1

1

piątek, 7 sierpnia 2015

O duszy, poezji i fizyce kwantowej - część 4






6 komentarzy:

  1. Prawie wszystcy jesteśmy przekonani iż nasze życie odbywa się w trzech wymiarach. Widzimy też ćoś, co z naszej perspektywy nazywamy upływem czasu. Nazywamy go, niekiedy czwartym wymiarem, Mamy wrażenie że trzy wymiary rozumiemy doskonale i nimi władamy. Przacież możemy na przykład zbudować dom o dowolnej szerokości długości i wysokości. Nawet jak technologia i fizyka nam na to nie pozwala, to jesteśmy sobie w stanie wyobrazić dom o dowolnej skończonej wielkości. Choćby sięgający do księżyca. Jednakże nasze obycie z trzema wymiarami to ułuda, gdyż nie umiemy wyobrazić sobie domu sięgającego w trzech wymiarach w nieskończoność. Jeszcze mniej posłuszny jest czas. Czujemy że upływa. Oszukujemy się że nad nim panujemy dzieląc go na wymyślone przez nas odcinki, i budujàc zegary. Tworzymy też prawa fizyki i innych nauk, gdzie składową bywa ten wymyślony przez nas czas. Prawa te, na poziomie nauk Newtona, pomagaja nam trochę lepiej poruszać się po tej scenie teatralnej, którą odbieramy jako otaczający nas świat. Dzięki takiemu okieznaniu czterech wymiarów możemy zbydować dom komputer i samolot. Możemy się nawet czasami z czegoś wyleczyć. Nabieramy pewności siebie i poczucia, że tą drogą poznamy świat do końca. Nic bardziej złudnego. Sama nauka ostatnich dziesięcioleci doprowadza nas do generalnego wniosk, że poznanie metodami, którymi się z taką dumą posługujemy, prowadzi do granicy, poza którą te metody nic nie wartają. Co więcej pokazuje gdzie ta granica przebiega. Nauka odbiera nam też, podstawę naszego poczucia, że wiemy co jest grane na tym świeci. Odbiera nam materię. Większość stanów tego świata odbieramy jako materialne. Stąpamy po materialnej ziemi i patrzymy w materialne gwiazdy. My jesteśmy materialni i gdy całujemy naszych bliskich to materia dotyka materii. CIĄG DALSZY W NASTĘPNYM POŚCIE

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak bardzo przywiązani jesteśmy do materii, że kiedy jesteśmy zakochani, lub pełni mistyki, staramy sobie wmówić, iż nauka rozpracowała ten stan i polega on na wytworzeniu się materialnych enzymów w naszym materialnym mózgu. Ludzkie zachowania jesteśmy w stanie pomierzyć aktywnością obłaskawionej elektryki w substancjonalnym mózgu. A tu ups!!!. Ostatnio nauka mówi nam nie ma żadnej materii.(teoria strun) My sami i wszostko inne co postrzegamy jako materię to wyłącznie energia. Przez ostatni wiek, kiedy do świata białego człowieka docierały nauki Buddy o pustce, były mylnie odbierane jako nichilizm. Do dziś tym argumentem posługuje się Kościół Katolicki, gdy chce umniejszyć wartość Buddyznu. Tymczasem już od dwóch tysięcy sześćset lat Buddyzm stara się nam powiedzieć, iż świat jest pusty od materii a nasze jego postrzeganie poprzez taki pryzmat to ułuda. My wszystcy dopuszczamy tylko możliwość kształtowania dostrzeganą przez nas materii inna materią. By przejść przez ścianę trzeba młotem wykuć w niej otwór. Nie bierzemy pod uwagę że energia może wpływać na materie, bo przecież materia to też energia. Każdy z nas bedąc energią i generując energię jest w polu wszystkich energii nas otaczających. Energii innych ludzi, inych stworzeń żywych, innych przedmiotów, małych i nieskończenie wielkich. Ta energia nie ma granic przestrzennych. Nie ma początku i końca. Tak naprawdę nie istnieje nikt osobno. Nikt nie może powiedzieć o sobie to jestem ja i moje ja kończy się na granicach mojego ciała. Wszystcy jesteśmy wspólną rzeką energi, bez końca i początku, bez prawego i lewego brzegu. Większość z nas nie potrafi kształtować tej energii. W tym nurcie porusza się niesiony nurtem. Tylko nieliczni z nas, w historii świata, potrafili poprzez umiejetność kontrolowania swego umysłu, generować taką energię, która miała zauważalny przez innych wpływ na materie. Rezultaty takich stanów wierzący nazywają cudami a niewierzący zjawiskami nadprzyrodzonymi. Bezwiedne i niecelowe energie, które my wszystcy generujemy, pozwalająną nam płynąć raz szczęśliwie z nurtem a kiedy indziej stawiają nas pod prąd, powodując nieszczęścia nasze i innych, w skali mikro i makro.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na podstawie doświadczeńa wynikajacego z losów ludzkości, można wyciągnąć intuicyjny wniosek :Ta nieskończona rzeka energii ma jedną podstawową cechę, jej nurt jest harmonijny jeżeli zmierza ku dobru. Każda dobra energia generowana przez istoty lub obiekty wpisuje się w ten nurt, czyniąc go jeszcze bardziej harmonijnum. Każda natomiast zła energia, tworzy dysonans i dysharmonie. W chrześcijaństwie sladem tej zasady jest twierdzenie, iż Bóg jest dobrocią. We wszystkich religich które używają medytacji warunkiem wstępnym, dla uzyskania medytacyjnego połączenia z Absolutem, jest praktykowanie etycznego życia, generowanie energii dobra. Co więcej, ci co powracają z tego połączenia, roztaczają coraz to lepszą energię. Dobra energia każdego z nas potęgowana jest poprzez dobre energie otoczenia. Widać to jak na dłoni. Szczęsliwy ojciec wraca do domu i sumuje to szczęście z szczęściem matki. Szczęście to przelewa się na dzieci i zwierzęta domowe. Wszystko jest otoczone aurą dobrej energii. Wszystcy są zrelaksowani pełni sił i dobrze nastawieni do świata. Lecz bywa i tak że sfrustrowany ojciec, pełny nabytej gdzieś złej energii, wraca do domu. Matka traci odrazu szczęście. Panuje zła atmosfera dzieci odbierając tą złą energie stają sie smutne . Pies próbuje przez chwile jeszcze rozładować sytuacje, ale za chwile z podkulonym ogonem wraca na miejsce. Jeżeli sytucja powtarza się notorycznie, w szystcy skłonni są do chorób. Dzieci tracą na zawsze umiejętność generowania dobrej energii. Zdawało by się, że te przepływy mają tylko charakter lokalny. Lecz nic bardziej mylnego. To zawsze efekt domina. Czasami trudno zaobserwować jego przebieg, ale czasem skutki są spektakularne i obejmujące cały nasz świat. Gdyby pewien Austryjak Alfred Hitler nie generował bardzo złych energi, wobec wszystkich w tym, swojego nieślubnego syna Adolfa, to być może nie rozpętała by się najgorsza burza zła w historii ludzkości, a świt wyglądał by inaczej. Bądzmy świadomi, że wszystcy jesteśmy częścią tej rzeki energii. Kontrolujmy nasze energie. Każda nasza zła energia przyczyni się do nieszczęścia świata i też naszego. Każda dobra doda nam szczęścia a światu harmonii.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas w tym wszystkim jest ważny, nauczono nas czasu umownego zegarkowego i często lekceważymy nasze odczucia że jednak z czasem jest coś nie tak i sobie napisałem taki model w skrócie....

      1. czas obiektywny, czyli ten na zegarku, mierzony i ustalony na zasadzie zdobytej wiedzy, zbudowaniu maszyn, które według naszych założeń funkcjonują.
      2. czas intersubiektywny, ma się wrażenie że wiele go łączy z obiektywnym lub można nim zastąpić obiektywny, to czas danej społeczności. Naprzykład na wsi czas płynie leniwiej, jakby zwalniał bo i bodzców zewnętrznych jest mniej niż w szybko pędzących wielkich miastach, tym samym w różnych miejscach jest czas przez dane społeczności różnie usytułowany i ludzie mają inne podejście do czasu. Dla zachodniego biznesmena spóźnienie jest oznaką braku szacunku i stratą pieniędzy. Dla Arabów punktualność jest nerwowością, histeryzowaniem, brakiem pewności siebie i nieszanowanie własnej osoby i innych osób, tam czas bardziej związany jest z osobami, a nie pieniędzmi.
      3. czas subiektywny, czyli ktoś się emocjonuje i dla niego czas się wlecze, u ludzi obok mniej emocjonalnych czas płynie szybko- o już dojechaliśmy, jak szybko.
      4. Czas wieku, czyli osobom starszym bardzo szybko ten czas ucieka- zobacz jak szybko dzieci dorosły, już wigilia a była niedawno wielkanoc , ten czas jakby się kurczył jednocześnie, mijają godziny a dla staruszka mija chwila- przy kasie szlak młodego może trafić, bo to strata czasu, czeka jakby wieczność w tym sklepie, czas się rozciąga, płynie za wolno, co za rok dopiero wigilia, to gdzieś pod koniec końca świata.

      To wszystkie czasy non stop się przekładają, przepływają, czasem uchylamy się czasowi innych ludzi i nie pędzimy, widzimy ich inaczej, lub przyśpieszamy gdy oni zwolnieni na wsi turlają się w swoim bycie czasowym powoli do własnych łóżek, by znowu przeskoczyć w logikę snu i najbardziej prywatny czas jaki we śnie posiadamy.


      Ale dobra mamy model, raczej dla większości osób zrozumiały że dla różnych gromad lub pojedyńczych jednostek, lub przez wiek, czy w czasie snu ten czas inaczej funkcjonuje.
      Ale teraz jak to może działać , czy można wysadzić czas, lub dostrzegać anomalie które jakby czas omijał?

      Histori się uczy faktami z dnia i miejsca, jakie były konsekwencje wydarzenia, co dało poślubienie obcej królowej, gdzie dochodziło do bitew i dlaczego, co z nich wynikało, co po nich się zmieniło, jakie wnioski z wydarzeń przodkowie wysuneli w dniu i czasie. Ktoś kogo historia męczy, to przeplatanie się miejsc i wydarzeń i ich konsekwencji ma racje , bo to męczy, nas niezbyt dotyczy , jest martwą przeszłością ponumerowaną , odłożoną na półkę w segregatorze bibliotecznym.
      Można zawsze zajrzeć, ale wszystko miałkie jak piasek w rękach , bo uczy się w sposób obiektywny , liczą się rzeczy, doświadczenia, zmiany terenu , lata i kiwamy głowami.. no tak.
      Jednak gdy bierzemy powieść fantasy, gdzie czas i miejsce wiadomo że było ale to jest na marginesie, a mamy przeżycia bohaterów, półprawdy o ich przygodach i o tym jak żyli i co przeżyli, często domistyfikowane ale prawdopodobne, to uwielbiamy.
      Dlaczego, przecież to mniej poważne a uwielbiamy? Często na wpół lub w całości zmyślone, a uwielbiamy jakiegoś rycerza co z mieczem latał?

      Aaaa, bo tu już mamy oczy które wyglądają z czasu, tu czas robi się dziurkowany, przepuszcza natchnia i przeżycia jakby to wczoraj było, te postacie jakby mówią, jakby czas nie miał znaczenia, a bo panowie jesteśmy w świecie ludzkim , a przy nim pęka obiektywny czas martwoty rzeczy.
      Gdy jeszcze wiemy że wydarzenia są prawdziwe i ta kobieta niesłusznie idzie na ten stos, to ten ogień nas też parzy, jest nam przykro, zachodzimy w głowę, co za bydle ją na ten stos wysłało i czujemy jego chłód jak ofiara czuje gorąco.
      Tak więc w miejscach gdzie nagromadziło się dużo żyć i śmierci czujemy się dziwnie i powinniśmy, intuicja nas nie myli, bo mamy doczynienia z anomalią czasową, z czasem rozsadzonym.

      Usuń
  4. My tutaj tkwimy jeszcze w nauce materialistycznej, modernistycznej i wielkie oburzenie wywołuje u naszych racjonalistów postmodernizm, wystarczy napisać logicznie, świadomość to nie mózg i mamy wrzaski tubylców z portali kultu nauki. A przecież czym postrzegamy mózg, tym co o nim wiemy, mamy bazę danych w naszych głowach i tymi ustaleniami definujemy materie lub nawet stwarzamy obraz rzeczywistości pod koncepcje. Ludzie w baroku uważali że woda szkodzi a człowiek myśli wątrobą i stąd pochodzą te powiedzonka....ale pluje żółciom...bo ich świadomość tak definiowała na bazie im dostępnej wiedzy świat. Tym samym widać religijność w nauce materialistycznej, bo oni jakby nie widzieli na co patrzy ich własna głowa, oszukują że obiektywnie, co jest rodzajem męczeństwa średniowiecznego, wylazłem ze skóry i widzę prawdy....wiary... Nie jest dziwne że mamy takie Chazany i lekarzy co podpisują deklaracje instruktarzu inkwizyci, bo ktoś kto nie jest sobą, siebie nie dostrzega, człowieka w innym nie zobaczy. Podobnie oderwani od konkretu jak religianci i tym samym wyjąśnia się dlaczego podpisują, a w szpitalach ludzie traktowani jak mięso armatnie. Pan robi dobrą robotę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawda sprzed wieków wraca z nową siłą, przy wsparciu nauki i techniki: http://www.zmiennoksztaltne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń