe odznaczenie państwowe Rzeczypospolitej Polskiej nadawane za znamienite zasługi cywilne i wojskowe dla pożytku Rzeczypospolitej Polskiej, położone zarówno w czasie pokoju, jak i w czasie wojny. Nie dzieli się na klasy. Nadawany jest najwybitniejszym Polakom oraz najwyższym rangą przedstawicielom państw obcych.
      To encyklopedyczna definicja tego odznaczenia. Ani Półtawska, a tym bardziej Wildstein - nie wyczerpują tych warunków.
      Stanisław

      Usuń
  15. Dotarła do mnie ciekawa informacja dotycząca orderu orła białego. Jest tylko dwóch dziennikarzy posiadajacych to odznaczenie. To Adam Michnik i Bronisław Woldstein. Obydwoje są żydami! Czy to nie podważa rangi tego odznaczenia?

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Obydwoje są żydami!Czy to nie podważa rangi tego odznaczenia? pisze Bogdan.

    Że są żydami - to nie podważa. Nie podważało by nawet w sytuacji gdyby któryś z nich napawdę okazał by się kobietą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podważało by gdyby byli kobietami. Wszak kobieta też jest człowiekiem. Żyd jednak jest najeźdźcą - chyba ze nie dostrzegasz tego

      Usuń
    2. Bogdan56 Fdhfdgf; Człowieku! Przemyślałeś to co wpisujesz? Pomyliłeś blogi i tematy. Chyba nie tutaj Twoje miejsce?

      Usuń
    3. " Żyd jednak jest najeźdźcą "... twierdzi Bogdan56.
      A kogóż to Żydzi najechali? Coś mi to śmierdzi katolskim antysemityzmem:(
      Stanisław

      Usuń
    4. Wskarz mi jego ziemie ojczystą! Nie mów o Palestynie bo tam wrócili z [niewoli egipskiej] - czy aby na
      Raczej jestem własnowiercą i odrzucam wszystkie religiepewno?

      Usuń
  19. Gdybym dostrzegał, tobym napisał. Fakt, że znani mi osobiście żydzi, nie zachwycili mnie swoim stanem umysłu. Zazwyczaj byli chorobliwie pazerni. Ale znam ich kilku, więc nie uogólniam. Sądze że są różni. Mam takie delikatne przeświadczenie, że pomimo większego potencjału myślowego, czyli potocznie zwanych zdolności, mają oni słonności do zaciemnień umysłu. Jeżeli mam z nimi kontakt, co nie bywa często, to jestem bardziej uważny. Ale nie mam do nich nienawiści, bo nie mam do nikogo. Nawet do księży. Patrze na nich jak na biednych chorych ludzi, którym wbrew pozorom, ich przypadłości na dobre nie wyjdą. Jak nie w tym żywocie to w następnych. I najwyżej takie spojrzenie i tobie bym polecał, bo teraz będziesz zdrowszy i spokojniejszy, a kiedyś to także może być dla ciebie dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze - wiesz że mam dla Ciebie szacunek - jednak chcę zwrócić uwagę na fragment Twojej wypowiedzi ,,Patrze na nich jak na biednych chorych ludzi", - No i pozwalasz poprzez nie podejmowanie działań powoli podstepem wchodzić sobie na głowę, okradać spizarnię i gwałcić zonę? Tutaj moim zdaniem zachodzi określenie poziomu Tolerancji. Lub nawet dla wielu prawidłowe określenie definicji Tolerancji. Mamy wmawiane [miedzy inn przez żydów] ], że tolerancja to uległość! Chyba oboje się z tym nie zgadzamy. Dlatego ja jasno i dobitnie okreslam swoją granice której nie pozwalam przekraczać
      Byc może ostatnio jestem szczególnie mocno zakręcony w stronę tradycji Słowiańskiej i dostrzegam wyraźniej krzywdy wyrządzone nam przez pustynnych wichrzycieli. Może powinienem bardziej się wyciszyć - tak jak mówisz. Napewno nie wyjdzie mi to na złe
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. @B56 napisał :
      " No i pozwalasz poprzez nie podejmowanie działań powoli podstepem wchodzić sobie na głowę,"

      To trochę nie tak.
      Tolerancja, działanie i widzenie to są zupełnie RÓŻNE rzeczy. To, że widzi kogoś chorym nie oznacza, że pozwala mu się krzywdzic.
      Rownoważność akceptacji i 'pozwalania na wszystko' jest schematem wbudowanym przez społeczeństwo i Kościół po to byś pozwalał na wszystko przedstawicielom Boga. Dzieci są przyzwyczajone akceptować i pozwalać rodzicom na wszystko. Bunt rodzi się potem.

      To jest kolejne wykrzywienie biblii przez księży. W biblii pisze wyraźnie :
      "... JAK siebie samego"
      Czyli naucz sie kochać siebie a potem tak jak siebie tak kochaj bliźniego.
      Reasumując :
      Jak Ci krowa wejdzie w szkodę to ją z miłością doprowadź na pole sąsiada :-)))

      Usuń
    3. Akcja a Akceptacja.

      Przyszedł mi fajny przykład do głowy.
      Masz trawnik a na nim drzewa.
      Z drzew spadają liście.
      Widzisz, że tak jest Ale nie przeszkadza Ci to wziąść grabie i zgrabic te liście. Akceptujesz trawnik i drzewa. Gdybyś nie akceptowal drzew, wzialbys siekiere i ściął drzewa.

      Akcja i akceptacja to pojęcia z delikatną równowaga. Większość umysłów egzotycznych ma ja zakłóconą .

      Usuń
    4. egzotycznych = egotycznych

      Sorry ...

      Usuń
    5. Z tymi drzewami to chybiony przykład - mój trawnik, moje drzewa, moje liście, a krowe sąsiada batem.
      Ogólnie to zgadzam sie z Twoja wypowiedzia i przyznaje rację. Kładę jednak nacisk na tysiąclecie manipulacji gdzie zdrajca [Stanislaw]zostaje świętym, a przedsrawiciel Państwa Bolesław Śmiały wygnańcem. Nie godzę się z tym by zdrajcy byli utrzymywani z naszych pieniedzy. Przedstawicieli Vatykanu niech utrzymuje Vatykan, a nie my! Za każde wykroczenie popełnione na naszym narodzie chowaja sie za jego murami. To jest całkowicie wynaturzone i godne potepienia, a oni stawiaja sobie pomniki [nawet za życia]

      Usuń
    6. @ Piotr
      "Mam takie delikatne przeświadczenie, że pomimo większego potencjału myślowego, czyli potocznie zwanych zdolności, mają oni słonności do zaciemnień umysłu."

      Przeczytaj uważnie t pozycję a wiele ci to wyjaśni;
      https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2013/01/kontrowersja-syjonu-douglas-reed.pdf

      Usuń
    7. Przeczytam po południu to się ustosunkuje. Ale niewiem co bym przeczytał, to nie zmieni mojego nastawienia do ludzi

      Usuń
    8. Nie jesteś w stanie tego przeczytać jednego popołudnia to po pierwsze a po drugie nikt nie zmusza Cię do jakiejkolwiek zmiany ,ona co najwyżej jeśli nastąpi to samoistnie(nie koniecznie po lekturze tej książki ale zupełnie czego innego, a na to potrzeba jednak trochę czasu)) ,tak że się sam zdziwisz. Buddyzm tylko Ci w tym pomoże - jest konsekwentny i kieruje się wieloma mądrościami.

      Usuń
    9. Przeczytałem 67 procent tekstu.  Mam obraz o co chodzi. Nie zmienia nic, bo mam wyrobione zdanie o świecie. Tym ziemskim. A czy to żydzi czy nie żydzi. To tylko didaskalia

      Usuń
    10. To co napisałem wyżej nie oznacza jednak, że nie nabyłem nowej wiedzy która jeszcze dokładniej poukładała mi klocki na swoich miejscach. Jeszcze raz warte jest jednak podkreślenia że od samsarycznego świata, który widzimy jako zewnętrzny i materialny nie można się spodziewać jakiejkolwiek generalnej harmonii. Ten świat taki nigdy nie był i nigdy nie będzie. Nie da się naprawiać tego świata,gdyż jest nienaprawialny. Taką ma istotę. Można naprawiać siebie i wtedy świat stanie się wspaniały i zrozumiały

      Usuń
    11. " Nie da się naprawiać tego świata,gdyż jest nienaprawialny. Taką ma istotę."- Piotr

      Zgadzam się ,nie można naprawić tego świata robiąc zawsze to samo ,nie można wtedy spodziewać się innych niż dotychczasowe efektów.

      "Można naprawiać siebie i wtedy świat stanie się wspaniały i zrozumiały."- Piotr

      Można i trzeba naprawić samego siebie po to, by faktycznie świat stał się wspaniały i zrozumiały.
      Tylko jest jedno małe zastrzeżenie ,trzeba wiedzieć jak to zrobić. Czy ta wiedza jest dostępna powszechnie?
      Ba ,czy ta wiedza jest prawidłowo rozumiana jeśli jest znana? Bo było i jest wiele dziedzin znanych ogółowi co się do jednego sprowadza,że jednak nie wiedzą co robić.
      A jeśli już coś robią to jak zwykle źle,jak po owocach ich poznajemy.
      Cieszy mnie ,że jest pewna ,co prawda znikoma liczba ludzi ,którzy dotknęli tematu i istoty rzeczy aczkolwiek do wspólnego celu prowadzi jak widać wiele dróg.
      Czas pokaże czy słuszne.
      Przypomnę tylko tkniętego przebłyskiem świadomości F. Nietzsche , który w swoich dziełach nawołuje do "przewartościowania wszystkich wartości".Nie wiedząc w ogóle w jaki sposób to osiągnąć. Ważne co ,tylko nie wiadomo jak, bo ten świat jest nienaprawialny wg.Ciebie i nie tylko Ciebie. Jeśli istotą tego świata jest nienaprawialność to po prostu trzeba go zniszczyć i budować potem od nowa , pytanie ,kto, co i jak i gdzie. Obawiam się nowej/starej bajki o Adamie i Ewie.
      Lub nie będzie na ale będzie las.

      Do tego potrzeba ludzi o wysoce sprawnych o najwyższej biologicznej strukturze-budowie i sprawności funkcji mózgach,przecież to organ będący istotą człowieka.
      Tam "gromadzi" wszystko to o czym tutaj piszemy. Możliwości tego organu są praktycznie nieograniczone i jeśli się ograniczają to powodują to czynniki ekologiczne czyli możliwe do usunięcia w niedługim czasie.

      "Gdyby wszystkie fale strumieni zen były takie same, niezliczone rzesze zwykłych ludzi ugrzęzłoby w błocie."

      Usuń
    12. @Optymalion napisał :
      " Tylko jest jedno małe zastrzeżenie ,trzeba wiedzieć jak to zrobić. Czy ta wiedza jest dostępna powszechnie?"

      Tak
      Ta wiedza jest dostępna. Wystarczy po nią sięgnąć.

      Piotr odpowie Ci po buddyjsku ja napiszę po katolicku.

      Świat jest nienaprawialny....
      W/g mnie jest to troszkę niedokładnie. Rodzimy się to widzimy prawdziwy świat. Potem na skutek wychowania powstają schematy myślowe (tzw.programy). Z nich powstaje nasze ego z którym się utożsamiamy. Ego i programy tworzy iluzoryczny świat, który przesłania nam ten prawdziwy.
      I teraz ...
      Ten iluzoryczny świat jest nienaprawialny bo jest iluzją. Jest naszym wytworem. Zmieniamy go zmieniając swoje ego, swoje programy. Nazywamy to zmianą siebie. Tak dokładniej dążymy do pozbycia się schematów myślowych/programów ew.świadomego ich zmieniania. Jeszcze dokładniej to dążymy do ODUTOŻSAMIENIA ze schematami i programami ego. Można to nazwać zatrzymaniem myśli. Kogoś, kto świadomie zmienia siebie ja nazywam przebudzonym.
      Jeśli potrafimy zatrzymać myślenie na dowolnie długi okres A w razie potrzeby go uruchomić to nazywamy to oświeceniem. Wtedy zobaczymy świat bez zniekształceń ego - świat prawdziwy.

      To skrótowy opis.

      Ludzi, którzy dostąpili oświecenia było faktycznie niewielu lecz zostawili wiele wskazówek i opisów.
      Wiele przebudzonych ludzi korzystało z tych wskazówek. Ale ciężko ocenić czy są to prawidłowe wskazówki w sensie ogólnym czy nie.
      Można ocenić to w sensie osobowym. Dla mnie te wskazówki i taki sposób przemiany jest SUPER. Ja i Świat wokół mnie się porządkuje. Nabiera piękna, jasności, radości. Traci swoje tzw.złe cechy - nienawiść, złość itd.

      Zmiana siebie (rozwój duchowy/wewnetrzny) jest prawdziwą odpowiedzią na stwierdzenia Nietzsche. W procesie rozwoju duchowego przewartosciowaniu ulegają pewne pojęcia. We mnie zmieniły się Miłość, wolność, empatia, zaufanie, i wiele innych.

      Jestem zdania, że każdy może w każdej chwili zacząć zmieniać siebie a więc i swój świat. Nie potrzeba do tego niczego poza dobrymi chęciami :-)))

      Reasumując ...
      Każdy widzi swój własny świat.
      Np.Maciarewicz widzi świat z zamachem smoleńskim, ja widzę z wypadkiem samolotowym.
      Świat jaki widzimy jest naszym wytworem, wytworem ego. Zmieniamy go zmieniając siebie. Jeśli potrafimy całkowicie zatrzymać myśli/ego zobaczymy prawdziwy świat.

      Usuń
    13. Jeszcze raz warte jest jednak podkreślenia że od samsarycznego świata, który widzimy jako zewnętrzny i materialny nie można się spodziewać jakiejkolwiek generalnej harmonii. (Cytat z mojego tekstu)

      Ten iluzoryczny świat jest nienaprawialny bo jest iluzją. Jest naszym wytworem. ( Jan )

      Te teksty różnią się formą nie treścią więc dlaczego

      W/g mnie jest to troszkę niedokładnie ( Jan)

      Usuń
    14. @Jan Kowalski
      Janku ,zupełnie nie zauważyłeś lub pominąłeś celowo lub nie, kwestię mózgu. Mogę zgodzić się co rozumowania na pewnym poziomie znajomości takiej czy innej wiedzy , która jak wspomniałem ,może być albo prawdziwa albo fałszywa. Rzecz w tym ,żeby ludzie potrafili rozróżnić , która którą/jaką jest.
      Już wielokrotnie o tym pisałem ,że musi być coś na rzeczy ,że ludzie rozumują przeważnie źle - (po owocach ich poznaliśmy) , gdyby nie to, nie byłoby tej dyskusji. Gdyby było dobrze na tym świecie nie byłoby całej tej zafajdanej historii ludzkości i usiłowań jej zmiany.
      My ludzie posługujemy się mózgami i to one są odpowiedzialne za to jak jest, a że jest nie tak jak być powinno stąd takie a nie inne dyskusje.
      A tak na kanwie tego wszystkiego, przypomniało mi się ,że jest to niejako znana skądinąd ,jako " jedność i walka przeciwieństw".

      "Świat jest nienaprawialny...."

      Świat jest naprawiany, jedynie trzeba wiedzieć co zrobić i mieć chęć do takiej zmiany. Jeśli takiej wiedzy nie ma ,to jest nienaprawialny. Wiedza jest ,tylko jest nie przyjęcia przez tych i takich , którzy na tym cokolwiek wg.ich mniemań stracą. A TO SIEDZI W SPACZONYM MÓZGU.

      Usuń
    15. @Opty :
      " wiedzy , która jak wspomniałem ,może być albo prawdziwa albo fałszywa."

      Nie pominąłem umysłu. Nazwałem go ego.

      @Opty :
      " Prawda może przyjść jedynie do umysłu,który jest wolny od znanego."

      W/g tego cytatu wiedza nie może być prawdą. A wiec żadna wiedza nie może uczynić swiata prawdziwym (a więc w/g mnie naprawionym).

      Lub inaczej ...

      W/g mnie w każdej chwili istnieje świat prawdziwy. Ale NIKT go nie widzi. Każdy widzi SWÓJ własny świat. Naprawa świata to staranie się zobaczenie świata prawdziwego i działanie w/g tego co widzisz.
      Czyli dopóki nie zobaczysz swiata prawdziwego to zmiany świata są głupie i nie ma wiedzy jak dobrze zmienić świat prawdziwy.
      Neron, Hitler, Stalin, Piłsudski, Kaczyński i każdy z nas zmienia świat w/g tego jak go widzi. A że nikt z nas nie widzi świata prawdziwego to i zmiany są jakie są. Możliwe, że to z powodu złej diety, czyli uszkodzenia mózgu "złym żarciem".

      Reasumując ...
      W/g mnie najpierw trzeba zobaczyć prawdziwy świat a potem ew.go zmieniać.
      By zobaczyć prawdziwy świat trzeba oczyścić umysł za pomocą rozwoju duchowego, medytacji i innych metod.

      Usuń
    16. Tak naprawdę prawdziwy świat w/g mnie zobaczyło troche ludzi. Jezus, Budda, Mahawira i inni. Zostawili wskazówki jak zobaczyć prawdziwy świat i jak w nim żyć by było dobrze. Ale co KK zrobił ze wskazówkami Jezusa widzimy wokół siebie. Muzułmanie to 'produkt' Mahometa itd.

      Dlatego Pan Pieczyński jest super bo otwarcie pokazuje to gówno wytworzone przez KK i namawia do SAMODZIELNEGO działania.

      POPIERAM !

      Usuń
    17. @Piotr W.:
      " Te teksty różnią się formą nie treścią więc dlaczego

      W/g mnie jest to troszkę niedokładnie (Jan)"

      Po pierwsze w/g mnie my nie widzimy JEDNEGO świata, tylko każdy widzi SWÓJ Świat.

      Świat, który widzimy jako zewnętrzny jest naszą iluzją w przeważającej części. Jest więc o tyle naprawialny o ile MY jesteśmy 'naprawialni'. Jeśli jesteśmy naprawialni, zmieniamy się wewnętrznie, to naprawiamy jedynie SWÓJ świat.
      Nikt nie potrafi zmienić swiata innej osobie.
      Świat, który widzimy ma tyle harmonii ile harmonii jest w nas.
      Jeśli zwiększymy harmonię w sobie, nasz świat też nabierze większej harmonii.

      Reasumując ...
      Prawdziwy świat jest pełen harmonii i jest zmienialny. Niestety, trzeba go najpierw zobaczyć a potem zmieniać.

      Krótko mówiąc różne światy mają różne właściwości :-)))

      Usuń
    18. Polecam ten niepełny ale wiele mówiący tekst;

      "Prawda jest tym, czego szuka dzisiaj rodzaj ludzki. Dzięki niej my wszyscy żyjemy. Myślenie, które jest jednocześnie dla człowieka darem od swojego stwórcy, kiedy przez niego wykorzystuje prawa otaczającej go rzeczywistości, odpowiednio ukierunkowane, może doprowadzić do powstawania rozwiązań jego codziennych problemów.
      Potrzeba jest matką wynalazków, więc człowiek korzystając z prawa przyczyny za każdym razem, kiedy pojawia się w jego środowisku problem, pytając się „dlaczego?”, otrzymuje naturalnie informacje z otoczenia, które pomagają mu stopniowo go rozumieć i rozwiązać. Im częściej myśli o przyczynie problemu, tym szybciej otrzymuje rozwiązanie. Prawda o żywieniu optymalnym przynosi zdrowie organizmowi człowieka. Jest ona najczęściej stosowana tam, gdzie zaczyna powstawać choroba, na którą żadne inne lekarstwo nie mogło zadziałać. Kiedy zmuszony cukrzycą, miażdżycą, nadwagą, nerwicą człowiek styka się z ŻO po raz pierwszy, w miarę jak zaczyna stosować to żywienie, odczuwa pozytywne zmiany, które odkręcają proces panującego w nim negatywizmu - jego choroby. Stopniowo, w tym już nowym człowieku, nazywanym „optymalnym”, rozwija się automatycznie proces zdrowego myślenia, który naturalnie otwiera przed człowiekiem, swoją wyższą świadomość. Ona to, z czasem, wewnętrznym głosem prowadzona, wymusza na człowieku stosującym żywienie optymalne działania, które dopraszają się, podświadomie, a potem świadomie, aby zasada proporcji jemu towarzysząca została wykorzystana w środowiskach medycznych. Dzięki pokonaniu choroby w sobie, tą właśnie metodą, doświadczenie pragnie uświadomić pozostałych o nowych, prostych możliwościach odzyskania pozytywnych wartości w sobie. Wśród tak wielu jednak metod leczenia, gotowych rozwiązań jakie dostarcza medycyna w postaci „magicznej tabletki”, większość chorych osób wciąż woli wierzyć, że coś za nich pomoże im stać się zdrowymi ludźmi, niż spoglądając na siebie stwierdzić, że to wszystko moja wina i że tylko ode mnie zależy moje własne zdrowie.
      (...)
      Piotr Kraus
      Arkadia „Kraus” Bielsko-Biała
      piotr@arkadiakraus.com

      więcej – w lutowym numerze miesięcznika „Optymalni”
      To "więcej" to pozostałe 3/4 tekstu , którego niestety nie ma na necie , ja mam w miesięczniku "Optymalni" ,ale wybaczcie za dużo byłoby przepisywania.
      Szkoda, bo tekst jest wymowniejszy niż wszystkie inne pokrętne tłumaczenia dlaczego jest jak jest a jak być nie powinno.Ci ,co czytają moje wpisy łatwo domyślą się o co chodzi. A chciałem jedynie pokazać ,że nie jestem osamotniony w swoim myśleniu ,warto czasami zapoznać się z tematem ujętym w sposób dla każdego indywidualny ale zachowując ten sam sens.

      Usuń
    19. W suplemencie retrospektywnym polecam zapoznanie się z
      http://www.arkadiakraus.fora.pl/dr-jan-kwasniewski-odpowiedzi-na-listy,24/lech-walesa-postawilem-na-kwasniewskiego,15.html

      Usuń
    20. @Opty zacytował :
      " Prawda jest tym, czego szuka dzisiaj rodzaj ludzki. Dzięki niej my wszyscy żyjemy. "

      Tekst jest mądry Ale w/g mnie lekko tendencyjny. Nie do końca pokrywa się z moim doświadczeniem. A i ze statystyką też się trochę kłóci.
      Po pierwsze 'przebudzenie' u mnie nastąpiło po 'zachorowaniu'. Statystycznie rzecz biorąc u większości ludzi też tak się stało. Przebudzenie nastąpiło po jakimś 'załamaniu'.
      Drugie to statystycznie więcej osób przebudzonych i odwiecznych było na wschodzie, gdzie preferuję się dietę wegetariańską.
      Trzecie to trochę zbyt gładko tekst przeszedł od ciała do ducha. W/g moich obserwacji i jedno i drugie wymaga 'starań' Ale innych.

      Rozumiem, że potencjał diety optymalnej w zakresie rozwoju wewnętrznego i świadomości jest nieznany, dlatego pod Twoim wpływem przechodze na tą dietę i to sprawdze.

      Usuń
    21. odwiecznych = oświeconych ...

      Usuń

    22. statystycznie więcej osób przebudzonych i odwiecznych było na wschodzie, gdzie preferuję się dietę wegetariańską.(Jan)
      Nie do końca to prawda.
      Wegetarianizm zdecydowanie jest związany z religią , ale istnieje w Indiach wiele odłamów hinduizmu i jedni mogą jeść mięso, inni nie. Np. wyznawcy Hare Kryszna zawsze są wegetarianami. Ogólnie zakazana jest wołowina i cielęcina. Ale w Indiach mieszka też wielu muzułmanów i oni z kolei nie jedzą wieprzowiny. Dlatego najpopularniejsze w całym kraju są drób i baranina. No i trzeba jednak przyznać, że Indie to królestwo warzyw! Je się dużo ziemniaków, soczewicy, cieciorki, groszku i mało znanej w Polsce okry. Wegetarianami jest 60% społeczeństwa, a wśród nich wiele osób to weganie, oni nie jedzą żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego. Buddyzm nie narzuca wegeterianizmu. Zwraca tylko uwagę, że należy zabijać zwierzęta dla zjedzenia z pełną rozwagą. Dokładnie tyle ile potrzebne by naprawdę zjeść. Marnowanie życia zwierząt,w postaci wyrzuconej do śmieci kiełbasy, gdy się ją nierozsądnie nakupowało w nadmiarze jest niewskazane. Nie powinno sie też zabijać zwierząt własnoręcznie, gdyż gromadzi to złe wrażenia,może stać się przeszkodą na drodze duchowej.W trakcie uprawy roślin i z powodu tej uprawy giną też wielkie ilości istot. Głównie owadów , małych ssaków, płazów i gadów. Co za różnica czy śmierć zająca od pestycydów, czy krowy w rzeźni. Śmierć krowy jest tylko bardziej spektakularna. Ubój tylko powinien być humanitarny, nie powinno być długiego stresu dla zwierzęcia, a u nas nie jest to zdaje mi się regułą. W Tybecie i Tajlandii Buddyści jedzą mięso. Są zalecenia Dalejlamy i Karmapów by ograniczać jedzenia, ale głównie na poziomie by nie marnować żywotów

      Usuń
  20. Przemyslałem bardzo dokładnie i dlatego ze mam wątpliwości zadaje pytania. Temat faktycznie wpadł przypadkiem z wpisu Stanisława.
    Potrafisz powiedzieć mi gdzie jest moje miejsce? ciekawe - czekam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Bogdan56 :
      " Potrafisz powiedzieć mi gdzie jest moje miejsce? ciekawe - czekam!"

      Ja broń Boże nie chce Ci wskazywać żadnego miejsca, jedynie pokazać coś ciekawego.
      W innym wątku Pan Pieczyński pisze KOMU zależy na tym byśmy byli ksenofobami.
      (ksenofobia - strach przed obcymi)

      Usuń
    2. Janie! Nie do Ciebie było skierowane " Potrafisz powiedzieć mi gdzie jest moje miejsce? ciekawe - czekam!". Do Ciebie nie mam zadnych uwag,To było do Mirosława Fijałkowskiego
      Na temat ksenofobii ogladnij cudowny filmik z wykładu prof Bogusława Wolniewicza. Tłumaczy po kolei ksenofobię, nacjonalizm, rasizm i antysemityzm tłumacząc jak jesteśmy tym manipulowani

      Usuń
  21. Boguś, gdybyś tak widział świat jak ja go widzę, to zostawało by ci  więcej energii na rzeczy przyjemne. Najbardziej wkur...a jak się dostanie po ryju przypadkowo bez swojej winy. Siedzisz sobie we własnym ogródku, po spelunach sie nie włuczysz , a tu wpada facet 215 cm wzrostu i bęcki ci robi. Nie dość że kufa sprana, to dusza płacze, że za darmo dostałem. Pewnikiem się ogromny debil w numerach domów pomylił. Bo jak byś te same łoty dostał, ale od kolegi co mu żonę bałamuciłeś jak on był na delegacji, to pysk by tylko bolał, a dusza nie. I było by jakoś lepiej. Widzisz ty myślisz że na tych żydów i ten KK to nie zasłużyłeś. Na nic złego w ogóle nie zasłużyłeś i co ci się złego stanie to dla ciebie niesprawiedliwe. A MOŻE JEST INACZEJ. Może na to wszystko zasłużyłeś bo taką masz karmę. Może dawniej, albo, nieskończenie dawniej tak żeś kolego baciarzył, że teraz zbierasz tego plony.
    Myślisz że życie to powinno być jakimś ideałem. Spodziewasz się tego i jesteś zawiedziny. A ono takie nie jest i kto o tym wie zawodu nie doznaje. I tak ja mam właśnie. Karmę też widać w tym zakresie mam lepszą, bo mnie żydzi żony nie gwałcą ani w twarz nie plują. A jak mi czasami nie chcą wydać reszty z piątki, to zazwyczaj im zostawiam. Bo to tylko reszta z piątki. Jak mi już ta reszta jest bardzo nieodzowna to się stanowczo upomnę i jeśli się da to odzyskuje. I dalej świat zostaje taki sam dla mnie jak był wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze jedną kwestie, być może najważniejszą. Dla mnie wszystkie sprawy na świecie to reszta z piątki. Albo coś koło tego. I to świetny stan umysłu z którym się szcęśliwie żyje. Może to uzyskać każdy. A przynajmnej każdy może spróbować. Są konkretne metody

      Usuń
    2. Bogusiu zastanów się proszę. Jaki twój dom. Jaki twój ogródek. Toćto pożyczka krótkoterminowa. Chwilówka.

      Usuń
    3. Ja wiem co chcesz mi przekazać i nie muszę sie zastanawiać. Jesli masz czas i ochote to zajrzyj do Astromarii na blog Jestem za a nawet przeciw i przeczytaj serię artykułów mojego kumpla Piotrasa pt. Przekręt wszechczasów. Po przeczytaniu i ogarnieciu tego włosy deba stają.
      Uważam jednak ze takie coś powinno być propagowane wszędzie by ludzie się budzili
      Pozdrawiam

      Usuń
  22. Ja wiem co chcesz mi przekazać i nie muszę sie zastanawiać. Pisze Bogdan
    Tak mówi większość osób i dalej wikła się z równą intensywnością co przedtem w tak zwane życie. Nie wystarczy wiedzieć intelektualnie by zmienić do tego stosunek. Trzeba stosować metody i to znajdzie się samo z wnętrza człowieka. Nie wystarczy wiedzieć. Codziennie wieczorem wiesz że po zaśnięciu będziesz śnił. Wiesz że to tylko sny. W trakcie snu bierzesz go jednak na serio. Boguś w życiu podobnie. Życie jest takim jakim go widzisz i to ty pozwalasz żeby robiło cię w konia.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ze mną tak nie jest. Wiem - znaczy wiem. Byc może jeszcze nie znam metod radzenia sobie z tym - fakt. To jednak powoduje u mnie czasami frustrację - choć dystans już się wyraźnie zwiekszył
    Jesli chodzi o sny. Jestem ciekawym osobnikiem - przez całe swoje dosyć długie życie miałem max 10 snów. Ostatnio odbyłem pewien rytuał i porozmawiałem [dosłownie] z podświadomością. Poprosiłem o sny - i dostaję. Jednak nie wierzę w nie bo wiem ze to sny. Pomimo tego ze nastapiła we mnie przemiana i widzę swiat inaczej niż poprzednio [jaśniej] dalej mam wiele pytań i wątpliwości. Zdaję sobie jednak sprawę ze tak bedzie zawsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Bogdan 56 napisal :
      " Pomimo tego ze nastapiła we mnie przemiana i widzę swiat inaczej niż poprzednio [jaśniej] dalej mam wiele pytań i wątpliwości"

      Generalnie to są wszystkie odpowiedzi w rozwoju duchowym.

      A najśmieszniejsze jest to, że są one .....

      W NAS.

      W Tobie, we mnie, Optym itd.
      :-))))
      Owszem, nie widzimy ich. Ale to tylko kwestia otwarcia oczu :-)))

      Usuń
  24. To bardzo ciekawe co piszesz o snach. W religiach dalekiego wschodu jest wiele miejsca poświęconego śnieniu. Spanie bez snów to bardzo korzystna forma spania. Świadome sny to też wysoka jazda. Napiszę o tym po południu. Boguś jeżeli możesz to opisz swój rytuał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żartuję ale dziś w nocy śniła mi się moja komórka-telefon marki Nokia, cały zamoczony , płynęła z niej woda , dużo wody ,z poszczególnych jej części, które urastały do wielkości nie mieszczących się w tym małym przecież urządzeniu ,aż się dziwiłem ,że tyle mogło się w niej zmieścić. Otworzyłem ją i wylewałem wodę , doprawdy skąd w niej woda? O dziwo, złożyłem ją i chyba działała , bo sen wtedy właśnie się skończył.
      Komórki tej używam teraz głównie jako budzika, chociaż przeważnie w 99% budzę się przed alarmem.
      Głupi sen. Ale zapamiętany jak wiele innych.
      A pamiętam niektóre sny jeszcze z dzieciństwa tak były wbijające się w pamięć. Kiedyś śniły mi się numery w lotto ale nic z tego nie wyszło hehehe.
      Czy to nie dziwne w jakimś sensie?
      K.G.Jung i Z.Freud zajmowali się snami w sensie psychoanalizy tylko nie bardzo mnie to ich tłumaczenie przekonuje, zresztą nie tylko mnie. W ST opisany jest jeden znamienny sen i jego tłumaczenie.
      Diogenes miał powiedzieć ,że "Bardziej ciekawi nas znaczenie snów niż rzeczy, które widzimy,budząc się."

      Usuń

  25. Na początek. Komentarz po południu
    — Fale gamma (powyżej 40 do 100/200 Hz) – powstają podczas działania motorycznego (ruch) i wysokiej aktywności
    400px-Eeg_gamma.svg
    — Fale beta (12/14-28/30 Hz)/mała amplituda/ – wysyłane są przez mózg w trakcie zwykłej codziennej aktywności, percepcji zmysłowej, pracy umysłowej oraz podczas różnych reakcji emocjonalnych.
    400px-Eeg_beta.svg
    — Fale alfa (7/8-13/14 Hz)/zmienna amplituda/ – charakterystyczne są dla stanu odprężenia (relaksu), gdy leżymy zamkniętymi oczami: przed zaśnięciem i rano po przebudzeniu. Na poziomie tych fal procesy twórcze, optymalna pamięć czy zjawiska paranormalne.
    400px-Eeg_alpha.svg
    — Fale theta (4-7 Hz) – występują podczas snu (człowiek zapada w sen poniżej 10 Hz), medytacji, transu, hipnozy, intensywnego marzenia, intensywnych emocji (np. ekstaza, doznania mistyczne), gdzie na plan drugi schodzi racjonalne, logiczne myślenie. Przy tej częstotliwości można świadomie kontrolować ból fizyczny.
    400px-Eeg_theta.svg
    — Fale delta (0,5-3Hz)/wysoka amplituda/ – emitowane są przez mózg w stanie najgłębszego snu lub głębokiej medytacji. W tym zakresie fal mają miejsce takie zjawiska jak projekcje astralne czy świadome śnienie. W tym zakresie częstotliwości dochodzi do tzw. „cudownych” uzdrowień.
    400px-Eeg_delta.svg
    Poniżej poziomu alfa przeciętny człowiek przechodzi w stan nieświadomości. Wyjątek stanowią ci, którzy osiągnęli określony poziom mistrzostwa w umiejętności kontrolowania fal mózgowych, który pozwala m.in. na wejście w stan świadomego snu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. źródło https://pl.wikipedia.org/wiki/Fale_m%C3%B3zgowe

      Usuń
    2. Już ponad sto lat  minęło odkąd ludzie potrafią metodą EEG mierzyć różne stopnie aktywności mózgu poprzez pomiar różnic potencjału elektrycznego przez niego generowanego. Przeciętny człowiek będący w stanie świadomości nie z chodzi poniżej poziomu alfa. Naukowcy zbadali metodą EEG medytujących joginów. W trakcie medytacji bez formy, takiej w której medytujący całkowicie nie myśli jego poziom wacha się pomiędzy theta i delta, pozostając na tym drugim poziomie długie okresy czasu. Przeciętny człowiek przy takich aktywnościach mózgu smacznie śpi, lub śpi jak kłoda. Poziom delta to stan snu głębokiego w którym następuje najwyższa regeneracja organizmu. Tylko że medytujący jest w pełni świadomy. Często ma otwarte oczy. Widzi otoczenie. Rejestruje jego zmiany, lecz o nich nie myśli. Nie myśli o niczym. Można powiedziedzieć dla uproszczenia, że świat i otoczenie odbija się tylko w jego mózgu jak w lustrze. Ale trafniej będzie powiedzieć że zatraca się różnica pomiędzy nim a światem . Medytujący staje się światem. Poziom theta i delta, to czarodziejskie poziomy. Przecietny człowiek przebywa w nim dobowo kilka godzin w czasie snu. Bez tej fazy snu nie potrafilibyśmy żyć. W tej fazie snu następuje nie tylko zwykła regeneracja organizmu, ale także intensywne gojenia, a nawet odtwarzanie zniszczonych tkanek. Tylko na tej częstotliwości, szukając porównania do fali radiowej nasz organizm porządkuje się i przywraca do wzorca zapisanego w wszechświecie, o którym niektórzy mówią Bóg. Ale i na tej częstotliwości jeśli potrafimy sami możemy kształtować świat. Świat, który jest potencjałem wszystkiego. Takie są tego prawa,  są to bowiem te same prawa, dzięki którym natura stwarza fizyczną rzeczywistość z niematerialnej podstawy. Według fizyków zajmujących się teoriami pola kwantowego, wszystkie rzeczy materialne - czy to samochody, ciało człowieka, konstelacje gwiazd, składają się z atomów. Atomy złożone są z cząstek elementarnych, które z kolei są fluktuacjami energii i informacji w olbrzymiej przestrzeni energetyczno-informacyjnej. Nie wgłębiając się w szczegóły, powiedzieć warto ,że teoretycy pola kwantowego doszli do zasadniczego wniosku, iż podstawowy budulec świata jest niematerialny: podłożem materii we wszechświecie jest nie-materia.  Jest to zarazem stanowcze odrzucenie przesądu, jakim jest współczesny materializm. Naukowcy nie wierzą już, że atom, podstawowa jednostka materii, jest litą substancją. Atom to nie twarda kulka materii, lecz hierarchia stanów energetycz-no-informacyjnych w przestrzeni, w której możliwe są wszystkie takie stany. Wszystkie byty materialne są strukturami energetyczno-informacyjnymi. Wszystkie zdarzenia kwantowe to w istocie fluktuacje energii i informacji. Impulsy energetyczno-informacyjne są ową nie-materią, z której zbudowane Jest wszystko, co postrzegamy jako materię. Każdy z nas doświadcza fazy delta we śnie, lecz uzyskując tą częstotliwość będąc świadomym , na jawie, zwielokrotnia siłę połączenia ze wszechświatem. To tajemnica medytacji. To tajemnica modlitwy medytacyjnej. Lecz zwykła modlitwa katolików, te prośby i rozmyślania to zwykła aktywność dzienna. To faza gamma, co najwyżej beta. Tu nie może stać się nic nadzwyczajnego. Brak połączenia.  Bywa jednak czasem ekstaza modlitewna. Zatracenie się w obrazie Boga, lub słowach modlitwy. I tu możemy mieć fazę alfa a nawet theta na jawie. Wiec Katolicy też czasem  przypadkowo, mają szanse. Częste medytacje niedługo przed snem powodują iż przedłuża się czas snu delta kosztem theta. To daje dodtkową moc. W fazie snu theta, wtedy często pojawiają się takzwane świadome sny. Śniący wie że to sen i kształtuje jego przebieg wg swojej woli. Bardzo zabawne. Zdarzyło mi się parę razy. Wprawni w jodze snu, potrafią odróżnić w tej fazie sny zwykłe, bełkotliwe, od proroczych. Ja tego nie potrafię za cholerę. Dalajlama pytany twierdził że  śpiąc, nie ma  żadnych snów, a to charakterystyczne dla fazy snu delta. Poza medytacją taki efekt można uzyskać farmakologicznie, ale nie polecam. To broń obosieczna

      Usuń
    3. Dodam iż wielowiewiekowa tradycja KK doprowadziła do tego że modły to ceremonia uwielbienia ,prośby, myślowe, czci. Ceremonia pełna meandrów i zawiłości słowno muślowych. Te wszystkie właśnie elementy stoją wprost na przeszkodzie do dojścia do fazy delta umysłu. Powodują pozostanie w fazie zwykłej dziennej aktywności. Można medytować na Buddę czy na Chrystusa, ale trzeba wiedzieć jak to robić. To ma swoje niewątpliwe zalety. Ale o tym kiedy indziej. Wielu medytujących joginów medytowało na obiekty bardzo prozaiczne. Na przykład wizualizowali kolorowe koło, lub kule. Nie nadając tym obiektom żadnego symbolicznego znaczenia. Miały one tylko utrzymywać ich jednopunktową uwagę, a przez to doprowadzić ich do fazy theta a nawt delta. Można więc przewrotnie powiedzieć iż z dobrym skutkiem można się modlić do starego buta. Jogini czasami celowo medytowali poprzez wizualizacje obiektu obrzydliwego, np rozdętych zwłok. Robili to by na poziomie medytacji, czyli na poziomie naprawdę skutecznym, pozbyć się dumy.

      Usuń
    4. Z perspektywy tej powyższej wiedzy, widać dobrze co to jest różaniec, a właściwie mala medytacyjna. Medytujący wchodząc w stanie pełnej świadomości, na jawie w fazę delta, zmaga się z snem. Jak pisałem przeciętny człowiek w tej fazie śpi najgłębiej jak to możliwe. Mala to zwykły przedmiot. Pomoc w walce ze snem. Ruch palców przywykłuch do obracania koralików nie przeszkadza w medytacji. Lecz kiedy palce ustają, kiedy wdaje się tak zwane odrętwienie senne towarzyszące w zwykłym śnie, fazie snów theta. Odrętwienie które powoduje że wyłącza się nasz mechanizm ruchu, byśmy przez sen nie chodzili, to wtedy mózg przyzwyczajony do ruchów palców w trakcie medytacji, dostaje sygnał alarmowy który budzi. Różaniec otoczony czcią i bezużyteczny jest proporcjonalnie tak daleko od mali jak modlitwa katolicka od medytacji

      Usuń
    5. Katolickie modły nie potrebują mali bo nikt tam nie dosiega fazy theta ani delta. Widuje czasami w kościele, do którego chodzę czasami ze względu na ceremonie góralskie, babki które zasypiaja w ławkach. Ale to zwykła nuda. Stan na granicy fazy alfa. Uspokojenie w którego fazie nie ma żadnego połączenia

      Usuń
  26. Piotrze napisz na bogdananiola@wp.pl
    Nie moge tu opisać rytuału

    OdpowiedzUsuń
  27. WITAM WSZYSTKICH!Dyskutujemy i wymieniamy poglądy na temat działania kk na terenie naszego kraju,który przez ostatnie 2 wieki dominuje na naszych ziemiach i skutecznie manipuluje naszą rzeczywistością w której żyjemy.Świat się budzi powoli z głębokiego snu i rozpoczyna szukać prawdy!
    CZYM JEST PRAWDA?
    SŁOWO JEST PRAWDĄ!
    nikt nie zastanawia się nad wypowiadanymi słowami,jaką ogromną moc mają one,ponieważ kreują nasze życie codzienne,dzień,potem tydzień ,miesiąc,rok,lata i tworzy się wieki bo potem przekazujemy te słowa naszym następnym pokolenia.
    RZYMSKIE IMPERIUm zmieniło słowo!
    A TERAZ WIĘKSZOŚĆ ŚWIATA I TAKŻE MY PŁACIMY ZA TO A CENA JEST OGROMNA(PIENIĄDZ TO NIC)
    Zapomnieliśmy skąd wywodzi się nasz RÓD,nie znamy własnej tożsamości,nie mamy napisanej księgi.NASI PRAOJCOWIE zaniedbali wiele spraw,ale ich synowie rozpatrują jak by to budda nam dopomógł,a jak nie kościół to może islam itd.
    MOŻE KTOŚ SIĘ ZNAJDZIE?
    BO MY NIE WIEMY JAK!
    GRZECHAMI NASZYCH OJCÓW JEST STRACH,PRZESĄD,NIEWIEDZA.
    Przekazywanie potomstwu powoduje zaburzenie w rozwoju człowieka,stało się to dziedzictwem pokoleń
    Na tym bowiem polega MIŁOŚĆ KU BOGU,ŻE SIĘ PRZESTRZEGA PRZYKAZAŃ JEGO,PRZYKAZANIA JEGO NIE SĄ UCIĄŻLIWE,BO WSZYSTKO CO SIĘ NARODZIŁO Z BOGA,ZWYCIĘŻA ŚWIAT,A ZWYCIĘSTWO,KTÓRE ZWYCIĘŻYŁO ŚWIAT TO WIARA.
    JAN PAWEŁ II wymyślona nazwa i posadzony SŁOWIANIN NA TRONIE BESTII!
    NIKT NIE ZAUWAŻYŁ ,ŻE JEGO ZADANIEM BYŁO POKAZANIE ŚWIATU ŻE WSZYSTKIE RELIGIE I WŁADZE ŚWIECKIE KŁANIAJĄ SIĘ BESTII I NALEŻĄ DO NIEJ!
    WYKONAŁ SWOJE ZADANIE W OCZACH BOGA NAJLEPIEJ JAK POTRAFIŁ!
    WIELE RAZY U NAS W NASZYM KRAJU MÓWIŁ O MIŁOŚCI I PRAWIE BOZYM,KTÓRE NA CAŁYM ŚWIECIE JEST ZNIESIONE ,RÓWNIEŻ W POLSCE.
    ZNIESIENIE PRAWA BOŻEGO JEST ZAPOWIEDZIĄ KRESU KOŃCA ŚWIATA.
    Aby naprawić świat musimy rozpocząć od siebie.!
    JAK MYŚLICIE,CZEGO KOCHAJĄCY BÓG CHCE OD NAS?
    NAPEWNO ODWZAJEMNIENIA MIŁOŚCI,BO JAK WYCHOWUJEMY ,ROZWIJAMY,SIĘ W MŁOŚCI TO MAMY SZACUNEK,RESPEKT DLA SAMYCH SIEBIE NO I DLA NASZEGO STWÓRCY!
    A MY NAWET NIE ZNAMY JEGO PRZYKAZAŃ,NIE WSPOMNĘ ŻE NAWET ICH PRAWDZIWYCH NIE ZNAMY!
    BÓG TO IMIĘ ,CHARAKTER WARTY DO NASLADOWANIA
    OD KIEDY ZOSTAŁO ZMIENINE OSTATNIE PRAWO BOŻE I ZAMIENIONE NA PRAWO LUDZKIE ROZPOCZĄŁ SIĘ CHAOS I BĘDZIE TRWAŁO TO DOTĄD AŻ NASZ STWÓRCA NIE PRZYWRÓCI GO PONOWNIE!
    POZDRAWIAM!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Peppo Kun :
      " Dyskutujemy i wymieniamy poglądy na temat działania kk ..."

      Czytam i rozumiem Cię. Choć nie w pełni się z Tobą zgadzam.
      Świata nie tworzy słowo.
      Nasz świat tworzy życie ...
      Życie samo w sobie i życie innych ludzi rozumiane jako działanie, bycie, myślenie i zapisywane słowa i pojęcia - tak jak Ty to okreslasz.
      Tym niemniej PRAWDA to dla mnie coś innego. To świat widziany oczami i umysłem BEZ ZŁUDZEŃ.

      Podobnie z historią. Historia to dla mnie OCENA tego co się zdarzyło. I tu masz trochę racji A ja to określam, że "historię piszą zwyciezcy". A wiec jak na razie Kościół czyli jak Ty piszesz bestia. I tu też się z Tobą zgadzam. Wydaje się, że Watykan to wszetecznica babilońska zapowiedziana w biblii.

      Zgadzam się z Twoim poglądem, że to Rzym zmienił biblię. A tak naprawdę wmówił nam swoją teorię i większość ludzi wierzy w tą teorię. Co ciekawe nie odważył się zmienić ewangelii. Ciekawe dlaczego ?
      Dlatego w/g mnie można wziąść biblię i zrozumiec PRAWDĘ Jezusa.
      Ja tak zrobiłem, wiec każdy może.
      Można też porównać CO KK WCISKA LUDZIOM ZAMIAST PRAWDY !

      No ale nie mozna tego zrobić za kogoś.

      Masz ciekawe spojrzenie na pontyfikat Jana Pawła II. Trudno się tu nie zgodzić.
      Podobnie z zawieszeniem praw boskich. Ja bym tylko dodał, że kk jak SAM się określił jest ...
      KOŚCIOŁEM WOJUJACYM !!!
      A powinien być Miłującym.

      To samo myślę z prawem boskim. Choć mam nadzieję, że sami damy radę uporządkować ten chaos.
      Choć ... " końca nie widać ... "

      Usuń
    2. "BÓG TO IMIĘ"-Peppo Kun
      Mam wątpliwości.
      Jakie jest imię Boga?
      A może Bóg to Natura czyli wszystko co Jest.
      Jesteśmy malutką cząsteczką tej Natury-Boga , która się niebotycznie zdegenerowała.
      Jest skutek , musi być przyczyna.

      Usuń