1

1

niedziela, 6 marca 2016

Szanowni Koledzy Artyści,

pragnę Was zaprosić na spotkanie Stowarzyszenia Polska Laicka abyśmy mogli omówić to, co się obecnie dzieje w Polsce. Jak szybko żegnamy się z demokracją, jak chciwość kościoła staje się coraz większa a skutki jego indoktrynacji coraz tragiczniejsze. W świecie, który coraz bardziej uwalnia się od KK w Polsce ten proces jest odwrotny. Spotkajmy się i porozmawiajmy o tym, abyśmy pomogli w rozwiązaniu konkordatu i oddzielenia kościoła od państwa. Proponuję spotkanie w niedzielę 20 marca o godzinie 14. Proszę o zgłoszenia na maila: polskalaicka@gmail.com Zainteresowanym osobom podamy mailem miejsce spotkania.
Tych, którzy nie znają mojej dotychczasowej działalności zapraszam na bloga: 

http://www.krzysztofpieczynski.com.pl/ 
i na fp na facebooku:
https://www.facebook.com/krzysztofpieczynski/?ref=hl Wszystkich zapraszam 7 marca o 21.45 do obejrzenia mojej rozmowy z Elizą Michalik w Superstacji.
Proszę wszystkich, którzy troszczą się o to co dzieje się w Polsce do przekazywania tej informacji, tak aby dotarła do jak największej ilości zainteresowanych osób.
Pozdrawiam i mam nadzieję do zobaczenia na spotkaniu

29 komentarzy:

  1. Kościół kościołem to wszystko wiemy banda katabasów okradających naiwnych a co z TTIP ???

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Doczekaliśmy się czystego wątku :)

    DEMOKRACJA UPADA przez KK. OJEJ! ;p

    Nie uważacie, że ścierających się grup interesów w Polsce jest więcej w geopolitycznym mezaliansie Polski ze światem?

    Zastanawiam się, czy obecnie walka z lub po stronie KK, nie stanowi marnotrawienia energii społecznej, bo na suwerenność naszą (nawet w naszych granicach) i, że tak powiem, strzyżenie nas Polskich owieczek, to jest wiele więcej chętnych!

    Czasy są raczej niepewne. A w niepewnych czasach nam Polakom wiara i instytucje za nią stojące (nie tylko KK) pomagały się konsolidować. Więc może lepiej przygotować się na rożne scenariusze geopolityczne, niż naiwnie wierzyć, że jak pozbędziemy się KK (co zresztą będzie dość trudne, bo ma wielu jednak zwolenników), to będzie już dobrobyt i POKÓJ!

    Nie ma naprawdę większych zagrożeń dla demokracji niż KK?

    Rodzime służby specjalne, rosyjskie służby specjalne, zachodnie i amerykańskie i kto tam jeszcze wie, jakie służby, które reprezentują interes polityczny, a za nim interes grup biznesowych!

    Zastanawiam się, czy pan Pieczyński naprawdę myśli, że lwia część tortu ze strzyżenia maluczkich tego świata naprawdę trafia do WATYKANU, bo z tego, co mi się zdaje, a co dało się ostatnio WYRAZIŚCIE zaobserwować po 2008 roku, to jednak kasta BANKSTERSKA raczej KRÓLUJE!!!

    Temat walki z WIARĄ, zdaje się nie uzdrowi żadnej demokracji, a raczej odwodzi uwagę od prawdziwej polityki, tej GEO, która to pozwoliła ostatnio na zmiany w Polsce prądu z kierunku Deutsch Unternehmen na American Business!

    Zdaje się, że aby, móc prawidłowo oceniać to, co się dzieje na Polskim podwórku, to należałoby spojrzeć szerzej CUI BONO. O co teraz na świecie toczy się gra i dlaczego w niej tak istotną rolę odgrywają Chiny, co ma do tego ROSJA i AMERYKA, czy Niemcy kochają AMERYKANÓW i dlaczego ostatnio znów trudniej się im dogadywać? Bo trzeba było pamiętać, że w umysłach ANGLOSASKICH zrodziła się po wojnie myśl, by nigdy już nie pozwolić na odbudowę i umocnienie się ducha narodowego w NIEMIECKICH głowach i jak to się ma do ISLAMIZACJI Niemiec i całej Europy!

    To, co się dzieje na naszym podwórku, to tylko tyle, na ile pozwolą najwięksi gracze, więc czy Polska Laicka nie zmarnuje swojej energii na niepotrzebna walkę z KK w zaślepieniu nie widząc poważniejszych zagrożeń?

    Bo chyba nie chodzi o nową religię panu Pieczyńskiemu, tylko o postęp i demokrację ;P Czy się mylę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jarku , jak Cię lubię , chociaż jestem w opozycji do poglądów Twoich podsyłam Ci ten tekst, i odważ się merytorycznie to skomentować.

      Magdalena Ostrowska 27.02.2016 r. o 22:11 pisze:

      „Oto słowa „wzorca demokracji”, Lecha Wałęsy z maja 2012 r., gdy Sejm przegłosował podniesienie wieku emerytalnego do 67. roku życia. Co następnie zrobili dzisiejsi „obrońcy demokracji” z PO? Odrzucili w Sejmie obywatelski wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie wieku emerytalnego, choć poparło go blisko 2 mln obywateli. Niech żyje demokracja!

      Uchodzący za „bohatera walki o wolność i demokrację” Wałęsa po 1990 r. wielokrotnie pokazał, co myśli o demokracji i z jakim obrzydzeniem odcina się od zwykłych ludzi. Niedawno, wypowiadając się o tych, którzy domagają się realizacji praw socjalnych powiedział, że mogą sobie protestować, a i tak nigdy w życiu nie zobaczą tylu pieniędzy, ile on dostaje za jeden wykład na zachodzie. To pieniądz jest dla niego wyznacznikiem wartości drugiego człowieka. Nic dziwnego, że stał się hojnie opłacanym pupilkiem wielkiego kapitału i bohaterem beneficjentów wolnego rynku. Co regularnie ilustruje na swoich profilach internetowych zdjęciami z luksusowych kurortów, w których gości na zaproszenie milionerów i różnych instytucji.

      Już dawno zauważono, że na demonstracjach KOD nie ma związków zawodowych, ani innych organizacji, które bronią praw i interesów zwykłych ludzi – pracowników, lokatorów i różnych grup wykluczonych społecznie i ekonomicznie. Rozpasany i bezkarny wyzysk, nędza, eksmisje na bruk itp. nie zagrażają – zdaniem demonstrujących – demokracji. Co najwyżej naruszają ich uczucia estetyczne, ale wspierający ich na pochodach warszawski Ratusz ma na to sposoby – czyści „lepsze” dzielnice stolicy z plebsu, odsyłając go do metalowych baraków za miastem, do noclegowni albo pod most. A potem niektórzy dziwią się, że lud głosuje na PiS i zaczyna coraz bardziej popierać ruchy, które obiecują im, że pogonią elity.

      Kiedy na jednej z dzisiejszych demonstracji KOD przedstawiciele partii Zieloni przypomnieli, że nie ma demokracji bez przestrzegania zasady sprawiedliwości społecznej, zostali wyśmiani i zakrzyczani przez uczestników. Ciekawe, czy tak samo będą się śmiać, gdy banki zaczną im masowo odbierać apartamenty i domki na przedmieściach, kupione na kredyt i za płaszczenie się przed bossami korporacji. Kiedy sami będą potrzebować 500 zł na dziecko zaś od samorządów usłyszą, że nie ma dla nich tanich mieszkań, bo dbające o interesy banków i deweloperów państwo nie traktuje wszystkich jak równych obywateli, bo liczą się wyłącznie przedsiębiorcy, konsumenci i podatnicy, a więc ci, którzy mają dość pieniędzy, żeby zasługiwać na jakieś prawa.

      Usuń
    2. cd.
      Przełom 1989 r. i zmiany ustrojowe, a przede wszystkim gospodarcze i społeczne, dla milionów Polaków oraz innych obywateli dawnego Bloku Wschodniego nie miały nic wspólnego z odzyskaniem wolności i wprowadzeniem prawdziwej demokracji. Dla nich oznaczały one utratę poczucia bezpieczeństwa ekonomicznego, niepewność bądź utratę pracy, kupowanie chleba „na zeszyt”, codzienny strach przed wizytą komornika i czyścicieli kamienic, odbieranie im resztek praw pracowniczych, praktyczne zablokowanie możliwości zakładania związków zawodowych, czekanie miesiącami na zaległe pensje. Jeśli po 1989 r. zapanowała wolność, to była to wolność, a raczej dowolność gospodarcza, gdy z dnia na dzień wczorajsi cinkciarze spod Pewexów stawali się milionerami, pływającymi dziś prywatnymi jachtami po ciepłych morzach a mafiozi prali brudne pieniądze dzięki kontaktom na najwyższych szczeblach państwa. Odsetek chłopskich dzieci na publicznych uczelniach spadł do poziomu niższego niż w okresie II RP, a profesorowie uniwersytetów wyprzedawali swoje księgozbiory, żeby mieć na życie. Bo, wbrew głoszonej propagandzie, w kapitalizmie nie każdy może być Carringtonem.

      Jednocześnie państwo, tj.nowa władza, z wielkim zapałem zajęła się odbudowywaniem struktury społecznej właściwej kapitalizmowi – likwidacją osiągnięć reformy rolnej na rzecz wielkich posiadaczy ziemskich, zwracaniem nieruchomości rzekomym spadkobiercom dawnych kamieniczników i ułatwieniami dla kapitału, który był budowany kosztem przejmowania przez nich majątku stworzonego przez kilka powojennych pokoleń. Lud mógł sobie oglądać ich wspólne zabawy na galach biznesu i balach charytatywnych, tak chętnie pokazywanych w kolorowych czasopismach. I nie oszukujmy się, że mamy w Polsce jakąś klasę średnią (której pozycję w strukturze społecznej wyznacza w dodatku głównie stan posiadania) – jej namiastkę tworzą głównie ci, którzy mieli zdolność kredytową a to, co posiadają, w istocie jest własnością banków, w których pozaciągali kredyty. Po ćwierć wieku owych przemian mamy też kolejne zjawisko – reprodukcję elit i dziedziczenie biedy. Te podziały widać już od najniższych szczebli edukacji. Tak w rzeczywistości wygląda ta osławiona demokracja i wolność, jakie zapanowały po 1989 r.

      Jeśli mamy demokrację, to taką, jaka zawsze była w tym kraju. W I Rzeczpospolitej była to demokracja szlachecka, gdy formalne prawo głosu miała jedynie warstwa szlachecka, opłacana przez magnatów (dziś powiedzielibyśmy – oligarchów). Lud nie miał żadnych praw, poza odrabianiem pańszczyzny dla pana feudalnego, przypisany do właścicieli ziemskich jak dziś do pożyczek z Providenta. I nawet groźba a następnie fakt zaborów nie przekonał panów feudalnych do uwłaszczenia chłopów, bo oznaczałoby to dla nich uszczknięcie kawałka z ich majątków. Nie było żadnego narodu jako wspólnoty – były dwie główne klasy społeczne o innej świadomości: magnaci (w tym kościół) wraz z ich sprzedajną klientelą oraz chłopi, których wzywano pod broń jak mięso armatnie.

      Usuń
    3. cd.
      W II Rzeczpospolitej demokracja i decydowanie o sprawach państwa też były zarezerwowana głównie dla elit, mimo przyznania praw wyborczych robotnikom, chłopom oraz kobietom. Elity żyły sobie w luksusowych kamienicach i posiadłościach ziemskich, lud zaś tłoczył się w zatęchłych sutenerach i czworakach. Niekiedy lud ścierał się między sobą na ulicach, gdy np. rosnący w siłę i coraz bardziej faszyzujący narodowcy rozbijali demonstracje robotnicze i służyli kapitalistom do fizycznego pacyfikowania strajków. Obraz codziennego życia i rozwarstwienia społecznego w II RP sugestywnie opisał chociażby Dołęga-Mostowicz w „Karierze Nikodema Dyzmy”, pokazując jak niewykształcony i permanentnie bezrobotny Dyzma szukał szczęścia (czyli pracy) w stolicy i jak psim swędem, przez przypadek i nieporozumienie, trafił do lepszego świata – świata elit finansowych i państwowych. I jaki poziom, wątpliwy zarówno moralnie, jak i intelektualnie, przedstawiały sobą owe pławiące się w luksusach elity.

      Dyzma wykorzystał swoją szansę czując, że złapał pana boga za nogi i robił wszystko, by utrzymać swoją niezapracowaną i niezasłużoną pozycję, jaką zdobył sobie w „towarzystwie”, w którym czuł się wyśmienicie, zwłaszcza szastając pieniędzmi i pomiatając ludźmi. Zresztą, owe „elity” zasługiwały na swoją pozycję w nie większym stopniu niż bohater powieści Dołęgi-Mostowicza. Jednocześnie Dyzma robił wszystko, by tajemnica jego nieprawego pochodzenia nie wyszła na jaw, zacierając wszelkie ślady swojej niechlubnej przeszłości i nędznego pochodzenia. Robił to nie tylko odcinając się i pogardzając ludźmi, wśród których żył wcześniej. Im większą pewność siebie, butę i chamstwo prezentował, tym większy zachwyt i egzaltację wzbudzał, zwłaszcza wśród znudzonych pań z „towarzystwa”. Trzeba jednak przyznać, że w głębi duszy Dyzma nie zapomniał o swoich korzeniach i zachował świadomość swoich ułomności intelektualnych. Nie oszukiwał samego siebie, że jest zbawcą kraju i wybitnym umysłem, który widziały w nim elity.”

      Źródło – https://www.facebook.com/magdalena.ostrowska.666/posts/1070379779651267 .

      .

      Powyższe to komentarz do – https://www.facebook.com/photo.php?fbid=805605176250895&set=a.108112302666856.14213.100004042603091&type=3&theater .

      Usuń
    4. Jarku , wiesz co u mnie w mieście na jednym z kościołów parafialnych sprajem napisano? - słowa prawdy, nigdy nie do spełnienia w takiej konfiguracji wyznaniowej;

      "SPRZEDAJCIE WATYKAN , NAKARMCIE GŁODNYCH."

      Wiesz jak to koreluje ze znanymi Ci na pewno słowami bpa H.Camaro? Chrystusologia-Jezusologia to czysty komunizm.

      Usuń
    5. Co do oceny społecznej stanu faktycznego prawdopodobnie mielibyśmy wiele więcej wspólnego. Co do oceny roli KK niekoniecznie, aczkolwiek nie jest tak, że nie widzę wad chciwych w kościele, jednak KK to też wspólnota zwykłych wiernych, inaczej rzecz ujmując dość duży kapitał społeczno polityczny.

      Stąd też flirt polityki III RP z KK.

      Nie mniej wywołałem za słuszną uwagą Marka Albińskiego o TTIP szerszą perspektywę, z pytaniem, czy w obecnym czasie nie należałoby skupić się na bliższych i poważniejszych zagrożeniach niż walka z KK?

      Co jest teraz największym zagrożeniem? Czy pan Pieczyński ma rację zdając się sugerować, że KK?

      Usuń
    6. Jarek ,czego Ty się boisz? słowa komunizm? przecież każdy , który przystąpił do tzw. komunii świętej to komunista ,przyjął komunikant pod postacią opłatka zw. hostią , zaprzeczysz?
      Kościół , chociaż temu zaprzecza, produkuje KOMUNISTÓW, którzy są nieświadomi swojej roli bo zwykle za mało są dojrzali do tego aktu, w którym wzięli udział.
      Jezus był pierwszym KOMUNISTĄ. Pierwsze enklawy chrystianiczne były komunami ,a Safira i jej przypadek wymownym tego przykładem.
      Ale to musi boleć!?
      Przebudzenie to wcale przyjemna rzecz w życiu ogłupionych.To dotyczy setki milionów i ich pokoleń ludzi. Z tego jak widzę Pieczyński stara się ludzi wyprowadzić. Z tego ogłupienia.
      Czy ma szansę? -czas pokaże. "Idea, której czas nadszedł jest nie do zatrzymania", mówiąc klasykiem.

      Usuń
    7. Co do teologii wyzwolenia, to ona nie jest chrystocentryczna, a ja tak ;) To nie znaczy, że nie interesuje mnie świat, ale jak niżej napisałem, nie politykowanie i zbawianie świata przez politykę, a odnajdywanie się duchowe w świecie, który ginie, przez również, złe politykowanie. Jednak politykowanie, nawet najlepsze nie zbawia ;) czyt. Nie da raju. czyt. nie da szczęścia! Zawsze będzie jakaś nierówność! To była wada teologii wyzwolenia! Kłamstwo niezauważania natury społecznej świata! Dążenie do UTOPII!

      Usuń
    8. To samo tyczy się Marksistowskiego Komunizmu i też Kapitalizmu, bo to problem natury ludzkiej! Ludzie sami nie są zdolni do wytworzenia korzystnych DLA WSZYSTKICH warunków bytowych!

      Można tylko minimalizować złe skutki każdego!

      Wierzysz w UTOPIĘ - RAJ NA ZIEMI?

      Usuń
    9. "Wierzysz w UTOPIĘ - RAJ NA ZIEMI?"- Jarek

      powinieneś widzieć ,że stawianie mi pytania o wiarę w cokolwiek jest raczej niestosowne.
      Ja wiem ,że gdyby spełnić wszystkie zawarte w dziełach doktora Jana Kwaśniewskiego warunki byłoby to całkiem możliwe. Wiem też ,że jak na razie jest raczej niemożliwe. Ale też wiem ,że wszystko nim stanie się realne jest utopią.
      Skoro mówię do człowieka wiary ,bo chyba za takiego się uważasz ,to uwierz mi ,że po przeczytaniu jego książek wiele rzeczy Ci się wyjaśni. Nie musisz zmieniać swojej wiary. Trzeba poznać argumenty obu stron sporu aby wyrobić sobie jakieś własne zdanie.

      "Ludzie sami nie są zdolni do wytworzenia korzystnych DLA WSZYSTKICH warunków bytowych!'-jw

      Są zdolni do wszystkiego tylko musi zmienić się stan umysłów bo bez tej zmiany nie zmieni się nic oprócz form ucisku , wyzysku ,zniewolenia , poddaństwa ,ogłupiania itd.itp.

      "..., bo to problem natury ludzkiej!"-jw

      To samo.Trzeba zmienić naturę ludzką w systemie myślenia i to już wiadomo jak, tyle ,że do tego nie można nikogo zmusić. Ja to przyjąłem dobrowolnie po lekturze jednej tylko jego książki - "szukajcie z znajdziecie" - ja znalazłem po długoletnich poszukiwaniach. I w sumie tak naprawdę to nie wiedziałem czego szukam.
      Cały dotychczasowy świat zbudowany na tym co jest, zawsze wydawał mi się oszukany,zawsze widziałem wiele zakłamania, manipulacji, złodziejstwa, ogólnie zdegenerowania.
      " Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego , co posiada, nie może być moim uczniem."-Łk.14.33

      To jest postawione tak samo jak, "wiedza" w książkach Doktora.

      Konfucjusz w "Wielkim nauczaniu" napisał;

      "Starożytni(...)aby udoskonalić siebie musieli wpierw wypełnić prostotą swe serca.
      Aby prostotą wypełnić swe serca, musieli z nieprawości oczyścić swe myśli.
      Aby ich myśli stały się prawe, musieli najpierw posiąść najwyższą możliwą wiedzę.
      I to poszerzenie wiedzy jest zaledwie początkiem poznania."

      Czy trzeba czegoś więcej?

      "Czemu paplesz o Bogu?
      Cokolwiek mówisz o Nim ,jest nieprawdą."- Mistrz Eckhart

      Usuń
  3. To, co pan Pieczyński uważa za skandal, może się okazać bardzo dużym potencjałem społeczno politycznym w czasie zawieruchy, jaka niechybnie przetoczy się w najbliższych latach, może i miesiącach, przez Europę!

    Jedność wyznaniowa Polski może stanowić siłę chroniącą Polską kulturę i ducha wobec eksperymentu Islamizacji Europy, a raczej wobec tych, co stoją za tym eksperymentem! Kimkolwiek są!

    Może z tą walką wewnętrzną należałoby poczekać, na jakieś spokojniejsze czasy, bo zagrożeń zewnętrznych na horyzoncie pojawia się ostatnio dość sporo!

    No możemy osłabić oczywiście Ducha Narodu wewnętrznymi tarciami i pozwolić na dobicie Polskiej kultury mnogością kultur bliskowschodnich.

    Czy się to panu Pieczyńskiemu podoba, czy nie, to jednak KK jest siłą zdolną do zjednoczenia narodu wobec różnych zagrożeń, więc rozsądek nakazywałby zawiesić przynajmniej na jakiś czas walkę wewnętrzną, ze względu na RACJĘ POLSKIEGO STANU!

    Może w tym właśnie problem, że mamy za wąską perspektywę i myślimy, że cały świat, to tylko nasze Polskie podwóreczko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jedność wyznaniowa Polski może stanowić siłę chroniącą Polską kulturę i ducha..."-Jarek
      Jedność taka nie uchroniła nas przed rozbiorami , i tak wcześniejszymi jak i późniejszymi kęskami tak narodowymi jak i geograficznymi-geopolitycznymi.
      Proszę sobie poczytać takie oto stanowisko ,z którym się zgadzam.
      Magdalena Ostrowska 27.02.2016 r. o 22:11 pisze:

      „Oto słowa „wzorca demokracji”, Lecha Wałęsy z maja 2012 r., gdy Sejm przegłosował podniesienie wieku emerytalnego do 67. roku życia. Co następnie zrobili dzisiejsi „obrońcy demokracji” z PO? Odrzucili w Sejmie obywatelski wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie wieku emerytalnego, choć poparło go blisko 2 mln obywateli. Niech żyje demokracja!

      Uchodzący za „bohatera walki o wolność i demokrację” Wałęsa po 1990 r. wielokrotnie pokazał, co myśli o demokracji i z jakim obrzydzeniem odcina się od zwykłych ludzi. Niedawno, wypowiadając się o tych, którzy domagają się realizacji praw socjalnych powiedział, że mogą sobie protestować, a i tak nigdy w życiu nie zobaczą tylu pieniędzy, ile on dostaje za jeden wykład na zachodzie. To pieniądz jest dla niego wyznacznikiem wartości drugiego człowieka. Nic dziwnego, że stał się hojnie opłacanym pupilkiem wielkiego kapitału i bohaterem beneficjentów wolnego rynku. Co regularnie ilustruje na swoich profilach internetowych zdjęciami z luksusowych kurortów, w których gości na zaproszenie milionerów i różnych instytucji.

      Już dawno zauważono, że na demonstracjach KOD nie ma związków zawodowych, ani innych organizacji, które bronią praw i interesów zwykłych ludzi – pracowników, lokatorów i różnych grup wykluczonych społecznie i ekonomicznie. Rozpasany i bezkarny wyzysk, nędza, eksmisje na bruk itp. nie zagrażają – zdaniem demonstrujących – demokracji. Co najwyżej naruszają ich uczucia estetyczne, ale wspierający ich na pochodach warszawski Ratusz ma na to sposoby – czyści „lepsze” dzielnice stolicy z plebsu, odsyłając go do metalowych baraków za miastem, do noclegowni albo pod most. A potem niektórzy dziwią się, że lud głosuje na PiS i zaczyna coraz bardziej popierać ruchy, które obiecują im, że pogonią elity.

      Kiedy na jednej z dzisiejszych demonstracji KOD przedstawiciele partii Zieloni przypomnieli, że nie ma demokracji bez przestrzegania zasady sprawiedliwości społecznej, zostali wyśmiani i zakrzyczani przez uczestników. Ciekawe, czy tak samo będą się śmiać, gdy banki zaczną im masowo odbierać apartamenty i domki na przedmieściach, kupione na kredyt i za płaszczenie się przed bossami korporacji. Kiedy sami będą potrzebować 500 zł na dziecko zaś od samorządów usłyszą, że nie ma dla nich tanich mieszkań, bo dbające o interesy banków i deweloperów państwo nie traktuje wszystkich jak równych obywateli, bo liczą się wyłącznie przedsiębiorcy, konsumenci i podatnicy, a więc ci, którzy mają dość pieniędzy, żeby zasługiwać na jakieś prawa.

      Przełom 1989 r. i zmiany ustrojowe, a przede wszystkim gospodarcze i społeczne, dla milionów Polaków oraz innych obywateli dawnego Bloku Wschodniego nie miały nic wspólnego z odzyskaniem wolności i wprowadzeniem prawdziwej demokracji. Dla nich oznaczały one utratę poczucia bezpieczeństwa ekonomicznego, niepewność bądź utratę pracy, kupowanie chleba „na zeszyt”, codzienny strach przed wizytą komornika i czyścicieli kamienic, odbieranie im resztek praw pracowniczych, praktyczne zablokowanie możliwości zakładania związków zawodowych, czekanie miesiącami na zaległe pensje. Jeśli po 1989 r. zapanowała wolność, to była to wolność, a raczej dowolność gospodarcza, gdy z dnia na dzień wczorajsi cinkciarze spod Pewexów stawali się milionerami, pływającymi dziś prywatnymi jachtami po ciepłych morzach a mafiozi prali brudne pieniądze dzięki kontaktom na najwyższych szczeblach państwa. Odsetek chłopskich dzieci na publicznych uczelniach spadł do poziomu niższego niż w okresie II RP, a profesorowie uniwersytetów wyprzedawali swoje księgozbiory, żeby mieć na życie. Bo, wbrew głoszonej propagandzie, w kapitalizmie nie każdy może być Carringtonem.

      Usuń
    2. cd.
      Jednocześnie państwo, tj.nowa władza, z wielkim zapałem zajęła się odbudowywaniem struktury społecznej właściwej kapitalizmowi – likwidacją osiągnięć reformy rolnej na rzecz wielkich posiadaczy ziemskich, zwracaniem nieruchomości rzekomym spadkobiercom dawnych kamieniczników i ułatwieniami dla kapitału, który był budowany kosztem przejmowania przez nich majątku stworzonego przez kilka powojennych pokoleń. Lud mógł sobie oglądać ich wspólne zabawy na galach biznesu i balach charytatywnych, tak chętnie pokazywanych w kolorowych czasopismach. I nie oszukujmy się, że mamy w Polsce jakąś klasę średnią (której pozycję w strukturze społecznej wyznacza w dodatku głównie stan posiadania) – jej namiastkę tworzą głównie ci, którzy mieli zdolność kredytową a to, co posiadają, w istocie jest własnością banków, w których pozaciągali kredyty. Po ćwierć wieku owych przemian mamy też kolejne zjawisko – reprodukcję elit i dziedziczenie biedy. Te podziały widać już od najniższych szczebli edukacji. Tak w rzeczywistości wygląda ta osławiona demokracja i wolność, jakie zapanowały po 1989 r.

      Jeśli mamy demokrację, to taką, jaka zawsze była w tym kraju. W I Rzeczpospolitej była to demokracja szlachecka, gdy formalne prawo głosu miała jedynie warstwa szlachecka, opłacana przez magnatów (dziś powiedzielibyśmy – oligarchów). Lud nie miał żadnych praw, poza odrabianiem pańszczyzny dla pana feudalnego, przypisany do właścicieli ziemskich jak dziś do pożyczek z Providenta. I nawet groźba a następnie fakt zaborów nie przekonał panów feudalnych do uwłaszczenia chłopów, bo oznaczałoby to dla nich uszczknięcie kawałka z ich majątków. Nie było żadnego narodu jako wspólnoty – były dwie główne klasy społeczne o innej świadomości: magnaci (w tym kościół) wraz z ich sprzedajną klientelą oraz chłopi, których wzywano pod broń jak mięso armatnie.

      W II Rzeczpospolitej demokracja i decydowanie o sprawach państwa też były zarezerwowana głównie dla elit, mimo przyznania praw wyborczych robotnikom, chłopom oraz kobietom. Elity żyły sobie w luksusowych kamienicach i posiadłościach ziemskich, lud zaś tłoczył się w zatęchłych sutenerach i czworakach. Niekiedy lud ścierał się między sobą na ulicach, gdy np. rosnący w siłę i coraz bardziej faszyzujący narodowcy rozbijali demonstracje robotnicze i służyli kapitalistom do fizycznego pacyfikowania strajków. Obraz codziennego życia i rozwarstwienia społecznego w II RP sugestywnie opisał chociażby Dołęga-Mostowicz w „Karierze Nikodema Dyzmy”, pokazując jak niewykształcony i permanentnie bezrobotny Dyzma szukał szczęścia (czyli pracy) w stolicy i jak psim swędem, przez przypadek i nieporozumienie, trafił do lepszego świata – świata elit finansowych i państwowych. I jaki poziom, wątpliwy zarówno moralnie, jak i intelektualnie, przedstawiały sobą owe pławiące się w luksusach elity.

      Dyzma wykorzystał swoją szansę czując, że złapał pana boga za nogi i robił wszystko, by utrzymać swoją niezapracowaną i niezasłużoną pozycję, jaką zdobył sobie w „towarzystwie”, w którym czuł się wyśmienicie, zwłaszcza szastając pieniędzmi i pomiatając ludźmi. Zresztą, owe „elity” zasługiwały na swoją pozycję w nie większym stopniu niż bohater powieści Dołęgi-Mostowicza. Jednocześnie Dyzma robił wszystko, by tajemnica jego nieprawego pochodzenia nie wyszła na jaw, zacierając wszelkie ślady swojej niechlubnej przeszłości i nędznego pochodzenia. Robił to nie tylko odcinając się i pogardzając ludźmi, wśród których żył wcześniej. Im większą pewność siebie, butę i chamstwo prezentował, tym większy zachwyt i egzaltację wzbudzał, zwłaszcza wśród znudzonych pań z „towarzystwa”. Trzeba jednak przyznać, że w głębi duszy Dyzma nie zapomniał o swoich korzeniach i zachował świadomość swoich ułomności intelektualnych. Nie oszukiwał samego siebie, że jest zbawcą kraju i wybitnym umysłem, który widziały w nim elity.”

      Źródło – https://www.facebook.com/magdalena.ostrowska.666/posts/1070379779651267 .

      Usuń
  4. Jarku , za szybko się wszystko dzieje naraz więc teraz takie oto wyznanie , nie moje , ale czy aby tak nie jest teraz w naszym umęczonym kraju?

    http://stonoga-zbigniew.pl/nienawisc-zawsze-towarzyszyla-moim-dzialaniom/

    "Nienawiść zawsze towarzyszyła moim działaniom
    5 marca 2016 Redakcja portalu 0 Comment biznesmen, Blog, facebook, fanpage, fb, fp, Janusz Korwin-Mikke, jkm, knp, Kowalski, PAD, pis, po, polska prawica, przedsiębiorca, RN, Smoleńsk, stonoga, stonoga zbigniew, zbigniew stonoga, zstonoga
    Nie ma w Polsce drugiego Człowieka, który oddałby tyle, co ja oddałem by zmienić polityczny bieg zdarzeń mający bezpośredni wpływ na życie zwykłego Kowalskiego.

    Nie ma drugiego takiego, który na długo przed wyborami przemierzył w podróży całą Polskę spotykając się z tłumami by namówić je do połączenia sił JKM,RN,KNP i innych.

    Nienawiść zawsze towarzyszyła moim działaniom.
    Nienawidzono mnie za próby łączenia dorozumianej na ówczas polskiej prawicy (ona prawie nie istnieje), nie…nawidzono gdy już w I turze wyborów prezydenckich poparłem PAD.
    Nienawidzono mnie gdy walczyłem o zwykłego Człowieka bitego jak psa przez policję i nienawidzono mnie gdy chciałem utworzyć swoją organizację polityczną.
    Nienawidzono mnie gdy otwierałem oczy Rodakom ujawniając aferę podsłuchową, bo otwierając je zamykałem wiele politycznych oczu.
    Nienawidzono mnie gdy obrażałem i nienawidzi się mnie gdy przepraszam.
    Nienawiść towarzyszyła mi podczas dziesiątek akcji pomocowych, bo nienawiść społeczna w Polsce jest jedyną rzeczą na którą to społeczeństwo z przetrąconym dwukrotnie w Smoleńsku kręgosłupem moralnym stać.

    W Polsce można być uwielbianym za nienawiść do jednych i znienawidzonym za szacunek dla drugich, bo to głupi kraj jest napędzany nienawiścią ludzi, których godność jest regulowana debetem na rachunku bieżącym, bo to nienawiść słoika do warszawiaka i warszawiaka do słoika.
    Nienawiść jest słabością, wykładnikiem głupoty i braku rozumienia życia, ona zabija i nie pozwala się tym życiem cieszyć.
    Nie ma w Polsce dobrego ani złego rządu, dobrej ani złej inicjatywy ustawodawczej albowiem w Polsce panuje narodowa nienawiść, której nikt nie chce wyciszać, bo wszyscy na tym zarabiają jak nie PO to PiS.
    Polska nie istnieje ani praktycznie ani teoretycznie, bo Polska to narodowa nienawiść jakże pielęgnowana w sercach Polaków.

    A ja się pierwszy z tej nienawiści wyłamuję – choć jeszcze dziś Was to irytuje lub śmieszy."
    ..................................

    Pokłady nienawiści są u nas nieograniczone jak widać.
    Nienawiść kontra miłość. Dwie strony medalu zw.człowieczeństwem.
    Od jednego do drugiego jedynie jeden niewielki krok i niewidzialna linia graniczna bardzo łatwa do przekroczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Stonoga epatuje zwrotem NIENAWIDZONO MNIE!
      Jednak jak się przejrzy YouTube, nie grzeszy on kulturą i nawet empatią, a co każe być ostrożnym wobec jego deklaracji, co do wyższych uczuć i w ogóle intencji!


      Nie ufam osobom, a bardziej ideom, czy filozofiom. Zauważam świat i jego polityczność, ale akurat pan Stonoga, swoim obyciem i kulturą do mnie nie przemawia...

      Usuń
    2. Ok, masz takie prawo.
      Jednak i taki grzesznik ma prawo do poprawy.Ja mu je daję. Nie jest dla mnie wyrocznią, a jedynie symptomem, czego? -ano właśnie?

      Usuń
  5. A to ciekawe, czyżby uprzedzał nasze działania?
    http://trybuna.eu/papiez-kazdy-kraj-powinien-byc-laicki/

    OdpowiedzUsuń
  6. " Czy się to panu Pieczyńskiemu podoba, czy nie, to jednak KK jest siłą zdolną do zjednoczenia narodu wobec różnych zagrożeń, więc rozsądek nakazywałby zawiesić przynajmniej na jakiś czas walkę wewnętrzną, ze względu na RACJĘ POLSKIEGO STANU!"
    Te słowa to już totalna brednia!A kiedyż to kościół kat. strzegł : polskiej racji stanu? Przesadziłeś, w stopniu niewybaczalnym! Kościół zawsze jednoczył się z tymi, którzy dawali mu możliwość zwiększenia władzy! Swojej władzy! Kościelni mają w dupie - demokrację i Polskę!
    Jeśli tego nie widzisz, to jakakolwiek sensowna dyskusja jest niewykonywalna:(((
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie Stanisławie!
      Z początku chciałem Pana [objechać] i przypomnieć chrzty polski z 845r w obrzadku rzymskim i z 874r w obrzadku Cyryla i Metodego. Później zauwazyłem ze Pan rozumie i zapewne zna wiele faktów Historycznych.
      Jak dla mnie to do tej pory trwa exterminacja Słowian która zaczeła sie dłuuugo przed Chrystusem, ale połączenie religi katolickiej z cesarstwem Rzymskim przez Konstantyna wielkiego spowodowało ze zyskaliśmy nowego stałego wroga. KK przejął wszelkie formy Cesarstwa i właściwie Konstantyn był Cesarzo - Papiezem! Później po upadku cesarstwa - Papieze przejeli ich rolę - stad potrójna korona zwana tiarą. Przez całe stulecia Rzymianie próbowali opanować tereny za Dunajem i Renem, ale tam trwaliśmy my SŁOWIANIE. Zrobili to dopiero w sposób [pokojowy] lub jak kto woli [podstepem] za pomoca religii kk. Tak wiec każde słowo mówiace ze kapłani bronia sprawy polskiej - to najmniej zwykłe mydlenie oczu! Jest niedobrze i zapewne nie tylko my to widzimy. Konkordat i nauczanie w szkołach religii zamiast Historii jest juz zbrodnią. Teraz jeszcze maja byc te światowe dni młodzieży! To impreza która sobie wyprawia kk, a za która maja płacic podatnicy - czyli wszyscy Polacy!
      Temu powinniśmy sie juz teraz głośno przeciwstawić!
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Marzenia o normalnej, laickiej Polsce, wobec poszerzającej się dyktaturze ciemniaków, trzeba odłożyć na... nieprzewidywalną przyszłość, panie Krzysztofie:(((
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli jesteś osobą wierzącą, to w niemal wszystkich przypadkach można założyć, że twoja wiara jest wiarą twoich rodziców. Ktoś, kto, urodziwszy się w Arkansas, uważa, że chrześcijaństwo jest religią prawdziwą, a islam fałszywą, mimo iż doskonale zdaje sobie sprawę, że wyznawałby dokładnie przeciwny pogląd, gdyby przyszedł na świat w Afganistanie, jest właśnie ofiarą indoktrynacji, którą przeszedł w dzieciństwie. (str.12)
    Richard Dawkins (z książki Bóg urojony)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chrześcijaństwo tak samo jak islam uczy dzieci, że wiara bez wątpliwości jest cnotą – jeśli w coś wierzysz, nie musisz tego dowodzić. Kiedy człowiek stwierdza, że coś stanowi element jego przekonań religijnych, pozostali członkowie społeczeństwa na mocy niepisanego prawa zobligowani są do „respektowania” jego przekonań; respektowania przynajmniej do czasu, póki ich manifestacją nie stanie się kolejna potworna masakra na skalę zamachów na WTC, londyńskie metro czy madrycki dworzec. Wtedy słyszymy gromki chór wypierających się rozmaitych duchownych i „przywódców społeczności”, którzy zgodnie tłumaczą nam, że to ekstremizm, błędy i wypaczenia „prawdziwej” wiary. Jak jednak możemy mówić o wypaczeniach – jeżeli nie istnieją obiektywne kryteria (a tak jest w wypadku religii), nie ma też wypaczeń
    R. Dawkins

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiadomość niedobra , nie będzie pana Krzysztofa Pieczyńskiego w audycji w Superstacji u pani Elizy Michalik .podano przed chwilą ,że będzie pani Siedlecka. Co się stało? -przydługie macki "naszych okupantów"?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też się zastanowiam kto maczał palce. Szkoda bo namawiałem innych do oglądania a tu plama i nie wiadomo dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapewne przaśna i mocno już smrodliwa - wolska polityka, wygrała z duchowością naszego Gospodarza:(
    A może i: obecna sytuacja usprawiedliwia zmianę tematyki programu E. Michalik?
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  13. Poinformowałam innych o Pańskiej obecności u Pani Elizy i mocno się rozczarowałam. Czy jest nadzieja, że doczekamy się tej audycji z Pańskim udziałem?

    OdpowiedzUsuń
  14. No i co , już tyle dni minęło i żadnych wyjaśnień, dementi czy coś
    w tym stylu?
    "Niewidzialna ręka cenzury" działa podobnie jak "niewidzialna ręka rynku"?
    No to jesteśmy w "czarnej dupie"!?!?!?

    OdpowiedzUsuń
  15. Fragment przekazu od Boga z dnia 27 09 2015 r.

    " Już czas aby dobro zwyciężyło zło, aby nastał na Ziemi czas pokoju i spokoju, aby zahamować wyścig zbrojeń i przysposobić ludzkie umysły do takich działań, które będą służyć ogółowi. To jest możliwe, to jest osiągalne, ale aby to się udało, potrzeba odważnego działania takich ludzi jak ty, jak Krzysztof Pieczyński i inni, którzy mają odwagę sprzeciwić się zastałemu porządkowi, mają odwagę zwrócić się do ludzi z apelami, propozycjami i sugestiami, których stwórcza moc zamieni nieużyteczne paradygmaty - przestarzałe i nieadekwatne do nowych czasów - na takie, które będą tworzyć a nie niszczyć , łączyć a nie dzielić, które będą stanowić pomost do nowego porządku społecznego, opartego na miłości i współpracy."
    Bóg w twoim sercu

    OdpowiedzUsuń