1

1

czwartek, 11 lutego 2016

7 lutego


W niedzielę 7 lutego odbyło się pierwsze inauguracyjne spotkanie Polski Laickiej. Na spotkanie przyjechało kilkadziesiąt osób z całego kraju. W czasie spotkania kilka osób z zagranicy połączyło się z nami na skypie, a w dyskusji za pośrednictwem Internetu wziął udział Darek Stroczyk. Nasi sympatycy z Iłży przywieźli pyszny tort.
Uwzględniając potrzeby i poglądy uczestników pierwszego spotkania podajemy główne kierunki działania naszego Stowarzyszenia:
1. Dyskusja nad konkordatem w celu rozwiązania tego sposobu regulacji na linii Watykan-Polska(zarzut: nierównomierne traktowanie dwóch podmiotów państwowych);
2. Wyprowadzenie nauki religii ze szkól państwowych (zarzut: finansowanie edukacji religijnej, która nie ma nic wspólnego z nauką i wiedzą) ;
3. Kwestia ordynariatu polowego czyli obecności religii w wojsku (zarzut: sprzeczność sama w sobie);
4. Sprzeciw wobec finansowania kościołów ze środków publicznych oraz regulacja kwestii podatkowych kościołów;
5. Dyskusja na temat sakralizacji życia politycznego (uczestnictwo przedstawicieli kościoła w polityce);
6. Kwestie prawne i moralne KK (obecność pedofilii w kościele, ocena komisji majątkowej, która zwracała mienie publiczne na rzecz kościoła bez możliwości jakichkolwiek odwołań).
Wszystkim, którzy poświęcili swój czas i energię na wzięcie udziału w naszym pierwszym spotkaniu bardzo dziękuję z nadzieją na dalsze wspólne działanie.

558 komentarzy:

  1. Bardzo, bardzo się ciesze ze się dzieje i pracujecie nad wykurzeniem KK z życia publicznego, choć nie mieszkam w Polsce miedzy innymi właśnie z powodu wszechobecnego kościoła. Gorąco Was popieram a Pana, Panie Krzysztofie po prostu kocham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałem w superstacji, to co mówi pan Pieczyński! Mówi, że jest osobą wierzącą, ale nie potrzebuje nazwy dla swojej religii!

      Kłopot w tym, że nazywanie wszelakich rzeczy jest naturą ludzką! Dość zresztą praktyczną, bo pozwala się łatwiej porozumieć, a nawet tylko się komunikować! Pozwala być bardziej logicznym! Pozwala tworzyć poprawne tezy!

      Jeśli jednak pan Krzysztof uparcie nie chce nazwać swoich wierzeń, to można pokusić się, ze względu na dość dobrze opisane charakterystyki wierzeń, o dookreślenie, czym na pewno jego wierzenie nie jest i czym prawdopodobnie jest! Bo może się okazać, że droga pana Pieczyńskiego to droga w kierunku SEKCIARSTWA!! Nie przesądzam, ale chciałbym wiedzieć, czy Jego wierzenia nie trącą SKCIARSTWEM?!!!
      Tak też:
      No na pewno, nie jest Chrześcijaństwem :)))) , ani Islamem, ani Judaizmem. Czyli nie jest to wierzenie w Boga osobowego, który w historii świata się objawił.

      Nie jest też Ateistą, bo mówi, że w coś wierzy, potrafi wyczuć stany metafizyczne i rozpoznać w Biskupach tych, którzy nie mają doświadczenia Ducha Św.
      ATEISTĄ ZATEM NIE JEST! A szkoda, bo oni są łatwiejszymi adwersarzami w dyskusji, ponieważ lubią tezy z logiczną argumentacją np. postulat POLSKA LAICKA, to polska inna niż głosi pan Pieczyński! Mu nie chodzi o Polskę laicką, bo laickość to pojęcie o neutralnym ustosunkowaniu się do wszystkich wyznań. LAICKOŚĆ TO PEŁNA WOLNOŚĆ RELIGIJNA!!! Laickość nie jest z natury swej zła!! Natomiast pan Pieczyński, pragnie dla Polski LAICYZMU, bo nie pragnie wolności religijnej - głównie dla KATOLICYZMU!!!
      TAKI SOBIE BŁĄD LOGICZNY JUŻ NA STARCIE!!!
      Wierzy w genialność człowieka, ale nie tak jak ATEISCI, czyli lubi drogi na skróty, bo ateiści dążą do boskości przez rozwijanie w sobie przymiotów boskich za pomocą metody naukowej (a to pewnie jeszcze setki lat potrwa), co wydaje się dość racjonalne. A on bardziej w kierunku jakiegoś oświecenia idzie, czyli na skróty :) Nie wydaje się jednak być to czystym Buddyzmem.
      Charakterystyka wierzeń, tego, co opowiada pan Pieczyński, wydaje się Panteiczna, taka o mocnej barwie New Age? A jeśli jest to jakaś mutacja New Age, to czy aby pan Pieczyński nie tworzy SEKTY?
      Jak się zwykło mówić, za Krasickim: MIŁE SĄ ZŁEGO POCZĄTKI…
      Na pewno panu Pieczyńskiemu nie zależy na LAICKOŚCI, bo nawołuje do walki z KK. Źle użył słowa w swym haśle przewodnim! Ateiści muszą tu uważać, bo choć idea walki z KK jest dla nich kusząca, to jednak poglądy pana Pieczyńskiego, uderzają w ich ateizm!

      Usuń
    2. Szanowny Panie Jarosławie!
      Z tego co mówi Krzysztof wynika że jest to tozsame z tym co ja potrafię powiedzieć.
      Byłem Ateistą i wprost brzydzilem sie KK. Zawsze jednak czulem ze jestem [inny] Miałem wiecej zrozumienia dla innych i empatii. Próbowałem zrozumiec i rozgryźć wiele odbywajacych sie wokół nas zjawisk. Później postanowiłem zaznajomic sie z wieloma religiami. Poznać, ale nie wchodzić. Zacząłem od Sumerów potem Egipt Indie Chiny Japonia Inkowie Aztekowie i powrót do Europy by poznać Słowian, Satanistów Islam itp. Zajeło mi to rok, a ledwie liznąłem. Okazało sie że wszystkie religie naturalne i monoteistyczne [wszystkie] maja wspólny pień. Nie umiałem go rozgryść ale ciagle wystepował. Na tym zakończyłem ten temat - doszedłem do ściany. Nastepnie zacząłem wgryzać sie w tematy filozoficzne. Poznałem sprawy duszy demonów jażni. Poznalem zupełnie inne postacie jak Lillith i pojecia jak Logos. Moja nauczycielka kazała mi wgłebić sie i zrozumieć Tantrę i Mandalę. Nasze internetowe rozmowy byly strasznie burzliwe. Poznawałem pojecia i tworzyłem do nich wlasne definicje. Poznalem Swiadomość i podświadomość. Przeżyłem kilka niesamowitych seansów Hipnozy. Znowu stanąłem przed scianą i wtedy pogonila mnie bym przeczytał [Mandalę Cienia]Przeczytałem ten niesamowicie trudny tekst i bylem wsciekły bo czułem w nim bełkot. Ona jednak ze spokojem zaznaczyla [masz tyle czasu ile potrzebujesz]. Skoro tak to przeczytalem sobie pare pism Hermetyków i wróciłem do Mandali. To połączenie spowodowało ze nastapiło olsnienie - zrozumiałem!
      Teraz to co zrozumiałem i wskazanie pozycji KK
      Jako ze jestesmy wychowani w kulturze katolickiej bede posługiwał sie znanymi i rozumianymi tu nazwami
      Jest Bóg. W momencie naszych narodzin odrywa się od niego drobinka. To jesteśmy my a wlasciwie nasze ego. Jest jego częścią, ale zawiera go całego. Dlatego mozemy powiedzieć o sobie ze jesteśmy bogiem i jest to prawda. Gdy oddalamy sie od niego na osi czasu, zaczynamy inaczej go dostrzegać. [Nie majac z nim kontaktu, postrzegamy go poprzez pryzmat własnych przeżyć i doznań]. Powstają wiec na jego obrazie ciemne plamy których nie umiemy rozpoznać. Na dodatek nasze ego nie potrafiąc opisac Boga zaczyna stosowac metode [dualizmów] To jest dobre - to zle, to zenskie - to męskie, to miłość - to nienawiść, to biale - to czarne itd. Ten brak orientacji naszego ego powoduje, ze cienie na obrazie Boga dzielimy na Anioły i Demony. Bardzo znanym zeńskim demonem jest Lillith [niby pierwsza zona Adama] uosabiajacy zeńska seksualność i samoswiadomość. Jest tez inny Sorat który podszywa sie pod Boga i udaje go. Wszystkie te Demony do spółki z Aniolami [wszystkie razem sa cieniami na obrazie Boga] zasłaniaja nam jego prawdziwy obraz. Poznanie i zrozumienie sprowadza sie do przebicia sie przez te cienie i ujrzenie prawdziwego Boga.
      Wyglada na to ze KK jest wprowadzony w bład i wprowadza w niego innych. Wierzy i nakazuje wierzyc w Sorata, nie pozwalajac zajrzec za jego zasłonę.
      Moze to wygladać dziwnie i skomplikowanie. Ja tez nie tak dawno doznałem olsnienia i zrozumialem. Teraz wiem ze na pewno nie potrzebuje kapłanów, bo sam wiem gdzie szukać. Osobiście też bylem Ateistą, ale zrozumialem.
      Jeszcze jest sprawa Szatana [wymyślił go KK]. On wcale nie jest zły. Gdyby go nie było to skad bysmy wiedzieli dokąd sie kierowac szukajac Boga? On własnie nam wskazuje - tutaj nie idź - to dobra informacja.
      Mnie zrozumienie tych rzeczy zajęlo przeszlo 2 lata zajetych wieczorow i weekendow. Efekt przeszedł moje oczekiwania
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. To gratuluje 2 lata, to dość mało :)

      Proszę mnie sprostować, jeśli źle zrozumiałem pisze Pan:


      Jest Bóg. W momencie naszych narodzin odrywa się od niego drobinka. To jesteśmy my, a właściwie nasze ego. Jest ono Jego częścią, ale zawiera Go całego. Dlatego możemy powiedzieć o sobie, że jesteśmy Bogiem i jest to prawda.

      A potem coś o cieniach Boga, Aniołach i Demonach. Może mi pan napisać coś o bytach, jakimi według pana są Anioły i Demony. Skąd się wzięły, czy też były drobinkami Boga? A jak się oderwały, dlaczego nie są Bogiem na wzór człowieka, który jest Bogiem a jednak drobinka Boga! Po co się Bóg rozdrabnia? Źle mu, to znaczy nam było, jako jedna spójna świadomość? I jeszcze do tego Szatan? Co to za byt, i co to u pana za logika?

      Najpierw pan pisze, że Szatana wymyślił KK, sugerując, że to bujda KK, a potem pan pisze w następnym zdaniu:

      On wcale nie jest zły, gdyby go nie było to skąd byśmy wiedzieli, dokąd się kierować szukając Boga?

      To wymyślił go KK, czy on istniał niezależnie od KK?
      Na tak przez pana zakwestionowanym dualizmie: prawdy i fałszu, oparta jest matematyka i logika. Może powinien się pan bardziej zastanowić nad tym, czy tak szybko z tego doskonałego drogowskazu nie rezygnować, bo potem pan nie może się zdecydować, czy KK wymyślił Szatana, czy on jednak nie został przez niego wymyślony i wcale zły nie jest?!!!!

      Bardzo mało logiki jest w tym, co pan pisze!!

      Jesteśmy Bogiem, a cienie nasze - Anioły i Demony, to niejednokrotnie inteligentniejsze byty niż my, choć my to Bóg - co to za logika, gdzie cień jest bytem cwańszym niż my Bóg - dawca cienia!

      O jakim efekcie pan pisze, czy jest pan bardziej Bogiem niż wcześniej? Co to znaczy? Ma pan większą moc? Jest pan nieśmiertelny, absolutnie wolny i niezależny. No właśnie jak z tą wolnością Boga jest, kiedy każda drobinka, będąca całym Bogiem, pragnie czegoś innego? KK to gorsza drobinka tego samego Boga? Czy zwalczając KK, drobinki będące całym Bogiem nie zwalczają drobinek będących całym Bogiem? O co tu chodzi, gdzie tu logika?

      Moim zdaniem Panteizm w kolorze omalże New Age owym...

      :) Oj ta logika...! Ale chętnie zadam więcej różnych pytań i spróbuję pana zrozumieć :)


      Usuń
    4. Podejrzewałem ze tak moze być
      Nie chcę sie powtazać - do tego trzeba samemu dojść

      Usuń
    5. Tak na marginesie, gwałtownik ze mnie i niepokorna dusza. Latami poszukująca i od lat w posiadaniu rozumienia! W sumie troszkę więcej niż 2 lata :) prawie ćwierć wieku;)

      Dlaczego pan nie spróbuje po kolei odpowiedzieć na moje pytania! One mają za zadanie porządkować, bo nie da się dyskutować bez elementarnej spójności.

      A ja przecież nie robię niczego złego, BO KTO PYTA NIE BŁĄDZI - Prawda?

      Niech pan rozwija myśl i się nie powtarza!!!!

      Dla mnie stwierdzenie, że do tego trzeba samemu dojść, to krok wstecz, ucieczka od rozumienia!!!

      Zresztą sam pan pisał, że miał swojego mentora. Pisał pan:

      Moja nauczycielka kazała mi wgłębić się i zrozumieć Tantrę i Mandalę.

      Czyli nie był pan sam na swojej drodze!!!

      Samemu trzeba do tego dojść. - Głupiego pan też wypuści samego w drogę, wierząc, że krzywdy sobie nie zrobi?

      Według pana perspektywy, ja muszę być rodzajem głupiego, który mało wie, więc potencjalnie krzywdę może sobie zrobić swoją niewiedzą!!!

      Pisze pan:

      Miałem więcej zrozumienia dla innych i empatii.

      Czy tak wrażliwy i empatyczny człowiek, jak pan siebie określił zostawi "głupiego", by sam do wszystkiego doszedł :))) ...

      Usuń
    6. Tak zostawię - bo jak uczen wybiera mistrza tak i mistrz wybiera ucznia.

      Usuń
    7. Szkoda...

      Bo nawet ostatnie Pana zdanie, jest konstruktem w zasadzie błędnym, bowiem, praktyka pokazuje, że raczej tylko mistrz ma prawo wyboru ucznia!!! Uczeń nie wybiera mistrza, on aspiruje, ma jedynie możliwość bycia wybranym, jeśli się spodoba :p hahaha

      Ok, tak to zostawimy, ale jeszcze tylko jedno dopowiedzenie, mam wrażenie, że nie szuka pan prawdy religijnej, ale lepszego samopoczucia?

      Często czucie i ekstazy, nawet hipnotyczne, są manowcami w kontekście prawdy, która jest tylko jedna. I potrafię to uargumentować, ale

      Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy świerzbią - będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom.

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Do Bogdan56 Fdhfdgf prosiłbym aby nie dyskutować i nie odpowiadać "ludziom" pokroju jak R.Prochal niech się "kiszą" w swoim "nawiedzeniu" i nienawiści do ludzi myślących a ni słuchających ciemnoty wciskanych przez "czarnych pedofilii i gejów

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyjmuje do wiadomosci i takie podejście odpowiada mi
    Przyczepiło mi tu jakieś literki i nie wiem jak sie tego pozbyc. Jeśli znacie jakis sposób na pozbycie sie ich to prosze podpowiedzieć
    Tez masz w sobie agresję. Nie wiem czy jestem w tym samym momencie poznania co Krzysztof, ale wiele do mnie dotarło i rozumiem ze klechy też sa oszukiwane!

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem je i potrafie powtórzyć i wytłumaczyć
    Jest malutki problem - by to zrozumieć trzeba mieć olej w głowie

    OdpowiedzUsuń
  5. " Dobry" człowieku, Robercie P. !
    Ciemnotę wciska mafia, zwana samozwańczo - kościołem kat!
    Nie utożsamiaj biedny człeku - kościelnych, z domniemaną boskością, bo nie ma ŻADNYCH realnych dowodów i znaków, wspólnej więzi: kościelnych, z Absolutem! To oni, takim jak Ty, wciskają ten dogmat, sami w niego nie wierząc! Bo gdyby wierzyli, nie nie popełnili by tylu zbrodni, tylu niegodziwości, sprzecznych ze zwykłym człowieczeństwem...
    Świat bez religii byłby o wiele lepszy, a przynajmniej normalniejszy.
    Religie, pojmowane prymitywnymi łepetynami, są powodem i zarzewiem: konfliktów, wojen i niewyobrażalnych cierpień milionów ludzi!
    Pozdrawiam serdecznie panie Krzysztofie, życzę powodzenia, w słusznej walce:)
    Stephen Hawking naukowo wykazał, od Wielkiego Wybuchu, że stworzenie wszechświata, ma czysto naukowe podstawy, a bogów nie zaobserwowano:)))
    Kochajmy się, kochajmy ludzi, bo wszystko to co mamy, jest: tu i teraz!
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  6. Oto najnowsze zarządzenie Franciszka bez numeru...
    Biskupi nie będą ujawniać przestępców - pedofilów, wśród swoich koleżków:

    Watykan: Katoliccy biskupi nie mają obowiązku ...
    wyborcza.pl/1,75477,19613574,watykan-katoliccy-biskupi-nie-maja-obow...
    Ręka rękę myje, a wiara w naprawę moralną kościoła pozostanie tylko wiarą, nie popartą faktami...
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do trolla Roberta Prochala, to w myśl jednej z zasad duchowości energia podąża za uwagą (myślą i działaniem), zatem nasze zainteresowanie trollem zasila go. Lepiej tego nie robić... proszę zauważyć, że admin mógłby go kasować lub zablokować, ale troll się przeformuje i odrodzi wzmocniony. Ale skoro został już zlokalizowany i rozpoznany, to łatwiej go lekceważyć. Brak zainteresowania a zwłaszcza reakcji, powoduje u niego zagubienie i zwątpienie czy ktokolwiek go czyta... i wtedy po prostu słabnie, lub się wścieka i też słabnie.
    A my możemy spokojnie zajmować się bardziej interesującą wymiana poglądów.

    OdpowiedzUsuń
  8. To tak jak z rozkapryszonym dzieckiem - po czterech minutach nie pamieta o co mu chodziło. Jednak jest jeszcze jedna sprawa. jesli wystepuje problem należy zaznajomic sie z nim. Obejrzec go wgłębić sie w niego i poznać. Wtedy okaże sie mały i nieistotny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To troll, więc lepiej odpuść sobie interakcje... chyba, że jest to przedmiot Twoich badań poznawczych ("Trollologia")... ale uprzedzam o skutkach ubocznych.

      Usuń
    2. Kilkukrotnie przerobilem trening EST. Mysle ze chociaż słyszałeś. Jestem przygotowany na takie [atrakcje], ale masz rację. Odpuszczam, a Ciebie Pozdrawiam

      Usuń
  9. Co do niedzielnego spotkania (żałuję, że nie uczestniczyłem) to mam nadzieję, że zaowocowało ono czymś więcej niż ustaleniem kierunków działania (w 6 punktach)... czymś co sprawi, że zwolennicy laicyzacji Polski znajda w końcu miejsce, by ideę tę urzeczywistnić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobra robota Panie Krzysztofie. Ale myślę, że Pan komunikuje się z absolutną elitą tego kraju - ludźmi którzy przez swoje życie, doświadczenie i wiedzę są w stanie zaakceptować tą wiedzę. Nie wiem czy nawet jeszcze kilkadziesiąt lat nie upłynie zanim ta wiedza będzie powszechnie do przyjęcia. Podważa Pan grzech pierworodny czyli bazowy program poczucia winy ludzkości na którym bazuje KK - to może być za wcześnie dla 99% ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może masz rację przyjacielu, ale ktoś kiedyś musi zrobić pierwszy krok. Ten krok jest najtrudniejszy - to fakt. Zanim wszystko się zmieni faktycznie może upłynąć 50 lat. Trzeba jednak ludziom tłumaczyć błąd i budować masę krytyczną która dokona zmiany. Dlatego twierdzę że trzeba pomagać Krzysztofowi - tym bardziej ze rozumiemy sprawę

      Usuń
  11. Ktoś kto tkwi w KK nie zrozumie nic innego. Jest zaślepiony i zadufany w sobie. 95% katolików nie zna swojej wiary, nigdy nie przeczytali wybranych przez Kościół ksiąg Pisma świętego - poza wybranymi kilkoma zdaniami. Osoby takie z racji chodzenia w niedzielę do kościoła, słuchające radia Maryja oraz oglądające telewizję Trwam, uważają się za niesamowitych ludzi naznaczonych przez Boga jakże wyjątkowych, uważających iż im się wszystko należy - w końcu są przecież chrześcijanami. Nawet drobne występki nie są przecież trudnością, wszakże jest sakrament spowiedzi, jest odpust. Wystarczy złożyć ofiarę i każdy grzech ma odpuszczony. Osobom takim żadne przedstawiane argumenty niczego nie zmienią. Tak jest wygodniej no bo po co to zmieniać. O moralności takich osób nie można się wypowiadać bo jej nie mają. Skoro chodzą do kościoła to mają grzechy odpuszczone. Więc utopić w rzece niepotrzebne szczeniaki, czy zakopać ich żywcem w ziemi, podorać miedzę sąsiadowi, ewentualnie wyprowadzając psa na spacer pozwolić aby nasrał sąsiadowi na wycieraczkę, jest to rzecz normalna i niekolidująca z ich wiarą. Ktoś kto ma odrobinę inteligencji prędzej czy później dojdzie do wniosku, że to się nie trzyma kupy. Wystarczy, że w chwili zwątpienia przeczyta stary i nowy testament najpierw raz, potem drugi i dozna objawienia, że cała ta wiara to jedna wielka farsa. A osoba taka jak Krzysztof Pieczyński zasługuje na szacunek z racji tego iż ma odwagę powiedzieć prawdę, nie bacząc na konsekwencje jakie go spotkają. Przecież nikogo nie namawia na inną wiarę, wręcz mówi aby wyzwolić się z tej utopi i wierzyć w to co uważamy sami za słuszne. Każdy ma wybrać taką drogę aby dojść do oświecenia na swój sposób. To że mówi, że jest głęboko wierzący nie znaczy, że musi wierzyć w Boga Ojca, Ducha Świętego, Jezusa i Maryję. Wierzy w to do czego sam doszedł poszukując prawdy o sobie i otaczającym go świecie. Próbuje zarazić tym wszystkim co odkrył, inne osoby, opisując jak najprościej się da, mechanizmy jakie panują we Wszechświecie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Synonim i antonim słowa " laickość ":
    SYNONIM: bezwyznaniowość, świeckość, książk. agnostycyzm, neg. bezbożność ANTONIM: klerykalizacja, fundamentalizm, wyznaniowość
    Laickość, czyli świeckość, świeckie, neutralne wyznaniowo państwo. Państwo, które ma zapisaną w Konstytucji, neutralność światopogladową i wyznaniową. Ma, ale nie przestrzega tego zapisu.... Zdąża do państwa wyznaniowego, czego dowodem jest: wielomiliardowe !!! dopłaty na rzecz kościoła kat., konsultowanie prawa w oparciu o rozmowy z " epidiaskopem ", narzucanie indoktrynacji kat. - w szkołach państwowych. Takiego państwa n ie chcę!
    Chcę państwa wolnego, rozumnego, racjonalnego, otwartego na swoich obywateli. Stojącego na straży wolności wierzeń, ale : nie preferującego żadnego z nich, bo państwo działa w zupełnie innej płaszczyżnie.
    Stajemy się irracjonalnym państwem wyznaniowym, dlatego będę popierał wszystkie działania pana Krzysztofa, związane z dążeniem do stworzenia państwa laickiego, świeckiego.
    Instytucja kościoła to tylko kłamstwo, fałsz, kosmiczna obłuda i zakłamanie! Krystaliczne zło, które robi dokładnie odwrotnie - niż to , co głosi maluczkim!
    Mamona ich jedynym bogiem. Od wieków, od dwóch tysiącleci!
    Jeśli boskość istnieje, to nie może być reprezentowana przez instytucję tak niemoralną, podłą i pazerną! Jeśli założyć, że " boskość " to: dobro, tolerancja, miłość, szeroko pojęta...
    Stanisław

    Czytaj więcej na http://leksykony.interia.pl/haslo?hid=218255&utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LAICYZM, a LAICKOŚĆ się różnią panie Stanisławie!!! ;)

      Pan Krzysztof chce Laicyzmu dla Polski, nie Laickości!!!

      W świecie wypowiedzi pana Krzysztofa, KK stoi niżej niż jego wierzenia, więc nie reprezentuje on poglądów Laickich, ale jest zwolennikiem Laicyzmu!!!

      Proszę poszukać :)

      Usuń
    2. "Istnieje różnica między laicyzmem a laickością: laicyzm to pogląd, który nie zapewnia swobodnej wolności religijnej (bo na przykład twierdzi, że ateizm jest "lepszy" od np. katolicyzmu). Tylko laickość zapewnia wolność religijną, bo nie zabiera głosu na temat wartości poszczególnych poglądów (jest neutralny światopoglądowo), w przeciwieństwie do ustroju gdzie panuje religia państwowa, i do ustroju gdzie panuje laicyzm" - wyimek z wikipedii- tak żeby nie mylić na przyszłość.

      Usuń
    3. Tak właśnie!!!

      A więc pan Pieczyński chce LAICKOŚCI, czy LAICYZMU dla Polski, w kontekście jego wypowiedzi o Kościele Katolickim?

      Usuń
  13. "Stowarzyszenie pana Pieczyńskiego nie powinno się nazywać POLSKA LAICKA, tylko może LAICYZM DLA POLSKI, czy LAICYZACJA POLSKI?" - zastanawia się Jarosław.
    Dla mnie ten " dylemat " równa się " naukowemu " rozważaniu, teoretyków wiary, na temat: " Ile diabłów zmieści się na główce od szpilki " ? Czyli jest bezsensowny:)
    Domyślam się, że Gospodarzowi chodzi o ścisły rozdział: profanum od sacrum, bo to jest w interesie obydwu pojęć!
    Państwo zrzesza ludzi o różnych: poglądach, zapatrywaniach, uczuciach, różnie postrzegających - świat i jego pochodzenie! W szkołach / jeszcze / - dominuje nauczanie teorii Darwina, której jestem gorącym zwolennikiem, którą można udowodnić, wykazać, porównać, wysnuć wnioski. Jak to się ma do katolickiego " kreacjonizmu " ? Czy nie uważacie, że dziecko dostaje te poznawczego pomieszania, gdy słyszy dwie - jakże różne " teorie " ?
    Z których pierwsza ma naukowe odniesienie, a druga przeczy nauce, rozumowi i rozsądkowi? Z której wynika, że dinozaurów nie było, bo żyły 65 mln lat temu, a kreacjonizm zakłada " stworzenie " na okres 3,5-4 tys lat temu? Przypomnę też, że K. Wojtyła zrehabilitował Galileusza - dopiero w końcu ubiegłego wieku... a do tego czasu? Ziemia była płaska? Czy też stanowiła " pępek " wszechświata ?
    Mieszanie: nauki z wiarą - może przynieść tylko szkodę, zwłaszcza dla wiary, która nie wymaga, a nawet nie wolno się jej pojmować - poprzez naukowe dowodzenie...
    Niech każdy wierzy w co chce, osobiście nie widzę różnicy pomiędzy uznawanymi wyznaniami, a - na przykład - wiarą w " potwora Spagetti ":)
    " Dowodzenie ", że jedna jest " prawdziwa " , a druga to żart i szydzenie, jest idiotyczne.
    Państwo powinno stać bezstronnie na straży wolności przekonań, wyznań, a nie: wtapiać się w założenia jednej z nich.Państwo nie ma prawa finansowania wybranej wiary, bo wtedy uznaje ją za dogmat państwowy, a to już kwalifikuje do wysunięcia wniosku, że tworzymy państwo wyznaniowe.
    Państwo powinno interweniować, gdy jakakolwiek wiara narusza interesy i dobra innych, bądż też pretenduje do współrządzenia!
    Fanatyzm bez względu na przymiotniki - jest fanatyzmem. Nie ważne czy: katolicki, muzułmański, prawosławny...
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  14. :) Właściwe nazywanie rzeczy, pokazywanie różnic pojęciowych, podpieranie się logiką jest koniecznością na drodze ku lepszemu rozumieniu. Różnica między LAICKOŚCIĄ, a LAICYZMEM jest podobna tej, jaka jest między TOLERANCJĄ, a DYSKRYMINACJĄ!

    Dostrzeganie tej istotnej różnicy jest naprawdę bezsensowne?

    Pan Pieczyński jest znanym i uznanym aktorem, ma określoną popularność i jego odziaływanie jest pewnie spore. Ale czy dlatego, że jest tylko popularny, czy również merytoryczny? Chcę ku pożytkowi, większemu niż tylko mój, troszeczkę to zweryfikować.

    Chcę wiedzieć i by wiedziano, czy pan Krzysztof jest orędownikiem równouprawnienia dla religii, tolerancji religijnej, czy głosi poglądy dyskryminujące, ze względu na wyznanie. Inaczej, bowiem prowadzi się dialog z kimś rozumiejącym tolerancję, a inaczej z wojującym radykałem!

    To jest istota mojego dociekania, panie Stanisławie! ;) Nie jest ona bezsensowna, bo ma jak najbardziej wymiar praktyczny, użyteczny!!!

    Pisze pan:

    Fanatyzm bez względu na przymiotniki - jest fanatyzmem. Nie ważne czy: katolicki, muzułmański, prawosławny...

    Zgadzam się z panem i chcę wiedzieć, czy pan Krzysztof jest fanatykiem! A jak mogę się, tego dowiedzieć? Jedynie przyglądając się jego działalności, temu, co pisze, co mówi i jak mówi. Co mówią ludzie jego słuchający. Z pewnością moje słowa tutaj nie są bezsensownym dylematem!!!!

    Jestem ciekawy panie Stanisławie :)

    PS

    No i jest istotna różnica, między latającym potworem Spaghetti, jednorożcami, krasnoludkami itp., a Bogiem.

    Powielanie bezrefleksyjnie, by nie napisać bezmyślnie, tez Dennetta i Dawkinsa tu nie pomoże!!!!

    Różnica polega na sile oddziaływania kulturowego potwora Spaghetti, która jest zasadniczo żadna, a odziaływaniu kulturowego Boga, która jest przeogromna.

    Wystarczy wspomnieć, że w imię potwora Spaghetti i jednorożców, w zasadzie pewnie nikt nigdy nie wywołał wojny, nie budował świątyń, nie poświęcał życia. A w imię Boga, czy Bogów, niezależnie od oceny moralnej, bo nie to w tej chwili oceniam, a siłę kulturową Boga, wojen było bez liku.

    Bóg, niezależnie czy prawdziwy czy urojony, potrafi zmieniać ludzkie, życia. Potwór spaghetti raczej nie!

    Naprawdę pan nie widzi różnicy, panie Stanisławie?

    -----------------
    Tak z ciekawości, co pan wie o sprawie Galileusza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK! rozumiem i współczuję doświadczeń!

      Nie mniej ja nie oceniałem w tym momencie roli i formuły kościoła, który, to prawda, jest mi drogi, ale próbowałem dociec motywacji pana Pieczyńskiego, poziomu Jego TOLRERANCJI, bo JESTEM NA LIŚCIE DO ODSTRZALU, gdyby urósł w siłę :)))) !!!!!!!

      Faktem jest, że jesteśmy oponentami, więc cieszę się, że on organizując ludzi próbuje ich nawracać na swoje poglądy, bo gdyby poprzestał tylko na walce z Kościołem, byłby dla mojej sprawy bardziej groźny, ale na moje szczęście i mojego Kościoła, jego "nauczanie" - zarówno pod względem formy i treści, czasem się samo kompromituje!

      Zauważając, w podobieństwie niechęci do KK, różnorodność duchową osób na tym Blogu, wskazuję, że pan Pieczyński niekoniecznie będzie dobrym wzorcem duchowości – tyle mi wystarcza! Nikomu przecież nie zabronię nienawidzić KK :)

      Gdyby był tylko ANTYKLERYKAŁEM, będąc popularnym aktorem, byłby dość mocny! Na szczęście on aspiruje do bycia guru duchowym ;)

      Stanisławie uznaję Twoje prawo do negatywnego zdania o KK i w ogóle o religii jakie masz!

      Mam nadzieje, że uznajesz moje prawo do tego samego!

      Zastanawiałem się, na ile pan Pieczyński zabrałby mi z moich praw, gdyby mógł decydować o kształcie prawa w kraju, w którym żyję! Demokracja ma swoje wady, bo w państwie o przeważającej liczbie ludzi o określonych poglądach, pogląd ten jest dominującym!

      DLATEGO WROGOWIE KOŚCIOŁA! Jeśli chcecie zmiany, a MACIE DO TEGO PEŁNE PRAWO, najpierw zmieńcie poglądy większości! Ja prywatnie kibicuję takim inicjatywom jak inicjatywa pana Krzysztofa, bo zgadzam się, że gro KATOLIKÓW to ŹLI KATOLICY, ale ich zło nie polega na fanatyzmie, ale na niewiedzy, co do swojej wiary, bo jest uśpionych dobrobytem, albo samym już pragnieniem dobrobytu i nie zna swoich obowiązków w wierze . Takie inicjatywy mają szansę wybudzić z letargu moich współbraci i zmusić ich do wyedukowania się w wierze i odbudowy duchowości!

      Uważam zresztą, że poglądy pana Krzysztofa i jego aktywność, jeśli jest całkiem do nich przekonany, jest słusznie w ten sposób kanalizowana - NIEKORYSTNA DLA MNIE :), ale SZACUNEK MÓJ DLA NIEGO, bo nie łatwo organizować ludzi pod wspólnym ideowym sztandarem!!!

      Starałem się rozróżnić LAICKOŚĆ od LAICYZMU, bo sam jestem co najmniej zwolennikiem LAICYZMU, a nie LAICKOŚCI! Laickość ma w kontekście niektórych aspektów moich poglądów dość istotne wady!

      OJ TERAZ SOBIE NAGRABIĘ NA TYM BLOGU :) - Odnalazł bym się również w państwie prawdziwie wyznaniowym - pod warunkiem, że KATOLICKIM! :)))
      ---------------------------------------------
      ALE WIEM, ŻE ZE WZGLĘDU NA NIEDOSKONAŁOŚCI NATURY LUDZKIEJ, LEPIEJ BY NIGDZIE NIE BYŁO PAŃSTWA WYZNANIOWEGO - POD ŻADNYM RELIGIJNYM SZTANDAREM!!!
      ---------------------------------------------
      Bo to prawda, że Kościół miewa chwile kiedy gorszy!!!
      Mam prawo wierzyć, że może być z nim lepiej. Nie chcę iść drogą LUTRA i gdy będę widział zło w kościele, będę je zwalczał, zgodnie z moją mocą, wewnątrz jego, BO WIDZĘ W NIM TEŻ NAJWIĘKSZY SKARB DUCHOWY ŚWIATA - JEZUSA!

      Usuń
    2. Zresztą jeśli wrogowie kościoła, są wrogami kościoła, bo źle go oceniają jako system, jako instytucję, to ja nie jestem wrogiem takich wrogów kościoła! Ale jeśli są wrogami ze względu na JEZUSA, Jego nauczanie i Jego krzyż, no to jesteśmy wrogami! Co nie znaczy, że będziemy bić się na noże ;)

      Nie lubię uprzedzeń emocjonalnych typu:

      Likwidujemy KK bo tak, bo to organizacja przestępcza i pierze mózgi, ku kontroli obywateli!

      Uprzedzeń bez solidnej argumentacji i stygmatyzacji typu:

      Cały Kościół to siedlisko pedofilii, nastawiony na grabież majątku, czyli pracy ludzkiej, do tego masy w nim to głupi KATOLE!

      Mam nadzieję, że pokazałem przez te parę postów, że jest nieprawdą, iż każdy KATOL jest głupi i broni się rękoma i nogami przed używaniem rozumu :)

      Uważam, że będąc tym kim jestem, dopełniam tu kolorytu, stając się potencjalną okazją do merytorycznego utwierdzania się wrogów KK w swoich przekonaniach :)))

      Choć liczę, że niektórzy jednak szerzej spojrzą na to, co się tu właściwie dzieje!

      Że zmuszę ich do wysiłku, do lepszego używania rozumu!

      Liczę, że nie będę miękkim adwersarzem :) Mam nadzieje, że daję radę!!! :)) hahahaha

      Raczej liczyłbym na jakąś oznakę ich współczucia dla mnie :) bo z mojej perspektywy wszedłem w gniazdo żmij :)) Myślę tu tylko o kontekście ideowym.

      Nie oceniam ludzi, a idee tu głoszone, które są inne niż moje!

      Sam liczę na to, że będę się uczył merytorycznej obrony mojej wiary właśnie tam, gdzie ona będzie atakowana :) Czyli jestem we właściwym miejscu w kontekście moich celów!!!

      Dostane razy, OK! Co mnie nie zabije to mnie wzmocni! Dam razy (oczywiście chodzi mi o trud argumentacji, a nie o fizyczne obrazowanie) też OK!

      Kościół na ziemi jest kościołem wojującym, ale jego walka odbywa się głównie na poziomie duchowym! Na poziomie fizycznym w ostatnich wiekach dostaje baty!!! Zwłaszcza po 1517 roku.
      W przyszłym roku 500 lat rewolucji Lutra!!!!

      Nikt nie powinien się oszukiwać - toczymy duchową wojnę, ALE TO NIE ZNACZY, ŻE BRAK MI SZACUNKU DO MOICH WROGÓW IDEOWYCH :)

      Usuń
    3. Drogi Jarku, w Chrześcijaństwie głupota nie jest grzechem. W buddyzmie przeciwnie. Wprawdzie nie grzechem, bo takiego pojęcia tam nie ma, ale głównym zaciemnieniem umysłu. Ta głupota to trochę inne pojęcie, niż przez naszą kulturę rozumiane. Ktoś kto jest sprawny intelektualnie na poziomie praktycznym, ma tam dużą wiedzę, dalej może być głupi dla buddyzmu. Mądry jest ten kto zgłębia i pojmuje nauki,( niekoniecznie buddyjskie) które rozszerzają jego pogląd (horyzonty). Te poszerzone horyzonty pozwalają mu zrozumieć następne nauki, lub te same tylko z innej perspektywy. Powoduje to kolejne rozszerzenie poglądu. I jest tak prawie bez końca, chyba, że końcem będzie oświecenie. Proszę cię więc byś z mądrości nauk nauczycieli, przeze mnie powtarzanych korzystał. Patrząc co z nich ,w obecnej, swojej, sytuacji możesz dla siebie użyć. Nie jest dobrze, byś jak szalony pingpongista, był przygotowany na odbicie, każdej lecącej w twoją stronę piłki, gdyż pomiędzy piłkami, może leci do ciebie kulka czystej mądrości. Zresztą stoimy po tej samej stronie stołu, czego nie chcesz zauważyć. To na początek. W sprawie życia - snu, to jest tak. Budda powiedział życie jest snem. Powiedział też, wszystko jest pustką. Te dwa jak zobaczysz dalej genialne stwierdzenia, przysporzyły buddyzmowi w świecie białego człowieka, wielu negatywnych ocen. Posądzono buddyzm, lekką ręką, na przykład o nihilizm. Wynika to jednak z nieumiejętnego pojmowania spraw, przez tłumaczy i chęć wystawienia złej etykiety, przez takich, czy innych oponentów. Prawdą jest niezaprzeczalną, którą sam potwierdzić musisz, że świat jest taki, przez jaki pryzmat go widzisz. Jednego dnia jesteś radosny i wypoczęty. Załóżmy, że to dzień w którym, w którym zrozumiałeś po raz pierwszy, że twoja ukochana jest tobą naprawdę zainteresowana. W tym dniu cały świat był inny. Ulice były piękne, ludzie fantastyczni. Innego dnia byłeś pogrążony w smutku. Pamiętasz, to było nie do zniesienia. Byłeś na tych samych ulicach, koło tych samych ludzi. I co jakie one były. Świat jest jak sen, gdyż to twój umysł, nie na poziomie myśli, lecz wyższym, projektuje ci świat. Myśli są tylko skutkiem takiej projekcji. One manifestują się w świecie, który wyprojektowałeś. I nie jest to też broń boże solipsyzm

      Usuń
    4. Rzeczywistość którą odbierasz jako rzeczywistą, jest rzeczywista na tyle ile ty sam jesteś w tej rzeczywistości rzeczywisty. Nie bój się o nasze dzieci, one manifestują się na tym samym poziomie rzeczywistości co my. Świat nie ma charakteru trwałego, w sensie trwałości, do której w postrzeganiu świata jesteśmy przyzwyczajeni. Budda mówi o pustce. Tylko to nie taka pustka, jak białemu człowiekowi się wydaje. Zresztą pojęcie nic, którym łatwo szermują, z braku rozumu, ateiści, to najbardziej trudne do zrozumienia pojęcie, dla istoty ludzkiej. Nigdy nie doświadczyliśmy czegoś co nazwać można nic. Nie potrafimy go pojąć. Buddyjska pustka, to nie stan absolutnego nic. To stan nic, z potencjałem wszystkiego. To co nam wszystkim się manifestuje teraz, jako rzeczywistość, z tej potencjału wynika. My jesteśmy tym i zarazem jesteśmy w środku tego. I odbierać to możesz, tylko jak kropla wody, która spada wraz z innymi jako deszcz. Jest kroplą i jest deszczem zarazem. Większość, jednak ludzi w cywilizacji białego człowieka, mówi o sobie, ja jestem kroplą, a naokoło mnie pada deszcz. Trwałość i rzeczywistość rzeczy, do której jesteśmy przyzwyczajeni, jest iluzją. Iluzją której jesteśmy częścią i dlatego jako rzeczywistość ją postrzegamy. My jednak jako część potencjału nie jesteśmy iluzją, ale tylko na tym poziomie można go uważać jako rzeczywisty. Optymalion napisał, za co jeszcze bardziej go cenię „ Dla mnie Spinozjańskie „Deus sive natura” , to najkrócej jak mogę, nie wiara, ale wiedza, że wszystko co jest na świecie, jest tym co nazwano Bogiem, to materia – energia pod każdą z jej postaci przejawów i form.” Nasz przyjaciel Opty, nie wie że, w swoim poglądzie jest zaawansowanym buddystą, tak jak ja, nie wiedziałem, że w swoim odżywianiu, jestem optymalnym. Tylko, że Opty, odbierał nauki. Czytał de mello i Krisnamurtiertiego i wielu innych podobnych im medrców. A to czysty buddyzm, tylko podany w opakowaniu dla białego. Powinien jeszcze przeczytać,( chyba, że czytał ) Eckharta Tolle. Kontynuując, materia jest manifestacją energii i tak ją postrzegając, zmienia to obraz świata i Boga. I jak ktoś mówi Bóg i wie o czym mówi, to ja się zgadzam. I jak ktoś mówi Bóg osobowy to ja nie wiem co to jest osoba i też się zgadzam, bo sądze, ze osoba to miłość.

      Usuń
    5. . Pewne dla mnie jest jedno. Prawem generalnym tego potencjału jest miłość. Potencjał może manifestować się wbrew miłości, ale będzie to wbrew prawu. Dla niewiernych Tomaszów powiedzieć należy że nauka dziś, dosła do miejsca, z którego widać, że nie ma materii. Że materia u swojej podstawy składa się wyłącznie z energii. To teoria strun. Wielcy mistycy tego świata, i obojętne z której religii, czy nie, poprzez stany, które potrafili świadomie u siebie uzyskać, potrafili dokonywać zmian materii z poziomu energii. I my to nazywamy cudami, czy kiedy indziej czarami. Ale i my zwykli ludzie i inne istoty, przekazujemy sobie energie, których zazwyczaj nie dostrzegamy. Widzimy tylko ich rezultaty. I tak mówiąc pół żartem, pół serio między nami Jarku i Opty popłynęła dobra energia i staliśmy się przyjaciółmi.

      Usuń
    6. :) Co do szalonego pingpongisty, to masz trochę racji, sam to zauważyłem. Jednak nieszalony, a nauczony, że będzie atakowany za swoją wiarę. Taka przypadłość :( hahahaa, Faktycznie na własne życzenie, chadza gdzie niekoniecznie go chcą :p , bo misja, więc, co się dziwić. :p

      Piszesz:

      Ktoś, kto jest sprawny intelektualnie na poziomie praktycznym, ma tam dużą wiedzę, dalej może być głupi dla buddyzmu.

      W chrześcijaństwie jest tak samo :) ...Ups, a jednak! :p

      Lecz pamiętaj, że zbyt wielu więcej analogii nie ma. Nie mniej, wracając do myśli, w chrześcijaństwie to nazywa się faryzeizm. Bywa pułapką dla mnie :) i owszem!


      Pamiętam jednak, by moja aktywność nie pozostawała tylko na poziomie słowa, nie może, bo byłaby pustym wysiłkiem...

      Jeśli Bóg, jako pojęcie jest problemem, to na początku można zacząć od ABSOLUTU (i nie chodzi mi o trunek ;) ).

      Różnica nie do przeskoczenia jest taka, że Buddyzm będzie traktował go bezosobowo, a chrześcijaństwo osobowo.

      Piszesz:

      Prawdą jest niezaprzeczalną, którą sam potwierdzić musisz, że świat jest taki, przez jaki pryzmat go widzisz. Jednego dnia jesteś radosny i wypoczęty. Załóżmy, że to dzień, w którym zrozumiałeś po raz pierwszy, że twoja ukochana jest tobą naprawdę zainteresowana. W tym dniu cały świat był inny. Ulice były piękne, ludzie fantastyczni. Innego dnia byłeś pogrążony w smutku. Pamiętasz, to było nie do zniesienia. Byłeś na tych samych ulicach, koło tych samych ludzi. I co jakie one były. Świat jest jak sen, gdyż to twój umysł, nie na poziomie myśli, lecz wyższym, projektuje ci świat. Myśli są tylko skutkiem takiej projekcji.

      No mogę, tylko częściowo potwierdzić, tylko, co do emocji. Ale niezależnie od mojego stanu emocjonalnego, 2+2 równa się u mnie zawsze 4. Więc jeśli potrafię wspiąć się na poziom ponad emocją, to mogę dostrzegać bardziej trwałe prawdy niż wrażenie mojej emocji. Niż zwiewność snu...

      Zresztą sen, który by się nieustannie powtarzał, mógłby być oznaką NATRĘCTW, a wtedy ;) PSYCHIATRA...

      Jak pogodzisz Buddyzm z Chrześcijaństwem, kiedy absolut, albo jest osobą, albo nią nie jest!?A jeśli nie jest to, jaki jest? Bo, jak podmiotowy, inteligentny to ma znamiona osoby. A jak przedmiotowy, pozbawiony inteligencji to, na jakiej zasadzie miałby siłę sprawczą.

      Nie może być jednocześnie osobą i nią nie być! Sorry, jednak można :) hahahah Można być człowiekiem i świnią jednocześnie, bo charakter. Ale nie może taki być Absolut ze względów formalnych, pojęciowych, ludzkich, bo pojęcia są dla ludzi!

      Nie da się pogodzić Buddyzmu z Chrześcijaństwem, co do substancji.

      Jedno musi być fałszem, a drugie nie. Zwłaszcza, że piszesz, iż prawem generalnym jest miłość.

      A miłość jest podmiotowa, a więc osobowa!


      PS

      Fakt, trochę dużo mnie było w ostatnich dniach :) haha no, ale jutro rzucam się już w wir pracy!

      Usuń
    7. Myślę że nawet z poziomu logiki nie masz w paru miejscach racji, ale mniejsza z logiką. Dewizą którą powinniśmy mieć zawsze w pamięci jest taka iż z niższej góry nigdy nie widać co dzieje się na szczycie wyższej.

      Usuń
    8. Dodam jeszcze, że miłość to wszechharmonia rządząca wszechświatem. Zakłócenia tej harmonii to drak miłości. Miłość osobowa, to tylko fragmencik.

      Usuń
    9. Przeczytałem swój wpis i coś zabrzmiało nie tak jak chciałem powiedzieć, więc dodam, nie wiem na szcycie której góry jestem, a na której ty.
      Pozdrawiam Jarku, ja też mam robotę

      Usuń
    10. "DLATEGO WROGOWIE KOŚCIOŁA! Jeśli chcecie zmiany, a MACIE DO TEGO PEŁNE PRAWO, najpierw zmieńcie poglądy większości!"

      A co to są poglądy? - brak wiedzy.
      Dlatego ,że świat budowany jest na poglądach w przeważającej mierze a niewiele na wiedzy, dlatego tak wygląda ,jak wygląda.Paradoksalnie, ludzie wierzą w Boga ale nie wierzą Bogu.Gdyby wiara mogła cokolwiek zmienić ,niechybnie byłaby zakazana.

      „Nie musisz wierzyć w Boga by być dobrym człowiekiem. To tradycyjne wyobrażenie Boga jest w pewnym stopniu przestarzałe. Ktoś może być uduchowionym, ale nie religijnym. Chodzenie do kościoła i dawanie pieniędzy nie jest koniecznością. Dla wielu natura może być kościołem. Wielu najlepszych ludzi w historii nie wierzyło w Boga, a w tym samym czasie najgorsze ludzkie uczynki robione były w Jego imieniu.”

      -Papież Franciszek

      Usuń
    11. "Zresztą stoimy po tej samej stronie stołu, czego nie chcesz zauważyć."-Piotr

      Taki intelektualny "squash".hahaha

      Usuń
    12. "Powinien jeszcze przeczytać,( chyba, że czytał ) Eckharta Tolle."- Piotr

      Mówisz/piszesz i masz - nie ma to tamto.
      http://www.biblioteka-nz.pl/files/Praktykowanie%20potegi%20terazniejszosci.pdf
      https://transformacjaumyslu.files.wordpress.com/2014/08/eckhart-tolle-nowa-ziemia.pdf
      https://monamornak.wordpress.com/2012/12/02/kim-jest-eckhart-tolle/

      Usuń
  15.  i chcę wiedzieć, czy pan Krzysztof jest fanatykiem! A jak mogę się, tego dowiedzieć? Jedynie przyglądając się jego działalności, temu, co pisze, co mówi i jak mówi. Co mówią ludzie jego słuchający. Z pewnością moje słowa tutaj nie są bezsensownym dylematem
    Zgadzam się w pełni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysłałem Tobie na maila, zdjecia moich aktualnie malowanych obrazów...

      Usuń
  16. Przepraszam ,że się wtrącam ale.... ja też chce obejrzeć te dzieła bo.... no, kurdelebele też coś tam pacykuję i dłubię w drewnie od lat.... tylko się kryguję ,ale liczę na wspaniałomyślność i podaję swój adres Optymalion@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczyłem obrazy Piotra! Pięknie maluje, tu nie mam z nim żadnych szans :) NIESTETY :( hahaha

      Usuń
  17. Sorrki, ale co to ma do rzeczy? A szanese? - to się zobaczy jak się zobaczy!
    Myślę ,że teraz Piotr też mi nadeśle swoje?

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale gdzie na Beryczów? Maila proszę

    OdpowiedzUsuń
  19. Trzeci post powyżej, proszę.

    OdpowiedzUsuń
  20. JESTEM Z PANEM PANIE KRZYSZTOFIE I ZAWSZE BEDE

    OdpowiedzUsuń
  21. ime JEZUS powstało ze zlepek dwóch imion bóstw ,zachodniego boga hesusa,oraz chriszny ze wschodu i tak powstało jezus chrystus.SZanowni katole,modlicie sie do NICZEGO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O co chodzi z tym pytaniem,bo nie rozumiem

      Usuń
  22. Szanowni przyjaciele, prowadzicie, widzę, ożywioną dyskusje, mamy tu popisy wielkiej wiedzy, elokwencji, czy czasami, nawet nowomowy. Rozprawiacie o religii, o wierze, o stowarzyszeniu, zaczęliście nawet posądzacie Krzysztofa o chęć zostania guru ?(!) A czym że, jest uporczywe artykułowanie Waszych (jedynie słusznych?) racji, powtarzanych często z uporem maniaka, post za postem. Dla mnie to, właśnie jest narzucanie innym swojego poglądu, swoich przekonań, takie właśnie nauczanie...
    Przykro to pisać ale z tej dyskusji niewiele można wyciągnąć dla siebie.
    Krzysztof Pieczyński zaprosił do współpracy wierzących jak i niewierzących, niczego, nikomu nie narzuca. Lepiej koncentrujmy siły na realizacji zadań stowarzyszenia, jasno sprecyzowanych, w sześciu punktach powyżej. Bądźcie kreatywni w tym temacie.
    A na te wszystkie Wasze dylematy, rozterki co do granic wolności religijnej, lub ich braku, tak barwnie opisywanych w nieco przydługawych postach, jest jedna prosta rada, a właściwie to jest prośba.
    Szanowni zainteresowani, prośba, banalna, do Wszystkich,
    ZOSTAW SWOJĄ RELIGIĘ DLA SIEBIE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Robercie pańskiego atramentu i papieru nie zużywamy, Nie ma Pan też żadnego przymusu czytania. A jeśli pan swoją wiarę chce pozostawić dla siebie to też nie mam nic przeciw temu. Do swojego światopoglądu też pana nie zmuszam, ani nawet nie namawiam. Puki co to wolny kraj. A z pewnością wolny blog

      Usuń
    2. "ZOSTAW SWOJĄ RELIGIĘ DLA SIEBIE!"-Robert Adamek

      Zostawcie swoje religie w ogóle i zacznijcie wiedzieć!!!

      "Kto ma doznania sporadycznego dziobania prawem rozrzutu pszenicy lub kamyków, niczego nie zobaczy oprócz podwórka-jak kura."- ks. prof.doc.dr.hab. W. Sedlak- twórca bioelektroniki.
      " Czy na świecie zawsze musi być hegemonia głupich i dopiero z takiej mieszanki krystalizuje się dobro niewspółmierne do ilości zła?"

      Usuń
    3. Zostawcie swoje religie w ogóle i zacznijcie wiedzieć!!!

      Tego niestety nie da kupić się w sklepie. To może dotyczyć tylko niektórych. Dla reszty trzeba znaleźć inną drogę. Ale jaką i kto im ją wskaże?

      Usuń
    4. Opty
      A de Mello twój ulubiony, wspiął się na wyżyny potencjału zrozumiałości nauk. Mówił jak biały człowiek do białych ludzi. Mówił jak chrześcijan do chrześcijan. Uczył jak wiedzić że się wie. I miślisz że ilu z tych co doświadczyło nauk jest dziś przebudzonych. Jeśli on nie dał rady, to jaka jest droga. Co z tym zrobić. Chyba nie da się nic.

      Usuń
    5. " Czy na świecie zawsze musi być hegemonia głupich i dopiero z takiej mieszanki krystalizuje się dobro niewspółmierne do ilości zła?"
      Chyba tylko na to może liczyć świat. W wielkiej masie nijakiej substancji powstaje z niej cudowny krystaliczny obiekt, który daje podstawę do krystalizacji reszty. Lecz w dziejach ludzkości jeszcze się to nie zdarzyło.

      Usuń
    6. Opty, w swoim apelu pomyliłeś kolejność. Kiedy zaczniemy wiedzieć, wtedy religię zostawimy automatycznie. W drugą stronę to nie działa.

      Usuń
  23. https://www.youtube.com/watch?v=npVwS0RFVIg o świadomości duchowej obecnie w Polsce

    OdpowiedzUsuń
  24. Widziałem w mojej ocenie 8 punktów na 10

    OdpowiedzUsuń
  25. " Co z tym zrobić. Chyba nie da się nic."-Piotr
    Widzę ,że jesteś pesymistą i wcale nie jest to dziwne.
    Wróć do moich wcześniejszych postów , napisałem tam co trzeba zrobić. Oczywiście nic nie dzieje się natychmiast. To będzie proces długotrwały ale jeśli nie "to", to co? jeśli nie teraz to kiedy? , jeśli nie my to kto? ,mówiąc a właściwie parafrazując za klasykiem , który sam siebie nazwał ostatnim komunistą na świecie, przy uznaniu Jezusa jako pierwszego.
    Niestety, ale bez naprawy ludzkich mózgów nic z tego nie będzie.
    Dlatego mam do Ciebie prośbę, podejmij lekturę "tłustego życia " jest w PDF. Łatwiej będzie nam dyskutować a o wiele więcej zrozumiesz i jak Cię krótko znam tak myślę ,że poszerzysz swoje i tak już szerokie horyzonty myślowe. Pamiętajmy ,że u samego początku wszystko było utopią.
    Powiem tak ,trzeba sięgnąć po WIEDZĘ dla ludzi najważniejszą.Ona jest i powstała w Polsce ,aż nie do wiary ,ale tak się stało ,takie są fakty. Buddyjska myśl wcale daleko nie odbiega od niej, nie zna jedynie praprzyczyn takiego stanu jaki obecnie panuje w świecie dając ,nazwijmy to pokojowe recepty na ozdrowienie duchowe.Nie ma przeszkód aby współdziałać w jednym wytyczonym celu. Wzajemne uzupełnianie się wiedzy poszerza jedynie pole wiedzenia i przyspieszyć może osiągniecie szczytnego celu , jakim jest szeroko rozumiana przemiana wynaturzonej ludzkości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Piotr R.Nowak
      Zapewne czytać Pan potrafi i wyłuskać źródło takiej Wiedzy ,które jak podałem jest w PDF i nosi tytuł "Tłuste życie", autor Jan Kwaśniewski. Tam jest zawarta wiedza dla ludzi najważniejsza. Trzeba koniecznie przeczytać bo streścić się tego tak, żeby było zrozumiałe się nie da.

      "Moja definicja mądrości jest następująca: Mądrość, to znajomość przyczyn rzeczy. Można jeszcze dodać: przyczyn dla człowieka najważniejszych i ważnych. Skoro mamy przyczyny rzeczy, mamy podstawy wyciągać wnioski, jakie będą tej rzeczy skutki. Znać istotę rzeczy, jej przyczyny i prawidłowo przewidywać skutki – to jest prawdziwa mądrość."-J.K.

      Usuń
    2. Przepraszam (nie miałem zamiaru być niegrzecznym - ot taki zwrot), ale napisałem ,że nie da się tego streścić dlatego podałem namiary. Pana "orientacja" jest niepełna dlatego bez zapoznania się z zawartością treści w PDF nasza dyskusja jest jednostronnie uboga. To nie jest literatura dietetyczna, tam jest ,powtarzam ,"wiedza dla ludzi najważniejsza". Tam jest NAUKA ,WIEDZA, MĄDROŚĆ i PRAWDA. A to, czy żywienie jest lub nie jest tym co się komu zdaje, dowie się Pan z tekstu tej książki."Żywienie dla człowieka jest najlepsze tylko wówczas, gdy jest oparte na prawach obowiązujących w naukach ścisłych – fizyce, chemii, biochemii i bioelektronice."-J.K.
      A teraz bez obrazy i za przeproszeniem , wiem ,że czytać Pan potrafi , ale czy ze zrozumieniem dowiem się niebawem. "Największą głupotą jest obrażać się na prawdę."-J.K.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. "Metafizykę" czytałem już dawno temu. Odpowiedź jest taka samo jak poprzednio. I proszę, potwierdziło się jeszcze szybciej niż myślałem, czytać Pan potrafi ale zrozumieć co czyta to już ..... nie będę pisał bo się Pan obrazi.Pozostaję z uszanowaniem , ale bez całościowej lektury nie pogadamy. Mnie zupełnie nie obchodzi co się Panu wydaje. Jest dokładnie tak, jak o prawdzie powiedział Churchill , ludzie się o nią potykają ,ale wstają i idą dalej tak, jak gdyby nigdy nic. Kojarzenie z jakimikolwiek sektami czy agenturalnością to skojarzenie wykraczające poza temat dyskusji. "Wiara czyni człowieka głupim"-Staszic

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Polecam lekturę człowieka "upadłego":
      AteneumKapłańskiez1937r.,zeszyt1,str.152,cyt.:
      ".....zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są wzorcem dla innych narodów w nacjonaliżmie odbija się dusza Niemiec!",koniec cytatu.

      1938/ Ateneum Kapłańskie,zeszyt 1,str.23,styczeń/ ,cyt.: "...trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom A.Hitlera,że Żyd pozostał obcym ciałem w organiżmie narodów Europy",koniec cytatu.Tako rzecze kardynał,święty,"wzór"katolicyzmu polskiego!Jaki katolicyzm,taki święty!Amen.

      Następny "upadły", niejaki A.Hitler powiedział był .że 'Jak to dobrze dla rządzących ,że ludzie nie myślą"
      i
      "Ludzie uwierzą w każde kłamstwo w prawdę nigdy"

      A Schopenhauer,że

      "Europa to ta część świata , która nawiedziło niewiarygodne złudzenie." o czym mowa? - podpowiadam, o chrześcijaństwie

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Hooduje owce i psy. Żyje w górach i obserwuje przyrodę. Moje psy są groźne ale każdy z osobna kochany i mądry. Lecz kiedy tak bywa że dwa z moich psów spotkają się po dwóch stronach siatki, dostają mapie go rozumu. Są względem siebie konfrontacji agresywne. Te same psy wyprowadzone za chwilę wspólnie na piękny spacer bawią się ze sobą i odzyskują mądrość. Panowie obserwuj cie świat fauny. Nie rozmawiaj cie z nikim przez siatkę lecz na pięknym spacerze. Przecież obaj macie tyle mądrego do powiedzenia. I szkoda byście tego nie powiedzieli



      Usuń
    9. Szanowy Panie Nowak. Przepraszam że pana pouczam bo pewnie nie ma pan już 16 lat. Ale z drugiej strony nie jest prawdą iż człowiek im starszy tym mądrzejszy. Pewno pan nie zauważył że dla pańskiego interlokutora sprawa którą Pan tak obcesowo atakuje to idea ważna w życiu. Wynika to z treści jego postów jak i z nica związanego z żywieniem optymalnym. I bez względu na to kto z.was ma rację a byłbym zdania że Kwaśniewski rzuca ciekawe świetlo na globalne zagadnienia to pański fontalny atak godzi wprost w rozmówcę. Dało się w dyskusję wejść w inny sposób a tymczasem pan zachował się tak jak by Pan chciał komuś dać pięścią w środek gęby. Czy taki był pana zamiar? Bo jak nie to warto to naprawić. A jak tak to odsłonił się pan i teraz łatwo i pana trafić w to samo miejsce

      Usuń
    10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. Panie Piotrze RN. Ja do pana też czuje sympatie. Bo czemu nie. I z tej sympatii troskam sie o pana i panu podobnych. Bo tak wszystkich za darmo nie lubić, to musi być okropne. Używa pan tak agresywnego słownictwa, że nie da się sądzić o panu inaczej. Zapewniam, że można żyć szczęśliwie i niech się pan zastanawia co może pan z tym zrobić. Mnie wszystcy lubią, nawet ksiądz u mnie we wsi, a co z panem. I niech się pan nad tym zastanowi, kiedyś na spokojnie, jak panu przejdzie złość na mnie. Jeżeli chce mnie pan tu także robić jakieś przykrości, to jestem przzygotowny. Tylko szkoda pańskiego wysiłku bo po mnie spływają takie sprawy. No ale jak pan chce to nawet byłbym trochę ciekawy jak pan to zrobi. A poza wszystkim to pan tu na tym forum w obronie Kościoła jeśli dobrze rozumiem. Bo jakoś nie mogę pana zakwalifikować do końca po tym co pan pisze. Choć jak pan pisze daje wskazówkę. I ci Palikociarze. To przecież retoryka Radia Maryja. No chyba że to wszystko 7 dzień pańskiej głodówki. Ketonowe zasilanie organizmu. No ale wtedy Panie Piotrze, trzeba zastasowac zasadę podobną jak w ruchu drogowym. Po pijanemu się nie jeździ, na głodówce nie konferuje się z ludzmi

      Usuń
    15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    16. A przed watykańską sektą zbójów, też nas obronisz?

      Usuń
    17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    19. Zastosuję się do rady jaką kiedyś mi ktoś dał;
      "Nie dyskutuj z przygłupem ,ściągnie cię do swojego poziomu i zabije doświadczeniem."
      Na bazie uczuć religijnych można prowadzić ludzi na manowce i takim jest ten pan , który wypełzł był z jaskini wilków przebranych za owce celem tropienia "rozbójników" w postaci Pieczyńskiego.
      A potem jak 416 lat temu na Campo di Fiori właśnie 17 lutego "zgrrilowano" publicznie człowieka , który odważył się rzucić wyzwanie "wszetecznicy" , która zagnieździła się na wzg.Vaticanusa. To taki obraz jawi się gdy się czyta takich nawiedzonych jak ospały umysłowo ,jak wynika z fotki, parafianin osłuchany radioma-ryjnie.
      ...
      Tu na tym właśnie placu
      Spalono Giordana Bruna,
      Kat płomień stosu zażegnął
      W kole ciekawej gawiedzi.
      A ledwo płomień przygasnął,
      Znów pełne były tawerny,
      Kosze oliwek i cytryn
      Nieśli przekupnie na głowach.
      ...
      Cz. Miłosz

      Usuń
    20. "Nie dyskutuj z przygłupem ,ściągnie cię do swojego poziomu i zabije doświadczeniem
      Haha ha to doskonałe

      Usuń
  26. Na głodówce jaką podjąłeś będzie ta wiedza strawą intelektualną na najwyższym poziomie umysłowym a potem z biochemicznego punktu widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  27. To nie pesymizm to 7 dzień głodówki. Ketony zamiast glukozy. Widzisz tak działa.mózg . he he. Po prawdzie nie sądzę żeby kiedykolwiek generalnie zaszły zmiany z rozumem ( wglądem) u przeważającej grupy populacji. Buddyzm mówi że w każdym jest.taki potencjał ale życie na ziemi nigdy nie.może stać się bezwzględnie harmonijne. Że to koło samasary i niczego specjalnie nie należy oczekiwać. Książkę ściągam jutro z int. Mam dużo malowania to będę ją słuchał na syntezatorze mowy. Super sprawa polecam jak nie chcesz by bolały cię oczy od czytania

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. Piotrze ,specjalnie dla Ciebie;

    "Geny niczym nie sterują. To one są sterowane i uruchamiane tym, co człowiek zjada. Wszystkie procesy życiowe są uruchamiane i sterowane bezpośrednio lub pośrednio substratami zawartymi w pożywieniu. (…) Geny (…) są różnorodne i umożliwiają dostosowanie się organizmu człowieka do każdego środowiska i do bardzo różnorakiego pokarmu. Ale są uruchamiane tym, co człowiek zjada. Niektóre przez całe życie nie są uruchamiane, jeśli brakuje przypisanych do nich substratów. Gen to w praktyce enzym, czyli określona maszyna."- DJK

    To jest klucz do WIEDZY.

    OdpowiedzUsuń
  30. Wspomniałeś o malowaniu, a ja nadal czekam na zdjęcia dzieł Twojego pędzla i co?- czekaj tatka latka - hehehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysłałem dwa dni temu !!
      Czy adres poprawny Optymalion@gmail.com
      Napewno z dużej litery ??

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Sorrki , faktycznie z małej litery. Więc jeśli jeszcze raz możesz to poproszę , bo na poczcie nic nie ma.

      Usuń
    4. Wysłałem teraz powtórnie na optymalion@gmail.com
      Jeśli otrzymałeś , potwierdz

      Usuń
  31. No teraz są , ok , dzięki. Muszę się temu dokładnie przyjrzeć więc zostawiam to na jutro, ale pierwsze wrażenie pozytywne-będę musiał pomyśleć nad powiększeniem ich. Dużo tego masz w sumie? Kiedy zacząłeś? Czy tematyka dowolna? Czy generalnie realizm -naturalizm w osnowie fikcji?
    Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jeżeli chodzi Ci o obrazy to nie mam ich dużo choć b dużo namalowałem. Sprzedaje to mój zawód wyuczony. Studiowałem na krakowskiej ASP. Jak maluje dla klienta to temat jest konsensusem . Jak dla siebie to to co mi leży na sercu. Zawsze realizm lub czasami dla klienta hiper realizm. Czyli namalowane a jak fotografia. Ponieważ warsztatowo maluje z dużą łatwością to kiedyś kiedy nie miałem jeszcze spokojnej głowy to chciałem ścigać się na.sukcesy. Teraz maluje tylko na sprzedaż co wcale nie powoduje że obrazy są gorsze. Są lepsze bo cokolwiek się robi bez napięć i presji wychodzi lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę z twojego uznania. Wreszcie nie mówisz jako laik. Jeżeli dobrze zrozumiałem, to posługujesz się programami graficznymi. Gdyby to był photoshop, to mógł by ci on bardzo pomocny w procesie malowania obrazów. Twój problem to głównie kompozycja. Z pędzlem dajesz sobie nieźle rady i wychodzi w miare co zaplanowałeś. Ale planujesz marnie. To znaczy kompozycja leży. Kompozycja to na etapie poprawności to takie zaplanowanie obrazu by można o nim było powiedzieć że kazda strona równoważy się z innymi pod względem ciężaru tonów i jakości( charakteru ) form. Na początku próbuj to na obrazkach monochromatycznych, bo kolor będzie cię rozpraszał. Zalecam też małe formaty, bo na nich lepiej kompozycje się ustawia. W komputerze możesz przeskanować swoje szkice. Elementy wytnij i ustaw na warstwach. W spodniej ustaw swoje tło. Tak możesz przesuwać zwiekszać zmniejszać elementy, każdy z osobna. To daje niesamowitą pomoc w kompozycji, której nie mieli przed powstaniem kompa. Kiedy już będziesz malował na płótnie, to w głowie i na szkicach musisz mieć kompletny obraz tego co powstanie. Tak jest przy realizmie który chcesz uprawiać. Potrzebna jest wtedy cierpliwość. Jeżeli chcesz naprawdę odwzorować rzeczywistość, to nie śpiesz się. Ja duże obrazy 1,5 m na 1m maluje często 4 miesiące co dzień po 4,5 godzin

      Usuń
    3. :) I szpila hahaha nareszcie nie jak laik!!! hahahaa Dla mnie ( :p moja szpila ) dyletanctwem jest ignorowanie perspektywy, którą ja już dawno uznałem! :) hahaa


      Tak w kwestii mojego "laictwa", choć serio, mnie to interesuje, bo nie miałem okazji szukać wcześniej, a spotkanie on-line z Tobą wywołało niejako temat.

      Według Buddyzmu, ku czemu zmierza ten świat !?

      ;) A teraz w kwestii malowania:

      Cierpliwości mam, maluję i ponad rok jeden obraz - trochę z natłoku zajęć!

      Kompozycja :) jakiś niedawny czas temu właśnie to sobie uzmysłowiłem. Jednak przy okazji fotografii nie obrazów!!! Co automatycznie sprawia, że trudno mi się z Tobą nie zgodzić! Będę nad tym pracował!!

      Z kolorem, to mam w istocie problem, niektórych zadziwia, że z moją wadą wzroku w ogóle chcę malować :P hahaha no ale mniej krytykują efekty!!! Takie środowisko :) hahaha bez dyplomów na szczęście moje!!!

      Nad kształtami wydaje mi się dobrze panuję, trójpodział i złoty podział przestaje mi być obcy, ale tak się zastanawiam, czy aby Ci nie chodzi o kompozycje w kontekście nie obiektów, a kolorów... ,co w istocie może być dla mnie problemem!!! Napisz coś więcej...

      PS

      Lubisz ton mentorski ;) hhahahahaa

      Usuń
    4. Coś dla hodowcy owiec i piesków
      http://kobieta.onet.pl/ciekawostki/przyjazn-kobiety-i-wilka-zobaczcie-nagranie/fvy65e

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Oj Jarku Jarku z tobą same problemy. Myslisz że już wszystcy na świecie chcą cie szturchać a ty musisz się z nimi boksować. W poście mówiłem tylko o malarstwie. Zwrot " cieszę sie z twojego uznania. Wreszcie nie mówisz jako laik ". Wreszcie tu to zabieg stylistyczny. Słowo wreszcie zastąpione mogło by być słowem w końcu, lub przecież. Zdanie nie zmieniając sensu brzmiało by wtedy - cieszę się z twego uznania. W końcu nie nie nie mówisz jako laik. W domyśle jest słowo tego. Czyli nie było by nieporozumienia gdybym napisał. Cieszę się z twego uznania. Przecież nie mówisz tego , (słów uznania), jako laik. Ale ty musiałeś zrozumieć opacznie, bo twoja głowa nie pozwala ci sìe czuć bezpiecznie w świecie. Co do malarstwa, to wysłałeś mi swoje obrazy mailem, zeby co? No pewno żebym o nich coś powiedział. Liczyłeś że powiem że piękne? Sam określasz się jako amator. Ja myślę że jesteś niezły amator. Ale amator. Ja jestem przeciętnym profesjonalistą. Ale profesjonalistą. Profesjonalista różni się od amatora w malarstwie, że ma świadomość działań plastycznych. A ty ich nie masz. Widzę twoje błędy i zalety. I je właśnie tobie opisałem. W odróżnieniu do naszej wcześniejszej rozmowy gdzie mogliśmy się spiersć jak równy z równym, to tutaj ta konfiguracja nie wchodzi w grę. Twoje błedy malarskie są wymierne. To znaczy, że każdy profesjonalistaIista powie o twoim malarstwie to samo. Są oczywiście pozorne błędy popełniane przez profesjonalistów, celowo. Dla ekspresji. Ale to można odróżnić od zwykłego błędu natychmiast. Tu o malarstwie mówie żeczywiście do ciebie z pozycji mentora, bo taka naturalna między nami różnica. Ale mówię jak mentor życzliwy. W dyskusjach duchowych nie mówię jako mentor, ale co najwyżej jako zatroskany twoimi rozterkami. Bo z mojego punktu widzenia to takow tobą targają. I nie mówie tu żeś niepewny swojej wiary, ale o tym, że nie daje ci ona uspokojenia, co łatwo z całej twojej postawy zauważyć.

      Usuń
    7. Ps jak napisałem to widzę swoje błedy ort. Do 15 roku wychowywany byłem przez matkę we Francji i to mój język naturalny. Więc wybaczcie

      Usuń
    8. :)...

      Co do malarstwa, to jestem amator i świadomy tego, dlatego przyjemność mi sprawiło, że okazało się, że pokazałem, co maluję profesjonaliście :) To jest twórcze, i mogę tylko na tym zyskać :) haha. Krytykuj, bo to na pewno mi pomaga :)

      Ale nie boksuję się zawsze i uparcie :) haha..., doceniam!!!


      A mój kontekst wynika ze znajomości m.in Roberta Cialdiniego i jemu podobnych.

      Może i nawyk, choć niekoniecznie z powodów religijnych, a bardziej społecznych, interpersonalnych!

      Ot, jest taka konstrukcja w budowaniu relacji, że tworzymy korzystne silne tło wtedy, gdy chcemy móc mocniej docierać.

      Autorytet, niekoniecznie związany z główną myślą, jest korzystny! Gdy mogę wywołać choćby tylko wrażenie autorytetu w jakieś dziedzinie, to i moje sądy w innej dziedzinie, będą łatwiej wchłaniane :))

      Na tym bazuje również fenomen pana Pieczyńskiego!

      Oj Piotrze, Piotrze, przecież wiesz, że to nie moje rozterki, bo ugruntowane mam sądy, ale poczucie misji "kazało" :p mi tu być...

      Gdy nazywamy rzeczy, odmitologizowujemy wrażenia, w tym i autorytety tracą moc. (Dlatego też piszę teraz, w ten sposób otwartym tekstem :) )

      Bo bez wątpienia mogę, jeśli pozwolisz, co jakiś czas, czerpać z Twego doświadczenia malarskiego - TO TYLKO MÓJ ZYSK! :)

      Natomiast, PISZEMY PUBLICZNIE, i CHCEMY BY TO CZYTANO, więc, akcentuję, że Twoja praca artystyczna, urzekła mnie :), ale poglądy Twoje, w mojej ocenie, są dla ludzi szkodliwe! Możliwe nawet, że bardziej niż pana Pieczyńskiego, bo wydają się spójniejsze i atrakcyjniejsze! Pan Pieczyński trochę, jak go się słucha to ma się wrażenie, że odleciał... GDZIEŚ!?

      U Ciebie najmniej szkodliwe jest oczywiście, jak sądzę po słowach, Twoje przyjazne, fajne, podejście do ludzi :)) Chociaż nie wiem :P, bo ładnie "sprzedajesz" swój osąd świata. Mało konkretnie, ale z swoistą gracją :) A to wcale takie bezpieczne być nie musi!!!

      Mamy inne poglądy...

      Ale szczerze, bez z góry ustalonej odpowiedzi, z autentycznej ciekawości zapytałem się wcześniej:

      WEDŁUG BUDDYZMU, DOKĄD ZMIERZA TEN ŚWIAT?!!

      Usuń
    9. 1. Co do malarstwa to nie krytykuje, ale robię po nauczycielsku korektę
      2. Co do szkodliwości moich śądów to jedyne wyjście ukrzyżować Buddę
      3.Co do dokąd zmierza ten świt to donikąd. Kręci się w kółko. To koło samsary (poczytaj). Lecz każdy ma potencjał by z tego koła się wyzwolić

      Usuń
    10. Co do pomocy w malarstwie to dalej służe pomocą z szczerą przyjemnością, tylko na maila, bo co to kogo tutaj obchodzi

      Usuń
    11. Co do konkurencyjności poglądów buddyjskich z katolickimi. To się nie dziwie. Skoro kościół obawia się konkurencji Harrego Potera i Papierz oficjalnie go zakazuje, to co dopiero można powiedzieć o Buddzie

      Usuń
    12. :) Dobre!! Ale tu nie o konkurencyjność chodzi, a o prawdę! O dochodzenie do niej!!! Nauka przeczy, przynajmniej na jej obecnym poziomie, cykliczności wszechświata...

      Ale załóżmy, że się myli, załóżmy, że byty inteligentne inkarnując będą się pojawiały na ułamki czasu w cyklach narodzin i śmierci wszechświata. Od wielkiego wybuchu i rozprężania wszechświata, do wielkiego ;) zmrożenia wszechświata i kurczenia się!

      Historia człowieka w tym cyklu, ze względu na czas manifestacji, byłaby skrajnie marginalna!!!

      Co się dzieje z człowiekiem pomiędzy chwilami jego istnienia? Jest jakieś tego Buddyjskie objaśnienie?

      To mnie jeszcze ciekawi: coś się rodzi i umiera by coś się znów urodziło. Czy istnieje jakaś równowaga ilościowa miedzy narodzinami a śmiercią? Czy jest w buddyzmie miejsce na fenomen demografii?

      Chcę dociekać, twórczo ... :) i przyjaźnie !!!! :)

      PS
      Co do ukrzyżowania tak w ogóle, to chrześcijanie ukrzyżowali Jezusa, czy raczej im się należy :p " status pokrzywdzonego w tej sprawie? Czy to, że pamiętają o tym to ich wina, czy prawo?

      Ale nie teraz o tym, opowiedz mi o buddyzmie w kontekście moich spostrzeżeń :)

      Usuń
    13. Drogi Jarku chciałbym ustalić coś na początek, a właściwie w środku naszej dyskusji. Lubię wszystkich ludzi potencjalnie. Tzn. bez względu czy ich znam czy dopiero poznam. Tych których nigdy nie poznam też lubię. Są tacy co są całkiem inni ode mnie a nawet robią krzywdę innym, czy mnie, ale i ich nie przestaje lubić. Patrzę na ich zakręcenie, czasami tragiczne i w gruncie rzeczy, to jest mi ich żal. Jeśli trzeba i umiem bronię się i innych, w sposób konieczny przed skutkami ich działań. Krytykuje ich poglądy, ale nie zmienia to mojej postawy, że jeśli się daje, to pozostaje dla nich życzliwy. Tak jest do obcych. Tych których znam zazwyczaj lubię bardziej, w całej rozpiętości uczuć aż do mądrego kocham. Ciebie trochę znam, i oceniam cię jako sympatycznego i bystrego faceta. I jeszcze to malowanie. Więc lubię cię bardziej, niż przeciętnego nieznajomego. I tu zapewniam cię dla spokoju naszej dyskusji, że choćbyś nie winem co napisał sprzecznego z moimi poglądami, choćbyś nie winem co napisał w kierunku, by mnie osobiście dotknąć, to ja nigdy nie napiszę nic w celu urażenia ciebie osobiście. Zrób takie założenie, to prościej będzie rozmawiać. Oczywiście często będę negował twój światopogląd, ale to nic osobistego. I w tym miejscu mogę napisać już, że minąłeś się z powołaniem. Jesteś tak światopoglądowo nieodrodnym synem KK, w betonowej jego odmianie, że gdyby nie celibat, to tam by było twoje miejsce. Bo przecież to KK wie jako jedyny na świecie co dla ludzi dobre a co szkodliwe. Dobre są tylko nauki kościelne i wszystko co z nich wynika. A złe to cała reszta, wszystkie inne nauki, wszystkie religie. Złym jest także wszystko, co potencjalnie może ludziom otworzyć umysł. Czyli na przykład Joga. Kościół dla własnego swojego bezpieczeństwa i z własnej głupoty, odpisał do tej listy, tak zwanych zagrożeń duchowych, wszystkie sztuki walki, wywodzące się z terenów buddyjskich. Nie zapomniał nawet o judo. A jakimś niewytłumaczalnym zjawiskiem znalazła się tam nawet homeopatia.

      Usuń
    14. . Złym jest także wszystko, co z KK może konkurować. I tu dochodzimy do nieszczęsnego Harry Pottera. Harry Potter ulubieniec całego świata stał się wrogiem kościoła. Papież zakazał go w oficjalnych dokumentach. Wydano na świecie, setki tysięcy broszur kościelnych pokazujących jakie to zagrożenie niesie. Czytałem parę z nich. Czytałem też całość Harrego Pottera. Argumenty kościoła są niezwykle miałkie . Że okultyzm, którego w książce faktycznie nie ma, że numerologia, wspomniana w książce może w trzech zdaniach. Zarzuty są tak sformułowane, by rodzice, którzy nie znają treści książki, zostali wprowadzeni w błąd co do tego co się w niej znajduje, a w konsekwencji zakazali jej dzieciom. Potter podobno bezkarnie kłamie, nie dzieli się swoimi dobrami z biedniejszymi kolegami jest rasistą i tym podobne nieprawdziwe zbrodnie. Każdy mądry, co zna treść, zastanowi się o co tym kościelnym może chodzić? Czy oni w tym Watykanie powariowali? Oj nie powariowali , to przemyślana polityka. Kościół boi się konkurencji. Powieść HP rozeszła się po świecie w nakładzie około pół miliarda, tak dobrze przeczytałeś, pół miliarda egzemplarzy, prawie drugie tyle osób obejrzało film. To niezaprzeczalny rekord światowy propagowanej treści. Każde dziecko na świcie wie, że całe te czary na HP to bajeczka, cała ta metafizyka to nie prawda. Ale bajeczka niezwykle atrakcyjna. Kościół dotąd przez stulecia miał wyłączność na opowieści metafizyczne. Opowieści pomimo, że paranormalne, to traktowane poważnie. Nikt z rozbawieniem nie wyrażał się o zmartwychwstaniu, wniebowstąpieniu, zamianie wody w wino, bilokacjach ojca Pio i innych świętych, czy wreszcie o latającym świętym Józefie z Cupertino. Nie wyrażano się z powodu wiary, lub tylko szacunku.

      Usuń
    15. Tymczasem w książce J.K. Rowling Dumbledore działa jak żywy po swojej śmierci, a Voldemort ma parę żyć. Transmutacja czyli zamiana jednego przedmiotu w inne, to przedmiot nauczania w szkole HP. Potter bilokacyjnie rozdwajał się będąc równocześnie w ciele Voldemorta, a latać potrafią w książce prawie wszyscy. Takich równoległości pomiędzy cudami mistyki chrześcijańskiej, a bajkowymi umiejętnościami książkowymi jest bez liku. W książkowe cuda dzieci nie wierzą ze względów oczywistych. A w kościelne cuda mają wierzyć dlaczego? Bo tak im kazała wierzyć zakonnica na religii. Niewiara zapoczątkowana na tym poziomie przeniesie się dalej. Na najważniejszy dla KK poziom ceremonialny. Bo w czym realniejsze w oczach dziecka ma być przeistoczenie chleba i wina w ciało i krew Chrystusa niż jakakolwiek w książce opisana transmutacja. Więc ty Jarku powiesz z pewnością. Tak to szkodliwa książka, przecież widać że osłabia wiarę. Wtedy ja ci powiem marne to dogmaty wiary ceremonie i obrzędy, które nie wytrzymują konkurencji z bajką. I nie żebym uważał, że ceremoniały i obrzędy są nic nie warte, bo w takowe nie to że wierzę, ale wiem, że są właśnie tą zmianą materii na poziomie energii. Ale kościelne nie mają mocy. Nie zmieniają niczego, albo niezwykle rzadko. I jeżeli coś się zmienia, to nie za przyczyną tych ceremoniałów, ale raczej za przyczyną okoliczności innych. A najważniejsze, że te ceremoniały nie zmieniają nic w ludziach, którzy się im poddają. Księża przyjmują komunie tak często a jednak dalej są grupą, którą dotyka maksymalne skalanie umysłu.

      Usuń
    16. Nie ma takiej drugiej grupy, która głosząc wszem swoją świetlaną powinność, tak bardzo życiem by ją zaniedbywała. Ceremonie Kościoła są celowo puste, bo inaczej zdarzyć by się mogło, że poddani im ludzie, doznali wyzwolenia, otwarcia oczu. Kościół nie potrzebuje ludzi, którzy mają otwarte horyzonty. I dlatego ceremoniały są jakie są. I mają prawo bać się Harrego Poterta. Na twoje inne pytania odpowiem tak. 1. Nauka służyć nie może do rozwiązywania zagadki bytu. Podobnie jak z linijką. Dokładnie i skutecznie wymierzysz nią otwór drzwiowy by wstawić w nim framugę, i będzie to narzędzie do tego doskonałe. Ale ta sama linijka nijak się nie zda do mierzenia nieskończoności. 2. Buddyzm mówi, że nie jedynym bytem we wszechświecie jest byt człowieczy. Takie podejście nie jest też obce twojej ukochanej nauce. Reinkarnacje nie są ograniczone terytorialnie i nie dotyczą tylko naszego globu, gdyż na jakimś poziomie przestrzeń przestaje mieć wymiar przez nas postrzegany. Rozumiem, że łatwiej było by ci pojąć, że odrodzisz się jako człowiek w swoim mieście, tylko na innej ulicy. Ale takie oczekiwania można mieć tylko z poziomu z którego obecnie patrzysz. O reinkarnacji szczegółowiej napiszę ci w innym poście bo teraz już wyszedł tasiemiec. 3. Co do ukrzyżowania Buddy, to rzeczywiście lepiej go spalić na stosie.

      Usuń
    17. Napiszę tak!

      Podobnie jak Ty nie krytykuję osoby a poglądy. I cieszy mnie dyskusja z Tobą i podoba mi się ona! :)

      To, że opowiadamy w niej publicznie, o naszej wierze. Każdy z innego bieguna!

      Ja nadto z tego, tak niepopularnego w tym miejscu, bieguna:) haha

      Nawet bardzo mi się podoba i cieszy mnie, że mnie nazywasz światopoglądowo nieodrodnym synem KK.

      Chociaż nie wiem, czemu uważasz, że w betonowej odmianie, bo staram się z premedytacją nie odwoływać się wprost do nauczania KK, opartego o Biblię i Tradycję. Zadaję raczej pytania. Staram się zadawać je jako uniwersalne, z pogranicza filozofii i religii, wszelakich... Określiłem się, jako Katolik, ale nie przekonuje tu do wiary KK, a raczej szukam argumentacji uniwersalnej, w kierunku prawdy! Czasem owszem, do zasiania niepewności, co do poglądów niektórych!

      Niepopularność KK w takich jak tu środowiskach, jest tak duża, że nie ma właściwie sensu bezpośrednie odwołanie do tradycji KK :) WIEM O TYM!:)

      Co innego wykazywanie sprzeczności, np. miedzy Twoim światopoglądem, a światopoglądem pana Pieczyńskiego, między nami wszystkimi, a Ateistami w stylu racjonalisty do bólu.

      Moje założenia są proste:

      1) Wierzenia się wzajemnie wykluczają, co jest szansą przynajmniej na wstępną selekcję w kierunku prawdy!

      2) Uznaję, że istnieją prawdy ostateczne - absolutne. Nie uznaję relatywizmu, bo wtedy w ogóle nie można mówić o prawdzie! Matematyka i logika oparte są na założeniu, że istnieje odpowiedź prawdziwa lub fałsz!

      3) Wiara nie jest sprawą prywatną, bo jest siłą zdolną do kształtowania społeczeństw. W tym też siłą destruktywną, co ostatnio najwyraźniej widać patrząc na poczynania ISLAMISTÓW. Dlatego, należy głośno mówić o sprawach religii!! Jako Katolik, nie będę buntował się, przed prawem każdego do negatywnych ocen Kościoła, pod warunkiem, że nie będzie się traktowało wiary, jako sprawy tylko osobistej.
      Ważniejsze dla mnie jest, by religia była przedmiotem publicznej dysputy, bo to istotna siła kreacji społeczeństw. A kto zabiega o to, by z niej uczynić sprawę osobistą, już dokonuje gwałtu na społecznościach w kontekście kontroli siły jaką religia stanowi! Nie ma sensu jej negować!

      Zresztą sprawa KK, pokazuje w środowisku takim jak tu, że nie ma zgody w zasadzie na to, by religia była sprawą prywatną!! I SŁUSZNIE! Stąd moja tu obecność! Taki kij w mrowisko :) troszkę!

      Usuń
    18. Kłopot mój polega na tym, że ja jestem ciekawy jak to jest w Buddyzmie, Islamie, Ateizmie, może mniej w ISLAMIE, i dlaczego ludzie do nich lgną! Ale w odwrotną stronę nie sądzę by osoby na tym blogu były ciekawe, dlaczego ja jestem Katolikiem!

      Mam nadzieję, że czujesz, o co mi teraz chodzi, bo to subtelność - to ja tu pojawiłem się, by być jednym z drobnych głosów KK w tak nieprzychylnych dla mnie warunkach – nikt mnie tu nie zapraszał WIEM O TYM! I wiem też, że ludzie nie są tego ciekawi – dlaczego jestem Katolikiem?!
      Ale wiem, że to nie przekreśla mojej UŻYTECZNOŚCI, bowiem wykazywanie różnych sprzeczności, mniej obytym w świecie wiary, którzy nie są ugruntowani jak my Piotrze :) może zmusić ich do głębszej refleksji i obroni może ich przed tak bezkrytycznym przyjmowaniem tego, co pan Pieczyński podaje!

      Czytałem na tym blogu deklaracje: Jestem z panem panie Krzysztofie na zawsze, czy też, Kocham pana za to co pan robi!! To mnie przeraża!

      Zresztą, czy Ty masz zgodne poglądy z panem Pieczyńskim? Jeśli nie, to mamy podstawę do tego by konfrontować rzetelność poglądów waszych! W mojej ocenie tradycyjny Buddyzm, ze swoją historia obroni się lepiej niż Panteiczne, w zasadzie omalże New Age-owe poglądy pana Pieczyńskiego! Co nie znaczy, że Buddyzm broni się dobrze w konfrontacji z np. Ateizmem!

      A co z Harym Potterem?! :)

      Ma uzasadnienie negacja Harego Pottera w duchu Biblijnym, głównie ze względu na OKULTYZM, ale jest mało tu osób chcących usłyszeć uzasadnienie KK!! Nie mniej jest zasadność , w której na pewno nie chodzi o monopol na duchowość i doznania mistyczne, tylko o zagrożenie demoniczne!
      Hary Potter, to nie Aleister Crowley, czy też Anton LaVey, ale to ten sam duch, tylko jeszcze nie w śmiertelnej dawce!

      Zresztą ciekawi mnie, CO BUDDYSTA TAKI JAK TY MYŚLI O KULTURZE HOLLYWOOD szeroko, i wąsko o np.: Kościele Antona LaVeya!

      Moje zdanie prywatne jest następujące i je już prawie na samym początku, jak się tu pojawiłem, publicznie ogłosiłem: Ludzie próbujący odnaleźć się w Ateizmie, Buddyzmie, Hinduizmie, Chrześcijaństwie, czy nawet w Islamie, nie są tak groźni dla kultury świata jak OKULTYŚCI!

      A Twoje, jakie jest?

      Usuń
    19. A co do mojego pytania do Ciebie:

      Nie mogę się z Toba zgodzić, co do funkcji nauki, bo choć nie odpowiada dziś na wszystko, to z każdym dniem odpowiada na więcej. I już widać potencjał do odpowiedzi na wszystko! Przynajmniej mogę tak twierdzić do czasu, gdy ktoś nie udowodni granicy poznania ludzkiego.

      Nieskończoności nie można zmierzyć, ale można ją w równaniach matematycznych używać i przyczynia się to do zwiększenia rozumienia świata.

      Co więcej, wszechświat współczesnym fizyką jawi się, jako skończony, ale bez granic. :) Się to nie wyklucza! Wszechświat rozszerza się, co wiemy od Hubbla i promieniuje, co ze względu na jego kształt jest użyteczne, dlatego to badają. Ale wydaje się nie być nieskończony!!!

      Nie ograniczyłem reinkarnacji do naszego globu, ale do naszego wszechświata w odniesieniu do wiedzy, jaką o nim mamy.

      Chodziło mi o moment, kiedy powstaje nowy byt w Buddyjskim uniwersum, czy on jest już wieczny, czy nie. Czy jest skończona liczba tych nowopowstających bytów czy nie? Bo jeśli nie, to przy nieskończonych cyklach sansary, powinno być nas nieskończenie bardziej ludno :)

      Dlatego reinkarnacja do mnie nie przemawia, bo powinna wykładniczo do nieskończoności zwiększyć ilość bytów z każdym cyklem sansary!

      Czy byty inteligentne we wszechświecie są tam zawsze, czy były w okolicach Big Bang, w erze Plancka itd...

      Podobnie patrzy się na gwiazdy, gdyby była ich ilość nieskończona, to niebo byłoby jednym wielkim jasnym placem, a nie rozsianymi punktami w ciemności, bo promieniowanie :) w największym skrócie!!!!
      Dlatego, nie neguje drogi nauki, w kontekście ostatecznych odpowiedzi i nie wystarcza mi to, że Budda tak powiedział … KK twierdzi, że nauka potwierdzi jego opis świata, czy Buddyzm ma podobnie?

      Usuń
    20. Tylko krótko bo mam robotę. Rozwine kiedy indziej.
      1. Doskonale że tu jesteś ze swymi poglądami. Deskusji z Panem Robertem Prochalem, nie da się prowadzić, choć byłem jej w pewnym stopniu ciekawy. Z katolikiem innym Piotrem Nowakiem, gdyż szybko przechodził do wyzwisk i nie był kompletnie konstruktywny. Z tobą światopoglądowo się nie zgadzam, ale trzeba przyznać spokojnie wykładasz swoje racje i starasz się by logicznie czymało się to kupy. To ważne by poznać tych których sie krytykuje, jeśli chce się by krytyka była konstruktywna. I to jest powód dla którego wszystcy rozsądni na tym forum powinni się cieszyć z twojej tu obecności. Wbrew temu co sądzisz to ja w dużym stopniu rozumiem to co Pieczyński chce przekazać w swerze duchowej. Nie wszysko, ale mam taką przewagę nad tobą w jego odbiorze, że wiem iż w sferze w której on się porusza nie wszystko należy wrzucać na warsztat logicznych myśli. I pomimo, że uważam że wywody Pieczyńskiego są bardziej strzeliste od tego co w KK pozostało z nauk Jezusa, touważam, że nie ma szans by nimi kogoś przekonał na większą skalę, a to ze względu na zawiłość i chaotyczność formy i kompletne niedostosowanie do polskiego w szczególności społeczeństwa.
      3. Zapis uwielbiający, który cię przeraził, to moim zdaniem kompilacja zachoań wobec celebryty z manifestacją pełnego i moim zdaniem słusznego zniecierpliwienia instytucją KK

      Usuń
    21. Znaczy się nie potwierdzi, a już w jakieś mierze potwierdza :)!!!

      Usuń
    22. Na wszystkie pytania z ostatniego posta, odpowiedziałbym ci na poziomie, na którym chciałbyś je usłyszeć, czyli na poziomie logiki i twardych faktów, gdybyś mi wcześniej na tymże pozimie zdefiniował pojęcie nieskończoności, I nie ma to być odpowidź typu. Nieskończoność – byt nieograniczony (w sensie wielkości bądź ilości bo to tautologia. Ale powiedz mi tak na chłopski rozum, po wojskowemu.

      Usuń
    23. Jarosławie, mam pytanie, czy czytałeś kiedyś niezależne od KK publikacje odnośnie jego historii?
      Tak np.jak, "Kryminalna historia chrześcijaństwa"(8-9 K. Deschnera tomów), ja czytałem.
      Lub coś z H. Mynarka? np."Zakaz myślenia"

      Usuń
    24. Pryjacielu, rozwiń temat, że nauka ma potwierdzić kościelny obraz świata. Jestem tego nadzwyczajnie ciekawy. Proszę na serio

      Usuń
    25. Wypis z wikipedii;

      "Zjawiska, którymi zajmują się okultyści są znacznie lepiej znane i w różnej mierze akceptowane (w formie znacznie bardziej rozwiniętej i uwspółcześnionej) w niektórych światowych religiach, np. buddyzmie (tantra), hinduizmie, islamie (głównie w sufizmie), judaizmie (kabała), chrześcijaństwie (gnostycyzm)."

      Jak to się ma do Twojego zadnia...

      "Ludzie próbujący odnaleźć się w Ateizmie, Buddyzmie, Hinduizmie, Chrześcijaństwie, czy nawet w Islamie, nie są tak groźni dla kultury świata jak OKULTYŚCI! "

      ...kiedy elementy tego okultyzmu są częścią składową w/w religii?
      Przecież to niemal zrównuje je z okultyzmem!
      A czymże są wszelkiego rodzaju "zabiegi oczyszczające" zw.egzorcyzmami? ,że o Młocie na czarownice" nie wspomnę.

      Usuń
    26. Napisałem, że Kościół tak twierdzi i trudno zaprzeczyć, że stworzenie jest przyczynkiem do szukania rzeczy większych niż stworzenie:
      Zanim zacznę, żeby nie było :) odwołuję się do KKK tylko dlatego, żeby potwierdzić tezę, że KKw oficjalnym nauczaniu nie walczy z nauką, ale widzi jej wartość i ją szanuje. Nie specjalnie śpieszno mi do odwoływania się bezpośredniego do treści nauczania KK w tak nieprzyjaznym jemu środowisku :) bo i tak rozumiem, że nie jest to tu żadnym argumentem! Odwołuję się, bo w swym stwierdzeniu nie zapędziłem się :) haha jak zapewne część liczy…

      Z Katechizmu Kościoła Katolickiego:

      [...]biorąc za punkt wyjścia ruch i stawanie się, przygodność, porządek i piękno świata, można poznać Boga jako początek i cel wszechświata.

      [...]Umysł ludzki zasadniczo mógłby o własnych siłach dojść do prawdziwego i pewnego poznania tak jedynego osobowego Boga, który przez swoją Opatrzność czuwa nad światem i nim rządzi, jak i prawa naturalnego, które Stwórca wypisał w naszych duszach. Skuteczne i owocne wykorzystanie za pomocą rozumu tych wrodzonych zdolności natrafia jednak w praktyce na liczne przeszkody. [...]

      [...] Rozum ludzki natomiast w poszukiwaniu takich prawd napotyka trudności wynikające z wpływu zmysłów i wyobraźni oraz ze złych skłonności [...]

      [...] Sprawia to, że w tych dziedzinach ludzie łatwo sugerują się błędem lub przynajmniej niepewnością w tym, czego nie chcą uznać za prawdę[...]

      [...]Broniąc zdolności rozumu ludzkiego do poznania Boga, Kościół wyraża swoją ufność w możliwość mówienia o Bogu wszystkim ludziom i z wszystkimi ludźmi. Przekonanie to stanowi podstawę jego dialogu z innymi religiami, z filozofią i nauką, a także z niewierzącymi i ateistami. [...]

      [...]Ponieważ nasze poznanie Boga jest ograniczone, ograniczeniom podlega również nasz język, którym mówimy o Bogu. Nie możemy określać Boga inaczej, jak tylko biorąc za punkt wyjścia stworzenie, i to tylko według naszego ludzkiego, ograniczonego sposobu poznania i myślenia.[...]

      [...]Kościół utrzymuje i naucza, że naturalnym światłem rozumu ludzkiego można z rzeczy stworzonych w sposób pewny poznać Boga, początek i cel wszystkich rzeczy[...]

      Moja konkluzja:

      Co w sumie sprowadza się do tego, że Kościół nie walczy z nauką, a traktuje ja, jako komplementarną w stosunku do prawd religijnych. Nawet więcej, uznaje ją, jako JĘZYK UNIWERSALNY w dialogu między religijnym.


      :) Co ja, z moimi ograniczeniami staram się uprawiać!!!
      Dostrzega w nauce wielką, nieocenianą wartość!

      Nie twierdzę, że nauka wyjaśnia wszystko, ale, że człowiek ją uprawiający OSTATECZNIE dojdzie do tych samych wniosków, co do przyczyny i celu wszechrzeczy, jaką z objawienia głosi KK!

      Że istnieje byt absolutny, ale, że jest on osobowy, a nie nieosobowy, że człowiek może, co najwyżej być jak Bóg, ale Bogiem nie będzie (pusta nadzieja ateistów), że (to ważne) świat nie ma nieskończonych cykli stawania się i umierania, ale miał swój początek i będzie miał koniec! Temu FIZYCZNEMU patrzeniu zapewne jest bliżej do Chrześcijańskiego punktu widzenia niż do Buddyzmu!!! itd...

      Usuń
    27. A jeśli chodzi o nieskończoność:
      Nieskończoność jest dużą trudnością! Czym innym będzie dla stworzenia (tu używam mojego języka, bo nawet nie wiem, czy słusznie jest mówić w Buddyzmie o stworzeniu ), czym innym dla stwórcy!
      Dla stworzenia będzie, nieograniczeniem przeżywania swojego istnienia w czasie! Dla stwórcy czas w ogóle może nie mieć znaczenia! Ale w sumie może tak można by było ją dyletancko opisać, jako brak ograniczeń w przeżywaniu swojego istnienia!

      Tyle, że brak granic, nie zawsze jest czymś dobrym! Nieskończoność bez ograniczenia, była by tylko potencjałem, który by nigdy w żadnej formie nie zaistniał, ale zawierał by w sobie wszystkie możliwe scenariusze istnienia!
      Świat jednak zaistniał, czyli wyznaczono jego granice, ale dzięki temu , że właśnie zaistniał, potrafi swym pięknem ucieszyć! Sam potencjał nie cieszy :( !!!!

      Obrazując: Możesz potencjalnie mieć Ferrari, Porsche, Lamborghini i inne, ale dopóki będzie to tylko potencjalna możliwość, to w sumie ciebie to bardziej drażni niż cieszy!!! Dopiero konkretny samochód, który został wybrany, A WYBÓR TO SAMOOGRANICZENIE POTENCJAŁU, Ciebie ucieszy!

      Dlatego taki niechętny jestem NIRWANIE!!! Chociaż może i źle ją rozumiem :), ale Ty mi coś dopowiesz zapewne!!!! Nieosobowy absolutny byt, czyli nieinteligentny, bo inteligencja jak i miłość jest przypadłością osoby, sam w sposób piękny i uporządkowany się manifestuje w nieustannym kręgu życia!!! Osobowy absolutny byt lepiej tłumaczy piękno w słowie Stwórca!!!
      Nie jest to trochę z Buddyzmem tak jakby Twoje, piękne obrazy, same się malowały?
      To, że ograniczyłeś, swoim talentem i farbą i ruchami pędzla, obraz na płótnie, to samoograniczenie nieskończoności, ale jest ono piękne i fajne!

      Usuń
    28. Oj, Optymalion, nie dam rady jeszcze TERAZ Tobie odpowiedzieć, ale cieszę, się, że do dyskusji się włączasz :) Pozdrawiam

      Usuń
    29. Oj, ok ,nie musisz.Teraz odpocznij jutro też jest dzień.Pozdrawiam

      Usuń
    30. "Ale powiedz mi tak na chłopski rozum, po wojskowemu."- Piotr ,pyta co to jest nieskończoność.
      Ja Ci odpowiem;
      NIESKOŃCZONOŚĆ JEST WYOBRAŻENIEM O NIEWYOBRAŻALNYCH ROZMIARACH. Taka jest moja jej definicja.

      Usuń
    31. I też jest tak samo trafiona jak nie, podbnie jak moja, bo to wielka trudność. Cechą charakterystyczną jest brak granic, ale o naturze jej już wiele więcej trudno coś pewnego powiedzieć. Ty wskazujesz na rozmiar, ja na trwanie (co nie znaczy, że na czas), a jeszcze jest forma, kształt, myśl, substancja itd... Wielka trudność...

      Usuń
    32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    33. Pomimo, że usunąłeś zdążyłem przeczytać twe hymny strzeliste na temat jaką to wiara katolików miłością jest wielką. Buddyzmowi się też dostało przy okazji. Ale powiem krótko, bo na poprzedni post twój odpisuje. Ta wielka miłość katolików z wiary wynikająca to tylko teoria. Pisałem to parę razy a ty nie potwierdzasz nie zaprzeczasz i swoje w kółko mówisz. Ustosunkuj się więc do tematu. Dlaczego skoro taka wielka i chrystusowa i w ogóle, ta miłość. To dlaczego za cholery po katolikach jej nie widać. Takich P Nowaków i R Prochali zatrzęsienie. I jak co czwarty katolik nie jest wielkim szubrawcem, to przynajmniej małym. A do kościoła toto co niedziela, a obrazkami dom zawieszony. Nawet na samochód ryby przyklejali. Na tace dają czapki zdejmują a zakręceni jak baranie rogi. I co gdzie ta miłość w jakim procencie. Może oazowcy . Znam kilku. Świętoszki, że aż miło. Ale jak dwóch z nich zostało przedstawicielami ubezpieczeniowymi, to starszym ludziom taki kit wciskali. Byle prowizje od transakcji dostać. Sam miód ci katolicy. Jak by ta miłość była choć na przyzwoitym poziomie, to by nie było Pieczyńskiego antyklerykała, bo by się do Panienki Przenajświętszej modlił. I ja z nim. A co ja z katolickiego domu nie jestem. Z pomiędzy Górali ultra katolików. I miłości w azjatyckich wierzeniach szukać musiałem. Co myślisz że z fanaberii, że zachciało mi się być oryginalnym. Dorosłem do wieku w którym miałem potrzebę temu wszystkiemu się przyglądnąć i co znalazłem fałszywe kościelne nauki, księży obłudnych, nauczających prawd, które kalają do dna swoim życiem. Wiesz ilu widziałem porządnych księży. Przez całe swoje 60 lat było ich dwóch. A na oglądałem się ich wielu. Pracowałem dla nich po kościołach, malowałem, robiłem konserwacje. Wiesz ilu chciało mnie narypać na kasę. Wiesz ilu narąbało innych rzemieślników, którzy ze mną pracowali. Wiesz w jakich oni żyją luksusach. Pracowałem w Kalwarii Zebrzydowskiej. Nie mogłem uwierzyć jak wygląda ich zwykły obiad w refektarzu. Na jakiej porcelanie jedli. A łazienki księży Hilton wysiada. To teraz napisz gdzie ta miłość to się wszyscy razem pośmiejemy.

      Usuń
    34. Twoją Jarku definicję nieskończoności trudno nazwać konkretem, to raczej opowieść Kasandry z delfickiego trójnoga. Optymalion był trochę bardziej wojskowy w definicji, ale jak to wojskowe definicje, nie służą do niczego. I nie to żebyście nie umieli konkretnie zdefiniować nieskończoności, tak by sprowadzić ją na poziom użytkowy. Tylko definicja taka jest niemożliwa.
      Jarku nie wmanipululujesz mnie w rozważania demograficzno-nieskończonościowe, gdyż takowe nie mają sensu, czego ty widać nie czujesz. Lub mają tylko jako koan ( Wiki) Nieskończoność to takie coś, lub jak ty wolałbyś taki ktoś, przy którym wszystko staje się nieskończone. Nieskończone są w kontaktach z nią wyniki wszelkich operacji matematycznych. Nieskończone stają się w jej obliczu wszelkie prawa fizyki klasycznej Newtonowskie, które jak nam się zdawało ujarzmiliśmy. Nieskończona staje się też twoja demografia. A nawet nieskończona staje się w takim kontakcie zupa pomidorowa. Wszelkie manipulacje myślowe które chcesz dokonać i mieć ich wynik inny od nieskończoności są z góry napiętnowane błędem. Pozornie, patrząc nie daleko ,a nie w głąb nieskończoności można odnieść wrażenie, ze można zastosować prawidła dobrze sprawdzające się w naszej przestrzeni, do przestrzeni nieskończoności. Ale to pozór. Dam ci przykład. Jeżeli masz jabłko i przetniesz go na pół, to z pewnością będziesz miał połówek dwa razy więcej niż całości jabłka. Zachęcony takim odkryciem z drżeniem serca kładziesz na stół pięćdziesiąt jabłek, przecinasz każde na pół. Policzyłeś, eureka , połówek jest dwa razy więcej. Doświadczalnie sprawdziłeś. Masz niepodważalną teorię. Sprawdzasz matematycznie na 2345 jabłkach rezultat ten sam .jesteś już pewien, że jeżeli przetniesz wszystkie jabłka na ziemi, to z pewnością będziesz miał ich dwukrotną ilość w połówkach. Lecz jeżeli przetniesz nieskończoną ilość jabłek, to czy połówek będą dwie nieskończoności??? Trzeba być ostrożny z tworzeniem teorii. Nieskończoności nie da się pojąć myślą i logiką. Religie dają szanse na pojęcie nieskończoności w sposób ponadzmysłowy, ale tylko w stanach medytacyjnych. Ale nie mogę ci tego opisać, bo to nie poddaje się opisowi. To tak jak bym ci chciał opisać smak owoca tropikalnego, którego nie jadłeś. Kiedy żyłem w Tajlandii smakował mi Durian. Opiszę ci jego smak, jak umiem najlepiej. Weź kawałek jabłka, pogryź razem z kiełbasą czosnkową. Wąchaj przy tym ser pleśniowy. Zrób w domu próbę i mów wszystkim, że wiesz jak smakuje Durian. Teraz rozumiesz. Jak smakuje Durian wie ten tylko co go spróbował

      Usuń
    35. errata nie Kasandry tylko Pytji

      Usuń
    36. Mogę ci napisać natomiast, co wiem naukach o reinkarnacji. Bierz jednak pod uwagę, że nie jestem żadnym nauczycielem buddyzmu, ani filozofem, tylko chłopkiem ze wsi co gnój z pod owiec co dzień kida i maluje obrazki by mieć na chleb. Więc mogę wszystko pokręcić. Poza tym Budda to był pragmatyczny gość i zajmował się głównie, ludzką naturą na poziomie praktycznym. Jak pytania kierowane do niego wchodziły w za duży abstrakt, to na nie odpowiadał. Więc istoty żywe na ziemi, bo z takiego poziomu zacznę, żyją i umierają. Tyle pewno wiesz. W czasie życia generują pozytywne lub negatywne energie, przez co gromadzą, na swoim koncie dobre i złe uczynki, mówiąc w bardzo wielkim skrócie. Jest przyczyna i skutek. Te uczynki w tym lub przyszłych życiach będą stanowiły, czy spotkają cię okoliczności pozytywne czy negatywne. To karma. Karma doskonale tłumaczy sytuacje, które w wierze chrześcijańskiej nożna poczytywać Bogu za niesprawiedliwość. Na przykład sytuacje w której ktoś żył przykładnie całe życie, a dotknął go rak. Można też odpowiedzieć na pytanie, o śmierć dzieci nienarodzonych, które nie zgrzeszyły i nie miały jeszcze wolnej woli. Wojny i kataklizmy to karma zbiorowa. Po śmierci istoty doznają stanu pomiędzy śmiercią a nowymi narodzinami. Ten stan to stan zwany Bardo. Karma z ostatniego i wszystkich poprzednich żyć powoduje, że odradzasz się człowiekiem, lub nie. Bo można też się odrodzić w swiecie istot piekielnych, świecie głodnych duchów, świecie zwierząt, świecie półbogów świecie bogów. Nie jestem pewien swojej interpretacji, ale prawdopodobnie można powiedzieć, że te światy są gdzieś tam, ale również na ziemi. I my ich doświadczamy. Na przykład twój znajomy, o którym wiesz, że oszalał na punkcie pieniędzy i władzy, gromadzi, a nie potrafi znaleźć z tej kasy żadnego szczęścia, przeciwnie jest nieszczęśliwy bo chciałby bez końca. To on może być głodny duch. W poprzednim lub w którymś z poprzednich żyć był skąpym, ale zwykłym człowiekiem. Jeżeli znasz kogoś bardzo głupiego, to w poprzednim życiu mógł być zwierzęciem, teraz będąc człowiekiem, jeżeli pracuje ze swoją głupotą, ma szanse na dalsze odrodzenia w człowieczej postaci. Jeżeli ktoś zatraca się w głupocie, może odrodzić się zwierzęciem. Podobnie jest z zawistnymi półbogami, czy dumnymi Bogami czy w potwornościach i gniewie żyjącymi istotami piekielnymi. Może ich wszystkich znacie z imienia i nazwiska.

      Usuń
    37. . Istoty z jednych światów, mogą odrodzić się w innych, ale tylko ludzie mają szanse na świadome dobre odrodzenie, gdyż ich umysł może przyjąć nauki i dzięki temu wiedzą jak żyć. Oczywiście ci co te mądrości w życiu stosują . tylko nieliczni z ludzi dzięki zrozumieniu i stosowaniu się do nauk, mogą osiągnąć stan oswiecenia. Wtedy po śmierci mogą dostać się do niebios, gdzie nie istnieje już cierpienie, lub świadomie wybrać odrodzenie się wśród ludzi jako człowiek, by pomagać innym. Takie istoty nazywają się Bodhisattwa. Gdziekolwiek umiera istota, to przejściu stanu bardo, w którym trwa jako sama świadomość,( stan ten jest do poznania z życiu doczesnym poprzez medytacje bez myśli) przez okres od kilku dni do wielu lat, odradza się ona w chwili poczęcia, w łonie przyszłej matki, lub jako zwierzę w łonie lub w inny sposób. Mój opis jest barziej niż skrótowy, bo z braku miejsca nie napisałem dziesiątek rzeczy istotnych dla sprawy. Jeszcze raz powtórzę. W buddyzmie ważne jest jak się umiera, ale Budda koncentrował się głównie nad naukami jak żyć.

      Usuń
    38. Usunąłem, bo popełniłem dziś :p błogie zaniedbania :) Pojechałem do pracy - innej niż szkoła (mam też taką), a pracuję tam przy kompach i zamiast pracować pisałem i pisałem i wysłałem, a potem do mnie dotarło, że dużo tego napisałem, że trzeba to uprościć, bo choć wolny to puki, co Blog to jednak Robert Adamek może mieć rację - za dużo tego... :) Za chwilę głębiej się w czytam w to, co napisałeś i będziemy kontynuować... Nie wycofuję się z tego, co napisałem, ale dokonam przeredagowania! ;)

      Usuń
    39. Ok! Może tak! Puki, co wiem, że bogaty, wykształcony książę, raczej wrażliwy, w wieku 29 lat dostrzega cierpienie wynikające ze starości, choroby i śmierci! Zrozumiał, że wszystko przemija, poczuł głód wieczności i zaczął poszukiwać sposobu na nasycenie tego głodu!

      I uznał w wieku 35 lat, że odnalazł na to sposób!

      A ja się zastanawiam, jak w ograniczonym świecie, ograniczonymi narzędziami, można było doświadczyć doskonałości, która nie przyszła z zewnątrz, a wynikała wprost z tego ograniczonego świata!

      Moim zdaniem, można było mieć pobożne pragnienia, i wrażenie, że się udało! Zabrakło w tym pierwiastka większego, niż ten świat. Po prostu w równaniu potencjałów mi się one nie równoważą. Niedoskonałość + Niedoskonałość, nie może dać doskonałości!!

      Rozumiem natomiast, bo doświadczałem podobnych frustracji za młodzika, że uwolnienie się od pragnień powinno stworzyć równowagę wewnętrzną i nie powinienem wtedy cierpieć. Był czas, że tego pragnąłem! Ale przecież to widać, że mogę być spokojny i szczęśliwy nie będąc z niczym związany, jednak prawdziwa namiętność i szczęście to relacja i związek! To miłość, która się realizuje właśnie w związku, a nie w uwolnieniu od cierpienia... Co mi na to napiszesz?

      Dla równowagi, będę się też odnosił do Twoich zarzutów:

      Kościół nie jest święty naturą instytucji i człowieka, ale dlatego, że Bóg go pragnie uświęcić.

      Jezusa nauczanie jest złe, czy dore? Jest dobre, ale to prawda, że ludzie mają to często w nosie! Ja staram się nie!

      Jezus wiedział jak będzie, bo zapowiedział jak będzie, że przy końcu czasów może nie znaleźć nikogo, kto tak naprawdę w Niego będzie wierzył!

      Ja odpowiem za siebie, no chcę tę moją wiarę uchować i rozwijać, ale masz rację, co do księży i wielu katolików! Nie wszystkich jednak!

      Chcę z tym też walczyć! Może będę jednym z ostatnich:( Żart! Bo nie sądzę, bo widzę wielu podobnie mi walczących...

      Alternatywą nie jest Buddyzm, bo jest to wymysł ludzki!

      Widzisz ja nie oceniałem buddystów, ale nauki Buddy, ty zacząłeś od oceny Chrześcijan... Są, jacy są, ale to przekreśla ich, czy nauki Jezusa?

      Buddyzm dla człowieka zachodu jest egzotyczny i mało wiemy o jego historii, założyłem jednak, że obraz Buddysty nie jest tak idealny jak go kreują, bo natura ludzka zgodnie z nauczaniem Jezusa jest naturą skłonną do złego... Co znalazłem, po krótkich poszukiwaniach (a co mogę znaleźć po dogłębnych - może mnie zmusisz?:( )

      ...Ze świeckich źródeł mamy doniesienia mówiące, że buddyjski rząd Tybetu obdzierał ludzi żywcem ze skóry jeszcze w roku 1912. Są również cieszące się obecnie złą sławą listy prezentowane na Wystawie Tybetańskich Zabytków Społecznych i Historycznych w Pekińskim Pałacu Kultury Narodów razem z amputowanymi kończynami, zdartymi z ludzi skórami i przyrządami do tortur. Jeden z wystawionych tam listów zwraca szczególną uwagę. Czytamy w nim:

      „Rab Ge: Buddyjska ceremonia odbędzie się tutaj. Potrzebujemy mięsa, serc i krwi wszelkich zwierząt, czterech ludzkich głów, wnętrzności, czystej krwi, mętnej krwi, ziemi z ruin, krwi menstruacyjnej wdowy, krwi trędowatego, wody artezyjskiej, ziemi uniesionej przez wir powietrzny, jeżyn rosnących w kierunku północy, psich i ludzkich ekskrementów oraz butów rzeźnika. Wszystko to należy przesłać do Ceczichangu. Ceczichang.

      Nikt nie wątpi w autentyczność tego tekstu. Buddyści utrzymują, że to wszystko było pobierane ze świeżych zwłok. Ostatnio znaleziono inne listy o podobnej treści zawierające zamówienia na bardzo duże ilości części ludzkich ciał potrzebne do odprawiania rytuałów. Trudno wyobrazić sobie, w jaki sposób ze świeżych zwłok ludzi, którzy zmarli w naturalny sposób w tym samym czasie, można zebrać tak dużą ilość części ludzkich ciał.

      Usuń
    40. ...Buddyzm zawiera koncepcję głoszącą, że godnym uczynkiem jest oczyszczanie świata z ludzi, którzy w przyszłości mogą okazać się źli. Padmasambhawa, założyciel tybetańskiego buddyzmu, przytacza przykład mówiący, że w dzieciństwie zabił chłopca, który zgodnie z jego przewidywaniami miał w przyszłości dokonać wstrętnych uczynków. Owo zło i wstrętne uczynki są interpretowane przez lamów, jako akty poza buddyjskiego szamanizmu (to znaczy niezgodne z buddyjskim szamanizmem) i poza buddyjskiej magii. Kiedy rozmawiałam z zachodnimi lamami o tej przerażającej koncepcji, odnosząc ją do głoszonego oświecenia, okazało się, że ci rzekomo pełni współczucia i czcigodni nauczyciele mają zawsze tę samą zaprogramowaną odpowiedź: „Przecież szamani i wyznawcy bon-po byli źli i zasługiwali na to”. Ta odpowiedź wstrząsa, kiedy się słyszy ją po raz pierwszy, jako że przekonują nas, iż buddyści uważają, że nie ma ludzi złych, a jedynie nieoświeceni.


      My nie znamy zbyt wielu buddystów, nie znamy ich historii w tej części świata, bo nas ona nie interesowała! A jednak jak się szuka, to może się okazać, że historia buddyzmu jest nie mniej krwawa od historii kościoła, a może i bardziej!!!!

      Nie znam historii buddyzmu ze świeckich źródeł, znam historię kościoła znacznie lepiej. Ale jedno się zgadza natura ludzka niezależnie od wyznania ma się podobnie - jest skłonna do niewyobrażalnego zła!!!

      Więc nie oceniajmy osób, a nauki, bo i Jezus i Budda chcieli dobrze, a człowiek czynił jak czynił i wszędzie wychodziło to słabo!

      Buddyzm w mojej ocenie, to wymysł ludzki, gdzie niedoskonały, niedoskonałymi metodami i narzędziami o niedoskonałej kondycji nie może dojść sam o własnych siłach do doskonałości! Jezus to brakujący element buddyzmu, to pierwiastek z innego świata. I to musiało się udać, bo niedoskonały, w niedoskonałym świecie człowiek, skazany na niedoskonałość, ma szansę na doskonałość tylko za sprawą doskonałego Boga, który uniżył samego siebie i stał się człowiekiem, by wynieść człowieka do boskości Jego...

      Wiem, że nadal zawile, ale staram się to upraszczać...

      Usuń
    41. Żebyś się w robocie nie zapuścił

      Usuń
    42. Koan mi się podoba :) Mam szansę zostać mistrzem Chan :)

      Taki mały żarcik!

      Ale, serio nie tylko KK ma krwawą historię Antyklerykałowie celowo go demonizują pomijając inne historie.

      Nie lubię tego, że tylko KK się to zarzuca, a przecież np.: historycznie pierwsze uznane w myśl współczesną ludobójstwo nastąpiło w Wandei w imię Liberte, Egalite, Fraternite... Zbrodnia na tle religijnym, ale przeciw religii...

      Wszędzie jest tak samo - natura ludzka jest skłonna do zła... Jak to napisane w księdze Koheleta (mojej ulubionej ) Nihil novi sub sole!!!

      Usuń
    43. Przytoczone przez ciebie okropnych to oczywista bzdura. A właściwie prowokacja Prowokację tą wyprodukował Chińczycy by osłabić europejskie ruchy na rzecz wyzwolenia Tybetu. Autorem art jest nijaki De She D’Montford znany z sensacyjnych i pełnych teorii spiskowych dziejów których nikt nie bierze na poważnie. To jedyne źródło podając tego typu interpretacje buddyzmu. Natomiast to co wyprawia Kościół K jest udokumentowane w tysiącach pewnych źródeł
      L

      Usuń
    44. Będę szukał dalej i zweryfikuję, bo nie twierdzę, że wiem, ale, że nie znam historii buddyzmu. Nie mniej jestem przekonany, że ludzie wszędzie są podobni! Skłonni do złego!!

      Tylko kościół taki niedobry? A co z braćmi francuzami, amerykanami i hiroszymą, Pol-Potem, Stalinem, Putinem, Mao, i innymi. KK był gorszy?

      Usuń
    45. I nie to żebyście nie umieli konkretnie zdefiniować nieskończoności, tak by sprowadzić ją na poziom użytkowy. Tylko definicja taka jest niemożliwa."-Piotr

      Jeszcze raz;- "NIESKOŃCZONOŚĆ JEST WYOBRAŻENIEM O NIEWYOBRAŻALNYCH ROZMIARACH. Taka jest moja jej definicja."
      Piszesz ,że taka definicja jest niemożliwa jednocześnie wcześniej żądając takowej.
      Rozumiem, to taki dowcip?
      Jak ten mój ile wynosi, ile to było, Góral?- wiesz?
      Czy w takim razie w ogóle istniej coś takiego jak "Nieskończoność"? Bo jeżeli istnieje to podanie jakiejś definicji z zasady jest możliwe.
      Ale jeśli nie istnieje to pozwolę sobie powołać się na Wittegnsteina , który twierdzi ,że o rzeczach o których nic nie wiadomo nie powinno się dyskutować. ", w org. O czym nie da się mówić, to się powinno przemilczeć."
      Twój przykład z jabłkami też ma swoje ograniczenia ,jakie?, ano takie ,że żyjemy na ograniczonym świecie i ilość jabłek byłaby do wyliczenia nawet dokładnie , tylko po co? Nieprawdą jest ,że mogłaby nam urosnąć ich nieskończona ilość.To są te ograniczenia. Nieskończoność zdaje się nie posiada przymiotu ograniczoności , no chyba jedynie definicyjnych. Nieskończoność posiada ograniczenia , które są naszymi ograniczeniami.To nasze jej wyobrażenie powoduje jej ograniczoność co do definicji i nieograniczoność co do rozmiaru. Otóż my tego "rozmiaru" nie znamy, wykluczam tu jakiekolwiek jednostki wielkości jakie stosujemy na naszym ograniczonym świecie, i takowe jednostki mają swoje uzasadnienie w użyteczności ,o którą zahaczasz w "poziomie użytkowym". I jak z tego wynika , z tej naszej dyskusji, nieskończoność ma swój poziom użytkowy.
      Genialny Einstein mawiał ,że zaczyna wątpić w nieskończoność wszechświata wobec nieskończoności naszej głupoty ludzkiej.
      Prof.J.Staniszkis popełniła była swego czasu na ekranie tv w TVN24 takie zdanie, "logika oparta jest na założeniu, którego nie da się zweryfikować."
      Czyli "wiem ,że nic nie wiem".
      Zdaję się ,że napisałem ,jest tylko wyobrażeniem a z kolei wyobraźnia ludzka jest nieograniczona.
      Moja nieograniczona wyobraźnia podpowiada mi niewyobrażalne rozmiary nieskończoności.
      Możesz to przyjąć jako koan zen.
      Mówi się w zen "jeśli myślisz, nie potrafisz odpowiedzieć na koan."
      Góralu na "Skalnym Podhalu" ,po mlau,po malu.

      "Radość człowieka, który uzyskał wolność poprzez znajomość natury i siebie samego jako części natury , jest szczęściem."-Spinoza

      Usuń
    46. Kościół to namiestnik Boga na ziemi a nie jakiś Putin. Czy Mao nie mylę pojęć.
      A medytować to trzeba umieć

      Usuń
    47. Nie myl pojęć . Piszę z telefonu i on sam robi mi jakieś idiotyczne korekty

      Usuń
    48. Usprawiedliwianie zbrodni kościoła kat. tym:
      "A co z braćmi francuzami, amerykanami i hiroszymą, Pol-Potem, Stalinem, Putinem, Mao, i innymi. KK był gorszy?"
      Jest kompletnie niedorzeczne! Jest totalnym niezrozumieniem tego, do czego ta instytucja jest powołana!
      Kościół kat. jest winny śmierci ok. 100 mln ludzi. Na przestrzeni tych 2 tys. lat!
      Trudno znależć większego zbója, który - o ironio - powołuje się na: miłość, dobro i boga!
      Cynizm wręcz kosmiczny, niewyobrażalny!
      Stanisław

      Usuń
    49. Usprawiedliwianie zbrodni kościoła kat. tym:
      "A co z braćmi francuzami, amerykanami i hiroszymą, Pol-Potem, Stalinem, Putinem, Mao, i innymi. KK był gorszy?"
      Jest kompletnie niedorzeczne! Jest totalnym niezrozumieniem tego, do czego ta instytucja jest powołana!
      Kościół kat. jest winny śmierci ok. 100 mln ludzi. Na przestrzeni tych 2 tys. lat!
      Trudno znależć większego zbója, który - o ironio - powołuje się na: miłość, dobro i boga!
      Cynizm wręcz kosmiczny, niewyobrażalny!
      Stanisław

      Usuń
    50. No wreszcie mnie ktoś.wsparł. dzięki Stanisław.

      Usuń
    51. Sri Lanka to ciekawe miejsce w kontekście mojej tezy, że wszyscy mamy naturę skłonna do złego, a buddyści wcale tacy pokojowi nie są...

      Usuń
    52. Optymalionku jutro jutro a na dobranoc. Koan - czym się różni wróbelek - że ma jedną nóżki niż drugą

      Usuń
    53. 100 mln! jak to oszacowałeś? 100 mln ludzi to wymordowali Komuniści na świecie tylko w XX wieku.

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Masowe_zbrodnie_komunistyczne

      Usuń
    54. Po za tym nie usprawiedliwiam, żadnej zbrodni... Mówię, że natura wszystkich nacji i wyznań jest skażona złem, co jest zgodne z nauką Jezusa! Dlatego, nieusprawiedliwiając zła, ale na potrzeby dociekania prawdy oceniam, źródła Buddyzmu i Chrześcijaństwa! I Buddyzm to jak nic, według mnie tylko ludzki wymysł, z domieszką szamanizmu!

      Usuń
    55. Piotrze, ale ty też wybiórczo odpowiadasz mi na moje dociekania ;)

      Usuń
    56. H.Mynarek w " Zakaz myślenia" s.12 napisał;
      "NIE WOLNO ANI PRZEZ CHWILĘ ZAPOMINAĆ ,ŻE MOCARZOM KOŚCIOŁA ZAWSZE CHODZI O WŁADZĘ, O WŁADZĘ NAD ŚWIATEM."
      Jarek ,zacznij myśleć a nie martwić się!
      "Wobec wszechprzyczynowości i pełnej odpowiedzialności osobowego Boga za
      cierpienie na świecie, co jest logicznie nie do odparcia, teza wielu dzisiejszych teologów o
      jego współcierpieniu z wszystkimi istotami staje się największą makabreską, jaką można
      sobie wyobrazić. Chrześcijański Bóg jako Uniwersalny Sadomasochista, jako
      sadomasochistyczne monstrum! Albowiem ten Bóg projektuje w swym uniwersalnym mózgu
      świat, w którego wszystkich zakątkach cierpienie i ból odgrywają dominującą rolę. Właśnie
      taki świat mu się podoba, a zatem przystępuje do czynu i tworzy go. Dopiero bowiem wtedy,
      gdy wszystkie stworzone przez niego istoty będą odpowiednio cierpiały, będzie mógł współ-
      cierpieć z nimi, będzie mógł okazać i objawić swoje współczucie dla istot okrutnie
      naznaczonych przez ból. Sadystycznie tworzy świat, masochistycznie znosi jego cierpienia!
      Wszystko to nie byłoby jeszcze tak makabryczne i straszne, gdyby boski superman
      doświadczał w ten sposób tylko siebie. Ale przecież cierpiącymi w całej tej historii (w której
      istnieją również śmiercionośne wirusy, bakterie, śmiertelne choroby, nijak wszakże
      niezawinione przez człowieka) jesteśmy my! Nas jednak nie pytano, czy się na to godzimy.
      Jeżeli już niebieski sprawca nieszczęść chce cierpieć, to bardzo proszę – ale bez nas, bez
      naszego pośrednictwa w jego weltschmerzu.7
      Albowiem tylko jakiś masochistyczny
      psychopata pozwoliłby Bogu zsyłać na siebie różnorakie nieszczęścia po to, by Stwórca mógł
      sobie z nim do woli pocierpieć.
      Bardziej fundamentalistycznego stanowiska nie można sobie wyobrazić! Ale
      elementarny fundamentalizm religii monoteistycznych polega już na tym, że są one
      monoteizmami, że bazują na wierze w osobowego Boga. Tu tkwi źródło wszystkich dalszych
      fundamentalizmów tych religii – w bezsensie metafizycznie wysublimowanej projekcji
      osobowej nadistoty przez ludzką, (czyt.: teologiczną) psychikę." s.82

      Usuń
    57. Ok, takie jest wyobrażenie Twoje o Bogu katolickim, ale nie wydaje ci się, że Buddyzm jest tylko innym bardzo ludzkim wyobrażeniem? Buddyzm w istocie taki świetny i "święty" jest?

      Usuń
    58. Kościół narodził się w Jerozolimie, po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa! Powoływanie się na Jego zmartwychwstanie i przynależność do niego, była przyczynkiem do prześladowań i niejednokrotnie śmierci. I tak przez około 300 pierwszych lat... Nie miał wtedy kościół władzy, a rozrastał się! Męczennicy tego okresu z Pawłem z Tarsu na czele, są dowodem na to, że wiara w zmartwychwstanie Jezusa jest siłą zdolną do poświęcenia życia, i trudno tu o element władzy!

      Św. Paweł był mocarzem kościoła! Męczennik sprawy, który został ścięty po procesie rzymskim! Zależało mu na władzy, czy na głoszeniu Jezusa!

      On jeden podważa cały twój przytoczony tekst..

      Usuń
    59. Wg. mnie zresztą nie jestem w tym odkrywczy , wszystkie religie , które istniały,istnieją i zaistnieją kiedyś były są i będą jedynie wymysłami schorowanej wyobraźni ludzi , która jak dowiodłem rozumowo jest nieograniczona.
      Buddyzm jako taki przez większość religioznawców uważany jest za rodzaj filozofii a nie religię. Wartałoby zapytać za co on sam się uważa.

      Usuń
    60. Pytanie, dlaczego ukrzyżowanie? To pytanie, o rytuały żydowskie z początków ich narodowości! Ma logiczne powiązanie! Skąd zło na świecie, też ma swą logikę!

      Fenomenem jest bardziej to, że świat jest, niż, że nie powstał. Już pisałem samoograniczenie nieskończoności - to fenomen!

      Czemu tak, nie da się, na blogu, krótko, ale dla chcącego nic trudnego! Stawia pytanie, szuka źródeł, wszelakich, nie tylko antyklerykalnych z ostatnich 200 lat, ale i znacznie starszych... a potem falsyfikacja i wnioskowanie...

      Usuń
    61. Zgadzam się, co do buddyzmu, a jednak są w nim duchy, czyli jakieś elementy religijne!!!

      Natomiast negowanie religi stawia nas wobec fenomenu ateizmu, który też ma wady i pisąłem o nich.

      A jak wszystko ma wady to co jest prawdą?

      Usuń
    62. Jarek, zadałem Ci wczoraj pytanie czy znasz niezależną od kk i jego egzegezy historię tej instytucji i z przykrością stwierdzam ,że nie znasz.
      Kościół w postaci w jakiej istniej do dzisiaj powołał do życia cesarz Konstantyn potem zw. z wdzięczności przez swój "twór" Wielkim, na soborze nicejskim w 325 r. A wszystko co się tam stało i działo potem najlepiej opisane jest w "Kryminalnej historii chrześcijaństwa" K.Deschnera . Ja czytałem i wiem ,że autor zgłębił tysiące źródeł historycznych, na których oparł swoje dzieło.Zachęcam do lektury i zapewniam ,że pasjonująca . Tylko na ten czas wyłącz dotychczasowe urojenia co tego w czym wyprowadzono Cię w pole w błąd ,zresztą miliony innych też i to skutecznie. Sprawdź może jest w PDF ale to 9 tomów więc trochę za dużo.

      Usuń
    63. Nie znasz prawdziwej niezależnej od kk, historii kościoła stąd tyle niezrozumienia.
      Paweł z Tarsu niczego nie podważa , nie jest w stanie bo nie bierze udziału w tej dyskusji. Gdyby wiedział co wyszło z tego co sam stworzył to pewnie stałby się ateistą. Męczeństwo kogokolwiek w jakiejś wierze nie jest jeszcze dowodem na prawdziwość tej wiary a jedynie świadectwem naiwności zwiedzionego.
      Zresztą jak sam zauważył był, "jeśli Chrystus nie zmartwychwstał to daremna wasza wiara." Skąd takie złożenie u takiego mocarza? Właśnie na tym polega zakłamanie tego co zwiemy wiarą. I nadal za Staszicem twierdzę ,że wiara czyni człowieka głupim.

      Usuń
    64. Kim jest Deschner ze swoją Kryminalna historią kościoła?

      Kompetencje Jego w temacie, założywszy, że to dzieło naukowe, a nie rojenia z luźnym odwoływaniem się do faktów:

      Nota o autorze w II tomie Kryminalnej historii... (str. 385, za Indeksem) doktoryzował się on z... uwaga! Liryki Lenaua jako wyrazu metafizycznej rozpaczy. Ta sama Nota podaje, że z teologią miał do czynienia na studiach jedynie przez około rok (1946-1947). I to są całe "kompetencje" Deschnera.

      Przykład rzetelności:

      Czasem wybiórczość Deschnera idzie nawet tak daleko, że prezentuje on poglądy danego pisarza kościelnego w taki sposób, że ich prezentacja sugeruje odwrotne poglądy niż te które tenże pisarz w rzeczywistości reprezentował w swych pismach. Znów odwołam się do przykładu Sokratesa scholastyka. Taka skandaliczna sytuacja następuje bowiem właśnie w przypadku tego właśnie historyka kościelnego (nadmieńmy, że nie tylko), którego Deschner cytuje w I Tomie swej Kryminalnej historii........, na stronie 227. Deschner pisze tam, że jeszcze w IV wieku biskupi Rzymu "nie odgrywali żadnej istotnej roli na synodach". Sprawa dyskusyjna, jednakże Deschner aby poprzeć ten wniosek ucieka się do ewidentnie nieuczciwej sztuczki, cytując wspomnianego Sokratesa, który mówił o inicjatywie cesarzy jaka była przyczyną zwoływania soborów. Deschner nie mógł już gorzej trafić z tym wyborem, bowiem sam rzeczony Sokrates pisał o czymś przemawiającym za czymś zupełnie odwrotnym niż Deschner proponuje w tym punkcie. Mianowicie, Sokrates powołując się na Juliusza pisał, że Sobory były nieważne bez aprobaty biskupów Rzymu. W jego starożytnej Historii Kościoła czytamy, że "prawo kanoniczne wyraźnie zabrania Kościołom podejmować uchwały bez zgody ze strony biskupa Rzymu" (Sokrates scholastyk, Historia Kościoła, II, 17, podkreślenie od JL). Jak widzimy historyk na jakiego powołuje się Deschner wcale nie świadczy zgodnie z zamierzeniem Deschnera za tym, że biskupi Rzymu nie mieli nic do powiedzenia na synodach, ale świadczy za czymś wręcz odwrotnym, mianowicie, że bez głosu owych biskupów owe synody nie były ważne.

      ...Wydaje się, że sam Deschner nie mógłby uniknąć pewnej dozy krytyki za dwulicową postawę, jaką z takim zamiłowaniem przywykł przypisywać chrześcijanom. Otóż w biografii jego książki, umieszczonej na obwolucie polskiego wydania I tomu Kryminalnej...., zamieszczono krótki życiorys Deschnera, w którym o dziwo czytamy, że "Od zdania matury w 1942 r. do końca wojny służył w wojsku". Co robiła armia niemiecka w latach 1942-1945 każdy wie. Tym bardziej więc dziwne jest w tym kontekście zarzucanie co chwila przez Deschnera chrześcijanom niechęci do Żydów, czy jednoczesne krytykowanie przez niego Hitlera i Kościoła za rzekomą bliskość stanowisk odnośnie Żydów (por. I Tom Kryminalnej....., str. 82, 84, 85, 88). W rozdziale drugim swego I Tomu Kryminalnej......, Deschner ubolewa nad niedolą Żydów, obwiniając za ich cierpienia chrześcijan. Ciśnie się na usta pytanie: czy Deschner ubolewał nad ich niedolą również tak samo mocno służąc w armii niemieckiej w latach 1942-45? Pamiętajmy, że byli Niemcy jacy odmówili takiej służby, trafiając za to do więzień. Czemu Deschner się do nich nie zaliczał i służył jednak w armii niemieckiej podczas II Wojny światowej, skoro dziś tak pobolewa go serce odnośnie losu uciemiężonych Żydów? Czyżby oportunizm i hipokryzja u naszego autora?

      mogę dalej... Ale konkluzja jest taka, to żaden znawca i autorytet

      Usuń
    65. A co mi tam, jeszcze fragment...

      Czasem Deschner najzwyczajniej zdaje się zmyślać i ubarwiać, być może w celu podniesienia mizernego w rzeczywistości tępa akcji swych "kryminałów". I tak, w I Tomie swej Kryminalnej historii....., pisze (bez odwołania się do czegokolwiek) o listach od biskupów jakie przychodziły na Sobór nicejski do Konstantyna: "Nie otwierając listów, zawierających skargi i zażalenia biskupów, cesarz wrzucił je do ognia" (str. 227). Tymczasem jest to nieprawda. Potwierdzenia takich informacji nie znajdziemy nawet w naukowych opracowaniach laickich, nie pisanych wcale z pozycji katolickiej. Tak na przykład Aleksander Krawczuk w swej książce o Konstantynie Wielkim pisał o tej samej sprawie zgoła odmiennie, mówiąc, iż podczas Soboru "Zasypywano go [Konstantyna - przyp. JL] listami, w których świątobliwi mężowie wzajem oskarżali się o przeróżne występki; Konstantyn nie czynił użytku z tych materiałów, ale też ich nie niszczył" (Aleksander Krawczuk, Konstantyn Wielki, Warszawa 1987, str. 132).

      Często Deschner nie jest również pewny czy to co on sam pisze jest wiarygodne, wykazując się przy tym jednocześnie brakiem elementarnej wiedzy w sprawach oczywistych dla każdego historyka Kościoła. Przykładowo, w jednym przypadku Deschner pisze (Kryminalna historia......., tom II, str. 50), że papież Stefan I (254-257) "chyba" jako pierwszy interpretował wers z Mt 16:18 sukcesyjnie. Deschner nie wie jak widać, że wcześniej zrobił to już jednak papież Kalikst (217-222), który się do Mt 16:18 odwoływał, interpretując go właśnie sukcesyjnie. Pisze o tym choćby Józef Keller (Katolicyzm starożytny jako forma rozwoju pierwotnego chrześcijaństwa, PWN Warszawa 1969, str. 177). W innym miejscu I tomu swej Kryminalnej historii......, Deschner podaje (str. 142), że to dopiero Konstantyn w IV wieku zastąpił "jak się zdaje" szabas chrześcijańskim dniem pańskim. W rzeczywistości to nie Konstantym zastąpił szabas Dniem Pańskim, a o wiele wcześniej, zanim istniał Konstantyn, chrześcijanie samowolnie przestali świętować szabas na rzecz niedzieli. Pisze o tym już św. Ignacy w roku 107, czyli aż 200 lat (!) przed Konstantynem. Ignacy pisał: "Tak więc nawet ludzie żyjący dawniej w starym porządku rzeczy doszli do nowej nadziei i nie zachowują już szabatu, ale obchodzą dzień Pański, w którym to przez Jezusa Chrystusa i przez śmierć Jego także i nasze życie wzeszło jak słońce" (Do Kościoła w Magnezji, IX, 1).

      Usuń
    66. To nie jest Twoja wiedza , która przyjąłeś za swoją , ktoś a wiadomo kto mógł napisać bzdury, które Ty przyjąłeś bo pasują do Twojego przekonania. I tyle w temacie.Ja też wiele czytałem krytycznych opinii o jego dziele , bo nie mogły być inne. Szuka się teraz jak u Wałęsy wszystkiego w co można w życiu człowieka wrobić aby tylko zdezawuować. Tylko , kto jest be winy niech pierwszy podniesie kamień......
      W kościele w parze z nieposzanowaniem własnych źródeł historycznych idzie niechęć do zapoznania się z nimi.Za troska o ich przekręcanie , relatywizacja sięgnęła szczytów hipokryzji. Zresztą nie maiłem na myśli tylko Deschnera ale wielu nie wymienionych tu innych autorów -badaczy. Ale jak widzę Tobie nic nie jest w stanie zaimponować , no więc pozostań w oparach własnej ułudy , skoro Ci tak dobrze. Dla mnie jak powiadam, "wiara czyni człowieka głupim". Nie ma sensu prowadzenie niekończących się sporów o niczym, bo religie tak naprawdę są niczym oprócz głupoty do n-tej potęgi.
      Jan Meslier w swoim "Testamencie "jako do końca "praktykujący" katolik opisał doskonale na czym polega to złudzenie. Jedynie tacy jak Ty tego nigdy nie zrozumiecie.Dlaczego" pisałem już odpowiedź jest w książkach Doktora Jana Kwaśniewskiego. Tych też nie zrozumiecie, dlaczego? - bo nie . Taka jest generalnie z wami sprawa.

      Usuń
    67. To jest konkret o jego rzetelności podważ go, a nie populizm jaki wyżej prezentujesz:


      Często Deschner nie jest również pewny czy to co on sam pisze jest wiarygodne, wykazując się przy tym jednocześnie brakiem elementarnej wiedzy w sprawach oczywistych dla każdego historyka Kościoła. Przykładowo, w jednym przypadku Deschner pisze (Kryminalna historia......., tom II, str. 50), że papież Stefan I (254-257) "chyba" jako pierwszy interpretował wers z Mt 16:18 sukcesyjnie. Deschner nie wie jak widać, że wcześniej zrobił to już jednak papież Kalikst (217-222), który się do Mt 16:18 odwoływał, interpretując go właśnie sukcesyjnie. Pisze o tym choćby Józef Keller (Katolicyzm starożytny jako forma rozwoju pierwotnego chrześcijaństwa, PWN Warszawa 1969, str. 177). W innym miejscu I tomu swej Kryminalnej historii......, Deschner podaje (str. 142), że to dopiero Konstantyn w IV wieku zastąpił "jak się zdaje" szabas chrześcijańskim dniem pańskim. W rzeczywistości to nie Konstantym zastąpił szabas Dniem Pańskim, a o wiele wcześniej, zanim istniał Konstantyn, chrześcijanie samowolnie przestali świętować szabas na rzecz niedzieli. Pisze o tym już św. Ignacy w roku 107, czyli aż 200 lat (!) przed Konstantynem. Ignacy pisał: "Tak więc nawet ludzie żyjący dawniej w starym porządku rzeczy doszli do nowej nadziei i nie zachowują już szabatu, ale obchodzą dzień Pański, w którym to przez Jezusa Chrystusa i przez śmierć Jego także i nasze życie wzeszło jak słońce" (Do Kościoła w Magnezji, IX, 1).

      Usuń
    68. Takie trele morele jak Jezus Chrystus czyli Issa Chriszna. Potem wyszło "hary kriszna".
      A kto ustalił ,że byli papieże przed Konstantynem? ,i że Piotr był tym pierwszym i wierzysz w te brednie?
      Konstantyn zw.Wielkim w uznaniu za zasługi jako założyciel KK i faktycznie pierwszy papież tej zbrodniczej organizacji (Nicea 325r.), która weszła znakomicie w buty rozsypującego się Imperium Rzymskiego.Przejęła wszystkie imperatorskie zapędy i strukturę powołując się zakłamanie na sfałszowaną tzw. donację Konstantyńską- no kupa śmichu panie Zdzichu.

      Usuń
  34. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  36. ogladam pana od jakiegos czasu,JEST PAN WIELKI

    OdpowiedzUsuń
  37. no jest wielki bo chory psychicznie takich mocarzy jest wielu w Tworkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w rodzinie " radyja co ma-ryja " - wszyscy zdrowi, Robercik?
      Stanisław

      Usuń
    2. niech pan nie obraza ludzi ok??

      Usuń
    3. Standardowe zagranie :
      - zrobić z kogoś wariata.
      Modyfikacja kościelna :
      - zrobić z kogoś satanistę lub sekciarza.

      Usuń
  38. Rozumiem, że ta biała koszulka to strój organizacyjny pensjonariuszy Tworek a tło to fototapeta dla podkreślenia "wartości" przebywających tam indywiduów-"mocarzy".
    Pozostaje życzyć szybkiego powrotu do normalności.
    Będąc realistą powiem ,że to raczej nie jest możliwe, jak w powiedzeniu znanego satyryka z TVN - "Polska jest jak dziecko z zespołem Downa. Należy kochać, nie należy porzucać, ale nie należy mieć nadziei, że wyzdrowieje."
    Tak też jest z wami drodzy aczkolwiek w jakiś sposób upośledzeni mocarze-pensjonariusze. Buddyzm was nie przekreśla jak wy Buddyzm. Ale mimo wszystko, "Wiara czyni człowieka głupim".

    OdpowiedzUsuń
  39. Wszystkim chętnym lektury H. Mynarka podaję adreshttp://echomatkibozejniepokalaniepoczetej.com/embnp/pages/pliki/2013/grudzien/hubertus_mlynarek-zakaz_myslenia.pdf

    OdpowiedzUsuń
  40. Łączenie kościoła kat. z jakimkolwiek niematerialnym bogiem - jest nieuzasadnionym nadużyciem. Kościół to pomysł wygodnych i okrutnych często ludzi, na dostatnie życie - kosztem właśnie tych pozyskanych umysłów.
    Liczba ofiar kościoła - oceniana na 100 mln, może być mocno zawężona, biorąc pod uwagę " pośrednie " efekty " nauczania ", w postaci, choćby: setek tysięcy Afrykanów. Którzy zaufali wielkiemu białemu czarownikowi / tak pewnie oceniali K. Wojtyłę /, że stosowanie prezerwatyw jest grzechem... I nie stosowali, i zmarli na AIDS!
    K. Wojtyła był też wiele lat : głównym strażnikiem kościelnych zbrodni pedofilii! Zareagował dopiero, gdy zaczęły padać parafie, w USA. Ze względu na ilość odszkodowań, które swoim ofiarom - musiały płacić!
    Jeżeli istnieje jakakolwiek niematerialna boskość - to kościół kat. - nie może być jej ziemskim przedstawicielem! Ze względów moralnych.. przede wszystkim:)
    Stanisław
    Doskonały film na ten temat zrobili Kanadyjczycy, który K. Wojtyłę - potrafił pokazać, bez chorobliwej histerii uwielbienia! W sposób rozumny i obiektywny!
    Kisążęta kościoła - niemal codziennie - wmawiają " owcom i baranom " - że ich " nauka " - płynie bezpośrednio od boga... Szczyt bezczelności! Nie mają żadnych wątpliwości?
    Faksują sobie z bogiem, czy dostają sms-y, z nieba? A może... przez skypa- z boskością ucinają sobie pogawędki uczone? BREDNIA! Brednia dla maluczkich, których uważają za durni, za przedmiot nadający się TYLKO to wydojenia kasy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Optymalionem:
      WIARA CZYNI CZUBA !!! :))))
      Stanisław

      Usuń
    2. OK, rozumiem Twoją opinię Stanisławie. Podejmę próbę komentarzu, ale mam wrażenie, że nie chcesz dyskusji, tylko wolisz miotać swoistym populizmem i demagogią...

      Np.: Musisz się zdecydować, czy 100 mln. czy więcej, a jak już się zdecydujesz, to przedstaw rzeczowe argumenty, że jest tak jak mówisz. np.: Wygląda, że ok. 100 mln w ciągu 2000 lat to zabił ZATOR PŁUCNY tylko w Polsce, gdyby uogólnić średnioroczne dane z Polski, bo zabija 50 000 ludzi rocznie. 19 tyś zgonów rocznie w Niemczech fundują błędy lekarskie.

      ------------------------------------
      A 1 MILON OSÓB ROCZNIE ZABIJALI KOMUNIŚCI NA ŚWIECIE, przy założeniu, że mieli możliwość działania cały XXw, a nie mieli, więc były lata bardziej mordercze!!!!.
      --------------------------------------------------

      I jak to się ma do twojej tezy: Trudno znaleźć większego zbója (od KK przyp. mój), który - o ironio - powołuje się na: miłość, dobro i boga!

      KOMUNIŚCI, może na Boga się nie powoływali, ale na miłość i dobro narodu i owszem!
      -----------------------------------------------


      Ja postawiłem tezę, że wszyscy, w każdym stanie, społecznym, politycznym i ekonomicznym podlegają skłonnościom do zła i to morderczego!!!

      Taka natura ludzka - NIE TWIERDZIŁEM, ŻE KOŚCIÓŁ W TEJ NATURZE JEST INNY!!! NIE WARTOŚCIOWAŁEM do czasu, jak mnie nie wywołałeś, a obaliłem Twoją populistyczną tezę tylko odwołując się do danych na temat zbrodni komunistycznych!!!

      Mówiłem w kontekście nieuzasadnionej gloryfikacji postawy Buddystów, podając odniesienia do tekstów, które Piotr uznał za tendencyjne i nierzetelne (nie mówiłem, że to moje zdanie, ale że to znalazłem, więc nie przeczyłem, że nie ma racji)

      Ale znalazłem informacje na temat działania Buddystów na Sri Lance, i dzisiaj znalazłem na temat działania ich w Birmie i one jednak potwierdzają moją tezę, a nie Piotra, że wszyscy mamy skłonności do zła!!

      BUDDYŚCI (Mnisi też - dla jasności) RÓWNIEŻ!

      BUDDYZM LANSOWANY NA ZACHODZIE MA NIEPRAWDZIWĄ TWARZ RELIGII POKOJU - to moja teza, bo rdzenni buddyści nie są wolni od walk politycznych, ekonomicznych i religijnych - Jak WSZYSCY!

      Co nie znaczy, że usprawiedliwiam KK, ale znajduję punkt odniesienia do tego, bym sam starał się być religijnie właściwy (wychodzi różnie).

      Myślę, że Piotr podobnie - chce być dobrym człowiekiem (zakładam tak w dobrej wierze:) i próbuje to osiągnąć na drodze Buddy!!!

      Ale główną moją myślą, którą chcę weryfikować to myśl taka:

      Jeśli nie ATEIZM, PANTEIZM i jego córka ideowa BUDDYZM, jeśli nie ISLAM, ani JUDAIZM, ani CHRZEŚCIJAŃSTWO to, co?

      Gdzie jest prawda? Nie muszę oceniać ludzi, bo ludzie są, jacy, są, ale w każdej opcji są podobni ze swoimi skłonnościami. Oceniam idee!!!

      Usuń
    3. " Pytanie, dlaczego ukrzyżowanie? To pytanie, o rytuały żydowskie z początków ich narodowości!"
      Jarosławie, to nie Żydzi powiesili/ukrzyżowli
      Jezusa, a Rzymianie!" Krzyż", a raczej - drewniana litera T, była szubienicą rzymską. Na której wykonywano wyroki śmierci. Gdyby Jezusa utopili, może - dziś - chcieliby, żeby akwaria, na ścianach wieszać?
      " A 1 MILON OSÓB ROCZNIE ZABIJALI KOMUNIŚCI NA ŚWIECIE, przy założeniu, że mieli możliwość działania cały XXw, a nie mieli, więc były lata bardziej mordercze!!!!."... twierdzisz!
      Jak możesz kościół porównywać do świeckiej ideologii politycznej? Jakim był komunizm. Tym porównaniem przyznajesz, że kościół to takie samo g--o, jak i ideologia komunizmu!
      Tylko mniej ludzi wymordował/w/g Ciebie, więc jest cacy i trzeba się do nich modlić, całować po tłustych paluchach, zanosić daniny, chociaż ta organizacja należy do najbogatszych na świecie!
      Czy wiesz, e w samym Rzymie zawłaszczyli ok. 28ooo nieruchomości? A ich ziemie, w okolicach Krakowa znacznie przewyższają obszar samego i całego Watykanu! Który to wynosi ok. 44 ha?
      Próbujesz tandetnego populizmu, żeby ratować coś - co nie da się ratować! Jedyny ratunek dla watykańczyków to: uczciwy rachunek sumień, poparty uczciwymi odszkodowaniami dla skrzywdzonych!
      Czy nigdy nie miałeś takiej refleksji, że całując biskupa w spoconą łapę, całujesz tę samą łapę, która " wędrowała " pod majtkami niewinnych dzieciaków? Przykład Wesołowskiego - jest tu nie odosobniony!

      Stanisław

      Usuń
    4. Czy fakt, że Stefan Wyszyński popierał faszyzm, antysemityzm i " politykę " Hitlera, wobec Narodu Żydowskiego, politykę zagłady - świadczy o tym, że: faszyzm jest cacy i dobry, bo taaaki autorytet go popierał? Wyszyński nie zawahał się pisać listów do " pana Hitlera " - z poparciem!
      To świadczy jedynie o tym, że kościół to plugawa instytucja, niemoralna, godna najwyższego potępienia! Zawsze bliżsi im byli: tyrani, uzurpatorzy, dyktatorzy - niż dobro człowieka!
      A gen. Franko? Czy kościele go nie popierali?
      A rola niejakiego Hosera, w Rwandzie? W ludobójstwie!
      Szkoda gadać, to tylko wierzchołek góry lodowej!
      Stanisław

      Usuń
    5. W swoich nieudolnych " mowach obrończych " - stosujesz mizerną sofistykę. Jeśli chcesz przysłużyć się domniemanej boskości - mów prawdę i nie uciekaj przed faktami:)
      Stanisław

      Usuń
    6. Wiesz, Jarosławie, co to takiego: " gruszka papieska " ?
      To takie urządzenie, które " pobożni mnisi " wpychali w odbyt, przesłuchiwanym nieszczęśnikom. Potem kręcąc korbą powodowali rozszerzanie się, w odbycie, ostrych elementów gruszki! Śmierć następowała w niewyobrażalnych cierpieniach, a umierający do wszystkiego się przyznawał, czego żądali oprawcy...Działało to, jak otwierany parasol, tylko, że zamiast cienkich pręcików, pobożni mnisi umieścili ruchome ostrza!
      Dziś, na kanale " Scince ", jest film przypominający pomysłowość kościoła, w torturowaniu niewinnych ludzi! Tytuł: " Maszyny śmierci ".
      Boscy słudzy mieli niewyobrażalną pomysłowość w mordowaniu swoich ofiar! Sadyści, to lekkie określenie...
      Stanisław

      Usuń
    7. PODZIEL SIĘ:
      To wielce niechlubna karta w dziejach państwa watykańskiego. Po wojnie Watykan pomagał przemycać nazistowskich zbrodniarzy wojennych m.in. do Argentyny. Dzięki jego pomocy do Ameryki uciekło 5 tysięcy nazistów!

      W Argentynie znaleziono bunkry, w których mieli zamieszkać faszyści po klęsce III Rzeszy. Ostatecznie ich nie wykorzystano, bo zamieszkali tam... za cichym przyzwoleniem władz. Przyjął ich prezydent Peron. Niestety, przemycać nazistów do Argentyny pomagał Watykan! To jedna z najczarniejszych kart w jego historii!
      Oto Twój, pełen miłości i sprawiedliwości doprawdy " boskiej " - kościół kat, Jarosławie:(
      Stanisław

      Usuń
    8. Pewnie mocno nienawidzisz KK!!!!

      Miotanie oskarżeń i zmuszanie mnie do obrony w konkretnych przypadkach, zmusza mnie do dyskusji w Twoich ramach, po Twoim torze, który prowadzi w myśl mojej tezy donikąd!

      A moja teza jest, taka: Wszyscy w każdym stanie mają na sumieniu zło, ale to znaczy, że nie ma wyjścia z tego? A jeśli jest, to to wyjście jest w ateizmie czy duchowości? Jeśli duchowości to, jakiej - wschodniej czy zachodniej?

      Twoja ocena jest taka, jak rozumiem - Wszystko, byle nie KK!!! OK! Twoje prawo, a mnie interesuje, jeśli nie KK to, co i dlaczego?

      Interesuje mnie podejście konstruktywne a nie destruktywne! Możemy dalej dyskutować, z pominięciem KK, bo Ciebie on drażni, ale zacznij być konstruktywny! Oceń alternatywy!

      PS.
      By nie było, że pomijam oskarżenia KK. Nie jestem w stanie fizycznie odpowiedzieć na wszystkie:

      1) Wyszyńskiemu przypisuje się popieranie faszyzmu, na podstawie tekstów z przedwojennych wydań Ateneum Kapłańskiego. I na przykład przypisuje mu się słowa:

      „Zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są wzorcem dla innych narodów. W nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec”

      Kłamstwo i manipulacja polega na tym, że słowa te napisał ks. Paweł Tochowicz a nie Kard. Wyszyński. A do tego nie była to opinia, a teza, którą dalej sam obalał w słowach:

      „Naród i państwo zostają oddzielone od etyki. Tutaj właśnie stwierdzić możemy grzech pierworodny niemieckiej „Real und Machtpolitik”. Jednostka może postępować według swojego sumienia, o ile chodzi o jej własny interes, zakres działania, ale z chwilą, kiedy chodzi o naród i państwo, najwyższym obowiązkiem jednostki jest stłumić głos sumienia” – pisał ks. Tochowicz.

      [...]Na łamach „Ateneum Kapłańskiego”, którego przed wojną redaktorem naczelnym był ks. dr Stefan Wyszyński, naukowcy katoliccy ostrzegali zarówno przed zagrożeniem ze Wschodu, jak i Zachodu. Obok krytyki Nazizmu w „Ateneum” bardzo wiele uwagi poświęcano zagrożeniom komunizmu. Historia pokazała, że w obydwu tych przypadkach ich diagnoza okazała się katastrofalnie słuszna. Gdyby jednak, ktoś dziś chciał zrobić z tych tekstów „użytek” w analogiczny sposób, to pewnie mógłby „dowieść”, że ks. Wyszyński był także komunistą.
      Podczas wojny ks. Wyszyński walczył z III Rzeszą, jako kapelanem AK. Po wojnie w PRL- u nikt nie wpadł na tak absurdalny pomysł, żeby zarzucać Prymasowi Tysiąclecia prohitlerowskie sympatie. Trzeba było czekać 70 lat, aż pojawią się współcześni lewacy na czele z Palikotem. [A.S]

      Usuń
    9. OCENA GEN. FRANCO nie jest jednoznaczna. Lewacy, dla których był problemem, przypięli mu łatkę Faszysty!!!
      […]Pomoc zbrojna udzielona Franco przez III Rzeszę i sprzymierzone z nią Włochy prowokuje do oskarżania go o faszyzm. Przyjęcie doraźnego wsparcia militarnego (udzielonego zresztą w zamian za konkretne korzyści finansowe) nie oznacza jednak, że Caudillo darzył nazizm i faszyzm sympatią.
      Ale zapomina się, że Hitler tak się wypowiedział w kwietniu 1938 r "W Hiszpanii postawiliśmy na niewłaściwego konia. Byłoby dla nas lepiej udzielić poparcia republikanom. Oni reprezentują lud. Zawsze moglibyśmy później uczynić z tych socjalistów dobrych narodowych socjalistów. Ludzie skupieni wokół Franco to wszystko reakcyjny kler, arystokraci i bogacze – nie mają oni nic wspólnego z nami, nazistami" w kwietniu 1938 r.
      A Goebbels tak: „Franco to fanatyczny dewot”
      Hitler po jedynym spotkaniu z Franco w Hendaye w 1940 r. "Wolałbym sobie wyrwać trzy albo cztery zęby niż odbyć w przyszłości jeszcze jedno takie spotkanie"
      Franco gdyby był Faszystą to jedynym w swoim rodzaju, bo Światowy Kongres Żydowski złożył Franco oficjalnie podziękowanie. Po jego śmierci w nowojorskiej synagodze odprawiono modły za jego duszę. Ambasador Izraela w Madrycie Szlomo Ben-Ami powiedział w 1991 r.: "Hiszpania uratowała więcej Żydów niż wszystkie kraje demokratyczne razem wzięte."

      Ab Hoser też jest niewygodny dla lewaków z tego, co wiem dla T. Lisa i Newsweeka, ale nie znam historii w szczegółach, sprawdziłem jedynie, że nie koniecznie ocena w Newsweeku jest obiektywna, bo ks. Lemański.

      Oskarżeń wobec KK jest miliony, nie mam szans przyjrzeć się wszystkim, dlatego wracam do mojej tezy:

      Jeśli nie ATEIZM, PANTEIZM i jego córka ideowa BUDDYZM, jeśli nie ISLAM, ani JUDAIZM, ani CHRZEŚCIJAŃSTWO to, co?

      Usuń
    10. NIC!
      Czy koniecznie musisz podlegać jakieś religii? Czy ktoś / często podły i mocno grzeszny / - musi Ci pokazywać - co dobre , a co złe? Zwłaszcza, że swoje gadanie kieruje do innych, a dla siebie ma zupełnie inny " kodeks niemoralności ".
      Mnie żaden kościół nie jest do niczego potrzebny, a włażenie kościoła z brudnymi buciorami, w życie świeckie, medycynę, oświatę, zastępowanie państwa - to skandal i rzecz godna najwyższego potępienia!
      Jesteś fanatykiem i wiem, że moje argumenty nie trafią do Ciebie, choć i tak należysz do pozytywnej mniejszości fanatyków,z racji na: w mirę spokojną rozmowę!
      Wszystko to, co napisałem o kościele - to prawda, której potwierdzenia szukałem w różnych żródłach!
      Nie OSKARŻENIA!
      Myślę, że jedynym Twoim odniesieniem jest bełkot plebana, którego słuchasz jak żródło prawdy absolutnej . Nie przekonam Ciebie, a Ty swoimi " kontrargumentami " wykazujesz, że naprawdę - nie masz nic do powiedzenia!
      Przypomnę Ci tylko hasło waszego guru i półboga - K. Wojtyły!:
      " Prawda was wyzwoli "! Więc do dzieła, nie bójcie się prawdy i nie mąćcie w głowach prostym ludziom!:)
      Stanisław

      Usuń
    11. W Twoich wypowiedziach aż do bólu czuć - linię programową radyja pewnego czarownika, z Torunia:)
      A z nim i jego wyznawcami ... nikt normalny, nigdy się nie dogada...
      A szkodliwość waszych działań - przekracza wszelkie granice, skrajny prawaku! To odniesienie do Twojego " lewactwa " !
      A może Ty tu służbowo występujesz? Ech... wiadomo, że zaprzeczysz!
      Stanisław

      Usuń
    12. :))) Uśmiechnę się, bo mnie nazwałeś fanatykiem z wiadomego radia :))) Moi znajomi się uśmieją!!!

      Nie ja tu jestem fanatykiem, z którym nie sposób rozmawiać...

      Prawdy się nie boję!

      NIC - czyli ignorowanie duchowości, w większości wypadków powoduje wewnętrzną pustkę i utratę nadziei na jakiekolwiek szczęście w materialnym świecie, bo zasobów świata nie starcza dla wszystkich, a i ich rozdystrybuowanie nie jest zadawalające. Więc materializm, który wypełnia człowieka porzucającego jakąkolwiek duchowość, i ułamek czasu, jaki ma w historii wszechświata, każe mu być drapieżnikiem nieliczącym się z nikim i niczym, bo czas ucieka, a jest się głodnym wszystkiego, co fajne... Czasem z tego materializmu rodzą się tak "urocze" ruchy jak Komunizm!!!

      Prawo silniejszego! W Twoim świecie pod duchowym szyldem NIC, musisz uważać, bo zawsze znajdziesz kogoś silniejszego od Ciebie, co będzie chciał czegoś z Twojego majątku, bo jeśli nie ma świata ducha, a ciało umiera, to mam tyle, co zagarnę i nic więcej!!!!

      Potem już tylko pustka!!!

      Fajna to perspektywa?
      PS

      Pomijam fakt, że trudno uniknąć bytu, jakim jest Bóg, bo człowiek zawierzający racjonalizmowi i postępowi, dąży do przymiotów Boskich, takich jak WIEDZA, MOC, WOLNA WOLA i NIEŚMIERTELNOŚĆ. Nawet pod szyldem NIC, człowiek pragnie być jak BÓG!

      Czyli niedorzecznie jest Jego ignorowanie, racjonalne jest jego poznawanie!!!


      Pozdrawiam. I ubawiłem się, tym TORUNIEM! ;)

      Usuń
    13. Jarosław zadaje pytanie złożone w swojej jakże skomplikowanej ale prostej do odgadnięcia tezie, że "coś " zawsze musi być bo bez tego "czegoś" on i wielu innych ludzi faktycznie nie istnieje lub istnieć przestanie budując czarne scenariusze Dostojewskiego autoramentu ,że jeśli Boga nie ma to wszystko wolno. Otóż, odpowiedzią na to pytanie niech będzie przepiękny ,wspaniały i odkrywczy tekst autorstwa człowieka będącego kiedyś sławniejszym od Jezusa.....też o zgrozo zginął śmiercią męczeńską ,jak by nie patrzeć.

      Wyobraź sobie, że nie ma Nieba
      To łatwe, jeśli spróbujesz
      Ani piekła pod nami
      Ponad nami tylko niebo
      Wyobraź sobie wszystkich ludzi
      Żyjących chwilą

      Wyobraź sobie, że nie istnieją państwa
      Nietrudno to zrobić
      Nic, za co można zabijać lub umierać
      I żadnej religii
      Wyobraź sobie wszystkich ludzi
      Żyjących w pokoju

      Możesz powiedzieć, że jestem marzycielem
      Ale nie jestem jedyny
      Mam nadzieję, że któregoś dnia do nas dołączysz
      A świat stanie się jednością

      Wyobraź sobie świat bez własności
      Ciekawe, czy to potrafisz
      Nie potrzeba chciwości ani głodu
      Braterstwo człowieka
      Wyobraź sobie wszystkich ludzi
      Dzielących się całym światem

      Możesz powiedzieć, że jestem marzycielem
      Ale nie jestem jedyny
      Mam nadzieję, że któregoś dnia do nas dołączysz
      A świat stanie się jednością

      https://www.youtube.com/watch?v=XLgYAHHkPFs

      Czyli wtedy, kiedy "Deus sive natura" stanie się natura sive deus. Czyli Natura jest bogiem a jej poznanie spowoduje swego rodzaju "Wyzwolenie człowieka..."(Wł.Spasowski) z wszelkiego rodzaju zabobonów umysłowych. Ale do tego potrzebne jest jeszcze jedno, zdjęcie matrycy tych zabobonów z tych zniewolonych umysłów a to może spowodować jedynie przez to ,co jest zawarte w tym zdaniu;

      Prof. Julian Aleksandrowicz napisał: Wszelkie trudności społeczne, gospodarcze, polityczne, a także
      zdrowotne mają swoją przyczynę w wadliwej strukturze i w wadliwej czynności mózgów ludzkich, spowodowanych
      czynnikami ekologicznymi. Czynniki te są zewnętrzne, to znaczy możliwe do usunięcia."

      Wiedza o tym jak usunąć wszystkie napisane powyżej dolegliwości zawarta jest w książkach doktora Jana Kwaśniewskiego.
      Ci, którzy są ciekawi tej wiedzy powinni się z nimi zapoznać i jak myślę zastosować w życiu. Ja od 18 lat nie żałuję tej decyzji.

      IMAGINE......wyobrażenie o niewyobrażalnych rozmiarach niechaj ogarnie elektromagnetykę waszej duszy(duchowość) i pobudzi do pełniejszego pojmowania logiki NATURY.

      Usuń
    14. Wyobraż sobie, że i ja, chciałem tu zamieścić J. Lennona i Jego słynne " Imagine ".
      Wydawało mi się, że doskonale odzwierciedla nasze " dylematy " i rozmowy :)
      Ten hymn ery hipisowskiej - do dziś jest aktualny.
      A na pewno: świat bez religii byłby lepszym:)
      Dobranoc
      Stanisław

      Usuń
    15. :) Ładna muzyka i WYOBRAŻENIA. Ale tylko wyobrażenia i mydlenie oczu!

      Celnie wybrana zresztą :) hahahaha Ale, czy na pewno w kontekście sztandaru NO RELGION? A może, z pod sztandaru mocodawców Aleistera Crowleya?

      LENNON NIE BYŁ JEGO FANEM?

      Czyli jednak OPTYMALONIE i STANISŁAWIE, jesteście zwolennikami duchowości - Rock & Rollowej :)

      A jeśli odwołujecie się do LENNONA, to i Hinduizmu w wersji postmodernistycznej New Age -TO, JAKIE NIC?


      Bez nieba z powodu piekła MATERIALIZMU, OGRANICZONYCH ZASOBÓW, RÓŻNIC W WYKSZTAŁCENIU, SPRAWNOŚCI, A CZĘSTO NIEPEŁNOSPRANOŚCI, czyli w konsekwencji po prostu z powodu ZAZDROŚCI I CHCIWOŚCI dla człowieka z pod sztandaru NO RELIGION, POKÓJ jest nie do osiągnięcia!

      Nie czarujcie się, że człowiek bez prawdziwej religii ma większe szanse przestać zazdrościć innemu człowiekowi, przestać być chciwy itd...

      Był LENNON i nie ma LENNONA! Sława Beatlesów, wbrew temu, co pysznie twierdził LENNON, też przemija...

      Ale przynajmniej miał LOT :) Tyle, że o finał chodzi... :( i to ten, który przyszedł po czynie Marka Chapmana.

      Się przekonamy, wszyscy za jakiś czas! POZDRAWIAM!

      Usuń
    16. No to Cię ubiegłem ale chwali się ,że myślimy podobnie, jeśli nie tak samo.
      A tak w ogóle to niezły katecheta się nam tu trafił ,co ?
      Jakby zestawić Jarka z "doktorem od siedmiu boleści" niejakim Terlikowskim a stworzyliby argumentację na rzecz tego co nie istnieje nie do odrzucenia i podważenia .Cały czas byłoby o niczym ale jakie miałoby walory?, pozaumysłowe hehehe
      Jak mawiał zm. wczoraj Umberto Eco -"Jeśli nasz umysł zdoła stworzyć rzecz, nad którą nie masz większej, ta rzecz z pewnością będzie istniała." No i natworzyli ludzie bogów ,co niemiara i co gorsza ,uzależnili się od tych swoich imaginacji na dobre, tzn.na złe.

      Usuń
    17. "Nie czarujcie się, że człowiek bez prawdziwej religii ma większe szanse przestać zazdrościć innemu człowiekowi, przestać być chciwy itd..."- Jarek

      Od kiedy zacząłem obserwować świat i samodzielnie go analizować(teraz coraz częściej syntetyzuję), nieodmiennie nurtuje mnie jedno pytanie. Dlaczego prawica, szczególnie ta zreligiocona, tak przywiązana jest do kapitalizmu dzielącego ludzi na skrajnie bogatych i skrajnie biednych, jednocześnie tak obłudnie deklaruje wierność idei chrześcijaństwa, całkowicie sprzecznej z zasadami kapitalizmu? -"Miłość pieniądza jest korzeniem wszelkiego zła". "łatwiej będzie wielbłądowi przejść prze ucho igielne niż....."itd.Pełno jest takich zwrotów.
      Albo nie rozumie w co wierzy, albo wierzy, że wystarczy spowiedź raz około wielkiego piątku, na zasadzie, możesz grzeszyć pan Bóg ci wybaczy , to jego zawód.
      Odpowiedź znaleźć można w encyklice "Quadragesimo anno" z 1931 r ,gdzie w uproszczeniu mówi się o , ” zgodnej współpracy wyzyskiwanego z wyzyskiwaczem pod przewodnictwem "kapłana ” nazywając ten pomysł Korporacjonizmem .Encyklika ta była i jest ofertą społeczną a zarazem odpowiedzią na tzw ” naukę społeczną socjalizmu ”, której krytyka zawarta jest w wcześniejszej o 40 lat encyklice "Rerum novarum"( Rzeczy nowe) z 1891 r.Leona XIII - ( stąd nazwa nawiązująca do tego faktu- Quadragesimo -(czterdzieści lat wcześniej).
      To, że oni sobie to potrafią pogodzić w swych teoriach (wymysłach), to oczywiste, bo inaczej już by nie istniało albo chrześcijaństwo albo kapitalizm.
      Mnie interesuje, jak oni to godzą w swych sumieniach? dodać należy w swych spieniężonych sumieniach, pogodzić można dosłownie wszystko , jak tylko się chce lub opłaci ,co częściej.
      Prawdziwa religią na takim świecie jak współczesny jest KASA misiu , kasa a nie Twoje urojenia nt.epoki "dzieci kwiatów".
      Nominat do nagrody Nobla i świetości bp.H.Camaro nadał temu klimatowi wymowne znaczenie zawarte w pytaniu bardzo sugestywnym -"Kiedy daję biednym chleb, nazywają mnie świętym. Kiedy pytam, dlaczego biedni nie mają chleba, nazywają mnie komunistą".Teologia wyzwolenia, powiesz - nie mów - wiem co powiesz. Gdybyś Ty znał "Technologię Ewangelii"? A poza tym strasznie zwężasz odpowiedzi ograniczając się do opłotków tematu.Twoje ograniczenia są ,że tak powiem znamienne.
      Jeśli Bóg był ateistą to powinniśmy go naśladować. hehehehe

      Usuń
    18. "...odkryłem w sobie "coś" co w pewien sposób nie do końca jest mną. To coś w jakiś sposób się łączy z pojęciami w biblii. Więc uznałem to za moją wewnętrzną religię. Ona jest moją wiarą w Boga.
      Ona pomaga mi pozbyć się zazdrości, chciwości, pragnień itd.
      To proces, który się dzieje codziennie. Proces, który działa.
      To jest moja prawdziwa religia."- Jan Kowalski

      Pełna zgoda. Religia lub jej brak ,prywatną sprawą każdego człowieka.
      Bóg-Natura TAK , religia(w takiej jak dziś postaci) NIE.
      Ja jestem areligijny i dlatego twierdzę ,że NATURA jest najlepszym BOGIEM, a Bóg Naturą. Nie mam problemów żadnej religijnej natury.
      Lennon miał rację w treści tekstu "Imagine".Kiedyś taki świat nastąpi bo religie wyczerpały jakikolwiek sens swego istnienia.

      "Największe objawienie to cisza"-Lao-Tsy

      Świat obecnie wypełniony jest niesamowitym krzykiem różnego autoramentu religii siejąc zamęt i zniszczenie.

      Stąd koan ,jakie jest brzmienie ciszy?- oksymoron, paradoks?

      Usuń
    19. Kolego jarku twoja misja tu na tym forum jest w mojej ocenie bez sensu. Domyślam się co tobą kieruje. Widzę że chcesz się czuć jak  św Jerzy, i mieć nad nim taką przewagę że ty swojego smoka zabiłeś w jego własnej pieczarze. Jedni dla takiej poprawy samopoczucia jaką chcesz uzyskać, chodzą na oczach swoich znajomych po gzymsie wieżowca, inni na oczach swojej dziewczyny zjadają glistę, a ty chcesz zabić smoka. Rozumiem. Ale ani Pieczyński smokiem, ani my jego głowami. Dla kościoła prawdziwym smokiem są ci wszyscy, którzy na całym terytorium, które chrześcijańskim nazywa, przejrzeli na oczy, albo tylko się obrzydzili. I nie było to takie sobie samoistne przejrzenie, ani taka moda na przejrzenie. Oni na kościele się w całej rozciągłości zawiedli. KOŚCIÓŁ ICH OSZUKAŁ NIE DAŁ IM ŻADNEJ ULGI DUCHOWEJ, POMIMO, ŻE TO OBIECYWAŁ. A wielu z nich skrzywdził i obrzydził. Piszę dla kościoła, bo ty z pewnością nie jesteś apologetą jakim chciałbyś się pysznie mianować, ale obrońcą watykańskiej kliki. TY NIGDZIE PRZEZ CAŁĄ Z NAMI DYSKUSJE NIE ROZRÓŻNIAŁEŚ KOŚCIOŁA OD BOGA. Zakładając że kościelne słowa, od samego początku sformułowane tak by zawładnąć i rządzić światem, są słowami Boga. I zakładałeś , że my na taką retorykę się zgodzimy i w jej nurcie będziemy z tobą dyskutować. Więc nie. I słusznie napisał o tobie Opty żeś katecheta. I z Tekieli i innymi z tej rasy w jednym zaprzęgu chodzić powinieneś. Wasza argumentacja i dyskurs zawsze ten sam. Swoje twierdzenia opieracie na argumentach peryferyjnych. I budujecie z nich prawdy , które wam służą do budowania następnych prawd. Sam fakt że odpowiadasz na nasze zarzuty, a właściwie nie nasze, tylko miliony obrzydzonych kościołem na całym świecie, o niczym nie świadczy. ZAUWAŻ, ŻE PRZED SADAMI NAJWIĘKSI ZBRODNIARZE MIELI TEŻ JAKĄŚ LINIĘ OBRONY, ARGUMENTY POZORNIE LOGICZNE. Tylko argumenty te były też peryferyjne do istoty rzeczy. Dam ci przykład. Próbowałeś zdeprecjonować autora księżki o kryminalnej przeszłości kościoła. W tym celu wkleiłeś z internetu wypociny paru swoich kościelnych pięknoustych. Piszę wypociny, gdyż kościół musiał dobrze się pocić, jak ta książka została wydana. Pewno marzył o tych czasach, kiedy autora można było spalić na stosie. Tak a pro po stosu i argumentu zasłyszanego, od ciebie, a wcześniej od niejednego klechy. To owszem prawda, nie władza kościelna paliła na stosie ale swiecka. Tylko że z nakazu kościelnej. Inkwizytorzy kościelni najpierw przesłuchiwali w mękach i torturach, a później oddawali władzy świeckiej, do spalenia, która już o niczym nie decydowała de facto. I mogli byście użyć też prawdziwego argumentu na usprawiedliwienie, że tych biedaków spalił nie kościół a płomień. Bo przecież jest to prawdą niewątpliwą

      Usuń
    20. . Ale wracając do przykładu. Facet napisał parę tomów, o niegodziwości kościoła. Wy obaliliście prawdziwość i skrupulatność jego twierdzeń w kilku procentach faktów przez niego przytoczonych. I chcecie powiedzieć, że wszystkie inne są nieprawdziwe. Gdyby tak było to kościół wydał by kilkudziesięciu tomowe sprostowanie i  rozdawał go na wszystkich schodach kościołów Europy. Wykazaliście tylko że autor nie był nieomylny. Ale z pewnością nie wykazaliście, że był antysemickim wojennym zbrodniarzem. A takim go chcieliście ogłosić dla argumentu, że przewrotnie i nieprawdziwie stawał po stronie Żydów w swoim antykościelnym dziele. Na miłość Boską, choć tym zawołaniem i tak do was nie trafię, do wojska w Niemczech w czasie wojny wcielali każdego faceta. Argument że temu wcieleniu mógł się nie poddać, kiedy de facto lądowało się za to w obozie koncentracyjnym, argument dla zdeprecjonowania jego groźnej dla was książki, jest argumentem skurwysyńskim, bo inaczej nie mogę go nazwać. Ale mniejsza z historią z którą z  dyskutujecie  wykrętną wprawą. No to podyskutujcie ze mną o moim odbiorze zachowań księży. I powiedzcie, że mi się tonie zdawało. Powiedzcie mi że miałem halucynacje jak w stanie wojennym ksiądz odmówił mi pożywek dla dzieci, a miałem wtedy niemowlę chore na celiakie. I nic innego od nich nie chciałem. Mieszkałem wtedy naprzeciw kościoła, widziałem tiry z pomocą, widziałem co wynoszą inni. W sklepie był tylko ocet. A ja nie dostałem bo dziecko było bez ślubu kościelnego. Powidz, że nieprawdziwa jest opowieść moich sąsiadów ubogich ludzi, mieszkających kontem w wynajętym mieszkaniu z trójką dzieci. Ich  stara matka, dewotka  po śmierci  męża też zaczęła chorować. Wywiedzieli się o tym księża, wiedzieli, że z nią już nie długo. Zaczęli do niej przychodzić. Nachalnie. Parę razy tym moim sąsiadom udało się ich zawrócić. Matka umarła. Testament okazał się na księży. nie pomogły lamenty biednych moich sąsiadów, że to był cały ich dobytek. Księża chłodno ich wyprosili z księżego budynku, mówiąc, że mieszkanie będzie sprzedane i pieniądze pójdą na ubogich. Powiedz że nieprawda. Kiedy pracowałem przy konserwacji kościoła, księża zaprosili mnie na jakiś obiad. Było to w gronie kilku przyjezdnych księży. Wszyscy mieli trochę w czubie. Księża wyraźnie zazdrościli jednemu z nich grubasowi, który przyjechał dobrym samochodem, z kobietą która pracowała u niego, a wyglądała po zachowaniu jak jego kochanka. Ale zazdrość nie była tyle o samochód i babę ale o ośrodek wypoczynkowy, prywatny, który ten ksiądz miał na spółkę prywatnie z jakimiś innymi księżmi. Dziwili się skąd miał na to kasę bo znali go z seminarium jako biedaka. Podchmielony klecha chwalił się że jakaś prosta kobieta na spowiedzi powiedziała, że odziedziczyła w dużym mieście rozległe mieszkanie. A ona ze wsi i takie jej na nic. I ona chętnie na kościół by go oddała. Ksiądz się tak zakręcił, tak babę zmylił, że zapis darowizny nie na kościół ale na księdza został zrobiony. Wśród księży było dużo śmiechu. No i stwierdzono, że kobity ksiądz nie zawiódł, bo kaplicę w tym ośrodku wypoczynkowym, przecież urządzono. Można by pisać dużo. Miliony ludzi ma takie doświadczenia bezpośrednio, lub o nich słyszało. Chodzą jednak do kościoła, ze swoją potrzebą mistyczną, której w inny sposób nie wiedzą jak rozładować. Znam tylko dwóch porządnych księży. Jeden jest plebanem w mojej wioseczce. Mój przyjaciel. Żyje jak asceta. Je byle co, plebania mu się wali. W podartej sutannie chodzi. Ludziom pomaga. Wszyscy księża z innych parafii, się z niego nabijają Ale to wyjątek potwierdzający regułę

      Oczywiście na początku Kolego Jarku z dużej litery przepraszam

      Usuń
    21. "Największe objawienie to cisza"-Lao-Tsy tutaj cyt zał. OPTY 10 punktów na 10

      Usuń
    22. "Największe objawienie to cisza"-Lao-Tsy tutaj cyt zał. OPTY 10 punktów na 10

      Usuń
    23. Do Piotra! Nie powiem, że nie jest tak jak piszesz! Przykro się tego słucha! Spotkałem też i takich księży, opowieści podobnych słyszałem nie mniej!

      Nie zamierzałem być św. Jerzym Piotrze! Naiwny nie jestem, ani pyszny! Życie również mnie doświadczało, niejako zmusiło mnie do pokory, bo oporny byłem! Nie pyszniłem się tutaj, starałem się w szczerości być tym, kim jestem!

      Nie pisałem też głównie do WAS, ale do tych, którzy przypadkiem tu zawędrowali, którzy nie mają odwagi pisać i MAJĄ WĄTPLIWOŚCI! KK nie spełnił ich oczekiwań – ALE CHOĆ LUDZIE SĄ ZAWODNI, TO NIE ZNACZY, ŻE KOŚCIÓŁ NIE JEST W POSIADNIU PRAWDY! Cokolwiek w kontrze napiszecie! Nie ludzkiej i wymyślonej przez człowieka, jak Buddyzm i wszystkie wschodnie jego mutacje! Ale BOSKIEJ, objawionej w JEZUSIE!!

      By się zatrzymali i dwa razy się zastanowili, czy aby ludzie na tym Blogu na pewno idą w dobrym kierunku, tym bardziej, że tylko jedno mają wspólne -

      NIECHĘĆ DO KK!

      Cała reszta mocno ich różni i mało między nimi spójności!!

      Ale było miło poznać WAS! Gorzej z WASZYMI żalami! Było dobrze nauczyć się czegoś, bo zmuszono mnie bym szukał, poznawał, ustosunkowywał się. DZIĘKUJE!


      A jeśli już to nie Święty Jerzy, a JONASZ! [tak półżartem]

      Pozdrawiam trzymajcie się Ciepło! ;)

      Usuń
    24. Gratuluję Ci bezkrytycznie przyjętej tezy, że kościół jest w " posiadaniu prawdy "
      Jak mawiał prof. Tischner są trzy prawdy:
      " Prawda, tyż prawda i gówno prawda " !
      Wiem twierdzę, że w stosunku do kościoła - to właśnie: gówno prawda!
      Gdy profesora pytano, kim jest - odpowiadał:
      Jestem człowiekiem, jestem filozofem, jestem księdzem! Ważna jest tu kolejność! Człowiekiem się jest - bez względu na dogmaty jakiejkolwiek wiary! Człowieczeństwo, lub jego brak - to cecha jednostki - nie wiary! Można być " aniołem człowieczeństwa ", będąc ateistą, można być sqrwysynem - będąc dostojnikiem kościoła ! Znamy takich - setki - więc wymienianie nie ma sensu.Ostatni wielki drań, Wesołowski mu było.. Wyjątkowa kanalia, a kośsciół pochował go jak nieskazitelnego biskupa, ze wszystkim honorami! Na koszt ogłupiałych wiarą - Polaków!
      Kościół nie ma monopolu na prawdę, nie jest jej depozytariuszem!
      Tischner mawiał też: Nie znam ludzi, którzy odeszli od kościoła - na skutek rozmów z komunistami. natomiast wielu odeszło, na skutek " nauk " prowincjonalnych plebanów. Oczywiście - nie cytuję dosłownie, ale sens wypowiedzi- zachowałem:)
      Nie można być w kościele i: gwałcić, zabijać, palić, torturować, krzywdzić dzieci! Sukienka - nie jest przepustką do niebios, a dobro człowieka - lub zło - tkwi w nim samym.
      Po cholerę bogowi katolików - potrzebna jest mamona? Niewyobrażalne bogactwo, kapiące złotem kościoły i złocenia na fikuśnych ozdobach księży? Przecież bóg jest wszechmogący i gdyby chciał - wytworzyłby tyle złota i mamony, że świat nie widział...
      To podli , mali i grzeszni ludzie wymyślili kierując się dość prymitywnym oddziaływaniem, na maluczkich! Stąd te złote ołtarze, ogromniaste kościoły, które mają za zadanie wytworzyć mylne wrażenie, że to musi być " boski dom " - bo taki wielki i bogaty...
      Oddziaływanie psychologiczne mające wytworzyć w " owcy i baranie " - strach i poczucie własnej małości...
      Ale to nie bóg, to obłudni i ziemscy urzędnicy pana B. Którzy mają z nim tyle wspólnego - co ja z Eskimosami bądż Kimem, z Korei Północnej!
      Trudno jest dyskutować o tak skomplikowanych sprawach, w tej - internetowej - formie!
      Wiem, że kościół - to zło! I że K. Pieczyński ma rację, choć nie do końca rozumiem Jego duchowość, poza kościołem! Ważne jest, żeby odsunąć od: władzy, wpływów na państwo i finansowania - przez państwo... ekspozytury obcego, groteskowego kraiku, w centrum Rzymu! Niech robią co chcą - ale: zgodnie z prawem, w obrębie swoich kościołów, nie krzywdząc tych, co sami obronić się nie potrafią! Łapska precz od przestrzeni publicznej, od państwa! Łapy precz od publicznych pieniędzy - Polska ma ważniejsze wydatki!
      Stanisław

      Usuń
    25. Przeczytałem twego posta zanim go usunełeś.Jarku, może rzeczywiście przesadziłem z tym pysznym. Bo nie było żadnej z naszej dyskusji podstawy, by tak o tobie myśleć. Więc w tym zakresie przepraszam. Myśle także, że chciałeś dla ludzi, jak to pisałeś dobrze. Ale ja czytam często komentarze Tekielego czy Terlikowskiego.twoja retoryka jest podobna, no to dostało ci się za nich. W dalszym ciągu uwaźam cię za fajnego faceta i dalej cię lubię. Gdybyś coś potrzebował o malarstwie pisz śmiało na maila

      Usuń
    26. Przeczytałem twego posta zanim go usunełeś.Jarku, może rzeczywiście przesadziłem z tym pysznym. Bo nie było żadnej z naszej dyskusji podstawy, by tak o tobie myśleć. Więc w tym zakresie przepraszam. Myśle także, że chciałeś dla ludzi, jak to pisałeś dobrze. Ale ja czytam często komentarze Tekielego czy Terlikowskiego.twoja retoryka jest podobna, no to dostało ci się za nich. W dalszym ciągu uwaźam cię za fajnego faceta i dalej cię lubię. Gdybyś coś potrzebował o malarstwie pisz śmiało na maila

      Usuń
    27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  41. Pana Hosera mam.. w głębokim poważaniu. Opieram się na wspomnieniach jego kolegów w wierze. Choćby tu:
    Świadek. Ksiądz Jean Ndorimana mówi o księdzu Henryku ...
    natemat.pl/69329,swiadek-ksiadz-jean-ndorimana-mowi-o-ksiedzu-henr...
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń