1

1

piątek, 15 stycznia 2016

Nowe bilbordy



Powiesiliśmy nowe bilbordy. Na poprzednich było hasło: Twoja religia twoja sprawa.Dosyć kościoła w życiu publicznym Polaków. Zniszczyli je mieszkańcy Podhala. Nowe stanęły ponownie na zakopiance, żeby się nie nudził miejscowy proboszcz.

563 komentarze:

  1. Te tablice na zakopiance to bardzo nieprzemyslany i zły pomysł. Jaki jest ich cel? Mam nadzieje że ten co to wymyślił chciał przekonać praktykujących katolików i tych letnich Polaków, bez poglądów w sprawie KK, że istnieje wielu innych Polaków którzy mają dosyć i przejrzeli tysiącletnią grę. Chciał może zachęcić by weszli na stronę i poczytali. Słuszne cele, tylko że, przeczyta ten afisz kilusek wczasowiczów, podróżójących zakopianką. Na stronę wejdzie kilku, a obrażone zostało cała społeczność góralska Podhala.
    Chciał ktoś zrobić na złość kilku proboszczom, a napluł w gębę tłumowi Polaków. To bardzo porządni i honorowi ludzie. Do tego być może bardziej zmanipulowani przez KK, od innych. Ich silne zbiorowe ego, poczucie przynależności do grupy etnicznej wiąże się z KK. Z dugiej strony wielu z nich narzeka dziś i od zawsze na kościół. Znany wszystkim Sabała nie chciał na łożu śmierci księdza, bo na co mu juchas jak on do samego gazdy idzie. Dziś posłuchajcie słów znanej na całe Podhale kapeli Ogórki, a zobaczycie jacy są antyklerykalni. Ale nie tym sposobem. Sposobów było by innych wiele, by ich umocnić w rozumnym i krytycznym spojrzeniu na KK. Narazie nasraliście im przed domem, co ich umocni w kontakcie z kościołem a was wskaże jako wrogów. Jak by ktoś pomyślał to postawił by te same plansze zaraz za Krakowem, na zakopiance i problemu by nie było. Pozytywny skutek był by ten sam też przejechali by obok niego wszyscy turyści zmierzający do Zakopanego. Powiem więcej plansze te w samym Zakopnym, gdzie tak naprawdę nie mieszkają już górale a sama ludność napływowa nie dotknął by w tak dotkliwy sposób mieszkańców, a odniósł by skutek, obejrzenia przez tłumy. Wiem co piszę bo od bardzo dawna znam mentalność górali. No chyba że to ja nie rozumiem zamysłu. I może pomysł jest taki, że należy Polskich Katolików, nie uświadamiać, ale obrażać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na tą stronę trafiłam przez przypadek. Nasunęło mi się kilka prostych myśli... jak powszechnie wiadomo, od dawna klerycy publicznie ingerują w sprawy które ich nie dotyczą, usilnie narzucając swoje przekonania, oraz przez wyegzekwowane prawo przymusu, czerpią zyski z budżetu państwa, czyli z pieniędzy będących własnością wszystkich Polaków. Są to bulwersujące działania.
    Niewielkie skromne tablice " twoja religia twoja sprawa " mają prawo pojawić się w wielu miejscach Polski stojąc w ciszy, tak jak mają prawo pojawiać się, kolejne ogromne budynki, ostentacyjnie kipiące bogactwem, stawiane przez kleryków. Budynki te nie są ciche jak wspomniane tablice. Wdzierają się w otoczenie dzwiękami dzwonów, oraz różnymi własnymi zdarzeniami typu procesja, mimo, że jak powszechnie wiadomo, nie wszyscy ludzie są wyznawcami kościoła. Wiara w boga, a wiara w kościół.. jak się okazuje, nadal są ludzie, którzy nie pojmują, że nic ich nie upoważnia do niszczenia owych tablic, a z pewnością nie brak rozsądku. Czy każdy kto nie wierzy w kościół, lub nie wierzy w Boga, ma prawo niszczyć ogromne budynki będące własnością kościoła, bo przecież stojąc w przestrzeni publicznej mogą obrażać. Dlaczego kościoły nie są niszczone ? Nasuwa się odpowiedz ..zapewne z powodu braku kołtuńskiej mentalności ludzi spoza wyznawców kościoła. Pozdrawiam wszystkich, również obsesyjnych wyznawców kościoła. Ps. Od lat zastanawia mnie skąd w wielu zagorzałych wyznawcach kościoła, żródło jadu, agresji, braku rozsądku i braku wiedzy o przykazaniu miłowania wszelkiego bliźniego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby ma Pani rację ale tylko niby. Oczywiście że tablice o takiej treści mogą, a nawet powinny być widoczne w całej Polsce. Problem w tym jakiego konkretnego rezultatu ci co je postawili się spodziewają i czy go osiągnęli. Piszą w poscie, że chcieli wkurzyć proboszczy. Cel z goła idiotyczny. Jeżeli tą drogą ma iść organizacja, która wyznaczyła sobie gigantyczne w skali globu zadanie, jakim jest zwycięska walka z Kościołem, no to KK nie ma się czego bać. Na przestrzeni 1500 lat trwania KK były nie takie ruchy i nie takie strategie, walczące z nim. Nie przyniosły one jak widać upadku tego gracza nad graczami. KK przez wieki hodował w ludziach ich poczucie ego. Robił to na różne sposoby, nie będę się o tym teraz rozpisywał. Uzyskał ,stan świadomości w którym każdy z nas w sposób oczywisty, uważa na swój temat, że jest samodzielnym oddzielonym bytem. Byt ten kończy się na granicy naszego ciała, i wszystko co jest poza tą granicą, to całkiem nie my. Olbrzymia większość osób, które przeczytają moje słowa, pomyśli, o czym ten gość pisze, przecież to oczywiste. Tak przecież wszyscy o sobie myślimy. Tymczasem w innych kulturach takie myślenie o sobie nie jest wcale, takie oczywiste. W uproszczeniu można powiedzieć, że uważają oni siebie jako część wszechświata. Energią, które przenika inne energie tworząc w niej nieoddzielną całość. Z tej perspektywy patrzy się inaczej na drugiego człowieka, niż z perspektywy ego zaszczepionej przez Kościół. Ego powoduje, że każdy kto nie jest tobą, czyli wszyscy, są potencjalnymi wrogami i może zagrażać wszystkiemu, o czym myślisz, że to składowe, z których składasz się ty. Taka postawa ludzi, jest wprost wymarzona dla KK. Ludzie widzący wszędzie wrogów i skłonni do konfliktu, to wymarzony materiał, by nimi, rządzić, manipulując. Od ego tylko jeden krok do zbiorowego ego. Taki stan umysłu, to dopiero katastrofa. Jak przy ochronie ego indywidualnego, zastanawiamy się czasem, nad swoimi reakcjami na świat, to zbiorowe ego otumania całkowicie i rozgrzesza. Walcząc o swoje ego, zastanawiamy się czasem, czy nie jesteśmy, na przykład samolubni. Walcząc o zbiorowe ego czujemy się czyści i heroiczni. Nic bardziej mylnego. W imię tej zasady My Biali musimy być czujni wobec nie białych, My Heteroseksualni nie ufamy homo i odwrotnie. My Nie Wykształceni musimy obawiać się wykształciuchów. My Prawdziwi Polacy nie wierzymy za grosz tym innym cholera wie czy polakom. A w ogóle wszyscy Polacy niech pilnie się strzegą niemców i ruskich ( tych kacapów ). My kibice L jesteśmy ludzmi w odróżnieniu od kibiców K. My z miasta, my ze wsi itd. Itd. A PRZEDE WSZYSTKIM MY CHRZEŚCIJANIE. A jeszcze lepiej My Katolicy. Tak my Katolicy stoimy murem za KK i nie dlatego, że Katolicy, ale ważne że MY. Czują tak - KK stał się Mną i będę go bronił bo bronie siebie. Czy mógł Kościół Katolicki rozegrać to lepiej.

      Usuń
  3. Z drugiej jednak strony MY NIEWIERZĄCY uważamy wierzących, lub co gorzej klerykalnie wierzących, za wrogów. Ich zabłąkanie i otumanienie obrzucamy agresją i niewybrednymi epitetami. ( patrz forum Polskalaicka) .Tacy jesteśmy bo mamy poczucie zbiorowej przynależności do grupy która ma racje, jest lepsza i musi walczyć z wrogiem o swoje . Nie katolicy, innowiercy i ateiści, są podstawowym elementem korzystnym w grze Kościoła Katolickiego o władze nad światem. Nie sformował by on zwartych szyków swoich zwolenników, gdyby im nie wskazywał realnych wrogów. Im bardziej wrogowie, będą wrodzy, tym silniejszy będzie KK. Dlatego strategia niechęci, czy wrogości do katolików jest strategią, całkiem do dupy. Efekt będzie wprost odwrotny do takiego, którego spodziewali by się rozsądni ludzie. Chyba, że ci ludzie nie są rozsądni, tylko chcą dać upust agresji, generowanej, przez ich zbiorowe ego.
    Dalej więc twierdze że konfrontacyjne ustawienie tablic, jako pierwszych w miejscu, gdzie żyją ultra katolicy jest bezzasadne. Ludzie ci Katolicyzm mają jako jeden z atrybutów swojej tożsamości etnicznej. Góral jest katolikiem, nawet jak by psy wieszał na kościele, bo jest Góralem. Rzekome uderzenie w KK uderzył w samych Górali. Scalił ich i umocnił przy KK. Taka polityka umacnia mnie w przekonaniu że ruch Polska Laicka nie dorósł w najmniejszym, choćby stopniu, do konfrontacji z takim przeciwnikiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. P.S
    Na koniec odpowiem Pani na szczegółowe pani pytanie
    Obawiam się że gdyby nie strach przed gigantycznymi konsekwencjami prawnymi i linczem dokonanym przez tłumy katolików, gdyby za spalenie kościoła groziła taka kara jak za zniszczenie tablicy,to nic by nie uchroniło kościoły przed dewastacją z zemsty.
    Ateiści wcale nie są inni od obrońców wiary. wszyscy jesteśmy dziećmi wychowania kościoła.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe spostrzeżenia. Dzięki p. Piotrze. Tym niemniej dobrze, że jednak taki ruch jak Polska Laicka jest. Warto dyskutować i wspólnie dochodzić do najlepszych rozwiązań i najlepszego działania RAZEM , także z katolikami. Ja myślę, że można też znajdować po prostu to, co łączy ludzi. Takie pola spotkań, gdzie inne poglądy nie mają znaczenia. Miejsca, gdzie ludzie czują się wolni w swoich wyborach, akceptowani takimi jacy są, wspierani w swoim rozwoju, kreatywności. W takim przyjaznym środowisku prawdziwa "natura" ludzka uzdrowi się sama. Nie potrzeba z niczym walczyć, wystarczy pokazać fajniejsze sposoby życia, pomysły. Razem gotować, śmiać się, tańczyć w kręgu, grać w drużynie sportowej itp. Tego jest wciąż za mało. Takich prostych rzeczy. Spotkań poza pracą, poza telewizorem, fejsem. Na żywo, ale twórczo i produktywnie spędzony wolny czas. Tak, to powolny proces, trwa pokolenia czasami. Nie sadzę jednak , że coś tu można "przyspieszyć" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyspieszyć i zmienić można tylko samego siebie. Jeśli kościoły otworzą się bardziej na organizowanie kreatywnego spędzania wolnego czasu (mają na to pomieszczenia) to ja nie mam nic przeciwko nim. Jest taki kościół w Londynie St.James (Picadilly Sguare), który otworzył swoją przestrzeń na warsztaty, przemówienia, spotkania ludzi w duchu całkowitej wolności. Organizuje to fundacja pod nazwą "Alternatywy". Przyjeżdżają tam ludzie z całego świata. Czują się zaszczyceni zaproszeniem tam, by móc wygłosić przemówienie, zaprezentować się, a potem poprowadzić jakiś duchowy lub inny np. psychologiczno - terapeutyczny warsztat. Przedstawić swoje odkrycia, swoje rozumienie duchowości, swoje pomysły, swoją ścieżkę dochodzenia do prawdy. Wielość opcji. Są nagrania na you tube z "Alternatives". Chodzi o zwyczajną ciekawość na inne, nowe, na drugiego człowieka, wysłuchanie. Co kto potem wybierze i co z tego wyniesie to jego sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Droga Dorino,
      Pozwalam sobie mówić Ci na ty, bo ta forma lepsza jest dla przyjaciół. Bardzo cieszę się, że potrafisz cieszyć się chwilą. Być szczęśliwą w tak dziecięcy sposób. To wielka umiejętność u dorosłej osoby. Tylko dzieci intuicyjnie i naturalnie czerpią szczęście z chwili obecnej. Dorosły miewa takie chwile, ale jakże rzadko. Pozorów szczęścia doświadczamy, zazwyczaj oczekując na przyszłość. Mając jej projekcje. Wspomnienia z przeszłości, też ocierają nas o szczęście. Jednakże przyszłość i przeszłość nie może dać pełni, bo wyprojektowane marzenia, stając się rzeczywistością, nie sięgają wcześniejszego ideału. A nawet wtedy, co nieczęsto bywa, że można z wzorem je porównać, to przemijają tak szybko, że płakać tylko nad tym trzeba. I wspominać , smucąc się, że to już poza nami. Tylko przeżywanie chwili terażniejszej może stać się nirwaną. Ale jak to zrobić. Jak bez trudu i z beztroską swobodą poruszać się, po tak abstrakcyjnie matematycznej ścieżce, jaką jest teraźniejszość. Nie patrząc w przyszłość i przeszłość. Po ostrzu miecza, jak nazywa to zen. Człowiek dorosły potrzebuje do tego dostępu do nauk, nauczycieli i treningu. Spełniając, dobrze te trzy warunki, podłączasz się prosto do BOGA, czy do wszechstrumienia energii, czy jak kto sobie to życzy nazwać. Podłączenie jest jak wtyczka do gniazdka. I już. A skutkiem ubocznym tego podłączenia było by to, że była byś szczęśliwa. I to nie z jakiegoś konkretnego powodu. Była byś szczęśliwa bez względu na warunki. Warunki twojego szczęścia nie dotyczą. A jeśli warunki cie nie dotyczą, to nie da ci się niczego zabrać i nie potrzebujesz, by ktoś ci coś dawał. I tu kłopot dla Kościoła, który chce mieć rząd dusz. Jak rządzić, jak rządzić się nie da. Jak rządzić, jak instrumenta do rządzonego nie pasują, bo kija się nie boi, a marchewka mu nie potrzebna. Ale Kościół szczwany lis, od tysiaca pięciuset lat ma na to patent. I doskonali go i poleruje. Fałszywe nauki, fałszywi nauczyciele, i fałszywy trening. ( I nie mówię tu o naukach Chrystusa. Ten był wielkim nauczycielem,. Nie można mylić nauk Chrystusa z tym co kościół mówi że on powiedział).I choć wtyczka myśli, że jest w gniazdku, to nie jest. Fałszywi nauczyciele mówią o szczęściu wiekuistym, a ty szczęśliwa nie jesteś ani na moment. głoszą żeś jest w podłączeniu i w nurcie. No i co z tego, że głoszą. Trzeba z uwagą przyglądać się działaniom Kościoła. Nie dać się zwieść na różne jego sztuczki, które pozornie nas obłaskawiają, lecz dalej trzymają z dala od podłączenia. Moim zdaniem warte są coś tylko te nurty, które wracają do wczesnych korzeni z okresu przed reformą Konstantyna Wielkiego. Mało ich jest niestety i źle są widziane przez Watykan. Kościoła nie należy nienawidzić, bo nienawiść zaślepia. Trzeba chłodnym okiem rozpoznać co ci wzięto, w jaki sposób wzięto i jak to odzyskać. Niby prosta recepta, ale.

      Usuń
    2. Kościół Katolicki wrastał w nas od 1500 lat. To około 70 pokoleń. Bardzo trudno rozróżnić gdzie nasza rdzenna tkanka, a gdzie tkankę tą powiela imitujący nowotwór kościelny. Samemu u siebie rzadko komu to się udaje. Tu potrzeba niezwykłego neurochirurga, by tkanki te rozdzielić. I w miejsce nowotworu wprowadzić nową przyswajalną materię . Nazwijmy ją dla uproszczenia mistyczną. Bez wszczepienia tej nowej tkanki, w miejsce nowotworu, pacjent nie przeżyje. I tu niestety Krzyś Pieczyński jest za słabym chirurgiem. Wie że coś musi być wszczepione, ale proponowane przez niego tkanki, nie są łatwo przyswajalne przez organizm. Nie mogę o nich powiedzieć, że są nieprawidłowe. Lecz nieprzyswajalność widać już na pierwszy rzut oka. Dlatego mało kto chce poddać się operacji. Solidaryzuje się z Krzyśkiem, a jednocześnie, jestem o niego zatroskany. On przejrzał na oczy i wspaniałym odruchem, innym oczy chce przetrzeć. Przejrzał na oczy, lecz sam u siebie do końca nie wytępił kościelnego raka. Nie ma w sobie pełnego spokoju umysłu i miłości do wszystkich bez różnicy. Stanu znamiennego dla pełnego podłączenia. Dopiero taki stan zmienił by go w anioła naprawiacza świata.

      Usuń
  7. Hej Piotrze, dobrze prawisz, ale ezoterycznym i trudnym językiem;-)i nieco chyba komplikujesz rzeczywistość. Każdy człowiek dorosły ma dostęp do "ostrza noża" chwili teraźniejszej podczas np. śmiania się i tańczenia, grania na instrumencie zwłaszcza w zespole, śpiewania. Pracy czy sportu, który wymaga 100% uważności. Spróbuj myśleć o czymkolwiek i śmiać się jednocześnie, albo tańczyć skomplikowane kroki. Nie da rady. Nie trzeba targać ze sobą całego tego ezoterycznego "kredensu"ani oglądać się na 1500 lat tradycji;-) Są proste, sprawdzone sposoby. Oczywiście jeśli ktoś tego nie celebruje i nie pogłębia to potem znowu wraca do swojego snu i matrixa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje trochę przybredzam. Mam nadzieje, że to z powodu grypy i goraczki, Zobaczymy jak będę pisał teraz . Łyknęłem apap. Jak nie pomoże to pewno to starość. Więc Doriano, to co pisałem, niby pisałem do Ciebie, ale naprawdę pisałem do innych. Wiesz taka konwencja. Nie żebym do Ciebie nie chciał pisać, broń boże, ale czułem, od razu, że pisać do Ciebie nie trzeba, a do innych trzeba. Z mojego punktu widzenia, to prawidłowo pracujesz ze swoim umysłem, używając sprawdzonych sposobów. Joga śmiechu, którą -uprawiasz, ćwiczysz ( dobierz trafniejsze określenie) powoduje u ciebie, najpewniej, sądząc po twojej ostatniej wypowiedzi, świadomość, że życie to sen. I chcesz czy nie chcesz, z tą świadomością jesteś po uszy w samym środku buddyzmu. I jeżeli to co ty nazywasz prostymi i sprawdzonymi sposobami doprowadza, rzeczywiście twoją głowę do tego stanu świadomości, jeżeli naprawdę tego doświadczasz, to opowiedzieć o tym innym osobom, nie da się w prosty i sprawdzony sposób. Tutaj dogoni cię opis z ezoterycznego kredensu rodem. Słowa z poziomu praktycznego, nie są stworzone i nie potrafią oddać stanów z poziomów absolutnych. Możemy spróbować. Bardzo jestem ciekawy rezultatu. Opowiedz mi, więc prosto i bez przenośni i niedomówień, a jednak tak byś oddała swoje odczucia w pełni, o tym życiu codziennym, każdego z nas, które, jednak jest snem, matrixem, jak mówisz. No i jak. Podejmujesz rękawicę. Może jeszcze na wety opowiesz mi, tym samym językiem, nie komplikując rzeczywistości - tak właściwie po co ci ta joga śmiechu.

      Usuń
    2. Co do reszty twojej ostatniej wypowiedzi, to pozwolę sobie, się nie zgodzić. Lub precyzyjnie, zgodzić się ze szczegółem, negując ogół. „Każdy człowiek” jak piszesz ma dostęp do „ostrza noża” podczas śmiania się i tańczenia, grania na instrumencie. Moim zdaniem, bo nie chcę być arbitralny, niezamierzony dostęp przeciętnego człowieka, do chwil w których żyje teraźniejszością, poprzez taniec, śmiech, grę jest tak znikomy i krótki. Nie zdąży ukształtować żadnych znaczących zmian w umyśle, poglądzie ( tutaj znów” kredens”, bo żadne z ostatnio użytych dwóch słów nie jest trafne, w znaczeniu potocznym). Gdyby tak nie było, to wg. Twojej teorii mielibyśmy na ziemi samych oświeconych i niebo na ziemi. Nie mówię, że te krótkie chwile nieświadomej obecności w Teraz, nic nie dają , ale mają one tylko znaczenie relaksacyjne. Nie wiedząc o tym, dla takiego pozostania w Teraz, ludzie skaczą na spadochronie i jeżdżą dwieście na godzinę. Są to dla nich niezrozumiale wspaniałe chwile, ale nie czyni to z nich, jednak joginów. Pewien rodzaj pracy, być może daje więcej. Na przykład twoja praca twórcza, może być czasami medytacją w Teraz. Wiem co mówię, bo mamy ten sam fach. Może też inne zajęcia, ale musi w nich występować element wysokiego skupienia wraz z ubóstwem myśli kombinatorycznych. Umówmy się jednak, że Ty świadomie używasz śmiechu i doskonale wiemy Ty i ja kiedy jesteśmy w Teraz. Być może „ Każdy człowiek” dziś ma dostęp do wszystkich mądrości świata. Zazwyczaj potencjalnie ma je w swojej komórce. Ale w praktyce nawet o nich nie wie. To nauki przekazywane przez tysiąclecia dały do ręki nam, którzy te nauki odebrali sposoby, by zmieniać swój pogląd i kształtować swoje energie. Taszczyć ten parotysięczny kredens jak piszesz o nim, jesteśmy zmuszeni, bo prawdy te odkryto przed tysiącleciami i teraz Ty je stosujesz. Robiąc założenie, że jeżeli nawet byś uważała swoją jogę śmiechu za rodzaj współczesnego kompaktowego cudeńka, takiego dziwnego aerobiku, to musisz dla dobra rezultatów pamiętać, że stoi za nim niezwykle stara linia przekazu. Prawda, że środki do osiągnięcia tego samego celu mogą być proste. Rytualny taniec istnieje rzeczywiście w większości religii ( poza chrześcijaństwem). Należy jednak spytać, czy prostota równa się skuteczności. Moim zdaniem nie. Opieram się na opinii wielu nauczycieli z wielu tysiącletnich lini przekazu, którzy pierwszeństwo dawali medytacji bez formy, lub w japońskiej tradycji, uważności czyli trwaniu w Teraz.

      Usuń
    3. Hejka, wyskoczył profil z mojego bloga o jodze śmiechu, ale ostatnio rzadko ją prowadzę. Moją intencją było głównie wskazanie, że Polacy generalnie za mało się relaksują, śpiewają, tańczą, spotykają by zrobić razem coś twórczego, zabawnego i pożytecznego dla całej społeczności danego miejsca w porównaniu do wielu innych narodowości i samo to tworzy to rodzaj dość ciężkiej trudnej do życia atmosfery. (Trochę już podróżowałam po bogatych, ale też i biednych krajach, więc mam porównanie) Pamiętam np. święto żab albo grupowe wyścigi zwariowanych pojazdów, w którym brało udział całe miasto, Niesamowitych tancerzy- derwiszów i śpiewaków wirtuozów na wiejskim weselu. Joginami zostają bardzo nieliczni, odważni i zdeterminowani. To garstka. Ja widzę po prostu większą potrzebę samej zmiany atmosfery życia społecznego w Polsce niż np. walkę z jakąś grupą o innych poglądach, czy uświadamianie kogoś w sprawach "ducha" kto nie jest gotowy na to i sam o to nie prosi. Po prostu zwiększenie zaufania, spokoju, współpracy, radości życia, docenienie tego co już mamy (widziałam szczęśliwych ludzi, którzy mieszkali w lepiankach) i zwiększenie poczucia własnej wartości. Takie podstawy. A jeśli znasz różne duchowe przypowieści to pewnie słyszałeś o tym , że zdarzało się, ku zaskoczeniu "uczonych w pismach i naukach" uczniów mistrza, że pierwszy przebudzał się czasami jego niepiśmienny służący ;-))

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń

    5. Dorino, Chciałbym odnieść się do dwóch tematów poruszonych przez Ciebie.
      1. o tym że Polacy za mało się relaksują.
      2. o udzielaniu nauk duchowych.
      3. O tym czy można przebudzić się bez nauk 
      Zacznę od tematu dwa. Temat jeden i trzy równie ważne , w następnym poście. OK. ? Muszę przemyśleć Piszesz, jeżeli dobrze cię zrozumiałem, o braku potrzeby, uświadamiania innych w sprawach „ ducha „. Szczególnie takich ludzi, co nie są do tego gotowi i o to się nie proszą. Tutaj nie mogę się z tobą zgodzić. Sprawy ducha, to nie jakiś przedział ludzkiej egzystencji, oddzielony od całej reszty. Ja używam wprawdzie na te „sprawy ducha” innej terminologii, mniej szumnej. Dla mnie to stan umysłu. Ten stan umysłu odpowiada za szczęście każdego z nas. Stan umysłu, nazwijmy go dla uproszczenia, dobry, pozwala szczęśliwe przeżyć prawie każdą zwyczajną, naprawdę zwyczajną, chwilę i ze spokojem przyjąć, prawie każde, nieszczęście. Zły stan umysłu, natomiast, nie dopuści by cieszyć się, nawet z rzeczy, postrzeganych na tym świecie jako wspaniałe. Powoduje że człowiek staje się wiecznie nieszczęśliwy w swoim nienasyconym pędzie bez końca. Doriano postrzegam Cię jako zrównoważoną i mądrą dziewczynę. Z pewnością niejednym dobrym dzielisz się z ludźmi naokoło siebie. I nie ważne czy to są rzeczy materialne, czy czas dla innych, czy dobre energie. To czemu miałabyś obmawiać im najlepszego. Czemu nie miała byś podzielić się własną mądrością. Wypróbowałaś, wiesz to po sobie, że ta mądrość, dała ci równowagę i zdrowy dystans. Dała ci szczęście. Czy nie jest to samolubstwem trzymać to tylko przy sobie? Masz w pełni racje. Olbrzymia większość ludzi nie jest gotowa na nauki i o nie się nie prosi. Ale mała cząstka z nich, nie prosi się, pomimo, że jest gotowa. Nie wiedzą po prostu, że sensowne, przynoszące realne szczęście, nauki istnieją. Nie jestem oszalały na punkcie krytyki Kościoła K. Nie jest, u mnie tak, że dzień bez jego krytyki to dzień stracony. Tu jakoś dla logiki wypowiedzi nie da się tego uniknąć. KK doprowadził do tego, że racjonalni ludzie nie chcą słuchać żadnych duchowych, jak je nazywasz nauk. Te kościelne zdają się bez sensu. Szczęście po nich można uzyskać jedynie w jakiejś religijnej egzaltacji

      Usuń
    6. Tymczasem są nauki, które zapewniają to, że lepiej smakuje jabłko, pięknie pachnie wiatr i miejsce w którym mieszkasz, pomimo, że przeciętne, jest najpiękniejsze na świecie. Są nauki które powodują, że masz samych przyjaciół i że przyjaciółmi są ci, których znasz i nie znasz. Są nauki pozwalające bez pudła wybrać najlepszego partnera , kochać go żyjąc z nim i nie rozpaczać bardzo, kiedy odejdzie, na drugą stronę. Te same nauki powodują, że prawie nie zauważasz strat materialnych, kiedy dotknęły twoich nadmiarów. A za nadmiar uważasz znacznie więcej od innych. I na końcu, choć nie najmniej ważne, że nauki te dają szanse na otwarcie się intuicji, która dziwnym dla racjonalisty trafem, doskonale prowadzi przez życie.
      Nie piszę tego w ciemno. Jestem starym człowiekiem i różne stany umysłu mnie dotyczyły. Byłem biznesmenem w grze biznesowej w szalonym pędzie. Byłem zawistny i rywalizujący. Byłem artystą zazdroszczącym talentów i sukcesów. Byłem rozedrgany nie znajdując celu, który byłby sensem życia. Byłem zazwyczaj nieszczęśliwy. Z krótkimi przerwami, kiedy to coś lub ktoś na chwilę życie mi osłodził. Pewnego jednak razu, wiele lat temu, na jakiejś wakacyjnej plaży w rękę wpadła mi książka, która zmieniła całą resztę mojego życia. I nie były to wcale Buddyjskie sutry, koncentrat mądrości Buddy. Była to książka popularno naukowa, na temat nie głęboko duchowy. Napisał ją jednak buddysta, który swój światopogląd wplótł w inne treści. Ta książka spowodowała wyłom w moim postrzeganiu świata. Później już, były celowe kroki. Odebrałem nauki buddyjskie od wybranych najlepszych nauczycieli. Pojechałem pomieszkać do Tajlandii i Chin by zobaczyć, że grupy ludzi, niestety niewielkie, na skale tych narodów, potrafią żyć szczęśliwe za pośrednictwem tych nauk. Od tamtej chwili, kiedy nauki do mnie dotarły, kiedy zrozumiałem je, ( nie uwierzyłem, ale zrozumiałem), od tej chwili przez długie lata, ani przez moment nie byłem nieszczęśliwy. Chciałbym by wszyscy byli szczęśliwi. Robie co mogę. Pomagam na poziomie doczesnym, każdej istocie potrzebującej z którą się zetknę. Ale za najważniejsze uważam, dzielić się naukami, które dane mi było odebrać. Większość ludzi ich nie przyswoi. Ale może będą tacy, którzy jak ja, potrzebują inicjacji, ziarna, by wyhodować szczęście. Spotykam się często z poglądem, który czuje i ty podzielasz, że poprzez te nauki chcę zaistnieć, że chce by pomyślano iż mam coś oryginalnego do powiedzenia. Ale tak nie jest

      Usuń
  8. Na koniec zapomniałem potwierdzić. Tak z pełnym przekonaniem twierdzę i pomimo powyższych wątpliwości-wspaniale że istnieje Polskalaika wspaniałe że istnieje Krzysiek Pieczyński. Przy wszystkich swoich mankament ach ma on z.pewnością haryzmę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ok
    Tutaj będziemy gadać o KL i wierzę ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Ale zawsze jesteś, gdy nie myślisz :-)))

      Usuń
    2. "Myślę ,więc jestem", czasami nie myślę, to gdzie jestem?hehehe "this is a question" ,o tym to się nawet największym fizjologom nie śniło.

      11 przykazanie - nie cudzomyśl.
      Tylko bez cudzomyśli nic się tak naprawdę nie wymyśli. Jeszcze się taki nie narodził co by bez cudzomyśli chodził.
      Proszę po cudzomyśleć ,czy da się wyznawać jakąkolwiek religię bez cudzomyślenia?
      To raczej na pewno jest niemożliwe.
      Oddawanie czci jakiemukolwiek bogu na podstawie jego pism jest jawnym cudzomyśleniem.
      Przecież to Jego myśl, czyli cudza, bo nie nasza, nasz wymysł ,jest lub staje się przedmiotem naszych myśli jeśli je przyjmiemy(wierzymy w nie).
      Czyli cała religia ,jaka by nie była, to jedna wielka CUDZOMYŚL.
      Cudzomyślotok.
      Właśnie wymyśliłem i wprowadzam niniejszym nowe słówko do naszego języka , ok?
      Ale ze mnie słowotwórca? hehehe i to wszystko z cudzych myśli powstało , powstała nowamyśl na cudzomyślach.


      Usuń
    3. "Myślę więc jestem" opiera się na błędnym założeniu. Myślenie-rozum-ego. Nie można utożsamiać się z ze swoim ciałem, rozumem. Choćby taki prosty przykład. Podczas medytacji wyłącza się "strumień" myśli. Czy to oznacza że przestajemy być? Dla mnie wręcz przeciwnie. Czuję się wtedy że naprawdę jestem ale nie jako ja tylko jako część Wszechświata, część świadomości.
      Odsyłam tu do wykładów Eckharta Tolle. On przedstawia to zagadnienie doskonale.
      A co do cudzomyśli. Ciekawe określenie. Gratuluję. Wszyscy jednak, mniej czy więcej jesteśmy skażeni myślami innych. Taka jest kolej rzeczy. Nie można wychować dziecka bez przekazywania mu swoich myśli za pomocą słów czy obrazów. Tak się je programuje. I jest to nieuniknione. Na tym właśnie bazują wszelkie religie czy przekonania polityczne.

      Usuń
  11. Piotrek
    Tak mi przyszło do głowy, że Miłość z duszy wchodzi do umysłu poza filtrem uwarunkowań.
    Co na ten temat sądzisz ?

    Doświadczyłem rozpuszczenia się, znikania uwarunkowań, nałogów w momencie uzyskiwania świadomości w tym temacie

    OdpowiedzUsuń
  12. Jutro więcej. Ale na dobranoc powiem iż nie sądze osobiście by umysł myślący i logiczny był sferą do generowania miłości. Myślę że on tylko ocenia brak lub istnienie miłości. Jak również jej parametry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrozumieliśmy się.
      Ja wiem, że umysł nie generuje Miłości.
      Duża literą oznacza, że nie jest to miłość ludzi normalnych. To coś jak Twoja Nirvana - moja Miłość Jezusową.

      Wracając do tematu.
      Miłość to dusza. To prawdziwy ja. To łączność z Bogiem. To jest ta trzecia część ' ciało, umysł, dusza.
      Więc jasne, że nie jest generowana w umyśle. Ale przenika do umysłu. Zdaję sobie z niej sprawę. Nawet w umyśle rozróżniam czy działania lub emocje są skutkiem Miłości, czy myślenia/ego. I dużo więcej ....
      Np. potrafię rozpoznać czy ktoś mówi, działa z ego czy z duszy.
      Ok
      To są rozdzielne rzeczy : ego i Miłość.

      Chodzi mi o Twoje Doświadczenia, Przeżycia A nie teorie.
      Czy często czujesz w sobie Milosc/nirvane ?
      Co ona w Tobie (umysle, ego, uwarunkowaniach) już zmieniła ?
      A czego jeszcze nie dala rady ?
      Czy potrafisz opisać jej cechy ?

      Usuń
  13. a, Namkhai Norbu, nie udaję sztucznej religijnej praktyki
    Ani ślepo nie przestrzegam reguł związanych z medytacyjnym
    procesem tworzenia i rozpuszczania.
    Jeżeli to iluzoryczne ciało, o którym się mówi, że jest trudne do uzyskania,
    Będzie trwać przez dłuższy czas, postaram się przynosić pożytek innym istotom we wszelki możliwy sposób,
    Jeżeli nie – przejdę w inny wymiar.
    Ty, który wierzysz w wieczność wszystkich rzeczy, rób jak uważasz!

    Co się tyczy głosu, zwanego głosem wielkiej mocy,
    Jeżeli okoliczności pozwalają mi na to, śpiewam Pieśń Wadżry,
    Jeżeli sytuacja jest nieodpowiednia, po prostu mówię to, co mi
    przychodzi do głowy.
    Ty, który kolekcjonujesz piękne sentencje, rób jak uważasz!

    Co się tyczy świadomości, o której się mówi, że jest stwórcą wszystkich rzeczy,
    Jeżeli obecny jest stan pierwotnej wiedzy (rigpa),
    Pozostawiam go w spokoju, takim jaki jest, bez żadnego poprawiania,
    Jeżeli nie – po prostu utrzymuję obecność i przytomność.
    Ty, który wciąż zmuszasz się do czegoś, rób jak uważasz!

    Co się tyczy okazywania czci tak zwanemu lamie,
    Jeżeli jest to właściwe, czynię z tego podstawę swego oddania,
    Jeżeli nie – przystosowuję się do istniejących warunków.
    Ty, który szukasz sławy, rób jak uważasz!

    Co się tyczy tak zwanych reinkarnacji (tulku),
    Jeżeli przynoszą pożytek, wykorzystuję je dla szlachetnych czynów,
    Jeżeli nie – żyję w naturalny i zwyczajny sposób.
    Ty, który pragniesz wysokiej pozycji w hierarchii, rób jak uważasz!

    Co się tyczy wykonywania rytuałów z tak zwanymi świętymi przedmiotami,
    Jeżeli potrzeba, podejmuję się tego ze względu na kontynuacje nauk,
    Jeżeli nie – utrzymuję ciało, mowę i umysł w naturalnym stanie.
    Ty, który lubisz tak wiele przygotowań do praktyki, rób jak uważasz!

    Co się tyczy tak zwanych ośrodków dharmy,
    Jeżeli są pożyteczne, dbam o ich rozwój, aby podtrzymywały nauki,
    Jeżeli nie – staram się zmniejszyć przywiązanie i awersję.
    Ty, który jesteś gorącym zwolennikiem ośrodków dharmy, rób jak uważasz!

    Co się tyczy bogactwa i mocy pochodzących z tak zwanej dobrej karmy,
    Jeżeli je mam, używam ich jako podstawy szlachetnych działań,
    Jeżeli nie – jestem równie zadowolony i szczęśliwy.
    Ty, który poświęcasz się gromadzeniu rzeczy, rób jak uważasz!

    Co się tyczy małżonki, tak zwanego owocu przeszłej karmy,
    Jeżeli ma dobrą motywację, udzielam jej nauk, na tyle, na ile potrafię,
    Jeżeli nie – robię wszystko, żeby uczynić ją szczęśliwą.
    Ty, który zaprzątasz sobie głowę przywiązaniem i awersją, rób jak uważasz!

    Co się tyczy uczniów, czyli istot mających uzyskać nauki,
    Jeśli utrzymują zobowiązania, wprowadzam ich do istotnych punktów praktyki,
    Jeśli nie posiadają tej zdolności, zachęcam ich w każdy możliwy sposób, żeby ćwiczyli swój umysł.
    Ty, który łakniesz wielkości, rób jak uważasz!

    Co się tyczy przyjaciół i krewnych, tak zwanych bliskich osób,
    Jeśli mają odpowiednią motywację, wprowadzam ich na ścieżkę relatywnej korzyści i absolutnego szczęścia,
    Jeśli ich umysły nie mają takich skłonności, nie przejmuję się tym i jestem
    równie szczęśliwy.
    Ty, który tkwisz w pułapce przywiązania, rób jak uważasz!

    Wszystko co istnieje, chociaż pozornie pojawia się jako dobre lub złe,
    W ten sposób nie może być rozróżniane w wymiarze wiedzy Pierwotnej Podstawy,
    Pozostaję więc w naturalnym stanie, pozbawionym wysiłku.
    Ty, który tkwisz w sidłach akceptowania i odrzucania, rób jak uważasz!

    OdpowiedzUsuń
  14. Niewysłowiony sposób istnienia opisany w Pradżnia Paramicie
    Połączyłem z doświadczeniem bezpośredniego zrozumienia.
    I nie mam aspiracji do ścieżki intelektualnych studiów.
    Ty, który uważasz się za wielkiego uczonego, rób jak uważasz!

    Cokolwiek się pokazuje w naturalnym stanie,
    W przestrzeni nie podlegającej ograniczeniom miary ani kierunku,
    Cieszę się tym jak ozdobą.
    Nie czynię żadnego wysiłku, żeby coś stwarzać albo odrzucać.
    Ty, który uznajesz preferencje, rób jak uważasz!

    Co się tyczy naturalnego stanu, niesplamionego myślą,
    Bez żadnego wysiłku utrzymuje jego żywą obecność.
    Po co analizować go ograniczonym rozumem?
    Ty, który palisz się do logiki, rób jak uważasz.

    W przestrzeni Pierwotnej Czystości (ka-dag), w stanie spokoju,
    Bezpośrednio doznaję wszystkich medytacyjnych doświadczeń,
    manifestacji energii i wizji
    I nie odczuwając żadnej potrzeby sztucznej praktyki religijnej, jestem szczęśliwy.
    Ty, który oddajesz się umysłowym spekulacjom, rób jak uważasz!

    W czystym bezmiarze przestrzeni, wolnej od wszelkich uwarunkowań
    Promieniuje pięciobarwne światło samodoskonałej energii dang.
    Pierwotna Mądrość energii tsel każdej czującej istoty jest w spontaniczny sposób doskonała.
    Ty, który potrzebujesz konceptualnych potwierdzeń, rób jak uważasz!

    W niewymagającym korekty stanie przestrzeni naturalnej dharmaty,
    W stanie wiedzy bez rozproszenia, przejrzystym i żywym,
    Żyję radośnie poza ograniczeniami intelektualnych pojęć.
    Ty, który poddajesz się ograniczeniom, rób jak uważasz!

    Naturalny od samego początku, nie dający się opisać stan
    Jest przestrzenią przekraczającą wszelkie pojęcia bytu i nie-bytu.
    Spośród wszystkich rodzajów istnienia samsary i nirwany, nie ma takiego, który nie byłby doskonały.
    Ty, który tkwisz pogrążony w sprzecznych myślach, rób jak uważasz!

    Dzięki tej unikalnej wiedzy, w stanie rozpoznania Pierwotnej Podstawy,
    Rozumiejąc, że wszystkie zjawiska i to co je ożywia są energią tsel i rolpa.
    Jestem daleki od dokonywania czegokolwiek mozolnym wysiłkiem.
    Ty, który wszystko usiłujesz osiągnąć poprzez wysiłek, rób jak uważasz.

    Dla mnie, praktykującego dzogczen, cokolwiek powstaje wyzwala się samo z siebie,
    A wąska ścieżka oczekiwań i lęku związana z wysiłkiem, nie istnieje.
    Jestem szczęśliwy przyjmując całkowicie wolny sposób bycia.
    Ty, który trzymasz się reguł, rób jak uważasz!

    Dla mnie, jogina uniwersalnej wiedzy, wolnego od iluzji,
    Pierwotna czystość (ka-dag) i samodoskonałość (lhyn-drub) nie są dwoma.
    W tym stanie cokolwiek się robi, jest całkowitym spełnieniem samodoskonałości.
    Ty, który podążasz stopniową ścieżką, rób jak uważasz!

    Ty, który jesteś skuty łańcuchami oczekiwań i lęku,
    Spokojnie porzuć ten bezsensowny ból,
    Więcej obserwuj siebie,
    A może dla ciebie również pojawi się Wielka Doskonałość.

    Niezliczeni Najwyżsi Mistrzowie, Dzierżawcy Wiedzy, Dakinie,
    Udzielcie blasku swojej mocy
    Temu umysłowi pogrążonemu w ciemności dualizmu.
    Sprawcie, aby światło Mądrości pojawiło się z całą wyrazistością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie ....
      Większość z tego rozumiem.
      Schemat jest piękny.
      Rozwoj - trwanie - akceotacja

      Tak naprawdę interesuje mnie w Tobie doswiadczanie. Religia, czyli obrzędy, święte pisma i inne są dla mnie zewnętrzne. Biblii, wedy, Koran czy inne nie dają się przenieść do środka. Owszem są inspiracją, iskrą, wskazówka - ale to wszystko.
      Ty masz swoje - ja swoje.
      I teraz ...
      One coś zmieniły we mnie i w Tobie.
      Chce się dowiedzieć czego naprawdę doświadczasz i porównać z moimi doświadczeniami. Ja Ci mogę udostępnić swoje.

      Efektem ubocznym jest uzgodnienie języka wewnętrznego. To może się przydać w rozmowie z innymi.

      Usuń
  15. Ok język. Więc nie używaj wobec mojego stanu który udało mi się osiągnąć określenia Nirwana. Nirwana to Oświecenie Stan Buddy. Jestem na ścieżce i zmirzam w ich kierunku.Jestem pewien że nie jestem nawet wyzwolony. Stan w którym się jest wolny od lgnięć i który daje nieustraszoność wobec wszystkich warunków które mogą się zamanifestować
    Moja miejsce na ścieżce daje mi nieustraszoność wobec warunków w kategorii lekka i średnia. Nie wiem co by było w kontakcie z ciężką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok
      To nazwij ten stan.

      Przyjmijmy, że
      Nirvana ~ Miłość Jezusową
      Oznacza, że Nirvana u buddysta to odpowiadający mu stan u katolika Miłość Jezusową.
      I teraz ...
      Ja to widzę tak. Do oświecenia dochodzę stopniowo niestety (można jednym błyskiem ). Czyli krok za krokiem. Każdy krok zwiększa we mnie ilość/czystość Miłości. Dlatego stanów pośrednich nie nazywam innymi słowami. Po prostu okruch za okruchem ta Miłość jest czystsza. Ona jest cala we mnie a tylko zabrudzona pożądaniami ego. Stąd słowo 'oczyszczam'.

      Usuń
    2. Ok buddyzm mówi podobnie. W każdej istocie jest potencjał buddy.nauki i praktyka w tym medytacja ten potencjał zamienia w realność. W trybie nagłym czy stopniowym to już zależy od wielu czynników

      Usuń
    3. Ok buddyzm mówi podobnie. W każdej istocie jest potencjał buddy.nauki i praktyka w tym medytacja ten potencjał zamienia w realność. W trybie nagłym czy stopniowym to już zależy od wielu czynników

      Usuń
  16. Marysiu nikt z pewnością nie ja chce cię z dyskusji wyrzucić.Ale ja przynajniej mam z toim pisaniem taki kłopot że poprzez to że jesteś jak balonik piłeczka stajesz się mało jednoznaczna w tym co chciałaś powiedzieć. Argumentój też swoje tezy za każdym razem. W przeciwnym razie tezy przestają poddawać się natzędziu polemiki. O to nam chyba tutaj chodzi a nie o krzesanie iskierek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze, ja porównałbym to do bańki mydlanej, co by nie mówić efekt piękny ale b.krótkotrwały. Taka efemeryda nie dająca się się zidentyfikować-nie chodzi o szufladkowanie.
      No i kasacja własnych śladów na tym forum.To zdaje się jej "wyrzucenie" z dyskusji. Brak jednoznaczności wykreśla jak by nie patrzył chwiejność nie tylko wiary (ona sama w sobie jest taka),brak pewności to brak wiedzy. TAKA JEST WŁASNIE RELIGIA, DEBATUJE O TYM, O CZYM TAK NAPRAWDĘ NIEWIELE JEŚLI W OGÓLE, NIC NIE WIE.
      Domniemania nie są wykładnią rzeczywistości a ta przecież zmienną jest. "Nic pewniejszego nad zmianę" mawiał klasyk.

      Usuń
    2. Optymalion :
      " brak pewności to brak wiedzy. TAKA JEST WŁASNIE RELIGIA, DEBATUJE O TYM, O CZYM TAK NAPRAWDĘ NIEWIELE JEŚLI W OGÓLE, NIC NIE WIE."

      Nie zgadzam sie z ta opinią. Po pierwsze wiedza nie daje pewności. Owszem są umysły typu wojskowego, gdzie wiedzą o celu daje pewność i nieustepliwosć w dążeniu do niego. Coś jak umysł Jarosława. Nic go nie zrzuci z obranego spojrzenia. Ale wiara daje pewność transcendentalna. Oczywiście, nie mówię tu o wierze zew. typu katolicyzm, Buddyzm, judaizm. To dla mnie jakieś tam przepisy, obrzędy, prawa i obowiązki. Ja mówię o wierze wewnętrznej. Powiedzmy o Piotrze ale już oświecony. Wtedy jego wiara, oświecenie da mu pewność tak autentyczną jaką nikt nie osiągnie będąc w sferze ego. To oczywiście teoretyczną pewność, ale jej przedsmak czuje on już dziś. I żeby :mnie było więcej" to ja mam taktak samo. Większość pojęć na drodze RD zwiększa znacznie swoją efektywność.
      Hmm...
      Niespecjalnie da się to udowodnić. Ponieważ to jest doświadczanie to najprościej powiedzieć "bo tak czuje". No ale powiedzmy, że można poczytać ludzi odwiecznych *co w sumie wychodzi na to samo)

      Rozumiem Twój pogląd bo KK jak juz wielokrotnie powiedziałem, utraciło Miłość Jezusową i faktycznie niewiele na ten temat wiedza. Tym niemniej Buddyzm, zen wydaje się wiedzieć o czym mówi. Dlatego, że opisy zgadzają się z grubsza z tym czego doświadczasz.

      Usuń
    3. "Po pierwsze wiedza nie daje pewności."- Jan.K.

      Oczywiście ,że nie daje we wszystkim czego do tej pory nie poznaliśmy, pewności. Ale w wielu przedziałach wiedzy tzw. ścisłej pewność tą daje , choćby w matematyce,fizyce,biochemii,neurofizjologii,bioelektronice- notabene prof.w.Sedlak jako nierozumiany przez "schematologów" myślenia naszej nauki ,jej twórca, na podstawie którego wiedzy, Jan Kwaśniewski skonstruował generatory tzw. prądów selektywnych , którymi skutecznie leczy ludzi z wielu chorób.
      Janie , widzę żeś człowiek otwarty , światły i oddany człowieczeństwu , jakkolwiek to zabrzmi. Proszę Cię, zapoznaj się z twórczością Doktora Jan Kwaśniewskiego. Nie będziesz dobry człowieku żałować. Ty od razu możesz rozpocząć od " Jak nie chorować" tj. dzieło oparte na ponad sześciuset pozycjach naukowych z bardzo poważną i wymowną domieszką jego własnej praktyki. Gdybyś gdzieś dostał "Technologię ewangelii" lub, i ,'Życie jest światłem" to by dopiero coś było. Tam jest wszystko to , o czym Ty tu piszesz tylko podparte naukowo i domieszką religijnej nutki ks.prof.Włodzimierza Sedlaka mędrca jakiego dawno w Polsce nie było. Tak ,to był katolik oświecony-wiedzący , który wyprzedza do dziś cały Episkopat i polskie duchowieństwo razem wzięte o eony lat.To całkowicie nieznana postać polskiej nauki ,tak nauki, bo religia w jego stylu to czysta nauka.
      Jest tak przekonywujący ,tak sugestywny i inspirujący ,że polecam Tobie z całego serca. Ten cichy ,nieszkodliwy, skromny i ubogi materialnie człowiek dopiął od podwójnego magisterium, doktoratu , habilitacji ,po rzez docenturę do profesury.I tak mało kto rozumuje po sedlakowsku.
      Ja staram się bom dopiero na początku drogi.
      Nie ma między nami niezgody. Zresztą podobnie jak i między Piotrem-góralem.

      Usuń
  17. cd. Z wątku z tortem.
    Jarek napisał :
    " ROZUM pozostaje jedynym interpretatorem wszystkiego. Nawet Janowego czucia! :)"

    By dyskutować na ten temat warto ustalić pojęcia.
    Mózg - fizyczny organ w czaszce.
    Umysł - wszystkie zjawiska niefizycznych funkcji mózgu (myślenie, instynkty, pamiętanie, rozumowanie, świadomość, podświadomość i inne)
    Rozum - część umysłu związana z myśleniem (rozumowanie, kojarzenie, pamiętanie ...)
    ego - część umysłu związana z osobowością, mysleniem i świadomością siebie
    dusza - uznawana przeze mnie jako pierwotną, naturalną osobowość.


    I teraz ...
    Masz rację, jeśli używasz terminu rozum taj jak ja umysł.
    Jeżeli natomiast używasz terminu rozum podobnie jak ja, to racji nie masz. W RD świadomość siebie przesuwa się z ego do innej części umysłu. Ego i rozum stają się podległe. Można ich używać jak narzędzi w sensie weź z półki, użyj, odłóż na półkę. Z tego wynika, że możesz być, żyć z wyłączonym rozumem podobnie jak teraz żyjesz z wyłączona duszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janku a co powiesz na to;
      "NIE MOŻNA MYŚLI ODDZIELIĆ OD MATERII, KTÓRA MYŚLI."-K.Marks

      Usuń
    2. Opty :
      Ładnie powiedziane ...
      Cudowne są takie perełki.
      Ale można materię oddzielić od myśli dla niemyslacej materii.

      Usuń
    3. "Ale można materię oddzielić od myśli dla niemyslacej materii." Jan.K.

      Teoretycznie tak. Jednak praktycznie nie. Martwy człowiek nie myśli.
      Mówimy jak na razie o ludziach ,jak się zdaję jedynych myślących wg. ludzkich norm, istotach.
      Pytanie, czy myśl jest materialna? czy tylko funkcją mózgu o możliwości tworzenia obrazów wewnątrz struktur własnej materii, jaką jest mózg?

      Usuń
    4. Sorry ...
      Ale TAK
      To znaczy można oddzielić myśl od materii u żywego człowieka. Ludzie oswieceni zatrzymują myśli (w skrocie).
      Czyli myśli stają człowiek żyje.

      Hmm...
      Jest to fakt. Nie wiem czy wiesz ale występuje jeszcze fajniejsze zjawisko. Nazwę to przedmyśl. Oznacza to, że mózg zna rozwiązanie zanim rozum wymyśli go. Występuje to gdy Cię ktoś przestraszy. Odskakujesz zanim zdążysz pomyśleć. Mówimy tu o myśli w sensie rozumu, ego, świadomego myślenia.
      Podobnie z uczuciami. Budzisz się i myslisz 'jaki piękny dzień' i czujesz, że dzień jest piękny. Ale można Najpierw poczuć a Potem pomyśleć.
      Uczeni zrobili rejestr pracy mózgu i stwierdzili, że to 'piękny dzien' pojawią się w mózgu, potem chwilą myślenia i znowu pojawią się 'piękny dzien'. Ale już myślowy. Dowodzi to, że poczujesz, zanim pomyślisz. A więc myśl jest oddzielona od emocji i od mózgu. Można zatrzymać myślenie i wtedy pojawi się tylko pierwszy 'piękny dzien'.

      Myśl może być energią. Ani materią ani funkcja mózgu :-)))

      Dowodzi (uzasadnia) to EEG

      Usuń
    5. "Myśl może być energią. Ani materią ani funkcja mózgu :-)))"-Jan.K.
      Jeśli myśl jest energią to jest jak najbardziej materialna, co nie zmienia postaci rzeczy w mózgu. Energia jest formą materii i odwrotnie, materia może być formą energii.

      Usuń
    6. Myśl ...
      Jej forma materialna czy energetyczna jest mało interesująca. W końcu to tylko umowa , czy istnieje materia czy tylko energia czy to i to.
      Dużo bardziej ciekawszy jest sens, duchowy wymiar myśli. Jej wymiar znaczeniowy. To, że można ją przekazać, że można wyrazić siebie za pomocą myśli. Może być przechowywana i przekazywana w czasie i przestrzeni.

      Usuń
  18. "Może być przechowywana i przekazywana w czasie i przestrzeni."-Jna.K.
    "Może być przechowywana" w mózgu "i przekazywana" z mózgu "w czasie i przestrzeni".Jeśli nie tam , to gdzie i jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie to standard. Myśl przekształcona, zapisana w produktach wyrażania siebie :
      Mowię, piśmie, twórczości ....


      P.S.
      Może przejdziemy na przekaz bezpośredni ?
      Tu nie miejsce i czas na takie rozmowy ....
      Potem jakąś Agatą napiszę że Polska Laicka to świrusy :-)))
      koriolan_nowy tlen Polska (pl)

      Usuń
  19. Nie ma potrzeby. "Dzień świra "trwa u nas w Polsce niezmiennie od lat wielu. Jeśli są tu świry, to są też wszędzie i nie ma się tym co przejmować. Świr świrowi ,oka nie wyświrzy, że tak powiem. Nobody perfect.

    Ja uważam ,że nie wszystko istnieje co jest do pomyślenia.
    Nasze myśli ,oczywiście że możemy przenosić na papier i obraz , muzykę i w każdej innej formie czy to artystycznej czy innej przekazywać. Ale to nic nie zmienia, nadal ich źródłem pozostaje ośrodek myślenia zw. mózgiem. I nie wszystkie takie przeniesienia są zgodne z rzeczywistością np.cała twórczość fantasy lub literatura science-fiction zresztą wspaniale sfilmowana.Te działa są rzeczywiste ale ich treść przecież to czysta fikcja.Sam lubię sobie czasami na takie filmy popatrzeć.
    Ale od czego właśnie jest fantazja?
    Człowiek lubi fantazjować, gorzej jest wtedy, kiedy ulegnie treści swojej fantazji uznając ją za rzeczywistość i to nadrzędną nad sobą. Znamy takie zjawiska ,są szeroko rozpowszechnione po całym świecie i nawet mają swoją nazwę-to religie.
    Przypomnę trafną uwagę R.Prsiga w tym temacie;

    "Gdy jedna osoba cierpi na urojenia nazywa się to szaleństwem. Gdy wiele osób cierpi na urojenia nazywa się to religią."

    Ale źródłem tych fantazji-urojeń pozostaje zawsze ten sam obiekt umieszczony w czaszce zw. mózgiem. Dlatego tak ważnym jest aby był zdrowy a nie schorowany ,jak mawiał J.Tischner(schorowana wyobraźnia).
    Proba jego użycia przerosła już nie jednego. hehehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Toba prawie całkowicie. Poza kilkoma sprawami.
      Religia jest dla mnie czymś innym.
      Drugie, ważniejsze WSZYSCY żyją w swoim wymyślony świecie. Wymyślony przez siebie i na swój użytek. Świat ten ma fragmenty rzeczywistości i światy innych ludzi.

      Np. Jarek żyje w świecie gdzie kk jest super. Pan Pieczyński żyje w świecie 'nienawiści' do kk. To inne swiaty.
      I teraz ...
      RD powoduje odrzucenie wymyslonego świata i 'zobaczenie', życie w świecie rzeczywistym. To nazywa się oświecenie. Przebudzenie to zobaczenie, że żyje się w świecie iluzji. Od przebudzenia żyje się częściowo w świecie rzeczywistym a częściowo w świecie iluzji.
      Świat iluzji to świat lub sfera ego.
      Świat rzeczywisty to sfera serca.

      Ja, Piotrek Wróbel, Pieczyński i inni to przebudzeni.
      Jarek, Marysia to nie przebudzeni.

      Ja i Piotrek pozbywamy się świata iluzji i przechodzimy w świat rzeczywisty.
      Robimy to świadomie.
      Sfera serca jest dla nas droga.
      Różnimy się metodami zewnętrznymi. To jest religiami. On buddysta ja katolik.
      I teraz ....
      Dla mnie religia to zewnętrzne obrzędy, święte pisma, zasady i inne rzeczy.
      Religia wewnętrzna to przebudzenie, oświecenie to stan Buddy dla Piotrka i Miłość Jezusową dla mnie.

      Mogę Ci zacytować książki o tym...
      Ale po co jak masz nas żywych i prawdziwych. My to doświadczamy.
      Ok
      Powiem za siebie :
      Ja to doświadczam. Mogę Ci o tym opowiedzieć :-))))

      Usuń
    2. Możesz powiedzieć, że mam urojenia. Bo sprawa dotyczy psychiki/wnętrza i nie możesz wejść mi do środka i zobaczyć co tam jest.
      Ale wszyscy przebudzeni widzą świat podobnie. Mają podobną drogę. Pewne cechy serca sa stałe, takie same.
      A więc albo któremu uwierzysz na słowo...
      Albo sam wejdź do środka i się przekonaj co tam jest .....
      :-)))

      Usuń
    3. Janku , jak Ciebie czytam to ,uwierz mi, robi mi się tak jakoś lekko na duszy hehehe
      Dla mnie podręcznikiem do przebudzenia jest książka A.de Mello pt."PRZEBUDZENIE", ile razy ją zaczytałem , nie powiem Ci, nie wiem, ale dużo. Zresztą ,przeczytałem wszystkie jego wydane w języku polskim.

      Dla Jarka na innym wątku napisałem tak;
      ".Trzeba zmienić naturę ludzką w systemie myślenia i to już wiadomo jak, tyle ,że do tego nie można nikogo zmusić. Ja to przyjąłem dobrowolnie po lekturze jednej tylko jego książki - "szukajcie z znajdziecie" - ja znalazłem po długoletnich poszukiwaniach. I w sumie tak naprawdę to nie wiedziałem czego szukam.
      Cały dotychczasowy świat zbudowany na tym co jest, zawsze wydawał mi się oszukany,zawsze widziałem wiele zakłamania, manipulacji, złodziejstwa, ogólnie zdegenerowania.

      " Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego , co posiada, nie może być moim uczniem."-Łk.14.33

      To jest postawione tak samo jak, "wiedza" w książkach Doktora. Czujesz to?

      Konfucjusz w "Wielkim nauczaniu" napisał;

      "Starożytni(...)aby udoskonalić siebie musieli wpierw wypełnić prostotą swe serca.
      Aby prostotą wypełnić swe serca, musieli z nieprawości oczyścić swe myśli.
      Aby ich myśli stały się prawe, musieli najpierw posiąść najwyższą możliwą wiedzę.
      I to poszerzenie wiedzy jest zaledwie początkiem poznania."

      Czy trzeba czegoś więcej?

      "Czemu paplesz o Bogu?
      Cokolwiek mówisz o Nim ,jest nieprawdą."- Mistrz Eckhart

      Usuń
    4. Tak.
      Każdy to musi zrobić sam.
      Tak.
      Wiadomo jak to robić.

      De Mello super.
      Dla mnie dalszą drogą to Osho.
      Równolegle Biblia.

      Ja szukałem Miłości, Wolności? Radości ...
      Szukałem w dziewczynie, żonie, rodzinie, kościele ....
      Znalazłem w sobie.

      Jak pomoc innym się obudzić ?
      Lub inaczej ....
      Pokonać KK ?

      Prosto ....
      Pokazać, że Miłość Jezusowa jest w każdym ...
      Ale nie w kościele.

      Usuń
  20. Przyjaciele pytanie. Czy człowiek jest swoimi myślami?
    Kim jest ten co myśli i jak do nigo dotrzeć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he ....
      Już w pytaniu jest odpowiedź ....
      Człowiek to nie myśli.

      Dotrzeć do niego można odrzucając wszystko, czym ten człowiek nie jest.
      Lub inaczej ...
      Nabierają świadomości - czym ten człowiek jest.

      :-))))
      To moje odpowiedzi .... teoretyczne...
      Bo ja tam jeszcze nie dotarłem :-)))

      Kim jest ?
      Książki mówią :
      Jest pustką, jest Miłością, jest Bogiem, jest przestrzenią, potencjałem, wszystkim ....

      Usuń
    2. Teraz moje doświadczenia.

      Teoria :
      Jestem Jednością. Ale poprzez utozsamienie się z ego wydaje mi się że jestem podzielony na ego i dusze (serce). Kilka lat temu nie wiedzialem, że mam dusze. Calkowicie byłem utożsamiony ze sferą ego. RD zaczęło się u mnie od przeczytania książki, która to wszystko tłumaczyła. RD to przesuwanie świadomości siebie ze sfery ego w sferę duszy. Inaczej mówiąc ... nabywanie samoświadomości. Ogólnie oznacza to uświadamianie sobie swoich uwarunkowan i pozbywania utożsamiania się z nimi. Technicznie pracuje medytujac i obserwując siebie.

      Zmiany jakie we mnie zaszły :
      - wiem że mam/czuję duszę,
      - wiem, że nie jestem egiem, nie jestem uwarunkowaniami bo one znikają jak się od nich odutożsamiam.
      - w tej chwili jestem jeszcze mocno w sferze ego Ale już trochę w sferze serca.
      - wiem, że nałogi/uwarunkowania/ego są jak kapelusz. Mogę je niektóre zakładać i zdejmować.
      I wiele innych rzeczy ....

      Ważne kwestie.
      Słowa nabierają nowego, pełniejszego znaczenia. Dlatego pisze je dużą literą. To już coś innego Miłość, Wolność, Spokój ...

      Uczucia stają się naturalne. Nie trzeba do niczego się zmuszać : Empatia, Miłość do bliźniego, Zrozumienie.
      W sferze duszy (serca) milosc do blizniego nie jest żadnym nakazem. Jest naturalną. Czuje się swobodny szacunek i empatię.

      Usuń
  21. Dyskutujemy na tym forum pisząc już dobrze ponad pół tysiąca postów. Wyrażamy różne zdania i opinie. Spotykamy się jednak od czasu do czasu z zarzutami iż odbiegamy od oczekiwanego tutaj nurtu głównego. Nurtu którego istotą jest zniesienie dotychczasowej roli Kościoła Katolickiego w naszym życiu.  Lub nawet skrajnie, negowania  sensu postrzegania świata z sposób inny niż doczesny. Patrząc z perspektywy czasu uważam iż dyskusja nasza nie odbiega od wymienionego wyżej założenia, a co najwyżej napiętnowana jest brakiem uporządkowania. Pokazuje wszystkim  oponentom Kościoła K prawdziwe powody, dla których go nie chcą. Powody często nieuświadomione. Czas więc na porządki. Nie wiem czy umiem ich sam dokonać więc zapraszam wszystkich do wyznaczania osi dyskusji.  Mamy tu bardzo sprzyjającą rzetelnej dyskusji sytuacje. Duże grono oskarżycieli kościoła, do których sam się zaliczam. Mamy tu ludzi o poczuciu mistycznym, ateistów i antyteistów. Ale szczęśliwie dla rzetelności dyskusji mamy tu też Jarka obrońcę KK i wiary katolickiej dokładnie przylegającej do obowiązującego stanowiska Kościoła. Obrońca to nie byle jaki bo nie dosyć że gorliwy , pracowity i przekonany o swojej misji, to wykształcony i inteligentny. Dyskusje z nim odbierajmy więc jak spór prowadzony z samym Kościołem. Są więc sprawni oskarżyciele, jest obrońca. Trybunału póki co nie ma. I ja sądzę że nigdy takiego nie będzie. Mówię o bezstronnym. Nie mówiąc już o władnym. Na przestrzeni lat, władnym, aczkolwiek nie bezstronnym sędzią, staną się społeczeństwa, przekonane o takiej czy innej racji. Ważne by dysponowały jak najbardziej obiektywną wiedzą.  Zarzut generalny do Kościoła jest taki, iż w obecnej swojej postaci czyni więcej zła niż niesie dobra. Wniosek oskarżenia jest taki iż należy dalece ograniczyć wpływy kościoła, na codzienne życie. Uświadamiać ludziom mechanizmy które stosuje Kościół, by ich sobie podporządkować. Do tego miejsca wniosek jest spójny. Dalej niektórzy chcieliby, całkowitego wyeliminowania KK. Inni w tym ja jego daleko posuniętych reform. Moje zdanie wynika z racjonalistycznego podejścia do sprawy. Przyznaje rację tym, którzy twierdzą iż Instytucja ta w swoich założeniach nie miała służyć człowiekowi, więc żądna akcja naprawcza nie wchodzi w grę.  Sądzę jednak iż poprzez wieki zakorzeniła się ona tak głęboko w naszej mentalności iż jej całkowite wycięcie może grozić śmiercią pacjenta. Zarzuty oskarżenia podzielić można na cztery grupy. Lecz każda z nich w konsekwencji obwinia KK o hipokryzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościół naucza skromności i umiaru w dobrach doczesnych. Olbrzymia większość kapłanów zaprzecza temu żyjąc w bogactwie, lub wręcz w przepychu, tak od wieku manipulując ludźmi by ten przepych był im zapewniany.

      Kościół naucza moralnego życia, głosi miłość do bliźniego. Kościół od wieków dopuszczał masowe w najwyższym stopniu niemoralne zachowania księży na każdym szczeblu. Miłość bliźniego jest nauczana lecz księża nie stosują jej w swoim życiu.

      Kościół by zapewnić sobie jak najlepszą pozycje i władzę , wpływa na politykę .

      I na końcu zarzut pod którym i ja się podpisuję to to iż Kościół od wieków nie naucza i w praktyce nie stosuje prawdziwych nauk Chrystusa, gdyż te  uniemożliwiły by mu dojście do doczesnego bogactwa i władzy. Kościół zwalcza wszelkie nauki ,religie czy  poglądy, które przywróciły by ludzi do metod, których nauczał także Chrystus , a które spowodowały by, że świat stawał by się lepszy.

      Jarek Kościół K broni tak.

      Nieprawdą jest by KK dopuścił się wyżej zarzucanych niegodziwości, na tak masową skale
      U
      Jeżeli nawet się dopuścił to inne instytucje na tym świecie dopuszczały się podobnych niegodziwości, bo taka jest natura ludzi.

      Nauki KK tożsame są z oryginalnymi nauczeniami Chrystusa. Nie ma tam żadnych istotnych dla ich treści usunięć, ani dopisań. Wszelkie treści opatrzone przez KK komentarzem  w okresie do dnia dzisiejszego, są zgodne z tendencją oryginału. Nauki te doprowadziły by do tego, że swiat stawał by się lepszy, gdyby nie grzeszna natura ludzi.

      Nie ma innej drogi do szczęścia i miłości jak poprzez bycie członkiem Kościoła K

      Kościół jest ostoją patriotyzmu i stabilności politycznej i z tego względu też jest nam nieodzowny.

      Wnioskiem obrony jest to, by uznać, że obecne oblicze kościoła jest w pełni prawidłowe i nie należy domagać się tu żadnych zmian. A jeżeli to kosmetycznych. Rola Kościoła w sprawach świeckich i państwowych jest akuratna, a właściwie to można by ją jeszcze zwiększyć. Inne poglądy w szeroko pojętym znaczeniu niż te które posiada KK są szkodliwe i należy z nimi walczyć.

      Usuń
  22. Dyskutujemy na tym forum pisząc już dobrze ponad pół tysiąca postów. Wyrażamy różne zdania i opinie. Spotykamy się jednak od czasu do czasu z zarzutami iż odbiegamy od oczekiwanego tutaj nurtu głównego. Nurtu którego istotą jest zniesienie dotychczasowej roli Kościoła Katolickiego w naszym życiu.  Lub nawet skrajnie, negowania  sensu postrzegania świata z sposób inny niż doczesny. Patrząc z perspektywy czasu uważam iż dyskusja nasza nie odbiega od wymienionego wyżej założenia, a co najwyżej napiętnowana jest brakiem uporządkowania. Pokazuje wszystkim  oponentom Kościoła K prawdziwe powody, dla których go nie chcą. Powody często nieuświadomione. Czas więc na porządki. Nie wiem czy umiem ich sam dokonać więc zapraszam wszystkich do wyznaczania osi dyskusji.  Mamy tu bardzo sprzyjającą rzetelnej dyskusji sytuacje. Duże grono oskarżycieli kościoła, do których sam się zaliczam. Mamy tu ludzi o poczuciu mistycznym, ateistów i antyteistów. Ale szczęśliwie dla rzetelności dyskusji mamy tu też Jarka obrońcę KK i wiary katolickiej dokładnie przylegającej do obowiązującego stanowiska Kościoła. Obrońca to nie byle jaki bo nie dosyć że gorliwy , pracowity i przekonany o swojej misji, to wykształcony i inteligentny. Dyskusje z nim odbierajmy więc jak spór prowadzony z samym Kościołem. Są więc sprawni oskarżyciele, jest obrońca. Trybunału póki co nie ma. I ja sądzę że nigdy takiego nie będzie. Mówię o bezstronnym. Nie mówiąc już o władnym. Na przestrzeni lat, władnym, aczkolwiek nie bezstronnym sędzią, staną się społeczeństwa, przekonane o takiej czy innej racji. Ważne by dysponowały jak najbardziej obiektywną wiedzą.  Zarzut generalny do Kościoła jest taki, iż w obecnej swojej postaci czyni więcej zła niż niesie dobra. Wniosek oskarżenia jest taki iż należy dalece ograniczyć wpływy kościoła, na codzienne życie. Uświadamiać ludziom mechanizmy które stosuje Kościół, by ich sobie podporządkować. Do tego miejsca wniosek jest spójny. Dalej niektórzy chcieliby, całkowitego wyeliminowania KK. Inni w tym ja jego daleko posuniętych reform. Moje zdanie wynika z racjonalistycznego podejścia do sprawy. Przyznaje rację tym, którzy twierdzą iż Instytucja ta w swoich założeniach nie miała służyć człowiekowi, więc żądna akcja naprawcza nie wchodzi w grę.  Sądzę jednak iż poprzez wieki zakorzeniła się ona tak głęboko w naszej mentalności iż jej całkowite wycięcie może grozić śmiercią pacjenta. Zarzuty oskarżenia podzielić można na cztery grupy. Lecz każda z nich w konsekwencji obwinia KK o hipokryzje

    OdpowiedzUsuń
  23. Kościół naucza skromności i umiaru w dobrach doczesnych. Olbrzymia większość kapłanów zaprzecza temu żyjąc w bogactwie, lub wręcz w przepychu, tak od wieku manipulując ludźmi by ten przepych był im zapewniany.

    Kościół naucza moralnego życia, głosi miłość do bliźniego. Kościół od wieków dopuszczał masowe w najwyższym stopniu niemoralne zachowania księży na każdym szczeblu. Miłość bliźniego jest nauczana lecz księża nie stosują jej w swoim życiu.

    Kościół by zapewnić sobie jak najlepszą pozycje i władzę , wpływa na politykę .

    I na końcu zarzut pod którym i ja się podpisuję to to iż Kościół od wieków nie naucza i w praktyce nie stosuje prawdziwych nauk Chrystusa, gdyż te  uniemożliwiły by mu dojście do doczesnego bogactwa i władzy. Kościół zwalcza wszelkie nauki ,religie czy  poglądy, które przywróciły by ludzi do metod, których nauczał także Chrystus , a które spowodowały by, że świat stawał by się lepszy.

    Jarek Kościół K broni tak.

    Nieprawdą jest by KK dopuścił się wyżej zarzucanych niegodziwości, na tak masową skale

    Jeżeli nawet się dopuścił to inne instytucje na tym świecie dopuszczały się podobnych niegodziwości, bo taka jest natura ludzi.

    Nauki KK tożsame są z oryginalnymi nauczeniami Chrystusa. Nie ma tam żadnych istotnych dla ich treści usunięć, ani dopisań. Wszelkie treści opatrzone przez KK komentarzem  w okresie do dnia dzisiejszego, są zgodne z tendencją oryginału. Nauki te doprowadziły by do tego, że swiat stawał by się lepszy, gdyby nie grzeszna natura ludzi.

    Nie ma innej drogi do szczęścia i miłości jak poprzez bycie członkiem Kościoła K

    Kościół jest ostoją patriotyzmu i stabilności politycznej i z tego względu też jest nam nieodzowny.

    Wnioskiem obrony jest to, by uznać, że obecne oblicze kościoła jest w pełni prawidłowe i nie należy domagać się tu żadnych zmian. A jeżeli to kosmetycznych. Rola Kościoła w sprawach świeckich i państwowych jest akuratna, a właściwie to można by ją jeszcze zwiększyć. Inne poglądy w szeroko pojętym znaczeniu niż te które posiada KK są szkodliwe i należy z nimi walczyć.

    OdpowiedzUsuń
  24. http://muzyka.onet.pl/alternatywa/julia-marcell-popkultura-i-przemoc-wywiad/92ttfq

    "Mój związek z religią jest bardzo silny, zawsze była to ważna część mojego życia, ale zmagałam się z nią. Jako dziecko czułam się na siłę wrzucana do pewnego wora. Miałam taki okres, że zaczęłam szukać innych spojrzeń, innych religii i patrzeć co mają do zaoferowania. Przebyłam długą drogę i jako Polka mogę powiedzieć, że bardzo w nas to siedzi. Katolicyzm jest tu bardzo silnie zakorzeniony. Dyktuje wiele sposobów myślenia, dostrzegłam to dopiero w zderzeniu z inną kulturą, po wyprowadzce z Polski."

    "Samotność jest plagą naszych czasów."

    " Jest w tym ciągłe napięcie i pytanie, czy chcesz być dziwką, czy chcesz być świętą?"

    "Bo tak jest, jesteśmy dramatycznym narodem, lubimy przeżywać."

    "Żyjemy w epoce indywidualizmu, więc indywidualnie musimy wybierać."

    Z komentarzy wzięte;

    " katolicyzm, judaizm, islam to systemy niewolnicze jakby prześledzić ich historię opierają się na wyzysku i zabijaniu.
    Prawdziwa wiara Słowian to wiara w siły natury czyli w to co wierzyli nasi przodkowie przed wprowadzeniem zakłamanych idei katolicko-jahwistyczno-rzymskich.
    Nasi przodkowie-słowianie mieli swoje tradycje, kulturę, wierzenia i do tego trzeba wrócić.
    Chwała Bogom."

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Maria
      To konto jest już nieaktywne(właśnie Piotr i Jarek mieli z nim problemy),więc nic nie wiem.
      Ale jak się, możliwe że niesłusznie domyślam, prośba mogła dotyczyć podobnych działań kasacyjnych jak Twoje.
      Wykrętne tłumaczenia naprowadziły mnie na takie myślenie. Tak się nie robi, jednak zrobiłaś ze swoim co chciałaś,Twoja wola. Nie musisz też za nic przepraszać ,nie bądź małostkowa.To forum jest otwarte na rożne poglądy tym bardziej ,że poglądy nie są wiedzą więc z zasady nie są adekwatne do rzeczywistości ,której nie radzę mylić z realiami.

      Jeśli tak , to nic z tego, niczego nie zamieram ukrywać. Nie wstydzę się tego co napisałem obojętnie do kogo,jeśli nie, to jak powiedziałaś,straciła swoją aktualność.

      Jak widać ,co skasowałaś to teraz niejako od nowa zaczynasz zapełniać może tylko w innej formie, to nie zarzut ale tak widać. Coś u Ciebie z konsekwencją szwankuje.

      Jeszcze raz - "Nie można oderwać myśli od materii, która myśli". Czy to jest aż tak trudne do zrozumienia?

      Jak na razie obracamy się w rzeczywistości materialnej jak najbardziej. Zna ktoś inną? - to proszę o fakty , dowody ale nie domysły,mniemania,przypuszczenia,złudzenia,przywidzenia,
      miraże,zwidy,fatamorgany,iluzje,itd.itp.
      Tylko proszę nie pisać o tzw. światach równoległych Michio Kaku ,znam to. Fizyka teoretyczna, jak na razie nie do udowodnienia. Ale temat ciekawy, całkiem możliwe ,że coś sensownego się z tego wykluje, poczekajmy oby tylko nie za długo ,bo potem to już jestem ciekaw co nie to obchodzi jak mnie nie ma.
      Jestem tym, co myśli.
      Gdyby mnie nie było , nie byłoby też moich myśli.Wszystkich nas uczestniczących w tym forum gdyby nie było nie byłoby ich myśli. Ale ,że istniejemy i mamy możliwość myślenia dlatego też wyrażamy tu swoje myśli w formie pisemnej. Tak myślę. Więc jestem tym co myśli.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. @ Maria

      Odpowiedź jest prosta , wystarczy wymienić trzy podstawowe prawa fizyki ,odkryte przez ludzi swego czasu i one dają tę odpowiedź; są to prawo stałości składu, prawo zachowania masy i prawo zachowania energii.
      Dodać należy ,że prawa te działają jedynie w świecie materialnym. Może kiedyś, kiedy odkryjemy jeszcze jakieś inne "światy", kiedy przestana być jedynie obiektami westchnień tak naukowców jak i ludzi wierzących, wtedy staną się wiedzą w takim samym znaczeniu jak przedmioty wiedzy dotychczasowej. I nie byłbym sobą gdybym nie przywołał stosownego cytatu i to nie byle kogo bo samego Nikoli Tesli ,który wizjonersko wyraził się tak;

      "W dniu ,gdy nauka zacznie badać zjawiska nie fizyczne, dokona większego postępu w jedną dekadę, niż przez wszystkie wcześniejsze wieki swego istnienia."

      Ale powiedział "nauka" a nie coś innego ,co by nam tu nie przyszło na myśl. Do tego jednak potrzebna jest korekta jej paradygmatów jak się zdaję. Bo dotychczasowe to uniemożliwiają. Na to pole nnauki wstąpił nie tak dawno temu bo przed raptem półwiekiem nikomu praktycznie nieznany nomen omen ksiądz katolicki prof.Włodzimierz Sedlak(1911-1993)- twórca bioelektroniki, który twierdzi m.in. że "życie jest światłem" - to też jest tytuł jego książki. On wykroczył poza obwarowany tymi paradygmatami obszar naukowego widzenia nazywając siebie "detektorem przyrody".
      "Nieznana idea jest hasłem w ciszy laboratoriów, jest wrzawą denerwującą na tle bezruchu instytutów naukowych."
      (...)
      "Tradycja usypia w błogim bezruchu pełności."
      i

      "LUDZKOŚĆ JEST ZAWSZE MŁODA I CIĄGLE NIEDOROSŁA W DZIEDZINIE WIEDZY."

      A na zakończenie tego wpisu genialne zda nie;

      " Bioplazma zrodziła bowiem nieskończoność biologiczną- myśl człowieka."

      Czujesz Marysiu co to jest?

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. 1. A teoria strun ???
      2. Krok pierwszy- myśl kształtuje wolę.Krok drugi dostępny dla niektórych- pozostaje sama wola,myśli ustają. Wola w czystej postaci to energia. Energia ta wpływa i potrafi kształtować inne otaczające nas energie. Również te które postrzegamy jako materię.
      TAK TO WIDZĘ. Próbuję się tym posługiwać. Czasami z lekka wychodzi. Widziałem takich którym szło to zadziwiająco dobrze.

      Usuń
    8. Przeceniacie myśli. One wcale nie są kwintesencją.
      KIM JEST TEN CO MYŚLI,GDY NIE MYŚLI.
      (Dziś przed zaśnięciem zróbcie dwu minutową próbę) hi hi.

      Usuń
    9. Hej góralu!
      Zważ wreszcie ,że ta myśl rodzi się w Twoim mózgu. Podobnie jej konsekwencją jest wola. "Wola mocy",jakby powiedział F. Nietzsche. Nie ma Ciebie nie Twojej myśli. Dopóki nie urodziłeś się nie myślałeś jako Ty , gdy umrzesz to powiedz mi jak będziesz myślał? przy pomocy czego? Dywagacje o wielkim stopniu abstrakcji, co to jaki wiadomo nic wspólnego z wiedzą nie mają.
      Jesteś - myślisz , nie ma Cię - nie myślisz.
      Kiedyś pytałeś o nieskończoność , wiec teraz już powinieneś wiedzieć ,że, za Sedlakiem jest to;
      " Bioplazma zrodziła bowiem nieskończoność biologiczną- myśl człowieka." Ciebie też zapytam, czujesz to?
      Różnymi drogami wchodzi rozum do głowy.

      Usuń
    10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    11. Dywagacje o wielkim stopniu abstrakcji, co to jaki wiadomo nic wspólnego z wiedzą nie mają.
      Jesteś - myślisz , nie ma Cię - nie myślisz.

      Moje doświdczenie i wynikająca z tego wiedza jest taka.
      Nie myślę - i dopiero wtedy w pełni wiem że jestem.

      Usuń
    12. "KIM JEST TEN CO MYŚLI,GDY NIE MYŚLI.
      (Dziś przed zaśnięciem zróbcie dwu minutową próbę) hi hi."
      Sen jest stanem fizjologicznym organizmu przeznaczonym na odpoczynek-regenerację. Nic się tutaj nie zmienia, myśli nadal powstają w Twoim mózgu. Sny są czasami odzwierciedleniem tego ,że mózg jednak czuwa.
      Jesteś tym samym po zaśnięciu jak przed zaśnięciem ,budzisz się taki sam jedynie ciut starszy. hehehe
      Pisałem już kiedyś ,że mózg ,jego użycie przerasta nasze możliwości. Czy my kiedykolwiek dowiemy się czym naprawdę jest nasz mózg?, to jakby młotek dochodził istoty swojego twórcy.
      "Nie ma fantazji w następstwie twardego łażenie po ziemi",mawiał Sedlak

      Usuń
    13. Bywa też WOLA nie skalana myślą. Myśl jej nawt nie inicjuje.
      I to jest dopiero wysoka jazda.

      Usuń
    14. (Dziś przed zaśnięciem zróbcie dwu minutową próbę) hi hi."
      Sen jest stanem fizjologicznym organizmu przeznaczonym na odpoczynek-regenerację. Nic się tutaj nie zmienia, myśli nadal powstają w Twoim mózgu
      Ok ok zgoda nie o to chodziło.
      Przed zaśnięciem znaczyło teraz. Bo jest godz 00.00. Jak dasz rady to nie śpij do rana. Tylko trwaj bez myśli. Rano będziesz i tak sto razy bardziej wypoczęty.

      Usuń
    15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    16. Czy my kiedykolwiek dowiemy się czym naprawdę jest nasz mózg?, to jakby młotek dochodził istoty swojego twórcy.
      10 / 10
      Nigdy tego nie dojdzie w trakcie procesu wbijania gwoździ.

      Usuń
    17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    18. A gdzie ostatecznie ta wola się rodzi, jak nie w mózgu?
      Co jest pierwsze myśl czy wola?
      Wola wynika z myśli!
      Myśli rodzą się w mózgu.
      Mózg jest naczelnym i najważniejszym organem zarządzającym naszym organizmem zgodnie z prawami natury- boga jak tam kto chce. Działa w interakcji na bodźce świata zewnętrznego, jednocześnie będąc jego elementem. Rodzą się myśli ,które kreują wolę a ta wprowadza treść myśli czyn w wyniku tego coś się dzieje, coś powstaje, coś się tworzy. Np. obraz olejny. "I to dopiero jest jazda." hehehe

      Usuń
    19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    20. A mówią ,że człowiek jest świątynią Boga!?- Natury, żeby nie było.

      Usuń
    21. Nie dziwie się że tak sądzisz. Bo masz takie doświadczenie. Nie masz innych. Ale są tacy co świadomie generują wolę bez myśli. Bywaja udowodnione przypadki kiedy ludzie nieświadomie wygenerowują wolę bez myśli. I rezultaty są metafizyczne.
      Np matka podnosi b ciężki wóz który przygniótł jej dzicko. Gdyby pomyślała muszę go podnieść,to była by bez szans. Obecnie treningi niektórych sportowców polegają na tyn by generować wolę bez myśli. To daje wyniki. Wzorem łucznictwo Zen.

      Usuń
    22. Marysiu!
      Buddyści nie modlą się do Buddy. Co najwyżej na niego medytują. A to co innego. Traktyją go jako przekaźnik wszech energii. To tak jak ty rozmawiając z swoją koleżanką przez telefon twierdziła byś że rozmawiasz ze stacją przekaźnikową telefonni komórkowej. Prawda jest taka ze stacja pomaga ci tylko kontakt z koleżanką.
      Teoria strun- fizyka - zobacz w internecie !!!

      Usuń
    23. Z tym łucznictwem Zen, to nie tak jest. Tam chodzi o niemyślenie o nagrodzie (odbiera koncentrację) jak napisał A.de Mello, a nie zupełny brak myśli.
      Pudzian ,gdyby tak przestał myśleć to siłą woli przenosiłby góry. hehehe
      Idę spać , czyli oddać się Morfeuszowi objęcia- mówiąc poetycka ,a może cosik mi się przyśni? Mam taką wolę, to idę. Dobrej nocki.

      Usuń
    24. Z tym łucznictwem Zen, to nie tak jest. Tam chodzi o niemyślenie o nagrodzie (odbiera koncentrację) jak napisał A.de Mello, a nie zupełny brak myśli

      To wersja uproszczona dla tych co nie potrafią tego zrozumieć inaczej. Mało jest takich jak ja co tłumacząc coś nie bali by się że weźmie się ich za idiotów.

      Usuń
    25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    26. Może po śmierci funkcjonujemy nie myśląc, a czując? Może jesteśmy na jakiś czas wyłączeni , ale możliwe, że trwamy w innej postaci – innym stanie. To wydaje mi się bardziej prawdopodobne. A może z różnymi jednostkami bywa różnie?

      To przypuszczenie- to wyłączny produkt mojej fantazji, oczywiście nie ma nic wspólnego z wiedzą. ;)
      BRAWO BRAWO nie fantazji a intuicji. Opisałaś dokładnie wyjaśnienia z buddyjskiej księgi umarłych tak zwanego ztanu "bardo". To stan w którym jesteśmy po śmierci przed powtórnymi narodzinami. Stan ten jest czystą świadomością bez myśli. Dla nie przygotowanych do tego, poprzez ćwiczenia medytacyjne za życia, może być nieznośny. Tacy próbują się odrodzić jak najszybciej w obojętne jakiej formie, byle tylko nie pozostawać w bardo. Ci co medytowali znają ten stan i czują się w nim doskonale, po śmierci pozostają w nim świadomie, tak długo, aż wybiorą swoje odrodzenie. Czekają na przykład na moment aż ich dziecko będzie dorosłe i łączą się z życiem ich nowo poczętego dziecka. Tyle o tym buddyzm.

      Usuń
    27. Obejrzyjcie, tak na marginesie naszej dyskusji, film braci Wachowskich ATLAS CHMUR. to niby taka kolorowa trochę sensacyjna bajeczka. Ale z punktu widzenia obserwatora świata, ludzkich zachowań, religii i z wiedzą o reinkarnacji, to uczta nie film.

      Usuń
    28. @Opty :
      " Co jest pierwsze myśl czy wola?
      Wola wynika z myśli!."

      Tak sobie przyjales i dlatego tak masz. Widzę Cię jako kogoś opartego, zanurzonegi w wiedzy. Racjonalnego.
      Jest jednak inna możliwość.
      Można "puścić" luźno pytanie 'wola czy myśl - pierwsza ?' I doświadczalnie to sprawdzić. Wejść w siebie i zobaczyć.
      To będzie postawa duchowa.

      I tym właśnie ja różnie się od Ciebie.

      I mogę Ci powiedzieć co zobaczyłem w środku. Nawet mogę Ci to udowodnić :-))))
      Ale musiał byś zrobić to samo "puscic" się i wejść w siebie.

      "Co Alicja zobaczyła po drugiej stronie lustra ...."

      Zobaczyłem, że można wyciszyć się, zatrzymać natłok myśli ego, zbliżyć się do pustki i wtedy 'cos' przepływie przez Ciebie. Wyjdzie na ten świat z tamtej strony na tą - przez Ciebie. To jest wola - ale nie moja.

      P.S.
      To doświadczenie jest opisane przez innych. Często twórców, artystów. Porównaj słowa Pieczynskiego dotyczące "Dom Wergiliusza".
      I teraz, jak chcesz mieć dowód w sferze ego, myśli, praw fizyki - niestety nie dostaniesz. To inna sfera. Chcesz mieć dowód ?
      "Pusc sie" - dostaniesz. Sam doswiadczysz.
      W tej właśnie sferze jogi łapie w rękę lecącą strzałę.
      W sferze ego, myśli, praw fizyki i czasu złapanie strzały jest Niemożliwe.
      A on to robi ....

      Usuń
    29. Wszystkie te wywody przyjmuję do wiadomości (gdzieś już o tym w podobny sposób, czytałem) ale stawiam pytanie na podstawie przyczynowo-skutkowej. Co jest pierwsze, człowiek , który myśli , czy myśl , która rodzi się w mózgu człowieka?
      Osobniczo , każde z Was myślało przed narodzeniem?, czy dopiero po narodzeniu? Przecież do tych wszystkich myśli ,które tu prezentujecie doszliście w wyniku zaistnienia-urodzenia i rozpoczęcia tzw.pracy myślowej. Niektórzy po wiedzę pojechali daleko na wschód.Okazuje się ,że sami nie potrafimy wymyślić czegoś co byłoby swego rodzaju drogowskazem w życiu pełnym myśli i skutków tych myśli.
      Dlaczego tak się dzieje?
      Ja odpowiedź znalazłem w książce doktora Jana Kwaśniewskiego pt." Jak nie chorować"- szkoda ,że jej nie ma w pdf ,to ułatwiło dyskusję a tak musiałbym przepisywać to , co tam jest zawarte, a nie chce mi się bo za dużo tego jest. Nie da się tego powiedzieć własnymi słowami aby nie zmienić sensu tekstu.

      Każdy z nas posiada autonomiczny ośrodek myślenia zw. mózgiem , który zaczyna myśleć czyli funkcjonować zgodnie z jego przeznaczeniem dopiero po osiągnięciu pewnej fazy rozwojowej organizmu. O tym napisane jest w książce Doktora i to jest podstawą do właściwego myślenia o ,że tak powiem ,myśleniu. Książka napisana jest na podstawie ponad 600 pozycji naukowych(m.in. dorobku prof.Sedlaka)oraz praktyki i wiedzy własnej Doktora. Po analizie wszystkiego przyszedł czas na syntezę wiedzy w konkret, którego centrum jest w człowieku. Świat życia jest materialny ale nie materialistyczny bo "życie jest światłem".

      Usuń
    30. @Opty
      " Co jest pierwsze, człowiek , który myśli , czy myśl , która rodzi się w mózgu człowieka ?"

      Jak dla mnie jest to pytanie typu dylemat. Tak naprawdę nic nie wnoszacego. Takich pytań jest miliony. Np. "Kłamca powiedział : jestem kłamcą. Kłamał czy mówił prawde ?" Lub "Co było pierwsze kura czy jajko ?". Nie da się na to odpowiedzieć na Twoim poziomie. Na poziomie wiedzy. Po prostu pytanie jest tak skonstruowane. To jego właściwość.
      Można na nie odpowiedzieć Ale trzeba wyjść "poza" sferę wiedzy. To wszystko !
      Wyjdziesz - masz odpowiedź.
      Nie wyjdziesz - nie masz odpowiedzi.

      I to wszystko.

      He he ....
      Mogę Ci odpowiedzieć po katolicku :
      "Na poczatku było słowo (myśl). A Bogiem było słowo (człowiek myślący)"

      Usatysfakcjonowany ?

      :-))))))

      P.S.
      Medytacja to w/g mnie wygaszenie myśli i powrót do bycia.
      (Tylko bycia). Czyli do bycia tym, który nie myśli :-)))))

      Czyli rozwijając to w czasie będę najpierw ja a potem pojawi się myśl.

      A życie jest energia !
      Bo światło to tylko forma energii :-)))

      Usuń
    31. Janie, to zadaję się Jezus powiedział "Jestem światłem".Ja rozumiem Twój styl myślenia i w pewnych aspektach go podzielam. Koniecznie powinieneś przeczytać Sedlaka "Życie jest światłem", wtedy wielu nowych rzeczy się dowiesz, które zmodyfikują to myślenie. Podobnie jak moje.

      Usuń
    32. @Opty
      Światło, energia, materia, myśl, mózg ....
      To tylko słowa bez znaczenia. Lubię się nimi czasem pobawić ...
      Nawet kogoś podenerwowac :-))))

      "Zycie jest swiatlem" . Może przeczytam. Zobaczę co los da ...
      Ale ja idę inną drogą. Idę droga wewnętrznego doświadczania. Oznacza to, że wiedza mnie nie wzbogaca. Nie rosne dzięki niej. Tylko zwiekszam ilość wiedzy w sobie.
      Rosne dzięki doświadczaniu i rozumieniu tego doświadczania (zwiększanie świadomości ).
      Jak dla mnie to jest Super !
      Znalazłem cel i sens swojego życia. Znalazłem Miłość, Wolność, Spokój, Ciszę, Empatię, Szacunek, Blogosć, Boga, nawet religie :-))))
      I mnostwo innych rzeczy ...

      Usuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. ...
      I co Ci to da Piotrze, ze tak będziesz opędzał się od wiedzy, rozumu jak od natrętnej muchy?
      Przecież każdy głupi (nawet ja;) widzimy , że jesteś inteligentny
      Ponieważ jestem tak inteligentny, he he ,to używam, wiedzy i rozumu (intelektualnego) do tego do czego służą. Wiem równiż do czego nie służą.

      Usuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  31. Pudzian ,gdyby tak przestał myśleć to siłą woli przenosiłby góry. hehehe

    Opty usilnie trzymasz się codziennej logiki, wynikłej z doświadczenia. A tymczasem. I tu byddyjska przypowiastka. Pewien znamienity jogin w Tybecie idąc przez góry niósł ze sobą zwykły róg jaka. Nagle zaczął padać z chmur grad jak kurze jaja. Jogin schował się do środka rogu jaka. Przyczym jogin nie stał się mniejszy, ani róg większy... no i jak. Masz z tym problem? Myślisz jakto? Czy no tak, czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Około 2600 lat temu Budda a właśc.Siddhartha (imię od rodziców) Gotama (przydomek) z rodu (klanu) Śakjówa powiedział świat jest pusty. I nie miał na myśli nihilistycznej pustki, jak tłumaczyli to pirwsi europejscy tłumacze i komentatorzy buddyzmy, w swoim niezrozumieniu. Budda mówił nie ma świata materialnego. On nam się tylko manifestuje. Mamy też wpływ na to jak się manifestuje. Budda był pierwszym odkrywcą superstrun. Nie drogą naukową ale medytacyjnie uzyskanym wglądem. I niech mi teraz Opty powie, że to nie droga poznawcza. I że nie ma w tym racjonalności. Budduzm naucza metod kształtowania materii na poziomie energii, własnymi świadomie generowanymi energiami. A wibracja strun. Wibracja wszechświata. Poszukaj jakiegoś filmiku, gdzie buddyjski mnich odmawia mantre. Posłuchaj jak wibracją własnego głosu wpływa na wibracje świata.

      Usuń
    4. https://youtu.be/G9rX2zrjywQ

      Mantra filmik

      Usuń
    5. Formę wibrację wskazuje szczególnie Marysi , treść Optiemu i Jankowi, jako dodatek do ich dyskusji.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. Dostawałem wskazówki od nauczycieli zważaj co mówisz. Twoja mowa jest energią która może przynieść pożytek lub szodę innym. Zważaj jak mówisz. Do brzmienia wyrazów przyklejone są energie. Stosuj takie energie, tak dobieraj słowa, byś był świadomy co generujesz. Mówił mi to po francusku, więc nie przytoczę dokładnie jego przykładu, ale spróbuje dać przykład od siebie. Nie mów nigdy strasznie cię kocham. Słowo strasznie niesie energię, której do bliskiej osoby nie chciałeś generować. Mów bardzo cię kocham. Lecz nauki naukami i nie zawsze się z tą mową udaje. I ja, jak i inni częściej mówię co wiem, niż wiem co mówię.

      Usuń
    10. Piotrze , jest taki odpowiednik tego co napisałeś:
      Nie zawsze mów co wiesz, ale zawsze wiedz co mówisz.

      Izabela Trojanowska śpiewała kiedyś bo 1980 r. w Opolu z Budką Suflera taką piosenkę, gdzie słowa w refrenie były "tyle samo prawd co i kłamstw rządzi całym światem tym,... że sam diabeł nie odróżni ich".
      https://www.youtube.com/watch?v=N-pLJW70Y1w

      Do tego właśnie jest potrzebny rozum, rozum ,o który apeluje i wie jak go osiągnąć dzięki ozdrowieniu organizmu DJK.
      Przepraszam wszystkich, ale jak na razie nikogo to nie zainteresowało w takim stopniu aby do niego ,do tego rozumu się zbliżyć. Ja tego nie wiem , ale jak myślę , wy już wiecie ,że go osiągnęliście. Gratuluję i zdrowia życzę , bo czego innego w takiej sytuacji mógłbym życzyć?
      "Jak trudno wbijać się w ukształtowany już mózg."-Sedlak

      Usuń
    11. Chwila, chwila !!
      Ty miałeś żywić się optymalnie i na wszelki wypadek medytować. Ja medytować i na wszelki wypadek jeść optymalnie. Ja słowa dotrzymałem. A ty?

      Usuń
    12. Piotrze, ja niczego nie robię na wszelki wypadek.
      To Ty tak to ująłeś. Moje żywienie i medytacje z tym związane są bez związku z buddyjskimi. Znasz przypadek Leonarda Cohena z jego 4-letnim pobytem w klasztorze buddyjskim i dlaczego zrezygnował?- no to znajdź na necie ,żeby nie było ,że coś zmyślam.
      Ale powiem Ci jedno , całkowicie potwierdził to , co mówi od lat DJK ,a co nie wiedząc o tym nic zwarł w swoim powiedzeniu L.Feuerbach , że "Człowiek jest tym, co je".
      Lubię i cenię buddyzm za jego "pokojowość " ,jak Ci już napisałem i za wiele mądrych skojarzeń, które sam tutaj jak zauważyłeś używam-prezentuję, ale nic poza tym.

      "Przyroda zresztą nie bywa nigdy irracjonalna. Raczej nie bardzo jesteśmy zorientowani , co to w ogóle jest racjonalność.
      Pewne,że racjonalne jest jedynie to ,co nam się wydaje.
      Każdy ma swoją własną "widzimisiową" racjonalność."

      Świat przepełniony jest walką "racjonalności" najróżniejszego autoramentu. Ale tylko dlatego ,że nie osiągnął rozumu a o mądrości może jedynie pomarzyć.
      Tylko dlatego ,że nie wie jak jest droga do rozumu i w efekcie mądrości.
      Piotrze, powinieneś wynieść to już z tej książki , którą jak mi podałeś wysłuchałeś, a szkoda że nie przeczytałeś .To jest jednak zasadnicza różnica. Pisałem Ci o tym.
      Nie da się wszystkiego tak w lot zapamiętać,zrozumieć i zsyntetyzować ,tym bardziej , gdy się ma do czynienia z tym po raz pierwszy i tak odmienny od dotychczasowych pojęć i sytuacji. To nie zarzut , to koleżeńska podpowiedź. W każdym razie jesteś na dobrej drodze.Ja też to przeżyłem. Słowa nie złamałem "na wszelki wypadek." W tym zakresie "byt określa świadomość"-paradoksalnie! Przemyśl to ,pomedytuj.

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    16. @Opty
      " .... ale jak na razie nikogo to nie zainteresowało w takim stopniu aby do niego ,do tego rozumu się zbliżyć. Ja tego nie wiem , ale jak myślę , wy już wiecie ,że go osiągnęliście. Gratuluję i zdrowia życzę , bo czego innego w takiej sytuacji mógłbym życzyć? "

      To w sumie proste.
      Spotkaliśmy się tu ja, Opty i Piotr ukrztałtowani - na swoich drogach po to by komuś pokazać i 'dac' swoją drogę. Dlatego nikt nikogo niczego nie nauczy. Dlatego, że 'każda' droga jest dobra dla jej wlasciciela
      Ja :
      Szukałem : prawdziwej Milosci, Wolności i sensu życia.
      Znalazłem TO na drodze rozwoju duchowego. Dodatkowo każdy krok na tej drodze daje mi więcej Szczęścia i Radości. Więc po co mam zmieniać drogę na Twoją ?

      Jedynie co chce robić to dzielić się z Toba swoją Miłością !
      Nic więcej.
      Dzielenie się wiedza, poznawanie Cię to tylko zabawa, życie, doświadczanie.
      A tak naprawdę to celem jest jedynie emanacja Miłości. Weźmiesz jeśli chcesz i potrafisz wziąść. Np. Jarek nie potrafi. Jest tu w innym celu. Marysia też idzie inna droga. Droga wiedzy - podobnie jak Ty. Bardziej rozumiemy się z Piotrem - on też idzie droga duszy.
      Ale nie ważne kto jaką droga idzie. Mam dla Ciebie nieskonczony Szacunek i Miłość !
      I z radością czytam każde Twoje zdanie.

      Usuń
    17. @Opty
      " Świat przepełniony jest walką "racjonalności" najróżniejszego autoramentu. Ale tylko dlatego ,że nie osiągnął rozumu a o mądrości może jedynie pomarzyć."

      Zgadzamy się z tym chyba wszyscy. Ja i Piotr widzimy tylko inną drogę do celu, do mądrości.
      Ty - poprzez rozum, wiedzę.
      Ja - poprzez serce, duszę, świadomość, RD.

      Każdy z nas jest przekonany o prawidłowości naszej drogi. Doszliśmy też do punktu w którym chcemy się dzielić, obdarzac nasza droga innych. Stad nasze tu gadanie. Niestety gadamy tu tylko we trzech plus Marysia. Marysia sklonna jest chyba iść Twoją drogą - droga wiedzy. Poniewaz tutaj wszyscy sa uksztaltowani, ja szukam innych dróg wyrażania swojej Miłości. Tutaj sprawdzam 'kim jestem' w ogniu dyskusji z madrymi ludźmi :-))))

      Usuń
    18. @Janek K.

      Dziękuję za te słowa z całego serca.
      Podzielam całkowicie Twoje podejście do sprawy.
      Wiele dróg wiedzie do czynienia DOBRA.
      I jesteś chyba jedynym żywym chrześcijaninem , czy chrystianinem (czy jak Cię zwać?) , który jest godny tego miana , którego tu poznałem, i z którego reszta zwiedzonego pospólstwa katolickiego łącznie z hierarchami mogłaby brać wzór(ale nie weźmie - gdybyś rozdawał kasę byłbyś przez nich wszystkich wielbiony).Oni wszyscy podobnie jak kiedyś kard. Richelieu ,najbardziej boją się ludzi pozbawionych chciwości.

      Janku,pamiętaj ,że droga wiedzy, zawsze podąża ku nieznanemu ,ku obszarom zarezerwowanym do jakiegoś czasu dla wiary. Piętnując wiarę mam na myśli dotychczasowe jej oblicze, z którym i Tobie nie po drodze.
      Ktoś powiedział ,że nauka bez wiary jest ślepa , a wiara bez nauki fałszywa. Czy jakoś tak , ale jak myślę Ty pojmiesz tego sens w lot.
      Wiara to jest za poważna sprawa aby ją zostawić w rękach kleru, podobnie zdrowie w rękach współczesnej medycyny a naukę oprzeć na autorytetach.
      Nauka oparta jest o wiedzę ,która mylić się nie może.
      Wszystko już masz więc jedynie zdrowia Ci życzę.

      Usuń
  32. http://www.hbo.pl/article/belkot-w-chmurach-atlas-chmur-felieton-karoliny-korwin-piotrowskiej_38890
    No cóż bywa i tak.
    Pamiętam ,że oglądałem ten film i mi się podobał,w ogóle lubię takie filmy bo nawiązując do teraźniejszości , historii, budują przyszłość ale niekoniecznie tej ,która się sprawdzi i ziści. Od czego jest fantazja?

    OdpowiedzUsuń
  33. http://www.hbo.pl/article/belkot-w-chmurach-atlas-chmur-felieton-karoliny-korwin-piotrowskiej_38890

    Co zrobić bidna paniusia z tej Korwin Piotrowskiej. Tak już jest że większość ludzi patrzy i nie widzi.

    OdpowiedzUsuń
  34. "Czy można być normalnym człowiekiem ,używając daru życia bez znajomości jego natury,posługując się świadomością jak analfabeta niezdolny do czytania jej istoty?"- prof.W.Sedlak

    Niech to pytanie "prześladuje" wszystkich myślących o sobie ,że osiągnęli już wszystko co jest możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Opty
    "Czy można być normalnym człowiekiem ,używając daru życia bez znajomości jego natury,posługując się świadomością jak analfabeta niezdolny do czytania jej istoty?"- prof.W.Sedlak

    Hi hi hi ...
    To jest właśnie porażka filozofi w ocenianiu życia :-)))
    Odpowiedź jest cholernie prosta :

    OCZYWISCIE, że tak !!!

    Rodzisz się wyposażony w absolutnie wszystkie potrzebne Ci właściwości do życia.

    Problemem są ludzie, którzy poustawiali tyle zasad, że musisz 20 lat się uczyć by nabrać samodzielności. A i to mało ....
    Powtórzę : uczysz się ludzkich zasad a nie życia.

    ----
    Nie wiem kto osiągnął już wszystko.
    Ja ledwo liznąłem zycia przebudzonego, choc z mojej wyżej napisanej odpowiedzi może wynikać coś innego :-))))
    Sorry jeśli to kogoś wprowadziło w błąd.
    Jestem przebudzony Ale przede mną jeszcze droga daleka ....

    OdpowiedzUsuń
  36. Hi hi hi ...
    To jest właśnie porażka filozofi w ocenianiu życia :-))) -Jan .K.
    Gdybyś Ty wiedział co na temat filozofii mówił Sedlak?
    Dlatego ocenianie jego wiedzy w oparciu o jakąś filozofię jest bynajmniej nietaktem.

    OdpowiedzUsuń
  37. @Opty

    Chyba małe nieporozumienie.
    Pytanie które zacytowałes uznalem za filizoficzne. A poniewaz odpowiedz jest oczywista, to okreslilem, że filozofia jest do kitu (dla mnie ).
    Nie znam i nie oceniam Sedlaka, ani Ciebie, Piotrka czy kogokolwiek. Podaje tylko wymysły swojego umyslu, swoje spostrzeżenia czy doświadczenia. Często pisze w/g mnie, moim zdaniem, IMHO itd. Nie dlatego, że jestem mądry Ale po to by podkreślić, że nie gloszę prawd absolutnych a jedynie swoje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  38. @Marysia

    Materia i energia jest związana prostym wzorem :

    E = mc2

    Oznacza to bombę atomową - dużo energii z kilograma materi. Ale oznacza to, że materia i energia to to samo.
    Lub inaczej ...
    Materia nie istnieje. To co znamy jako materialne jest tylko 'wibracją' energii. Oznacza to tez np. że wszystko jest materia. Ale to chyba mało ciekawy przypadek.

    Wcześniej była mowa o myśli, która jako energetyczną jest też materialna.

    Ciekawostką jest, że energi nie da się zniszczyć. Można ja tylko przekształcić. Czyli wynikało by, że ilość energii we wszechświecie jest stałą.

    Inna ciekawostka jest to, że nie ma energii w czystej postaci.

    OdpowiedzUsuń
  39. "... to okreslilem, że filozofia jest do kitu (dla mnie ). "-Jan.K.
    Filozofia bez ludzi , którzy ją uprawiają nie istnieje , podobnie zresztą jak każda inna dziedzina wiedzy/nauki lub niewiedzy. Nauka jest tworem ludzkim. Dyskutując o czymkolwiek czym się zajmuje jakakolwiek dziedzina wiedzy dyskutuje się o ludziach , którzy za tymi dziedzinami stoją , jakbyśmy na to nie spojrzeli. Mówiąc o fizyce relatywistycznej Einsteina trudno jej z nim nie wiązać , chociaż nie tylko z nim.
    "Jestem przebudzony Ale przede mną jeszcze droga daleka ...."-jw
    Gratuluję!- " Bądź gotowy dziś do drogi , drogi którą dobrze znam, bądź gotowy zaprowadzę cię tam."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Marysiu.
      Doktor Jan Kwaśniewski dał praktycznie za darmo, ludziom wiedzę ,która jest dla nich najważniejsza , to wiedza o zdrowiu i wszystkim tym ,co z tego dobrego-dobrodziejstwa, dalej wynika. Wiem ,że Sedlak jest w sieci na "Systemie Miłości Narodów"- stąd to chyba wzięłaś. Ale to nie jest wszystko , ja do jego książek wracam raz po raz i zastanawiam się dlaczego teraz dopiero a nie kiedyś coś nowego i zaskakującego okryłem. Podobnie jest z książkami J.Kwaśniewskiego. Kiedyś były jego książki w księgarniach teraz nie sprawdzałem, ale zapytaj, czasami można zamówić u księgarza to zamów "Jak nie chorować" - zwali Cię z nóg ale pozytywnie. Diety sama nie próbuj jeśli masz takie komplikacje jakie opisałaś. W takiej sytuacji trzeba by było skorzystać z pomocy lekarza optymalnego - wykaz takowych jest w necie. I gdzie Ci bliżej tam się udać. To tyle w tym temacie.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  40. Filmik powiedział mi:
    (w skrócie)w transcendentnej wiedzy nie ma nic, radujcie się.
    - wg mnie to niemożliwe. Nie mogę się radować, skoro nie ma nic, radości też nie ma.
    Jest pustka.
    Wg mnie pustka to stan niebytu najgorszy z możliwych, prowadzi do degeneracji.
    O nic nie trzeba zabiegać, bo nic nie ma.
    Brak celowego nacechowanego nadzieją realizacji działania, to brak efektu. I z tym ma być brak porażki, brak cierpienia?
    Nuda, szara rzeczywistość, brak ruchu, pustka .. nie, ni podoba mi się to zdecydowanie, takie życie to nie życie, a wegetacja - Marysia
    Dziś nie mam czasu by to tłumaczyć.
    Jak kiedyś kogos cytował Opty, najgorszym stanem jest pozorne zrozumienie problemu, przy faktycznym jego niezrozumieniu.
    MOŻE PRZYJACIEL JANEK DZIŚ MNIE WSPOMOŻE W WYJAŚNIENIACH.
    ja spróbuje jutro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Marysiu -"rób jak uważasz"wg kidyś zawieszonego tu tekstu buddyjskiego.
      Wiedz tylko że prawidłowa medytacja nie wycisza w sensie zmniejszenia dynamiki życia codziennego. Wprost przeciwnie. Jest się bardziej skuteczny. Ma się lepsze wybory.Twoja opinia podobna jest do opinii która by mówiła że przerwa regenetacyjna w wysiłku wyczynowego sportowca spowoduje że po przerwie spadnie mu potencjał do kontynuowania tego wysiłku. Sportowiec jest w lepszej sytuacji od nie medytujących bo i tak chcąc nie chcąc ma przerwy w wysiłku. My natomiast mamy przerwę w myśleniu tylko w fazie głębokiego snu bez marzeń sennych. I bywa że to za mało

      Usuń
  41. Filmik powiedział mi:
    (w skrócie)w transcendentnej wiedzy nie ma nic, radujcie się.
    - wg mnie to niemożliwe. Nie mogę się radować, skoro nie ma nic, radości też nie ma.
    Jest pustka.
    Wg mnie pustka to stan niebytu najgorszy z możliwych, prowadzi do degeneracji.
    O nic nie trzeba zabiegać, bo nic nie ma.
    Brak celowego nacechowanego nadzieją realizacji działania, to brak efektu. I z tym ma być brak porażki, brak cierpienia?
    Nuda, szara rzeczywistość, brak ruchu, pustka .. nie, ni podoba mi się to zdecydowanie, takie życie to nie życie, a wegetacja - Marysia
    Dziś nie mam czasu by to tłumaczyć.
    Jak kiedyś kogos cytował Opty, najgorszym stanem jest pozorne zrozumienie problemu, przy faktycznym jego niezrozumieniu.
    MOŻE PRZYJACIEL JANEK DZIŚ MNIE WSPOMOŻE W WYJAŚNIENIACH.
    ja spróbuje jutro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To proste.
      Są dwa rodzaje pustki.
      Pustka ego - to brak czegoś. Np. Pustka po smierci ukochanej/ukochanego. To pustka-brak.

      Pustka duszy - to POTENCJAŁ. To coś w czym niczego nie ma a za chwilę będzie wszystko. To pustka przed Wielkim Wybuchem (teoria powstania swiata). To pustka, która zawiera wszystko. Zawiera nawet Boga i Czas. W pewien sposób nie można już być niczym więcej.

      Usuń
    2. Goda jak buddysta. He he.

      Usuń
    3. He he ...
      Gadam jak katolik :

      Na poczatku była pustka. A pustkę nazwano Słowem. I Bogiem było słowo ...

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  42. W międzyczasie zadanie dla Marysi i Optiego. Opiszcie dokładnie, proszę, wygląd pokoju w moim domu. Tego na pierwszym piętrze po prawej stronie. Co się w nim znajduje, jaki widok przez okna. Czy dla was ładny czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Marysiu kochana. Tylko spokój może nas uratować.
      Nie wiem czy jestem przebudzony i jakakolwiek klasyfikacja mojej osoby lata mi i powiewa.jestem natomiast bardziej spokojny i harmonijny niż kiedyś. I takiego lub lepszego stanu
      na tej drodzę życzę wszystkim i do niego namawiam. Bo wiem że tak żyje się lepiej. Zadanie które zadedykowałem Tobie i Optiemu jest co powinnaś moim zdaniem zauważyć jest otwarciem do jakiejś dyskusji. Chcę dyskutować z Tobą i Optym bo w pewnym sensie macie podobne światopoglądy. Nie potrzebuje na ten temat w dyskusji przekonywać Jana bo ma w pewnym sensie światopogląd podobny do mojego. Przesyłam całuski jak to coś pomoże.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  43. Marysiu -"rób jak uważasz"wg kidyś zawieszonego tu tekstu buddyjskiego.
    Wiedz tylko że prawidłowa medytacja nie wycisza w sensie zmniejszenia dynamiki życia codziennego. Wprost przeciwnie. Jest się bardziej skuteczny. Ma się lepsze wybory.Twoja opinia podobna jest do opinii która by mówiła że przerwa regenetacyjna w wysiłku wyczynowego sportowca spowoduje że po przerwie spadnie mu potencjał do kontynuowania tego wysiłku. Sportowiec jest w lepszej sytuacji od nie medytujących bo i tak chcąc nie chcąc ma przerwy w wysiłku. My natomiast mamy przerwę w myśleniu tylko w fazie głębokiego snu bez marzeń sennych. I bywa że to za mało.

    OdpowiedzUsuń
  44. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Opty jest mądry i ma rozległą, a zarazem szczegółową , uporządkowaną wiedzę dotyczącą konkretnych dziedzin."

      Opty, tak naprawdę zna się na wszystkim , nawet na tym na czym się nie zna. hehehe

      "Lubię mówić o niczym.
      Jest to jedyna rzecz na której się znam." -O.Wilde

      Mądrościa jest umiejętna gra na logice Natury.
      Ja tego stanu jeszcze nie osiągnąłem jedynie staram się nieudolnie zmierzać w tym kierunku. Moja wiedza nie jest ani szczegółowa ani uporządkowana na jaką z pozoru wygląda. Ja tak naprawdę niewiele wiem ,żongluję wiedzą innych starając się coś z tego dla siebie uszczknąć. Wysilam się tutaj jak mogę jedynie przez to żem kłębowiskiem przeróżnych myśli ,zresztą oceń to sama na podstawie mojego autorstwa, wiersza , który napisałem pod wpływem medytacji o wszystkim i niczym, O3.01.2003r.

      Tak naprawdę

      Wiesz? - tak naprawdę
      to ja nie wiem, co to jest Miłość.
      Wiesz? - tak naprawdę
      to ja wiem, co to jest Szczęście.
      Wiesz? - tak naprawdę
      to ja nie wiem, co to jest Wolność
      Wiesz? - tak naprawdę
      to ja nie wiem ,co to jest Sprawiedliwość
      Wiesz? - tak naprawdę
      to ja nie wiem, co to jest Wiara
      Wiesz? - tak naprawdę
      to ja nie wiem, co to jest Bóg
      Wiesz? - tak naprawdę
      to ja nie wiem, co to jest Czas
      Wiesz? - tak naprawdę
      to ja nie wiem, co to jest Świat
      Wiesz? - tak naprawdę
      to ja nie wiem, co to jest Prawda
      Wiesz? - tak naprawdę
      to ja ...wiem, że nic nie wiem.
      Wiesz? - tak naprawdę
      to ty wiesz, że nic nie wiesz
      Wiesz? - tak naprawdę
      to nikt tego wszystkiego nie wie.

      Na koniec zacytuję doktora Kwaśniewskiego i za ten cytat należą mi się podobnie jak autorowi niezłe cięgi...zresztą oto on;

      "Wiedza dla ludzi najważniejsza, ważniejsza od całej zgromadzonej dotychczas wiedzy we wszystkich dziedzinach łącznie - dotyczy właśnie wyżywienia."

      Ale jak to ja, odpowiadam ,nie przejmuj się tym co ludzie myślą. Nie robią tego zbyt często. Posiadamy mózgi mogące stworzyć sens z jego braku.
      Ludzie chcą wierzyć ,dlatego przestają myśleć.
      A dlaczego przestają myśleć jest napisane w książkach DJK.
      Wiedza jest prawdziwą informacją o obiektywnej rzeczywistości. Wiedza nie może się różnić na jakiś temat, może być jedynie niepełna.

      "Co wiemy , to tylko kropelka.
      Czego nie wiemy, to cały ocean."- I.Newton

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. - konieczność spójności obszaru wiedzy, jej składników
      (luka była)

      Usuń
    6. @Opty
      " Ja tak naprawdę niewiele wiem ,żongluję wiedzą innych starając się coś z tego dla siebie uszczknąć. Wysilam się tutaj jak mogę jedynie przez to żem kłębowiskiem przeróżnych myśli ,"

      Ja to widze tak :
      Definicje :
      Dobre życie - oznacza życie takie jak ktoś chce mieć.
      Dobry człowiek - człowiek jakim ktoś chce być.
      Dobre działanie - robienie tego co ktoś chce robić.

      Założenie :
      Każdy chce mieć dobre życie.
      Żeby mieć dobre życie trzeba być dobrym człowiekiem i dobrze działać.

      Teraz :
      Są dwie drogi, żeby mieć dobre życie :
      - najpierw dobrze działać i stać się przez to dobrym człowiekiem to w wyniku da dobre życie.
      - najpierw stać się dobrym człowiekiem co pozwoli dobrze działać a w wyniku będziemy mieć dobre życie.

      Ty Opty idziesz pierwsza droga. Ja i Piotr druga.
      No i powodzenia.
      Jeśli Twoja droga Ci nie odpowiada, nie spełnia Twoich oczekiwań przejdź na drugą. Druga jest sprawdzona - działa :-))))

      Tak naprawdę w/g mnie Jezus pokazał żydom pierwsza drogę.
      Czyli 'spelnij 10 przykazań a będziesz dobrym człowiekiem i pójdziesz do nieba'.
      Oczywiście zrobił ich w konia. Bo bogatemu młodzieńców powiedział :
      To, że spelniles 10 przykazań to za mało. Plun na majątek i chodź ze mną - dopiero wtedy trafisz do nieba.
      He he ...
      Wyobraź sobie, że Tobie tez dał taka radę :-))))

      Usuń
    7. Opty

      Co to jest Szczęście według Ciebie ?

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    10. @Maria
      " Uświadom sobie, co i kogo porzuciłeś, i nie namawiaj innych do takiej drogi, bardzo Cię proszę."

      Zakładasz, że nie wiem kogo porzucilem ?
      Czy słusznie zakładasz ?

      (Maria ma na myśli porzucenie przeze mnie żony i dziecka. Jestem w separacji i nie mieszkam na codzień z żona i 20 letnia córka.)

      Odpowiem Ci tak :
      " Gdybym też miał dar prorokowania
      i znał wszystkie tajemnice,
      i posiadał wszelką wiedzę,
      i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
      a miłości bym nie miał,
      byłbym niczym. "

      Usuń
    11. "Co to jest Szczęście według Ciebie ?"-Marysia

      "W życiu piękne są tylko chwile"

      Szczęście jest to zjawisko złudne,
      Raz piękne a raz paskudne.
      I jak co komu pasuje,
      Czyni go wielkim albo go psuje.

      Taka anegdotka z M.Monroe w roli głównej.
      -dziennikarz pyta M.M. czy pieniądze dają szczęście?
      -M.M. pieniądze szczęścia nie dają ale zakupy , zakupy drogi panie.

      Czy wielcy mędrcy, o których tu wspominamy i na nich się powołujemy, mówili cokolwiek o szczęściu? Czy szczęście jest wybrykiem "schorowanej wyobraźni"?

      Usuń
    12. Sądzę ,że w życiu mężczyzny najważniejsza jest jego kobieta. Jeśli istnieje między nimi więź, która powinna łączyć kobietę i mężczyznę to jest dużo ważniejsze niż cała reszta.
      "Kochać ,jak to łatwo powiedzieć" https://www.google.co.uk/webhp?hl=pl&ei=vU8MVqfyJsjwaPLVjsAL#hl=pl&q=szczepanik+kocha%C4%87+jak+to+%C5%82atwo+powiedzie%C4%87

      Usuń
    13. Szczęście to stan który każdy przeżywał. I nie ma sensu go definiować oblekając go w słowa. Istotne jest skąd szczęście się bierze. Jeżeli z warynków zewnętrznych, to będzie przemijające. Bo wszelkie warunki zewnętrzne są przemijające. Tak odczuwa szczęście większość ludzi. Ma huśtawkę szczęście nuda bezsęs nieszczęście. Jak mówi za poetą Marysia i jak pewno odczuwa - piękne są tylko chwile. Ale i one nie są piękne, bo im bardziej jesteśmy doświadczeni, im bardziej znamy życie, tym bardziej wiemy że to szcęście zaraz uleci. Zartuwa nam to więc i te dobre chwile. Chcemy utrzymać warunki które wiążemy ze szczęściem i nigdy nam się to nie udaje. Bo to nie w warunkach jest szczęście ale w nas. Nie jest szczęściem piękny dom samochód partner. On jest jaki jest. To my możemy być szczęśliwi mając go lub być szcęśliwi nie mając go. Możemy być też nieszczęśliwi mając go lub nie mając. Jest droga którą wskazuje tu Janek i ja która daje szczęście bez względu na warunki. Taki stan jest osiągalny dla każdego. A przynajmniej taki stan w którym zwykłe warunki postrzegane jako szczęśliwe i nieszczęśliwe, nie mają wpływu na szczęście generowane z serca, jak nazywa to Jan. Tak żyje od wielu lat, budzę się szczęśliwy i taki kładę się spać. Jest tak pomimo wielu przeciwności, które inni postrzegali by jako wielkie nieszczęścia. Nie piszę tego by się chwalić jakie to ja wyżyny osiągnąłem, ale po to by ci wszystcy żyjący na tej wiecznej huśtawce, w pogoni za uwaunkowanym szczęściem, wiedzieli że jest nadzieja. Jest droga i są sprawdzone metody. I nie jest tak by nie należało sie starać by warunki były dobre. Przyjemniej korzystać z dobrych niż z niedobrych. Ważne jest by nie być od nich uzależnionym. By podchodzić do tych dobrych i do tych złych z pewną pobłażliwością. Jak mówił Budda - Lepiej umie żyć król który nie dba o swoje wszystkie bogactwa, niż mnich który trzęsie się nad swoimi sandałami. Ubóstwo zalecane przez KK to typowy błąd lub hipokryzja. Ważny jest stan umysłu który na drodze nie intelektualnej doprowadzi cię do tego, że nie będzisz potrzebował żadnych nadmiarów posiadania. Ale do takiego stanu nie da się dojść aktem woli, nie da się go też wyrozumować. Droga do niego jest tylko jedna. Tu wskazywana przez Jana i przezemnie.

      Usuń
    14. Szczęście to stan który każdy przeżywał. I nie ma sensu go definiować oblekając go w słowa. Istotne jest skąd szczęście się bierze. Jeżeli z warynków zewnętrznych, to będzie przemijające. Bo wszelkie warunki zewnętrzne są przemijające. Tak odczuwa szczęście większość ludzi. Ma huśtawkę szczęście nuda bezsęs nieszczęście. Jak mówi za poetą Marysia i jak pewno odczuwa - piękne są tylko chwile. Ale i one nie są piękne, bo im bardziej jesteśmy doświadczeni, im bardziej znamy życie, tym bardziej wiemy że to szcęście zaraz uleci. Zartuwa nam to więc i te dobre chwile. Chcemy utrzymać warunki które wiążemy ze szczęściem i nigdy nam się to nie udaje. Bo to nie w warunkach jest szczęście ale w nas. Nie jest szczęściem piękny dom samochód partner. On jest jaki jest. To my możemy być szczęśliwi mając go lub być szcęśliwi nie mając go. Możemy być też nieszczęśliwi mając go lub nie mając. Jest droga którą wskazuje tu Janek i ja która daje szczęście bez względu na warunki. Taki stan jest osiągalny dla każdego. A przynajmniej taki stan w którym zwykłe warunki postrzegane jako szczęśliwe i nieszczęśliwe, nie mają wpływu na szczęście generowane z serca, jak nazywa to Jan. Tak żyje od wielu lat, budzę się szczęśliwy i taki kładę się spać. Jest tak pomimo wielu przeciwności, które inni postrzegali by jako wielkie nieszczęścia. Nie piszę tego by się chwalić jakie to ja wyżyny osiągnąłem, ale po to by ci wszystcy żyjący na tej wiecznej huśtawce, w pogoni za uwaunkowanym szczęściem, wiedzieli że jest nadzieja. Jest droga i są sprawdzone metody. I nie jest tak by nie należało sie starać by warunki były dobre. Przyjemniej korzystać z dobrych niż z niedobrych. Ważne jest by nie być od nich uzależnionym. By podchodzić do tych dobrych i do tych złych z pewną pobłażliwością. Jak mówił Budda - Lepiej umie żyć król który nie dba o swoje wszystkie bogactwa, niż mnich który trzęsie się nad swoimi sandałami. Ubóstwo zalecane przez KK to typowy błąd lub hipokryzja. Ważny jest stan umysłu który na drodze nie intelektualnej doprowadzi cię do tego, że nie będzisz potrzebował żadnych nadmiarów posiadania. Ale do takiego stanu nie da się dojść aktem woli, nie da się go też wyrozumować. Droga do niego jest tylko jedna. Tu wskazywana przez Jana i przezemnie.

      Usuń

    15. Czy wielcy mędrcy, o których tu wspominamy i na nich się powołujemy, mówili cokolwiek o szczęściu?

      Budda przez całe swoje życie nie mówił o niczym innym !!!

      Usuń
    16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    20. Piotra Janie nie będziesz już namawiać do:
      "Chodź za mną" .
      ... Chyba, bo jego akceptujesz (bo jest MNIEMASZ podobny do Ciebie

      Jeśli o mnie mówisz bo Piotrów u ciebie dużo to do rozstań i porzuceń nie mam moralno rygorystycznego podejścia rodem z Kk. Uważam że zakazywanie rozwodów i zmuszanie ludzi by byli ze sobą to większa dla nich krzywda niż krzywda samego rozejścia. Mój buddyjski światopogląd jest taki. Ludzie którzy są ze sobą w parach ale także w innych relacjach przyjacielskich zawodowych wrogich i przyjaznych spotkali się ze sobą już w poprzednich życiach. Wg mnie i wg nauk budd często osoby - obecnie partnerzy byli z tobą w.sporze większym lub mniejszym. Jeśli w mniejszym to siè tylko swarzycie. Jeśli w większym to dochodzi do rozstania. Trzeba z niektórymi się rozchodzić. Lecz świadomie trzeba to robić bez złości. I z jak najmniejszą krzywdą dla drugiej strony. Trzeba jednak zerwać więzy emocji bo inaczej spotkamy się z tą osobą znów w którymś z następnych żyć w jeszcze dziwniejszej konfiguracji.

      Usuń
    21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    29. @Marysia
      http://www.lepszezdrowie.info/rafinowany_cukier.htm

      Przeczytaj ,zastanów się i dobrze przeanalizuj ten tekst i napisz potem co z tego "wyniosłaś".

      " Ilu pacjentów uwierzyłoby, gdyby miejscowy uzdrowiciel powiedział im, że jedyną rzeczą, jaka powoduje ich dolegliwości, jest „sugar blues"?"
      To jest rzecz , o której w rozszerzonej znacznie przestrzeni pisze w swoich dziełach DJK. Cukry to węglowodany, mogą mieć różną postać i zawartość ale wszystkie są szkodliwe od tych najprostszych do tych złożonych. Zresztą co ja tam będę pisał, warto przeczytać i zastosować w życiu.

      Usuń
    30. @Maria
      " Uświadom sobie, że Ty nie porzuciłeś majątku. Korzystasz z majątku."

      Z mojego majątku korzysta moja żona i córka. Ja żyje z renty inwalidzkie. Jestem prawie niewidomy.
      Hmm...
      Chyba, że uważasz, że moim majątkiem jest 'brak oczu' ...
      Wtedy tak ... korzystam z tego majątku pełną gębą, biorąc rentę za Free.

      Usuń
    31. "Jestem prawie niewidomy."-Jan
      Co się stało/jak to się stało? , jeśli to nie tajemnica?
      Jak sobie radzisz z czytaniem i pisaniem,że już o innych czynnościach nie wspomnę?
      Czyli moje życzenia zdrowia dla Ciebie były w jakiś sposób intuicyjne i jak najbardziej uzasadnione.

      Usuń
  46. Jesteś nie podobna do Optiego w wielu istotnych punktach. I to na.twoje szczęście podobnie jak i na jego szczęście. W wielu punktach jesteście tacy sami. I niea co się na to boczyć. Macie np po dwie ręce i nogi. W sposobie pojmowania świata jesteś Marysiu podobniejsza do Optiego niż do mnie i Janka. Bierzecie bardziej poznanie wszechrzeczy na intelekt. A my wolimy do tego inne narzędzie
    Z tąd te grupowania bez oceniania.
    Co do Oscho to mało go czytałem
    W stosunku do buddyzmu moim zdaniem był wtórny. Nie znaczy gorszy w wiedzy. Wolałem oryginał. Dlatego mało było Oscho. Co do świadectwa życia. Zdaje mi się ale tylko zdaje ze pomimo co do wiedzy prawdziwie wielkiej na buddyjskie tematy sam tej wiedzy u siebie nie zastosował. Ale z drugiej strony złych języków nie brakuje. A Oscho stawał się groźny dla państw i katolickiego systemu. Pewno jak byłby oświecony to miałby w nosie te limuzyny i zegarki. No ale nauki miał co do treści ok. Stosując się tylko do jego książkowych nauk pewno nikomu nie bedzie wisiał jęzor do bogactwa. Bo dużo tam pewno nauk buddy.Sex żeczywiście buddyzmie zwłaszcza tantrycznym postrzegany jest kompletnie inaczej niż w naszej kulturze. I nie ma w tym swobodnym zdawało by sie podejściu żadnego wyuzdania. Stosuje się też sex do praktyk i przenoszenia energii w ciele. Ale ja nie mam o tym zielonego pojęcia. Znam zaledwie trzech lamów w tym jednego białego którzy to stosowali. To wysoka jazda.

    Jeśli o mnie chodzi to nikogo ani ciebie ani nikogo innego tak na serio do niczego nie nakłaniam. "RÓBCIE JAK UWAŻACIE" Ja tylko mówie jak jest z mojego punktu widzenia. I z punktu wielu ludzi. Bo przecież nie da się zaprzeczyć że podzielam doświadczenia i drogę innych żyjących od tysiącleci i to w różnych kulturach. Nawet tu mam Janka któru na pewnych polach może dać świadectwo że nie bredzę.

    OdpowiedzUsuń
  47. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  49. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Maria
      " Do czego sprowadza się Miłość , którą obdarowujesz innych?
      ...
      ... No tak, przecież to zgodne z Twoją ideeą, wspólną z Ruizem, de Mello, Osho..."

      Nie ma odpowiedzi na to pytanie. Dlatego, że Miłość jest z innej warstwy. Z innej sfery.
      Owszem, można przerzutowac to pojęcie do warstwy wiedzy. Ale to niczego nie wyjaśni.

      Przykład :
      Napisałaś ze 100 słów na temat Osho. Niczego nie wyjasnilas.
      Natomiast jego naukę można określić jednym słowem :
      "Wyluzuj"

      Dla jasności dwoma :
      "Puść sie"

      Dla buddysty sentencja :
      "Usiądź i nic nie rób,
      Przyjdzie wiosna i trawa rośnie sama"

      Zrozumialas ?
      Twoja wiedza z tysiąca słów nic Ci nie da. Z dwóch tysięcy też nie. I z trzech nie.

      Tutaj pojawia się pojecie wiedza i zrozumienie.
      Kiedyś Piotr próbował to wyjaśnić Jarkowi. Jarek nie podjął wyzwania.
      Ja zamiast zrozumienia wolę mówić świadomość bo wydaje się, że zrozumienie jest bliskie rozumieniu/rozumowi.
      A w/g mnie wiedzą/rozum/rozumienie i świadomość jest prawie kompletnie czymś innym.

      A wracając do cytatu...
      "Zgodne z twoją ideą ..."
      To Twoje zrozumienie.

      A moja świadomość :
      " Do czego sprowadza się Miłość ?"
      Odpowiedź :
      "jestem tym"

      Zrozumialas ?
      :-))))

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  50. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  51. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  52. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  53. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Maria
      " Najgorzej żyje się tym nieufającym nikomu, nawet Bogu sceptykom, filozofującym niedowiarkom ..."

      A Ty komu ufasz ?

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. @Maria

      Tak.
      Przeszedłem ją ...

      Wiem, że byliście, jesteście i będziecie bezpieczni .... zawsze i wszyscy.
      Lecz nie o bezpieczeństwo tu idzie ...
      Nie o tym mówię :-))))
      Mówię o tym co Jezus przyniósł na ziemię. O Miłości i o tym gdzie ona jest.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Ciemność to brak światła.

      Usuń
    9. "Nie przejmuj się ani mną, ani Optymalionem:)
      Jemu z jego podejściem do świata krzywda nie grozi.
      Zbyt jasno widzi, żeby zabłądził w ciemności."- Maria

      O jakiej tu krzywdzie mowa? i niby dlaczego mi nie , a jemu tak.
      I pytanie zasadnicze, gdzie zbłądziłem?
      Jeśli na drogę "żywienia optymalnego" i wszelkich dobrodziejstw z tym związanych to przyznaję, zbłądziłem świadomie i nie żałuję tego wcale. Podobnie zresztą jak Wy ze swoimi "staroznajomościowymi" poglądami.

      Usuń
    10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    11. @Opty
      " Podobnie zresztą jak Wy ze swoimi "staroznajomościowymi" poglądami."

      Nie do końca rozumiem ten Twój tekst. Zakładam, że to zarzut do mnie, do nas, że wyciągamy na blogu swoje Stare sprawy. Stare znajomości.

      Przepraszam za to ...
      Starałem się przekonać Marysie, że netetykueta, portal publiczny to nie prywatny ogródek itd. Nie udalo mi się jej przekonać. Pewnych rzeczy nie odróżnia. A i ja stary dziad dałem się w te gierki wciągnąć.

      Przepraszam jeszcze raz .....

      Usuń
  54. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  55. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń