1

1

sobota, 16 stycznia 2016

Pierwsze spotkanie...

Szanowni Państwo,
proponuję dzień 7 lutego (niedziela) na pierwsze spotkanie Stowarzyszenia Polska Laicka, które odbędzie się  w Warszawie o godz. 13:00 . Adres podamy zainteresowanym. Tym razem zapraszam tylko tych, którzy chcą poświęcić swój czas i energię na zakładanie i rozwijanie struktur organizacyjnych w całej Polsce. Z pozostałymi spotkamy się niedługo, ale najpierw musimy zorganizować bazę. Od tego ilu nas będzie zależy czy nasz głos zostanie usłyszany. W ciągu roku powiedziałem bardzo dużo na temat tego, czemu ma służyć Stowarzyszenie Polska Laicka. Najbardziej palącą potrzebą narodu jest rozwiązanie konkordatu oraz odzyskanie wolności duchowej i budowanie kraju wolnego od wpływów Watykanu. Jestem człowiekiem wierzącym a moja niechęć do religii bierze się ze zrozumienia tego, w jaki sposób religie manipulują ludźmi i blokują dostęp do głębokich centrów świadomości najczęściej przez zastraszanie, dogmaty i wymuszanie posłuszeństwa.
Do Stowarzyszenia zapraszam wierzących i niewierzących, wszystkich, którzy zrozumieli czym 1000-letnia obecność kościoła stała się dla Polaków. Jak na charakter narodu wpłynęła polityka kościoła zmieniając ludzi którzy mieli własne wierzenia, swoją kulturę, alfabet i demokrację w katolików. A katolik w większości przypadków to synonim kołtuństwa, bezinteresownej zawiści, lizusostwa, donosicielstwa, zamiatania pod dywan spraw niewygodnych, narodowej nieumiejętności spojrzenia na siebie w kontekście innych, pretensji do wszystkich za to, że nie widzą naszej genialności i naszej martyrologii.
Gdyby naród miał inną świadomość, każda kolejna ekipa rządzących nie podlizywałaby się kościołowi. Mielibyśmy państwo oddzielone od kościoła. Jednak to przyzwolenie na wtrącanie się Watykanu do naszych wewnętrznych spraw jest załatwiane rękami polskiego kościoła. Dopóki tego nie zmienimy JPII będzie polskim bohaterem. Bezkarność kościoła będzie wzrastać, aż przekroczy granice bezpieczeństwa i wejdzie w strefę schizofrenicznej dyktatury, tak jak to się dzieje teraz.
Zapraszam wszystkich, dla których ideały WOLNOŚCI są większe od strachu przed  kościołem,   aby przyłączyli się do Stowarzyszenia.
Prześledziłem wpisy na blogu i FB i zauważyłem z przerażeniem, że pośród tych, którzy mnie popierają są też tacy na szczęście w niewielkiej ilości, którzy szerzą nienawiść do Żydów, cudzoziemców bądź LGBT.
Nie zapraszam do Stowarzyszenia nikogo, kto chce wzmacniać nacjonalizm i kontynuować katolickie rozumienie tradycyjnych wartości  czyli: schabowy dwa razy w tygodniu, w niedzielę kościół a przez cały tydzień lęk przed wszystkim co nie jest polskie i katolickie. Tacy ludzie nie znajdą w Stowarzyszeniu Polska Laicka sobie podobnych.
Obecny rząd nigdy nie będzie karał przestępców w łonie kościoła. Nigdy nie uwolni narodu od złodziejstw tej instytucji i nigdy nie zatroszczy się by uczono prawdziwej historii kościoła. Ten rząd doprowadzi Polaków do narodowej depresji w której każdy oryginalny, twórczy pomysł zostanie zmiażdżony przez chrześcijańską cenzurę. Sprawmy by rzeczy genialne wychodziły z tego kraju a wtedy świat będzie nas szanował. Katolickość w Polsce sprowadziła naród do zadowalania się kopiowaniem. Katolickość zerwała połączenie z tym, co niepowtarzalne w każdym człowieku, z jego geniuszem. Sianie przez wieki nasion katolicyzmu wyjałowiło ziemię do tego stopnia że nic już na niej nie wyrośnie jeżeli nie zastosuje się płodozmianu. Duchowe oblicze katolickości jest martwe. Dlatego wieje nudą z kościołów i domów. Stąd nudne święta, powtarzane w nieskończoność rytuały odarte z energii oryginału, mechanicznie powtarzane gesty tak jakbyśmy byli robotami. Dlatego tak dużo Polaków emigruje. Wyjeżdżają po swój utracony sen, ratować swoje marzenia i nadzieję, która  dla nich umarła w tym kraju. Uwolnienie się od kościoła jest konieczne by uratować własną duszę. Ci, którzy o tym wiedzą mają obowiązek informować  o tym tych, którzy nie wiedzą. Ci którzy ślepo wierzą kłamcom i przestępcom kościelnym popełniają zbrodnię przeciwko swojej duchowości.
Czy zbudujemy wolny kraj w którym można realizować swoje ambicje i marzenia zależy tylko od nas.
Proszę uprzedzić nas mailowo: polskalaicka@gmail.com , kto w 100% przyjedzie, abyśmy wiedzieli czy zmieścimy się w sali którą mamy do dyspozycji, czy też musimy wynająć inną. W sprawie zebrania prosimy o pisanie tylko na podanego maila, a nie na bloga ani na FB.



36 komentarzy:

  1. pamietam wypowiedz Stanislawa Lema,wszystkie wiary wedlug istnienia swiata sa zaledwie jednym mgnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Robercie Prochalo, gdziekolwiek nie pojdziesz, zawsze tam bedziesz swoim towarzyszem, wspolczuje!

    OdpowiedzUsuń
  3. Może lepiej było zostawić gościa w spokoju. A tak gracie nie chcąc tego w jego grę. Pozdrawiam a Panu Robertowi życzę z całą życzliwością by zrozumiał że kto inny może widzieć świat trochę inaczej niż on. Na marginesie. Myślę że bardzo wielu zwykłych, lecz o małych horyzontach ludzi postrzega Krzysia jako kandydata do Tworek.
    A nasza robota Panowie, by im ten pogląd perswazji a nie agresją zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo z jakiego powodu przejmwać totalny sposób myslenia jednej z "sekt", nje mającej zresztą wiele wspólnego w źródach, na które powołuje się?
    Zresztą każdy system totalnego myślenia może prowadzić do zniewolenia: to juz było w przyadku koscioła katolickiego, a fundamentalizm katolicki w iektórych krajach wciąż niesie smierć:(
    ...a przedwczoraj chyba, tam, gdzie "tęcza" stała, były przejawy "trybalizmu": publiczna modltwa z udziałem ubranych na biało, zakapturzonych postaci (przypominających nieco Gandalfa) i Pań w wieku postkreacyjnym - w intencji prezydentury (pontyfikatu) milościwie nam panującego Prezydenta. Niech błogosłwaione będzie łono, które go nosiło:):) Jakież to budujące i pokrzepiające, że władza publiczna łaczy się w ekstaycznym uniesieniu z władzą świecką:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam pytanie o stosunek do innych "kosciołów".
    Wiem, ze katolicki jest najbardziej popularny.
    Ale czy podobnego prania mózgu nie robią cerkwie, synagogi,meczety, zbory...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytać czytać i jeszcze raz czytać!
      Zacząć od Sumerów w Mezopotamii bo to chyba najstarsze i potem przeleciec wszystkie religie nie zapominając o naturalnych i Indian prerii. Potemzrozumiesz że kazda religia ma w dupie wyznawce i jego zbawienie. Interesuje ich tylko władza. Nie badź naiwny szukaj i pytaj odpowiedzi są dookola

      Usuń
  6. Wszystkie inne denominacje tą tak samo skażone i wszystkie maja swoje źródło w Watykanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to pewna wiadomość z pierwszej ręki ?

      Usuń
  7. " Jestem człowiekiem wierzącym a moja niechęć do religii bierze się ze zrozumienia tego, w jaki sposób religie manipulują ludźmi i blokują dostęp do głębokich centrów świadomości najczęściej przez zastraszanie, dogmaty i wymuszanie posłuszeństwa."- Gospodarz

    To nie religie manipulują ludźmi ale ludzie ludźmi przy pomocy religii dopuszczają się manipulacji.
    Religie są tworami schorowanego umysłu człowieka. Ten umysł trzeba naprawić inaczej będzie dreptanie w miejscu.
    S. Staszic ujął to tak;

    "Wyobrażenie(wiara) bogów i wyobrażenie dzierży(władzy) wyrodziły(zwyrodniły) naród ludzki, sprostowanie(usunięcie) tych dwóch wyobrażeń(wiar) poprawi ludzi." - Ród Ludzki"s.281

    Teraz trzeba znaleźć sposób na dokonanie tego.
    Jak usunąć wiarę i władzę jednocześnie?

    Staszic pisze dalej;

    "Religie i dzierż uczyniły ludzi sroższymi od bestii.Fałszywa wyobrażenie bogów skaziło rozum i uczyniło człowieka zabobonnym i bałwochwalcą.Dzierż skaziła w nim czucie ludzkości i uczyniła człowieka okrutnym i ludozbójem." s. 281

    Czy trzeba tu coś specjalnie tłumaczyć?
    Dopóki się tych dwóch rzeczy nie usunie a nie usunie polubownie, nic z tego nie będzie.
    Pracę trzeba moim zdaniem rozpocząć od naprawy umysłów ludzkich.
    Jak z tego wynika , wiara czyni człowieka głupim, tak wynika z rozmyślań wielkiego Polaka jakim był Staszic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym szkopuł, że prawie żaden głupi, za głupiego się nie ma. I mając tą maksymę w pamięci, radąc innym zastanawiam się czy głupkiem nie trące. Niemniej teraz doradzam, głupio czy też mądrze, że umysłów nie da się naprawiać, nie polubownie. Czyli na siłę. Zmusić kogoś się da prawie do wszystkiego, ale nie mu umysł przemocą naprawić.

      Usuń
    2. @Piotr
      Jak to mówią ,każdy głupi swój rozum ma.Zgadzam się z Tobą, jednak nie o to mi chodziło.Napisałem tak ,że na dzień dzisiejszy polubownie(konsensualnie) się tego załatwić nie da bo będzie taki czy inny opór, ale nie pisałem też żeby robić cokolwiek na siłę. Oto chodzi ,że ja jestem przeciwnikiem używania siły w takich sprawach( wyłączmy stan obrony koniecznej). Jeśli gdzieś jako obserwator i komentujący napiszę ,że w jakiejś sytuacji uzasadniając to aktualnymi niezależnymi ode mnie czynnościami użyto siły to nie musi być jednoznaczne ,że tak uważam i popieram to. Jeśli gramy w szachy to zasadniczo któraś ze stron powinna wygrać i moralizowanie jest raczej nie na miejscu,że jest zwycięzca i przegrany.Takie są realia w rzeczywistości i na planszy gry podobnie. Czym innym jest osobisty wynikający z przemyśleń obraz a czym innym to co się wydarzyło. Ale do rzeczy.
      Napisałem wyraźnie "Pracę trzeba moim zdaniem rozpocząć od naprawy umysłów ludzkich.", co jak wdać Tobie umknęło.I to naprawy nie na siłę!- nic na siłę!
      Napisałem też,"Jak usunąć wiarę i władzę jednocześnie?"
      Co to czyni z człowieka pięknie ujął Staszic w przytoczonym przeze mnie cytacie-czytaj jeszcze raz.To są słowa klucze rozwiązania tej sprawy, tylko nie pisz mi o utopii bo wszystko na początku jest albo utopią albo bluźnierstwem lub jednym i drugim jednocześnie.
      Czy naprawy umysłów można dokonać bez użycia siły?- oto jest pytanie. Ja myślę ,że można ,trzeba tylko wiedzieć jak. I żeby za dużo nie owijać w bawełnę powiem-napiszę ,że odpowiedź znajduje się książkach doktora Jana Kwaśniewskiego. Trzeba jedynie się z nimi zapoznać aby dowiedzieć się jak pokojowo rozwiązać tą sprawę. Połącz to co teraz przeczytasz z tym co Ci wcześniej napisałem na innym wątku oraz przemyśl, czy nie warto przedsięwziąć takiej lektury. Wtedy dyskusja będzie o wiele ciekawsza, łatwiejsza i konstruktywniejsza.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Ja tak Przyjacielu, wcale na wprost do Ciebie nie piję. Ot tak przyszło mi do głowy. A na marginesie w szachy warto wygrywać, ale przy tej okazji można się martwić że przeciwnik przegrał.
      Też Cie serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    4. Jeszcze lepiej , w szachy można grać samemu ze sobą i wtedy jest paradoksalnie remis, nawet gdy któraś ze stron na planszy przegra/wygra. Ale to tylko gra, życie bywa okrutniejsze.
      Przypomniało mi się "...ujrzeli go z dala zapłacił Górala." Ile zapłacił? - pytanie do Górala, jak sądzę spod samiuśkich Tater, co dyscyk go okompoł i ukołysoł wiater. hehehe

      Usuń
    5. odpisał bym Ci, odpisał, że hej. ale ci nie odpiszę, bo z góry się o ciebie martwie

      Usuń
    6. Niepotrzebnie, nikt nie musi się o mnie martwić ale jak widzę jest tak, jak to powiedział jeden filozof,że ludzie wcale nie myślą oni się jedynie martwią. A tu nie ma potrzeby.

      Usuń
    7. Śpij już Przyjacielu śpij, bo jutro też będzie dzień

      Usuń
    8. Na.dzieńdobry powiem Ci że wielka różnica pomiędzy realnym znaczeniem słów martwić się a martwić się o kogoś.
      Niby to samo a w energiach dzieli je przepaść

      Usuń
    9. Martwienie się z obojętnie jakiego powodu pozostaje zmartwieniem, pojecie to wykracza poza dotychczasowe rozumienie w ustach człowieka ,który to powiedział. A czy do tego ma coś jakaś energia?
      trąci ezoteryką, ale niech tam.

      Usuń
    10. Drogi Optymalionie, przecież z Ciebie bystry i oczytany gość. A nie miałeś czasu czy ochoty zastanowić się co do Ciebie piszę. Przemyśl , jeśli mogę Cię o to prosić, co to ja mogłem mieć na myśli. Jak ci coś przyjdzie do głowy to napisz. Zobaczymy czy ateista z buddystą znajdą jakąś płaszczyznę do dyskusji

      Usuń
    11. Nie ciągnijmy tej bezsensownej dyskusji bo zapędzi nas w ślepy zaułek "czort swoje, pop swoje".
      Jestem człowiekiem areligijnym jeśli chodzi o ścisłość.
      A buddyzm uważny jest powszechnie przez innowierców i niewierców jako religia, wierzenie bez boga lub bogów (oksymoron definicyjny), jakkolwiek to brzmi.
      "Deus sive natura" pozbawione jest personifikacji, przez co autor został potępiony w czambuł tak przez swoich jak i przez obcych etnicznie ludzi.

      Usuń
    12. Drogi kolego. Jeżeli nie jesteś dyskusją ze mną krańcowo znudzony, to prosił bym byś jej nie przerywa. Rozmowa mistyka z mistykiem jest tak samo jałowa jak ateisy z ateistą. Dolewanie wody do wody jest mniej spektakularne niż spotkanie wody z ogniem.

      Usuń
    13. Myślałem jedynie o zmartwieniach,reszta jak najbardziej.

      Usuń
    14. Dzięki.
      Więc tym razem spróbuje Cię sprowokować. Ale w tym pozytywnym znaczeniu. Wybuduje specjalnie na użytek naszej dyskusji model świata, na którego tle, przedstawię Ci jak widzę ateizm chrześcijaństwo ( w obecnej postaci ) i buddyzm. Model to zawsze model. Jest w oczywisty sposób niedoskonały i wycinkowy. Więc nie czepiaj się do modelu, nie buduj na nim swoich dodatkowych wniosków. Polemizuj śmiało z moimi wnioskami z modelu uzyskanymi. Więc wyobraź sobie świat jako pociąg osobowy ze skończoną lecz boleśnie wielką dla wyobraźni liczbą wagonów. Pociąg ten nie ma lokomotywy, wagony są samobieżne, a ostatni łączy się z pierwszym, w gigantyczne koło. Wagony jak wagony, wejście z jednej strony, z drugiej wyjście po bokach fotele. Środkiem przejście. No i oczywiście okna. Wagony pędzą po tym gigantycznym kole jak w karuzeli. Karuzelę horrendalnie wielką lecz skończoną co do wymiaru, otacza reszta świata, niedookreślona, lecz nieskończenie wielka. W wagonach ( wyobraź je sobie z wymiarem jak dla ludzi ), podróżują inteligentne maleńkie mrówki. ( TO MY WSZYSC) Suną całymi tabunami po podłodze od wejścia do wyjścia. Z wagonu do wagonu. Mrówki te mają jednak krótką pamięć. Nie potrafią spamiętać więcej niż zajmuje czas przejścia jednego wagonu. Tak więc wchodząc do kolejnego wagonu myślą, że w takim pomieszczeniu są po raz pierwszy. Widzą tylko wejście i wyjście. Nie wiedzą, że są w ogóle, w jakimś wagonie. Nie wiedzą nic o pociągu, składającym się z wielu wagonów. Nie wiedzą, że istnieje nieskończony świat, na zewnątrz, wagonu. Nie wiedzą, bo nie znają pojęcia na zewnętrz. Suną tylko po podłodze, więc nie wyglądają przez okna. Są racjonalne i optymalnie skutecznie idą najkrótszą drogą od wejścia do wyjścia. Po drodze napotykają na wiele zjawisk, których większość nie rozumieją. Widzą jakąś grę świateł, na podłodze po której idą. Czują jakieś przeciążenia i zmieniające się zapachy. Nie mają pojęcia skąd to się bierze. Są jednak rozumne i dociekliwe i systematycznie badają otoczenie. Wiedzą z tych badań, że na podłodze leży jadalny dla nich dywan, a co pewien czas pojawia się na dywanie rosa dobra do picia. Idą w tych badaniach dalej. Już nie z głodu ale z ciekawości zbadały co jest pod wykładziną i jakie kolory mają światła na podłodze. Wiedzą, też jaka będzie kolejność pojawiających się cyklicznie zapachów. Są dumne z siebie i dumne ze swojej, jak ją nazywają NAUKI. Są przekonane że ta nauka da im szanse na poznanie i wytłumaczenie wszystkiego co się dzieje, we wnętrzu . Że w ogóle odpowie im na wszystkie pytania. W tym ich świecie.

      Usuń
    15. Pewnego jednak razu jedna z mrówek nie zachowała się racjonalnie. Zamiast iść najkrótszą drogą od wejścia do wyjścia, jak robiły to od zawsze inne mrówki, wylazła niby bez sensu, ale z jakimś przeczuciem, na słup który jak wiele innych podobnych wystawał z podłogi. Idąc ta drogą wiedziała, że że nie idzie w przód, ALE ZMIENIA POZIOM. Kiedy po nodze od fotela i po jego oparciu dotarła do okna jej świat przestał być światem jaki dotąd znała. Ujrzała świat za oknem. Nie, żeby jego bezkres, ale tylko tyle ile objęła wzrokiem. Pojęła jednak, że świat to nie tylko znane jej pojęcie wewnątrz, ale przede wszystkim świat jest na zewnątrz. Kiedy zeszła z powrotem na podłogę opowiedziała o tym świecie kilku niedowierzającym mrówkom. Powiedziała im też, że dostać się na poziom okna można tylko kiedy przestanie się logicznie myśleć, wybierając drogę pozornie bez sensu. A najlepiej nie myśleć w ogóle, kiedy idzie się na inny poziom. Drogę tą nazwała MEDYTACJĄ. Co pewien czas wychodziła tą drogą jakaś mrówka, ale po powrocie, jej opowieść wśród innych praktycznych nie robiła furory. Kiedyś jednak tą drogę wybrała niezwykle mądra mrówka. Siedziała na oknie całe 49 dni i z tego poziomu obserwowała nie tylko świat za oknem. Pojęła ona że nie tylko jest bezkresne na zewnątrz, ale zobaczyła kołowy ruch wagonów, i pochód mrówek w tym kole od wagonu do wagonu . Zrozumiała do czego prowadzi pamięć tych na dole wystarczająca tylko na przejście jednego wagonu. Popatrzyła też z góry, na swój wagon i z tej perspektywy pojęła łatwo co uczynić by marsz jej towarzyszek tam w dole nie był tak pełen cierpień.
      Ale ponad wszystko była pewna że nie jest aż tak ważny ten wagon w którym teraz jest, skoro jest tak wiele innych wagonów w których na pewno się będzie. No i przede wszystkim jest świat poza pociągiem. Z drugiej jednak strony siedziała na tym oknie tak długo, że przeżywała różne stany umysłu. Na początku była zalękniona i wtedy świat wokół niej był przerażający. Później tęskniła za mrówkami i była smutna i świat na około emanował smutkiem. Zrozumiała, że to jaki jest świat zależy od jej postrzegania. I wtedy ogarnął ją wielki spokój . Świat pomimo, że obiektywnie nic się w nim nie zmieniło stał się harmonijnie piękny.

      Usuń
    16. Odtąd wiedziała, że nie istnieje granica pomiędzy nią a światem. Że świat to ona a ona to świat. Zmieniła też stosunek do wszystkich innych mrówek, ponieważ czuła że określenie inne, już do nich nie pasuje. Było dla niej oczywiste, w sferze myśli, ale jeszcze bardziej ponad myślami, że tworzy z nimi i z całą resztą jeden organizm, świat, w którym każda ze składowych jest tak samo ważna. I czuła to na sposób w jaki czuje się miłość do najbliższej osoby, gdzie świadomość intelektualna, tej miłości, jest niczym w stosunku do samego uczucia. Wiedzą którą nabyła nazwała WGLĄD. Mądra mrówka kiedy zeszła na podłogę, spotkała się na szczęście z wieloma innymi mądrymi mrówkami. Te nie chciały brać niczego na wiarę, ale ta pierwsza powiedziała, nie wierzcie zobaczcie same z poziomu okna. Wytłumaczyła im jak tam dojść. A naukę tą nazwała Nauką Medytacji. Kiedy mrówki wróciły z górnego poziomu, powiedziały, że czują się jak przebudzone. Pierwszą z nich która wskazała im drogę nazwały Buddą czyli przebudzonym. Kiedy jednak pytano Buddę jak powstał ten świat za oknem, od kiedy on jest i dokąd zmierza, Budda powiedział, że nie specjalnie wie. A już na pewno, to ni jest to czym, się chce zajmować. Powiedział, też, ze istnieje, ten świat od zawsze. Ta ostatnia odpowiedz nie usatysfakcjonowała mrówki z poziomu podłogi, gdyż spodziewały się zrozumiałej odpowiedzi na każde pytanie. Jednak parę mrówek, które, już bywały na górnym poziomie powiedziało, że wie o co chodzi. Po pewnym czasie w jednym z kątów wagonu wiele mrówek odbyło drogę w górę, i kiedy wracały na podłogę to maszerowały do wyjścia z wielkim spokojem i szacunkiem dla innych mrówek. Dotyczyło to tylko jednego kątka wagonu. Reszta wagonu skutecznie, lecz bezlitośnie parła dołem, od wejścia do wyjścia. Jakiś czas po tym jedna z tego korowodu czy to celowo, czy przypadkiem zawędrowała w rejony mrówek buddyjskich. Od razu było widać że to mrówka nieprzeciętna. Na imię miała Issa. Nie trzeba było wiele, by poznała drogę na wysoki poziom okna, a i jej tam spostrzeżenia były godne spostrzeżeń Buddy. Kiedy Issa wrócił na podłogę był pewien że chce zmienić pogląd wszystkich w całym wagonie. Wrócił w swój kąt zebrał kilka mrówek i zaczął nauki. Niewiele jednak z nich trafiło osobiście na poziom okna. Czy to uczniowie Issy byli mniej zdolni. Czy też Issa za bardzo chciał by jego opowieści brano na wiarę. Z pewnością mrówki w okolicy w której nauczał Issa były bardziej skoncentrowane na parciu do przodu i na żerowaniu. Taki Issa im do tego nie był potrzebny, a nawet przeszkadzał. Więc chyba szybciutko wypchnięto go przez wyjście

      Usuń
    17. . Niedługo po wyjściu Issy kilka mrówek z jego okolic próbowało wspiąć się na poziom okna. Udało się to z różnym skutkiem. Jednym tak, jednym nie. Ale opowieść przyniesiona przez Issę i powtarzana nie zawsze wiernie, przez jego uczniów robiła karierę. Dawała ona całkiem nową perspektywę istnienia. Co więcej była wiarygodna. Byli jeszcze naoczni świadkowie ponad naturalnych zdarzeń, które stały się za sprawą Issy. Taka mrówka nie mogła kłamać. Zapomniano, jednak trochę o innych wagonach. Natomiast świat na zewnątrz stał się przebojem. Wszystkie mrówki pragnęły dostać się na zewnątrz. Jak zwykle z przebojami, a był to przebój wszechczasów, ktoś na tym chciał skorzystać. Kilka sprytnych i bezwzględnych mrówek, pomyślało tak. Każda mrówka wie, że trzeba wyjść przez wyjście. No to my im powiemy że zaraz za wyjściem stoi taki ni to groźny ni to dobry. To nie jest wprawdzie mrówka, ale takie coś jak mrówka, tylko milion razy ważniejsze, bo on osobiście stworzył was, wagon i cały swiat poza . A w ogóle to on jest tatą tego Issy co tyle dobrego o zewnątrz opowiadał. I żebyście się więcej o niego już racjonalnie nie dopytywali to powiemy wam że on jest jeden i zarazem jest ich trzech równocześnie. Tylko, że z tym dobrym, poza wagonem, to nie do końca, bo właściwie za drzwiami wyjściowymi, to same złe rzeczy na was oczekują. Miliard miliardów gorsze, niż w waszym tu w mrówczym, wewnątrz wagonu, życiu. No i mrówki zaczęły bać się wychodzić. Lecz wtedy sprytne mrówki, przebrane w złote szaty, z budowli przepysznych, zaczęły uspakajać wystudiowanymi słowami i gestem. Głosem cichym, miękkim, acz dobitnym. Nie bójcie się zaprawdę, zaprawdę, nie bójcie. Ten, za drzwiami, to nasz facet o imieniu Bóg. I godne to i sprawiedliwe. My mamy na niego sposoby i możemy tak załatwić, że po przejściu wyjścia same rozkosze na was czekają. Ale to będzie, was kosztować, w dobytku, posłuchu, i czci najwyższej. Poza tym od dzisiaj kasujemy drogę zwaną medytacją, bo wy mrówki nie macie nic tam do oglądania. Powiemy więcej tam nic nie ma. Issa mówił tylko o modlitwie. Nie wspominał nic o medytacji. W ogóle to Issa wcale nie powiedział tego co powiedział, ale powiedział to co my mówimy, że powiedział. I niech ktoś spróbuje powiedzieć inaczej. A modlitwa oznacza nic innego, jak wyjście do połowy nogi od fotela. Po podłodze i do połowy nogi. I nie wyżej. Bo po pierwsze ponad połową nogi to tam nic nie ma.

      Usuń
    18. A po drugie to jak ktoś by spróbował to my tu w wagonie w mękach poprzez wyjście go przepchniemy, gdzie czeka go trzech w jednym. I ten że, na męki milion razy większe i do tego wieczne, go skaże. I jak wy mrówki miałybyście jakieś wątpliwości, to wiedzcie, że słowa nasze są zawsze nieomylne. A jest tak dlatego, że nie ma żadnej różnicy między nami, którzy to Kościołem się nazwaliśmy a Bogiem. Pamiętajcie mrówki raz na zawsze. Kościół to, to samo co Bóg i nie ma Boga bez Kościoła. No tak żyją mrówki od wtedy do dzisiaj. Idą po podłodze od wejścia do wyjścia, a po drodze co chwila, myk, do połowy nogi od fotela. I co najważniejsze z tego powodu są z siebie bardzo dumne. A sprytne mrówki, od pokoleń, w złotych szatach, rządzą wagonem, leżąc do góry brzuchami i ze śmiechu pozbierać się nie mogą. Po dłuższym czasie jednak, większość mrówek, przestało bać się Boga za drzwiami wyjściowymi ukrytego. Przestało być pewnym, że jest coś poza wagonem . Nie zmieniło to, o dziwo zwyczaju wychodzenia do połowy nogi. Sprytne mrówki, dalej miały się wspaniale. Teraz każda mrówka uważała, że każda prawdziwa mrówka myka do połowy nogi, na dowód swej prawdziwości. Zmienił się, jednak, nieco sposób, w jaki one do tej połowy wychodziły i de facto mrówki regularnie gromadziły się, tylko raz na jakiś czas u podnóża nogi. Musiało to budzić w nich wyrzuty sumienia, bo im rzadziej, wychodziły faktycznie na nogę, tym bardziej obdarowywały Kościół. Zmieniła się, też cała podłoga wagonu. Mrówki na serio przestały myśleć o zewnętru i teraz jedne kosztem drugich, chciały mieć jak najwygodniej na podłodze. Wychodziło im to doskonale. Niektóre mrówki posiadały wygody i zapasy miliony razy przekraczające możliwość ich zużytkowania. Bogiem stało się posiadanie. Największe wygody uzyskiwał kościół. Teraz wymyślił, wielką różnorodność dziwnych zwyczajów u podnóża nogi. Zasada była jedna. Im bardziej zwyczaje te odbiegały od zwyczajnego wchodzenia do połowy nogi, tym Kościół życzył sobie za nie więcej dóbr i władzy. Wszystko diametralnie uległo zmianie. O mrówce Buddzie nie pamiętał już nikt

      Usuń
    19. . Części wagonu, gdzie żyli kiedyś buddyści opanował też, szał posiadania. Pamięć o Issie przemianowanego na Jezusa, można spotkać, na każdym kroku. Jego jednak nauki zamieniono w bezwartościowy komiks. Część mrówek tego nie wytrzymała. Rozpoznała wreszcie, że Kościół działa tylko na własną korzyść. Nie rozpoznała jednak metody którą zostali oszukani. Negując wszystko, wylali dziecko z kąpielą. Negując kościół zaprzeczyli istnieniu Boga. To było spodziewane. Przez pokolenia uczono ich że kościół to Bóg. Zaprzeczyli też istnieniu zewnętrza. Istnieje tylko wnętrze wagonu i to jest wszystko. Jeden z regionalnych przywódców tego ruchu o imieniu Optymalion, dziś twierdzi uparcie, że istnieją tylko te prawa, które zarządzają wnętrzem wagonu. Istnieje też tylko jedna logika, która we wnętrzu się narodziła. Prawa zostały już prawie wszystkie rozpoznane, przez naukowców, będących na usługach Optymaliona i jego kolegów. A te które nie zostały jeszcze odkryte, czekają tylko w kolejce. Za jakiś wymierny czas, cały wagon myślą mrówczą, jej logiką stanie bez tajemnic. Problem jest wprawdzie z tymi naukowcami, jak ich zwą Kwantowymi, którzy zrobili podobno dziurę w podłodze na wylot i twierdzą, że widzą coś na zewnątrz, ale oni z pewnością nie wiedzą co mówią. Optymaliona zapytał kiedyś jego przyjaciel, niedobitek buddystów. Czemu nie dopuszczasz, że jest medytacyjna droga na wyższy poziom. Droga do okna przez które widać wszystkie wagony i widać świat. Czemu jako racjonalista zaprzeczasz jej istnieniu, skoro nigdy nie próbowałeś jej znaleźć. I odpowiedział Optymalion. Drogi buddysto, nie dopuszczam, bo to ezoteryka. Na tym oknie byli moi naukowcy. Stwierdzili oni bez wątpienia, że okno to po prostu, tylko szkło.

      Usuń
    20. @Piotr Wróbel

      Odpowiem Ci w poetyce , którą strasz się narzucić tej dyskusji, "wróbelku".

      Pewien człowiek znalazł jajo orła,
      Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie.
      Orzełek wylągł się ze stadem kurcząt
      I wyrósł wraz z nimi.
      Orzeł przez całe życie
      Zachowywał się jak kury z podwórka,
      Myśląc, że jest podwórkowym kogutem.
      Drapał w ziemi szukając glist i robaków,
      Piał i gdakał. Potrafił nawet
      Trzepotać skrzydłami
      i fruwać kilka metrów w powietrzu.
      No bo przecież, czy nie tak właśnie fruwają koguty?
      Minęły lata i orzeł się zestarzał.
      Pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą,
      na czystym niebie wspaniałego ptaka.
      Płynął elegancko i majestatycznie
      wśród prądów powietrza,
      ledwo poruszając potężnymi, złocistymi skrzydłami.
      Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony.
      -Co to jest?-
      zapytał kurę stojącą obok.
      -To jest orzeł, król ptaków odrzekła
      kura.
      Ale nie myśl o tym.
      Ty i ja jesteśmy inni niż on.
      Tak więc orzeł więcej o tym nie myślał.
      I umarł wierząc,
      Że jest kogutem w zagrodzie.

      Nie szukaj prawdy,po prostu odrzuć swoje poglądy.
      Odrzuć swoje teorie, nie szukaj prawdy.
      Prawda nie jest czymś , co się szuka , ona jest.
      Prawda to zgodność myśli z rzeczywistością.
      Czym są realia?- niezgodnością myśli z rzeczywistością.
      Nie poznamy prawdy nie znając przyczyn, nie poznamy prawdy o zdrowiu nie poznając przyczyn jego utraty.
      Wiara nie może być źródłem wiedzy na żaden temat , dlatego wiara czyni człowieka głupim jak mawiał Staszic.
      Dlatego nie warto być człowiekiem wierzącym o czym uczył swego czasu Budda.

      Usuń
    21. Dodam do powyższego ,że znać prawdę znaczy zostać przemienionym przez to, co się zna.
      Takie są dobrodziejstwa wiedzy DJK.
      Dopóki ten świat , w którym ,gdyby g...o miało jakąś wartość to biedni rodziliby się z zarośniętymi pupami, nie zmieni , dopóty będzie tak jak jest a wiemy ,że najlepiej nie jest , mówiąc wielce eufemistycznie. Tym co zmusza do takiego wartościowania jest najważniejszy organ w naszym ciele i on ,żeby się zaczęła jakaś pozytywna zmiana musi ulec zmianie. Zmiany dokonuje wiedza DJK. Żeby prawdy zawarte we wszystkich tzw. księgach mądrościowych świata nabrały sensu-realizacji potrzebne jest "przewartościowanie wszystkich wartości" , przy pomocy zasilania( żywienia) organizmu wg. wiedzy DJK.
      "Wszystkie choroby i nieszczęścia trapiące rodzaj ludzki od wieków mają swoją przyczynę wyższą właśnie w braku rozumu, czyli wadliwej strukturze i wadliwej czynności mózgów ludzkich." -prof. J.Aleksandrowicz
      Można się z tym nie zgodzić potwierdzając jednocześnie prawdę zawartą w tym twierdzeniu.Prawda jest zawsze prosta , kłamstwa zawsze skomplikowane.
      Wiara utrzymuje się z powodów epidemiologicznych jak mawia R. Dawkins, jest chorobą mózgów ludzkich ( "Wobec chorobliwej wyobraźni , dowody nic nie pomogą."-M.Twain) , o których pisał Aleksandrowicz, a "lekarstwem" jest wiedza DJK - Doktora Jana Kwaśniewskiego.

      Usuń
    22. Drogi przyjacielu Opty. Nie gniewaj się z głupi mój dowcip z Radiem Erewań. Twoje wskazówki dietetyczne i ich wpływ, biorę pod uwagę na serio, tylko w jakimś szerszym kontekście globalnych praw od których my ludzie odeszlismy. I jeszcze uważamy to za nasze cywilizacyjne osiągnięcie. Napisze o tym niebawem. Narazie odpowiem Ci na tego kogutoorła. To kompletnie nie ważne kim się jest. Jeżeli orzeł był szczęśliwym kogutem, to wszysko w porządku. Tylko szczęście jest tym co nam jest potrzebne. Można go tylko uzyskać poprzez równowagę umysłu. Można ją osiągnąć przez świadome działania. Zdarza się że przychodzi bezwiednie sama, ale to nie są częste wypadki, w naszej cywilizacji. Lepszy orzeł, kiedy lubi być kogutem, niż kogut, który za wszelką cenę dąży by być orłem. Nie należy jak piszesz szukać prawdy. Nie należy bo nie wiadomo czym ona jest. Trzeba żyć w równowadze. I nie waźne wtedy czy się jest wtedy orłem, kogutem, czy wróblem

      Usuń
    23. https://www.youtube.com/watch?

      v=mnRetrMMURshttp://www.dietazoltkowa.pl/index.php/dzialalnosc/prady-selektywne
      "Niech pożywienie będzie waszym lekiem, a lek pożywieniem".- Hipokrates

      Usuń
  8. Drogi Krzyśku,
    Piszę do Ciebie, jak zwykle nie jako krytyk, ale jako obserwator. Nota bene nie pozbawiony sympatii do twoich działań.
    Ale sam przyznaj, to dość zabawne. W dyskusji nad założonym przez ciebie wątkiem, dotyczącym, żalu, że ocenzurowano w prasie twoje wypowiedzi, Ty sam dopuszczasz się cenzury. Kasujesz wypowiedzi Roberta Prochły, który krytykuje Cie dosadnie, ale bez wulgaryzmów. Pisze o tobie, żeś jest nienormalny (pacjent Tworek). Problem w tym iż Roberta, da się wymazać z twojego forum, ale wszystkich w Polsce, którzy tak myślą nie da się pominąć. Biorąc kryterium ilościowe, to oni z pewnością są normalni, Nienormalność w takim świecie, to nie przywara, więc doradzam spokój. Pan Robert, to aktywny przedstawiciel gigantycznej grupy Polaków. Nie wymazujmy ich, bo to strusi zabieg. Nie obrażajmy też P. Roberta.Potraktujmy go jako wskaźnik. Próbójmy go przekonać. Jeżeli jego przekonamy, a będzie trudno, to jest jakaś szansa. Inaczej wasze, czy nasze zabiegi, w ramach Polskilaickiej, są skazane na klęskę globalną. Robert Prochała, to dumny facet. Poptrzcie na jego zdjęcie. Myśli o sobie jako o twardzielu. Gdyby go ktoś oszukał, miał by się kogo bać. No to wytłumaczcie mu po dobroci, że został oszukany po całości. Jak zrobicie to dobrze, to będzie sukces jego i wasz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam entuzjastów biofotona Tranzyspona DNA o której szanowni państwo dziś się spotykają . Mam nadzieje że po wizycie ordynatora w Tworkach . Diagnoza schizofrenia paranoidalna.Matryce boofotony tranzospony DNA łanicuchy itp. heheheh

    OdpowiedzUsuń
  10. Przekaz od Archanioła Gabriela z dnia 17 02 2016 r.

    Synu mój. Przychodzę do ciebie kolejny raz ,aby przekazać ci następne informacje dotyczące Kościoła Katolickiego w Polsce. Jest to instytucja na wskroś przestarzała, nie pasująca do aktualnego poziomu świadomości twoich rodaków. Metody jakie stosuje, dogmaty i rytuały nijak się mają do tego wszystkiego czego nauczał kiedyś Jezus. Miłość, współczucie, miłosierdzie kłóci się z bogactwem Kościoła i sposobami podporządkowywania sobie ludzi, nieświadomych faktycznych celów jakie przyświecają KK. Te cele, to opływanie w dostatkach i życie kosztem często biednych ludzi, którzy oddają na kościelną tacę ostatnie grosze, aby w swojej naiwności wierzyć, że kapłan zapewni im pośmiertne życie u boku Pana. Tymczasem prawda jest taka, że nikt nie zrobi za człowieka niczego, co jest jego powinnością i obowiązkiem w dążeniu do prawdy i w dążeniu do swojego duchowego rozwoju.Żadna spowiedź i rozgrzeszenie nie zmaże poczynionych win i grzechów wobec bliźniego, a jedynie pełne zadośćuczynienie, które jeśli nie zostanie dokonane za życia pokrzywdzonego, to obciąży sumienie winowajcy na kolejne wcielenia.I będzie trwało tak długo aż rachunki nie zostaną wyrównane. Na tym polega boskie prawo sprawiedliwości, którego nie może zmieniać ani przeinaczać żaden człowiek ani instytucja. KK sprzeniewierzył się Jezusowi i Bogu przywłaszczając sobie prawo rozgrzeszania wiernych, aby tym sposobem w obłudny sposób zapewnić sobie władzę i autorytet. Żadna władza kościelna, niezależnie od tego czy to będzie biskup, kardynał czy papież, nie może stać między człowiekiem i Bogiem. Tylko w bezpośrednim kontakcie z Bogiem,bez żadnych pośredników świeckich i kościelnych człowiek może się wyspowiadać i oczekiwać wybaczenia które zawsze otrzyma, bowiem Bóg jest jedynie miłością a nie oskarżycielem i sędzią. Dopiero po swojej śmierci w kontakcie ze światem duchowym, człowiek znajdzie się na takim poziomie edukacji jaki będzie zgodny z bilansem jego złych i dobrych uczynków. Przyznawanie Kościołowi przywileju sądzenia i rozgrzeszania ludzi jest sprzeczne z prawem boskim i tym samym obciąża grzechem każdego księdza, niezależnie od stopnia hierarchicznej przynależności.Tylko bowiem szczera rozmowa z Bogiem, możliwa i dostępna dla każdego człowieka może mu zapewnić prawdziwy komfort psychiczny i przynieść wewnętrzny spokój.

    OdpowiedzUsuń
  11. ciąg dalszy przekazu od Archanioła Gabriela

    Jestem pewien, ja Archanioł Gabriel, sługa boży, że każdy człowiek przejrzy na oczy i zrozumie prawdziwe cele działalności KK, aby odwrócić się od tej zmurszałej i przesiąkniętej grzechem instytucji i powrócić do Boga, swojego Stwórcy. Taki scenariusz jest nie tylko możliwy ale i konieczny, bowiem wzrastająca świadomość ludzkości w połączeniu z postępującą transformacją Ziemi będzie wymuszać takie działania, które w konsekwencji przyniosą wolność od wpływu skostniałej i niepotrzebnej instytucji jaką jest KK. Instytucja ta, wbrew pozorom hamuje postęp społeczny i utrudnia ludziom prawdziwy kontakt z Bogiem. Aby bronić swoje przywileje wymusza na politykach przyrzeczenia i obietnice w zamian za wyborcze poparcie, co w efekcie prowadzi do religijnego fundamentalizmu i wszechwładnego panowania nad wiernymi. Taka postawa kleru niszczy ludzką godność i poczucie wolności oraz hamuje rozwój narodu. Człowiek zniewolony religijnymi ograniczeniami i nakazami czuje się zwolniony od osobistej aktywności duchowej.Tym samym odpowiedzialność za rozwój duchowy przekazuje Kościołowi ze szkodą dla siebie, bowiem nikt za niego ani nie zmaże jego win ani nie wzniesie go bliżej Boga. Zwracam się zatem synu poprzez ciebie do każdego Polaka, aby zdjął z oczu zasłonę iluzji i uświadomił sobie jakie faktyczne cele kryją się za działalnością KK oraz zrozumiał, że instytucja ta nie ma nic wspólnego z Bogiem, lecz wykorzystuje Boga i Jezusa, aby bogacić się i zawłaszczać ludzkie dusze. Dopiero wyzwolenie się od Kościoła może stworzyć szanse na prawdziwą wolność w każdej płaszczyźnie osobistej i społecznej. Natomiast wszelkie obawy o kształt osobowości i psychiki ludzkiej bez kontaktu z Kościołem są zupełnie bezpodstawne, bowiem zarówno aktualna- wyższa niż kiedyś- samoświadomość obywateli oraz istniejący system prawny są wystarczającym gwarantem stabilności Państwa.
    Archanioł Gabriel

    OdpowiedzUsuń