1

1

sobota, 23 stycznia 2016

POLAKU OBUDŹ SIĘ – POWRÓCIŁA INKWIZYCJA I RZĄD


Skoro Gazeta Wyborcza zdecydowała się na zrobienie wywiadu ze mną to nie powinna cenzurować moich poglądów. To co mówię określa mnie i mój światopogląd a nie osobę, która ze mną rozmawia. Mało tego we wrześniu ubiegłego roku Gazeta Wyborcza zrobiła ze mną wywiad, a redakcja
ocenzurowała go używając następującego stwierdzenia: zbyt dużo metafizyki, teorii, które musielibyśmy przyjąć na wiarę. W styczniu tego roku zgłosił się do mnie Marcin Wójcik, dziennikarz z Gazety Wyborczej w sprawie kolejnego wywiadu. Uprzedziłem go, że poprzedni wywiad został ocenzurowany i odrzucony. Spytałem, czy tym razem na pewno uda się go opublikować. Dziennikarz zapewnił mnie, że tak. Udzieliłem mu trzygodzinnego wywiadu. Po kilku dniach otrzymałem informację, że wywiad nie zostanie opublikowany gdyż jest w nim: zbyt dużo metafizyki i teorii, które musielibyśmy przyjąć na wiarę. Redakcja nawet nie wysiliła się, żeby powiedzieć to innymi słowami. To bardzo przypomina mi sytuację, w której na Wawelu pojawił się łańcuch, uniemożliwiający opieranie się o ścianę tysiącom ludzi z całego świata wierzącym, że na Wawelu jest bardzo silny czakram, który ma również moc uzdrawiającą. Napis postawiony przez kk obok łańcucha informował, że nie ma żadnych dowodów naukowych ani religijnych (tzn. katolickich) żeby coś tam było, a zachowanie ludzi urąga godności miejsca. Ten koincydent pozwala mi wnioskować, że Gazeta Wyborcza jest finansowana przez kk. Pan Marcin Wójcik odmówił mi udostępnienia nagrania naszej rozmowy. Z pierwszego wywiadu usuwam wszystko o czym mówiła dziennikarka.Zapewniam Państwa, że niczego nie musicie przyjmować na wiarę gdyż poruszam się w obrębie terminów i podstawowej wiedzy duchowej powszechnie dostępnej. To, że w Gazecie Wyborczej nikomu nawet się nie śni o tym, o czym mówię sprawia, że muszą moje słowa przyjmować na wiarę. Ignorancja jest eufemizmem dla tępoty, która uczyniła z naszego kraju to czym jest dzisiaj. Nie podaję nazwiska osoby, która ze mną rozmawiała z oczywistych powodów. 
UWOLNIĆ BOGA OD RELIGII, UWOLNIĆ ŻYCIE PUBLICZNE POLAKÓW OD WPŁYWU KOŚCIOŁA!
O konieczności rozwiązania konkordatu, wyprowadzenia religii ze szkół, ale też o tym, że Bóg jest w każdym z nas
- Gloryfikujemy przeszłość, wydaje nam się, że przedwojenna Polska była mądrzejsza od dzisiejszej. Myślę, że uzależnienie od kościoła to przywara, której początku nie umiemy znaleźć. Daliśmy się omamić iluzją, którą sprzedaje ta organizacja. W kościele zewnętrznie wszystko jest poukładane, trawa jest pomalowana na zielono, jak w wojsku. Obie instytucje są zresztą identyczne, mają swoich generałów i nie uznają wobec nich sprzeciwu. W obu wolność istnieje tylko na papierze, nie w praktyce, ponieważ dla tych, którzy nie zgadzają się z przełożonymi, nie ma przestrzeni. Czy to my domagamy się, żeby ksiądz z kropidłem był w każdym miejscu? Myślę, że na to pozwalamy i za ten grzech Polska płaci utratą suwerenności na rzecz Watykanu, mocarstwa o ustroju monarchii absolutnej. Utrata wolności jest dla naszego państwa motywem powracającym na przestrzeni wieków. Zbrodnie kościoła doprowadziły do duchowego osłabienia Polaków, bo siła duchowa narodu objawia się w jego poszanowaniu indywidualności i wolności drugiego człowieka, w stawianiu na rozwój. Natomiast kościół, tłumacząc się miłosierdziem, mordował miliony ludzi. Polacy na to pozwalają, podpisano konkordat, który był zdradą narodu przez ówczesny rząd. Konkordat został zepchnięty do miana paktu międzynarodowego, a faktycznie był utratą suwerenności państwa. Dlatego po raz kolejny jesteśmy pod rozbiorem, tym razem za sprawą Watykanu.
- Ludzie wierzą, ponieważ ich dziadek i ojciec postępowali tak samo. Nie ma takiej ilości dowodów, które można by przedstawić ludziom, żeby wyszli z tej przestępczej organizacji, która od początku swojego istnienia dokonuje zbrodni, fałszerstw i zajmuje się skrytobójstwem. Takie są fakty, ale są one obalane czy zatajane. Mam znajomych katolików, którzy są świadomi tego, że duchowni to zgraja przestępców, ale są na tyle leniwi, że nie wypisują się z kościoła, pozwalają, żeby dzierżył władzę w Polsce.
- Myślę, że lata rozmiękczania charakteru Polaków doprowadziły do tego, że w narodzie nie ma prawie żadnych wartości duchowych. Do duchowości można dojść tylko własną drogą, która jest trudna i trzeba samemu ją przemierzyć. Polacy są narodem wierzącym, ale nie zrozumieli nigdy do końca, czym naprawdę jest wiara, przyjęli teatr, który uprawia Watykan i kościół katolicki jako jej wymiernik. Ludziom wystarczy formalność i żyją złudzeniem, że ktoś przejdzie tą trudną drogę za nich. Są w błędzie, bo człowiek musi podjąć wewnętrzny trud, żeby skonfrontować się z tym, kim tak naprawdę jest, z czego powstał, czym jest dusza. Źródeł naukowych jest co niemiara, poświęciłem ćwierć wieku na ich studiowanie i ten proces trwa, bo jest ich tak wiele. Ale dzięki temu znalazłem własną drogę i zacząłem mówić o kłamstwach i oszustwach kościoła. Ta organizacja ma swoją grupę wiernych i wymyśla kolejne pozy, żeby łudzić ludzi, zabierać im wiarę w siebie i w nadprzyrodzoną cząstkę, która jest w każdym człowieku. Jesteśmy zdolni do niezwykłych rzeczy, i niewątpliwie stoi za tym jakaś wielka inteligencja, która nie może być przedmiotem manipulacji kasty ludzi, którzy zdecydowali, że przejmą władzę nad światem i uczynią z nas niewolników.
- Duchowość bierze się z tego, ile człowiek włoży wysiłku w poznanie samego siebie i tego, co w nim jest. Zawsze mówię, że najlepszą drogą duchową jest podążanie za własnymi marzeniami, ponieważ napotkamy na tej drodze tyle trudności, że dla ich pokonania będziemy musieli sięgnąć do rezerw, których nawet w sobie nie przeczuwaliśmy. Dzięki temu zacznie się w nas rodzić zaczątek genialności. Uważam, że to jest najbezpieczniejsza droga, a w dodatku taka, która może połączyć ludzi. Należy walczyć o swoje marzenia, bo w tej drodze poznaje się swoją duszę, ona w jakimś momencie się odezwie. Można się też nauczyć, jak rozmawiać z innymi ludźmi, jak szanować ich światopogląd i w ten sposób zaczniemy tworzyć nową cywilizację, która będzie wolna od religii. To jest hasło, pod którym wypowiadam się od lutego: „Uwolnić Boga od religii. Uwolnić życie publiczne Polaków od wpływu kościoła!”. Koniec dominacji kościoła w życiu publicznym Polaków, musimy wyjść z tej katatonii, z tego lenistwa. W tym momencie kościół nie pozwala na to, żeby została zrealizowana jakakolwiek dobra idea. Naród słaby, zacofany duchowo jest narodem, którym można manipulować.
- Według mnie, gdybyśmy zmusili rząd do zorganizowania referendum w sprawie rozwiązania konkordatu, to ponad połowa Polaków zagłosowałaby za. Wtedy państwo przestałoby w końcu utrzymywać kościół, a zaoszczędzone pieniądze można by było przeznaczyć na ważniejsze sprawy. Niestety większość polityków podlizuje się kościołowi powodując, że nasza rzeczywistość staje się tragiczna. Nie chcemy budować przyszłej cywilizacji na fundamentach zbrodni kościoła, więc jest nadzieja, bez względu na to, przez ile lat byliśmy jego niewolnikami, że zbudujemy świat ludzi wolnych od demagogii religii i korporacji.
- Religia… Samo wynagrodzenie katechetów, kosztuje państwo ponad 1,2 mld zł rocznie. Myślę, że uda się uzbierać te 100 000 podpisów pod petycją i będzie można złożyć projekt ustawy. To i tak kropla w morzu potrzeb, ale zbierajmy te krople i mówmy o tym na głos. Uważam, że nie wolno pozwolić na indoktrynację dzieci przez kościół tak, jak to dzieje się teraz, już od najwcześniejszych lat. Albo nie uczmy religii w ogóle, albo uczmy o wszystkich religiach świata. Religia, czy to w szkole, czy w kościele, to pranie mózgu. Powoduje, że powstają nowe rzesze obywateli, którzy są słabymi ludźmi i utrzymują pasożyta, jakim jest kościół.
- Trzeba powiedzieć jasno: jeśli chcesz wyznawać tą religię, to poznaj prawdę o niej i ucz dziecko prawdy. Jeśli chcesz trwać w organizacji, która umywa ręce od swojej przeszłości, od zbrodni i fałszerstw, jeśli będąc tego świadomym, w dalszym ciągu chcesz być tego częścią, to bądź, tylko wiedz, w czym uczestniczysz i przestań opowiadać dzieciom, że z tego miejsca płynie jakiekolwiek dobro, bo nigdy, w żadnym wymiarze, żadne dobro z kościoła nie płynęło.
- Kościół katolicki przez 15 wieków robił dużo gorsze rzeczy niż terroryści z państwa islamskiego. Wierzę, że uczyni wszystko co w jego mocy, żeby przejąć władzę. Jeśli zapewnimy mu odpowiednie warunki, a teraz, biorąc pod uwagę to, jakie poparcie ma PiS, na taką sytuację się zanosi, dojdzie do tego że kościół przestanie odgrywać teatr i stanie się jawny, ogłosi swoją dyktaturę. W tej chwili, kiedy mówimy o dyktaturze kościoła, duchowni odpowiadają, że to nieprawda, nie ma czegoś takiego, Polacy są narodem katolickim i potrzebują kościoła, chcą jego obecności w życiu publicznym, chcą, żeby księża święcili otwarcie drogi czy zabicie kurczaka. Natomiast, kiedy prawicowe partie przejmą władzę, kościół stanie się jawnym dyktatorem, przestanie się ubierać w fatałaszki i odstawiać teatr. Księża nie będą musieli chodzić z pistoletami tak, jak to dzieje się na Dominikanie czy w wielu krajach Ameryki Południowej, dlatego że już mają władzę absolutną. Oprócz wyłudzania miliardów z kasy podatników na swoje potrzeby, teraz daninę na kościół na wsiach będą ściągali sołtysi a w miastach urzędy dzielnicowe. Wszystko oczywiście pod płaszczykiem dobrowolności. Spróbujmy się tylko nie zgodzić. Cenzura kościelna wejdzie do kultury i wszelka oryginalność i to co jest charakterystyczne dla sztuki czyli pierwiastek piękna i zachwytu nad tajemnicą istoty ludzkiej zostanie sprowadzony do fałszywej pobożności. Katolicka chałtura przeniknie każdą dziedzinę sztuki a do tego przedszkola, szkoły i wyższe uczelnie. Aż będziemy sprowadzeni do tego że zamiast dzień dobry będziemy z własnej woli mówili szczęść boże. To będzie całkowity triumf partii rządzącej.
- W moim życiu nadszedł taki moment, gdy zaspokoiłem już swoje najgłębsze marzenia i pojawiła się w nim dziura. Bardzo wielu ludzi, w momencie, kiedy stają w obliczu takiej pustki i nie wiedzą, jak ją wypełnić, biegną do kościoła. Tam dostają się w rączki zawodników w białych lub czarnych szatach i można powiedzieć, że jest pozamiatane. Bo jeśli raz tam trafią, to już stamtąd nie wyjdą. Będą tak przerobieni, że staną się zdolni oddać życie za swoich dręczycieli. Na tym polega doskonała indoktrynacja. Różnica pomiędzy mną a tymi ludźmi polega na tym, że ja też odczułem ten moment, kiedy musi się coś ważnego stać, ale nie pobiegłem wtedy do Kościoła, a sam zacząłem szukać wszędzie, gdzie mogłem. Powodem tego był kryzys – jeśli pojawia się w życiu człowieka taki moment, to jest on niezwykle ważny, ale najczęściej popełniamy wtedy błąd. Patrzymy na niego tak, że potrzebujemy lekarza, bo nie zdajemy sobie sprawy, że to my nim jesteśmy. Kryzys pojawia się po to, żebyśmy sami zaczęli uzdrawiać siebie, żebyśmy spojrzeli na siebie bardziej wnikliwie i zaczęli szukać.
- Świat ulega gwałtownemu przeobrażeniu. Coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że chcemy innej cywilizacji. Nie małych zmian, nie 100 zł podwyżki, bo zarabiamy tak mało, że dla nas coś to znaczy. Chcemy nowej cywilizacji, w której nie ma żadnych form przemocy, czyli ani indoktrynacji religijnej, politycznej czy ekonomicznej, chcemy stworzyć świat, w którym obowiązuje bardzo prosta zasada, przyswajalna dla każdego człowieka na ziemi. Ludzie muszą zacząć się troszczyć się o innych ludzi, zwierzęta i ziemię. Możemy przestać okradać ziemię z ropy, węgla czy gazu, nie musimy tego robić, potrafimy stworzyć energię rozkładając wodę, wykorzystując energię z wodoru, zawartego w wodzie. Na tej zasadzie możemy stworzyć najprostszy ekologiczny silnik. Niestety bankierzy czy korporacje nie pozwalają na to, kupują wynalazki genialnych ludzi i zamykają je pod kluczem po to, by nadal sprawować władzę nad światem. Dlatego potrzebne jest przeobrażenie, ludzkość musi się ocknąć i przejąć władzę nad ziemią, to my, ludzie powinniśmy o sobie decydować, nie elity.
- Te prawicowe historie to ostatni bastion starego świata. Ludziom, którzy chodzą do kościoła wydaje się, że broniąc przeszłości, bronią wiary, a tak naprawdę bronią formy, dlatego, że wiara to przyszłość a nie przeszłość, ponieważ wiara jest bardzo dynamiczną substancją. Wchodząc na drogę duchową, dążymy do tego, żeby nauczyć się, jak naprawdę jest zbudowana materia. Bóg, którego przywłaszczyły sobie różne religie, żyje w naszym DNA i w naszej krwi. DNA jest tak niezwykłą erupcją inteligencji, tak niezwykłym nagromadzeniem informacji, że człowiek nie jest w stanie go zrozumieć przy pomocy swojego umysłu. Naukowcy opracowali mniej więcej wiedzę na temat 3% DNA, wiedzą, że 23 pary chromosomów tworzą nasz genotyp, natomiast pozostałe 97 % jest refleksją na temat tego, czym jest nasza świadomość. Istnieje coś takiego jak cień DNA, naukowcy domyślają się, że kiedyś DNA miało 12 łańcuchów, zostały po nich ślady. Kim zatem jest człowiek, który ma 12 łańcuchów DNA? Skoro ten sam człowiek o podwójnie skręconym DNA nie potrafi zrozumieć 4-go wymiaru, ale już uzyskał energię tak wielką, że jest w stanie zakrzywić czasoprzestrzeń. Niezwykłość naszego DNA jest porównywalna w pewnym sensie do działania projektora holograficznego. Jest w nim zgromadzona niezwykła wiedza i informacje. Ewolucja wytworzyła swój własny język, który działa na podobnej zasadzie jak nasz język. DNA jest w stanie przeczytać język ewolucji, czego nie potrafi przeczytać nasz umysł. Ten język działa na zasadzie biofotonów, bardzo małych cząstek światła, które emituje nasze DNA. Każdy żywy organizm emituje światło, ale biofotony posiadają w sobie informacje, które tworzą pole energii, w którym z kolei odbija się wiedza zawarta w chromosomach. Proporcjonalnie w przestrzeni subatomowej tworzy się obraz, matryca organizmu, czy też jakiegoś organu. DNA może kodować i odkodowywać informacje, czyli tak jakby: dokonuje projekcji biofotonu, który przez działanie subatomowe wpływa, poprzez wytworzone pole energetyczne na to jak jest budowana cząstka organizmu i cały organizm. Jest jeszcze transpozon. Jest to cząstka, która może przeskakiwać z jednego pola energii na drugie, czyli z jednego chromosomu na drugi. Transpozony mogą przenosić informacje z innych wymiarów, które w religii są nazywane niebami. Te wymiary charakteryzują się coraz bardziej złożoną inteligencją. Transpozon może przynieść informacje z wyższej inteligencji do naszego DNA i odbudować kolejne wiązania DNA aż do 12, aż w człowieku te 3% świadomości, które ma, stanie się 100%. Tak skonstruowany człowiek posiądzie taką wiedzę, że swoim umysłem będzie mógł odbić w umyśle boskim, w „Wodzie Życia” swoje życzenia, i de facto od tej pory będzie trudno mówić o człowieku jako o istocie ludzkiej, dlatego, że to będzie istota, o której dziś mówimy, że jest bóstwem.
- Tak, na tym polega ewolucja. Wędrówka transpozonu z innych wymiarów z informacjami zawartymi w bioftonach jest pozbawiona czegoś takiego, jak jakość moralna. We wszechświecie de facto nie ma takich wartości, one zostały stworzone przez prymitywnego człowieka po to, żeby straszyć jeszcze prymitywniejszych ludzi piekłem. Piekło istnieje tylko po to, żeby człowieka można było prowadzić na smyczy i manipulować nim. Jest niczym innym, tylko subiektywną projekcją psychiczną każdego człowieka. Każdy z nas może dokonać takiej projekcji i umieścić w eterze, który nas otacza, swoje wizje. Obiektywne piekło nie istnieje, to wynalazek kościoła.
- Byłem ostatnio na festiwalu filmowym w Zielonej Górze, rozmawiałem z ludźmi i pojawił się ten temat, bo ludzie zaczęli mnie pytać o działalność związaną z Polską Laicką. Wspomniałem, że naród polski został rozmiękczony, pozbawiony charakteru duchowego, bo ani katolicyzm, ani chrześcijaństwo nie są naszymi korzeniami. Nagle wstała dziewczyna i powiedziała: „Proszę tak nie mówić, że jesteśmy słabi, to nieprawda! Damy radę!”. Odpowiedziałem, że specjalnie tak powiedziałem, żeby zobaczyć, jaka będzie reakcja, i że cieszę się, że usłyszałem takie słowa. Stowarzyszenie Polska Laicka ma zgromadzić ludzi, którzy chcą budować nową Polskę. Wolną od wpływów Kościoła, ale to nie znaczy, że ma być to Polska ludzi niewierzących, bo przyjmuję do stowarzyszenia też ludzi wierzących. Hasło, pod którym chcę występować, „Uwolnić Boga od religii”, zostało przyjęte brawami. To były brawa dla tych wszystkich, którzy pragną prawdziwej wolności i demokracji, poszanowania praw ludzkich i Kościoła, któremu miejsce wyznaczy naród. Bo teraz to kościół mówi narodowi, co ma robić i jak żyć, i za te morały kasuje niewyobrażalne pieniądze. Wierzę, że nasz kraj może się zmienić, ale musimy bardzo szybko dojrzeć do samodzielności duchowej

110 komentarzy:

  1. Z Serca Błogosławię, kto szuka ten znajdzie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam 73 lata i przez "całe" swoje życie poszukuję PRAWDY, a od 15 lat mam więcej na to czasu i możliwości, więc robię to bardzo intensywnie. Zgadzam się z Panem i popieram w 100%. Uznaję m.in. następujące PRAWDY,cytuję:- 1/"PRAWDA - są to owoce, które stale dojrzewają na Drodze Życia". 2/"Tylko rozumny człowiek może poznać PRAWDĘ i czuć się WOLNYM". 3/"PRAWDA WYZWALA!" 4/"DOBREM jest to, co jest dobrem dla wszystkich". Podziwiam i gratuluję bardzo dobrej i obszernej WIEDZY,- życzę wytrwałości oraz radości i satysfakcji z efektów podjętego przez Pana DZIEŁA!!! Wspieram Pana POZYTYWNĄ ENERGIĄ!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Najtrudniej dać radę absurdom, ale damy im radę! Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. "A upadek Jego będzie wielki"!

    Nareszcie "świętym" starcom łydy u ołtarzy
    dygocą pod brzemieniem grzechów ukrywanych!!
    Nareszcie z przerażenia głos mają zadrgany,
    zaś psalmy - ością w gardłach im pouwięzały!!

    Nie trzeba hord Proroka, cicho siedzą "Icki..."
    A tu wali się z hukiem... Kościół Katolicki!
    Wystarczy trącić próchno ręką albo nogą
    By runął ten, co go "piekielne bramy nie przemogą"!

    Oto wreszcie nadchodzi, oto "Pan u bramy"
    "...za co Panie, ach, za co? Cóż takie skrywamy"?
    Że zarówno kapłani, jako i cywile
    Kościół nasz opuszczają"? - "...boście pedofile"!!!
    - rzecze im. "Wiedzieliście o mym Drugim Przyjściu"
    i o Waszym, zaprzańcy, z "moich śladów" wyjściu!

    Nimi to postępować, i kroczyć mieliście
    a wy?! W cieniu ołtarzy pe-do-fi-li-li-ście!!!
    Pójdźcie w ogień piekielny, w ogień zatracenia
    Na nic wasze złocenia, i nabożne pienia!
    Głos popedofilonych woła do mnie z Ziemi!
    Zmieszany z biciem w dzwony, z psalmy fałszywemi!

    Niezliczone miliony na wieków przestrzeni
    Waszych chuci ofiary!! - a wy? - wy-świę-ce-ni!
    W czasie gdyście się wzajem kanonizowali
    Ministranci swych księży onanizowali!
    Chłopcy oraz dzieweczki, jako te jagnięta
    szły "pod nóż" - o milionach któż, prócz Mnie, pamięta?!

    Za to, coście czynili - twarz odwracam z wstrętem
    od Kościoła, co sobie "sterem, żeglarzem, okrętem"!
    Policjantem był, sędzią - lecz przenigdy katem
    Down'ów o głowach złotym sypanych brokatem!!

    Nawet islamskich starców z dziewczętami w tyle
    zostawiacie... zboczeni rzymskopedofile!!
    Jako przepowiedziałem - tako wam się stanie!
    "Dom modlitw waszych drętwych pusty wam zostanie"!
    Wam, coście "piętnowani na swoim sumieniu"
    Nogi z d.up rwać, a "kamień... nawet na kamieniu..."!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. "Miewam sny"


    Sennym marzeniem moim jest świat bez kapłanów
    nadętych buców, odętych purpurat-cabanów
    Świat bez wojennych, świętych podżegaczy
    stosy podżegających Świata Podpalaczy
    Ach, jak mi we snach tęskno, ach, jak mi się marzy
    Świat mądrych, wolnych ludzi, bez rewerendarzy
    wiecznie stroszących pióra Świata Gospodarzy
    tych sacralnych, niebieskich ptaszków-altanników
    Mistrzów nieodpowiedzialności i prawnych uników.
    Do każdej megazbrodni dniem i nocą zdolnych
    Choć bajecznie bogatych - bulimicznie głodnych!
    Wiek wieków purpurowych Świata Zegarmistrzów
    intryg i prowokacji niedościgłych mistrzów!
    Spiżem buta "złączonych" z każdym mechanizmem
    o ile ten nie "tyka"... zgodnie z Katechizmem!
    Świat mi się marzy od tych wszystkich "świętych" wolny
    i tysięcznej, kolejnej religijnej wojny...
    Świat mi się marzy wolny... od stad "świętych" mężów
    jak "prastary kusiciel" jadowitych wężów
    miliardom wciskających Kat-oszustwo grube:
    Antychryst-kato-rzymską chrześć'jaństwa podróbę!!
    Zrywam się, gdy sen ów snuć mi się przydarza
    i ćwiczę... cmoki w pierścień Kato-Gospodarza...!
    Ćwiczę ot tak, dla wprawy, na wszelki wypadek
    - "rządzom" PiS & Pan JaPa - Wielki Święty Dziadek!

    Rozumiem naturę zgłoszonych obostrzeń -
    gdzie mogłem "stępiłem" swej satyry ostrze...
    Choćby z gniewu spłonąć miała konsystorska gnida -
    oznajmiam wszem i wobec że więcej "sie Nida..."

    "Miewam sny"


    Sennym marzeniem moim jest świat bez kapłanów
    nadętych buców, odętych purpurat-cabanów
    Świat bez wojennych, świętych podżegaczy
    stosy podżegających Świata Podpalaczy
    Ach, jak mi we snach tęskno, ach, jak mi się marzy
    Świat mądrych, wolnych ludzi, bez rewerendarzy
    wiecznie stroszących pióra Świata Gospodarzy
    tych sacralnych, niebieskich ptaszków-altanników
    Mistrzów nieodpowiedzialności i prawnych uników!
    Do każdej megazbrodni dniem i nocą zdolnych
    Choć bajecznie bogatych - bulimicznie głodnych!
    Wiek wieków purpurowych Świata Zegarmistrzów
    intryg i prowokacji niedościgłych mistrzów!
    Spiżem buta "złączonych" z każdym mechanizmem
    o ile ten nie "tyka"... zgodnie z Katechizmem!
    Czy innym, objawionym pastuchom nad ranem
    złotymi literami spisanym Koranem...
    Świat mi się marzy od tych wszystkich "świętych" wolny
    i tysięcznej, kolejnej religijnej wojny...
    Świat mi się marzy wolny... od stad "świętych" mężów
    jak "prastary kusiciel" jadowitych wężów
    miliardom wciskających swe oszustwa grube:
    Islamską, szinto i każdą równą im podróbę!!
    Zrywam się, gdy sen ów snuć mi się przydarza
    i ćwiczę... cmoki w pierścień Kato-Gospodarza...!
    Cwiczę na wsiakij słuczaj, żeby nie wyjść z wprawy:
    - "cień Lecha" rządzi z... Jarkiem Sprawiedliwie Prawym!
    "Prawie" robi różnicę - dziw to ponad dziwy:
    Podlactwem rządzi karzeł Prawie Sprawiedliwy!!

    OdpowiedzUsuń
  6. .. nic dodać, nic ująć ..., to się zaczęło z nadzieją ich konca ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Z uwagą śledzę historię konfrontacji Pana Krzysztofa z Katolicyzmem. Zgadzam się praktycznie z wszystkimi argumentami jakie zostały wysunięte przeciwko KK. Ale nasuwa mi się pytanie co dalej ? Mam wrażenie ,że większość naszego społeczeństwa tak wrosła w KK ,że bardzo trudno będzie to zmienić. Rozmawiałem z wieloma ludźmi , obnażyłem prawdę , dałem 100 % argumenty i nic. W większości zgadzano się ze mną , że mam rację ale ta prawda mimo wszystko nie jest wstanie nic zmienić. Jesteśmy zarażeni groźną chorobą która nazywa się KK. I skoro jest tak , że 90 % społeczeństwa jest zarażona i nie chce nic zrobić aby się wyleczyć to jak walczyć z chorobą ? To wygląda często tak ,że krytykujemy KK ale nie robimy nic aby to zmienić , więcej , nie chcemy nic zmienić bo to niby tradycja , bo brak ochoty, bo rodzina się odwróci , bo milion innych rzeczy. Obecnie jestem na etapie takim ,że sam siebie pytam co mogę zrobić aby to zmienić. Wsparciem na pewno musi być nowo tworzony Ruch, którego celem będzie oderwanie macek KK od społeczeństwa polskiego. Obawiam się również że wpływy KK na polityków są ogromne i nie będzie proste zmienić prawa na takie aby Państwo Polskie było laickie. To proces na dziesiątki lat. Czasem mam wrażenie ,że Ci którzy dożyją zmiany to jeszcze się nie urodzili ,że my rozpoczynamy proces , który będzie kontynuowany przez nasze dzieci , wnuki , prawnuki i one dopiero mają szansą uwolnić się od KK. Czego wszystkim nam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urodziliśmy się by służyć ŚWIADOMOŚCI BOGA a nie systemu religijnemu.Musimy poczuć się wolnymi.Służyć Stworzeniu i wszystkiemu co istnieje w STWORZENIU.Każdej kobiecie, każdemu mężczyznie,każdemu dziecku,każdemu kamieniowi,drzewu,żdżble trawy,każdej kropli wody,każdej molekule atmosfery.Wtedy będziemy wolni

      Usuń
  8. Drogi Krzyśku,
    Piszę do Ciebie, jak zwykle nie jako krytyk, ale jako obserwator. Nota bene nie pozbawiony sympatii do twoich działań.
    Ale sam przyznaj, to dość zabawne. W dyskusji nad założonym przez ciebie wątkiem, dotyczącym, żalu, że ocenzurowano w prasie twoje wypowiedzi, Ty sam dopuszczasz się cenzury. Kasujesz wypowiedzi Roberta Prochły, który krytykuje Cie dosadnie, ale bez wulgaryzmów. Pisze o tobie, żeś jest nienormalny (pacjent Tworek). Problem w tym iż Roberta, da się wymazać z twojego forum, ale wszystkich w Polsce, którzy tak myślą nie da się pominąć. Biorąc kryterium ilościowe, to oni z pewnością są normalni, Nienormalność w takim świecie, to nie przywara, więc doradzam spokój. Pan Robert, to aktywny przedstawiciel gigantycznej grupy Polaków. Nie wymazujmy ich, bo to strusi zabieg. Nie obrażajmy też P. Roberta.Potraktujmy go jako wskaźnik. Próbójmy go przekonać. Jeżeli jego przekonamy, a będzie trudno, to jest jakaś szansa. Inaczej wasze, czy nasze zabiegi, w ramach Polskilaickiej, są skazane na klęskę globalną. Robert Prochała, to dumny facet. Poptrzcie na jego zdjęcie. Myśli o sobie jako o twardzielu. Gdyby go ktoś oszukał, miał by się kogo bać. No to wytłumaczcie mu po dobroci, że został oszukany po całości. Jak zrobicie to dobrze, to będzie sukces jego i wasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo celny głos, jeśli każdy z nas, podobnie myślących, znajdzie swojego pana Roberta i go przekona, to znaczy, że rzeczywiście możemy się poczuć dumni z siebie i naszych przekonań oraz ich słuszności.
      Jeżeli "oni" -KK- potrafią przekonywać panów Robertów, a my nie... to cóż... walka z wiatrakami?

      Usuń
    2. Kochani, jeżeli ktoś nie jest gotowy aby przyjąć informację, to na nic zdadzą się Wasze przekonywania. Bądźmy prawdziwi i pozwalajmy innym też takowymi być. Pan Robert ma prawo bronić ideologii katolickiej. Ja Andrzej już tam byłem i nie jest to obecnie dla mnie atrakcyjne, ja już nie muszę wierzyć, ja wiem, że Bóg istnieje, bo Go doświadczam, czasami dość dotkliwie, ale mam wolną wolę i mogę czasami pozwolić aby ego wysmagało mnie batem. Cieszę się, że jest nas coraz więcej i że Człowiek KUMARA (tak jest nazywana nowa forma człowieczeństwa) zbliża się do nas coraz szybciej. Co o tym świadczy, przede wszystkim to, że chciwość jest obnażana na naszych oczach.

      Usuń
  9. Drogi Krzysztofie Pieczyński
    Zgodnie z zaleceniami Św. Ignacego z Loyoli w sprawie rozeznawania duchów (polecam tak światłemu umysłowi jak Pan) zatrzymać się... może wyjechać gdzieś na miesiąc dwa w miejsce które zapewni panu odosobnienie od ludzi i duchowe. Jest Pan "święcie" przekonany, że Kościół katolicki jest złem, które należy z determinacją tępić. Nie pytam dlaczego (chodzi mi o podłoże). To Pana prywatna sprawa, o której nie pisze Pan w tak rozległych wywodach. Zrozumiałe, to zawsze sprawa intymna.
    Zaciekłość i determinacja Pana są dla mnie zrozumiałe, dla osoby która jest katolikiem, praktykującym i kochającym Jezusa.
    Zrozumiałe ponieważ staram się rozumieć czym jest dar rozpoznawania. Jeżeli jest Pan tak przekonany do swoich poglądów i wierzy w nie Pan szczerze, jako człowiek również rozumny zakładam, że przyjmuje Pan możliwość błędu, pomyłki lub złego rozumienia wiary chrześcijańskiej.
    Jeżeli tak jest, a Pan chciałby się utwierdzić w swoich przekonaniach i obalić moje to proszę spróbować przez miesiąc dwóch rzeczy:
    1.Kupić (niedrogo 21zł) pamiętnik Ks. Gastona Courtiosa "Gdy Pan mówi do serca"
    2. "Pismo Świete"
    Każdego dnia niech Pan przeczyta z Nowego Testamentu kolejny, wybrany fragment Ewangelii a zaraz po nim jeden z rozdziałów lub fragment z książki Ks. Gastona.
    I tak przez miesiąc. Jestem przekonany, że taki eksperyment może Pan uczynić w swoim przekonaniu negacji wiary katolickiej, a po nim napisać po miesiącu, jak marne lub nie było to doświadczenie.
    Pozdrawiam. Życzę zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie.
      Cieszę się niezmiernie, że będąc Katolikiem, pisze Pan do Pieczyńskiego, w sposób nie napastliwy. Nie wiem czy gospodaż tego bloga odpisze osobiście. Myślę, że nie, gdyż jak dotąd, jedyne jego ruchy w dyskusji polegają na kasowaniu niewygodnych mu wypowiedzi, bez względu czy są obraźliwe, czy tylko mu niewygodne. Postaram się więc Panu odpowiedzieć zamiast Pieczyńskiego, lecz nie w jego imieniu. Podzielam poglądy K Pieczyńskiego względem instytucji KK. Jednakże jestem niezwykle zmartwiony, emocjonalnością z jaką je wypowiada. Emocjonalnoś ta odbierana przez oponentów, musi być postrzegana jako agresja. Ja który znam Krzyśka jeszcze z czasów studenckich, nie jestem zdziwiony. To nigdy nie był łatwy facet, ale tu na forum, agresja ta niszczy jego słuszne argumenty. Znacznie korzystniej dla przekonania ludzi o innych poglądach, było by rozmawiać z nimi , wyłącznie merytorycznie. Z drugiej jednak strony, gdyby Pan chciał zrozumieć treści przez KP głoszone, gdyby ich odbiór nie zasłaniała Panu forma w której są wypowiadanae, ale i Pana wiara, to doczytał by się Pan wielu dyskredytujących prawd o KK. Na tym forum jest wiele wypowiedzi, forumowiczów, o róźnym poziomie co do sensu. Ale są i takie które trafiają w sedno problemu jakim jest KK dla Polski i Świata. Pan jako wierzący dziś nie może się ze mną zgodzić. To oczywiste. Tylko robi Pan ten sam błąd co każdy Katolik.
      Utożsamia Pan Boga z KK. Jest Pan pewien, że KK przekazuje nauki jakie głosił Jezus. Niestety tak nie jest. Myślę że panu się udało Bywają Katolicy, którzy pomimo zmanipulowanych nauk idą właściwą drogą do zbawienia. Używjąc bliskiej panu terminologii na stan, czy jak go tam nazwac, którego i ja chciałbym po śmierci doświadczyć. Jednakże to nie zasługa KK. To coś jest w tych nielicznych ludziach, którzy dotarli by do zbawienia, bez względu jaką religie by wyznawli. Niech Pan popatrzy na większość. tak zwanych praktykujących. Niech świadectwo da ich stosunek do inych. Gdyby znali prawdziwe nauki Jezusa. Gdyby umieli się modlić tak jak on tego nauczał, wtedy świat wokół nas byłby całkowicie inny. Jest o co oskarżać KK. Od roku piszę o tym w wielu artykułach na tym forum. Piszę bez agresji. Nie krytykuje nauk Jezusa. Wprost przeciwnie uważam go za nauczyciela nad nauczycielami. Odróźniam jednak, Kościół od Jezusa. Jeżeli pańskie przywiązanie do KK pozwoli na przeczytanie tych artykułów ze zrozumieniem, to możemy wtedy podyskutować

      Usuń
    2. prosze sie nie chwalic swym katolictwem bo ono nie jest chrzescijanstwem . prosze douczyc sie mitologi zydowskiej a dokladnie sposobu tworzenia literatury zydowskiej dla gojow. prosze tez zdjac swa mentalna czapeczke z czytanek 'pism swietych' tworzonych na kanwie starozytnej literatury wschodu.

      Usuń
  10. Panie Krzysztofie.Zgadzam sie z Panem w 100% poniewaz interesowalem sie Kosciolem i dzieki temu, ze zaczalem poznawac historie Kk odszedlem od niego.Widze w Panu czlowieka mowiacego prawde, ale tacy ludzie maja ciezko w zyciu, poniewaz prawda nie jest mile widziana w falszywym, zaklamanym i zmanipulowanym swiecie.Ja juz sie do tego przyzwyczailem i teraz odczuwam nawet ulge, kiedy mowie prawde, a ktos sie na mnie obraza.Czuje ulge, ze nie oklamuje ludzi, osiagajac przy tym wewnetrzny spokoj i wiem, ze nawet czastka przekazanej przeze mnie prawdy,pchnie kiedys czlowieka z ktorym rozmawiam do poznania calej prawdy...Bede sledzil Pana w internecie.Pozdrawiam, Tomasz.

    OdpowiedzUsuń
  11. rozumiem że wywalacie moje komentarze cenzurując je jest to obawa strachu i lęku przed prawdą i demaskowaniem uronień prezentowanych przez Pieczyńskiego. Wyborcza celowo nie opublikowała tego uważając to za urojenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MOŻE INACZEJ
      Panie Robercie. Też uważam, że nie powinno się Pana cenzurować. Napisałem o tym już kilka dni temu. Niech Pan przeczyta. Mam takie zdanie nie dlatego, że podzielam w pełni pana poglądy, ale dlatego, że jest Pan reprezentantem na tym forum, olbrzymiej grupy Polaków. Reprezentuje pan tu ich poglady w sposób który pan umie. Po prawdzie, to nie tylko poglądy powodują, że pana wycinają ale sposób wypowiedzi który Pan wybrał. Zarzuca Pan Pieczyńskiemu chorobę psyciczną, i nie argumentuje tego niczym. Nie pisze Pan dlaczego tak sądzi. Taki sposób bez względu na zasadność zarzutu zawsze odebrany będzie jako forma obrazy. Rownie dobrze mógł by Pan napisać że jest Ch.... lub K.... Nie dziwie się, że Pan Pieczyńskiego nie rozumie. Myslę, że na stu dowolnie wybranych Polaków zrozumiało by go w pełni może z pięciu. Ja jestem buddystą i mając duże przygotowanie, przeważnie domyślam się w którym kierunku jego myśli zmierzą. I pomimo, że jego wizje są niezwykle zawiłe, nie oceniam ich jako bezsęsownych. Panie Robercie, niech Pan na to zwróci uwagę!! Jego wypowiedzi składają się zawsze z dwóch elementów 1. Krytyki Kościoła 2. Tego co zamiast nauk kościoła by proponował. Krytykę Kościoła z pewnością Pan rozumie. Nie mówie, że się Pan z nią zgadza, ale treść i argumenty, jako słowa są oczywiste.Zgadza się ?? Element dwa jest zawiły i zostawmy go narazie w świętym spokoju. UWAGA. Na tym etapie muszę powiedzieć, coś co Pana zdziwi. W pewnej kwestii Pan i Pieczyński jesteście do siebie podobni. Zaskoczony??

      Usuń
    2. OBAJ PAN I PIECZYŃSKI OBAJ CHCECIE DOBRZE. Obaj bronicie swojego zdania, dlatego, że uważacie że wasza wersja świata spowoduje, że bedzie naokoło lepiej. Żaden z was nie robi tego dla dla kasy. Pan chce wybić wszystkich homo na świecie. Może jeszcze paru komuchów i feministki. Pieczyński chce by Kośiół jako całą instytucje, postawić przed jakiś trybunał. No tu wasze podobieństwo jest zaskakująco duże. Jeden i drugi ma takie same szansy na powodzenie. To po pierwsze. Teraz o tej krytyce Kościoła Katolickiego. Sądze, że jest Pan wierzący i praktykujący. W pełni to szanuje. Szczególnie jeżeli wierzy Pan w Boga a nie w Kościół. Tylko ten Kościół oszukał Pana osobiście. Gdyby oszukał Pana dostawca, sprzedał by Panu wadliwy towar i miał by Pan dużą pieniężną stratę to ścigał by go Pan. Nie pozwolił by robić z siebie balona. A tu kościół zrobił Pana po tysiąckroć więcej. Gdyby nauczał prawdziwych nauk Chrystusa, to nie spotkało by Pana to wszystko co pana i pana rodzinę spotkało. Ludzie byli by inni. Byli by sprawiedliwi. I życie potraktowało by Pana sprawiedliwie. A tak sam Pan wie. Kościół ukrył nauki Chrystusa i zastąpił je własnymi podobnie wyglądającymi, ale o treści które nic ludziom nie dają.NIE DAJĄ NIC LUDZIOM, A DAJĄ WŁADZE I BOGACTWO KOŚCIOŁOWI. Panie Robercie niech Pan poparzy wokół siebie, jak wychodzi Pan z mszy. Czy nauki kościelne były skuteczne, czy ci ludzie uczeni przez kościół ,naprawdę są prawdziwymi panaprzyjaciółmi. Czy naprawdę zależy im na panu. Czy pomogli by panu choć trochę w pana nieszczęściach. A ci ludzie co Panu tak życie pokomplikowali. To oni co nie byli z katolickich rodzin. Nie słyszeli nauk kościoła. I co zadziałało. A była taka możliwość. Chrystusowe nauki to wielkie nauki. Mądre i skuteczne. Gdyby się do nich stosować, to zmieniały by ludzi i świat na lepsze. Nie nie Panie Robercie. To nie te nauki, które Pan zna. Te kościelne to tylko z wierzchu podobne. Nie działają. To tak jab by Pan kupił samochód, a okazało by się że w środku nie ma silnika. Niby samochód a nie pojedzie. I to jeszcze nie koniec. Te nauki od wieków działają tak, że kasa i władza płynie do kościoła. Kościół celowo pozmieniał nauki. Świadomie oszukiwał tymi naukami wszystkich. W tym Pana i ludzi naokoło Pana. Niektórzy ludzie zorientowali się, że Kościuł ich oszukuje, nie wiedząc równocześnie jak to robi. To ateiści. Ale są ludzie do których należę ja i należy Pieczyński, którzy rozgryźli jak kościół oszukuje. Co w naukach Chrystusa zataił a co pododawał. No i Pieczyński próbuje to ludziom powiedzieć, tylko słabo mu to wychodzi bo strasznie komplikuje sprawę. On wobec wszystkich ma dobre intencje. I wobec Pana też . Jeżeli Pan nie rozumie przekazu Pieczyńskiego, a bardzo się temu nie dziwie, to ja podjadę do Pana, wypijemy piwo i wytłumaczę Panu tak, że wszystko Pan zrozumie. Mieszkam nie tak daleko od Pana. I na koniec proszę. Niech pana komentarze na tym i innych forach, nie będą tak agresywne. Jest stara mądrość. AGRESJA BUDZI AGRESJE. Jak tak bedzie Pan pisał wszędzie agresywne słowa, to świata pan nie polepszy. A napewno na niewielką skalę pan go pogorszy. Niech pan to przemyśli. Pozdrawiam. Jestem do Pana dyspozycji, jeśli by Pan chcial coś osobiście przegadać. Odpowiem panu też, najlepiej jak będę umiał na każdę pytanie jakie pan zada na tym forum.

      Usuń
  12. Obawiam się tzn. jestem teraz tego pewien ,że pan Robert Prochal nie bardzo orientuje się w materii, w której usiłuje się tak niezdarnie jak widać ,poruszać. Nie odpowiadając na moje pytania na innym wątku stara się nieudolnie wmówić nam ,że Gospodarz tego bloga kogokolwiek się obawia i czuje przed tzw.prawdą strach .Otóż, nie jest tak ,że jeśli ktoś krytycznie wypunktowuje i uzasadnia swoje wypowiedzi, na poziomie niedoścignionym przez czytających czy słuchających,w temacie KK to musi być uważany za umysłowo chorego a koncepcje i fakty z historii za urojenia.
    To takim jak pan można by zarzucić nieumiejętność logicznego rozumowania przedmiotu dyskusji. Dodam ,że R.M.Pirsig stwierdził ,co jest ewidentną prawdą na tle całego dotychczasowego dorobku psychologii, że
    "Gdy jedna osoba cierpi na urojenia nazywa się to szaleństwem. Gdy wiele osób cierpi na urojenia nazywa się to religią."

    Czy osoby pańskiego pokroju zastanawiały się kiedykolwiek na tak ujętym problemem?- zapewne nie. Dlaczego ?- dlatego ,że nie byliście ,nie jesteście i już chyba nigdy nie będziecie osobami zdolnymi do samodzielnego myślenia. Żeby toczyć jakąkolwiek dyskusję trzeba być człowiekiem znacznie bardziej oczytanym niż po lekturze jedynie pobieżnej książeczki do nabożeństwa i uczestnictwa w nim na zasadzie biernej dla tzw. świętego spokoju .
    "Religia jest dla ludzi bez rozumu", powiedział J.Piłsudski tak teraz chętnie zagospodarowywany przez przykościółkowych oszołomów. Którzy nawet z tego powiedzenia nie potrafią zrozumieć ,że gdy tego rozumu brak wtedy wtłaczana jest różnymi metodami religia-zabobon, nie mający nic wspólnego z rozumem.
    I dobrze by się stała aby pan i tacy jak pan przestali używać słowa "Prawda", znaczenie tego słowa i zrozumienie jego sensu przerasta wasze możliwości umysłowe. Ludzie zwiedzeni religijnie niczym się nie różnią od niewolników , którym pęta są kulą umysłową nie do uniesienia.
    Goethe pisał , "Nauka Chrystusa nigdzie nie była bardziej tłumiona niż chrześcijańskim kościele."Nauka Chrystusa a nie tzw. magisterium kościoła, którego nawet biedaczyna z Nazaretu nie był twórcą.
    Oj ,coś mi się zdaje ,że "ślepej wierze źle z oczu patrzy", pisał swego czasu S.J.Lec.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam entuzjastów biofotonów, tranzosponów , matryc, DNA i czego tam jeszcze w urojeniach można wymyślić i bredzić jest to wynik choroby - chorując na schizofrenie paranoidalną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest w pewnych naukach wscjodu teza iz swiat w ktorym zyjemy to maja czyli urojenie, zatem wszystko co ktokolwiek pomysli jest jego urojeniem. pal licho urojenia wlasne , ale zeby urojenia literackie pisarzy zydowskich uwazac za 'swiete' ...

      Usuń
    2. Panie Robercie . Może Pan zna a moze nie anegdotke o chłopie z zabitej dechami wsi. Taki właśnie chłopek w jakiś magiczny sposób (może zabrał go wikary) trafił do ZOO . Stanął chłopina przed zagrodą z osłem i mówi . "Nooo cztery łapy ma , łeb ma, ogon - do kunia podobny." Poszli dalej i stanęli przed zagrodą z zebrą. No i mówi . " Łeb ma, cztery nogi ma , ogon ma . Ma jakieś paski ale w sumie do konia podobny" . Poszedł dalej i stanął przed żyrafą. I tu po chwili zadumy mówi " Łeb ma , cztery nogi ma ,ogon ma ale do kunia ni h..a nie podobny. Takich zwierząt na świecie ni ma. Konkludując. Żeby o czymś mówić trzeba coś wiedzieć. Przeczytanie tylko jeden ksiązki w zyciu nawet Biblii nie daje podstawy do szerokiej dyskusji na tematy egzystencjonalne. Oczywiście , że bardzo mało ludzi wie cokolwiek na temat fizyki kwantowej. A skąd mają wiedzieć jak nikomu nie zależy na tym. Taki mamy w Polsce klimat (przypowieść wieszcza). Postawa typu "dam się pokrojć za swoją wiarę w jedynie słuszne zasady" to postawa ultracka oparta o ślepą wiarę bez tolerowania, dopuszczania istnienia czegoś innego. Wiadomo z historii , ile złaz tego wynikło. Proponuję poczytać, podyskunować o faktach jak to niektórzy mówią autentycznych. Porównać to co wynika z dogmatu z tym co zostało udowodnione naukowo chociaż jako umysł techniczy trudno mi porównywać np wiarę w przepływ prądu z jego zmierzeniem przyrządem. Nie będę tutaj chamem i nie będę Panu proponował łapanie za kabel energetyczny z wiarą , że nie płynie tam prąd. Moje doświadczenie mówi , że wielu się myliło. To były oczywiście nieszczęśliwe wypadki a nie próba dowodowa. Pozdrawiam Pana i życzę miłej lektury. Fizyka kwantowa to bardzo ciekawy temat a jesteśmy dopiero na początku poznawania tej wiedzy.

      Usuń
  14. A co Pan powie Panie Robercie na zmartwychwstanie, trójce świętą, narodzenie z dziewicy, zamianę hosti w żywego Chrystusa, wnibowzięcie, szatana, egzorcyzmy itd. Jeżeli Pan w to wierzy to mogę w poniedziałek odstąpić panu swoje miejsce w kolejce do psychiatry.
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością że odpisze Pan coś co spowoduje że będzie z można z Panem normalnie rozmawiać. Jeśli nie to obawiam się, że wszyscy będą ignorować pana wpisy na zasadzie "Psy szczekają karawana idzie dalej"

    OdpowiedzUsuń
  15. Oczywiście mogę powiedzieć o tych cudownych rzeczach wiele , sama prawda i piękno . Każdemu życzę dostrzegać miłosierdzia i prawdy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda i cudowne rzeczy...)) Takie wypociny, jak Pismo Święte żywcem zerżnięte z nauk wschodnich, to żadna rewelacja. Zastanawia mnie bardziej to w jaki sposób KK "przekonywał" ludzi do "swoich nauk". Proszę odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
      1. Wojny krzyżowe - po co były?
      2. Inkwizycja i szerzenie ciemnoty, włącznie z drastycznymi MORDAMI na ludności - to było MIŁOSIERDZIE ? Tak chciał niejaki Jezus czy Bóg ?
      3. Dlaczego księża nie żyją w zgodzie z Pismem Świętym ?
      4. Jakim cudem KK działa, ponad prawem ?
      5. Dlaczego musimy finansować przedstawicieli obcego państwa, Watykan ?
      6. Zbrodnie przeciw ludzkości przedawniają się jedynie w stosunku do KK. Dlaczego za masowe LUDOBÓJSTWO, KK jako organizacja zbrodnicza nie została ZDELEGALIZOWANA ? ... i wiele innych miałbym pytań w związku z FAKTAMI historycznymi, które dotyczą KK, a nie wiary, bo pana wiara mnie absolutnie nie interesuje. Pan Pieczyński wypowiada się o INSTYTUCJI KK, sprawę wiary, wyraźnie pozostawia panu. Pozdrawiam ....

      Usuń
  16. Oczywiście mogę powiedzieć o tych cudownych rzeczach wiele , sama prawda i piękno . Każdemu życzę dostrzegać miłosierdzia i prawdy .

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzięki Panie Robercie że wreszcie po ludzku i bez agrsji. Niech Pan trzyma tak dalej. W takim razie niech Pan powie o tych cudownych rzeczach, co Pan czuje. Ja ze swojej strony postaram się z Panem na podstawie pana wypowiedzi podyskutować. I obiecuję że będę pisał z szacunkiem do pana wypowiedzi, bez cienia kpiny.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Panie Robercie bardzo proszę niech Pan odpiszę. Stwórzmy sobie jakąś szanse na rozmowe.

    OdpowiedzUsuń
  19. Panie Piotrze
    Śledzę debilne wypowiedzi P Roberta i pana starania.
    Niech mi Pan uwierzy. Ten facet panu nie odpowie. Albo pana zwyzywa. On sensownie nie umie pewno sklecić jednego zdania. Takie indywiduum nie jest tu nam potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myli się Pani. Pani postawa jest wcala nie lepsza niż postawa, którą Pani zarzuca P Robertowi. Wszystkich poglądy należy szanować. Pan Robert tak bronił swoje poglądy. Pewno jakiś ksiądz broniąc te same poglądy, zrobił by to w bardziej cywilizowany sposób. Spróbujmy z człowiekiem porozmawiać, jeżeli on będzie miał tyle odwagi i postara się dyskutować a nie obrażać. Bo spluć kogoś to potrafi nawet małpa z klatki, a rozmowa i dyskusja to ewolucyjna umiejętność człowieka. Niech On przekonuje nas, a my przekonujmy jego. I pomimo różnicy poglądów bądzmy wszystcy przyjaciółmi.

      Usuń
  20. Musiałem podzielić na dwie cześci. W tym komentarzu pierwsza część:

    UWOLNIĆ BOGA OD RELIGII - Pana postulat!

    Panie Krzysztofie, jaka jest etymologia słowa religia? Czy w świetle etymologicznego rozumienia RELIGII da się uwolnić BOGA od niej?

    UWOLNIĆ BOGA OD RELIGII, czy aby takie stawianie sprawy nie jest błędem semantycznym?

    Hasło pozwala mniemać, że rozdziela pan pojęcia Boga od religii negując tylko to drugie, co, jak mi się wydaje, nie o religię panu chodzi, a o kult religijny, głównie zaś o kult katolicki. Czy w ten sposób dookreślając nie wyraziłby się pan zasadniej i precyzyjniej?

    Czy myśli pan, że Bóg nie istnieje? Nie chodzi mi w tym momencie o Boga w rozumieniu katolickim, ale o jakiegokolwiek Boga? Jakie są przymioty BOGA wspólne dla wszystkich kulturowych wyobrażeń?

    Jak rozumie pan DUCHOWOŚĆ? Zwięźle i możliwie precyzyjnie!

    Czy rozumie pan różnice między religiami pierwotnymi; henoteizmem, panteizmem, politeizmem, ich emanacjami w hinduizmie, a buddyzmem, czy judaizmem, czy islamem, czy wreszcie chrześcijaństwem i ateizmem? SĄ JESZCZE JAKIEŚ INNE, ZNACZĄCE DUCHOWE DROGII DLA CZŁOWIEKA!?

    Najbliższe temu, co pan głosi, są BUDDYZM i troszkę dalej ATEIZM! Oba dostrzegają BOSKOŚĆ CZŁOWIEKA bez zasadniczego udziału BOGA! Ja z dwojga tych idei wybrałbym ateizm, który w sposób realny dostarcza narzędzi metodycznych, naukowych, przyczyniających się do zbliżenia człowieka ku przymiotom Boskim! BO CZYŻ CZŁOWIEK NIE MOŻE BYĆ JAK BÓG, jeśli posiądzie odpowiednio wysoki poziom wiedzy?! A granic wiedzy nie widać, więc nie jest nadużyciem twierdzenie, że człowiek dąży do wszechwiedzy!!! PIERWSZY PRZYMIOT BOSKI! A co jeśli nauka pozwoli na nieśmiertelność? DRUGI PRZYMIOT BOSKI! Wiedza to również wzrost MOCY. WSZECHWIEDZA = WSZECHMOC. TRZECI PRZYMIOT BOSKI. Czyż człowiek, który posiądzie odpowiednio wysoki poziom wiedzy, mocy i nieśmiertelność, nie będzie mógł być nazwany BOGIEM? I nie potrzeba do tego żadnych cudactw ideowych BUDDYZMU, bo bezideowa nauka, może z człowieka uczynić BOGA!

    Zastanawiałem się jak rozeznać się w śród religii świata i uznałem, że należy je po uporządkowywać względem sprzeczności ich wobec siebie. Znaleźć cechę, która jasno posegreguje kierunki poszukiwań, bo religie sobie przeczą, więc musi przynajmniej część z nich być błędem, nieprawdą!!! I tak dla przykładu, nie może być prawdą religia, która twierdzi, że każda droga prowadząca do Boga jest dobra, bo nie każda droga prowadzi do Boga, nie ma jasnych drogowskazów, która prowadzi do Boga, a która nie. RELIGIE NIE SĄ SOBIE RÓWNE, stąd wniosek, że wierzenia hindusów, są błędem, bo są najmniej spójne wewnętrznie, mieszają politeizm z monoteizmem, dopuszczają animalizm, totalny tygiel bez składu i ładu. W hinduizmie jest potrzeba duchowa, ale jest też milion sprzecznych receptur na jej zaspokajanie! Odrzucam HINDUIZM! Odrzucam również BUDDYZM, który w swej głównej zasadzie jest wewnętrznie sprzeczny. DOSKONAŁOŚĆ CZŁOWIEK OSIĄGA PRZEZ REZYGNACJĘ Z PRAGNIEŃ. Obserwacja naukowa - socjologiczna świata, antropologiczna, dowodzi, że człowiek jest istotą społeczną i nie ma człowieka poza społeczeństwem, stąd idea rezygnacji ze wszystkich pragnień musi odczłowieczyć człowieka!!! Musi być błędem!!!

    JUDAIZM I CHRZEŚCIJAŃSTWO (głównego nurtu) mają wspólny korzeń, ale sobie przeczą w osobie JEZUSA CHRYSTUSA, żydzi nie widzą w nim Boga, podobnie jak muzułmanie, a większość chrześcijan wręcz przeciwnie, stąd wniosek, że można rozdzielić na dwie części żydów i muzułman od chrześcijan. Albo mają rację żydzi i muzułmanie, albo chrześcijanie, jeśli uznalibyśmy, że tylko to nam zostało do rozważań, ale przecież ciągle jest jeszcze ATEIZM! ODRZUCAM ISLAM, bo z historycznego punktu widzenia, powstał, jako sekta w kontrze do Judaizmu i chrześcijaństwa. Nie istniałby, bez podkładu judeochrześcijańskiego!

    Pozostały na polu rozważań, ATEIZM, CHRZEŚCJAŃSTWO, JUDAIZM, czy coś, co ma jeszcze znaczenie mi umknęło?

    PRAWDA O ŚWIECIE WEDŁUG MNIE ZNAJDUJE SIĘ GDZIEŚ TU, cała reszta ma za dużo wewnętrznych sprzeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Albo mają rację żydzi i muzułmanie, albo chrześcijanie...".

      Proszę wziąć pod uwagę, to że może NIKT nie mieć racji. Zatem Bóg przestaje istnieć w każdym odłamie wiary czy w każdej religii i łączy wszystkich w szczęśliwe SPOŁECZEŃSTWO.

      Nie prościej? Mało liter dużo treści, prawda?

      Pozdrawiam ... ))

      Usuń
    2. Polecam wszystkim film "ROZMOWY Z BOGIEM"-jest dostepny na YOU TUBE oparty na faktach i ksiazke pod tym samym tytulem N.D.Walscha-perwszy tom jest dostepny na pdf.

      Usuń
  21. Musiałem podzielić na dwie cześci. W tym komentarzu druga część:

    Rozdzielam ateizm od chrześcijaństwa i judaizmu, jako dwie odrębne przestrzenie poszukiwań! JUDAIZM jest elitarny i dotyczy w zasadzie jednej nacji, wybrańców - trąci to faszyzmem, BOGIEM, którego bym nie lubił, nie miłosiernym! W tym wypadku to nie tylko ja odrzucam JUDAIZM, ale i JUDAIZM MNIE ODRZUCA, bo jestem gojem!!!

    Pozostaje na polu rozważań ATEIZM i CHRZEŚCIJAŃSTWO.

    ATEIZM ma silną wewnętrzną sprzeczność, odrzucając BOGA, prowadzi człowieka w kierunku BOSKOŚCI. CZŁOWIEK MOŻE BYĆ JAK BÓG! Dowodzi, że Boskość jest bytem bardzo prawdopodobnym, bo w istocie człowiek może być jak BÓG! Dlaczego więc a priori odrzucić ideę, że oprócz człowieka, który może być jak Bóg, jest jeszcze inny Bóg, który był przed człowiekiem? Dlaczego to wydaje się nieracjonalne dla ateistów, wszak oznaką inteligencji jest umiejętność działania nie chaotycznego, celowego, uporządkowanego, a wszechświat kosmologicznie zdradza uporządkowanie według miary, liczby i wagi?

    Co zatem pozostaje do rozważenia?

    Kłopot w tym, że chrześcijaństwo, też jest silnie zabałaganione. Odrzucając wszystko, zostajemy w pustce, prawda musi gdzieś tu być, bo nie ma nic innego, co miałoby znaczenie! Ateizm, Chrześcijaństwo, Buddyzm, Islam, Hinduizm! Znaczącego, to jest innego, czego nie byłoby w tych światopoglądach! No może pozostają jeszcze ufoludki, ale i one podlegałyby prawom nauki, czyli potrafiłyby się wpisać w ATEIZM!


    W zasadzie najsilniej oddziałowujące ATEIZM i CHRZEŚCIJAŃSTWO! W swej głównej idei mają część wspólną - BOGA! Ateiści mówią; odrzucamy jakiegokolwiek BOGA, bo sami możemy i chcemy i w przyszłości staniemy się BOGIEM dzięki sile rozumu! Chrześcijaństwo, bo opisuje w księdze rodzaju, wybór, który w zasadzie sprowadza się do tego, że wybieramy BOGA, który JEST, lub go odrzucamy, dla wiary, że staniemy się jak BÓG! No chyba, że Bóg, który JEST, uznał, że to nie będzie możliwe!


    Chrześcijaństwo ma swój bałagan, zwłaszcza po 1517 roku, ale czy on kwestionuje Boga, czy tylko uwydatnia naturę ludzką, jej niewierność i pragnienie samostanowienia o sobie!

    Co teraz pan myśli, panie Krzysztofie? Co takiego jest oryginalnego w pana poglądach, czego nie można znaleźć w Buddyzmie, czy Hinduizmie, co warte jest dowodzenia, że jest lepsze od Ateizmu? W moim odczuciu ateiści nieświadomie, są piątą kolumną chrześcijaństwa, a i tak ich patrzenie na świat bije rzetelnością Hinduizm i Buddyzm!

    Pozdrawiam i czekam na komentarz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Albo mają rację żydzi i muzułmanie, albo chrześcijanie...".

      Proszę wziąć pod uwagę, to że może NIKT nie mieć racji. Zatem Bóg przestaje istnieć w każdym odłamie wiary czy w każdej religii i łączy wszystkich w szczęśliwe SPOŁECZEŃSTWO.

      Poza tym opisane "prawdy" w różnych księgach mogły nigdy nie być faktami. Słaby wypada powoływanie się na księgi religijne, bo powstały właśnie po to, aby uwiarygodnić czyjeś fantazje.

      Nie prościej? Mało liter dużo treści, prawda?

      Pozdrawiam ... ))

      Usuń
  22. Pan Robert Prochal jest natomiast "entuzjastą" tego , co zawarte jest w poniższej treści tekstu. I jak to nazwać? Gdzie powinno być miejsce tego, co takie rzeczy mówi i wpaja innym? Ilu zwiedzonych jest takimi niedorzecznościami? - miliony.
    Jak określić taką chorobę psychiczną? Co powiedzieć o tych co dali się zwieść? Gdzie powinni się znaleźć wyznawcy takiego bluźnierstwa? I co czeka takowych wg.Biblii?

    Ksiądz może rozkazywać samemu Bogu
    Ksiądz rzymskokatolicki- persona posiadająca w Kraju nad Wisłą ogromne wpływy nie tylko religijne, bez której pewne osoby nie potrafią wyobrazić sobie istnienia Polski. Tymczasem naprawdę niewielu mieszkańców naszego kraju zdaje sobie sprawę z faktu, że ich pasterze posiadają ogromną władzę w niebiesiech i mogą, oczywiście w pewnym przypadku, wydawać bezpośrednie rozkazy samemu Bogu, a ten bez jakiegokolwiek szemrania oraz najmniejszego nawet sprzeciwu wykona polecenia kapłana...

    W myśl nauki Kościoła katolickiego, z eucharystią nierozerwalnie związany jest urząd kapłański. Jak wielkie ma on znaczenie, wynika chociażby ze słów byłego kard. S. Wyszyńskiego, który w przemówieniu podczas święceń kapłańskich powiedział:

    "Otrzymaliście w tej chwili straszliwą (!) władzę. To jest władza nie tylko nad szatanami, nie tylko nad znakami sakramentalnymi, ale przede wszystkim — nad samym Bogiem!
    Jesteście przecież „spirituales imperatores" a jako tacy,macie władzę rozkazywać nawet samemu Bogu. On tego zapragnął, on tego od Was chciał!
    Będziecie mu rozkazywać gdy na Wasze słowa zstępować będzie na ołtarze —
    Bóg żywy, choć zakryty, lecz prawdziwy…
    Kto ku Wam patrzy, widzi w was Boga.
    Kto do Was się zbliża, nie szuka ludzkiego ale Bożego.

    Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego z przemówienia podczas święceń kapłańskich w Ołtarzewie 22.VI.1957 r.

    Prawdziwie: Sacerdos, alter Christus!
    Kapłan jest drugim Chrystusem" (Ateneum Kapłańskie, Zeszyt 2 IX-X 1960).

    A tak swoją drogą, jeżeli każdy ksiądz rzymskokatolicki jest drugim Jezusem, który w większości wyznań chrześcijańskich jest Bogiem, to zaiste powinna istnieć możliwość całkiem legalnego pomodlenia się do swojego wikarego, proboszcza lub biskupa? W końcu każdy kapłan katolicki to podobno drugi Bóg, a raczej bogowie i to całkiem widzialni... (;-)

    Wielobóstwo w monoteizmie?

    No i wszystko jasne. Wiadomo już nie od dzisiaj ,że to choroba u źródeł której leżą patologie umysłowe wielu milionów ludzi.

    "Codziennie ludzie odchodzą od kościoła i wracają do Boga."
    "Chrześcijaństwo to odchody społeczeństwa."-F.Nietzsche

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OPTY !!!! Ne embêtez pas attraper les poissons







      Usuń
  23. Nie ma co się oszukiwać, najgorszą z możliwych opcji jest okultyzm i dalej satanizm. Po sto kroć lepiej być ateistą, niż okultystą. Jeśli Kościół Katolicki jest taki zły, to czy jest gorszy od okultyzmu? Jak to uargumentować? Ja wolę ateistów, niż głupio wierzących w szamanizm i jakikolwiek okultyzm!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Panie Jarosławie, mam nieodparte wrażenie, że pana wprowadzono w błąd. Że naczytał się Pan jakiejś nierzetelnej literatury o religiach i stąd pana opinie. Pan będąc jeszcze młodym człowiekiem jest z tej epoki, że chciałby mieć na każdy produkt ranking opinii. Cechy produktu i za cechy gwiazdki. I taki tu ranking religii, nam Pan zafundował. Można i tak, ale pańska wiedza o religiach jest jakby z trzeciej ręki. A pański wybór jest tak racjonalny jak wybór przez moją babę samochodu. Bo kwintesencją samochodu jest to że jeździ po dostarczeniu paliwa. I na tym poziomie samochody są takie same ( poza elektr). Można oczywiście brać kryterium, który samochód spowoduje największą zazdrość naszych sąsiadów, lecz to istotą samochodu nie ma wiele wspólnego. I tak samo jest z religiami. Na poziomie najwyższym są takie same. ( pisałem o tym szeroko w starym poście Pieczyńskiego z czerwca 2015 o tytule Decydujemy o swoim życiu) . na poziomach ceremonialnych różnią się diametralnie. Ale poziom ceremonialny jest tylko dla tych którzy nie potrafią wejść na poziom najwyższy. Niestety tych co nie potrafią lub nie znają drogi na ten poziom jest najwięcej. I to w każdej religii. Na poziomie ceremonialnym są hinduiści, buddyści, mahometanie, judaiści. Ale każda z tych religii ma poziom najwyższy. Chrześcijaństwo, ma też poziom najwyższy, tylko głęboko i celowo ukrywany przez Kościół Katolicki. Jeżeli to Pana interesuje proszę wrócić do posta z czerwca. Na marginesie muszę powiedzieć iż wypowiedz pana o buddyzmie jest całkowicie błędna. I komentuje ją nie tylko dlatego, że jako buddysta o tej religii wiem dużo, ale dlatego że przy innych religiach ocenie poddawał Pan kwestie marginalne, a tutaj pod ocenę poddał Pan jedną z zasadniczych cech buddyzmu. Więc Pana wypowiedź „ doskonałość człowiek osiąga przez rezygnacje z pragnień „ jest nacechowana takim głównym błędem iż istotą buddyzmu w tym aspekcie jest to że „doskonałość” osiąga nie przez rezygnacje z pragnień, ani poprzez rezygnacje z ich realizacji, ale z braku przywiązania do tych pragnień zrealizowanych czy nie. Dając panu przykład niezbyt finezyjny , chce by był dosadny i szeroko zrozumiały. Zrozumiały szczególnie przez Pana, wielbiciela wykwintnych potraw i trunków ( jak mi się zdaje). Więc ktoś może być smakoszem i popijać wyszukane trunki . Może uciechy przy stole uważać za swoją pasje i realizować w tym zakresie swoje pragnienia. Lecz ten ktoś nie musi być uzależniony od jadła czy trunków. Budda powiedział : mniej wart jest mnich przywiązany do swoich sandałów, niż król, który nie dba o wszystkie swoje bogactwa. W buddyzmie nie trzeba z niczego rezygnować. Osiąga się jednak to, że nie jest się niewolnikiem swoich przywiązań. I to pozwala szczęśliwie żyć. Fatem jest iż brak przywiazań samoistnie prowadzi do skromnego życia, ale nie porzez rezygnacje z czegoś ale poprzez naturalny wybór takiego stanu. " Ci co pragną niewielu rzeczy są najbliżej bogów."-Sokrates Stan taki można osiągnąć tylko poprzez realizacje nauk poziomu najwyższego. I co istotne w tej dyskusji, realizacje nauk poziomu najwyższego obojętne w której religii. "Gdyby drzwi percepcji były oczyszczone , każda rzecz jawiłaby się człowiekowi taka, jaka jest, nieskończona."- William Blake

      Usuń
    2. W istocie, użyłem skrótu myślowego, skupiając się na akcie rezygnacji, a nie na intencji, motywacji. Zgadzam się, że istotą jest przywiązanie i zgadzam się z tym, że duch człowieczy, który jest wolny od przywiązań nie zrezygnował, ale w oświeceniu uznał za zbyteczne to, czego choć może, nie dotyka :) Ale czy pomyliłem się twierdząc, że Buddyzm nie implikuje Boga, jako byt poza ludzkością, ponad ludzkością? Podobnie jak Ateizm, który o tyle można przeciwstawić Buddyzmowi, że niekoniecznie widzi sens w nieużywaniu świata, a niejako widzi sens odwrotnie - właśnie w używaniu. Do tego ma bardziej realne narzędzia niż idee buddyjskie, ma metodę naukową, która uzdalnia go do przymiotów boskich, jakimi są oprócz wcześniej wspomnianych. Wiedza, Moc, Nieśmiertelność i tego nie wspomniałem, całkowicie wolna wola! Porównałem buddyzm i ateizm nie jako głęboki znawca buddyzmu, ale bardziej ateizmu :p haha, i skupiłem się na istocie Boskości w jej przymiotach, co doprowadziło mnie do twierdzeń, że zarówno Ateizm jak i Buddyzm w centrum stawia człowieka, niejako go przebóstwia! No, bo Buddyzm istniałby bez człowieka? Ateizm również? Poza tym nie tworzyłem rankingu, ale zgłupiały w świecie gdzie jest ponad 100 000 różnych wyznań, nie mogę się zgodzić na to, że wszystkie są równe wobec siebie, bo już pobieżna ocena większości wskazuje, że są wzajemnie się wykluczające i w tym wykluczeniu dostrzegłem szansę na uporządkowanie w kontekście zorientowania się, co jest prawdą, a co nie. Nawet, jeśli nie widzę prawdy, to mogę drogą eliminacji wyłączyć cześć błędnych systemów wierzeń. Ot taka metoda myślowa! Błędna?

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. A i jeszcze, nie to, że nie czytam, ale uzdolniło mnie coś, do samodzielnego myślenia, co nie znaczy, że mam odwagę twierdzić, że wszystko sam wymyślam. Takiej odwagi nie mam :) haha raczej przyglądam się znawcom tematu i według nich nawiguje! A myślę, że prawda znajduje się w tym zakreślonym przeze mnie obszarze; albo w systemach wierzeń przebóstwiających człowieka (ateizm, bo ateizm to też wierzenia ;), Buddyzm), albo w systemach objawionych (judeochrześcijaństwie, bo islam to historycznie sekta post judeochrześcijańska), cała reszta trąci panteizmem, który po prostu nie broni się w dobie metody naukowej :)

      Usuń
    6. A tak konkretnie myślę, że prawda jest po stronie Chrześcijan. Nie jest to wiedza tajemna, nie ma kręgów poznania i nie unifikuje się na poziomie najwyższym ze wszystkimi innymi wierzeniami, bo albo coś od początku jest prawdą, albo nie. Albo Jezus jest Bogiem albo nie! Nie da się połączyć nawet na najwyższym poziomie idei Buddy i Jezusa! Potrafi Pan? Jakie karkołomne konstrukty treściowe trzebaby utworzyć by te idee połączyć? Potrafi Pan? Nie prościej uznać, że coś jest zgodne, a coś od początku nie? Prościej nie znaczy nie prawdziwiej!

      Usuń
    7. Dziś już późno. z przyjemnością z Panem porozmawiam ale odłóżmy to do jutra.

      Usuń
    8. Pozwolisz, że będziemy mówić do siebie ty, bo tak łatwiej pisać. Spróbuję odpowiedzieć na twoje pytania z zastrzeżeniem, że to tylko mój punkt widzenia. Zacznijmy od różnic między religiami. Napisałem, że na poziomie najwyższym nie ma różnic pomiędzy religiami. Wynika to z tego, że na tym poziomie nie ma już żadnej ideologii. Nie ma, gdyż wyznawcy każdej z tych religii poprzez celowe medytacyjne, lub inne celowe zachowanie obrzędowe, doprowadzają do stanu, w którym będąc w pełni świadomi przestają w ogóle myśleć. Przeciętny człowiek w naszej cywilizacji powie, że to niemożliwe, że nie da się nie myśleć. Poza tym powie nawet gdyby się to udało to po co to robić. Myślenie, a zwłaszcza logiczne i abstrakcyjne myślenie jest elitarnym wyznacznikiem człowieka w przyrodzie. I jest to prawdą, ale zróbmy doświadczenie. Przez najbliższe parę godzin obserwuj sam siebie. Zobaczysz wtedy, że tylko niewielka część twoich myśli, służy do obsłużenia zadań, które masz teraz do wykonania. Inne myśli wybiegają w przyszłość i na podstawie twoich doświadczeń z przeszłości wyznaczają, lub opracowują przyszłe zadania. Większość jednak myśli przez dzień i w trakcie snów błądzą bezładnie. Nie panujemy nad własnymi myślami . Prowadzą nas one, często w sfery w których wcale nie chcemy przebywać. Prowadzimy, po cichu, ustawicznie ze sobą samym, często bełkotliwy monolog. Jesteśmy dumni z własnego myślenia, tymczasem wcale nie używamy myśli jak narzędzi. A tak powinno być. Obsłużyć zadanie, wyznaczyć następne i narzędzie na półkę. Tymczasem my nosimy wszystkie swoje narzędzia potrzebne bieżąco i te całkiem nie potrzebne stale przy sobie. I po co nam stan bez myśli ? Na poziomie praktycznym ma to znaczenie takie, że jasność myślenia, zadaniowego, po przerwie bez myśli znacznie rośnie. Ale co najważniejsze w niewytłumaczalny sposób zmienia się sposób patrzenia na świat. Większość tak medytujących bez względu na religię, upodabnia się do siebie w kwestii relacji ze światem. Ten stan powoduje, że maleje przywiązanie do rzeczy i kwestii postrzeganych przez resztę populacji ludzkiej jako dających szczęście. I żebyś dobrze to zrozumiał. Ci ludzie cieszą się życiem, wielokrotnie intensywniej niż reszta, gdyż cieszy ich każda chwila, której reszta nie zauważa.

      Usuń
    9. Reszta potrzebuje coraz bardziej intensywnych doznań by czuć się szczęśliwym. Jak narkotyk coraz większe dawki. Chwila szczęścia, a potem dół. W najgorszej sytuacji są ci, co uzyskali wszystko, gigantyczne pieniądze, wielką władzę, popularność i naglę rozumieją, że wyczerpali wszystkie środki, które przynoszą szczęście. Ale nie jest tak, by medytujący rezygnował z czegoś w życiu. Jeżeli czegoś potrzebuje, a jest to dla niego osiągalne, to to ma. Tylko mniej potrzebuje. Te potrzebowanie jest bardziej racjonalne. Potrzebuje tego co naprawdę potrzebuje a nie tego, co by podbudowywało jego ego. Co podnosiło by jego rangę w oczach innych. Dam ci taki banalny przykład, który zobrazuje, że jeżeli osiągasz wielkie szczęście, to z automatu nie będą ci już potrzebne, inne drobniutkie, szczęśliwe, zdarzonka. Więc ubierasz się modnie i chcesz atrakcyjnie wyglądać dla lasek. Każdy kupiony ciuch sprawia ci przyjemność. Myślisz jak się w to ubiorę, to mnie będą panny obcinać. Ale nagle spotykasz dziewczynę ze swoich marzeń. Piękniejszą od wyobrażeń, mądrą i wierną. No i w tobie zakochaną. W tobie w twojej osobowości a nie w twoim wykreowanym wyglądzie. Ty ją też kochasz i nie patrzysz już na inne. To powiedz mi czy dalej z taką samą przyjemnością kupował byś ciuchy. Pewno patrzył byś, by były praktyczne. Jak by był praktyczny i ładny ciuch, to też byś kupił. Ale emocje zakupów wobec wielkiej miłości poszły by na drugi plan. Medytacja lub trans bez myśli, kontaktuje człowieka z jakimś absolutem. Religie teistyczne nazwą to Bogiem. Dotkniecie tego powoduje, że wracasz do codzienności innym szczęśliwszym człowiekiem. Z tego co napisałem mogło by wynikać iż by dostać się na szczyt można wybrać którą kolwiek z religii. Ale tak nie jest. I wprawdzie ze względów kulturowych, czy też praktycznych powinno wybrać się religię w której się człowiek urodził, ale to w naszym wypadku się nie sprawdza. Na szczyt tej samej góry prowadzą różne ścieżki. Jedne łatwe i przepróbowane, inne kręte i strome. A są i takie ścieżki z których szczyt widać a dojść się tam, nimi nie da. I taka jest droga kościoła katolickiego. Jezus wprawdzie wyznaczył prostą drogę, ale kościół skierował ją celowo, dla własnych korzyści na manowce już 1500 lat temu. W KK nie ma medytacji. Została zlikwidowana. Zastąpiono ją modlitwą, która nie działa. Nie wprowadza na szczyt.

      Usuń
    10. . Gwoli ścisłości od niedawna, nieliczne zakony powracają do nauczanej przez Jezusa medytacji. Nazywają ją modlitwą serca. Lecz po 1500 przerwie zagubili metody i raczkują. Poza tym są tępieni przez Watykan. Do nauki medytacji konieczna jest nieprzerwana linia przekazu. Czyli to by nauki nie zatarły się i nie zmieniły przez wieki, a nauczyciele praktykowali je sami. Wiedzieli o czym nauczają z własnego doświadczenia. Konieczne jest to by nauki z najwyższego poziomu, były dostępne dla wszystkich. Nie były ukrywane. Judaizm ukrywa nauki kabały. Islam ukrywa metody derwiszów. Buddyzm zrządzeniem losu, stał się religią otwartą. W Tybecie, linia przekazu przetrwała nienaruszona od setek lat . Kiedy Chińczycy w 50 tych latach XX wieku opanowali Tybet, zaczęli likwidować klasztory. W tym okresie wielu znakomitych lamów dotarło do Europy i Ameryki. Dotarli też do Polski. Twoje pytanie czy Buddyzm i nauki Chrystusa da się połączyć na najwyższym poziomie. Otóż na najwyższym poziomie, kiedy tam się jest nie ma już żadnych treści, żadnych ideologii . Ten poziom daje nauki bez słów, każdemu kto tam zaszedł. I nieważne którą drogą. Natomiast na niższym poziomie nauk werbalnych nie zdajesz sobie sprawy jak bliskie były nauki Jezusa naukom Buddy. Jest nawet teoria, że Jezus a właściwie Issa przebywał długie lata w klasztorach buddyjskich. W czasie lat życia, o których nauki kościoła milczą. Jedno jest pewne Jezus był wielkim nauczycielem, tylko my nie mamy dostępu do jego nauk. Z poziomu wiedzy buddyjskiej widać dokładnie fragmenty nauk przekręconych i błędnie interpretowanych. W kazaniu na górze Jezus mówi „ Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” a kimże są ci cisi. No przecież nie milczkami. Kościół przyparty do muru, komentuje, że skromni. Wiedząc o potędze cichości myśli i o tym , że Chrystus nauczał prawdziwej modlitwy, że św Mateusz nauczał „ na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie”, można mieć inny obraz nauk Jezusa.

      Usuń
    11. Gdybyśmy mieli usystematyzować to, co jest celem Buddyzmu, bezmyślność, która pozwoli uwolnić się od cierpienia? Dobrze zrozumiałem? W Chrześcijaństwie na najwyższym poziomie też chodzi o bezmyślność? A może jednak nie może chodzi o myśl miłosną! To różni w mojej ocenie buddyzm od chrześcijaństwa, być wolnym w buddyzmie to również być wolnym od miłości, w chrześcijaństwie chyba jest odwrotnie wolnym być to znaczy wolnym być do miłości, nie bezmyślnej, ale osobowej. Tak w dużym skrócie. Potwierdza to raczej obserwacja socjo i antropologiczna, która wręcz czasem stwierdza, że nie ma człowieka poza społeczeństwem, a istotą społeczeństwa są właśnie relacje między jego członkami, które ze względu na różnorodność nie mogę być bezmyślne. Wydaje mi się, że w tym różni się buddyzm od chrześcijaństwa, że w buddyzmie, o to ja oświecony, wolny od pożądań jestem doskonały i nic mi nie potrzeba. Nie mam pragnień jest tylko nirwana -tj. zgaśnięcie zdaje się...? A w chrześcijaństwie chodzi o to, że ja żyję, nie dlatego, że chcę żyć dla siebie, ale chcę żyć dla ciebie... Miłość w moim odczuciu jest jedyną siłą usprawiedliwiającą i uzdalniającą do życia wiecznego. Inaczej ono nie ma sensu. Bo jeśli nie ma w nirwanie emocji, nawet tak strasznej jak strach przed Bogiem :p hahaha to zaczyna życie w takim stanie zionąć nudą. Inaczej, jeśli nie żyję dla siebie, a dla kogoś, wtedy zawsze będę gotowy do życia by służyć sobą drugiej osobie, czy osobom. Podświadomie czuć, że tylko taki obieg energii nie zużyje nigdy wieczności. Cała reszta to chłam :( niestety. Tego nauczał Jezus, by stawać się doskonałym jak On, czyli stawać się miłością, a nie by po prostu stawać się doskonałym, jako byt wolny od przywiązań. Medytacje są tylko narzędziem, celem nie jest poznanie i rozpoznanie świata, ale celem jest miłość, a cała reszta to tło. Tym już tylko różni się chrześcijaństwo od buddyzmu, a różnic jest znacznie więcej... Nie chodzi o kult, ale o miejsce człowieka we wszechświecie, jeśli jest człowiek centrum wszechświata, to zostanie on osamotniony, stworzy piekło nudy i nie w nirwanie, a w rozpaczy trwać będzie. Sam wolny od przywiązań tęsknić będzie za nimi.

      Taki tam obraz, który może dowodzić słuszności takiej perspektywy: Bóg stworzył świat, tak jak stworzył, ale go stworzył, czyli ustalił granice, prawa i czas. Po co to zrobił, każdy bowiem akt stwórczy, wiem, bo jestem artystą, to akt samoograniczenia, to akt inny niż nirwana, a jednak piękny! Każde dzieło, mogłoby być doskonalsze, gdyby nie powstało tak jak powstało, gdyby było tylko myślą, albo nie, gdyby tylko było potencjałem, nawet nie myślą. A jednak bez samoograniczenia nieskończoności możliwości nigdy by nie powstało, nigdy by pięknem nie ucieszyło...
      Po za tym skąd wiedza na temat tego, jak to jest po śmierci, czy po oświeceniu, być może jeszcze za życia? Budda jest tak samo wiarygodny jak Jezus? Przecież nawet jeśli na najwyższym poziomie nie ma miedzy nimi różnic, to objawili się na takim, a nie innym poziomie, gdzie bez liku jest tych różnic.

      Tak słyszałem ten pogląd jakoby Jezus przez jakiś czas praktykował buddyzm, ale puki co nie ma na to dowodów. Za to socjotechnicznie jest to wspaniała teza PR dla buddyzmu. W odwrotną stronę nie miała by już takiego wzięcia, np.: że Budda został oświecony przez Jezusa, zanim ten jeszcze pojawił się na ziemi! Dlaczego tak, bo to Jezus jest najsilniejszą osobowością religijną świata. Kryterium? Jego kontrowersyjność, wzbudzanie skrajnych emocji, zwalczanie i gloryfikowanie, wpływ na świat, jego społeczny kształt, kulturę itd… Jezus jest najsilniejszą osobowością religijną świata i twórcy tej opinii wykorzystali to, dla podbudowania atrakcyjności Buddyzmu, bo niejako przygarniając Jezusa, faktycznie ogrzewają Buddyzm w jego chwale. No bo jak, Buddyzm jest gorszy skoro Jezus go praktykował? :)

      Tyle przyszło mi teraz do głowy :) i ciesze się na tę dyskusję :) ...

      Usuń
    12. Co do dyskusji cię nie zawiodę, ale obawiam się, że nie mam talentu do tłumaczenia ,bo ty nic dotąd nie zrozumiałeś. Jeżeli można w ogóle postawić pytanie jaki jest cel religii, to myślę że dobrą odpowiedzią jest, że ten co do religii się ucieka, szuka w niej szczęścia za życia, spokojnej śmierci i szczęścia po śmierci. Bez względu kim będzie po śmierci ten co teraz religii szuka. I jaka będzie tożsamość tego po śmierci z tym przed śmiercią. I tak jest z wszystkimi religiami. Ateizm nie szuka szczęścia po śmierci i recepty na umieranie też nie ma. Wbrew twoim opiniom nie można go jako religię uważać. Jest atyreligią. Wiec celem buddyzmu nie jest bezmyślność jak to niefortunnie napisałeś. Stan bez myśli jest tylko narzędziem, a właściwie warsztatem w którym tylko możliwe są tak generalne zmiany jak przeobrażenie sposobu odczuwania świata. Mówisz, że Chrystus nauczał miłości. To prawda gdyż wiedział jak to zrobić, by miłość wypełniła tych którzy poddają się naukom. Wiedział że na poziomie nauk, na poziomie werbalnym; nie da się wypełnić słuchaczy miłością. Ty wiesz to także. Wiesz z dwóch życiowych doświadczeń. Z obserwacji siebie i innych. Miłości nie da się zaszczepić żadnym słowem. Nie da się kochać nikogo, dlatego, że w procesie myślowym i logicznym dochodzisz do wniosku, że wartałoby. Żebym był nie winem jakim mówcą i jakich argumentów używał, to nie pokochasz, zachwalanej przeze mnie Zosi, jak chcesz kochać Krysie. Tak samo jest z miłością do bliźniego. Kochasz go albo nie. Miłość nie jest regulowalna w przestrzeni jawy życia. To powinieneś zauważyć po sobie. Patrząc na innych wokół siebie, zauważyłeś jaki jest stan miłości do bliźniego, pomimo 1500 lat nauk kościoła. Popatrz na okropieństwa i wojny i popatrz na swoich sąsiadów i ich stan prawdziwej, miłości bliźniego. No to chyba te nauki kościoła nic nie dają? Wiedział o tym Chrystus, nauczał ale wskazywał też realną przestrzeń, warsztat, w którym zachodzą zmiany na poziomie odczuwania świata, w tym miłości bliźniego. Kościół świadomie wyciął medytacje, bo nie chciał, by jego wierni byli doskonali. To nie jest w jego materialnym interesie.

      Usuń
    13. Dam przykład. Masz samochód ( to nasz umysł). Korzystasz z niego w przestrzeni zwykłego użytkowania. (to nasza codzienna jawa) samochód ma sto koni i zwykłe amortyzatory, ale ty chciałbyś mieć bolid. Bierzesz więc książki i czytasz nauki o czipowaniu sprężarki, luźnym wydechu, twardych amortyzatorach itd. (te nauki, to nauki KK) samochód dalej jeździ po ulicy, ty odebrałeś nauki, ale koni mu od tego nie przybyło. Powiem więcej, ubyło mu bo z naukami w głowie jeździsz już dwunasty rok. I póki nie wjedziesz do warsztatu to twoje odebrane nauki nic nie dają. Tylko przestrzeń warsztatu daje szanse na podrasowanie samochodu. KK wmawia ci że wystarczą same nauki. Adresu warsztatu nie wskazuje a nawet mówi, że nie wie co to warsztat.
      Buddyzm wskazuje ci ten warsztat już przy pierwszym kontakcie. A nauki etyczne, podobne zresztą do chrześcijańskich, są po to, byś nie zgnoił się za bardzo zanim wejdziesz do warsztatu, bo wtedy on nie zadziała. Warsztat przerabia twoje odczuwanie świata, jakby automatycznie. Bez twojego myślowego udziału. Jak gdyby cię namagnesowuje trwale, innym niż miałeś, ale zawsze tym samym sposobem odczuwania świata. No, nie za pierwszy razem. W skrócie nazwijmy go wysoce pozytywnym. W pakiecie są tam brak lgnięć i przywiązań, ale także miłość bliźniego. Buddyści którzy bywają w warsztacie są zawsze pełni miłości bliźniego. Są Bodhisattwami ( SPRAWDZ W WIKI ). I nie prawdą jest, że ci z głową po warsztatach to ich życie wionie nudą. Może tak wyglądać z poziomu zwykłego człowieka, który by być czymś zainteresowany potrzebuje tylko wstrząsających doznań. Dla tego co potrafi korzystać z medytacji, świat wygląda interesująco w każdym jego aspekcie. Tym samym żyje szczęśliwe i ciekawie, mówiąc w dużym skrócie. Przykładem tu niech będzie dwóch słuchających opery. Jeden głuchawy drugi dobrze słyszący. Głuchy słyszy tylko forte i cieszy się jak walą w kotły. Drugi delektuje się całością słysząc najcichsze pianissimo. W antrakcie głuchy pyta drugiego – panie kolego nie nudzi się pan kiedy jest cisza. Postawisz mi pewno takie zarzuty 1. Dlaczego uważasz że w chrześcijanach nie ma miłości, skoro ja wiem że jest. Jest we mnie jest w mojej dziewczynie. No i w Wojtku też. Odp. Oczywiście, że w chrześcijanach też zdarza się naturalna miłość bliźniego. Zdarza się w każdej nacji. Bywa częściej odczuwana u młodych ludzi i nazwać ją można entuzjazmem młodości. Reaguje ona na nauki kościoła o miłości, gdyż słowa dotykają tego co jest w twoim wnętrzu. Ale nauki nie powodują trwałego namagnesowania. Z wiekiem entuzjazm zanika.

      Usuń
    14. Czasem nie, ale to nie nauki spowodowały, ale to co było w człowieku wcześniej. Gdyby było inaczej, to świat wokół nas od kilkuset lat byłby bez skazy. Zarzut 2. Dlaczego w takim razie w krajach gdzie wyznają buddyzm, są też wojny i ludzie bywają okrutni. Odp. Wiele krajów pozornie buddyjskich odeszło od głębokiego buddyzmu poprzez reżim rządowy. ( Chiny, Wietnam itd ) Zachowała się tam głównie sfera ceremonialna w różnym zakresie. Niektóre kraje przekształciły nauki Buddy właściwie w inne religie (Japonia). Ich medytacja nie jest medytacją bez formy(myśli) a jest medytacją uwagi ( o tym kiedy indziej ). Mówiąc na skróty med. uwagi ma w pakiecie znacznie mniej współczucia. W krajach gdzie zachowała się linia przekazu, także większość nie potrafi medytować, bo to nie takie łatwe jak jazda windą. Jedno jest pewne. Buddyzm jako religia nigdy nie wywołał żadnej wojny religijnej. Nie wspomagał też w jakikolwiek sposób, żadnych agresywnych działań na jakąkolwiek skalę. Nie można powiedzieć tego o KK, o którego okrucieństwach spisano całe tomy. Reasumując nie da się powiedzieć które nauki Buddy czy Jezusa są lepsze. Tylko że do wszystkich nauk Buddy masz dostęp, nawet w swoim Tel kom. A w kościele nigdy nie słyszałeś nauk Jezusa. I nie zapowiada się byś usłyszał.

      Usuń
    15. Znowu na dwie części:

      Założyłeś wynika z kontekstu tego, co piszesz, że jestem młody, założyłeś, że jestem szukającym, że niekoniecznie jestem nauczycielem ;)... Ok :)
      Wrócę do tego, od czego zacząłem, pisząc otwarcie do Pana Krzysztofa:

      UWOLNIĆ BOGA OD RELIGII - Pana postulat!
      Panie Krzysztofie, jaka jest etymologia słowa religia? Czy w świetle etymologicznego rozumienia RELIGII da się uwolnić BOGA od niej?

      UWOLNIĆ BOGA OD RELIGII, czy aby takie stawianie sprawy nie jest błędem semantycznym?

      Choć trudno jednoznacznie dokonać analizy etymologicznej słowa religia, to jednak na czoło wysuwają się interpretacje akcentujące związek z bytem transcendentnym. W tym kontekście zaczyna być trudno nazwać Buddyzm religią!

      Właściwie religijny chrześcijanin, nie szuka szczęścia doczesnego – NIE POWINIEN! Nie szuka spokojnej śmierci, ani nie powinien również szukać szczęścia po śmierci :)

      TAK, TAK, czyli inaczej niż Buddysta z tego, co ty opisujesz!!!

      Świadomy chrześcijanin szuka Boga i Jego woli, zawierzając siebie Jemu. A może to bezpiecznie zrobić, bo miłość jest więzią służebną, ofiarną, gdzie moje ja przestaje mieć znaczenie, a zaczyna mieć znaczenie Twoje ja! Tak było z Chrystusem:

      On, istniejąc w postaci Bożej,
      nie skorzystał ze sposobności,
      aby na równi być z Bogiem,
      lecz ogołocił samego siebie,
      przyjąwszy postać sługi,
      stawszy się podobnym do ludzi.
      A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka,
      uniżył samego siebie,
      stawszy się posłusznym aż do śmierci -
      i to śmierci krzyżowej.

      Stał się sługą z miłości!!!!

      Jako nauczyciel inny niż Budda, wskazał drogę inną niż Budda. Nie uciekał od cierpienia, ale z miłości się jemu poddał. Tego nauczał! Nie szukał medytacji, ale modlitwy, rozmowy z Bogiem. Nie szukał szczęśliwego życia, ani spokojnej śmierci, ani, możemy założyć (taki jego profil osobowościowy) nie szukał specjalnie spokoju po śmierci. Co nie znaczy, że go nie ma, czy nie będzie miał. Ale jego aktywność nacechowana była szukaniem człowieka!!!

      Całkowicie inna nauka niż Buddy. Przecząca jemu. Nie sposób jej pogodzić w punkcie, który mówi o osobowym Bogu, stwórcy wszechświata, który jest tak różny od nirwany, że aż trudno uwierzyć, że są ludzie, którzy dostrzegają możliwość unifikacji (tacy BAHAIŚCI).

      Takie rozumowanie, każe z całą stanowczością twierdzić, że nie znają oni Jezusa. Nie wiedzą, kim był, co zrobił, jak to zrobił i po co!

      Usuń
    16. Druga:

      Fakt, w świecie zachodnim dużo przemocy, ale nie czarujmy się, wynikała ona nie z pobudek religijnych, ale z chciwości, a religia była jedynie fasadą. Jezus nie łudził spokojnym dostatnim, życiem, wiedział, że tak nie będzie i ostrzegał przed tym. A Jego nauczanie w tym względzie dotyczyło postawy, jaką człowiek powinien przyjąć.
      Będzie źle, bo natura ludzka jest grzeszna, ale ty człowieku, który poznałeś Jezusa, co zrobisz? Ulegniesz światu, czy przylgniesz do Jezusa, bo tylko on jest wstanie ciebie zbawić? Wyrok nad światem zapadł. Nie pozostanie kamień na kamieniu. Dlaczego się dziwić, że tyle zła jest po stronie zachodniej cywilizacji, kiedy Jezus powiedział:

      Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.

      Co nie znaczy, że Jezus namawia do zła, wręcz przeciwnie, ale wie, że natura ludzka jest przez grzech upadła i takie środowisko jest konsekwencją czynów tej natury, ale w takim właśnie środowisku okaże się, kto z nim (JEZUSEM), a kto przeciw niemu.

      Tak w skrócie... :)

      Wybacz, ale to Ty nie rozumiesz tego, co się dzieje! Możesz nie lubić KK i w wielu przypadkach będzie to uzasadnione, Luter też miał pretensje, ale tylko KK jest depozytariuszem Woli Jezusa, i Luter popełnił błąd apostazji, zamiast z miłości do Jezusa zwalczać patologie w kościele, ale wewnątrz kościoła, a nie z zewnątrz. Bo by kościół trwał było wolą Boga, nawet jak :( PATOLA.

      Z tą patologią to też nie przesadzajmy, bo statystycznie, aż tak nie różni się od innych instytucji! Wszędzie do głosu dochodzi podobna natura ludzka i wszędzie są wypaczenia. Nie usprawiedliwiam, potępiam, ale na takiej samej zasadzie, jak każdą patologię w każdej instytucji!! Nie ma uczciwych podstaw i sensu traktować Kościół Katolicki inaczej!!!

      Ja wiem, że Buddyście ciężko to się słucha :) ... Ale KK to nie taki diabeł jak go malują :) buhahaha Buddyzm i Ateizm ma więcej wad niż KK wywołał wojen :( Buddyzm i Ateizm nie rozumie stworzenia.
      Ja nie domagam się przyjęcia tego na wiarę, ale pokazuję, że są argumenty z pogranicza nauki i filozofii, które ukazują potencjał, jaki drzemie w pojęciu Boga!!! Bóg jest prawdopodobny, bo człowiek dąży po przez metodę naukową, do przymiotów Boskich - Wiedzy, Mocy, Nieśmiertelności. I metoda naukowa, kiedyś może mu pozwolić na bycie jak Bóg, więc byt, jakim jest Bóg jest możliwy i prawdopodobny. Ja to zwykłem mówić, że najwyższym etapem Darwinowskiej ewolucji, będzie człowiek, który posiądzie przymioty Boskie :) BĘDZIE JAK BÓG!!!

      Nie nakłaniam do KK, ale do krytycznego myślenia nad tym, co jest bardziej prawdopodobne to, że Bóg jest, czy go nie ma w oparciu o właściwe rozumienie podstawowych pojęć, a nie emocjonalnych uprzedzeń do KK i w zasadzie do całegochrześcijaństwa!!!

      Tyle dziś...

      Usuń
    17. Jarku przepraszam. Rzeczywiście wziąłem cię za kogoś innego. Teraz po ostatnim poście widzę, żeś nauczyciel. Powiem więcej, miałbym wrażenie, że jesteś zakamuflowanym na tym forum księdzem , gdyby nie wpis ojciec i mąż . Jednak, dalece retoryką kleru przesiąkłeś. Retoryką specyficzną, która często wnioski generalne wyciąga, z prawd specjalnie dla tego wniosku wczesz niej uszykowanych. Takiej logiki potrzebuje KK. Logiki, gdzie dziury łata się dogmatami i tajemnicą wiary. Kościół potrzebuje słów i opowieści. Tylko słowne są nauki, tylko słowne są modlitwy. To poziom z jakiego działa kościół. I to nie daje rezultatów. „Po owocach ich poznacie”. Bez poziomu wyższego słowa nie działają. 60 lat żyje wśród praktykujących chrześcijan i widzę że nic nie zmienia. Są tak samo skrępowani przywiązaniami do rzeczy, są tak samo dumni, gniewni i zazdrośni. Odbierają słowne nauki kościelne, spełniają ceremoniały i nic. Jeżeli powiesz, że jest inaczej, to wszyscy będą wiedzieć, że mijasz się z prawdą. Mam porównanie. Nie przez całe życie byłem buddystą. Wiem jaki wpływ miała na mnie medytacja. Byłem poplątany i wszystkie wymienione wyżej uczucia, rządziły moim życiem. Byłem nieszczęśliwy. Usłyszałem buddyjskie nauki o etycznym i mądrym sposobie życia i o poglądzie na świat. Posiadłem wiedzę intelektualnie. Część rozumiałem, część nie chciała pomieścić mi się w głowie, było dla mnie abstrakcyjna. W tym okresie, nic nie zmieniło się w sposobie mojego życia. Po pewnym czasie odebrałem nauki jak medytować. Próbowałem wielokrotnie. Nie wychodziło. Kiedyś zaskoczyło po raz pierwszy i tak jest do dzisiaj. Od tego czasu wszystko zaczęło się zmieniać. Wszystkie niezrozumiałe nauki, nagle poukładały się zrozumiałą całość. Zmieniło się moje życie. Jestem szczęśliwy. Kocham wszelkie stworzenie. Żyje skromnie, ale w rytmie wszechświata. Znam tysiące buddystów Polaków. To normalni przeciętni ludzie, z różnych grup społecznych. Statystycznie powinni być tak samo uczuciowo pomieszani jak podobna grupa katolików. Wyniki jednak są diametralnie odmienne. Przeważająca część z nich, żyje w szczęściu i harmonii z światem. Mówisz, że nie lubię KK. To nie jest uczucie nie lubienia. To oparta na faktach, negatywna ocena; jego roli w dziejach ludzkości . I mówię tu tylko o instytucji. Z punktu widzenia miłości do bliźniego, by użyć twojej terminologii katolicy są mi bliżsi, niż buddyści. Bliżsi bo mam dla nich więcej współczucia. Widzę ze swojego poziomu targające nimi przeszkadzające uczucia i wiem że nikt im nie pomoże. Kościół nie daje im szansy na lepsze odrodzenie.

      Usuń
    18. . A właśnie tak a pro po. Jesteś jak widać biegły w sprawach kościoła i w pełni się z nim identyfikujesz. No to jak cię tu mamy proszę odpowiedz na parę pytań .Co w chrześcijaństwie z reinkarnacją, której wyznawania zakazał, dopiero V sobór. Ale, głównie co z modlitwą serca, która identyczna z medytacją, była stosowana przez chrześcijan jeszcze 500 lat po śmierci Chrystusa. Dlaczego ją zabroniono i czemu teraz kiedy odradza się w niektórych klasztorach katolickich, jest tak tępiona przez hierarchów.
      Chciałbym wyczerpująco odpowiedzieć na troje wpisy, więc myślę ,że opatrzenie komentarzem twoich wpisów uważam za najlepsze
      1.Choć trudno jednoznacznie dokonać analizy etymologicznej słowa religia, to jednak na czoło wysuwają się interpretacje akcentujące związek z bytem transcendentnym. W tym kontekście zaczyna być trudno nazwać Buddyzm religią! KOM. Byt transcendentny, wg definicji to taki który wykracza poza możliwość poznania przy pomocy 5 zmysłów. I nie jest to koniecznie Bóg osobowy Więc ta definicja nie przeszkadza być buddyzmowi religią. Mniejsza z tym nie warto się tu spierać 2. Właściwie religijny chrześcijanin, nie szuka szczęścia doczesnego – NIE POWINIEN! Nie szuka spokojnej śmierci, ani nie powinien również szukać szczęścia po śmierci :) Świadomy chrześcijanin szuka Boga i Jego woli, zawierzając siebie Jemu. A może to bezpiecznie zrobić, bo miłość jest więzią służebną, ofiarną, gdzie moje ja przestaje mieć znaczenie, a zaczyna mieć znaczenie Twoje ja! Tak było z Chrystusem. KOM. Straszna i niedobra to religia, która wiernym nakazuje być nieszczęśliwym” NIE POWINIEN”. Pozwolisz, że zapytam. A jak ten chrześcijanin będzie bezpieczny w Bogu, to wtedy dalej będzie nieszczęśliwy, czy może będzie szczęśliwy? Z własnych 60 lat na ziemi wiem na pewno, że nie spotkałem ani jednej istoty, która chciała by być nieszczęśliwa. 3. (Jezus) Nie szukał medytacji, ale modlitwy, rozmowy z Bogiem. KOM. A niby skąd to wiesz, tak powiedziane było na rekolekcjach ? Mateusz 6,7-15 Jezus powiedział uczniom swoim Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. To oczywista nauka medytacji. Mnisi chrześcijańscy Ojcowie pustyni jeszcze 300 lat po śmierci Chrystusa medytowali 4. Fakt, w świecie zachodnim dużo przemocy, ale nie czarujmy się, wynikała ona nie z pobudek religijnych, ale z chciwości, a religia była jedynie fasadą. KOM. Chciwość to pokłosie nieskutecznych nauk kościoła, piszę o tym szeroko w innym poście na tym forum.

      Usuń
    19. 5. Wybacz, ale to Ty nie rozumiesz tego, co się dzieje! Możesz nie lubić KK i w wielu przypadkach będzie to uzasadnione, Luter też miał pretensje, ale tylko KK jest depozytariuszem Woli Jezusa, i Luter popełnił błąd apostazji, zamiast z miłości do Jezusa zwalczać patologie w kościele, ale wewnątrz kościoła, a nie z zewnątrz. Bo by kościół trwał było wolą Boga. KOM. Z tym KK jako depozytariuszem woli Jezusa i wolą Boga by KK trwał, to świetny numer . Każdy by taki chciał. Niemniej wolałbym to widzieć notarialnie potwierdzone przez Boga. A z Lutrem . Luter nie był taki głupi by wewnątrz załatwiać swoje jak nazywasz pretensje. Chciał umrzeć śmiercią naturalną. 100 lat wcześniej kościół spalił na stosie takiego jak on Husa, który chciał wewnętrznie, na Soborze w Konstancji załatwić swoje pretensje. Negował on Boskie pochodzenie władzy Papieża. Pewno też chciał aktu notarialnego. 6. Z tą patologią to też nie przesadzajmy, bo statystycznie, aż tak nie różni się od innych instytucji! Wszędzie do głosu dochodzi podobna natura ludzka i wszędzie są wypaczenia. Nie usprawiedliwiam, potępiam, ale na takiej samej zasadzie, jak każdą patologię w każdej instytucji!! Nie ma uczciwych podstaw i sensu traktować Kościół Katolicki inaczej!!! KOM. No teraz drogi Jarku to ty przesadzasz Kościół nie jest, żadną inną instytucją, ale jak sam piszesz namiestnikiem Boga na ziemi. Czy chciałeś powiedzieć jaki Bóg taki kościół czy odwrotnie. O patologiach kościoła można mówić tylko w czasie kiedy nie popełniał zbrodni. Ja nie mam czasu o tym pisać. Może ktoś z forum podrzuci ci literaturę. Myślę, że nie zdążysz przeczytać przez jedne wakacje. 7. Buddyzm i Ateizm ma więcej wad niż KK wywołał wojen :( Buddyzm i Ateizm nie rozumie stworzenia. KOM. Za ateizm nie będę się wypowiadał, a o buddyzmie to niby skąd wiesz. Nie można oceniać czegoś czego kompletnie się nie zna i nie rozumie. Widzisz ja w chrześcijaństwie obracam się od 60 lat. A ty o buddyzmie przeczytałeś w jakimś bryku, lub w gazetce niedzielnej.

      Usuń
    20. Zresztą sam Papierz JPII autorytatywnie wypowiadał się o buddyzmie i pisał bez zrozumienia , to dlaczego ty masz być lepszy. W kwestii stworzenia, którą z imienia wywołałeś to muszę ci powiedzieć, że nauki buddyjskie mają na celu rozwiązanie problemów od początku ich powstania, podczas gdy podejście chrześcijańskie zawiera się w kontekście opisanym przez objawienia. W konsekwencji, nauki buddyjskie podkreślają sztuczną naturę konceptualnych różnic oraz to, jak osiągnąć wolność od takich uprzedzeń, podczas gdy nauki chrześcijańskie koncentrują się na wpojeniu wiary i obronie fundamentalnych dogmatów. Chrześcijański punkt widzenia sprowadza nauki buddyjskie do problemu stworzenia i jego wartości, pomimo tego, że w istocie nauki buddyjskie koncentrują się na bezpośrednim doświadczeniu rzeczywistości poza i przed pojęciem stworzenia. Powiedzieć, że Budda był za lub przeciw stworzeniu jest zwykłym niezrozumieniem tego punktu nauk buddyjskich. 8. Nie nakłaniam do KK, ale do krytycznego myślenia nad tym, co jest bardziej prawdopodobne to, że Bóg jest, czy go nie ma w oparciu o właściwe rozumienie podstawowych pojęć, a nie emocjonalnych uprzedzeń do KK i w zasadzie do całego chrześcijaństwa!!! KOM. To bardzo nieuprawnione twierdzenie, wynikający z prezentowanego też przez KK poglądu iż KK to całe chrześcijaństwo. A o moich uprzedzeniach pisałem wyżej. Natomiast moje krytyczne myślenie o istnieniu czy nie istnieniu Boga sprowadza się do następującego rozważania. W przeciwieństwie do buddyzmu, chrześcijańska teologia oparta jest na koncepcji istnienia BOGA, który jest rzeczywistością absolutną, bez względu na niewystarczającą referencyjność takiej koncepcji. Gdy ktoś napotka w życiu cierpienie lub tragiczne zdarzenia wiara religijna jest w stanie pomóc mu w przejściu przez trudne doświadczenia i daje poczucie opieki, wsparcia i mocy. Trudno jest jednak pojąć dlaczego wszechmocny Bóg, który wyraża swą miłość do ludzkości, miał by dopuścić istnienie cierpienie i zła. KK może oferować wyjaśnienia o potrzebie istnienia wolnej woli, która umożliwia pełny wybór miłości bożej ponad wszystko inne, lub też o grzechu pierworodnym istoty stworzonej, która sprzeciwiła się stwórcy, albo o wszechmocy Boga, która wyraża się właśnie poprzez ofiarowanie swego syna na męki i cierpienia dla zbawienia świata. Dlaczego jednak nienarodzone dzieci maja ginąć w wyniku aborcji? Czy to tez jest wola boga? Czy takie dzieci maja wolną wolę? Dokąd wędrują po śmierci? Nie można się oprzeć refleksji na temat pochodzenia takich pytań. Czy są one rezultatem niekompletnego nauczania religijnego czy trudnościami wynikającymi z niedoskonałości teologicznych dogmatów.


      Usuń
    21. Pierwsza część:

      :) Wchodzimy na inny poziom :) OK!

      Różnic interpretacyjnych jest bez liku! Fakt - jest potężny galimatias w świecie religii, stąd nie zgodzisz się ze mną, że istnieje potrzeba uporządkowania?

      Ja wolę zaczynać od Ateizmu, bo jest jakby nieobciążony ideowo. KK ma burzliwą, bogatą, historię - to fakt.

      Zbyt szybko jednak ludzie jemu nie przychylni ją potępiają :(

      Teraz tylko napomknę, bo Jan Hus, to klasyk w ataku na kościół. Fakt historyczny, nie KK spalił Jana Husa, co więcej Prawo Kanoniczne w średniowieczu nie przewidywało kary śmierci. W bardzo ciężkich przypadkach dotyczących najczęściej zatwardziałych heretyków lub szczególnie niebezpiecznych, przekazywano ich władzy świeckiej – PRAWU ŚWIECKIEMU, które za takie przestępstwa przewidywało karę śmierci przez spalenie. Dla władzy świeckiej herezja była groźnym przestępstwem, które zazwyczaj pociągało za sobą niebezpieczne konsekwencje społeczne i polityczne, stąd surowość rozprawiania się z tym.

      Pytanie, dlaczego władze świeckie uznały Jana Husa za szczególnie niebezpiecznego. Ale żeby na to odpowiedzieć, należałoby zacząć od przestudiowania, kim był John Wyclif, co miał za uszami i jaki sposób wpłynął na Janka. Nie wiem, co za źródła czytasz...

      Z typowych nieprawd głoszonych o Janku to:

      1. XIXw ze względu na argumentację mającą wspomóc tworzenie się narodu czeskiego zmieniono jego miejsce urodzenia z Husineczu pod Kleczanami na Husinecz koło Prachatic. To pierwsze miejsce nie nadawało się na miejsce pielgrzymek sympatyków Husa, od taka mała modyfikacja.
      2. Rysowano go, jako wybitny umysł i talent, w tamtym czasie, najlepszego uniwersytetu w środkowej Europie. Uniwersytet Karola IV. A prawda była taka, że był przeciętnie zdolny w grupie rówieśniczej. Ale był uparty jak to Czech ;) Źródła wskazują, że wstępując na uniwersytet był wśród bakałarzy (1393 r.) na szóstym miejscu na 22, a kończąc studia (w 1396 r.) był dziesiąty na szesnastu magistrów. Nie mniej potrzeba było stworzyć mit, ikonę racji przeciw klerykalnych.

      Historycznie zrobił karierę! Był min. spowiednikiem Królowej Zofii. I tu zaczyna się ciekawie: Głosił ubóstwo kościoła i zakonów, sam się wyłączając z pod konieczności dostosowania do swoich nauk. Austriacki biograf Husa V. Flajshans stwierdził, że dochody Husa porównywalne są do rocznego uposażenia posła cesarskiego w parlamencie Austro-Węgierskim. Na drugiej szali można postawić św. Franciszka, w tym złym bardzo kościele!

      Był też sprytny, jak na uniwersytecie zorientowano się, co głosi można było go usunąć, zwłaszcza, że Niemcy (wykładowcy, którym się bardzo nie podobało to, co głosi) posiadali 3 głosy przeciw jednemu czeskiemu, ale cwaniak przekonał Mikulasza Augustina, któremu udało się wpłynąć na króla Wacława, by odebrać głosy Niemcom w myśl, to akcentuje, bo mam specyficzny stosunek do demokracji ;) hahaha, ale to na inną opowieść, demokratyzacji czeskiej zwierzchności. Skądinąd słuszny postulat, posłużył Husowi do ocalenia posadki i 4 liter na uczelni. Tyle tylko, że to było intencją Husa, a nie troska o demokrację na uczelni, inaczej optowałby za tym wcześniej, a nie, kiedy grunt mu się palił i posadkę mógł stracić! Poczuł się po tym mocniejszy, już nie tylko na uczelni, ale i z ambony głosił mutację poglądów Wiclifa. Ceną było odpływ wybitnych wykładowców będących w konflikcie z Husem na uniwersytety w tym naszą akademie w Krakowie :) I wygląda na to, że Hus nam się dobrze tym przyczynił, bo akademia rozkwitła!!!! Nie jest prawdą, że był to konflikt narodowościowy, Czechy vs Niemcy, jak to niekiedy się czyta, był to spór religijny z katolikami. Przeciw Husowi wystąpił abp Zbynek, jego dawny mentor, któremu zawdzięczał bardzo dużo ze swych zaszczytów i godności, ale co tam, Janek broni tego, co ma i atakuje swego mentora :(

      Wybuchają zamieszki, a to już poważna sprawa. W ogóle historia jest bardzo ciekawa, bo sytuacja papiestwa w tym czasie była gorsząca i trudna, było dwóch papieży, chciano dobrze to rozwiązać i zrobiło się trzech papieży.

      Usuń
    22. Druga część:

      Historia się toczy i doprowadza do procesu Janka. Źródła nie pokazują jakoby był w tym czasie źle traktowany, mógł korespondować. Z jego listów to nie wynika itd.

      Cały proces zakończył się po próbach wyperswadowania Jankowi głupot uznaniem go za heretyka. Trzeba pamiętać, że z zachowanych źródeł wynika, że motał się chłopak, że wypierał się swoich słów całkiem lub częściowo, że grał na zwłokę licząc na fiasko soboru itp.

      I jaka przez kościół została nałożona na niego kara:

      6 czerwca 1415 r. wyklęto go, jako heretyka, uznano go za szerzyciela herezji Wyclifa, zdegradowano i nakazano spalić jego książki. Sobór orzekł, że od tej chwili nie ma z Husem nic wspólnego. Od tego momentu znajdował się on w mocy władzy świeckiej.
      Ja wiem, można go uznać, za jednego z oświeconych tamtych czasów, którzy dobrze diagnozował bolączki KK i potrzebę reformy, gdyby nie fakt, że sam nie zamierzał się do niej stosować, co dowodziło jego uposażenie i godności.
      Ja wiem, możemy tropić mroki instytucji, ale jestem przekonany, że spędzimy dużo godzin, może i twórczo, szukając źródeł i ich interpretacji do każdego zarzutu KK nie od dziś się z nimi spotykam. Jak trzeba to wykonamy tę tytaniczna pracę, by prześledzić niuanse historii Kościoła. Ale nie zależy mi na tym, by tu utknąć na długie tygodnie! Jan Hus niech będzie przykładem, tego, że nie każdy katolik to ignorant i nie orientuje się lepiej czy gorzej w historii kościoła.
      Ja proponuję inną drogę, drogę usystematyzowania pojęciowego, dlatego tak lubię ateizm, bo lubię budowanie tez w oparciu o rozum. Ateizm nie ma monopolu na to i jakoś nie czuję się głupszy uznając rozum i objawienie :) a nawet więcej, uznając tylko rozum, kiedy człowiek jest kaleką w kontekście prawdy, czuję się lepiej mogąc wyjść troszeczkę w obszary filozofii religijnej podbudowanej objawieniem.

      Dogmaty mają swoją rację bytu i potrafię to uargumentować, oczywiście z punktu mojego widzenia, co nie znaczy, że się ze mną zgodzisz, ale czy zarzucisz mi brak logiki?

      Usuń
    23. Jeszcze tylko nadmienię, że tak idealny obraz buddysty, który budujesz nie do końca odpowiada prawdzie ;) hahaha Podobne zarzuty jak do KK można wystawić przeciw Buddystom. Z tą różnicą, że KK jest na swoim terenie i lepiej poznany, a buddyzm jest jednak egzotyczny i mniej się o nim wie i nim interesuje w tej części świata. Jednak ma też wady wynikające z instytucjonalizacji wierzeń:

      Znalazłem w sieci taki o to fragment oceny buddyzmu i widzę w nim analogie do zarzutów przeciw KK. Ja się temu nie dziwię, nawet spodziewałem się tego:
      Wszystkie odłamy Buddyzmu mają na Zachodzie liczne szkoły i klasztory. Mimo, że działają one wewnątrz cywilizacji europejskiej i dla Europejczyków, w większości przypadków dominującą rolę odgrywają w nich emigranci z Azji, którzy prowadzą je zgodnie z regułami obowiązującymi w ich macierzystych społeczeństwach. Ich europejscy uczniowie często przejmują te reguły. W tradycyjnych zakonach i szkołach buddyjskich nie ma zatem miejsca dla demokracji, wolności myśli i działań, równouprawnienia kobiet, wolnej wymiany poglądów i kwestionowania autorytetów. Od studentów/nowicjantów oczekuje się absolutnego posłuszeństwa i ślepej wiary w doskonałość i mądrość nauczyciela i całkowitej, bezwarunkowej wierności dla instytucji. Nauczanie jest często prymitywne, bazowane na przemyśleniach i poglądach nauczyciela, wykładanych w chaotyczny sposób, bez planu i przygotowania. W niektórych przypadkach połączenie niekwestionowalnego autorytetu nauczyciela z dogmą religijną prowadzi do „prania" uczniowskich mózgów. Kwalifikacje i moralność nauczycieli są często bardzo wątpliwe. Jak we wszystkich hierarchicznych instytucjach typu religijnego, pozycja i stanowisko są bardziej zależne od talentów politycznych, bezwzględności, spolegliwości i obłudy, niż od zalet umysłu i charakteru. Nawet jeśli nauczyciel nie jest niemoralny, czy głupi, jego absolutna władza nad uczniami często prowadzi do korupcji. Równocześnie, kwestionowanie walorów czy charakteru nauczyciela jest traktowane jako sprzeniewierzenie się religii i tradycji. Drugie „zalecenie" Buddy: „Naucz się nie kłamać i nie obrażać mową", jest interpretowane jako zakaz mówienia o rzeczach mogących prowadzić do „utraty twarzy", czy autorytetu.
      Z powodu zaprogramowania społecznego i tradycji Europejczycy są źle przystosowani do buddyjskiego życia zakonnego. Zakony buddyjskie chętnie przyjmują europejskich nowicjuszy i uczniów, ale bardzo niewielu z nich jest w stanie dotrwać do wyświęcenia, tylko wyjątkowo osiągają pozycję nauczyciela i są z reguły traktowani podejrzliwie i z rezerwą.

      Nic nowego pod słońcem, ja to wiem dlatego szukam innego apologetycznego, bardziej uniwersalnego klucza, bo zdaję sobie sprawę, tak jak już starożytni myśliciele zdawali sobie sprawę, że istnieje tylko jedna Prawda. Na tej prostej zasadzie opiera się matematyka oraz logika.

      Tyle dziś :)

      Usuń
    24. A nie jeszcze jedno:) hahahah tu Cię zaskoczę.


      JPII sercem był przy ekumenizmie i trochę, w mojej ocenie, choć w dobrej trosce o jedność świata chrześcijańskiego, zagalopował się w rehabilitacji Husa i przeprosinach za inne błędy Kościoła, które nie zawsze były błedami, ale sprawa jedności była mu droga i tak uważał, że trzeba (dla mnie też jest droga, ale niekoniecznie tak bym postąpił). Natomiast faktem jest że nie wypowiadał tego ex cathedra!!! Zresztą chyba tylko raz w sprawie kapłaństwa kobiet wypowiedział się ex cathedra, więc nie będzie mi poczytane za herezję, że tu mam ciut odmienne zdanie od JPII

      Samo ex cathedra powinno ciebie "rozjuszyć" hahahaa bo to przecież dogmat... ale o tym innym razem.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    25. :) oj kusi mnie hahahahha!!!!

      Piszesz:

      Byt transcendentny, wg definicji to taki, który wykracza poza możliwość poznania przy pomocy 5 zmysłów. I nie jest to koniecznie Bóg osobowy, Więc ta definicja nie przeszkadza być buddyzmowi religią.
      Naprawdę nie jest to koniecznie Bóg?
      A co to jest?
      W Biblii, która jest moim Pismem Świętym, ale pomijając nawet to, autorzy piszę, że Bóg stworzył człowieka na podobieństwo swoje!!!
      Ja lubię odwracać sytuację :) hahaa taka moja natura.
      Bóg musi być podobny do człowieka, bo człowieka znam i jest on w swej istocie genialny :))) małe zadufanko!!!
      W czym podobny? Ano uparcie wrócę do przymiotów definiujących Boga: Wiedzy, Mocy, Nieśmiertelności i Wolnej woli. Czy transcendencja buddyjska, jest Wiedzącą świadomością, Mocna i Nieśmiertelna? Nawet, jeśli w niej ma udział człowiek można ją nazwać Boską ze względu na przymioty Boskie!! Na definicję w ich kontekście Boga!

      I tu moje pytanie, czy tak można opisać Boga? Byt, Wolny, Inteligentny, Mądry, Mocny, Nieśmiertelny? Bo według mnie to jest podstawa rozważań!!!!
      Ja tylko twierdzę, że Bóg, jako byt jest naturalną konsekwencją świata. Albo, jako człowiek, w myśl darwinowskiej ewolucji :) hahaaha, bo ma możliwość zdobywania wiedzy, a ta daje jej moc i potencjalnie szansę na nieśmiertelność.
      Albo, jako człowiek w myśl Buddyjską przez oświecenie, niekoniecznie metodą naukową, ale ku osiągnięciu tychże przymiotów!!!
      Chrześcijanin po prostu uznaje, że prymat tych przymiotów należy do inteligencji, która była przed człowiekiem i nie rości sobie prawa do nich. Wręcz uznaje to za szatańskie :p To jest ten sławetny grzech pierworodny!!! Będziecie jak Bóg, jeśli Boga porzucicie i zawierzycie poznaniu, które będie tylko waszym udziałem!!!!

      I jeszcze jedna różnica między Jezusem, a wszystkimi innymi „nauczycielami”!!! Zdaje się tylko w Jego przypadku nie było w jego życiu przełomu. Jakiegoś nawrócenia! Od początku był taki sam.
      Książe miał przełom , oświeciło go stał się Buddą, Mahomet podobnie itd… a Jezus nie!!! Co więcej Judaizm, który nie pała sympatią do KK w swych księgach już tysiące lat wcześniej przepowiada go!! To nie jest coś co można zignorować, na drodze poszukiwania prawdy!! Przynajmniej trzeba się temu przyjrzeć

      Usuń
    26. Idę już spać, ale jeszcze doprecyzuje :))))

      Związek, który jest podstawą w tłumaczeniu etymologicznym słowa religia, nie może być związkiem człowieka z człowiekiem, bo jest to ten sam poziom i nie musi realizować się na poziomie transcendentnym. A tak to wygląda w przypadku Buddyzmu. Ostatni poziom to nadal człowiek tylko oświecony.!!! Więc dlatego jest mi trudno uznać Buddyzm za religię!!!

      :))) Koniec dziś

      Usuń
    27. Przyznaje we wszystkkm ci racje śpij dobrze

      Usuń
    28. Jarku
      Boga nie możesz pojąć z poziomu myśli
      Może po to wchodziłeś na to forum, bym powiedział ci spróbój modlitwy jezusowej.Pozdrawiam Piotr

      Usuń
    29. Wszedłem na to forum, bo usłyszałem, jakie poglądy głosi Pan Pieczyński i zadziwiłem się, więc chciałem się dowiedzieć więcej, co go motywuje. Czyli z ciekawości człowieka... A potem odezwałeś się do mnie, dając mi, jako człowiekowi wierzącemu sposobność do przyznania się do mojej wiary :) Co nie znaczy, że na samym przyznaniu mi zależało, ale na merytorycznym uzasadnieniu, jak potrafię mojej wiary :))

      I tak np. Boga nie można pojąć z poziomu myśli. Dla mnie to konstrukt nie do zaakceptowania, bo jeśli nie z poziomu myśli to, z jakiego? Uczucie, wrażenie i wszystko, co dostarczają zmysly i umysł objawia się tylko myślą!!! Wszelkie wierzenia są oparte o myśl i nie jest to domena tylko chrześcijan!!! Nie ma czegoś takiego jak myśl Buddyjska?

      Z oficjalnego dokumentu:

      Kościół utrzymuje i naucza, że naturalnym światłem rozumu ludzkiego można z rzeczy stworzonych w sposób pewny poznać Boga, początek i cel wszystkich rzeczy"

      Jest to racjonalne podejście i takie lubię...

      Powoli myślę, że zbliżamy się do ściany ideowej :) No ja swój cel osiągnąłem, wywołany do tablicy przyjąłem postawę apologety :))) Ale dziękuję za dyskusję i pozdrawiam.

      Usuń
    30. Również dziękuję i odpowiem ci po buddyjsku, prosząc o brak komentarza. - Może jeszcze nie w tym życiu-

      Usuń
    31. Jest gorsza religia - KACZYZM

      Usuń
  24. "Gdyby drzwi percepcji były oczyszczone , każda rzecz jawiłaby się człowiekowi taka, jaka jest, nieskończona."- William Blake
    Gdyby tylko wiedział czym są i skąd się wzięły te "zanieczyszczenia"?

    A co gdy wiadomo już jak "oczyścić" te "drzwi percepcji"?
    Ja tą wiedzę znalazłem, zresztą nie tylko ja.
    Daję temu wyraz już od dłuższego czasu nie tylko na tym blogu ale i na innych forach również.
    Efekty są raczej mizerne ale też powód jest tym ,co tak trafnie ujął W.Blake.
    Wyleczyć można praktycznie każdą chorobę ale niestety nie każdego człowieka. Zaburzona percepcja, zanieczyszczenia nie pozwalają na wyjście poza dotychczasowy tryb myślenia.
    Wspólna praprzyczyna takiego stanu i sposób na wyjście z tego kręgu obłędu podana jest w dziełach Doktora Jana Kwaśniewskiego.
    "Równie trudno jest zrozumieć swoje własne "ja", jak spojrzeć w tył, nie oglądając się." mawiał Thoreau
    Kto idzie do przodu z odwróconą głową do tyłu ma wszelkie szanse na to ,że się potknie i przewróci.Tak nie można.
    Ileż to już takich zdarzeń miało miejsce w historii ludzkości?
    Wszelkie rozważania filozoficzne w takim układzie pozbawione są sensu bowiem prowadzą zawsze, jak dotychczas ,na manowce poznania-wiedzy.
    Z ludźmi nie ma tego problemu ,że nie mają wiedzy ,jedyny problem tkwi w tym ,że ich wiedza generalnie mija się z prawdą , mówiąc za klasykiem. Cokolwiek więcej niż prawda to nazbyt wiele ,i tego "więcej" mamy najwięcej a prawdy ,która jest szukamy mozoląc się na próżno.
    Proszę dokonać porównania niżej podanych cytatów;

    "Zaprawdę powiadam wam;Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego."-Łk.18.17.

    "Myślę ,że gdyby moje serce stało się tak czyste i niewinne jak serce dziecka,mógłbym doświadzcyć największego szczęścia."-Kitaro Nishida

    Czy ludzie dotychczas potrafią zrozumieć te dwa jednobrzmiące w sensie teksty? - pewnie nie , pytanie zasadnicze - dlaczego?
    Jak już napisałem ,odpowiedź jest w książkach DJK.

    " Ci co pragną niewielu rzeczy są najbliżej bogów."-Sokrates

    OdpowiedzUsuń
  25. Opty przyjacielu!! Skąd ty znsz tyle genialnych cytatów ? Znasz je na pamięć, czy masz ich jakiś spis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Mądrość mędrców i doświadczenia całych wieków zawierają się w cytatach."- B.Disraeli
      Wszystkiego po trochu, więcej w notatkach mniej w pamięci ale całkiem sporo. Czytało się i wypisywało co trzeba, i tak jest do dzisiaj.
      Nie da się wszystkiego spamiętać trzeba też wiedzieć gdzie wiedzy szukać.
      Ale nie cytaty są ważne ale treść nimi obudowana.

      Usuń
  26. Cytaty są genialne jak pasują do nasych treści. Inaczej to tylko cytaty

    OdpowiedzUsuń
  27. Coś zadziorny jesteś , jak Ci coś nie pasuje to napisz co.
    Czepiasz się, jak już Ci to ktoś napisał.
    Czy 2+2 nie jest już 4, czy czegoś nie doczytałem?
    Czep się Lilith lub Lilitu hehehe albo tez Głosu Erewania za przeproszeniem ,ha!?

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo mi przykro, ale musiałeś mnie coś źle zrozumieć. Nie miałem nic złego na myśli .Cytaty są genialne jak pasują do nasych treści. Inaczej to tylko cytaty - miałem na myśli to, że jak podzielasz ja i ty i wzystcy ogólnie zdanie jakiegoś autora to wyrażony przez niego aforyzm zdaje się genialny. A jeżeli nie zgadasz sie z autorem co do jego poglądów, to aforyzmy, choć zręcznie napisane, są tylko słowami. Uwaga ta była natury ogólnej i nie tyczyła ciebie. Za erewań cię przeprosiłem wcześniej, pisząc jednocześnie, że na jakiejś płaszczyźnie zgadzam się się z twoim zdaniem o dietach. Niepotrzebnie się na mnie denerwujesz.

    OdpowiedzUsuń
  29. Na nikogo się nie denerwuję i zamiast zbędnego pisania o niebyłym wklejam coś, co powinno dać Ci i innym też, dużo do myślenia a jeszcze lepiej do zastosowania.
    „Bytom 18.08.1999r.
    Mam kilku przyjaciół, którzy uprawiają kulturystykę, a na domiar złego biorą duże ilości specyfików anabolicznych i innych. Są prawie narkomanami. Nie chcą już ich stosować, ale przerwać brania nie mogą, bo obawiają się spadku umięśnienia. Czy mógłby Pan polecić jakieś „tłuste życie” także dla kulturystów? Jestem optymalnym od prawie 2 lat, ale dotychczas nie udało mi się przekonać mojej żony do takiego odżywiania. Pragniemy mieć dziecko. Czy trzeba liczyć się z komplikacjami? Czy płód może ucierpieć, gdy jedno z rodziców stosuje ludzkie jedzenie, a drugie korytkowe? Jeszcze mam jedno pytanie. Co dzieje się z optymalnym? Który zmuszony jest pójść do wojska? Tam, jak wiadomo, jedzenie jest super korytkowe! Proszę o odpowiedź na moje pytania, które zainteresować mogą również innych Czytelników.
    Jan L.

    OdpowiedzUsuń
  30. cd.

    Człowiek tym różni się od zwierząt, że ma duży mózg. Który przy optymalnym odżywianiu może działać poprawnie, a człowiek może być istotą rozumną? We wszystkich pozostałych dziedzinach zwierzęta we wszystkim człowieka przewyższają. Szybciej biegają, wyżej skaczą, lepiej pływają. Dlatego człowiek powinien rozwijać swój mózg, nie zapominając przy tym o ciele. Człowiek powinien być nie za wysoki i lekki, mieć niewiele mięśni, ale powinny to być mięśnie najbardziej sprawne i wydajne. Ćwiczone mięśnie działają korzystnie na cały organizm, w tym na czynność mózgu i serca. Na temat roli wysiłku fizycznego dla człowieka ks. prof. Włodzimierz Sedlak pisał: „Ruch dokonuje się dzięki energii z katabolizmu ( z odżywiania), ale uczynienia procesy kwantowe mechaniczno elektroniczne, w następstwie, których czynne elektrody stają się przydatne w procesie anabolizmu, ( czyli syntezy, budowy, przebudowy).

    Ruch jest jednym ze sposobów podtrzymania życia, a nie tylko jego przejawem. Jest dobrym sposobem elektronicznego „odświeżania” układu żywego. Ruch jest czynnikiem koniecznym dla normalnego rozwoju organizmu i sprawności psychofizycznej. Mimo wydatkowania energii ruch, w ostatecznym bilansie energetycznym jest zyskiem dla organizmu. Organizm nie jest nigdy układem pracującym stratnie. Jest sposobem pompowania mechanicznego. Ruch jest czynnikiem życia, ale jednocześnie jest jego warunkiem” (Włodzimierz Sedlak. Bioelektronika. Wyd. PAX 1979r. Warszawa s. 386, 387,389). Zatem ruszać się trzeba. Trzeba mieć organizm najbardziej sprawny, ale nie oznacza to, że trzeba mieć dużo mięśni. Trzeba mieć mięśni mało, ale silnych. Najwięcej mięsni mają zwierzęta trawożerne, ale nie są to mięśnie silne, zdolne do wydajnej pracy. Ponieważ przy żywieniu pastwiskowym mięśnie otrzymują mało wydajne paliwa, muszą one budować wiele enzymów potrzebnych do spalania tych paliw, które muszą znajdować się w komórkach mięśni, zwiększając ich objętość. Kulturystyka z punktu widzenia interesów jednostki i gatunku jest szkodliwym rodzajem „sportu”. Tak dla kulturystów, jak i dla narodu.

    OdpowiedzUsuń
  31. cd.

    Hormony anaboliczne zwiększają znacznie objętość mięśni przez wymuszenie budowania w nich następnych i następnych enzymów. Powodują ogromne szkody nie tylko w czasie ich brania, ale praktycznie szkodzą przez całe dalsze życie. Po przejściu na żywienie optymalne, kulturyści przestają być kulturystami, a stają się zdrowymi i rozumnymi ludźmi. Człowiek ma możność wyboru, ale od czasów popełnienia przez ludzi tak zwanego grzechu pierworodnego, człowiek musi wybierać i wybiera głównie to, co jest dla niego szkodliwe i co powoduje szkody dla własnego gatunku. widzi wszystko odwrotnie od rzeczywistości, nie wie co dobre, a co złe, musi wybierać zło, bo tylko zło wybierać może. A tak zwana kulturystyka jest złem. Materiał genetyczny znajdujący się w komórkach rozrodczych jest bardzo dobrze zabezpieczony przed szkodliwymi wpływami środowiska. Tkanki człowieka hodowane sztucznie w surowicy krwi ludzkiej starzeją się tym szybciej, im starszym jest dawca surowicy krwi. Hodowane w surowicy ludzi starszych z dodatkiem wyciągu z embrionów przestają starzeć się w tempie tak szybkim, jak w surowicy człowieka starego. Surowica starych ludzi „zatruwa” środowisko w hodowli tkankowej z wyjątkiem plemników i komórek jajowych, którym nie szkodzi i nie przyspiesza ich starzenia. Dlatego wartość biologiczna dziecka zależy głównie od sposobu odżywiania matki. Przy bardzo niekorzystnym odżywianiu (więźniowie obozów koncentracyjnych) zauważono również niekorzystny wpływ tegoż odżywiania ojców na wartość biologiczną dziecka.

    W małżeństwie, w którym ojciec żywi się optymalnie, a matka inaczej, wartość biologiczna dziecka będzie zależała głównie od odżywiania matki. Dopóki jest jeszcze wojsko z poboru, optymalni poborowi muszą się liczyć z tym, że w czasie służby wojskowej nie będą mieli możliwości żywienia optymalnego. Im optymalnych będzie więcej, tym mniej będzie żołnierzy. Gdy optymalni będą w większości, gatunek ludzki będzie stawał się gatunkiem zdrowym, a w zdrowym gatunku ani wojska, ani policji, sądów, więzień, przestępstw, działania na szkodę innych i na szkodę całego gatunku być nie może.

    JAN KWAŚNIEWSKI”

    OdpowiedzUsuń
  32. Zwracam uwagę szczególnie na wymowę ostatniego zdania:

    "Gdy optymalni będą w większości, gatunek ludzki będzie stawał się gatunkiem zdrowym, a w zdrowym gatunku ani wojska, ani policji, sądów, więzień, przestępstw, działania na szkodę innych i na szkodę całego gatunku być nie może."

    "Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe" - wspomnijcie panowie anegdotkę o Hillelu Starszym -„Nie czyń bliźniemu twemu, co tobie niemiłe: to cała Tora. Reszta jest komentarzem – idź i poznaj go.” – odpowiedział poganinowi, który oświadczył, że zostanie żydem, o ile może być nauczony Tory stojąc na jednej nodze.

    Zdaję się ,że Waszą panowie długą aczkolwiek wynikającą z erudycji i doświadczeń własnych zw. autopsją, która poza walorami opisowo-narracyjnymi tak naprawdę niczego nowego nie wnosi, czego nie napisano( w innej formie) już wcześniej, dyskusję, można sprowadzić do osiągnięcia celu jaki został ukazany w tym ostatnim zdaniu DJK. Z tym jedynie wyjątkiem ,że ,proszę nie odbierać tego osobiście negatywnie, nie wiecie jak to osiągnąć dlatego ,że ogólnie rzecz biorąc ludzie widzą cel ale nie mają wiedzy jak do niego najprościej dojść.
    Wasze dywagacje to jedynie opis zamierzenia, plany,cel ,który im bardziej się do niego zbliżacie on na podobieństwo horyzontu, się oddala.Takie złudzenie.Ten świat jest pełen złudzeń na wszelkie tematy.Cierpimy przez to od tysiącleci.Wierzenia, idee przekazywane są przez umysł innym umysłom, kulturowo,za pośrednictwem języka i symboliki nie zaś za pomocą genów.Czym są geny, można dowiedzieć się z książek Doktora.
    Zen, to jak mawia Suzuki ,jest odsymbolizowaniem świata.
    Zracjonalizowane złudzenia zawładnęły umysłami ludzkimi niepodzielnie, wyrazem tego są m.in. wszelkie wierzenia-religie.
    E. Cioran ujął to najlepiej "Człowiek to takie zwierzę, które potrafi cierpieć przez to, czego nie ma."
    Nie ma skutku bez przyczyny, panowie. Coś powoduje takie myślenie.
    Ludzie filozofują-miłują mądrość( dążą do tego i to nie wszyscy) lecz nie wiedzą jak ją osiągnąć.
    Mógłbym tu napisać nie mały elaborat o tym wszystkim ,tylko czy to jest potrzebne?- nie sądzę( wystarczą Wasze wpisy) ale mam w zanadrzu , za pazuchą poznania, coś co powinno Was zainteresować( innym czytelnikom tego bloga też polecam) podaję link ,trzeba skopiować i "wygooglować" bo nie podświetlane są tu takie adresy,
    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=104 "O przyczynach rzeczy najważniejszych dla ludzi".


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opty ! Skoro tyle lat jesteś optymalnym, napisz proszę trochę o własnych doświadczeniach w temacie. Jestem bardzo zainteresowany jak to wygląda w praktyce.

      Usuń
  33. Piotrze , sprecyzuj o co Ci szczególnie lub ogólnie chodzi bo nie uważam za potrzebne opisywanie zasad "żywienia optymalnego", masz tego pełno na stronach netowych. Co "w praktyce" ma "jak" wyglądać?
    Zapytam jeszcze czy zapoznałeś się z treścią zawartą pod podanym przez mnie linkiem i co Ty na to?
    W PDF-ie jest cała książka pt."Tłuste życie", tam jest wyłożona "kawa na ławę" a zasadniczo "jedzenie na stole" a nie w "korycie" ,tylko na to potrzeba trochę czasu aby się z tym zapoznać i przemyśleć.
    B.dobrze się Was czyta , nie powiem ,pouczająca dyskusja. Jedynie brak jej tego co spowodowało takie a nie inne historyczne wydarzenia, ale to też możecie sobie uzupełnić , przecież obaj jesteście otwarci na wiedzę , tak wynika z waszych wpisów.
    A tu http://www.dieta-dla-zuchwalych.pl/

    OdpowiedzUsuń
  34. Przeczytałem i powiem tak. Ja będę medytował, a na wszelki wypadek prawidłowo jadł. Tu Opty prawidłowo jedz, a na wszelki wypadek medytuj. he he. Teraz robie 10 dniową głodówkę . Jak skończe, i dojdę płynnie do stanu jedzenia, to popróbuje Kwaśniewskiego. Coś w tym jest. Zawsze lubiałem tłusto. I nie przepadam za warzywami i owocami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natomiast ja pragnę umrzeć z głodu i bez medytacji ... ))

      Usuń
  35. Nie lubię się chwalić ale przeczytałem wszysko co wydano w j."polskiem" z A.de Mello dlatego wklejam coś takiego;

    Dlaczego jest zło na świecie ?
    Dlaczego świat jest zły i okrutny
    Wielu ludzi zastanawia się nad tym, dlaczego na świecie jest tyle cierpienia, przemocy, zła.
    Trudno im to wyjaśnić, dlatego często jedyne co im pozostaje, to bycie w ciągłej opozycji,
    nieprzerwana krytyka i odcięcie się od istoty życia.
    Oto piękna przypowieść mówiąca o tym, kto ma rację.
    “Kiedy się przebudzisz, kiedy zrozumiesz, kiedy zobaczysz – porządek świata wyda ci się słuszny.
    Zawsze gnębi nas problem zła. Istnieje niezwykle sugestywne opowiadanie o małym chłopcu wędrującym wzdłuż brzegu rzeki. Spostrzega krokodyla złapanego w sieć. Krokodyl odzywa się do niego:
    - Czy zlitujesz się nade mną i uwolnisz mnie? Być może wyglądam fatalnie, ale wiesz, to nie moja wina.
    Tak mnie stworzono. Bez względu na mój wygląd bije we mnie serce matki.
    Przybyłam tutaj w poszukiwaniu pożywienia dla moich małych i wpadłam w pułapkę.
    Na to chłopiec:
    - Gdybym pomógł ci uwolnić się z tej pułapki, złapałabyś mnie i pożarła.
    Na co krokodyl:
    - Czy myślisz, że zrobiłabym to swemu dobroczyńcy i wyzwolicielowi?
    Chłopiec daje się przekonać i zdejmuje sieć, a krokodyl go łapie.
    Uwięziony pomiędzy szczękami krokodyla mówi:
    - A więc tym mi odpłacasz za mój dobry uczynek? Krokodyl odpowiada:
    - No tak, synu, nie odnoś tego tak wyłącznie do siebie. Taki jest świat. Takie są reguły życia.
    Chłopiec protestuje, wobec czego krokodyl składa propozycję:
    - Zapytajmy kogoś, czy nie mam racji?
    Wtem chłopiec spostrzega ptaka siedzącego na gałęzi i pyta:
    - Ptaku, czy krokodyl ma rację?
    Ptak odpowiada:
    - Krokodyl ma rację. Spójrz na mnie. Pewnego razu wracałem do gniazda niosąc pożywienie dla moich małych. Wyobraź sobie moje przerażenie, gdy zobaczyłem węża wspinającego się po cichu po pniu wprost ku gniazdu. Byłem całkowicie bezradny. Wąż pożerał moje małe, jedno po drugim. Krzyczałem i piszczałem, ale bezskutecznie. Krokodyl ma rację, takie jest prawo życia, tak skonstruowany jest świat.
    Na co krokodyl:
    - No widzisz.
    Ale chłopiec nie rezygnuje i prosi:
    - Zapytajmy jeszcze kogoś innego.
    Krokodyl zgadza się. Na brzegu rzeki pasie się stary osioł.
    - Ośle – mówi chłopczyk – czy krokodyl ma rację? Osioł odpowiada:
    - Tak, ma całkowitą rację. Spójrz na mnie. Całe życie pracowałem ciężko dla mego pana i ledwo miałem co jeść. Teraz kiedy jestem stary i bezużyteczny, pan wypuścił mnie i tak oto wędruję po świecie, czekając, aż jakiś dziki zwierz zakończy dni mego życia. Krokodyl ma rację, takie jest życie, tak jest skonstruowany świat.
    Krokodyl na to:
    - No widzisz.
    Chłopiec nie ustępuje:
    - Daj mi jeszcze jedną, ostatnią szansę. Zapytajmy kogoś raz jeszcze. Pamiętaj o tym, jak byłem dobry dla ciebie.
    Krokodyl się zgadza. Chłopiec widzi przebiegającego królika i pyta:
    - Króliku, czy krokodyl ma rację?
    Królik siada i zwraca się do krokodyla:
    - Powiedziałeś tak temu chłopcu?
    Krokodyl mówi:
    - Tak.
    Na co królik:
    - Poczekaj chwilę, musimy to przedyskutować. Krokodyl na to się zgadza.
    - Jakże możemy dyskutować, skoro trzymasz tego chłopca w paszczy? – stwierdza królik. – Wypuść go, musi wziąć udział w naszej naradzie.
    A na to krokodyl:
    - Jesteś sprytny, króliku. Jak go wypuszczę, to mi ucieknie.
    Królik w odpowiedzi:
    - Myślałem, że jesteś rozsądniejszy. Gdyby chciał uciekać, jedno uderzenie twojego ogona zabije go.
    Krokodyl zgadza się z królikiem i wypuszcza chłopca.
    Królik krzyczy:
    - Uciekaj! – i chłopiec daje nogi za pas.
    Wówczas królik zwraca się do chłopca:

    OdpowiedzUsuń
  36. cd.

    - Czy nie przepadasz za mięsem krokodyla? Czy ludzie z twojej wsi nie lubią smacznych posiłków? Tak naprawdę, to do końca nie wypuściłeś krokodyla z sieci. Tkwi w niej jeszcze. Dlaczego nie pójdziesz do swej wsi i nie zawołasz swych ziomków?
    Chłopiec tak czyni.
    Mieszkańcy wioski przybywają z siekierami, włóczniami i kijami i zabijają krokodyla. Chłopcu towarzyszy jego pies. Dostrzega królika, łapie go i zagryza. Chłopiec przybywa zbyt późno. Umierający królik mówi:
    - Krokodyl miał rację, takie jest prawo życia.
    Nie istnieje wyjaśnienie wszelkiego cierpienia, zła, męczarni, zniszczenia i głodu na świecie. Nigdy tego nie wyjaśnisz. Możesz bawić się swymi wyjaśnieniami, religijnymi czy też innymi – ale nie wyjaśnisz tego nigdy. Bo życie jest tajemnicą, co oznacza, że twój myślący umysł nie jest tego w stanie rozwikłać. Dlatego właśnie masz się przebudzić i wtedy dopiero pojmiesz, że nie w świecie ukryte są problemy, ale że ty sam jesteś problemem.”

    Anthony de Mello “Przebudzenie”

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czysty buddyzm. Samsara jest jaka jest. Problemy są tylko projekcją umysłu

      Usuń
    2. ". Problemy są tylko projekcją umysłu."
      To też dlatego żeby takimi nie były trzeba wiedzy dla ludzi najważniejszej, wtedy projekcje będą innego wymiaru a problemem będzie, jak to wynika z zdania niejakiego Jiddu Krishnamurti ,że "Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa."

      Usuń
    3. Czy to zdanie nie przypomina zdania niejakiego E.Fromma o szaleńcach obserwowanych z boku, z zewnątrz?

      Usuń
    4. Jiddu Krishnamurti  to godny polecenia nauczyciel duchowy. Przy tym bardzo poetycko pisze. Bardzo lubie go czytać

      Usuń
  37. Piotrze , powiew Ci tak, możliwe że to robię ale nie nazywam tego medytacją hehehe.
    Głodówki, jak nie bezpodstawnie twierdzi Doktor są zupełnie niepotrzebne a na żywienie optymalne(żo) można przejść bez żadnego okresu wstępnego ale niech się dzieje wola Twoja.
    Żo to dieta będąca stylem życia , wtedy nie jest już typową dietą ale naturalnym zasilaniem organizmu najwartościowszymi dla niego ,przysposobionymi przez przyrodę-naturę , pożywieniem dla człowieka. Człowiek bowiem nie po to żyje żeby jeść ale po to je żeby żyć. Jesteśmy obaj w okolicach tego samego wieku metrykalnego ale czy biologicznego przekonamy się jak sadzę niebawem. Taki stan rzeczy jak myślę nie był Ci dotychczas znany no to się co nieco dowiesz ale czytaj.
    Czytanie to mój "nałóg" ale w pozytywnym sensie.

    OdpowiedzUsuń
  38. Na dobranoc....

    Przypowieść o drzewie życzeń
    Podróżujący człowiek przypadkiem trafił do raju.
    W hinduskiej koncepcji raju są drzewa życzeń, kalpataru.
    Siadasz pod nimi, zapragniesz czegoś i natychmiast życzenie zostaje spełnione,
    nie ma przerwy między pragnieniem i jego spełnieniem.
    Myślisz i natychnmiast to staje się faktem, myśl automatycznie się urzeczywistnia.
    Kalpataru to tylko symbol umysłu.
    Umysł jest twórczy, tworzy swoimi myślami.
    Ten człowiek był zmęczony, zasnął więc pod drzewem życzeń.
    Gdy obudził się, był bardzo głodny, rzekł więc:
    “Chciałbym dostać coś do zjedzenia”.
    Natychmiast znikąd pojawiło się jedzenie płynące w powietrzu, smakowity posiłek.
    Zaczął jeść, a kiedy poczuł się nasycony, pojawiła się w nim inna myśl:
    “Gdybym mógł czegoś się napić…”.
    W raju nie ma prohibicji, więc natychmiast pojawiło się cenne wino.
    Pijąc wino, odprężony w chłodnym powiewie rajskiego wiatru, w cieniu drzewa, zastanawiał się:
    “Co się dzieje? Czy to sen, czy jakieś duchy ze mną igrają?”
    I pojawiły się duchy, dzikie, straszne, przyprawiające o wymioty.
    Zaczął się trząść, pojawiła się w nim myśl:” Na pewno zginę, zabiją mnie”.
    I został zabity.
    Myśliciel tworzy swoimi myślami
    – oto jedna z najbardziej fundamentalnych prawd, jakie trzeba zrozumieć.
    Wszystko, czego doznajesz, jest twoim wytworem.
    Najpierw to tworzysz, potem tego doświadczasz, a potem zostajesz przez to przeżycie pochwycony ponieważ nie wiesz, że w tobie istnieje źródło wszystkiego.
    Ta pradawna opowieść ma ogromne znaczenie.
    Twój umysł jest drzewem życzeń, cokolwiek pomyślisz, wcześniej czy później stanie się to. Czasem ta przerwa jest tak duża, że zupełnie zapominasz o tym, że kiedyś tego pragnąłeś.
    Czasem są to lata, a czasem żywoty, nie możesz więc dotrzeć do źródła.
    Ale jeśli przyjrzysz się dobrze, stwierdzisz, że wszystkie twoje myśli tworzą ciebie i twoje życie.
    Tworzą twoje piekło i twoje niebo.
    Tworzą twoje cierpienie i radość. Tworzą negatywność i tworzą to, co pozytywne.
    Każdy jest czarodziejem, czyni wokół siebie czary,
    a potem sam w nie zostaje pochwycony. Pająk zaplątał się we własnej sieci.
    Gdy zrozumiesz, wszystko zacznie się zmieniać.
    Wtedy możesz cieszyć się; możesz zmienić swoje piekło w niebo,
    to tylko kwestia namalowania go z innej perspektywy
    A jeśli tak bardzo kochasz niedolę, możesz jej stworzyć tyle, ile zechcesz, do upojenia.
    Ale wtedy nigdy nie narzekasz, ponieważ wiesz, że to twoja kreacja,
    twój obraz, nikogo za niego nie możesz obarczać odpowiedzialnością.
    Za wszystko sam bierzesz odpowiedzialność.
    Wtedy pojawia się nowa możliwość: możesz poniechać tworzenia świata,
    możesz przestać go stwarzać. Nie trzeba tworzyć nieba i piekła, nie trzeba tworzyć w ogóle.
    Twórca może odprężyć się, udać się na spoczynek.
    Ten spoczynek umysłu to medytacja.

    OdpowiedzUsuń
  39. Piękne i trafiając w 10
    Skąd zaczerpnięte. ? Stosujesz się do tego ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Opty. A pro po głodówek, to są one moim zdaniem doskonałym czyszczeniem organizmu. Nie tylko moim zdaniem, ale i chińskich lekarzy z którymi miałem przyjemność przez 5 lat. Ja odżywiam się intuicyjnie. Ale być może nawet z twojego punktu widzenia nie najgorzej. Oceń. Od 7 lat porzyciłem miastową cywilizacje i żyje w górskiej wioseczce w domu płazówce, tuż pod reglą. Mój ojciec pochodził z tej wioski. Naokoło same jak u nas się goda krzesne matki i ujkowie . Wspaniali ludzie. Dużo drwali. Żyje się cudownie. Choduje owce i psy, maluje obrazy. Z tego żyje. Czasami do kościołów hehe. Do sklepu nie najbliżej, więc mało co sklepowego kupuje. Zresztą nie chce. Jadam dużo jaj tłustego sera i mięsa . Mięso to przeważnie swojski drób. Wszystko swojskie. Wedlin nie jadam, chyba, że wspólnik przyniesie. U górali wspólnik, to sąsiad z którym graniczy się gruntem. Chleb pieką sąsiedzi. Żytni razowy. Bochenkiem dało by się zabić. Jem dziennie jedną kromkę , nie więcej,grubo z masłem , lub bryndzą. Od wiosny do jesieni dużo oscypków. Grule od święta. U nas już, się ludziom sadzić nie opłaca. Ja mam jeden worek gruli z gnoja na całą zimę. Jemy to w 3 osoby, tak że wiele tego nie ma.Pije dużo tłustego mleka od krowy. O diecie opt nic nie wiedziałem, ale tak na oko to mi sie zdaje że jestem nie daleko. Sam powiedz.
      Nie wiem jak mi chcesz pokazać swoją tężyznę fizyczną, ale zawsze możesz do mnie przyjechać . Płazówka duża. Połazimy po górach. Na pewno będziemy mieli o czym radzić. Zrobimy wyścigi kto szybciej u góry. haha

      Usuń
    2. Tak jeszcze tylko wspomnę :) Też maluję obrazy, tu mnie zaskoczyłeś, a co do żywiania też mógłbym być godnym adwersarzem, bo choć nie jestem żywieniowcem, to pracuję wśród żywieniowców i uznanych w Polsce mistrzów kuchni :)... Może to nie jest kuchnia przesadnie zdrowotną, choć bywa, ale na pewno mistrzowsko wykwintna :) Niestety moja okolica choć leśna z pewnością nie dorównuje twojej :) tu czytam z lekką zazdrością :) Pozdrawiam

      Usuń
    3. U ciebie dla mnie trochę za płasko. Ale jeziora super.
      wrobellight@gmail.com puść mi swojego to prześle ci obrazek, który właśnie skończyłem. Pozdrowienia dla Ciebie i Kś Pastuły.

      Usuń
    4. Kolega z pracy :) Znasz go czy wygooglałeś? :p hahaha

      Zrobię fotki jutro tego, co właśnie kończę i puszczę :)

      Usuń
  40. Piotrze, serdeczne dzięki za zaproszenie. Może kiedyś? Nigdy nic nie wiadomo.http://www.plazowka.podhale.biz/
    Powiem tak ,pod koniec sierpnia ubiegłego roku byłem wraz z rodziną na wywczasach na Pardałówce DW "Viva Tatry". Okolica przepiękna z widokiem na Giewont , Kasprowy itd. Jesteśmy Zakopcem urzeczeni.Na Gubałówce też byliśmy - co za widok?!?!? A muzyczka kapel ludowych?- boska.Zrobiłem ze 2 tys. zdjęć(elektronicznych) i teraz sobie oglądam w wolnym czasie wspominając tamte chwile.Tak ,góry mają w sobie jakąś tajemniczą magię , jakkolwiek to brzmi. E... tam, zazdroszczę Ci ale tak pozytywnie.
    Co do diety ,to Ty też trafiłeś w dychę ale nie zaszkodzi sobie poczytać tego co Ci podałem i co jeszcze dodatkowo znajdziesz na str.net. DJK bardzo zachwala takie życie, wg. jego nomenklatury tzw. dieta pasterska -poczytaj ,proszę.
    Kiedy byliśmy z małżonką w Zakopcu w 1982 r.na Głodówce(ośrodek ZHP), jadąc PKS-em kierowca aby umilić ludziom podróż opowiadał dowcipy góralskie, a oto jeden jaki zapamiętałem z tamtego czasu;
    Chodziło po górach dwóch turystów i chwaliło/żaliło się jakie mają żony.Jeden mówił ,że ma gorącą jak Afryka , drugi ,że zimną ja Antarktyda. Słysząc to baca co opodal pasł owce na hali rzekł do nich ,że on ma żonę taką jak Murzasichle. Na co oni, a co to takiego? Baca odpowiedział , no wicie panocki , okolica pikno ale dziura łokropno. Autobus trząsł się ze śmiechu mało nie wyleciał z drogi.A dowcipów było znacznie więcej, miał kierowca humor no i my przy okazji.
    "Hej góry nase góry , hej góry i doliny
    hej najpikniejse w świcie góralskie są dziewcyny."

    OdpowiedzUsuń
  41. Mój kuzyin Maciek Gąsienica Mracielnik, pirwsy na Podhalu prymista. Tako i u sobie w chaupie roz na czas posiady z muzykowaniem.Ja wogóle to się pise Piotr Wróbel Duda, ba teroz nie wiada czy to dobrze czy płono. Teroz jus Opty wies, czegom sie o te plakaty na Zakopiance tak tuził. Na dobranoc opowiem Tobie prawdziwom historie. Jakie dwa roki temu do mojego wspólnika latem zajechal na wakacje panocek miastowy ze swojom babom. Straśnie on z tym moim wspólnikiem kciol sie klegowac. Na a gurol do kolegowania z ceprem nie skory. Chodzowal on za tym moim Stoskiem do pola i nic jeno kcioł mu pomagać. Gorzołke mu nosił, a Stosek nic. Po jakim tyźniu chodzenia ceper sie zbiesił i do Stoska goda. Gazdo jak bym za was to pole wykosił to bylibyście moim kolegą. A Stosek do niego ni..Ceper pyto dali. Gazdo jak bym skrzynkę wódko postawił to byli byście kolegą. A Stosek do niego ni.. Wrescie ceper zdenerwowany. Gazdo a jak bym wam waszą babe przeleciał to bylibyśmy kolegami. A tedy Stosek do niego krucyfiksie to by my byli kwita.
    Cyćkik w góry piknie pytomy

    OdpowiedzUsuń
  42. A jednak jest coś na rzeczy , a rzeczywistość skrzeczy!
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/islam-dla-poczatkujacych-kto-sieje-wiatr/9d0lf0
    Jezus nie umarł na krzyżu, a jedynie omdlał. Potem jego uczniowie pomogli mu uciec i trafił do Kaszmiru, gdzie nauczał dalej. Zmarł w wieku 120 lat. Jego grób znajduje się w Srinagarze. Napis na nim głosi: "Jus Asafa" - Jezus Gromadziciel. Grobu pilnują wyznawcy... muzułmańskiej, mesjanistycznej sekty Ahmadytów. To właśnie wyznawcy tej sekty tak wydatnie przedłużyli życie Jezusowi i dopisali do jego ziemskiej biografii osiemdziesiąt siedem lat.

    OdpowiedzUsuń
  43. Pora coś zrobić zamiast ograniczać się do jałowych dyskusji. Ktoś musi zacząć od zorganizowania referendum w sprawie zniesienie Art 196 KK o obrazie uczuć religijnych, jako przejawie skrajnej klerykalizacji Prawa i Państwa Prawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jaki będzie niestety wynik referendum. Bo ja mniej więcej wiem. I nie tedy droga. Choć nie wiem którędy

      Usuń
    2. Marwilga.

      Wreszcie głos rozsądku ... dziękuję, bo od tych medytacji już mnie mdli. Jako fizykowi kwantowemu, trudno mi się czyta o miłości do czegoś, czego nikt nie widział. Rozumiem poszukiwania, ale nie brak dowodów, jako argumenty ... Pozdrawiam

      Usuń
  44. Żadna droga prowadząca do samopoznania, poznania prawdy nie jest jałowa, droga pani. Ja się sporo dowiedziałam i chciałabym jeszcze i jeszcze ale nie od razu. Najpierw musze dobrze przemyśleć i oswoić się z tym co do mnie dotarło. Potem bede szukać dalej. W sobie, ale za pomocą tego typu dyskusji, za pomocą innych dróg. Dziękuję panom.

    OdpowiedzUsuń
  45. pozdrawiamy pana z irlandii mase ludzi tu pana slucha i popiera dzieki panu zrozumielismy bardzo wiele spraw na temat kk i jestesmy podobnie jak pan za calkowitym i bezwarunkowym rozwiazaniem
    jeszcze raz dzieki za otwarcie oczu

    OdpowiedzUsuń
  46. Nikt w Polsce tak jak pan Krzysztof Pieczyński nie wyłoży swoich racji względem katolicyzmu a raczej katolstwa. Nie dziwię się że jest bardziej słuchany i czytany, a także rozumiany np. w Irlandii niżeli w Polsce. To dwa rózne poziomy słuchaczy.

    OdpowiedzUsuń
  47. Panie Krzysztofie, no nic dodać ... Jedynie o cząsteczkach i polach energii, chętnie poczytam rozwinięcie tego zagadnienia, bo jestem fizykiem kwantowym. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  48. WITAM!
    człowiek szuka miłości,bo w głębi serca wie,że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym.Tylko czyste serce może w pełni dokonać wielkiego dzieła miłości.Tylko czyste serce może w pełni służyć drugiemu człowiekowi.
    Miłość jest jedyną siłą,która otwiera serca na SŁOWA JEZUSA i na łaskę odkupienia.Jest jedyną siłą zdolną do tego by nas skłonić do dzielenia się po bratersku tym wszystkim czym jesteśmy i co mamy z woli JEZUSA.
    Ona jest potężnym bodźcem do dialogu,którym słuchamy siebie i poznajemy siebie wzajemnie.Miłość jest siłą która nie narzuca się człowiekowi od zewnątrz,lecz rodzi się w jego wnętrzu w jego sercu,jako jego najbardziej wewnętrzna własność.
    NIE MA SZCZĘŚCIA,NIE MA PRZYSZŁOŚCI CZŁOWIEKA I NARODU BEZ MIŁOŚCI.
    MIŁOŚĆ WYPEŁNIA SIĘ W SPRAWIEDLIWOŚCI!
    CZY NIE JEST DOBREM,DOBRY OSĄD?
    Buddyzm,katolicyzm,islam,chrześcijaństwo ile słow dzielących nas SŁOWIAN,WYMIARZE MIŁOŚCI (jak tam dotrzesz) nie będą one ci potrzebne!
    CHCIAŁAM SKIEROWAĆ DO PAŃSTW JEDNO PYTANIE O ŻYWNOŚCI?
    ILE RODZIN W NASZYM KRAJU W SWOICH DOMACH PIECZE CHLEB?
    Łatwo narzekać ale każdy zdaje sobie sprawę ze kupując chleb kupuje t......ę.
    PIERWSZYM I NAJWAŻNIEJSZYM ZADANIEM KAŻDEGO Z NAS POWINNO BYĆ ZADBANIE O SAMYCH SIEBIE I O NASZE RODZINY.
    POZDRAWIAM SERDECZNIE!

    OdpowiedzUsuń
  49. świetny artykuł jak i polemika dyskutantów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  50. BOG STWORZYŁ WSZELKIE ISTOTY ŻYJĄCE NA Ziemi, i nie Tylko na Ziemi!!!Dlaczego Burzą się Narody?? A ludzie knują próżne Zdrady?? Wyniszczając Sobie wzajemne ŻYCIE?? TO NIE BÓG STWORZYŁ LUDZKIE religie i światopoglądy Samo-wyniszczania się Ludzi!! PRAWDA dla Ludzkości Jest JEDNA?? MIŁOŚĆ,BRATERSTWO,POKÓJ,Wolność,Sprawiedliwość,Równość dla Całego Rodzaju Ludzkiego!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń